FiiO SA1 to nowe, kompaktowe głośniki aktywne w konfiguracji 2.0 o ponadprzeciętnych możliwościach. Wyposażono je w przetworniki średniotonowe z membranami 3,5 cala i wysokotonowe o średnicy 0,75 cala oraz multum funkcji dodatkowych, takich jak wbudowany DAC, interfejs Bluetooth 5.4 z kodekiem LDAC czy przedwzmacniacz gramofonowy.
Doceniłem FiiO SP3 za metalowe obudowy, nietuzinkowe rozwiązania oraz przede wszystkim brzmienie – głębokie, bezpośrednie i dynamiczne. Nie spodziewałem się tego po tak niewielkich głośnikach, mimo że ich cena sugerowała wysoki poziom (1699 zł). Producent szybko zaprezentował „turbodoładowany” wariant głośników, czyli model SP3 BT (1899 zł), który zyskał nie tylko interfejs Bluetooth, ale też dodatkowe wejścia cyfrowe: USB-C i SPDIF. Oba modele zebrały pozytywne opinie, więc kolejne głośniki FiiO były tylko kwestią czasu.
Wszyscy oczekiwali premiery większych SP5, a tymczasem do sprzedaży trafiły SA1, czyli również kompaktowe głośniki w konfiguracji 2.0, które wydają się bazować na modelu SP3 BT. Pozory mylą, ponieważ tym razem zastosowano przetworniki średniotonowe z celulozowymi membranami (zamiast karbonowych) oraz mniejsze tweetery (1 cal vs 0,75 cala), a także zupełnie przeprojektowano obudowy. Modyfikacje znalazły odzwierciedlenie w cenie, bo FiiO SA1 kosztują 990 zł, czyli są niemal tysiąc złotych tańsze od SP3 BT!
Sprawdziłem, co potrafią SA1 i jak mają się do głośników serii SP3.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- kabel analogowy 2x RCA-3,5 mm (długość 140 cm);
- kabel połączeniowy (długość 250 cm);
- zasilacz 18 V/2,8 A (długość 195 cm);
- pilot bezprzewodowy;
- instrukcję obsługi.
Wyposażenie spotkał zarówno regres, jak i progres. Tym razem kable są zauważalnie gorszej jakości (plastikowe wtyczki i brak oplotu), a w pudełku nie znajdziemy silikonowych podkładek. W zamian otrzymujemy jednak bezprzewodowy pilot, którego brakowało w starszych głośnikach FiiO. Szkoda, że producent nie dorzucił dwóch baterii typu AAA.

Warto zauważyć, że w modelu SA1 zastosowano słabszy zasilacz od tego z SP3/SP3 BT (18 V/2,8 A vs 24 V/4,16 A), który został ponadto zintegrowany z wtyczką oraz kablem. Nie wymienimy więc przewodu zasilającego na dłuższy, a zasilacz może kolidować z innymi wtyczkami, co nie stanowiło problemu w przypadku droższych głośników. Nie będziemy za to musieli przejmować się kablem połączeniowym – jest znacznie dłuższy od tego z SP3/SP3 BT (250 cm vs 155 cm).
Konstrukcja
FiiO SA1 mają niewiele wspólnego z SP3/SP3 BT, ponieważ futurystyczne wzornictwo ustąpiło miejsca klasycznemu. Zrezygnowano z aluminiowych i karbowanych obudów na rzecz płyty MDF oraz uproszczono podświetlenie RGB, a maskownicami zabezpieczono także przetworniki średniotonowe, a nie tylko wysokotonowe. Zatem fani klasyki wybiorą SA1, a preferujący nowoczesne wzornictwo postawią znak wyższości przy SP3/SP3 BT. W obu przypadkach jest na czym zawiesić oko.

