Beyerdynamic DJ 300 PRO X to nietuzinkowe słuchawki 2w1 o konstrukcji zamkniętej. Nowy model bazuje na 45-milimetrowych przetwornikach dynamicznych i jest dostarczany z dwoma rodzajami padów – mniejszymi nausznymi oraz większymi wokółusznymi. Słuchawki są ponadto składane, muszle można spersonalizować, a kabel wpinać z dowolnej strony.
Testowałem już słuchawki bazujące na kilku rodzajach przetworników, oferujące systemy tuningu czy też elementy modularne. Pierwszy raz spotykam się jednak z modelem 2w1, który można przekształcać z konstrukcji nausznej w wokółuszną. Nie, DJ 300 PRO X nie zmieniają magicznie kształtu po naciśnięciu guzika, ale obecność padów w dwóch rozmiarach to i tak nie lada gratka. W teorii dzięki takiemu rozwiązaniu możemy spersonalizować słuchawki zarówno ergonomicznie, jak i sonicznie, wpłynąć na ich wymiary i dostosować je do konkretnego zastosowania.
Świetny pomysł! Tylko dlaczego więcej producentów tego nie robi? Wyzwaniem jest zestrojenie słuchawek tak, by brzmiały poprawnie w obu konfiguracjach. Potrzebny jest ponadto solidny mechanizm mocowania nauszników, żeby wytrzymał wielokrotne konwertowanie. Zaprojektowanie takich słuchawek jest też kosztowne, a modularność nierzadko wprowadza dodatkowe komplikacje – im większe możliwości, tym wyższe ryzyko awarii w najmniej sprzyjającym momencie.
Inżynierowie Beyerdynamica się nie zniechęcili, a wręcz postanowili podnieść poprzeczkę. Nie dość, że DJ 300 PRO X mają dwa typy nauszników, to możemy je zmodyfikować wizualnie, składać na czas transportu, a kabel wpinać z lewej lub prawej strony wedle potrzeby. Pomyślano także o łatwej naprawie, ponieważ oprócz padów wymienna jest również opaska pałąka. Co więcej, cenę słuchawek ustalono na około 700 zł, co z pewnością nie jest wygórowaną kwotą w świecie (profesjonalnego) audio.
Sprawdziłem, czy Beyerdynamic podołał wyzwaniu i jak DJ 300 PRO X mają się do testowanych niedawno DT 275 PRO, czyli nausznych monitorów za 200 zł mniej.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- kabel 2,5 mm > 3,5 mm (długość ok. 150 cm);
- przejściówkę 6,35 mm;
- pady nauszne;
- pady wokółuszne;
- pokrowiec;
- dokumentację.
Większość akcesoriów DJ 300 PRO X jest wspólna z niedawno testowanym modelem DT 275 PRO z wyjątkiem nauszników, ponieważ tym razem otrzymujemy mniejsze i większe poduszki, które są nieco lepsze jakościowo – wykonano je z przyjemniejszej w dotyku sztucznej skóry oraz obficiej wypełniono wolniej rozprężającą się pianką pamięciową.
Konstrukcja i jakość wykonania
Wzornictwo jest typowe dla profesjonalnych nowości Beyerdynamica, czyli DJ 300 PRO X to raczej narzędzie niż obiekt westchnień – dominuje matowa czerń, a ozdoby ograniczają się do srebrnych logo. Słuchawki można jednak spersonalizować za pomocą wymiennych pokrywek. Producent przygotował zarówno gotowe wzory, jak i możliwość zaprojektowania własnej grafiki. Jeśli to za mało, w sprzedaży dostępny jest trochę bardziej efektowny wariant słuchawek z dopiskiem „CLUB” ze srebrnymi widełkami pałąka.

