Firma Advanced Sound, znana również jako ADV, pojawiała się już na naszych łamach ze słuchawkami dokanałowymi M4, Model 3 oraz Evo X. Tym razem dotarła do nas kolejna nowość – dokanałówki o nazwie 747, nawiązującej do modelu samolotu Boeinga. Skąd tego typu skojarzenie? Opisywane słuchawki są wyposażone w aktywną redukcję hałasu (ANC), jakże często pożądaną w trakcie podróży. A że całość wyceniono na przystępne 59,99 dolarów, produkt zapowiada się ciekawie.

Wyposażenie

Advanced zdążył już przyzwyczaić do solidnego pakowania swoich produktów i tak samo jest w przypadku 747. Główne opakowanie to czarny kartonik z zawieszką, zamykany na magnesy, który ozdobiono tylko logo producenta. Jest on schowany pod tekturową nasuwką, na której umieszczono grafiki prezentujące słuchawki, ich dane techniczne, informacje marketingowe, oraz spis wyposażenia, w skład którego wchodzą:

  • słuchawki,
  • trzy pary klasycznych silikonowych nakładek,
  • trzy pary tipsów o podwójnym kołnierzu (biflange),
  • trzy pary pianek Comply,
  • przejściówka do samolotu,
  • kabel USB do ładowania modułu ANC,
  • sztywne etui z logo producenta,
  • instrukcja obsługi.

REKLAMA
cayin

Gdy weźmiemy pod uwagę, że wszystkie nakładki, zarówno silikonowe, jak i piankowe występują w rozmiarach S, M oraz L, to bogactwo wyposażenia w tej cenie przyjemnie zaskakuje. Tipsy są dobrej jakości, zapewniają wysoką wygodę oraz dobre uszczelnienie ucha, a sztywność ochronnego etui zapewni bezpieczeństwo słuchawkom w czasie transportu.

Wykonanie i ergonomia

Kopułki Advanced 747 łączą w sobie czarne tworzywo sztuczne od strony ucha oraz aluminiową komorę przetwornika od strony zewnętrznej, która została pomalowana na kolor szary i gdzie nadrukowano znaczek ADV. Dzięki takiemu zestawieniu materiałów, nie tylko skutecznie połączono komfort z wytrzymałością, ale również zabezpieczono skórę ucha użytkownika przed dotykiem lodowatego metalu zimą. Z drugiej strony jednak, dopóki nie dotkniemy słuchawek, by poczuć dobre spasowanie i niezłą jakość materiałów, 747 wyglądają dość tanio, a to ze względu na dominującą matową szarość i nierzucające się w oczy kształty.

Ciekawym elementem kopułek jest otwór na zewnętrznej ściance. Z reguły służy on za bass-reflex, ale to rozwiązanie raczej zmniejsza izolację, a nie o to chodzi w przypadku słuchawek z ANC. Na szczęście amerykański producent o tym nie zapomniał i ów otwór posłużył do czegoś innego – umieszczono za nim mikrofon zbierający dźwięki otoczenia, na podstawie których układ Pitch Black tłumi odgłosy otoczenia. To znacznie lepsze rozwiązanie niż mikrofon przy układzie, co często praktykuje konkurencja. Po pierwsze, można spokojnie schować kabel pod ubraniem, a system ANC będzie działał tak samo, a po drugie dźwięki są wychwytywane na poziomie uszu, więc w najwłaściwszym miejscu.

Z kopułek wyprowadzono elastyczne odgiętki, na których znajdują się oznaczenia stron słuchawek. Wyglądają one całkiem solidnie i powinny skutecznie chronić kabel przed złamaniem w tym miejscu.

Sam przewód jest dość gruby, by dać poczucie wytrzymałości, a przy tym wystarczająco elastyczny, by wygodnie się układał i nie ciągnął za sobą słuchawek. Pokrywająca go gumowa izolacja jest przyjemna w dotyku, natomiast gdy jest wystawiona przez dłuższy czas na działanie mrozu, to w zauważalny sposób sztywnieje. Nie jest to jednak na tyle kłopotliwe, by sprawiać problemy ergonomiczne. Przy prawej słuchawce umieszczono pilot z mikrofonem – ten ostatni radzi sobie całkiem dobrze nawet w wietrzną pogodę. Całość zakończono pozłacanym wtykiem mini-jack, zamkniętym w prostej obudowie, którą zakończono krótką odgiętką – szkoda, że nie zastosowano łamanej obudowy, która lepiej chroniłaby kabel przed uszkodzeniem. Być może jednak na taką decyzję miał wpływ element znajdujący się kilkanaście centymetrów przed jackiem, a mianowicie układ ANC.

Ów system zamknięty jest w niezbyt dużej aluminiowej obudowie w kolorze czarnym, ozdobionej logo technologii Pitch Black oraz napisem „Designed for musicians”, choć na ten ostatni należy spojrzeć z rezerwą. Dodatkowo na górze umieszczono włącznik oraz diodę oznaczającą tryb pracy (kolor niebieski sygnalizuje włączony układ, a czerwony komunikuje o ładowaniu), zaś na dole port microUSB służący do ładowania modułu ANC.

Czy aktywna redukcja hałasów w ogóle działa? Odpowiedź jak najbardziej jest twierdząca – szumy ulicy czy dźwięki odkurzacza zostały zniwelowane do mało znaczącego świstu gdzieś w tle muzyki. Zresztą, aby usłyszeć ten efekt nie trzeba wcale wpinać 747 do odtwarzacza – nawet z luźno zwisającym kablem wystarczy przesunąć włącznik, by docierające do nas dźwięki otoczenia zostały dodatkowo przytłumione, przy czym efekt ten jest bardziej zauważalny w przypadku niskich tonów. ADV deklaruje, że redukcja hałasu sięga aż 25 decybeli, ale trzeba być świadomym, że nie wpływa na to tylko generowanie dźwięków o przeciwnej fazie do tych zbieranych przez mikrofony, lecz dochodzą jeszcze dwa pozostałe elementy za które odpowiada system Pitch Black:

  1. Jeśli słuchamy muzyki, to po włączeniu układu od razu jest zwiększana głośność, gdyż układ działa niczym wzmacniacz słuchawkowy. Oczywistym jest, że im wyższa głośność, tym mniej dźwięków otoczenia do użytkownika. Teoretycznie można dzięki temu podpiąć słuchawki pod wyjście liniowe odtwarzacza, ale należy pamiętać, że mimo obecnej funkcji wzmacniania, Pitch Black nie był pomyślany o takim zastosowaniu (choćby przez brak potencjometru).
  2. Wbudowany układ, prócz wzmocnienia, ma też założony na stałe korektor podbijający tony niskie, które same z siebie są najlepiej słyszalne, więc dodatkowo odcinają użytkownika od odgłosów z zewnątrz.

Do tego dochodzi dobra izolacja pasywna, szczególnie na piankach Comply. Dzięki temu w normalnym środowisku można całkiem skutecznie odciąć się od otoczenia, sprowadzając dźwięki ulicy czy rozmowy pobliskich ludzi do mało istotnego szumu. Co prawda przy włączonej redukcji hałasu słychać lekkie brumienie, ale jest ono dostrzegalne właściwie tylko w trakcie przerw między utworami i nie irytuje.

Pod względem użytkowym należy docenić całość za wysoką ergonomię. Często kopułki w stylu tych z ADV 747 mają u mnie tendencje do wypadania z ucha lub ugniatania małżowiny, natomiast opisywane słuchawki trzymają się pewnie w kanałach, a dwu- czy trzygodzinne sesje odsłuchowe nie stanowią problemu. Kabel się nie plącze, a system ANC jest obudowany zgrabnie w niewielką obudowę, która nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu.

Brzmienie

Źródła wykorzystywane podczas testów: Audioheaven Z6, Cyberdrive EX-2, Samsung Galaxy S7, Sandisk Sansa Clip Zip, Shozy Alien+, xDuoo D3, xDuoo X3, xDuoo X20.

Przed oceną brzmienia Advanced 747 warto pozwolić pograć im przez co najmniej kilkanaście godzin, gdyż z biegiem czasu ich brzmienie nieco się zmienia. Nie jest to co prawda wielki przeskok, jaki można zaobserwować w Fidue A91 czy Cozoy Hera, ale czuć różnicę w ułożeniu dźwięków – całość robi się bardziej dojrzała przy zachowaniu pierwotnego charakteru.

Od początku czuć, że 747 skupiają się na basie. Jest go dużo w całym zakresie, ze szczególnym uwzględnieniem jego niższych i środkowych rejonów, choć według wykresu udostępnionego przez producenta bas powinien być dość liniowy. Niezależnie jednak od marketingowych deklaracji, jeśli w utworze pojawiają się niskie tony, to opisywane słuchawki zdecydowanie dadzą nam o tym znać. Dźwięki z tego przedziału wybrzmiewają długo, ale nie są przy tym ociężałe, co nadaje muzyce mocno rozrywkowej iskry. Brakować może za to większego zróżnicowania dołu, gdyż całość sekcji basowej wydaje się być prezentowana zbyt płytko – ADV raczą nas ciągle podobnym przekazem, niezależnie od tego, co się dzieje w utworze. W przypadku muzyki dyskotekowej sprawdza się to świetnie, ale w bardziej wymagających gatunkach już niekoniecznie.

Po uruchomieniu układu ANC dół robi się jeszcze bardziej masywny i atakuje nas bezustannie. Dzięki temu, nawet jeśli ktoś nie potrzebuje aktywnej redukcji hałasu, a jest fanem mocnego basu, to świetnie się tu odnajdzie. Co ciekawe, mimo że linia basowa nabiera wtedy chęci na zalewanie niższej średnicy, to nieco zanika problem niezbyt dużej głębi.

Tony średnie zaczynają się mocno, wyraźnie wspierając się na podstawie basowej. Operujące w tym rejonie instrumenty grają z wielką energią, choć poszczególne dźwięki wydają się zbyt rozmyte i wydłużone w czasie. Gdy wchodzimy wyżej, średnica zauważalnie się wycofuje, chowając za pozostałymi pasmami. Jeśli słuchana muzyka opiera się głównie na żywych instrumentach, dość łatwo można zgubić się wśród docierających dźwięków. Ma to jednak przełożenie na ilość otrzymywanych przez nas informacji, np. gdy poszczególne uderzenia w struny gitary nadmiernie się przenikają, co zaburza odbiór całości muzyki. Bardzo ciekawie wypadają natomiast nowoczesne rozrywkowe gatunki, takie jak trap czy house, gdzie syntetyczne bity mają być dopełnieniem basu, a nie odwrotnie.

Gdy włączymy system Pitch Black, średnica trochę przybliża się do słuchacza, ale ze względu na zwiększoną dominację basu, ciężko mówić o intymności w tym zakresie.

Ciekawie wypadają za to wokale, gdyż producentowi udało się je wysunąć do przodu, dzięki czemu nie giną przytłoczone dołem, nawet po jego podbiciu przez system ANC. Ponadto to, wokale są dość naturalne oraz przyjemne w odsłuchu, nie brakuje im ani wypełnienia, ani rozciągnięcia. Wysoko wchodzące głosy kobiece pozostają swobodne, nie wpadając w niepotrzebną sybilizację, a mocne, niskie wokale męskie nie zyskują dodatkowej nosowości. Czasami może brakować większej różnorodności, by wyławiać drobne smaczki, ale przy tej cenie wręcz nie wypada na to narzekać.

Tony wysokie są podbite, choć nie aż tak jak linia basowa. Ich podkreślenie trochę rozjaśnia przekaz i nadaje mu większej dynamiki oraz podkreśla szczegóły, co w przypadku 747 jest korzystne. Nie jest to jednak podbicie męczące i kłujące uszy nadmierną ekspozycją – jest wyraziście, ale bez przesady, szczególnie że spadek powyżej 7 kHz jest dość szybki, więc najwyższe tony są już w dużej mierze schowane. Czuć natomiast pewne ograniczenie przetwornika, przez co sopranom brakuje szlachetności – skrzypce, trójkąt czy talerze perkusji skłaniają się delikatnie w stronę trochę sztucznego metalicznego przydźwięku. Nie przeszkadza to w codziennym odsłuchu, ale czasami brakuje większej naturalności w tym zakresie. Moduł redukcji hałasu nie ma jednak większego wpływu na tony wysokie, poza oczywistym zwiększeniem ich głośności.

Scena generowana przez opisywany model ADV jest dość przeciętna – zdecydowana większość muzyki generowana jest w środku głowy. To głównie pokłosie wysokiego współczynnika tłumienia dźwięków otoczenia, a niestety nie można mieć wszystkiego naraz. Jednak nawet na tej ograniczonej przestrzeni 747 radzą sobie całkiem przyzwoicie z lokowaniem instrumentów na scenie. Odpowiada za to nieźle oddana głębia nagrań, pozwalająca zanurzyć się muzyce. Mimo że mamy wokół siebie właściwie jeden plan, gdyż poszczególne sekcje nie mają gdzie uciec, to nie wpadają one na siebie i dość łatwo można wyłowić je z przestrzeni.

Szczegółowość z kolei nie jest najwyższa. Strojenie słuchawek w stylu klasycznego “V” z dominującym basem, szczelnie zamknięta obudowa i ograniczenia konstrukcyjne pozostawiają bohaterów dzisiejszej recenzji za plecami większości dokanałówek z tego przedziału cenowego. Nie wolno jednak zapomnieć, że Advanced 747 to nie zwyczajne dokanałówki, lecz model uzbrojony w moduł ANC, który podnosi cenę samych słuchawek. Jeśli weźmiemy na to korektę, to analityczność zaczyna się prezentować na poziomie Takstarów Hi-1200 czy trochę poniżej Soundmagiców E10, czyli robi się już ciekawiej.

Dobierając źródło do ADV 747, należy pamiętać o prostej rzeczy: unikać odtwarzaczy ciepłych, nastawionych głównie na bas lub grających “V-ką”, bo takie zestawienie wyraźnie „zamula” słuchawki, tłumi dynamikę i nadmiernie eksponuje niskie tony (choć pod tym względem pewnie znajdą one swoich fanów). Odtwarzacze skierowane na neutralność czy nawet jaśniejsze to z kolei dobry materiał na udaną synergię. 747 nie są wymagające prądowo, szczególnie że mają na kablu wbudowany wzmacniacz, więc bez problemów można je podłączać do większości telefonów i odtwarzaczy przenośnych. Bardzo dobre połączenie udało się uzyskać już z Sandiskiem Sansa Clip Zip i Cyberdrivem EX-2. Droższy xDuoo X3 również wypadł ciekawie, podobnie jak X20 oraz Shozy Alien+, ale te dwa ostatnie, z uwagi na swoją cenę, to trochę przerost formy nad treścią w tym połączeniu. Do ADV lepiej wybrać coś tańszego, ale grającego dłużej na jednym ładowaniu, gdyż w podróży nie zawsze mamy okazję podładować odtwarzacz w odstępie kilku godzin.

Jeśli chodzi o konkurencję, to mam z nią problem: większość słuchawek dokanałowych z aktywną redukcją szumów kosztuje wyraźnie więcej, a rozwiązania tańsze, z którymi miałem okazję się zetknąć, albo nie radziły sobie z faktyczną redukcją dźwięków otoczenia, albo same generowały tyle szumu, że korzystanie z nich nie miało sensu.

Odnosząc ADV 747 do zwykłych dokanałówek, kojarzą mi się z Hidizs EX-01 czy NarMoo S1. To ciepłe basowe granie o wyraźnie rozrywkowym charakterze, ale z na tyle wyeksponowaną górą, by nie były misiowate jak Takstary Hi-1200. Podobnie wyceniane Shozy Zero to już granie z wyższej półki, mimo że zbliżone pod względem strojenia. Należy jednak pamiętać o dodatkowych możliwościach słuchawek ADV.

Ciężko nie zauważyć też podobieństw do testowanych niedawno Audictus Endorphine. Co prawda Endorfiny mają wyraźnie bardziej rozbudowaną scenę, ale całościowo fani jednych słuchawek powinni być zadowoleni także z tych drugich. Pozostaje jedynie kwestia, czy preferujemy dokanałówki bezprzewodowe, czy takie z modułem ANC.

Podsumowanie

Advanced 747 to bardzo ciekawe słuchawki: świetnie wyposażone, dobrze wykonane i przystępnie wycenione. Chociaż ich brzmienie nie należy do wybitnych (na pewno nie są to słuchawki dla muzyków i nie oferują niesamowitej przejrzystości, jak reklamuje je producent), to rewelacyjnie sobie radzą w tym, do czego zostały stworzone, czyli z aktywną redukcją szumów. Jeśli zależy nam na odcięciu się od otoczenia, przeszkadzają nam współpasażerowie, szum odkurzacza czy chrapanie osoby obok i nie mamy dużego budżetu na sprzęt z wyższej półki, to ADV oferuje gotowe rozwiązanie.

Zalety:
+ sprawnie działający system aktywnej redukcji hałasów,
+ bardzo bogate wyposażenie,
+ jakość wykonania,
+ wysoka ergonomia.

Wady:
– bas potrafi być zbyt dominujący, szczególnie przy włączonym ANC,
– zbyt wycofana średnica,
– przeciętna szczegółowość.

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
cayin

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here