Microlab B72 to głośniki aktywne w konfiguracji 2.0, wycenione na niewiele ponad 300 zł. Azjatycki producent zastosował 4-calowe woofery oraz 1-calowe tweetery i zamknął je w obudowach z płyty MDF. Głośniki nie rozpieszczają możliwościami, ale oferują podwójne wejścia sygnału oraz wbudowany korektor niskich i wysokich tonów.

Chciałem wprowadzić Microlaby B72 kliszą językową w stylu „marki nie trzeba przedstawiać”, ale zdałem sobie sprawę, że po latach nieobecności na polskim rynku nie wszyscy mogli słyszeć o producencie. Kilkanaście lat temu Microlab zasłynął świetnymi głośnikami, a szczególnie modelami serii Solo, które zrobiły nie lada furorę. Czym się wyróżniały? Wzorową relacją jakości do ceny i bardziej naturalnym brzmieniem w porównaniu z plastikowymi głośniczkami od komputerowych marek. Przekonałem się o tym sam dawno temu i ostatnio przeżyłem to na nowo, testując odświeżone Solo 6C NEW.

REKLAMA
terra

Microlab B72 nie mają z nimi wiele wspólnego, bo to mniejsza i pozycjonowana niżej propozycja. Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniają, ale to tylko pozory. Okazuje się, że producent zastosował większe niż zazwyczaj w głośnikach tej klasy przetworniki nisko‑/średniotonowe (4 cale) oraz wysokotonowe (1 cal), a do tego zaimplementował regulację basu i sopranu. Zrezygnowano jednak z wszelkich fajerwerków w stylu interfejsu Bluetooth czy pilota, co może sugerować, że skupiono się przede wszystkim na brzmieniu. Sprawdziłem, jak jest w praktyce i czy Microlab B72 są warte około 330 zł.

Wyposażenie

Zestaw zawiera:

  • kabel głośnikowy (długość 175 cm);
  • kabel sygnałowy 2x RCA > 3,5 mm (długość 170 cm);
  • instrukcję obsługi.

Wyposażenie jest podstawowe, a jakość akcesoriów niska – kabel sygnałowy nie ma nawet pozłoconych wtyczek, a głośnikowy to cienka żyłka. Jeśli więc budżet na to pozwala, warto wyposażyć się w lepsze przewody.

Konstrukcja i jakość wykonania

Microlab B72 to głośniki, jakich wiele. Wzornictwo jest klasyczne, podobnie jak kształt obudów, a nie zabrakło również drewnopodobnej okleiny i prostych maskownic. Widzieliśmy to już wielokrotnie zarówno w ofercie Microlaba, jak i u konkurentów pokroju Edifiera. Trudno jednak narzekać na nudę – w głośnikach budżetowych strona wizualna jest drugoplanowa, a Microlab B72 i tak wyglądają dobrze.

Proste, plastikowo-siatkowe maskownice skrywają 4-calowe woofery ze srebrnymi membranami oraz 1-calowe tweetery z korektorami fazy, pełniącymi jednocześnie rolę ochronną. Producent nie pożałował okleiny także pod maskownicami, więc bez nich głośniki wciąż prezentują się estetycznie. Na frontach nie ma też jakichkolwiek „przeszkadzajek”, czyli diod czy wyświetlaczy, co dodaje głośnikom elegancji.

Microlab B72 zostały wykonane z cienkiej płyty MDF, pokrytej ciemnobrązową okleiną, imitującą słoje drewna. Przedni panel lekko zaokrąglono przy dłuższych krawędziach, a pozostałe boki są kanciaste. Z prawej strony aktywnej kolumienki można dostrzec wnękę z trzema pokrętłami – regulacją głośności, basu i wysokich tonów. Towarzyszy im pomarańczowa dioda o delikatnym świetle, schowana pod poziomym dyfuzorem.

Z tyłu dzieje się niewiele. Aktywna kolumienka została wyposażona w zintegrowany kabel zasilający, włącznik zasilania, terminal zaciskowy oraz dwie pary złącz RCA – oznaczone jako AUX oraz PC. Natomiast kolumienka pasywna ma jedynie zaciskowe złącza. Co ciekawe, otwory bass-reflex zostały wyposażone w plastikowe tuby z przegrodami akustycznymi/zabezpieczającymi. Nie było ich w trzykrotnie droższych Solo 6C NEW z papierowymi tunelami.

Nie należy oczekiwać cudów – jakość wykonania jest przeciętna. Okleina wygląda dobrze z daleka, ale z drewnem jej nie pomylimy, ponieważ jakość druku jest niska. Gdzieniegdzie zauważymy także wyszczerbione krawędzie, pozostałości kleju czy ryski. Tego typu skazy są jednak standardem w głośnikach tej klasy i nie mają znaczenia na co dzień – z typowej odległości takich wad po prostu nie widać.

Wymiary i ergonomia

Microlab B72 nie zajmują wiele miejsca – z powodzeniem zmieszczą się na mniejszych biurkach komputerowych, jak i obok telewizora. Głośniki nie będą też wymagały obszernych podstawek czy statywów, ponieważ mają jedynie 24 cm wysokości, niewiele ponad 15 cm szerokości i około 21 cm głębokości. Należy tylko pamiętać, aby zachować pewien dystans od ściany ze względu na tylne otwory bass-reflex.

Cały zestaw waży 4,5 kg. Głośniki są więc dość lekkie, a do tego potrafią się ślizgać na gładkim blacie biurka. Winę ponoszą podkładki na spodzie głośników, które nie są silikonowe, lecz piankowe – niestety nie stawiają one odpowiedniego oporu. Należy więc uważać, aby przypadkowo nie strącić głośników z biurka lub dla bezpieczeństwa wymienić podkładki na gumowe.

Nie będzie natomiast problemu z podłączaniem głośników, ponieważ kable z zestawu mają optymalną długość. Przewód głośnikowy o długości 175 cm umożliwił w miarę swobodne rozstawienie głośników na 160-centymetrowym biurku, a kabel zasilający o długości 140 cm bez problemu dosięgnął do listwy zasilającej. Szkoda tylko, że ten ostatni został zamocowany na stałe.

Użytkowanie i kultura pracy

Microlab B72 to proste głośniki, więc obsługa nie nastręcza problemów. Włącznik zasilania znajduje się z tyłu, ale bezpośrednio przy krawędzi, dzięki czemu można go wyczuć nawet po omacku. Nie trzeba przejmować się przełączaniem źródeł, trybów czy dodatkowych funkcji. W naszej gestii pozostaje jedynie dostosowanie głośności oraz wyregulowanie basu i sopranu w miarę potrzeby. Na tym możliwości głośników się kończą.

Warto wiedzieć, że potencjometry stawiają optymalny opór, pracują gładko i płynnie regulują zarówno moc, jak i ilość basu oraz sopranu. Odbywa się to bez szumów czy trzasków. Pokrętła korektora mają ponadto wyczuwalną pozycję zerową, co ułatwia korektę po omacku. Świetnie, że umieszczono je na boku, więc dostęp do regulacji nie jest utrudniony, choć wymagający użytkownicy mogą narzekać na brak pilota. Na większych biurkach warto więc posiłkować się regulacją systemową lub skrótami klawiaturowymi.

 

Kultura pracy jest wysoka – głośniki nie brumią ani nie szumią. Tylko z bliska można usłyszeć lekki syk tweeterów, ale jest naprawdę minimalny. Wątpię, aby komukolwiek przeszkadzał, nawet w zupełnej ciszy. Jedyne, do czego można się przyczepić, to pyknięcia towarzyszące włączaniu głośników, ale to również detal. Nie podpadła mi także dioda – jest umieszczona we wnęce z boku i świeci łagodnie, więc nie oślepia po zmroku. Głośniki ponadto nie usypiają się ani nie wyłączają automatycznie, dzięki czemu nie irytują na co dzień.

Specyfikacja

  • konfiguracja: 2.0
  • przetworniki: niskotonowy (4 cale) + wysokotonowy (1 cal)
  • moc: 24 W
  • pasmo przenoszenia: 45 Hz-20 kHz
  • THD: <0,3%
  • SNR: >80 dB
  • separacja kanałów: >62 dB
  • wejścia: 2x RCA (AUX); 2x RCA (PC)
  • funkcje: regulacja basu i sopranu, wejścia AUX i PC
  • wymiary: 243 x 208 x 154 mm
  • masa: 4,5 kg

Brzmienie

Microlab B72 nadrabiają braki funkcjonalne brzmieniem. Głośniki zostały zestrojone w sposób zrównoważony, ale w naturalnym wydaniu, a do tego brzmią satysfakcjonująco dynamicznie i przestrzennie. Imponuje także zaskakująco głęboki i energiczny bas. Do pewnych aspektów można się jednak przyczepić, choć o tym za chwilę. Zacznijmy od brzmienia z pokrętłami basu i sopranu w pozycjach zerowych.

Microlab B72 – brzmienie bez korekcji

Prosto z pudełka głośniki brzmią w sposób zrównoważony, choć nie analityczny. Żadne z pasm nie wybija się przed szereg – bas nie dominuje, średnica nie jest wycofana, a wysokie tony nie sprawiają wrażenia ściętych. Strojenie jest jednak bez wątpienia muzykalne, ponieważ łatwo wychwycić lekkie ciepło, pewną gładkość w basie i średnicy oraz zaokrąglenie wysokich tonów. O rozmyciu czy zamuleniu nie ma jednak mowy – brzmienie pozostaje zarysowane, kontrolowane i precyzyjne.

Według producenta głośniki reprodukują subbas od 45 Hz, ale o spektakularnych efektach nie ma mowy. W praktyce zakres 20-60 Hz nie jest reprodukowany poprawnie – membrany wibrują, lecz niski bas charczy. Dopiero powyżej 60 Hz dół pasma nabiera głębi i mocy, co i tak robi wrażenie – Microlab B72 potrafią już dość efektownie zawibrować w elektronice czy rapie, co nie jest oczywiste w przypadku małych głośników. Oczywiście nie ma mowy o niskich tonach rodem z subwoofera, ale basu nie brakowało. Doceniłem także niezły atak i stosunkowo szybkie wybrzmiewanie.

Pasmo średnie jest bezpośrednie i w miarę naturalne dzięki podkreśleniu niższego zakresu. Instrumenty wybrzmiewają przekonująco, a wokale nie giną w tle. Z powodzeniem posłuchamy audiobooków, YouTube’a czy podcastów, a także śmiało pogramy – głosy nie dają się przytłoczyć, dialogi i monologi pozostają czytelne. Wprawdzie po werblu czy niektórych perkusyjnych kotłach można wychwycić lekkie zniekształcenia, ale średnicy nie nazwałbym „kartonową”. Z przyjemnością posłuchamy więc jazzu, bluesa, klasyki, jak i elektroniki, rapu, rocka czy metalu.

Góra pasma jest podawana w sposób klarowny, lecz łagodny. Wysokie tony nie syczą i nie kłują uszu, więc nie męczą na dłuższą metę. Proporcje zostały zachowane – brzmienie pozostaje czytelne i wyraziste, muzyka nie sprawia wrażenia zgaszonej czy zamulonej. Dotyczy to wysokich wokali, solowych gitar czy smyczków, które rozbrzmiewają swobodnie. W wysokich tonach można jednak wychwycić pewną sztuczność, lekką cyfrowość dźwięku. Słychać to szczególnie po talerzach perkusyjnych, które wybrzmiewają szybko i krótko, nie są dźwięczne ani metaliczne.

Microlab B72 – scena dźwiękowa

Głośniki nie powalą nas na kolana trójwymiarowym spektaklem, potężnymi źródłami pozornymi i oszałamiającą stereofonią, ale mają coś, czego brakuje wielu zestawom tej klasy – głębię. Pierwszy plan wydaje się oddalony, głośniki generują scenę jakby z dystansu, co pozwala na komfortowy odsłuch przy biurku, niczym z monitorów studyjnych bliskiego pola. Możemy siedzieć bezpośrednio przy membranach i nadal nie będziemy czuć się przytłoczeni muzyką.

Bez problemu posłuchamy też muzyki czy obejrzymy filmy z kanapy, ponieważ Microlab B72 nie wymagają odsłuchów z idealnej odległości – nie musimy szukać tzw. sweet spotu. W przypadku odsłuchu typowo komputerowego warto jednak odchylić głośniki – dźwięk stanie się wyraźnie klarowniejszy, gdy tweetery zostaną skierowane w stronę uszu. Na szczęście piankowe podkładki dedykowane monitorom studyjnym nie są dużym wydatkiem.

Stereofonia ma jednak drugoplanowe znaczenie – nawet dość szeroko rozstawione głośniki zapełniają przede wszystkim centrum, eksponują instrumenty i wokale po łuku pomiędzy kolumnami. Kontrastowe efekty stereofoniczne są słyszalne, odróżnienie kanałów nie stanowi problemu, ale o potężnej scenie dźwiękowej nie ma jeszcze mowy. Nie będziemy jednak narzekać na separację instrumentów – nic się ze sobą nie zlewa.

Microlab B72 – brzmienie po korekcji dźwięku

Moim zdaniem Microlab B72 nie wymagają dopieszczania dźwięku korektorem – obie gałki w pozycjach zerowych dają już satysfakcjonujące efekty. Jeśli jednak słuchamy przede wszystkim muzyki rozrywkowej, warto nieznacznie podbić niskie tony. Stracą one lekko na szczegółowości, ale zyskają energii. Minimalne przekręcenie pokrętła w prawo sprawiło, że perkusyjna stopa miała większego kopa, a gitara basowa zaczęła brzmieć bardziej namacalnie. Lepiej jednak nie przesadzać – im więcej basu, tym bardziej staje się rozmyty.

Gdy natomiast preferujemy punktowy i szkicowy charakter basu w stylu monitorów studyjnych, można go z powodzeniem nieznacznie zredukować. Muzyka zabrzmi wtedy bardziej płasko i technicznie, przybliży się średnica oraz sopran, co docenią szczególnie fani lżejszych gatunków muzycznych. Niskie tony zyskają też na zróżnicowaniu i szczegółowości, a redukcja basu poprawia ponadto ekspozycję instrumentów oraz ich separację.

Nie ruszałbym natomiast wysokich tonów. Redukcja sopranu wyraźnie zamula dźwięk, a jego wzmocnienie potęguje cyfrowość i sykliwość góry pasma. Oczywiście sporo zależy od charakteru źródła dźwięku – zintegrowanych układów, sprzętu RTV czy DAC‑ów – ale w trakcie testów różne źródła z przetwornikami ESS Technology czy AKM zapewniały dobre brzmienie bez ingerencji w sopran.

Microlab B72 – moc

Moc głośników rzędu 24 W nie imponuje na papierze, ale w praktyce jej nie brakuje. Z przetwornikami DAC właściwie nie przekraczałem połowy skali regulacji. Gdy swobodnie zwiększymy głośność, Microlab B72 potrafią narobić sporo hałasu, a głośniki brzmią zaskakująco dobrze nawet rozkręcone „na maksa”. Brzmienie pozostaje czyste, a niskie tony wciąż kontrolowane. Są jednak wyjątki.

Wiele zależy od samej muzyki – mocno basowe realizacje mogą powodować charczenie lub wymagać redukcji niskich tonów. Szczególnie wrażliwa na to jest znacznie lżejsza kolumna pasywna. Zatem za pomocą B72 nie nagłośnimy większej imprezy, ale w typowych zastosowaniach komputerowo‑melomańskich raczej nikt nie będzie narzekał na niewystarczającą głośność.

Microlab B72 – porównania

Bezpośrednim konkurentem Microlaba jest oczywiście Edifier, który ugruntował sobie silną pozycję na rynku głośników komputerowych. Mam tutaj na myśli szczególnie modele R1100 oraz R1280DB – oba oscylują wokół 300 zł i cechują się zbliżonymi konstrukcjami. Moim zdaniem Microlab B72 wygrywają z tymi pierwszymi, ale konfrontacja z drugimi jest już bardziej zawzięta.

Doceniłem Edifier R1100 za estetyczne wzornictwo, dość zrównoważone brzmienie oraz przednie porty bass-reflex. Uważam jednak, że Microlab B72 brzmią wyraźnie pełniej w basie, a do tego cieplej i barwniej. Testując R1100 miałem wrażenie, że dźwięk jest lekko szary i zgaszony – brakowało mi w muzyce kolorów i energii. W tych aspektach B72 są górą, a dodatkowo umożliwiają regulację sopranu oraz mają wygodnie umiejscowione pokrętła. Dla porównania w R1100 dostęp do regulacji jest utrudniony i dostosować możemy jedynie bas.

Co innego R1280DB, które także mogą pochwalić się sensownym basem, brzmią ciepło i angażująco, a przy tym łagodnie. W wyższych Edifierach nie brakuje regulacji basu oraz sopranu, a do dyspozycji jest nawet prosty pilot bezprzewodowy, którego Microlab B72 nie posiadają. Moim zdaniem bohater testu brzmi jednak nieznacznie masywniej w subbasie, a do tego bardziej precyzyjnie w pozostałych pasmach oraz głębiej w scenie. Odebrałem R1280DB jako bardziej miękkie, kapkę ciemniejsze w przekazie.

Porównanie z testowanymi niedawno Microlabami Solo 6C NEW nie ma większego sensu – to wielokrotnie większe, znacznie droższe kolumny, które generują bez wątpienia pełniejszy bas od modelu B72. W bezpośrednim zestawieniu B72 wypadają bardziej płasko i sztucznie, ponieważ Solo 6C NEW nie zniekształcają średnicy i oferują wierniejszą oraz dźwięczną górę pasma.

Bliżej konstrukcyjnie do modelu B72 są FiiO SA1, które miałem okazję sprawdzić kilka miesięcy temu. Również brzmią ciepło i barwnie, ale mogą pochwalić się bardziej precyzyjną górą pasma i większą ilością detali. FiiO SA1 oferują też multum funkcji i sposobów łączności, ale kosztują trzykrotność ceny B72. Microlaby do nich nie dorównują, lecz – jak to zwykle bywa w audio – różnica jakościowa nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać.

Podsumowanie

Microlab B72 mają szereg zalet. Głośniki nie rozczarowują wzornictwem ani ergonomią – wyglądają klasycznie i posiadają boczny panel z pokrętłami, w tym regulacją niskich oraz wysokich tonów. Podłączanie nie stanowi wyzwania dzięki optymalnie długim kablom, a kultura pracy jest wysoka – nie trzeba przejmować się szumem. Pozytywnie zaskoczyło mnie także brzmienie: przyzwoicie głębokie w basie, bezpośrednie w średnicy i klarowne w sopranie. Głośniki brzmią muzykalnie i uniwersalnie, a moc okazuje się wystarczająca na co dzień.

Nie obyło się bez pewnych wad, ale w tej cenie można je wybaczyć. Jakość wykonania jest przeciętna, podobnie jak ogólna funkcjonalność. Szkoda jednak, że zabrakło pilota – znajdziemy go u niektórych konkurentów. W wysokich tonach słychać też pewną sztuczność, lecz od głośników w tej cenie nie można oczekiwać audiofilskiego dźwięku.

Microlab B72 kosztują niecałe 330 zł. W zamian otrzymujemy proste głośniki pozbawione „bajerów”, takich jak podświetlenie RGB, różne tryby dźwięku czy dodatkowe interfejsy, które zazwyczaj podnoszą cenę. Producent skupił się na brzmieniu i to słychać. Jeśli więc szukamy minimalistycznych głośników 2.0, które potrafią zarówno angażować, jak i umożliwiają bardziej krytyczne odsłuchy, raczej się nie zawiedziemy.

Dla Microlab B72

Zalety:
+ estetyczne wzornictwo
+ wysoka ergonomia
+ boczny panel z pokrętłami
+ dwa wejścia analogowe
+ spore przetworniki
+ wysoka kultura pracy
+ wystarczająca moc
+ zrównoważone brzmienie o ciepłym charakterze
+ przyzwoicie głęboki bas
+ głęboka scena dźwiękowa

Wady:
– przeciętna jakość wykonania
– brak pilota
– pewna cyfrowość w sopranie

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
fiio

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj