Creative Aurvana Ace 3 plasują się w średniej półce cenowej, a po drodze nie gubią bitów. Nowe dokanałówki TWS oferują kodek aptX Lossless, adaptacyjną redukcję hałasu i niezły, bo nawet 7-godzinny czas pracy. Za brzmienie odpowiadają zaś przetworniki dynamiczne o średnicy 10 mm oraz xMEMS. Jaki jest rezultat?
Są takie słowa, które przyspieszają bicie serca. Mam oczywiście na myśli „aptX Lossless”, czyli zaawansowany kodek Qualcomma, dostępny w ramach technologii Snapdragon Sound. Jego nazwa nie jest chwytem marketingowym, kodek rzeczywiście pozwala na bezstratną transmisję bezprzewodową w jakości CD. Uzyskano to wydajną kompresją danych i przepustowością sięgającą nawet 1200 kb/s. Qualcomm zdetronizował tym samym Sony, ponieważ możliwości LDAC-a kończą się na 990 kb/s. Wprawdzie w obu przypadkach potrzebne są optymalne warunki radiowe, ale ziściło się marzenie maniaków audio – transmisja bit-perfect przez Bluetooth.
Jeszcze do niedawna bezstratny kodek był zarezerwowany dla segmentu premium, ale to już nieaktualne. Technologia skapnęła do średniopółkowych modeli, czyli m.in. tytułowych Aurvana Ace 3. Sprawdziłem, co potrafi ten model i czy aptX Lossless rzeczywiście robi różnicę.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- 5 par tipsów silikonowych (rozmiary XS, S, M, L, XL);
- kabel USB-A > USB-C (długość 45 cm);
- etui ładujące;
- pokrowiec;
- instrukcję obsługi.
Razem ze słuchawkami otrzymujemy pięć par tipsów, co powinno ułatwić dobranie rozmiaru. Nakładki są dość cienkie, ale elastyczne i przyjemne w dotyku. Miły dodatek stanowi również welurowy pokrowiec na etui.
Do testu wykorzystałem także opcjonalny adapter Creative BT-W6, który obsługuje bezstratną transmisję. Dlaczego warto się nim zainteresować? Kodek aptX Lossless jest wspierany tylko przez flagowe smartfony i to nie wszystkie – skąpi go m.in. Samsung. Odbiornik pozwala więc obejść ograniczenia sprzętowe smartfona, jak i rozbudować komputer o interfejs Bluetooth 5.4 ze wsparciem dla standardu LE Audio i kodeków Qualcomma.

Konstrukcja i jakość wykonania
Jeśli widziałeś jedne dokanałówki TWS, to właściwie znasz je wszystkie. Dzisiaj większość z nich cechuje się minimalistycznym wzornictwem, ma kształt zbliżony do AirPodsów i subtelne ozdoby. Nie inaczej jest i w tym razem. Wprawdzie Creative zadbał o ciekawą, fioletowo-granatową kolorystykę i połyskujące wstawki, ale konstrukcja Aurvana Ace 3 to absolutny standard. Nie narzekam, bo nie naprawia się czegoś, co nie jest zepsute.


Etui również wygląda typowo, ale to tylko pozory, ponieważ akcesorium jest półprzezroczyste. Najpewniej wzorowano się na urządzeniach marki Nothing, ale Creative podszedł do tematu nieco inaczej, ponieważ elektronika nie została zamaskowana ozdobnymi wstawkami. Wprawdzie plastik jest dość ciemny, więc trzeba wytężyć wzrok, ale możemy dostrzec płytkę PCB, akumulator czy cewkę indukcyjną. Nie musimy natomiast szukać przycisku parowania, USB-C czy maleńkiej diody – wszystkie te elementy umieszczono na spodzie etui.

Jakość wykonania słuchawek jest dobra, choć nie perfekcyjna. Gołym okiem nie widać wad, jednak na zdjęciach wykonanych obiektywem makro dostrzegłem lekko wyszczerbione krawędzie oraz delikatne niedoskonałości wokół logo. Nie ma to specjalnego znaczenia na co dzień. Etui z kolei nie rozczarowuje – jest wykończone nieskazitelnie i wzorowo spasowane. Natomiast wbudowane magnesy z impetem przyciągają słuchawki oraz wieczko, czemu towarzyszy satysfakcjonujące klapnięcie.
Ergonomia i użytkowanie
Klasyczna konstrukcja przekłada się na wysoką ergonomię – Ace 3 nie uciskają, nie odstają mocno z uszu i pewnie się w nich trzymają, co jest w dużej mierze zasługą wspomnianych stemów. Działają one niczym przeciwwaga i stabilizują słuchawki w małżowinach usznych. U mnie nowe Creative’y nie powodowały ucisku i nie wypadały, nawet gdy się o to starałem. Zaznaczam jednak, że rzadko miewam jakiekolwiek problemy ergonomiczne z dokanałówkami.

Etui również mi nie podpadło. Akcesorium nie jest śliskie, łatwo się je podnosi i pewnie leży w dłoni. Otwieranie wieczka jednorącz jest jak najbardziej możliwe, a wyjmowanie samych słuchawek nie stanowi wyzwania, bo odpowiednio wystają one z etui. Krytykuję za to wiele modeli, tutaj nie miałem z tym problemu, więc duży plus dla Aurvana Ace 3. Pozytywnie oceniam także umiejscowienie złącza USB-C na dolnej krawędzi, a nie z tyłu czy z przodu. Ułatwia to ładowanie przewodowe.
Obsługa jest standardowa – połyskujące panele dotykowe są czułe i interpretują wielokrotne dotknięcia oraz przytrzymanie. Nie zabrakło regulacji głośności, przełączania trybów ANC i innych funkcji, o których decyduje użytkownik – poszczególnym gestom można przypisać wybrane komendy w aplikacji Creative. Słuchawki nie obsługują jednak pojedynczych dotknięć, ale dzięki temu unikamy przypadkowych akcji podczas zakładania czy poprawiania ich w uszach. Rozumiem jednak potencjalnych niezadowolonych – lepiej, aby to użytkownik decydował, z jakich komend chce korzystać, a nie producent.

Funkcjonalność oraz ANC
Funkcjonalność satysfakcjonuje. O interfejsie Bluetooth 5.4 z obsługą aptX Adaptive czy Lossless już wiemy, ale to nie wszystko – Aurvana Ace 3 wspierają także LDAC-a oraz standard LE Audio. Do dyspozycji mamy więc energooszczędny kodek LC3 czy funkcję Auracast, pozwalającą odbierać jeden strumień audio na wielu urządzeniach jednocześnie. Nie zapomniano o wykrywaniu noszenia, odporności na zachlapania (norma IPX5) czy trybie transparentnym, a etui możemy ładować bezprzewodowo (Qi). Choć producent się tym nie chwali, słuchawki obsługują także multipointa.
Aktywna redukcja hałasu spełnia swoje zadanie i rzeczywiście adaptuje się do sytuacji, bo intensywność tłumienia zmienia się w zależności od natężenia hałasu. Ace 3 z powodzeniem eliminują niskie, męczące i dudniące rejestry, co ułatwia skupienie się na muzyce w przestrzeni miejskiej. Nie ma jednak mowy o spektakularnych efektach, ponieważ słuchawki przepuszczają wyższe częstotliwości – nie odetniemy się w pełni od szumu wentylatora, klimatyzacji czy rozmów osób postronnych. W trakcie testów czułem pewien niedosyt względem droższych modeli.
Tryb transparentny także nie powali nikogo na kolana. Efekt jest sztuczny, a nasz głos sprawia wrażenie przytłumionego. Jakość rozmów również nie jest idealna – otoczenie nie jest w pełni wyciszane, zgiełk czasami zagłusza mowę. Niemniej rozmówcy wciąż mnie rozumieli, nawet gdy spacerowałem przy jednej z głównych ulic Gdańska. Do wad mogę zaliczyć także brak redukcji szumu – z włączonym ANC wiatr daje się we znaki.
Aplikacja mobilna Creative
Aplikacja mobilna jest prosta wizualnie i intuicyjna. Znajdziemy w niej dość precyzyjny korektor dźwięku, suwaki regulujące niskie i wysokie tony, personalizację brzmienia Mimi (wymaga utworzenia konta) oraz konfigurację paneli dotykowych. Z kolei w ustawieniach włączymy LDAC-a i tryb redukcji opóźnienia, który z powodzeniem zmniejsza latencję. Istnieje także możliwość dezaktywowania auto-pauzy i komunikatów głosowych.




Niestety ustawienia ANC są zero-jedynkowe, sama funkcja działa tylko w trybie adaptacyjnym i brakuje wspominanej redukcji wiatru. Nie uświadczymy też dźwięku przestrzennego ze śledzeniem ruchu głowy, ale to w praktyce ciekawostka. Podobnie sprawa ma się z wykrywaniem głosu (Speak-To-Chat), tłumaczeniem na żywo za pomocą AI, geolokalizacją i wieloma innymi premium-opcjami, których Aurvana Ace 3 nie obsługują. Jak widać w zamian za bit-perfect, trzeba pójść na kompromisy.
Adapter Creative BT-W6 i aplikacja desktopowa
Zazwyczaj tego typu odbiorniki nie wymagają głębszych opisów, ale BT-W6 zasługuje na parę słów. Co w nim specjalnego? Jest kompatybilny z przeróżnymi urządzeniami, działa wzorowo, obsługuje mikrofon i pozwala wybrać, z jakiego kodeka chcemy korzystać. Co więcej, można go skonfigurować w aplikacji, zarówno desktopowej, jak i mobilnej, czego nie potrafi konkurencyjny Sennheiser BTD 700.

Adapter jest niewielki, nie odstaje mocno z portu i ma czytelną diodę, która wskazuje procesy oraz aktywny kodek (np. żółty to aptX Lossless, a niebieski aptX Adaptive). Niewielki przycisk na szczycie służy m.in. do przełączania się pomiędzy kodekami Qualcomma w celu zredukowania opóźnienia – aptX Adaptive ma w tym aspekcie ogromną przewagę nad aptX-em Lossless, więc warto kliknąć guzik, gdy oglądamy wideo.
Creative BT-W6 jest kompatybilny także z aplikacją desktopową, która umożliwia dość swobodną konfigurację samego urządzenia oraz dźwięku. Oprogramowanie pozwala zaktualizować adapter, skorzystać z efektów Sound Blaster czy przestroić brzmienie korektorem. Creative App umożliwia ponadto wybór kodeka (LC3, aptX Adaptive, aptX Lossless), jak i aktywację trybu gamingowego (GMAP), który dodatkowo minimalizuje opóźnienia.

Adapter ma pewną wadę, bo może kolidować z etui smartfona czy tabletu, jeśli wycięcie wokół złącza USB-C nie jest odpowiednio szerokie. Tak było z moim smartfonem – wprawdzie odbiornik wciąż działał, ale wpięty w gniazdo był lekko przekrzywiony. Warto też pamiętać, że BT-W6 nie wspiera kodeka LDAC, co może być wadą, gdy planujemy używać go z komputerem, bo LDAC nie jest natywnie obsługiwany przez Windowsa.
Czas pracy
Producent deklaruje do 7 godzin słuchania, ale nie wdaje się w szczegóły. Tradycyjnie postanowiłem sprawdzić możliwie bezkompromisowy scenariusz, czyli z włączonym ANC, kodekiem aptX Lossless i komfortowym poziomem głośności. Dokładnie po 4 godzinach i 50 minutach rozładowała się prawa słuchawka, ale już przez pewien czas rozbrzmiewały komunikaty o niskim poziomie baterii. To tak naprawdę świetny wynik, bo starsze Aurvana Ace Mimi osiągały tyle samo, ale z podstawowym kodekiem AAC. Nastąpił więc znaczny progres.
W podróży czy hałaśliwych warunkach warto przełączyć transmisję na aptX Adaptive, co wydłuży czas pracy mniej więcej o godzinę. Wiąże się to jednak ze znaczną degradacją dźwięku. Tak – „degradacja” to dobre słowo.
Wyniki innych słuchawek:
- Beyerdynamic Amiron 100 (ANC i AAC) – 4 godziny i 40 minut;
- Creative Aurvana Ace Mimi (ANC i LDAC) – 3 godziny i 27 minut;
- Creative Aurvana Ace Mimi (ANC i AAC) – 4 godziny i 47 minut;
- Nothing Ear (2) (ANC i LHDC) – 3 godziny;
- Realme Buds Air 7 Pro (ANC i LHDC) – 4 godziny i 10 minut;
- Sennheiser Accentum True Wireless (ANC i aptX) – 4 godziny i 59 minut;
- Sennheiser Momentum True Wireless 4 (ANC i aptX Adaptive) – 5 godzin i 34 minuty;
- Sony WF-1000XM5 (ANC i LDAC) – 5 godzin i 30 minut.
Specyfikacja
- interfejs: Bluetooth 5.4 z LE Audio (kodeki: AAC, LC3, aptX Lossless, aptX Adaptive, LDAC)
- zasięg: do 10 m
- przetworniki: xMEMS oraz dynamiczny 10 mm
- pasmo przenoszenia: 5 Hz-40 kHz
- funkcje: hybrydowa adaptacyjna redukcja szumów (ANC), tryb transparentny, personalizacja dźwięku Mimi, wykrywanie noszenia, Multipoint, Auracast, IPX5, ładowanie bezprzewodowe Qi
- mikrofony: 6x MEMS (czułość -42 dBV)
- akumulatory: 52 mAh (pojedyncza słuchawka); 470 mAh (etui)
- czas pracy: do 7 godzin (jednorazowo); do 26 godzin (łącznie z etui)
- masa: 4,75 g (pojedyncza słuchawka); 43 g (etui)
Brzmienie
Creative Aurvana Ace 3 – sygnatura i scena dźwiękowa
Creative Aurvana Ace 3 zostały zestrojone zgodnie z trendami, czyli na planie litery „U”. Niskie i wysokie tony są więc mocne, a pasmo średnie lekko odsunięte, ale wciąż bezpośrednie. Duże wrażenie robi głębia basu, który wibruje i pulsuje subbasem. Na szczęście brzmienie pozostaje stosunkowo uniwersalne – producent nie przesadził z ilością basu, a pasmo średnie ma neutralny charakter, więc możemy żonglować płytami i gatunkami. No dobrze, klasyka czy jazz nie brzmią specjalnie naturalnie, ale taki urok słuchawek strojonych za pomocą DSP.
Słychać także, że na pokładzie są przetworniki dynamiczne oraz xMEMS – mocny bas jest odseparowany od precyzyjnych, szybkich i zarysowanych pozostałych pasm. Naprawdę nie ma wątpliwości, że brzmienie to już wysoka półka. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by dźwięk wyrównać czy skorygować według gustu, bo przetworniki dobrze reagują na korektor z aplikacji. Warto wypróbować także personalizację Mimi, która nie wyostrza przesadnie dźwięku, za co krytykuję wiele innych funkcji tego typu.
Trudno narzekać na scenę dźwiękową, bo Creative Aurvana Ace 3 dobrze separują kanały i nie mają specjalnych braków w głębi czy wysokości, więc przestrzeń sprawia wrażenie kulistej i trójwymiarowej. Pozytywnie oceniam także separację samych instrumentów – poszczególne źródła pozorne łatwo wydzielić z całości, nic się ze sobą nie zlewa. Skupmy się więc na ciekawszym aspekcie, czyli kodeku aptX Lossless i jego wpływie na dźwięk.
Creative Aurvana Ace 3 – aptX Adaptive vs aptX Lossless vs LDAC
Sceptycznie podchodzę do audiofilskich prawd objawionych i nie mam na myśli tylko tych absurdalnych – powątpiewam także w wygrzewanie przetworników, nierzadko stwierdzam wyższość tańszych słuchawek nad droższymi, a formaty stratne mnie nie odstraszają. W aptX-a Lossless również niespecjalnie wierzyłem, ale szybko dałem się przekonać. Przynosi on ewidentny progres względem apX-a Adaptive, a przynajmniej w modelu Ace 3.
Nie wiem czy wynika to tylko z przepływności, czy Creative zakombinował coś ze strojeniem DSP, ale aptX Lossless zapewnia większą scenę, pełniejszy bas i zdecydowanie czystsze wysokie tony. Te ostatnie w przypadku aptX-a Adaptive są ewidentnie skompresowane, bo charakterystycznie zniekształcone. Wzrasta także dynamika – z aptX Lossless przybywa werwy w niskich tonach (bas czy syntezatory) i średnicy (instrumenty perkusyjne). Moim zdaniem aptX Lossless zapewnia naprawdę świetne rezultaty.
Okazuje się jednak, że możemy się bez niego obyć, ponieważ LDAC depcze mu po piętach lub wręcz dorównuje. Z kodekiem od Sony scena również się otwiera, bas ożywa, a sopran staje się klarowniejszy, więc słychać podobny progres względem kodeka aptX Adaptive. Nie ma zaskoczenia, bo wiele słuchawek tak reaguje na LDAC-a – spotkałem się z tym nie tylko u Sony, ale także w dokanałówkach marki Soundcore.
Wprawdzie miałem wrażenie, że aptX Lossless wciąż zapewnia nieco większą scenę i klarowniejszy sopran od LDAC-a, ale może to wynikać z samej implementacji kodeków – aptX-a Lossless testowałem za pomocą adaptera BT-W6, a LDAC-a przy użyciu smartfona.
Creative Aurvana Ace 3 – porównania
Aurvana Ace 3 eliminują wady Aurvana Ace Mimi, które wytknąłem w zeszłorocznym teście. Nowość brzmi klarowniej, bardziej precyzyjnie i bliżej neutralności, czyli starsze słuchawki są cieplejsze, ciemniejsze i lekko mdłe. Wprawdzie wiele można zdziałać korektorem, ale ogólna jakość dźwięku jest wyższa w Ace 3, co dotyczy także sceny dźwiękowej. To zrozumiałe – tytułowe słuchawki są w hierarchii przed Ace Mimi i to słychać.

Z kolei Realme Buds Air 7 Pro oferują bardziej rozrywkową sygnaturę – również akcentują niskie i wysokie tony, ale intensywniej. W rezultacie brzmienie Buds Air 7 Pro jest dużo bardziej efektowne, ale mniej uniwersalne od słuchawek Creative. Znowu jednak wiele będzie zależało od konfiguracji, ponieważ słuchawki TWS to kameleony – Buds Air 7 Pro oferują szereg profilów dźwięku, więc można je z łatwością wyrównać. Niemniej w kwestii jakości dźwięku Aurvana Ace 3 są górą, ale to znowu bardziej zaawansowane i droższe dokanałówki, więc nie ma zaskoczenia.
Beyerdynamic Amiron 100 to już zupełnie inne granie. Niemieckie słuchawki brzmią zdecydowanie cieplej i bliżej w średnicy, a także bardziej gładko i miękko od Aurvana Ace 3. Sygnatura „beyerów” jest bliższa naturalności, ale nie dorównują one jakościowo modelowi Aurvana Ace 3. To w dużej mierze zasługa hybrydowej konfiguracji przetworników u bohatera testu – Amiron 100 nie separują tak dobrze basu od pozostałych pasm i nie brzmią tak klarownie, jak droższe Aurvana Ace 3. Dlatego konkurentów trzeba szukać w wyższej półce.
Są to np. Sennheiser Momentum True Wireless 4, które debiutowały w cenie powyżej 1000 zł. Sygnatura dźwiękowa obu modeli jest podobna, ale można tak napisać o naprawdę wielu słuchawkach TWS, bo dzisiaj dominuje strojenie na planie litery „U”. Może Sennheisery oferują trochę równiejsze brzmienie i mniej zaznaczone skraje pasma, ale wynika to w dużej mierze z konfiguracji przetworników – Momentum True Wireless 4 nie są hybrydowe, bazują na pojedynczych przetwornikach dynamicznych 7 mm. Warto wiedzieć, że oba modele obsługują aptX-a Lossless, ale Aurvana Ace 3 wspierają dodatkowo LDAC-a. Ode mnie punkt dla Creative’a.
Podsumowanie
Creative Aurvana Ace 3 cieszą oko, zapewniają wysoką ergonomię i nie rozczarowują stroną użytkową. Funkcjonalność jest także przyzwoita – nie zabrakło multipointa, auto-pauzy czy ładowania Qi. ANC działa nieźle, jakość rozmów jest przyzwoita, a czas pracy satysfakcjonujący. Gwoździem programu jest dynamiczne, klarowne i odseparowane brzmienie z dużą sceną dźwiękową, a szczególnie w połączeniach z aptX Lossless czy LDAC.
Wady? ANC nie jest wybitne, podobnie jak tryb transparentny. Brakuje kilku funkcji znanych ze słuchawek premium, a aplikacja mobilna nie zachwyca interfejsem czy możliwościami. Liczyłem też na skuteczniejsze wyciszanie otoczenia podczas rozmów telefonicznych.

Creative Aurvana Ace 3 kosztują 749 zł, ale w promocjach są dostępne za 600 zł. Słuchawki nie są zatem wyjątkowo tanie, lecz relacja jakości do ceny jest wciąż wzorowa – w zamian dostajemy naprawdę solidny produkt, zdolny do konkurowania z wyżej pozycjonowanymi modelami. Ace 3 docenią szczególnie melomani, którzy są w stanie przymknąć oko na pewne ograniczenia funkcjonalne, bo na pierwszym miejscu stawiają jakość dźwięku.

Dla Creative Aurvana Ace 3
Zalety:
+ dobra jakość wykonania
+ wysoka ergonomia
+ przyzwoite ANC
+ wygodna obsługa
+ niezła funkcjonalność (auto-pauza, multipoint, Qi)
+ długi czas pracy
+ LE Audio, aptX Lossless i LDAC
+ udana personalizacja dźwięku
+ efektowne, klarowne, odseparowane brzmienie
+ spora scena dźwiękowa
Wady:
– przeciętna redukcja wyższych częstotliwości
– przeciętne tryb transparentny i odszumianie rozmów
– dość skromna aplikacja mobilna
Sprzęt dostarczył:




![Realme Buds Air 7 Pro [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/06/Realme-Buds-Air-7-Pro-218x150.jpg)
![Sennheiser Accentum Open [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/06/Sennheiser-Accentum-Open-218x150.jpg)
![Creative Sound Blaster G8 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/05/Sound-Blaster-G8-218x150.jpg)
![Beyerdynamic Amiron 100 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/05/Beyerdynamic-Amiron-100-218x150.jpg)
![Creative Aurvana Ace Mimi [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/03/Creative-Aurvana-Ace-Mimi-218x150.jpg)