Fronty zajmują 3,5 calowe przetworniki średniotonowe oraz tweetery o średnicy 0,75 cala. Zakryto je maskownicami, przykręconymi za pomocą śrub typu Torx. Membrany wooferów wykonano z celulozy, a kopułki przetworników wysokotonowych są aluminiowo-magnezowe. Dla porównania FiiO SP3/SP3 BT mogą pochwalić się kolejno karbonowymi membranami oraz jedwabnymi kopułkami. Starsze głośniki posiadają też większe tweetery (1 cal vs 0,75 cala).
To nie koniec zmian. Z przodu aktywnej kolumienki dostrzeżemy teraz czujnik podczerwieni, a część elementów interfejsu przeniesiono na prawy bok. Są tam: pokrętło głośności/przełącznik trybu, regulacja basu oraz włącznik. Pierwsza gałka została podświetlona, a poszczególne kolory sygnalizują wybrany interfejs. Natomiast z tyłu przybyło złącz, bo oprócz wejść USB-C, koaksjalnego, optycznego oraz pary RCA znajdziemy tam wyjście na subwoofer (RCA) oraz gniazdo uziemienia (wtyk bananowy).
Nowością jest także przełącznik, który pozwala włączyć przedwzmacniacz gramofonowy (RCA/PHONO IN). Zrezygnowano za to z przełącznika umożliwiającego zamianę kanałów i przycisku do sterowania podświetleniem RGB. Co ciekawe w modelu SA1 zastosowano inne gniazda połączeniowe – 5-pinowe zamiast 8-pinowych, najpewniej za sprawą braku podświetlenia w pasywnym głośniku. Nie uświadczymy również silikonowych podstawek, które w SP3/SP3 BT pozwalały odchylić fronty. Zastąpiono je zwykłymi, przyklejanymi nóżkami.
Jakość wykonania jest… wyższa niż w przypadku SP3/SP3 BT. Nie chcę zostać źle zrozumiany – metalowe obudowy w starszym modelu robiły ogromne wrażenie, podobnie jak karbonowe membrany. Problem w tym, że w przypadku sztuki testowej SP3 elementy obudowy były krzywo ze sobą spasowane, a pokrętła działały topornie i przycierały. Nic takiego nie ma tutaj miejsca – spasowanie SA1 jest wzorowe, wykończenie materiałów również, a potencjometry działają bez zarzutu.
Ergonomia
FiiO SA1 są nieco lżejsze od SP3/SP3 BT, które ważyły kolejno 2,1 kg oraz 1,9 kg. Tym razem aktywny głośnik ma 1,8 kg, a pasywny 1,7 kg. Zatem różnica nie jest duża, a dzięki silikonowym nóżkom głośniki wciąż stoją stabilnie na biurku. Szkoda tylko, że samoprzylepne podkładki nie są trochę wyższe, co pozwoliłoby odsunąć membrany od powierzchni mebla. Niemniej, w razie potrzeby, można je odkleić i wymienić na inne.


Niestety tym razem producent nie zdecydował się na odchylenie frontów, a szkoda – tak małe głośniki będą stały raczej blisko nas, membrany wypadałoby unieść, aby skierować w stronę uszu. Jest to możliwe w SP3/SP3 BT z wymiennymi, płaskimi lub kątowymi podkładkami do wyboru. Warto więc rozważyć dokupienie gąbkowych podkładek, żeby odchylić fronty w przypadku, gdy planujemy używać SA1 do nagłośnienia komputera czy laptopa. Nie są one kosztowne.
Świetnie, że panel sterowania przeniesiono na prawy bok aktywnego głośnika. Jest do niego wygodniejszy dostęp, bo nie musimy sięgać na tył głośnika, żeby włączyć urządzenie czy wyregulować głośność lub bas. Komfort obsługi zdecydowanie zwiększa także bezprzewodowy pilot, który działa bez zarzutu i pozwala nie tylko regulować głośność czy zmieniać interfejsy, ale także kontrolować muzykę (w trybie Bluetooth), wyciszać dźwięk czy zdalnie włączać oraz wyłączać głośniki. Dlatego w kwestii ergonomii SA1 górują nad SP3 czy SP3 BT.
Użytkowanie
Obsługa jest wygodna i stosunkowo łatwa. Włącznik cechuje się satysfakcjonującym klikiem, a głośniki uruchamiają się niemal natychmiastowo. Gałka głośności pracuje stopniowo i bezoporowo, a do tego jest wciskana, co pozwala przełączać interfejsy. Każdy z nich jest sygnalizowany innym kolorem diody wbudowanej w pokrętło, np. Bluetootha oznaczono kolorem niebieskim, a USB-C pomarańczowym. Dodatkowy potencjometr służy natomiast do regulacji basu w zakresie od 0 do 6 dB.
Natrafiłem jednak na pewien problem z diodowym wskaźnikiem. Otóż wejście RCA jest sygnalizowane kolorem jasnoniebieskim, a Bluetooth niebieskim. Na pierwszy rzut oka różnica pomiędzy nimi nie jest oczywista. Obstawiam, że trybowi AUX przypisano po prostu biel, ale z racji niskiej jakości diod LED odcień jest niebieskawy. Ponadto trybów jest aż siedem, więc trudno zapamiętać, któremu interfejsowi odpowiada dany kolor, szczególnie że z niektórych korzysta się rzadziej.

Znowu z pomocą przychodzi pilot. Dzięki niemu nie musimy wielokrotnie klikać pokrętłem, ponieważ wydzielono w nim przyciski aktywujące poszczególne tryby – wystarczy więc jedno kliknięcie, by uruchomić Bluetooth czy przełączyć się na „optyka”. W praktyce szybko przestałem więc sięgać do pokręteł, bo miałem pod ręką pilot. Sporo można zdziałać także za pomocą smartfona, ponieważ SA1 są kompatybilne z aplikacją FiiO Control, w której znajdziemy także rozbudowane EQ. Tuning dźwięku nie ogranicza się zatem jedynie do regulacji niskich tonów.
Funkcjonalność
Możliwości SA1 są imponujące. Wbudowany DAC, gniazda USB-C czy SPDIF, jak i Bluetooth 5.4 ze wsparciem dla kodeka LDAC to bez wątpienia atuty głośników. Świetnie, że przewidziano także możliwość podłączenia subwoofera (wyjście RCA), co jest bardziej problematyczne w przypadku modeli SP3/SP3 BT, pozbawionych dedykowanego złącza. Wrażenie robi także gniazdo uziemienia na wtyk bananowy, które pozwoli pozbyć się bzyczenia czy brumienia w niektórych systemach, a fani winyli docenią wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy.

FiiO SA1 mają jeszcze jeden atut warty wspomnienia – nie zmuszają nas do energooszczędności. Nie zrozumcie mnie źle, jestem jak najbardziej za oszczędzaniem prądu, ale wiele aktywnych głośników usypia się zbyt szybko lub ma problemy z wybudzaniem. Wiele głośników nie reaguje na zbyt niski sygnał lub wybudza się z irytującym opóźnieniem. W przypadku FiiO SA1 nie dość, że usypianie następuje aż po 20 minutach bezczynności, a po kolejnych 20 minutach urządzenie się wyłącza, to funkcję możemy dezaktywować w aplikacji. Brawo!
Aplikacja FiiO Control
Głośniki są obsługiwane przez aplikację FiiO Control, która umożliwia podstawową konfigurację, aktualizację oprogramowania układowego oraz daje dostęp do rozbudowanego korektora dźwięku. Jej interfejs nie należy do najpiękniejszych, spolszczenie nie zachwyca jakością i nie jest kompletne, ale aplikacja spełnia swoje zadanie – nie natrafiłem na problemy z parowaniem czy stabilnością.


Specyfikacja
- konfiguracja: 2.0
- przetworniki: średniotonowy (3,5 cala) + wysokotonowy (0,75 cala)
- moc: 2x 20 W + 2x 5 W
- pasmo przenoszenia: 65 Hz-20 kHz
- częstotliwość podziału zwrotnicy: 3,5 kHz
- wejścia: USB-C, koaksjalne, optyczne, 2xRCA (liniowe/gramofonowe)
- wyjścia: RCA (subwoofer)
- funkcje: Bluetooth 5.4 (kodeki SBC, AAC, LDAC), regulacja basu (0-6 dB), przedwzmacniacz gramofonowy, aplikacja FiiO Control, wskaźnik RGB
- wymiary: 136 x 156 x 185 mm
- masa: 1,8 kg + 1,7 kg
Brzmienie
Sygnatura dźwiękowa zmieniła się analogicznie do wzornictwa – SA1 brzmią bardziej klasycznie od dość nowocześnie strojonych SP3/SP3 BT. Zdecydowanie przybyło ciepła w średnim zakresie basu, który sprawia wrażenie masywnego, a nowe głośniki generują też bliższą, również bardziej naturalną średnicę oraz trochę łagodniejsze górne pasmo. Efekt? Brzmienie jest muzykalne czy wręcz relaksujące, ale gdy trzeba, FiiO SA1 potrafią zabrzmieć energicznie i dynamicznie. Z satysfakcją posłuchamy na nich więc jazzu, klasyki, bluesa czy rocka, metalu lub elektroniki.
FiiO SA1 – połączenie analogowe (RCA)
Głośniki schodzą w subbas – słyszalny jest już zakres 25-40 Hz, ale nie należy oczekiwać czystej reprodukcji dołu. Najniższych składowych jest mało i wyraźnie brumią. Można mówić o satysfakcjonująco czystym przekazie dopiero w okolicach 60-80 Hz, co jest jednak zrozumiałe zważywszy na niewielkie wymiary głośników. Niemniej dół pasma jest i tak zaskakująco masywny oraz głęboki, co jest zasługą dociążonego midbasu. Nie zawodzi również punktowy i szybki atak, a głośniki potrafią również podtrzymać bas, który jest dość szczegółowy i zróżnicowany. Myślę, że gustujący w gęstym i ciepłym dolnym zakresie będą zadowoleni.
Pasmo średnie jest bezpośrednie, barwne i również ocieplone, ponieważ akcent przypadł na niższy jego zakres. Środek nie odbiega jednak mocno od równowagi – wyższa średnica jest wciąż obecna, więc brzmienie nie wydaje się być ciemne czy zgaszone. Instrumenty czy wokale nadal rozbrzmiewają jak na dłoni, a o jakimkolwiek zamuleniu nie ma mowy. Przekaz po prostu nie jest maksymalnie techniczny czy agresywny, a muzykalny. Bez obawy – nie oznacza to braku szczegółów, rozdzielczość dźwięku jest wciąż ponadprzeciętna. Słychać, że FiiO SA1 to coś więcej niż komputerowe „głośniczki”.
Spora w tym zasługa sopranu, niewyostrzonego, ale precyzyjnego i klarownego. Góra pasma wspiera wysokie wokale, solowe gitary, instrumenty dęte czy smyczkowe, które rozbrzmiewają swobodnie, nie są ścięte, ale pozostają przyjemne w odbiorze. Głośniki nie potęgują też sybilizacji – wysokie tony nie są sykliwe, o ile słuchamy poprawnie zmasterowanej muzyki. Podoba mi się również, że góra pasma rozbrzmiewa czysto, nie sprawia wrażenia ziarnistej, chociaż jestem świadomy, że niektórzy mogą odebrać ją jako „cyfrową”. Taki urok sprzętu strojonego za pomocą DSP.
Głośniki nadają się zarówno do odsłuchów z bliska, czyli w typowo komputerowych zastosowaniach, jak i do nagłośnienia pomieszczenia. Siedząc przy biurku nie czujemy się przytłoczeni pierwszym planem, bo przekaz jest lekko odsunięty od nas, ale niczego nie tracimy z dystansu. Nie zawiodłem się także stereofonią – separacja kanałów była w porządku, nawet gdy głośniki nie stały specjalnie szeroko. Ekspozycja instrumentów satysfakcjonowała – źródła pozorne wypełniały przestrzeń po łuku pomiędzy kolumienkami, a poszczególne dźwięki nie zlewały się ze sobą.
FiiO SA1 – połączenia cyfrowe (USB/Bluetooth)
W wielu głośnikach aktywnych wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy jest na „doczepkę”, bo albo wyraźnie odstaje jakościowo w porównaniu do zewnętrznych źródeł, albo strojenie DSP jest fatalne. W przypadku SA1 nie czuć specjalnej przepaści pomiędzy połączeniem analogowym a tymi cyfrowymi – głośniki mogą z powodzeniem działać autonomicznie, bez stacjonarnego przetwornika, karty dźwiękowej czy odtwarzacza muzyki.
Niemniej z zewnętrznymi źródłami (HiFiMAN EF600/FiiO K17) uzyskiwałem dźwięk bliższy równowagi za sprawą bardziej zwartego basu i mniej zaznaczonej góry. W przypadku transmisji po USB czy przez Bluetooth z kodekiem LDAC basu przybywało, a góra pasma wydawała się trochę bardziej sztuczna, więc głośniki brzmiały efektowniej. Nie ukrywam jednak, że wbudowany DAC jak najbardziej mnie zadowalał, a zazwyczaj ich unikam na rzecz zewnętrznych przetworników. Myślę, że nie będę w tym odosobniony.
FiiO SA1 – porównanie z FiiO SP3/SP3 BT
FiiO SP3 brzmią nowocześniej i efektowniej od SA1, a tym samym bardziej technicznie. Słychać, że niższego basu jest trochę więcej, a średni brzmi w sposób bardziej zbity i twardy. Wyżej pozycjonowany model bardziej wyczuwalnie „uderza” niskimi tonami, które są trochę spokojniejsze u bohatera testu. Nie ma też wątpliwości, że SP3 generują mniej pasma średniego, które jest przy okazji bardziej neutralne, czyli mniej barwne i chłodniejsze. Droższe głośniki są ewidentnie jaśniejsze, więc brzmienie SP3/SP3 BT jest klarowniejsze, ale tym samym trochę mniej przystępne w odbiorze. Wpływa to także na przekaz – w SP3/SP3 BT instrumenty i kanały są mocniej odseparowane.

Które głośniki są lepsze? Werdykt zależy od preferencji, ponieważ nie słychać specjalnej przepaści pomiędzy oboma modelami, a raczej inne charaktery. Jeśli wolimy cieplejsze, bardziej naturalne i przystępniejsze brzmienie, zależy nam na barwnym i muzykalnym dźwięku, to SA1 stanowią zdecydowanie lepszy wybór. Jeśli natomiast lubimy efektowne, ale dość techniczne, wciąż jakby bardziej monitorowe brzmienie, to SP3 czy SP3 BT wyjdą na prowadzenie. Droższe głośniki nie są jednak tak przyjemne w odbiorze, trudniej przy nich się zrelaksować za sprawą bardziej wyrazistej góry pasma.
Gdy natomiast weźmiemy pod uwagę różnicę w cenie, to trudno bronić modele SP3 (1499 zł) czy SP3 BT (1899 zł), ponieważ SA1 kosztują 990 zł. Relacja ceny do jakości jest zdecydowanie po stronie SA1, które ponadto oferują bezprzewodowy pilot czy przedwzmacniacz gramofonowy. Warto jednak pamiętać, że SA1 są 50-watowe, gdy SP3/SP3 BT mają 80 W mocy. W średniej wielkości pomieszczeniu nie brakowało mi głośności, a dźwięk był czysty także na maksimum zakresu regulacji. Niemniej czuć, że SP3/SP3 BT są wydajniejsze.
A jak FiiO SA1 mają się do innych głośników? Ich brzmienie jest z pewnością bardziej muzykalne i barwne, a także łagodniejsze w sopranie od wielu monitorów studyjnych w stylu Presonus serii Eris czy Rokitów linii KRK. SA1 mają zatem więcej wspólnego z popularnymi Edifierami, np. R1700BT, ale uważam że reprezentują wyższy poziom, ponieważ brzmią równiej przekazują więcej detali i wygrywają funkcjonalnością oraz jakością wbudowanego DAC-a. Nie ma jednak zaskoczenia, FiiO SA1 kosztują niemal 1000 zł, czyli dwukrotnie więcej od wspomnianych Edifierów.
Podsumowanie
Oczekiwałem premiery większych SP5, a tymczasem producent postanowił zaprezentować nową serię głośników i rozpocząć ją trochę przystępniejszym cenowo modelem. Świetnie, bo SP3 i SP3 BT są kosztowne, a nowe SA1 depczą im po piętach. Głośniki zostały dobrze wyposażenie, solidnie wykonane i całkiem ładnie zaprojektowane. Bezprzewodowy pilot, przedwzmacniacz gramofonowy, wbudowany DAC oraz interfejs Bluetooth z kodekiem LDAC to kolejne plusy. Brzmienie mnie nie rozczarowało – jest ciepłe, przyzwoicie naturalne, nadal głębokie w basie i uniwersalne.
Widać jednak pewne oszczędności względem droższych modeli. FiiO zrezygnowało z wymiennych, silikonowych podstawek, więc nie możemy odchylić głośników bez dodatkowego wydatku. Zaoszczędzono także na okablowaniu, a nowy zasilacz może kolidować z innymi wtyczkami. Mocy również ubyło. Wady można jednak usprawiedliwić ceną.

FiiO SA1 kosztują 990 zł. Głośniki brzmią bardzo dobrze i rozpieszczają funkcjami, więc stanowią świetną alternatywę dla SP3 i SP3 BT, modeli zdecydowanie droższych. Te ostatnie może są wydajniejsze, bardziej zwarte w basie i swobodniejsze w sopranie, ale to SA1 wygrywają opłacalnością. Warto je wypróbować, jeśli szukamy małych głośników, nie satysfakcjonują nas popularne modele i unikamy monitorów studyjnych, bo preferujemy muzykalne brzmienie.

Dla FiiO SA1
Zalety:
+ niezłe wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ estetyczne wzornictwo
+ wygodna obsługa
+ bezprzewodowy pilot
+ wbudowany przetwornik
+ interfejs Bluetooth z LDAC
+ szereg funkcji dodatkowych
+ głębokie, barwne i bezpośrednie brzmienie
+ niezła scena dźwiękowa
Wady:
– brak możliwości odchylenia głośników
– zasilacz może kolidować z innymi wtykami
– spłycony subbas (ograniczenie konstrukcji)
Sprzęt dostarczył:





![FiiO M27 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/02/FiiO-M27-218x150.jpg)
![Sendy Audio Egret [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/Sendy-Audio-Egret-218x150.jpg)
![FiiO x Jade Audio JT3 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/Jade-Audio-JT3-218x150.jpg)
![FiiO x Jade Audio JT7 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/FiiO-JT7-218x150.jpg)
![Microlab B72 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/12/Microlab-B72-218x150.jpg)