M5s jest najnowszym i zarazem flagowym odtwarzaczem Shanlinga. Posiada nowy, podwójny przetwornik Asahi Kasei AK4493EQ, zbalansowany wzmacniacz, Wi-Fi oraz dwukierunkowego Bluetootha.

Przetestowałem już najmniejszy i najtańszy odtwarzacz marki Shanling, czyli model M0. Doceniłem jego kompaktowość, funkcjonalność i dobre brzmienie. Teraz przyszła pora na coś większego, czyli odtwarzacz z drugiego końca spektrum – większy i bardziej zaawansowany Shanling M5s. Na papierze sprzęt przypomina FiiO M9, ale jest jednak wyposażony w najnowsze wersje mobilnych przetworników AKM i generuje więcej mocy. Producent obiecuje znakomity poziom ogólny, kusi miedzianym ekranowaniem komponentów i długim, bo nawet 17-godzinnym czasem działania. Co potrafi M5s i jak wypada w porównaniu do FiiO M9 oraz iBasso DX150?

REKLAMA
mp3store

Wyposażenie

Odtwarzacz jest dostarczany w estetycznym i mocnym pudełku. Wyposażenie jest skromne – do dyspozycji jest tylko kabel USB typu C oraz instrukcja obsługi i karta gwarancyjna. Przewód nie zawodzi jakością, ma smukłe wtyczki, oplot i mierzy 95 cm. Szkoda, że w zestawie nie ma futerału lub chociaż silikonowego etui.

Konstrukcja

Od razu widać, że M5s to dzieło Shanlinga. Odtwarzacz ma charakterystyczny kształt, który jest minimalistyczny, ale efektowny. Krawędzie są zaoblone, boki pościnane, a rogi zaokrąglone. Uwagę ponownie zwraca wielofunkcyjne pokrętło, ale największe wrażenie robią zastosowane materiały, czyli grube aluminium oraz zagięte szkło, pokrywające zarówno front, jak i spód odtwarzacza. Producent chwali się, że powierzchnie zostały pokryte warstwą oleofobową, minimalizującą odciski palców i smugi. Wykonanie nie budzi żadnych wątpliwości, a odtwarzacz jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej oraz tytanowej.

Na froncie jest 3,2-calowy ekran produkcji LG o rozdzielczości 320×480 pikseli (ich zagęszczenie wynosi zatem 180 ppi). Można co prawda dojrzeć pojedyncze piksele np. na czcionkach, ale ostrość jest i tak bardzo dobra. Kąty widzenia są szerokie, a nieźle prezentuje się także kontrast – czerń jest przywozicie głęboka. Dobrze wypada także podświetlenie, które nie oślepia po zmroku i oferuje niezłą czytelność za dnia. Kolory także cieszą oczy, są nasycone i naturalne. Ogólny poziom jest lepszy niż w FiiO F9, który również posiada ekran ze stajni LG, ale oferuje gorszą czerń i kolory. Wyświetlacz otaczają dość szerokie ramki, a pod nim jest wyjątkowo duży odstęp pozbawiony jakichkolwiek elementów, nie licząc logo Hi-Res Audio, zintegrowanego ze szkłem.

Na prawej ściance umiejscowiono tylko wielofunkcyjne pokrętło głośności. Działa ono jednocześnie jako włącznik i przycisk wybudzania urządzenia. Po przeciwnej stronie znajduje się wcięcie z trzema okrągłymi przyciskami sterowania, a w dolnej części boku widać pojedynczy czytnik kart microSD, umieszczony za zaślepką. Górna krawędź pozostała pusta, a na dolnej są trzy gniazda: USB typu C, wyjście niesymetryczne 3,5 mm i symetryczne 2,5 mm.

Szklane i zagięte plecy odtwarzacza zdobi logo marki oraz oznaczenia. Powierzchnia szkła jest gruba i gładka, bardzo przyjemna w dotyku, a materiał wydaje się być gruby i trwały. Shanling nie informuje jednak, kto jest producentem szkła.

Ergonomia i obsługa

Shanling M5s jest większy i grubszy od FiiO M9, a tym samym cięższy. Urządzenie mierzy 11,7 cm długości na 5,9 cm szerokości oraz 1,6 cm grubości, a waży aż 178 g. Wymiary są nadal dość kompaktowe, a zaoblenia nie drażnią dłoni. Odtwarzacz wydaje się być masywny i duży, ale obsługa jedną dłonią jest nadal możliwa. Konstrukcja jest dość śliska, chociaż matowe aluminium daje pewne oparcie dla palców. Smugi są rzeczywiście zminimalizowane, ale ich nie unikniemy – ściereczka z mikrofibry będzie przydatna.

Odtwarzacz obsługuje się wygodnie zarówno w lewej, jak i w prawej dłoni. W pierwszym przypadku kciuk trafia na przyciski sterowania, które łatwo wyczuć, a ich klik jest precyzyjny. Palcem wskazującym lub środkowym można natomiast obsłużyć włącznik z regulacją głośności, która klika precyzyjnie i terkocze podczas obrotu, równo i wyczuwalnie wraz z każdym stopniem. Gdy weźmiemy Shanlinga M5S do prawej dłoni, to za sterowanie pokrętłem będzie odpowiadał kciuk, a po objęciu obudowy palcami sięgniemy do przycisków sterowania muzyką. Bez problemu obsługiwałem cały ekran kciukiem, a praca interfejsu dotykowego nie budziła zastrzeżeń.

Interfejs złącz jest charakterystyczny dla nowoczesnych odtwarzaczy, czyli uproszczony. Nie ma niezależnego wyjścia liniowego (jego funkcje pełni wyjście 3,5 mm) ani dedykowanego gniazda z wyjściami cyfrowymi. Sygnał cyfrowy zapewne można wyciągnąć ze złącza USB typu C, ale konieczny będzie odpowiedni adapter. Dobrze, że wszystkie gniazda zgrupowano z jednej strony i są one od siebie wyraźnie oddzielone.

Producent podaje czasy działania dla poszczególnych wyjść i materiału muzycznego. W przypadku wyjścia 3,5 mm można osiągnąć maksymalnie 17 godzin działania, jeśli odtwarzamy pliki mp3. Korzystanie z plików FLAC skróci czas działania o godzinę, a z DSD o dwie godziny. Wyjście zbalansowane pozwoli na słuchanie „empetrójek” do 10 godzin, zaś FLAC-ów i DSD – do 9 godzin. W testach korzystałem z obu złącz, a także z trybu Bluetooth, uzyskując łącznie około 9-10 godzin działania. To nic wyjątkowego, ale nadal dobry wynik, jak na wydajny i zaawansowany DAP.

Oprogramowanie i funkcje

Odtwarzacz działa pod kontrolą udanego, autorskiego oprogramowania MTouch 2.0, które pod pewnymi względami przypomina Androida. System jest jednak zamknięty – nie można wgrywać swoich aplikacji i liczyć na pełne wsparcie strumieniowania. Obsługa została oparta na ekranowych przyciskach skrótów oraz gestach. Cofanie odbywa się poprzez przesuwanie palca od lewej krawędzi, a wracanie do ekranu głównego za pomocą gestu od dołu – łatwo to opanować.

Ekran główny wyświetla łącznie dwanaście ikonek, po sześć na dwóch pulpitach. To ciekawa mieszanka skrótów do ustawień systemowych i odtwarzania, a także biblioteki utworów, czyli kategorii klasyfikujących bazę muzyki. Nie zabrakło także przeglądarki folderów, więc możliwe jest zupełne pominięcie segregowania według tagów czy jakości plików. Za pomocą gestu od dłuższej krawędzi można wybrać, które elementy chcemy wyświetlać, np. wyłączyć część kategorii.

W dolnej części wyświetlany jest pasek ekranu odtwarzania, który jest jednocześnie skrótem do niego. Ekran odtwarzania wyświetla dużą okładkę, przyciski sterowania, a daje także dostęp do listy utworów, rozwijanej gestem od prawej krawędzi. W górnej części ekranu jest natomiast rozwijana belka skrótów z ikonkami Wi-Fi, Bluetootha, blokady przycisków i regulacji wzmocnienia, a także suwak podświetlenia, wskaźnik baterii, ikonki statusowe i skrót do ustawień systemowych. W tej ostatniej sekcji można znaleźć opcje dotyczące Bluetootha, Wi-Fi, jasności ekranu, oszczędzania energii, trybu USB i wyjścia 3,5 mm, trzy motywy graficzne oraz możliwość aktualizacji systemu przez Internet (OTA). Ustawienia odtwarzania obejmują natomiast: limity głośności, gapless, EQ, wzmocnienie, sześć filtrów cyfrowych, regulację balansu kanałów, trybu odtwarzania itp.

Shanling M5s nie wspiera w pełni strumieniowania muzyki – nie można na niego wgrać aplikacji Spotify lub Tidala i odtwarzać muzyki za pomocą Wi-Fi. Wielka szkoda, ale jest pewna alternatywa, czyli dwukierunkowy Bluetooth. Shanling M5s nie tylko obsłuży słuchawki bezprzewodowe z obsługą kodeków LDAC i AAC, ale po sparowaniu ze smartfonem będzie służył także jako adapter Bluetooth. Wtedy może on działać także ze wsparciem dla kodeków aptX (ale bez wariantu HD). Możliwe jest więc odtwarzanie muzyki z preferowanego serwisu strumieniowego przy wykorzystaniu smartfona czy też tabletu. Wi-Fi można wykorzystać także do strumieniowania muzyki z domowego serwera multimediów za pomocą funkcji DLNA.

Specyfikacja

Ogólna

  • system operacyjny: MTouch 2.0
  • wyświetlacz dotykowy: IPS (LG) 3,2”; 320×480 pikseli, interfejs dotykowy
  • obsługa formatów: AAC, MP3, WMA, OGG, DSD64, DSF, DFF, DTS, ISO, APE, Apple Loseless, AIFF, FLAC, WAV, WMA LOSELESS, maksymalnie 32-bit/768 kHz
  • przetwornik: 2xAK4493EQ
  • wzmacniacz: 2xOPA1612 (LPF), 2xAD8397 (wzmocnienie)
  • interfejs bezprzewodowy: Bluetooth 4.2 z aptX (nadajnik), LDAC (dwukierunkowy), AAC (dwukierunkowy)
  • Wi-Fi: 2,4 GHz (standard 802.11n)
  • pamięć: brak wbudowanej, czytnik micro SD do 512 GB
  • obsługa słuchawek: 16-300 Ω
    funkcje: dwukierunkowy Bluetooth, DAC USB, DLNA, AirPlay, 10-pasmowy EQ, regulacja balansu +/- 10 stopni, 100-stopniowa regulacja głośności, wyjście liniowe 3,5 mm
  • akumulator: 3400 mAh (czas pracy do 17 godzin przez 3,5 mm/do 10 godzin przez 2,5 mm)
  • wymiary: 117 x 59 x 16 mm
  • masa: 178 g

Wyjście słuchawkowe 3,5 mm

  • moc: 240 mW @ 16 Ω, 130 mW @ 32 Ω, 13 mW @ Ω
  • SNR: >121 dB
  • impedancja: <0,3 Ω
  • separacja kanałów: 65 dB (32 Ω), 85 dB (300 Ω)
  • THD+N: 0,001% @ 1 kHz

Wyjście słuchawkowe 2,5 mm

  • moc: 540 mW @ 16 Ω, 300 mW @ 32 Ω, 29 mW @ Ω
  • SNR: >121 dB
  • impedancja: <0,3 Ω
  • separacja kanałów: >109 dB
  • THD+N: 0,001% @ 1 kHz

Brzmienie

  • Słuchawki: Final Sonorus III, Focal Spirit Professional, 1MORE H1707, Master&Dynamic MH30, Campfire Audio Atlas, Andromeda, Polaris i Comet, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy, Aune E1, FiiO FH5, FiiO F9 PRO, iBasso IT01, Simgot EN700 PRO
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila, FiiO Q5 (AM3B), Leckerton UHA-760, FiiO K3, Astell&Kern AK XB10, FiiO BTR3
  • DAP: Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200, iBasso DX150, FiiO X5 III, FiiO M9, FiiO M3K, OnePlus 6T
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz, Oriveti Affinity
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

Shanling M5s nadrabia braki funkcjonalne brzmieniem. Odtwarzacz reprezentuje znakomity poziom, a do tego może pochwalić się czystym sygnałem i to nawet z wyjścia zbalansowanego, co się rzadko zdarza. Sygnatura jest charakterystyczna dla przetworników AKM – brzmienie jest gładkie, lekko ciepłe, bez braków w dynamice oraz rozdzielczości. Odtwarzacz brzmi szybko, ale łagodnie, pozostając bezpośrednim w przekazie. Sygnatura jest muzykalna i dość naturalna – M5s nie brzmi surowo czy technicznie. Nie należy też do DAP-ów wyjątkowo analitycznych, ale nadal pozwoli na rozłożenie muzyki na czynniki pierwsze. Dobre wrażenie robi także holografia, która jest kontrastowa ze względu na czarne tło, będące konsekwencją czystego sygnału.

Bas jest świetny. Shanling M5s potrafi zabrzmieć w dole masywnie i gęsto, głęboko zejść, ale także przekazać punktowy wyższy bas, zarysować dźwięk bardziej szkicowo i konturowo. Podoba mi się dynamika i ogólna kontrola – niskie tony nie zlewają się, nie gubią, wybrzmiewają szybko, mocno atakują, a gdy trzeba potrafią także swobodnie się przeciągnąć. Ogólnie słychać sporo energii kumulowanej w niskich tonach – M5s nigdy nie nudzi. W odpowiednim towarzystwie słuchawkowym można liczyć na znakomity PRaT (pace, rhythm and timing) – głowa sama zaczyna poruszać się w rytm muzyki, a stopa mimowolnie wystukuje beat perkusji. Bas jest szczegółowy, różnicuje faktury instrumentów, ale należy do tych gładkich – jest przystępny w odbiorze, a detal nie jest pierwszoplanowy.

Pasmo średnie kontynuuje gładką tendencję basu – jest bliskie, ale kulturalne, szczegółowe, ale muzykalne. Słychać lekkie ciepło, nieznaczne wzmocnienie w niższych zakresach. Moim zdaniem odtwarzacz nie odbiega mocno od naturalnej równowagi, nie brzmi studyjnie i analitycznie. Wyższa średnica nie jest wycięta, ale została uspokojona – w dźwięku brak ostrości i szorstkości. Odtwarzacz nie męczy uszu, nie wyostrza dźwięku, ale uzyskano to bez zgaszenia lub zamulenia. Nadal nie ma żadnego woalu, mgiełki lub dystansu do pierwszego planu. Średnica jest też elastyczna – bez problemu zgra się z nowoczesną elektroniką, mniej lub bardziej eksperymentalnym metalem, ale także z jazzem lub muzyką klasyczną. M5s potrafi zaprezentować dźwięk w bardziej cyfrowym, ale też naturalnym wydaniu. Dobrze słucha się wokali, dęciaków, kontrabasów, smyczków, perkusji, ale przejście na łamany groove metal, djent czy też trance lub goa również nie stanowi problemu.

W górze pasma nie ma niespodzianek – jest czysto, klarownie, ale bez chłodu i ostrości. Wysokie tony odpowiednio doświetlają średnicę i bas, niwelują dystans, ale tym samym zapewniają bezpośredni i czytelny dźwięk. Muzyka jest podawana jak na dłoni, ale bez agresji – nie atakuje żyletkami w przekazie gitar, nie męczy rozhulanymi talerzami perkusyjnymi, nie tnie smyczkami ani nie syczy wokalami. Nie brakuje rozdzielczości, nie ma problemów z kontrolą, a góra potrafi być zarówno bardziej piaszczysta i ziarnista w starszych nagraniach, jak i gładka i syntetyczna w nowszych brzmieniach. Wysokie tony są podawane w optymalnych dawkach.

Scena dźwiękowa jest dość duża, a holografia nie zawodzi. Słychać wpływ podwójnego przetwornika oraz zbalansowanego układu wzmacniacza – separacja kanałów jest mocna, co wzmaga stereofonię, ale jeszcze bez rozrywania muzyki na dwie połówki. Określiłbym scenę jako elipsoidalną, rozciągniętą w poziomie, więc z pewnym priorytetem w szerokości. Kolejna w hierarchii jest głębia – M5s potrafi w przekonujący sposób otaczać głowę dźwiękiem i dobrze radzi sobie zarówno z pozycjonowaniem od przodu, jak i w okolicach ramion. Mniej do powiedzenia ma wysokość sceny, ponieważ przestrzeń nadal nie jest niska, a odtwarzacz może pozycjonować instrumenty zarówno poniżej, jak i powyżej linii uszu, o ile słuchawki na to pozwalają. Nie brakuje powietrza, separacja jest mocna, a instrumentom, dzięki niskiemu poziomowi szumów, towarzyszy wspominane czarne tło. Dźwięki wydają się być otoczone przez próżnię.

Shangling M5s vs FiiO M9 i inne odtwarzacze
FiiO M9 to odtwarzacz zbliżony technologicznie, ale korzystający ze starszych wersji przetworników i trochę innego układu wzmacniacza. W brzmieniu obu odtwarzaczy słychać podobieństwa, czyli gładkość basu, głębokie zejście, wysoką dynamikę i poukładaną holografię. Szybko okazało się jednak, że FiiO M9 zarysowuje wyższą średnicę trochę ostrzej, jest mniej płynny w przekazie oraz trochę bardziej zadziorny i agresywny w wyższych zakresach. Shanling M5s brzmi na dłuższą metę bardziej przystępnie, nie męczy (bez względu na wybrane filtry cyfrowe), zawsze pozostaje łagodny i muzykalny. Shanlinga M5s postawiłbym wyżej z kilku powodów: jego sygnał jest czystszy – FiiO M9 jednak lekko szumi, więc nie ma tak czarnego tła. Do tego scena dźwiękowa Shanlinga jest trochę większa (głównie szersza), więc separacja kanałów wypada lepiej. Brzmienie M5s odbierałem też jako bardziej masywne, mocniej dociążone i wypełnione. FiiO M9 jest jednak tańszy, ma wyższą funkcjonalność, ale jeśli oceniałbym odtwarzacze tylko pod względem brzmienia, to wybór padłby na M5s.

Porównanie Shanlinga M5s z Astell&Kern AK70 MKII to zderzenie muzykalności z technicznością. M5s brzmi dużo gładziej, łagodniej, masywniej w basie i głębiej w subbasie. AK70 MKII to natomiast zarysowane, twarde i jaśniejsze brzmienie nastawione na analityczność, multum detali i wzorową kontrolę. Odtwarzacz Astell&Kern prezentuje dźwięk bardziej bezwzględnie i nie szczędzi wyższej średnicy. M5s jest przy nim miękki i łagodny, ale za to sprawia więcej przyjemności. Wybór będzie zatem mocno zależny od preferencji oraz budżetu – AK70 MKII jest jednak ponad 1000 zł droższy, więc opłacalność stoi po stronie Shanlinga.

Bezpośrednim konkurentem M5s jest iBasso DX150, czyli odtwarzacz bardziej neutralny tonalnie, jaśniejszy, ale także gładki i miękki w przekazie. W brzmieniu Shanlinga M5s bas ma trochę więcej do powiedzenia, a zejście w subbas jest bardziej efektowne. Przez większe ciepło dźwięk M5s wydaje się być bardziej nasycony i naturalny. DX150 brzmi za to neutralnie, ale tym samym mniej nasyca brzmienie. Słychać także różnice sceniczne – DX150 generuje wyższą scenę, ale tym samym mniej kontrastowo separuje kanały. Mimo preferowanej przeze mnie neutralności lepiej słuchało mi się Shanlinga – sprawiał mi większą przyjemność, wciągał basem i miał więcej energii. Wybór jest jednak trudny – DX150 posiada Androida oferującego swobodę wgrywania aplikacji, ale Shanling jest za to mniejszy i wygodniejszy w obsłudze.

Byłem ciekawy zestawienia M5s z iBasso DX200. To odtwarzacz, który potrafi wygenerować potężny bas z niskim zejściem, ale przy tym pozostaje techniczny i analityczny, szybki i dynamiczny, a do tego mocno i twardo zarysowuje kontur muzyki bez wygładzania dźwięku. W tym porównaniu M5s był ewidentnie gładszy, mocniej nasycał dźwięk i brzmiał bardziej muzykalnie, ale DX200 budował większą, a szczególnie wyższą scenę, wyciągał więcej detali i oferował wyższą rozdzielczość dźwięku. Trudno jednak narzekać na możliwości M5s, bo DX200 jest aktualnie prawie dwukrotnie droższy, a Shanling i tak może podobać się bardziej, o ile ktoś chce mieć więcej frajdy ze słuchania muzyki.

Shanling M5s i słuchawki
Nie było niespodzianek synergicznych – odtwarzacz brzmiał konsekwentnie i dobrze zgrywał się z różnymi sygnaturami, także gdy dublowały się one z odtwarzaczem. Nie było problemów we współpracy z armaturami wrażliwymi na szum, które brzmiały czysto także z wyjścia symetrycznego 2,5 mm. Mocy nie brakowało nawet na większe słuchawki.

Zacznijmy od połączenia, które zrobiło na mnie największe wrażenie – M5s fenomenalnie zgrał się z FiiO FH5, szczególnie przy wykorzystaniu zbalansowanego przewodu Oriveti Affinity. Takiemu połączeniu właściwie niczego nie brakowało – subbas był głęboki, dynamika wysoka, scena duża, a brzmienie rozdzielcze, ale muzykalne. FH5 wypadły lepiej z M5s niż podłączone do odtwarzaczy FiiO.

Dokanałówki Campfire Audio również zgrały się dobrze. Atlasy brzmiały zgodnie ze swoim charakterem i nie zostały ograniczone w niskich tonach – schodziły tak głęboko, jak należy. Andromedy brzmiały technicznie, ale dzięki nasyceniu i gładkości Shanlinga zabrzmiały trochę bardziej muzykalnie, mniej sucho – to był strzał w dziesiątkę. Bardzo dobre efekty uzyskałem także z Polarisami, które robiły wrażenie przestrzenią, brzmiały klarownie, ale bez ostrości, z dobrym, nieprzesadzonym pod kątem ilości basem.

Dobrze sprawdziły się także analityczne Oriveti New Primacy, które brzmiały nadal jasno i klarownie, a do tego przestrzennie, ale ciut bardziej przystępnie. Nie zawiodły mnie Aune E1 – gładkie, dynamiczne, przestrzenne, z odpowiednim dociążeniem w basie, ale nadal klarowne w wysokich tonach. Dobrze zgrały się Brainwavz B400 (zgodnie z charakterem, łagodnie, ale konturowo, z basem w zakresie możliwości słuchawek), a rewelacyjnie wypadły Simgot EN700 PRO (duża scena, wysoka rozdzielczość, precyzyjny, ale jednocześnie muzykalny dźwięk).

M5s dobrze poradził sobie także ze słuchawkami nagłownymi. Finale Sonorus III zabrzmiały zgodnie ze swoim charakterem, mocno w średnicy i przestrzennie, ale zyskały na muzykalności. Focale Spirit Professional zabrzmiały trochę bardziej rozrywkowo, nie straciły swojego technicznego charakteru, ale również zyskały więcej „funu”. Master&Dynamic MH30 również nie zaskakiwały – zabrzmiały ciemniej i bardziej basowo, jak to mają w zwyczaju, ale zareagowały na dynamikę odtwarzacza i precyzyjną holografię. Świetnie słuchało mi się także połączenia z 1MORE H1707, czyli słuchawkami klarownymi w wysokich tonach, przestrzennymi i głębokimi w basie, które w parze z M5s robiły wrażenie także rozdzielczością i dynamiką.

Podsumowanie

Shanling M5s nie zawodzi. Odtwarzacz reprezentuje poziom godny wyższego pułapu cenowego, a właściwie może konkurować nawet z droższą konkurencją. Wykonanie jest znakomite, wzornictwo świetne, ergonomia wysoka, czas pracy dość długi, a możliwości całkiem konkretne. Shanlinga M5s wyposażono w moduły Wi-Fi i dwukierunkowego Bluetootha, który obsłuży słuchawki oraz zamieni odtwarzacz w bezprzewodowy adapter. Brzmienie jest znakomite – imponuje głębią basu, holografią, rozdzielczością, ale pozostaje muzykalne. Mnie Shanlinga M5s słuchało się z czystą przyjemnością.

Szkoda, że system, mimo że ogólnie udany, to ma spore ograniczenia. Odtwarzacz nie obsłuży serwisów strumieniujących bez pomocy w postaci innego urządzenia mobilnego. Bluetooth ma też pewne braki – nie obsługuje kodeka aptX HD. W zamian dostępny jest jednak równie dobry (lub nawet lepszy) LDAC, który w tym momencie jest bardzo atrakcyjny, ponieważ jego obsługę wbudowano w system Google Android od wersji Oreo 8.0. By zatem skorzystać z Tidala, Spotify czy Deezera, przyda się stosowny smartfon. W tej cenie przydałby się także bardziej rozbudowany interfejs (np. niezależne wyjście cyfrowe), a mile widziane byłoby także dodawane do zestawu etui.

Całościowo M5s jest godny rekomendacji i warty swojej ceny (1849 zł). W jego brzmieniu łatwo się zakochać – mnie zdecydowanie przekonał. Osoby, które zaufały Shanlingowi i kupiły opisywany odtwarzacz w cenie przedpremierowej nie powinny tego żałować.

Dla Shanling M5s

Zalety:
+ wysoka jakość wykonania
+ wpadające w oko wzornictwo
+ wysoka ergonomia i wygodna obsługa
+ satysfakcjonujący czas pracy na akumulatorze
+ złącze USB typu C i dwukierunkowy moduł Bluetooth
+ wysoka wydajność systemu
+ ładny graficznie i intuicyjny system operacyjny z obsługą gestów
+ sporo mocy i uniwersalność pod względem synergii
+ rewelacyjne brzmienie o wysokiej dynamice z głębokim basem, poukładaną sceną i czystym sygnałem (także przez wyjście zbalansowane 2,5 mm)

Wady:
– brak opcji strumieniowania muzyki
– pewne ograniczenia interfejsu Bluetooth
– przydałyby się niezależne wyjścia cyfrowe
– brak etui w zestawie

Sprzęt dostarczył:

logo

Kod rabatowy kropka5 umożliwia zakup produktów ze sklepu Audeos ze zniżką w wysokości 5%.

REKLAMA
audiopolis

1 KOMENTARZ

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here