Na pierwszy rzut oka DJ 300 PRO X są słuchawkami jakich wiele. Okrągłe i względnie symetryczne muszle zamocowano w pałąku za pomocą typowych widełek, nie obyło się też bez zwyczajnej opaski. Gdy się jednak przyjrzymy, wyjdzie na jaw, że pokrywki odkręca się zgodnie z ruchem wskazówek zegarka, gniazda 2,5 mm zostały zdublowane i wpuszczone głęboko w muszle, a ramiona pałąka składają się do jego wnętrza za pomocą solidnych zawiasów. Z kolei opaskę przykręcono ośmioma śrubami typu Torx – element ten jest również dostępny w sprzedaży.
Gwoździem programu są nauszniki. Fabrycznie założono pady w wersji nausznej, które mają 8 cm średnicy zewnętrznej i 3 cm wewnętrznej. Do dyspozycji mamy również większe poduszki, które mierzą kolejno 10 cm i 5 cm, a ich głębokość wynosi 2,5 cm. Nauszniki mocuje się za pomocą zintegrowanych pierścieni z tworzywa sztucznego oraz poczwórnych zatrzasków. Nie oszczędzano na materiale – poduszki w obu wariantach zszyto z mięciutkiej skóry ekologicznej i wypełniono pianką z pamięcią kształtu.

Zastosowano spiralno-prosty kabel, z którym zetknąłem się już w teście DT 275 PRO. Wyposażono go we wtyczkę 2,5 mm z systemem blokady oraz kątowy wtyk 3,5 mm z nakręcanym adapterem 6,35 mm. Przewód mierzy około 150 cm i rozciąga się mniej więcej do 250 cm dzięki dość długiemu odcinkowi spiralnemu. Na swoim miejscu jest także dodatkowa, krótka spiralka tuż przy wtyczce 2,5 mm, która amortyzuje przypadkowe szarpnięcia kabla.
Jakość wykonania jest wysoka, ale nie perfekcyjna. Dominują tworzywa sztuczne, ale trudno się do nich przyczepić – są pozbawione skaz, sprawiają wrażenie trwałych i zostały wzorowo ze sobą spasowane. Uwagę zwracają solidne zawiasy i gruby rdzeń pałąka, który został wykonany nie ze stali, lecz z aluminium. Co jest nie tak? Mechanizm odchylania muszli na boki nie pracuje gładko – ruchowi towarzyszą lekkie trzaśnięcia. Wada ta jest jednak „kosmetyczna”, nie ma wpływu na użytkowanie i może być cechą jednostkową egzemplarza testowego.

Użytkowanie
Świetnie, że zaimplementowano mechanizm składania, nieobecny w modelu DT 275 PRO. Umożliwia on zmniejszenie gabarytów słuchawek na czas transportu i zabezpieczenie konstrukcji, więc tym razem łatwiej wybaczyć obecność pokrowca w zestawie zamiast usztywnianego futerału. Mechanizm nie jest jednak kompletny – słuchawki nie składają się na płasko i nie chowają w pełni w pałąku. Niemniej na co dzień tyle wystarcza, a dzięki temu nie ma też problemu z odsłuchem na jedno ucho – drugi nausznik można z powodzeniem oprzeć o głowę, a słuchawki nie spadną.
Mocowania nauszników są solidne, ale ich wymianę trzeba opanować. Zatrzaski trzymają mocno, więc wypięcie padów – szczególnie tych nausznych – wymaga nieco siły. Poduszki wokółuszne mają szersze ranty, dzięki czemu łatwiej je demontować i montować. Warto sugerować się pozycją szwu w dolnej części padów, który powinien znaleźć się na wysokości gniazd 2,5 mm. Udaną wymianę potwierdzą satysfakcjonujące kliknięcia zatrzasków.
Kabel zasługuje na pochwałę, ponieważ jest elastyczny, odpowiednio ciężki i sprężysty. Odcinek spiralny nie jest tylko na pokaz – jak ma to miejsce w wielu słuchawkach – lecz rzeczywiście swobodnie się rozciąga i szybko zwija. Dzięki temu możemy oddalić się od sprzętu bez obawy, że strącimy go na podłogę. Wtyczka 2,5 mm również nie wypnie się przypadkowo za sprawą mechanizmu blokady, co jest jednak mieczem obosiecznym – znalezienie zamiennika kabla może być utrudnione.

Ergonomia – konfiguracja nauszna
Konfiguracja nauszna oznacza mniejsze gabaryty, ale też ograniczony komfort. Nacisk pałąka jest silny z założenia – dzięki temu słuchawki skutecznie tłumią hałas oraz pewnie trzymają się głowy w trakcie miksowania, DJ-skiego setu czy choćby energicznego tańca w domowym zaciszu. Odbija się to jednak na wygodzie – słuchawki uciskają i grzeją małżowiny uszne. Nacisk jest wprawdzie do zniesienia, ponieważ nauszniki wypełniono miękką pianką, ale poduszki są stosunkowo cienkie, więc odsłuchy i tak będą wymagały przerw.

DJ 300 PRO X w tej konfiguracji są stosunkowo lekkie (288 g) i kompaktowe, więc ich transport nie stanowi problemu. Słuchawki można z powodzeniem zawiesić na szyi – niewielka średnica padów sprawia, że nie powinny one uwierać w szyję czy podbródek. Mniejsze nauszniki sprzyjają użytkowi mobilnemu: słuchawki są dyskretne i nie rzucają się w oczy, więc sprawdzą się zarówno „na mieście”, jak i w podróży. Nikomu nie będziemy przy tym przeszkadzać, ponieważ dźwięk praktycznie nie wycieka.
Konfiguracja nauszna
Plusy:
+ mała i lekka konstrukcja
+ świetna izolacja akustyczna
+ możliwość zawieszenia na szyi
+ niemal zerowe wyciekanie dźwięku
Minusy:
– niski komfort
– nagrzewanie małżowin usznych
Ergonomia – konfiguracja wokółuszna
DJ 300 PRO X z padami wokółusznymi to zupełnie inne słuchawki. Małżowiny uszne mieszczą się wewnątrz poduszek i nie stykają się z nimi bezpośrednio, dzięki czemu komfort jest nieporównywalnie wyższy, bo nie odczuwamy aż tak nacisku pałąka. Co więcej, alternatywne nauszniki są grube oraz ponadprzeciętnie miękkie, więc dopasowują się do użytkownika i pewnie na niej spoczywają. Nie trzeba też precyzyjnie centrować przetworników na uszach – co jest konieczne w wariancie nausznym – a odsłuch na jedno ucho jest nadal możliwy.

Nie oznacza to jednak, że mniejsze pady tracą sens. DJ 300 PRO X w wersji wokółusznej stają się wyraźnie większe, ponieważ same poduszki znacznie wystają poza obrys muszli. Słuchawki zajmują tym samym więcej miejsca, a zsunięte na szyję mogą uwierać. Zauważyłem również, że izolacja od otoczenia jest delikatnie słabsza niż w przypadku mniejszych padów. Wprawdzie słuchawki wciąż tłumią na satysfakcjonującym poziomie, ale odrobinę gorzej radzą sobie z niskimi częstotliwościami oraz jednostajnym szumem. Większe nauszniki przekładają się także na nieco wyższą masę całego zestawu (315 g względem 288 g).
Konfiguracja wokółuszna
Plusy:
+ wysoki komfort
+ bezproblemowe zakładanie
+ satysfakcjonująca izolacja akustyczna
+ minimalne wyciekanie dźwięku
Minusy:
– większe gabaryty
– nieco słabsze tłumienie
Specyfikacja
- konstrukcja: zamknięta, nauszna/wokółuszna
- przetworniki: dynamiczne 45 mm
- pasmo przenoszenia: 5 Hz-35 kHz
- czułość: 115 dB (z padami nausznymi), 109 dB (z padami wokółusznymi)
- impedancja: 48 Ω
- THD: <0,1% (1 kHz)
- nacisk pałąka: 5,3 N
- izolacja akustyczna: 20 dBA
- kable: prosty z odcinkiem spiralnym, 150 cm, 2,5 mm > 3,5 mm
- masa: 288 g (z padami nausznymi), 315 g (z padami wokółusznymi)
Brzmienie
Nie spodziewałem się takiego strojenia. Słuchawki dedykowane DJ-om zazwyczaj stawiają na pierwszoplanowy bas i stosunkowo łagodną górę, tymczasem DJ 300 PRO X okazują się neutralne, a w zależności od konfiguracji wręcz lekko jasne – niskie tony z pewnością nie grają tu pierwszych skrzypiec. Nie słychać również uwypuklenia średnicy, więc DJ 300 PRO X nie przypominają typowych monitorów. W rezultacie nowość Beyerdynamica ma najwięcej wspólnego ze słuchawkami studyjnymi – zrównoważonymi, wiernymi i przeznaczonymi do krytycznej analizy materiału muzycznego.
Sporo można jednak zdziałać korektorem, a same słuchawki są także podatne na charakter źródła – z jednymi urządzeniami hojniej dawkują bas, z innymi brzmią skromniej. W pierwszej kolejności skupmy się jednak na brzmieniu prosto z pudełka, zaczynając od konfiguracji nausznej.
Beyerdynamic DJ 300 PRO X – konfiguracja nauszna
W wersji nausznej brzmienie jest płaskie – niskie tony nie wychodzą przed szereg, pasmo średnie jest bliskie, a góra pasma swobodna i wyrazista. W rezultacie dźwięk jest maksymalnie bezpośredni, bardzo czytelny i precyzyjny, ale jeszcze nie ostry czy sykliwy – nauszne DJ 300 PRO X nie kłują bębenków słuchowych, o ile sybilizacja nie jest zawarta w nagraniu. Z kolei scena dźwiękowa jest nastawiona raczej na monitoring niż efektowność.
Subbas jest uszczuplony, zatem więcej do powiedzenia ma średni podzakres basu. Dół pasma jest więc trzymany w ryzach, ma punktowy i kontrolowany charakter – nie muli, nie dudni i nie zalewa muzyki. Prezentacja jest więc bardziej szkicowa i techniczna, ale problemów z timingiem nie ma, więc muzyka wciąż angażuje. Średnica jest z kolei wyważona, czyli niski i wyższy podzakres ze sobą nie walczą, co przekłada się na czytelne, szczegółowe i precyzyjne brzmienie. Potęguje to swobodna i zarysowana góra pasma.
Przestrzeń jest przede wszystkim szeroka, czyli prym wiedzie stereofonia. Instrumenty są więc rozciągane na boki, kanały efektownie się przenikają, ale niewiele dzieje się w głębi oraz szczególnie wysokości sceny, która jest w konsekwencji płaska. Wynika to ze specyfiki konstrukcji nausznej, która częściowo pomija małżowiny uszne. Nie sposób jednak narzekać na separację dźwięków, bo poszczególne źródła pozorne nie zlewają się ze sobą.
Beyerdynamic DJ 300 PRO X – konfiguracja wokółuszna
Większe pady bez wątpienia wpływają na brzmienie, bo zmieniają się proporcje pasm. W konfiguracji wokółusznej subbasu nieznacznie przybywa, pasmo średnie lekko się odsuwa, a góra pasma otwiera. Inaczej mówiąc, średnica sprawia wrażenie mniej wypchniętej, a do głosu dochodzą skrajne rejestry. Rośnie także scena, która staje się bardziej kształtna.
Bas wciąż pozostaje kontrolowany i zwarty, ale chętniej wibruje, efektowniej i twardziej uderza. Pasmo średnie, mimo że robi krok wstecz, wciąż klarownie przekazuje wokale i instrumenty, które są podawane bez dystansu i maskowania szczegółów. Góra rozbrzmiewa z kolei jeszcze mocniej, czasami balansuje na granicy ostrości i ochładza brzmienie, co nadaje wokółusznym DJ 300 PRO X studyjnego, analitycznego charakteru.
Z większymi nausznikami zyskuje scena dźwiękowa. Separacja kanałów staje się bardziej kontrastowa, pojawia się głębia, a z wysokością przestrzeni nie ma już problemu. Przekaz nie jest już płaski, a elipsoidalny – źródła pozorne są pozycjonowane w różnych punktach. Co więcej, poprawia się ich separacja, przybywa tzw. powietrza, czyli pomiędzy instrumentami są większe dystanse. Ponadto instrumenty chętnie wybrzmiewają poza głową i niejako otaczają słuchacza.
Beyerdynamic DJ 300 PRO X – konfiguracje w pigułce
- Konfiguracja nauszna – płytsza w basie, bliższa w średnicy, łagodniejsza w sopranie; stereofoniczna, ale płaska scena dźwiękowa. Łagodniejszy, przystępniejszy i monitorowy przekaz.
- Konfiguracja wokółuszna – głębsza w basie, mniej średnicowa, klarowniejsza w sopranie; szeroka, elipsoidalna i trójwymiarowa scena dźwiękowa. Bardziej techniczny, analityczny i studyjny przekaz.

Obie konfiguracje mają swoje silne i słabe strony – zarówno dźwiękowe, jak i ergonomiczne. Gdybym miał jednak wyłonić faworyta i pozbyć się jednej pary padów, bez wahania pozostałbym przy konfiguracji wokółusznej. Słuchawki z większymi padami są wygodniejsze, brzmią bardziej technicznie i kompletnie. Wciąż przydałoby się jednak więcej basu, ale jest na to sposób.
Beyerdynamic DJ 300 PRO X – korekcja dźwięku
DJ 300 PRO X są czułe na korektę dźwięku. Niskie tony możemy swobodnie podbić – wtedy słuchawki zaczynają „masować” subbasem czy brzmieć gęsto i masywnie w średnim zakresie basu. Uzyskałem świetny rezultat po kilku kliknięciach: wzmocniłem pasmo 20-160 Hz i więcej modyfikacji nie potrzebowałem. Uważam, że słuchawki powinny brzmieć tak prosto z pudełka – byłyby wtedy bardziej uniwersalne i lepiej nadawałyby się do zastosowań DJ-skich.
Z niektórymi źródłami dźwięku, tymi brzmiącymi bardziej technicznie, wyższa średnica i góra pasma mogą wymagać lekkiego przytemperowania. Znowu nie musiałem godzinami przesuwać suwaków w górę i w dół – wystarczyła lekka redukcja zakresu w okolicach 16 kHz, by słuchawki złagodniały. Brzmienie pozostało jednak bezpośrednie, dźwięczne i wyraziste, stało się po prostu mniej agresywne.
Ostateczny efekt będzie zależał także od sprzętu towarzyszącego – DJ 300 PRO X są czułe na charakter źródła dźwięku. W niektórych konfiguracjach EQ było potrzebne, w innych byłem zadowolony z fabrycznego tuningu.
Beyerdynamic DJ 300 PRO X – wysterowanie i synergia
DJ 300 PRO X nie są wymagające, nie potrzebują potężnych wzmacniaczy, zabrzmią głośno i dynamicznie ze wszystkiego. Warto jednak zauważyć, że w konfiguracji wokółusznej skuteczność spada, co jest zauważalne w praktyce, ale nie powoduje większych problemów. Niemniej bez względu na wybrane nauszniki DJ 300 PRO X zostaną wysterowane z każdego sprzętu z wyjściem 3,5 mm lub 6,35 mm.

Okazuje się jednak, że słuchawki reagują nie tylko na korektę dźwięku, ale także na charakter sprzętu. Dla przykładu: z FiiO R9 brzmienie było płaskie i klarowne, z FiiO M15 kapkę łagodniejsze, a z HiFiMAN-a EF600 cieplejsze i bardziej naturalne. Ze sprzętem FiiO brakowało mi basu i posiłkowałem się EQ, a z HiFiMAN-em w trybie NOS już nie.
DJ 300 PRO X pokazywały też jak na dłoni różnice pomiędzy trzema trybami wbudowanymi w Cayina RU9 – najlepiej wypadły tranzystorowy i lampowy typu (M)odern. Tryb (C)lassic zaszkodził słuchawkom ze względu na ścięty bas. Zatem słuchawki potrzebują tzw. synergii – mogą nie zgrać się z każdym sprzętem.
Beyerdynamic DJ 300 PRO X – porównania
Byłem niezmiernie ciekawy, ile DJ 300 PRO X mają wspólnego z monitorowymi DT 275 PRO. Okazało się, że niewiele, ponieważ model DJ-ski brzmi zdecydowanie jaśniej – DT 275 PRO są cieplejsze tonalnie, mają bliższą niską średnicę i mniej wysokich tonów. Zatem DJ 300 PRO X brzmią bardziej technicznie, a DT 275 PRO – łagodniej i muzykalniej. Scena w obu przypadkach ma podobne wymiary i proporcje, chociaż klarowność DJ 300 PRO X potęguje separację dźwięków i tzw. napowietrzenie.


Gdy zmienimy pady na wokółuszne, DJ 300 PRO X przekształcają się w studyjne słuchawki o neutralnej sygnaturze – z mniej zaakcentowaną średnicą i z bardziej wyrazistym sopranem. W tej konfrontacji DT 275 PRO zostają w tyle – przekazują mniej detali, generują mniejszą i płaską scenę. W normalnej sytuacji unikałbym porównań słuchawek nausznych i wokółusznych. Niemniej DJ 300 PRO X są jedynie o około 200 zł droższe od DT 275 PRO, a oferują dwie konfiguracje i brzmienie na wyższym poziomie technicznym, co przemawia na ich korzyść.
Dopisek „PRO” jest zasłużony. Testowane niedawno Sivga SV021 Robin Pro to zupełnie inna bajka, zniekształcają one bas i ewidentnie V-kują oraz falują. DJ 300 PRO X są zdecydowanie równiejsze i lepsze technicznie. Oponentów trzeba więc szukać wśród słuchawek Sennheisera, np. podobnie wycenionych modeli z serii HD 25. Energiczniej uderzają one basem i są kapkę łagodniejsze w odbiorze, ale z racji stricte nausznej konstrukcji nie brzmią tak przestrzennie jak DJ 300 PRO X w wariancie wokółusznym.
DJ 300 PRO X wypadają dobrze także na tle droższych modeli. Mam na myśli np. Sennheisery HD 480 PRO, czyli typowo stacjonarne, zamknięte słuchawki. Wprawdzie znowu oferują one więcej basu i brzmią kapkę przestrzenniej, ale są o około 1000 zł droższe od DJ 300 PRO X. Atutem Beyerów jest ponownie konstrukcja 2w1, która pozwala zarówno na bardziej monitorowe, jak i studyjne zastosowanie. Co więcej, DJ 300 PRO X mogą służyć także jako słuchawki mobilne.
Podsumowanie
Uważam, że inżynierowie odnieśli sukces – DJ 300 PRO X nie zawodzą konstrukcyjnie. Wymienne pokrywki trzymają się pewnie, zawiasy pałąka robią dobre wrażenie, a zatrzaski nauszników są trwałe. Do plusów zaliczam także zdublowane gniazda i spiralno-prosty kabel, który jest rozciągliwy i nie wchodzi w drogę. Słuchawki są 2w1 nie tylko w teorii – kompaktowe i monitorowe w wersji nausznej, a także wygodne i studyjne w wersji wokółusznej. Bez względu na konfigurację można liczyć na skuteczne tłumienie, wysoką dynamikę oraz multum detali. Pady wokółuszne zapewniają także dużą scenę dźwiękową.
Wady? Wymianę nauszników trzeba opanować, słuchawki nie składają się na płasko, a ramiona pałąka potrafią delikatnie zatrzeszczeć, co jednak nie ma znaczenia na co dzień. Wariant nauszny nie rozpieszcza ergonomią za sprawą intensywnego nacisku na małżowiny uszne. Przydałoby się także więcej basu.

Beyerdynamic DJ 300 PRO X można kupić za około 700-800 zł. Mimo pewnych braków, jestem mile zaskoczony relacją jakości do ceny – spodziewałem się, że słuchawki będą znacznie droższe. Co innego, że brzmienie jest mało DJ-skie – sam określiłbym słuchawki jako monitorowe (pady nauszne) lub studyjne (pady wokółuszne). Zatem jeśli szukamy potężnej dawki basu i łagodnej góry, DJ 300 PRO X mogą się nie sprawdzić. Gdy natomiast preferujemy bezpośredni i precyzyjny dźwięk, to opisywane słuchawki powinny być strzałem w dziesiątkę.
Dla Beyerdynamic DJ 300 PRO X
Zalety:
+ dobra jakość wykonania
+ dwa rodzaje nauszników w komplecie
+ zdublowane gniazda
+ wygodny kabel
+ mocna izolacja akustyczna
+ możliwość personalizacji wizualnej
+ wysoka ergonomia (w konfiguracji wokółusznej)
+ ciepłe zabarwienie, bliska średnica i bezpośrednia góra (konfiguracja nauszna)
+ neutralne i zrównoważone strojenie z rozciągniętym sopranem (konfiguracja wokółuszna)
+ spora i elipsoidalna scena dźwiękowa (konfiguracja wokółuszna)
Wady:
– nie w pełni składana konstrukcja
– mało basu (jak na słuchawki DJ-skie)
– mogą wymagać synergii (lub ewentualnie EQ)
Sprzęt dostarczył:




![Beyerdynamic DT 275 PRO [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/08/Beyerdynamic-DT-275-PRO-218x150.jpg)
![Sennheiser HD 480 PRO Plus [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/06/Sennheiser-HD-480-PRO-Plus-218x150.jpg)
![Beyerdynamic Amiron 100 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/05/Beyerdynamic-Amiron-100-218x150.jpg)
![Beyerdynamic Blue Byrd [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2019/05/Blue-Byrd-miniaturka-218x150.jpg)
![Beyerdynamic Soul Byrd [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2019/01/Beyerdynamic-Soul-Byrd-miniaturka-218x150.jpg)