Słuchawki dokanałowe z przetwornikami dynamicznymi oraz nieszablonym systemem tuningu brzmienia – to właśnie BQEYZ Autumn. Producent obiecuje wysoką ergonomię, dużą scenę dźwiękową i możliwość dostrojenia do każdej muzyki.

BQEYZ gościł już dwa razy na łamach kropka.audio – ja zająłem się modelem Spring II (699 zł), a Michał Mela przetestował model Summer (530 zł). Jedne i drugie słuchawki zasłużyły na rekomendacje, wyróżniały się brzmieniem w kontekście ceny i nie rozczarowywały w pozostałych aspektach. Mowa w końcu o trójprzetwornikowych hybrydach i to nie zwyczajnych, bo wyposażonych w przetworniki dynamiczne, armaturowe oraz piezoelektryczne.

REKLAMA
meze

Tytułowe Autumn budzą pewne wątpliwości, bo wyglądają podobnie do pozostałych modeli serii, ale zostały wyposażone jedynie w przetworniki dynamiczne. Mimo to słuchawki są pozycjonowane wyżej od Summer czy Spring II, bo zostały wycenione na 799 zł. W zamian otrzymujemy jednak możliwość przestrojenia słuchawek magnetycznymi filtrami, czym Autumn wyróżniają się na tle pozostałych dokanałówek BQEYZ. Sprawdziłem, czy słuchawki są warte dopłaty względem Spring II i jak mają się do Letshuoer S12.

Wyposażenie

W zestawie są:

  • 3 pary tipsów z węższymi wylotami (S, M, L);
  • 3 pary tipsów z szerszymi wylotami (S, M, L);
  • 3 pary filtrów akustycznych (BASS, NORMAL, TREBLE);
  • futerał;
  • przyrząd do wymiany filtrów;
  • organizer na filtry;
  • kabel 2-pin 0,78 mm > 3,5 mm (ok. 120 cm);
  • przyrząd do czyszczenia;
  • instrukcja obsługi.

Wyposażenie jest zatem bogate, a akcesoria nie rozczarowują jakością. Dla przykładu organizer na filtry to metalowa i gruba blaszka z wyfrezowanymi otworami, które zostały wyraźnie podpisane. Metalowy jest także przyrząd do ich wymiany, czyli podłużny chwytak zakończony magnesami z obu stron.

Futerał przypomina ten z modelu Spring II, ale ma inny kształt. Zmodyfikowano także kabel, bo tym razem miedź została posrebrzona. W porównaniu do Spring II zabrakło foremki na tipsy, a także pianek termoaktywnych. Szkoda, że zrezygnowano z tych ostatnich, ale w zestawie niższego modelu była tylko jedna para pianek w niewielkim rozmiarze, więc to mała strata.

Konstrukcja

Autumn to najpiękniejsze słuchawki tej linii. To zasługa uproszczonego wzornictwa, bo zrezygnowano z połyskujących krawędzi i nadruków na pokrywkach, znanych ze Spring II, na rzecz delikatnych wgłębień przypominających fale. Z tego powodu bliżej modelowi Autumn do Summer z tą różnicą, że obudowy są metalowe, a nie plastikowe. W oko wpada także jednolita kolorystyka – model w kolorze granatowym wygląda po prostu fenomenalnie! Barwa jest głęboka, ciemna i tylko lekko metaliczna, a więc nadal uniwersalna.

Obudowy są trzyczęściowe, składają się z zewnętrznych pokrywek, komór oraz tulejek. Na pierwszym elemencie są jedyne wspomniane fale, a na drugim znajdziemy także gniazda 2-pin 0,78 mm na szczycie oraz białe oznaczenie serii na spodzie. Z kolei od wewnętrznej strony umieszczono otwory odpowietrzające, wydrążone oznaczenia kanałów oraz sloty na filtry akustyczne. Tulejki przypominają te z modelu Spring II, bo to metalowe sitka z precyzyjnie nawierconymi otworami.

Czterożyłowy kabel przypomina ten ze Spring II, ale mocno różni się kolorystyką, bo miedź została posrebrzona, a metalowe elementy nie są srebrne, lecz grafitowe. Przy wtyczkach 2-pin nie brakuje zausznic, a obok rozdzielcza kabla jest suwak, ale tym razem niewielki i także metalowy, więc ciekawszy od plastikowej kulki ze Spring II. W przypadku sztuki testowej na końcu kabla jest prosta wtyczka 3,5 mm, ale producent oferuje także warianty 2,5 mm oraz 4,4 mm.

