Specyfikacja

 

 

  • procesor Rockchip RK3188 (4×1,4 GHz), 1 GB RAM
  • Android 5.1.1 Lollipop i Pure Music Mode
  • wyświetlacz dotykowy IPS 3,97”; 480×800 pikseli
  • przetwornik: 2xAKM 4490, 32-bit/384 kHz
  • LPF: 2x OPA1642; OP: 2x OPA426
  • obsługa DSD64, DSD128, DXD352,8K
  • funkcja USB DAC (24-bit/196kHz), Wi-Fi 2,4 GHz b/g/n, Bluetooth 4.0 z aptX
  • 32 GB pamięci wbudowanej, dwa czytniki micro SD do 256 GB
  • obsługa słuchawek 16-150 Ohm
  • 10-pasmowy EQ, regulacja głośności 120-stopniowa (analogowa)
  • bateria: 3300 mAh (czas pracy do 10 godzin, czas ładowania 2h z ładowarki 12V/1,5A, 3h z 5V/2A)
  • regulacja balansu: +/- 10 dB
  • 2 poziomy wzmocnienia
  • wymiary: 114,2 x 66,2 x 14,8 mm
  • masa: 186 g
REKLAMA
fonnex

 

Wyjście słuchawkowe 3,5 mm:

  • moc wyjściowa: 480 mW @ 16 Ohm, 250 mW @ 32 Ohm, 28 mW @ 300 Ohm
  • pasmo przenoszenia: 5 Hz – 55 kHz
  • SNR: >115 dBa
  • impedancja: <1 Ohm
  • crosstalk: >73 dB
  • THD+N: <0,003% @ 1 kHz

 

 

Wyjście słuchawkowe (zbalansowane) 2,5 mm:

  • moc wyjściowa: 400 mW @ 16 Ohm, 240 mW @ 32 Ohm, 26 mW @ 300 Ohm
  • pasmo przenoszenia: 5 Hz – 55 kHz
  • SNR: >111 dBa
  • impedancja: <3 Ohm
  • crosstalk: >98 dB
  • THD+N: <0,003% @ 1 kHz

 

Wyjście liniowe:

  • pasmo przenoszenia: 5 Hz – 55 kHz
  • SNR: >120 dB
  • crosstalk: >98 dB
  • THD+N: <0,0009% @ 1 kHz
  • dynamika: >117 dB
  • napięcie: 1,8 Vrms

 

 

Brzmienie

 

 

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 (Double Helix Fusion Complement4, PlusSound X8), MrSpeakers Ether 1.1 (Forza AudioWorks Noir HPC mk2, DUM), Final Sonorus III, AKG K612 Pro, Focal Spirit Professional, AKG K551, Noble Audio Savant i Noble 4, Etymotic ER-4PT, Brainwavz B200
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre), AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760, Zorloo ZuperDAC
  • DAP: iBasso DX200, iBasso DX90
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

 

Urządzenie zostało przetestowane z firmware’em 1.1.1, korzystałem z wyjścia słuchawkowego 3,5 mm.

zdjecie

 

Nie tego się spodziewałem. X5 III zaskoczył mnie zarówno jakością dźwięku, jak i samą sygnaturą. Po zastosowanym układzie oczekiwałem cieplejszego, bardziej średnicowego grania, tymczasem X5 III serwuje brzmienie neutralne, jasne i bezpośrednie, tym samym unikając suchego i surowego charakteru. Nadal słychać pewne cechy FiiO, jak gładkość dźwięku przypominającą model X7 czy minimalną cyfrowość, ale producent bez wątpienia wspiął się o poziom wyżej. To dźwięk uniwersalny, szczegółowy i przestrzenny, który pozwala zarówno rozłożyć muzykę na czynniki pierwsze, jak i zrelaksować się. Brzmienie ma jednak pewne wady – robi wrażenie, ale jednocześnie do najwyższej półki trochę mu brakuje. Mimo tego słuchało mi się X5 III z przyjemnością.

Bas nie jest suchy, wyjątkowo twardy i punktowy. To też nie priorytet na dynamikę i wyjątkowo mocny atak. Dół ma odpowiednią werwę, nie muli, nie dudni, nie spowalnia, ale nie należy do najszybszych. Nie ma mowy o utracie kontroli, niskich tonach zlanych w jedną bezkształtną całość. Brzmienie nie nudzi – gdy trzeba, zaatakuje perkusyjną stopą, uderzy mocniejszym midbasem, ale nie będzie to wyjątkowo kontrastowe. Bas wyciąga dużo detali, różnicuje instrumenty, ale nie brzmi laboratoryjnie. FiiO zazwyczaj słynęło ze wzmocnionego midbasu, a w przypadku X5 III tak nie jest – tony niskie pozostają na swoim miejscu, nie wychodzą przed szereg, brzmią dosyć równo, z odpowiednim zejściem w subbas. To raczej nie dźwięk dla liczących na mocne „dobasowanie”, a szukających raczej neutralności, klarowności. Nie słychać ubytków w basie, nie jest to brzmienie chude – bas nadal dociąża muzykę, ale nie jest podbity.

Średnica jest neutralna i równa. Nie wydaje się cofać, ale też nie wychodzi przed szereg. To bezpośrednie, czyste i jasne pasmo – nie jest zdominowane przez bas, nie skrywa się pod sopranem. Ponownie nie ma mowy o surowości, suchości, twardości czy szorstkości – jest gładko i przyjemnie w odbiorze, bez dużej utraty rozdzielczości, maskowania detali. Żywe instrumenty nie narzucają się, gitary nie wwiercają w głowę, damskie głosy nie syczą, a ilość detali nie przytłacza. To nieźle wyważone brzmienie, umiejscowione gdzieś pomiędzy analizą a muzykalnością. Uzyskano to bez wzmacniania niskiej średnicy, przyciemnienia. Średnica jest bliska, podawana jak na dłoni, ale bez agresywności, narzucania się. X5 III poradzi sobie z gatunkami opartymi na wokalach, żywych instrumentach, ale nie będzie problemu z syntezatorami lub nowoczesnymi gatunkami, gdzie kluczowe są sample. To nie dźwięk dla szukających wyjątkowej naturalności, ciepła, ale może też nie usatysfakcjonować osób potrzebujących bezwzględnej analityczności, mocno konturowego grania, rysowania dźwięku wyjątkowo twardą kreską. To raczej neutralność, ale w wersji gładkiej i miękkiej.

Wyższa średnica płynnie przechodzi w sopran. To mocne pasmo, ale posiadające podobne cechy, jak bas i średnica, czyli gładkość i łagodność. Jest jasno, wyraziście, ale bez wzmacniania sybilantów, szeleszczenia. Góra jest szybka, krótka i selektywna – nie zlewa się, nie szumi, brzmi krystalicznie czysto. Nie ma efektu ziarnistości, zapiaszczenia, wysokie tony sprawiają wrażenie delikatnie sztucznych, minimalnie cyfrowych. Jak dla mnie to już w pełni akceptowalny poziom – cyfrowość przeszkadzała mi bardziej u poprzedników i w innych urządzeniach FiiO. W brzmieniu X5 III nie powinno być z tym specjalnego problemu, o ile priorytetem nie jest analogowy dźwięk, naturalny, ciemniejszy. X5 III serwuje raczej jasne i czytelne brzmienie z priorytetem na dawanie przyjemności z muzyki.

Holografia robi dobre wrażenie. Słychać dobrodziejstwa zastosowania dwóch osobnych przetworników – separacja kanałów jest mocna, stereofonia wyrazista, a napowietrzenie obfite, więc instrumenty są również od siebie wyraźnie oddzielone. Odbieram wielkość sceny w X5 III jako optymalną – nie jest to dźwiękowy hangar czy sala koncertowa, a raczej proporcjonalna kula. Odtwarzacz nie stara się usilnie wyciągać dźwięku poza obszar głowy i płynnie eksponuje instrumenty we wszystkich płaszczyznach. Pierwszy plan stawiany jest blisko, nie ma dystansu do dźwięku, słuchacz jest jakby zanurzany w muzyce. Jednocześnie nie ma efektu osaczenia, dyskomfortu, ciasnoty, agresywności. X5 III nie zabrzmi gdzieś z daleka, to nie brzmienie z dalszych rzędów na koncercie, lecz wrzucenie bezpośrednio w centrum akcji, gdzieś na środku sceny obok muzyków.
 

FiiO X5 III i wyjście liniowe

Wyjście liniowe zachwyca, przez co jednocześnie… rozczarowuje. Po podłączeniu lepszego wzmacniacza wychodzą na wierzch wady wbudowanego układu. Po czasie trudno wrócić do wyjścia słuchawkowego, jeśli pod FiiO podłączy się wzmacniacz pokroju Leckertona UHA760. Brzmienie zdecydowanie się poprawia – nadal pozostaje łagodne w odbiorze, ale zyskuje na dynamice, rozdzielczości i jest trochę bardziej zarysowane, mniej zmiękczone. Wydaje się, że znika mgiełka, która przy pierwszych odsłuchach z gniazda 3,5 mm w ogóle nie rzuca się w uszy. Wbudowany wzmacniacz wydaje się dźwięk zmiękczać i wyraźnie wygładzać i, mimo że jest również bezpośredni, to w przypadku wyjścia liniowego brzmienie podawane jest w jeszcze bardziej klarowny sposób. Da się wyłapać więcej detali, scena staje się większa, a bas pełniejszy i bardziej zwarty. X5 III będzie rewelacyjnym źródłem, świetnym przetwornikiem pod mniejsze i większe wzmacniacze czy głośniki.

Z jednej strony X5 III daje możliwości, by przenieść brzmienie na jeszcze wyższy poziom dzięki „skanapkowaniu” go ze wzmacniaczem. Z drugiej strony trzeba uważać – jeśli podłączy się do niego wzmacniacz, można stracić przyjemność z odsłuchów bezpośrednio z układu FiiO. Nie ma z tym oczywiście tragedii, bo sam odtwarzacz brzmi bardzo dobrze, ale gdy poznamy dobrodziejstwo wyjścia liniowego i zewnętrznego wzmacniacza, powrót może być problematyczny. Po wzmacniacz sięgałbym jedynie wtedy, gdy słychać ewidentne braki lub coś nie gra w kwestii synergii ze słuchawkami.
 

FiiO X5 III vs inne odtwarzacze

Jak dla mnie FiiO X5 III oferuje bardzo dobre brzmienie w swojej cenie, ale nie można oczekiwać cudów. To wysoki poziom, ale nie dogania on drogich odtwarzaczy Astell&Kern. Przegra też z iBasso DX80, a w starciu z DX200 nie ma szans. Z wyjścia liniowego różnica nie jest już tak kontrastowa, ale to wciąż nie to. Urządzenie cechuje lepszy stosunek jakości do ceny niż odtwarzacze za 3000-5000 zł i także pod względem funkcjonalnym oferuje bardzo wiele, ale nie można traktować X5 III jako bezwzględnego „killera”.

Według mnie X5 III to poziom iBasso DX90 lub Astell&Kern AK70. Ten pierwszy na najnowszym firmware jest jakby bardziej dociążony i (jak zwykle) twardszy, bardziej surowy. Brzmi analitycznie, jest mniej przyjemny w odbiorze, ale tym samym bardziej dynamiczny. Barwa X5 III jest spokojniejsza, ma trochę mniej werwy, ale nie brakuje mu szybkości. FiiO brzmi bardziej gładko, muzykalnie, ale w scenie mocniej separuje kanały i wydaje się eksponować instrumenty bardziej kuliście, z ciut większym napowietrzeniem. Jeśli priorytet stanowi szczegółowość i bardziej konturowe brzmienie, to DX90 będzie lepszy. Gdy jednak liczy się neutralność w wersji muzykalnej, to lepiej sięgnąć po FiiO. Jeśli jednak dodać do tego kwestię wykonania, funkcjonalności i możliwości, to DX90 zostanie daleko w tyle.

W przypadku AK70 mamy do czynienia z brzmieniem bardziej muzykalnym, podkoloryzowanym. Odtwarzacz Astell&Kern ma więcej basu (średniego) oraz nie ma tak klarownej i bezpośredniej średnicy. Wydaje się brzmieć cieplej, mimo że w sopranie słychać pewien akcent. To też mniejsza scena od FiiO X5 III, niższe napowietrzenie oraz mniej intensywna separacja kanałów. To też również kwestia gustu – lubię AK70, ale całościowo wybrałbym FiiO.

DX200 “zjada” X5 III rozdzielczością, kształtnością instrumentów, rozmiarami sceny, dynamiką, głębią basu, rozciągnięciem sopranu. Jak na hi-endowe audio przystało, nie są to mocno kontrastowe różnice, ale pierwszeństwo będzie miało iBasso. X5 III jest przy nim gładszy, chudszy, ma bardziej miękkie brzmienie i niższą dynamikę, a tym samym mniejszą scenę. W przypadku AK300 (ten sam przetwornik, ale pojedyncza kość), brzmienie jest bardziej naturalne, cieplejsze od FiiO – bliżej stawiana jest średnica, bas jest bardziej zwarty i masywny, sopran łagodniejszy, ale ogólna rozdzielczość trochę wyższa. Trudno się dziwić, oba grajki są dużo droższe od X5 III.
 

FiiO X5 III i słuchawki

Precyzyjne opisanie wszystkich testowanych połączeń wymagało by jeszcze drugie tyle tekstu, stąd kwestię synergii lepiej jedynie podsumować – X5 III nie dogada się z każdymi słuchawkami, ale w większości przypadków nie powinno być problemu. Świetnie słuchało mi się go z Etymotikami ER-4S i PT, które zabrzmiały łagodniej. Zaskakująco dobrze zgrał się z AKG K551, ale już gorzej z Focalami Spirit Professional (jakby za gładko). Noble 4 dosyć wyraźnie szumiały, ale również się zgrały. Odtwarzacz dogadał się także z Noble Savant, ale także z Brainwavz B200, czyli zarówno neutralnymi, jak i ciemniejszymi słuchawkami. Nie łączyłbym urządzenia jedynie z ewidentnie jasnymi, chudymi słuchawkami. FiiO raczej nie doda basu ani nie wytnie góry.
 

Podsumowanie

FiiO X5 III nie jest urządzeniem idealnym, totalnym killerem dużo droższych odtwarzaczy przenośnych. Uważam jednak, że całościowo jest to rewelacyjny sprzęt, który bardzo przypadł mi do gustu. To mój ulubiony odtwarzacz tego producenta – zrobił na mnie większe wrażenie niż X7 z podstawowym modułem (i pierwszymi wersjami softu). To też zdecydowany krok do przodu w porównaniu do poprzedników. X5 III oferuje świetne wykonanie, jest wygodny w obsłudze i ma potężne możliwości – Android sprawdza się jak należy, wydajność jest wysoka. To też możliwość strumieniowania muzyki oraz moduł Bluetooth z obsługą aptX. X5 III to po prostu rozbudowany kombajn, świetne all-in-one – do domu i w drogę. Duże wrażenie zrobiło na mnie brzmienie z wyjścia liniowego, które niestety potrafi przyćmić możliwości wyjścia słuchawkowego.

zdjecie

 

Według mnie wydajność wbudowanej pamięci i czytników kart, jak i ograniczenia w szybkości Wi-Fi, nie stanowią większego problemu w kontekście funkcji urządzenia i jego ceny. Nie nazwałbym odtwarzacza tanim, ale ustalając cenę na poziomie 2000 zł FiiO wskoczyło na dużo wyższą półkę, w porównaniu do poprzedników. Jednak w kontekście drogiej konkurencji, to i tak atrakcyjna cena i według mnie nowa X5-tka zasługuje na rekomendację. Nie dorówna brzmieniowo wielokrotnie droższym odtwarzaczom, ale to solidny poziom i X5 III może stanowić zdroworozsądkową i w pełni satysfakcjonującą alternatywę.
 


rek

dla FiiO X5 III

 

Zalety:
+ bogate wyposażenie (silikonowe etui oraz skórzany pokrowiec)
+ bardzo dobre wykonanie
+ atrakcyjny design
+ wysoka ergonomia i poręczne wymiary
+ brak zakłóceń z Wi-Fi, odpowiednio czysty sygnał w przypadku większości słuchawek
+ wysoka funkcjonalność – duże możliwości Androida, stabilna praca, niezła wydajność
+ neutralne, bezpośrednie, gładkie i przyjemne brzmienie, wysoka rozdzielczość, mocne napowietrzenie, proporcjonalna scena dźwiękowa, dobra separacja kanałów – wypadkowa analizy i muzykalności
+ rewelacyjne wyjście liniowe

Wady:
– wydajność pamięci, czytników, Wi-Fi, serwerów aktualizacji OTA
– słyszalny szum (na bardzo skutecznych armaturach)
– czas pracy bez rewelacji
– układ wzmacniacza mógłby być lepszy, ma pewne braki w dynamice, rozdzielczości (wyraźnie ustępuje jakości wyjścia liniowego)

 

Sprzęt dostarczył:

 

REKLAMA
pajacyk

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here