Wykonanie słuchawek jest wzorowe. Obudowy wycięto za pomocą pięcioosiowej frezarki, a rezultat jest nieskazitelny – nie widać żadnych niedoskonałości. Wykończenie także zachwyca, bo metal jest gładki oraz przyjemny w dotyku. Kabel także niczym nie podpada, ponieważ żyły zabezpieczono gładką i elastyczną izolacją. Moim zdaniem BQEYZ Autumn wyglądają na droższe, niż są w rzeczywistości.

Ergonomia i użytkowanie

Tulejki są ponownie dość szerokie i długie, więc Autumn wymagają odpowiedniej aplikacji. Ponownie musiałem otwierać usta, by rozprostować kanały słuchowe, dzięki czemu tulejki wchodziły głębiej. Nie było to jednak konieczne, bo tipsy poprawnie wypełniały kanały także, gdy zakładałem słuchawki płycej. Niemniej przy głębszej izolacji obudowy lepiej wypełniały małżowiny uszne i mniej z nich odstawały, a nie inaczej było w przypadku Spring II.

Niestety mimo dość głębokiej aplikacji, izolacja od hałasu jest przeciętna. Dźwięki z zewnątrz docierały do moich bębenków, a stopień tłumienia zależał w dużej mierze od repertuaru – w muzyce rozrywkowej otoczenie mi nie przeszkadzało, ale w cichszych utworach o dużej dynamice czułem już pewien niedosyt. Bez problemu słyszałem na przykład stukot i tak dość cichej klawiatury mechanicznej. Podobnie jest ze Spring II, które także nie rozpieszczają stopniem tłumienia, więc w tym aspekcie nie nastąpił progres.

Wymiana filtrów jest banalnie prosta i satysfakcjonująca. Zamiast wykręcanych tulejek czy nakrętek na tulejkach, wymienia się zaślepki na otworach odpowietrzających komory. To niewielkie, metalowe krążki w kolorach szarym, złotym oraz srebrnym. Filtry przyciągają się do przyrządu z miłym kliknięciem, a żeby je zamontować wystarczy przyłożyć filtr do slotu w słuchawkach i lekko przesunąć końcówkę w bok, by rozłączyć elementy. Przestrajanie brzmienia jest więc błyskawiczne, a wymiana filtrów nie męczy palców, co doceniłem w trakcie testów.

Ponownie nie mam zastrzeżeń odnośnie kabla. Zausznice nie mają wewnątrz drucików, więc nie nadamy im dowolnego kształtu, ale są one optymalnie odkształcone, przyjemne w dotyku i elastyczne. Zausznice bez zarzutu okalały moje małżowiny uszne i nie wrzynały się w skórę. Ponadto kabel świetnie się układa, bo jest odpowiednio ciężki i lejący się, a odcinki douszne można swobodnie skrócić, bo suwak utrzymuje wybraną pozycję. Nie należy się też przejmować efektem mikrofonowym – w ogóle nie słychać stukania czy szurania przewodu.

Specyfikacja

  • przetworniki: dynamiczne 13 mm
  • pasmo przenoszenia: 7 Hz-40 kHz
  • impedancja: 46 Ω
  • czułość: 110 dB
  • kabel: 2-pin 0,78 mm > 3,5 mm, miedź + posrebrzona miedź, 120 cm
  • masa: 6,1 g (pojedyncza słuchawka); 32 g (obie słuchawki z kablem i tipsami)

Brzmienie

  • Słuchawki: Campfire Audio Ara, Dorado 2020 i Solaris 2020, FiiO FD5, FH5s, Meze Advar, IKKO OH1S, BQEYZ Spring II, Letshuoer S12
  • Źródła: FiiO M17, M11 Plus ESS, Cayin N3Pro, FiiO BTR5 2021, Qudelix-5K, Cayin RU-6

BQEYZ Autumn nie rozczarowują – brzmienie jest znowu na wysokim poziomie. Słychać też, że tym razem konstrukcja nie jest hybrydowa, że zastosowano pojedyncze przetworniki dynamiczne. W efekcie Autumn brzmią zupełnie inaczej od Spring II i to bez względu na zastosowane filtry. Te ostatnie wyraźnie wpływają na brzmienie, stanowią użyteczne narzędzie tuningu dźwięku.

Za punkt wyjścia postanowiłem obrać filtry typu NORMAL, czyli złote. Posłużą one jako wstęp do opisów filtrów BASS (szarych) oraz TREBLE (srebrnych). Sprawdziłem także jak słuchawki brzmią bez filtrów, ale szybko okazało się, że skutkuje to zupełnym wycięciem basu i niższej średnicy. W trakcie testów korzystałem też z ciemniejszych tipsów z węższymi wylotami, które moim zdaniem zapewniały pełniejszy przekaz.

BQEYZ Autumn – filtry NORMAL (złote)
Autumn w tej standardowej, zrównoważonej konfiguracji są znakomite! Brzmią naturalnie, czyli lekko ciepło i optymalnie gładko, ale dźwięk jest nadal konturowy, czyli dość twardy i zarysowany, by muzyka nie sprawiała wrażenia rozmytej czy mdłej. Moim zdaniem słuchawki są muzykalne, ale na tyle rozdzielcze i precyzyjne w przekazie, że nadają się również do bardziej krytycznych odsłuchów. Ponadto słuchawki współpracują świetnie z przeróżnymi gatunkami muzycznymi – mogłem swobodnie przechodzić z jazzu na elektronikę czy rocka. Niemniej ze złotymi filtrami prym wiodą żywe instrumenty.

Niskie tony są pełne – słuchawki osiągają subbas, generują masywny średni bas, jak i bardziej punktowy wyższy bas. Dół ogólnie świetnie wypełnia muzykę, stanowi gęsty, masywny fundament, ale nie przytłacza instrumentów operujących wyższymi zakresami. Byłem zadowolony zarówno z dźwięku syntezatorów czy cyfrowych sampli, jak i basówek, kontrabasów oraz fortepianów. Niskie tony potrafią dynamicznie uderzyć, sprawnie wygasnąć lub powoli się przelewać. Może faktura instrumentów nie jest perfekcyjnie zróżnicowana, ale potęguje to muzykalny charakter słuchawek – szczegóły są obecne, ale nie są prezentowane nachalnie.

Pasmo średnie jest blisko, nie daje się przytłoczyć niskim tonom, zapewnia bezpośredni przekaz wokali, perkusji, smyczków czy gitar. W średnicy słychać pewną gładkość i naturalne ciepło, ale wyższy podzakres nie został wycięty, więc dźwięk nadal pozostaje wyrazisty, klarowny i zarysowany. Jest w brzmieniu średnicy coś charakterystycznego, jakby archaicznego i organicznego, bo nie jest ona kliniczna, a lekko ziarnista, co jest jednak zaletą. Dzięki temu Autumn nie brzmią sterylnie czy laboratoryjnie, świetnie oddają charakter starszych nagrań jazzowych czy rockowych. Słychać, że ze złotymi filtrami słuchawki nadają się najlepiej do żywych instrumentów i raczej klasycznej elektroniki. Nadal możemy posłuchać nowoczesnych kawałków, ale nie brzmią one tak efektownie, jak na słuchawkach V-kujących.

Wysokie tony zostały uspokojone, ale jeszcze nie przyciemnione. Po prostu góra nie jest perfekcyjnie rozciągnięta, ale za to nie należy obawiać się sykliwości. Nie miałem wrażenia, że muzyka jest zgaszona czy zawoalowana, talerze perkusyjne nadal brzmiały mocno i metalicznie, a wysokie wokale nie sprawiały wrażenia ściętych. Fani mocnej, super-swobodnej góry może nie będą zachwyceni, ale szukający nieagresywnego, przystępnego przekazu będą w pełni ukontentowani. Mnie Autumn relaksowały, odpoczywałem słuchając muzyki, bo dźwięk ani przez chwilę mnie nie męczył. Mogłem też posłuchać słabszych realizacji, bo te ostrzejsze czy pełne sybilantów nie powodowały zgrzytania zębami.

Scena dźwiękowa to kolejny atut modelu Autumn. Separacja kanałów jest kontrastowa, a scena mocno rozciągnięta na boki, co pozytywnie zaskakuje, bo testowałem wariant z wtyczką 3,5 mm. Ponadto scena jest kulista, bo wysokość oraz głębia tylko nieznacznie ustępują szerokości. Zatem sporo dzieje się w każdej płaszczyźnie, dźwięk jest trójwymiarowy, odseparowany i holograficzny, bo instrumenty są duże i kształtne. Warto wiedzieć, że pierwszy plan jest blisko słuchacza, stąd scena jest nadal intymna, a nie koncertowa. Muzyka nie dobiega z oddali, ale przestrzeń i tak sprawia wrażenie otwartej i warstwowej.

BQEYZ Autumn – filtry BASS (szare)
Filtry basowe… wzmacniają bas. Wiem, że to trywialne, ale nazwy filtrów czy tipsów nie zawsze mają swoje potwierdzenie w praktyce. W przypadku Autumn nie ma wątpliwości, że niskich tonów przybywa – akcentowany jest subbas oraz midbas, co jednak nie wiąże się z wycięciem góry. W efekcie średnica się oddala, słuchawki zaczynają V-kować, a Autumn zaczynają brzmieć bardziej efektownie i nowocześnie. Zmiany słychać także w paśmie średnim, już czystszym, bardziej klarownym i efektownym.

Z szarymi filtrami dźwięk staje się znacznie gęstszy, bardziej wibrujący i jeszcze masywniejszy, co poprawia zgranie z elektroniką, rapem czy muzyką popularną, jeśli zależy nam na takim efekcie. Znika też ten „retro” nalot, brzmienie nie jest już tak naturalne, ale w tym przypadku trudno traktować to jako wadę, a raczej zaletę, bo potęguje to efektowność dźwięku. Mimo że wolę domyślną konfigurację, to nadal świetnie bawiłem się słuchając Autumn z filtrami szarymi – gładki i tłusty bas sprawdzał się świetnie w elektronice czy metalu.

Podbicie basu wydaje się lekko ograniczać scenę dźwiękową i pogarszać napowietrzenie, co jest jednak naturalnym zjawiskiem. Nadal nie czułem się osaczony dźwiękiem, nie powiedziałbym, że scena z filtrami basowymi jest mała, ale przekaz jest ciaśniejszy w porównaniu do złotych filtrów.

BQEYZ Autumn – filtry TREBLE (srebrne)
Filtry sopranowe również mają adekwatną nazwę, chociaż w tym przypadku efekt jest dość subtelny. Brzmienie nie staje się żyletkowe, góra nadal nie jest wybitnie rozciągnięta, bo rozjaśnienie uzyskano ścięciem subbasu. Niskie tony stają się bardziej punktowe i zbite, jakby lekko przytkane, co wykrystalizowuje brzmienie. Jednak Autumn z filtrami sopranowymi nie stają się ostre, nadal nie syczą, nie kłują uszu i nie męczą. Następuje raczej przejście z muzykalnego i naturalnego przekazu (filtry złote) lub V-kującego (filtry szare) na bardziej analityczny.

Obstawiałem, że brzmienie z filtrami srebrnymi nie przypadnie mi do gustu, ale myliłem się. Nadal dobrze słuchało mi się elektroniki, ciągle przekonywał mnie jazz, bo muzyka stawała się trochę klarowniejsza, bardziej bezpośrednia. Słychać jednak, że filtry sopranowe obnażają pewne wady góry, która momentami potrafi lekko szeleścić, nie jest perfekcyjnie kontrolowana czy naturalna. Niemniej uważam filtry srebrne za nadal użyteczne, bo pozwalają one na bardziej krytycznych odsłuch lub poprawiają synergię w przypadku ciemniejszych źródeł.

Dzięki temu, że basu jest mniej, przestrzeń sprawia wrażenie obszerniejszej, swobodniejszej, a instrumenty są mocniej odseparowane, bo płytszy bas wpływa pozytywnie na napowietrzenie. Jednocześnie przekaz staje się bardziej szkicowy – instrumenty nadal pojawiają się w różnych miejscach, ale nie są już tak kształtne, a raczej bardziej punktowe. Docenią to fani kontrastowej separacji dźwięków i dużego napowietrzenia.

BQEYZ Autumn – filtry w pigułce

  • filtry NORMAL (złote) – naturalne, zrównoważone brzmienie z pełnym basem, bliską średnicą i łagodną górą. Swobodny i kontrolowany bas, przyjemny, ziarnisty i organiczny charakter średnicy oraz bezpośrednia, ale nie ostra góra. Kulista scena dźwiękowa z trójwymiarową holografią.
  • filtry BASS (szare) – mocny subbas i midbas, odsunięta średnica, bezpośrednia i czysta góra. Spora dawka wibrującego basu, klarowny charakter pasma średniego, zarysowana i bardziej nowoczesna góra. Ciaśniejsza scena dźwiękowa ze względu na wzmocnione niskie tony.
  • filtry TREBLE (srebrne) – płytszy subbas, obecny midbas, klarowna i bardziej analityczna średnica, mocniejsza, ale nadal nie żyletkowa góra. Trochę bardziej techniczny, bezpośredni i nieznacznie ostrzejszy, ale nadal przystępny i angażujący przekaz. Otwarta scena dźwiękowa i mocna separacja instrumentów.

Mój faworyt: filtry zrównoważone. Zapewniają one najbardziej naturalne i uniwersalne brzmienie, przekonują średnicą i nadal satysfakcjonują basem i sopranem. Niemniej z przyjemnością korzystałem także z pozostałych filtrów, w zależności od muzyki, nastroju czy sygnatury źródeł.

BQEYZ Autumn – porównania z BQEYZ Spring II oraz innymi słuchawkami
BQEYZ Autumn i Spring II to dwa światy – różnice są ewidentne i niepodważalne, bo mowa w końcu o konfrontacji pojedynczych dynamików z hybrydami, wyposażonymi dodatkowo w przetworniki armaturowe oraz piezoelektryczne. Rzutują one mocno na przekaz średnicy (bardziej zarysowanej i mocniejszej w wyższym zakresie) oraz góry (jaśniejszej, a wręcz ostrzejszej). W efekcie Autumn są zdecydowanie cieplejsze, łagodniejsze i bardziej muzykalne, gdy Spring II brzmią bardziej analitycznie, bezpośrednio i agresywnie. Nadal uważam Spring II za słuchawki angażujące, ale pod tym względem Autumn są górą, bo ich brzmienie jest zdecydowanie przyjemniejsze w odbiorze.

Wybór faworyta jest trudny. Spring II zdecydowanie swobodniej rozciągają górę, która intensywniej doświetla brzmienie, dzięki czemu muzyka jest klarowniejsza. Dźwięk modelu wiosennego robi duże wrażenie bezpośredniością i zarysowanym konturem, ale wrażliwi na wysokie tony nie będą zadowoleni. Z kolei Autumn generują pełniejszy bas, bardziej naturalną średnicę i łagodniejszą górę, dzięki czemu są bardziej uniwersalne. Z drugiej strony model jesienny wydaje się być zgaszony, gdy porównuje się go bezpośrednio ze Spring II. Po chwili wrażenie to ustępuje, a z pomocą przychodzą też filtry – Autumn można jednak dość swobodnie przestrajać. Gdybym musiał wybrać jeden model, to dopłaciłbym 100 zł do BQEYZ Autumn właśnie ze względu na uniwersalność, naturalność i filtry. Jeśli jednak preferujemy mocną górę, zarysowane średnie i spokojniejszy bas, to Spring II nadal są warte uwagi.

Mocną alternatywą dla BQEYZ Autumn są trochę droższe Letshuoer S12. To planarne dokanałówki, które także szczycą się muzykalnością, ale serwują ją w innym wydaniu. Otóż S12-tki brzmią gładziej w basie i paśmie średnim, a do tego są trochę bardziej rozciągnięte w sopranie. W bezpośrednim porównaniu Autumn mocniej zarysowują dźwięk, brzmią twardziej w średnicy, która jest bardziej naturalna i organiczna, a mniej wygładzona. Z drugiej strony S12 brzmią szerszej, generują obszerniejszą, elipsoidalną scenę dźwiękowa, co może być jednak konsekwencją transmisji zbalansowanej, bo sztuka testowa S12 posiada wtyczkę 4,4 mm. Z kolei Autumn znów bronią się świetnymi filtrami, więc trudno wyłonić faworyta – oba modele są świetne.

Inne porównania w skrócie:

  • FiiO FH3 z kablem LC-C – klarowniejsze, mniej naturalne słuchawki z podkreślonymi skrajami pasma i dalszą średnicą. Mocniej zarysowany i trochę bardziej zróżnicowany bas z większym uderzeniem, jaśniejsza oraz lepiej rozciągnięta góra, ale kosztem gładkości i przystępności. Podobna scena dźwiękowa, ale z mocniej zapełnionym centrum.
  • FiiO FH5s – również przestrajalne słuchawki, które także są muzykalne, ale lepiej kontrolują bas i swobodniej rozciągają górę pasma, przez co są ciut ostrzejsze i mniej gładkie. Wyższa rozdzielczość dźwięku i więcej detali, szersza i głębsza scena dźwiękowa. Technicznie lepsze od Autumn, ale tym samym mniej naturalne i jednak znacznie droższe.
  • IKKO OH1S Gems – słuchawki zupełnie inne, jaśniejsze i znacznie bardziej punktowe w basie, płytszym, bo ściętym w subbasie. Brzmienie chudsze, szkicowe, technicznie i jakby studyjne, służące do analizy, a nie czystej rozrywki. Większa, szersza scena dźwiękowa z oddalonym pierwszym planem. Według mnie słabsze od Autumn, ale aktualnie tańsze.

BQEYZ Autumn – synergia
Słuchawki nie są problematyczne synergicznie. Moim zdaniem Autumn zyskują podłączone do neutralnych lub jaśniejszych źródeł względem tych ciemniejszych, cieplejszych lub łagodniejszych. Niemniej efekty są bardzo dobre w różnych konfiguracjach, a same słuchawki można dostroić filtrami w przypadku nieudanych połączeń, o co raczej trudno. Podłączałem słuchawki do adapterów i odtwarzaczy z różnych półek cenowych, a efekty były zawsze satysfakcjonujące.

Warto jednak zwrócić uwagę na jeden aspekt. W teorii Autumn nie są wymagające – impedancja 46 Ω nie należy do najniższych, ale skuteczność wynosi aż 110 dB. Słuchawki nie potrzebują dużo mocy, by głośno brzmieć, ale zyskują na większym wzmocnieniu. Bez obawy, nie trzeba szaleć, po prostu zamiast niskiego podbicia lepiej włączyć średnie – wypełnia się wtedy bas i wzrasta dynamika. Nie należy też przejmować się szumem, bo Autumn nie są wrażliwe na czystość sygnału.

Podsumowanie

BQEYZ Autumn to słuchawki o imponujących możliwościach. Wyglądają pięknie, ale uniwersalnie, a do tego zostały wzorowo wykonane – nie dostrzegłem jakichkolwiek skaz. Ergonomia jest w gruncie rzeczy niezła, a kabel świetnie się układa i nie jest podatny na efekt mikrofonowy. Do gustu przypadł mi mechanizm wymiany filtrów, szybki i wygodny, co nie zawsze ma miejsce. Brzmienie jest znakomite, a filtry wyraźnie wpływają na dźwięk i każde są warte uwagi.

Ergonomia mogła być lepsza, podobnie jak tłumienie od otoczenia – w tych aspektach nie ma progresu względem starszych Spring II. Mile widziana byłaby też trochę swobodniejsza, mocniej rozciągnięta góra pasma, choćby jedynie z filtrami sopranowymi.

BQEYS Autumn kosztują 799 zł. Jeśli obawiamy się góry piezoelektryka, to warto dopłacić do tego modelu – dźwięk jest łagodniejszy od Spring II. Jeśli jednak lubimy klarowne i bardziej techniczne brzmienie, to Spring II mogą okazać się lepsze. Z kolei Letshuoer S12 nie brzmią tak twardo, generują gładsze pasma, ale mocniej rozciągają górę. Każdy model ma więc mocniejsze i słabsze strony, ale wszystkie cechują się znakomitą relacją jakości do ceny.

Dla BQEYZ Autumn

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ świetne wzornictwo
+ solidne wykonanie
+ magnetyczne filtry
+ przyzwoita ergonomia
+ brzmieniowe 3w1
+ holograficzna scena dźwiękowa

Wady:
– pewne braki ergonomiczne
– przeciętne tłumienie
– góra pasma mogłaby być swobodniejsza

Sprzęt dostarczył:

bqeyz

Słuchawki są dostępne w oficjalnych sklepach BQEYZ na platformach Amazon oraz AliExpress.

REKLAMA
fiio

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj