Zamknięte słuchawki planarne o nietuzinkowej konstrukcji, które mają zapewnić brzmienie na topowym poziomie i scenę dźwiękową rodem ze słuchawek otwartych – tak w wielkim skrócie można scharakteryzować model E3, który plasuje się gdzieś pośrodku oferty Dan Clark Audio. Jak przystało na amerykańskiego producenta, słuchawki zostały naszpikowane technologiami.
W połowie 2025 roku przetestowałem Noire X, czyli zaawansowane słuchawki planarne o konstrukcji zamkniętej, będące jedną z tańszych propozycji marki Dan Clark Audio. Doceniłem je za jakość wykonania, ergonomię i oczywiście brzmienie: klarowne, rozdzielcze oraz przestrzenne, jak na słuchawki zamknięte. Szczególnie zaimponowały mi wysokie tony, które okazały się mocne, ale selektywne i naturalne. Mimo że zazwyczaj preferuję równiejszą i łagodniejszą charakterystykę, to i tak trudno było mi się rozstać z Noire X.
Postanowiłem więc sprawdzić model E3, z którego zaczerpnięto szereg technologii zastosowanych w Noire X. Jedne i drugie słuchawki zostały wyposażone w „karbowane” membrany V-Planar, filtry akustyczne AMTS oraz nieszablonowy pałąk z samoregulacją rozmiaru. Na tym kończą się podobieństwa, ponieważ E3 są większe, cięższe oraz mają dodatkowe porty basowe w szklanych pokrywach. Starsze słuchawki wymagają też znacznie większego wydatku, bo są ponad 70% droższe od Noire X (8399 zł vs 4890 zł).
Sprawdziłem, jak DCA E3 wypadają na tle Noire X. Czy porty basowe rzeczywiście działają, a scena dźwiękowa faktycznie dorównuje słuchawkom otwartym?
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- kabel VIVO 2x Hirose > 4,4 mm (długość ok. 180 cm);
- futerał;
- ściereczkę;
- certyfikat autentyczności.
Słuchawki zostały wyposażone w kabel klasy premium, czyli VIVO, który jest dostępny w różnych konfiguracjach. Możemy dobrać zarówno jego długość (110, 180 lub 300 cm), jak i wtyk (2,5 mm, 3,5 mm, 4,4 mm lub 4-pin XLR). Warto wiedzieć, że dopłacić należy jedynie do wariantu 300 cm (+300 zł), pozostałe są w tej samej cenie.

Dla porównania Noire X można mieć zarówno z tańszym kablem DUMMER, jak i droższym VIVO. Czym się różnią? Oba bazują na miedzi OFHC, ale w VIVO została ona dodatkowo posrebrzona. Droższy kabel został ponadto opleciony i wyposażony w solidniejszy, metalowy rozdzielacz.
Konstrukcja i jakość wykonania
Dan Clark przyzwyczaił już do fantastycznie wykonanych i oryginalnie wyglądających słuchawek. Nie inaczej jest i tym razem, bo E3 to również istny majstersztyk – widać i czuć, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Konstrukcja jest metalowo-szklana, a poszczególne elementy perfekcyjnie wykończone i spasowane. Niektórzy mogą jednak narzekać na syntetyczną, a nie naturalną skórę, jak i dość skromnie wyglądający kabel.


Pewne wątpliwości budzi także wzornictwo. Tym razem muszle są matowoczarne, pokrywki ozdobiono heksagonalnym wzorem o srebrnym konturze, a szew opaski, wyszywane logo na jej szczycie oraz znaczki na muszlach są niebieskie. Słuchawkom nie sposób zarzucić nudy, ale takie zestawienie kolorów może kojarzyć się z samochodami sportowymi, a niekoniecznie sprzętem audio. Zatem fortepianowo czarne Noire X wyglądają bardziej uniwersalnie i minimalistycznie od E3. Dopóki są czyste.
Muszle pokryto hartowanym szkłem Gorilla Glass 3, znanym m.in. ze smartfonów. Panele są gładkie i grube, a tym razem ozdobiono je wzorem plastra miodu, który z powodzeniem maskuje smugi. Nie mogłem tego powiedzieć o połyskującoczarnych muszlach Noire X, które momentalnie pokrywały się odciskami palców. Wzrok przyciągają głębokie otwory w obrębie szkła, czyli wspominane porty basowe. Nie zaskakują natomiast gniazda Hirose z systemem push-pull, czyli wygodnym mechanizmem zatrzaskowym.

Hybrydowe i kątowe pady wykonano ze skóry proteinowej (od zewnątrz), mikrozamszu (na rantach) i perforowanej skóry proteinowej (od wewnątrz). Poduszki wypełniono obficie pianką pamięciową – miękką, łatwo kompresującą się i swobodnie rozprężającą. Same przetworniki zabezpieczono siateczkami, przez które można dostrzec wspominane filtry AMTS, czyli nakładki z druku 3D. Przywędrowały one do modelu E3 z topowych modeli i mają niwelować fale stojące.
Pałąk jest już dobrze znany, ale wciąż zachwyca. Wykonano go ponownie z metalu pamięciowego, czyli Nitinolu (stopu niklu z tytanem). Element składa się z dwóch cienkich, wręcz drucianych szyn, które wyglądają filigranowo, ale są w rzeczywistości niezwykle mocne i sprężyste. Pod pałąkiem podwieszono szeroką, samoregulującą się i pikowaną opaskę. Przegubowe ramiona, które pozwalają na składanie muszli do wnętrza opaski, także są na swoich miejscach.
Ergonomia
Mechanizm samoregulacji rozmiaru nie rozczarowuje. Naciąg stawia odpowiedni opór, więc muszle nie opadają, ani nie są też ciągnięte ku górze. Zakres regulacji jest również optymalny – na mojej głowie opaska naciągała się mniej więcej na połowę skali, więc E3 powinny pasować każdemu. Nie irytował mnie również nacisk pałąka, który jest wyczuwalny, ale niwelują go miękkie nauszniki, dobrze przylegające do twarzy. Warto wiedzieć, że muszle nie okręcają się na boki, ale pałąk jest na tyle elastyczny, że nie stanowi to problemu.

Pady są pojemniejsze, niż te w Noire X – mierzą wewnątrz 7,5 cm na prawie 5 cm. W niższym modelu wewnętrzna szerokość wynosiła 4 cm, a pady zwężały się ku dołowi, więc na ucho było zdecydowanie mniej miejsca. Głębokość nauszników jest jednak podobna (od 1,8 do 3 cm), więc odstające małżowiny mogą lekko stykać się z wkładkami akustycznymi, które mocno odstają od przetworników. W moim przypadku uszy dotykały jedynie siateczek, ale nie powodowały one dyskomfortu czy podrażnień.
Co jest zatem nie tak? Słuchawki nie należą do lekkich – waga wskazała 460 gramów. Wprawdzie mowa o planarnej, pełnowymiarowej i metalowej konstrukcji z zamkniętymi komorami przetworników, więc ciężar jest zrozumiały. Niemniej czuć, że E3 to już kawał słuchawek, szczególnie gdy w trakcie odsłuchów poruszymy głową, ponieważ muszle są zdecydowanie masywniejsze od pałąka. W tym aspekcie plus dla Noire X, bo egzemplarz testowy niższego modelu ważył około 400 gramów.
Nie przekonuje mnie też opaska z geometrycznym wzorem, na którą narzekałem już w teście Noire X. Niestety wypukłości punktowo uciskają głowę, co w moim przypadku powoduje lekki dyskomfort w czasie dłuższych odsłuchów. Wciąż byłem w stanie zignorować ucisk i zapomnieć się w muzyce, ale gdyby opaska była płaska lub miała większe poduszki, komfort byłby zdecydowanie wyższy. Zaznaczam jednak, że to mocno subiektywne – osoby z bujną czupryną pewnie tego nie odczują.
Użytkowanie
DCA E3 są godne miana słuchawek zamkniętych – wyraźnie przytłumiają otoczenie, pozwalają skupić się na muzyce, filmie czy grach. Wprawdzie nie uzyskamy jeszcze efektu zupełnego odcięcia od hałasu, dźwięki o dużym natężeniu dotrą do naszych bębenków słuchowych, ale na co dzień nic nie powinno specjalnie przeszkadzać. Dźwięk nie wycieka też mocno, tzn. muzykę słychać na zewnątrz, ale raczej nikogo nie zirytuje. Zatem mimo dodatkowych otworów basowych, tłumienie i wyciekanie są na takim samym poziomie, jak w przypadku Noire X.

Kabel jest elastyczny, przyjemny w dotyku i lejący się, więc dobrze się układa. Złącza Hirose także sprawują się bez zarzutu – wpinają pewnie z satysfakcjonującym klikiem i z łatwością wypinają, ponieważ kołnierz blokujący odsuwa się samoczynnie podczas pociągania za wtyczkę. W przeciwieństwie do złącz 3,5 mm, nie wypną się one przypadkowo. Nie powinno też być problemu z ewentualną wymianą kabla – zamienniki są już łatwo dostępne.
Możliwość składania docenią osoby często podróżujące. Ramiona pałąka są przegubowe, co pozwala wsunąć słuchawki w opaskę pałąka, naciągając ją wokół muszli. Pozwala to zdecydowanie zmniejszyć gabaryty słuchawek, dzięki czemu futerał z zestawu jest niewielki. Wprawdzie nadal trudno nazwać tak duże słuchawki mianem mobilnych, ale zabranie ich ze sobą na wczasy czy na wyjazd służbowy nie powinno być wyzwaniem.
Specyfikacja
- konstrukcja: zamknięta
- przetworniki: planarne
- pasmo przenoszenia: brak danych
- impedancja: 27 Ω
- skuteczność: 90 dB
- kabel: posrebrzona miedź OFHC, 180 cm, Hirose 4-pin > 4,4 mm
- masa: 455 g
Brzmienie
Słychać, że projektując Noire X producent czerpał całymi garściami z modelu E3. Nie ma jednak wątpliwości, że oferują one wyższy poziom techniczny, bo eliminują właściwie wszystkie bolączki Noire X, a przynajmniej te wytknięte przeze mnie. Poszczególne zakresy są bardziej zrównoważone, a góra pasma znowu mocna, ale trochę spokojniejsza. Można też liczyć na większą, bardziej elipsoidalną i rzeczywiście dość „otwartą” scenę dźwiękową.
Myślę, że fani neutralnego, przestrzennego i dynamicznego dźwięku powinni być zachwyceni, ale szukający ciepła, naturalności i koloryzacji mogą kręcić nosem. E3 mają w sobie coś studyjnego, podają dźwięk dość bezwzględnie. Niemniej analityczny charakter jest tylko pozorny, słuchawki wciąż angażują muzyką i nie męczą na dłuższą metę. Wszystko za sprawą dużej dawki energii, solidnej dynamiki i kontrolowanej góry pasma.
Dan Clark Audio E3 – sygnatura dźwiękowa
Niskich tonów nie brakuje, ale żaden podzakres się nie wybija. Słuchawki bez zająknięcia schodzą w subbas, potrafią wygenerować masywny średni bas, jak i punktowy wyższy. Nie rozczarowuje również dynamika basu, ponieważ atak jest szybki, a wybrzmiewanie gwałtowne, ale gdy wymaga tego muzyka, bas jest długo podtrzymywany. Nie zawiodłem się też zróżnicowaniem niskich rejestrów, ale muszę przyznać, że są one dość gładkie i miękkie, jak na słuchawki planarne. Skojarzenia z soczystym i zaokrąglonym basem ze słuchawek dynamicznych są jak najbardziej na miejscu. To zasługa bass-portów, ponieważ jeśli je zasłonimy, niskie tony staną się zdecydowanie chudsze, twardsze i bardziej punktowe. Zatem niewielkie dziurki w szklanych pokrywach spełniają swoje zadanie.
Pasmo średnie nie jest ani wypchnięte, ani wycofane, a balans pomiędzy niższym a wyższym zakresem został zachowany. W rezultacie średnica brzmi w sposób neutralny i klarowny, a nie rozmyty, wygładzony czy zmiękczony. Duże wrażenie robi ogólna rozdzielczość środka – pasmo jest kontrolowane, czyste, wyraziste oraz mocno zróżnicowane. Nic nie umyka naszej uwadze, bo utwory wydają się być rozkładane na czynniki pierwsze, niczym w słuchawkach studyjnych. Niemniej ani przez chwilę się nie nudziłem i dźwięk mnie nie przytłaczał – mogłem zarówno śledzić poszczególne linie melodyczne, wyłapywać detale, jak i zrobić z muzyki tło. Co więcej, średnica współpracowała z przeróżnym repertuarem – z powodzeniem słuchałem zarówno lekkich brzmień, jak i ciężkich, tych gitarowych lub elektronicznych.
Wysokie tony są mocne, więc słuchawki brzmią jasno i bezpośrednio. Nie ma mowy o jakimkolwiek ścięciu czy przyciemnieniu, ponieważ sopran rozbrzmiewa z pełną swobodą. Mam nadzieję, że wrażliwi na wysokie tony nie przestali w tym momencie czytać, ponieważ E3 są wciąż kulturalne w przekazie sopranu. Nie należy się obawiać syczącej, skrzącej czy tnącej bębenki góry pasma – jest ona kontrolowana i przystępna. Wprawdzie słuchawki nie uratują słabego masteringu czy zbyt ostrego źródła, ale nawet w mniej optymalnych scenariuszach wysokie tony nie powinny powodować zgrzytania zębami. Co więcej, góra jest znowu precyzyjna i selektywna, co słychać szczególnie po dźwięcznych i metalicznych talerzach perkusyjnych, które ani nie szumią, ani nie szeleszczą.
Dan Clark Audio E3 – scena dźwiękowa
Przestrzeń to gwóźdź programu. Scena jest wyjątkowo duża, jak na słuchawki o konstrukcji zamkniętej – ma kształt poziomej elipsoidy i rozpościera się daleko na boki, ponieważ kanały dźwiękowe są od siebie mocno odseparowane. Nie należy się jednak obawiać słabej głębi czy wysokości, scena z pewnością nie przypomina naleśnika – instrumenty są pozycjonowane zarówno na boki, jak i na płaszczyznach przód-tył oraz góra-dół. Można więc już mówić o trójwymiarowej i koncertowej prezentacji, a nie monitorowej czy kameralnej.
Holografia jest również na wysokim poziomie. Źródła pozorne są duże, a pierwszy plan wyraźnie oddalony, więc muzyka dociera do nas z dystansu, a nie środka głowy. Dalsze plany są z kolei prezentowane warstwowo, a nie zbijane w jeden punkt. Nie wszyscy dadzą się jednak oszukać – instrumenty nie wydają się być jeszcze oderwane od słuchawek, co potrafią uzyskać modele otwarte. Imponująca jest za to ogólna separacja dźwięków za sprawą intensywnego napowietrzenia. Dźwięki są więc eksponowane niezależnie, zawieszane wokół słuchacza i wydzielone z całości. Niemniej możliwy jest także całościowy odbiór muzyki, mimo dość analitycznego charakteru.
Dan Clark Audio E3 – porównania
Dan Clark Audio Noire X
Słychać, że E3 i Noire X to dzieła tego samego producenta, ale nie ma też wątpliwości odnośnie hierarchii obu modeli. Moim zdaniem E3 są równiejsze od Noire X, bardziej transparentne i neutralne w przekazie – bas jest pełniejszy, średnica trochę bliższa, a góra pasma spójniejsza i łagodniejsza. E3 generują też większą scenę dźwiękową, a szczególnie na szerokość.
Zatem Noire X są trochę bardziej efektowne w przekazie, a E3 dojrzałe i techniczne, ale oba modele mają szereg cech wspólnych – jedne i drugie słuchawki brzmią klarownie, angażująco, bezpośrednio i przestrzennie. Jeśli cena nie gra roli, a liczy się możliwie bezkompromisowe brzmienie, warto postawić na E3 (8399 zł). Niemniej tańsze Noire X (4890 zł) powinny już usatysfakcjonować koneserów. Sam byłbym z nich zadowolony, mimo przewagi E3.
HiFiMAN Audivina
Audivina zadebiutowały w cenie 13000 zł i rozczarowały nie tylko mnie – pofalowana sygnatura i ostre brzmienie wymagające korektora to nie to, czego można oczekiwać od słuchawek tej klasy. Rynek to szybko zweryfikował, bo Audivina staniały ostatecznie do… 3000 zł. Dlaczego więc je ze sobą porównywać? Audivina są również zamkniętymi słuchawkami planarnymi, które aspirowały do miana hi-endu i miały zapewnić ogromną scenę.
W przypadku słuchawek DCA nie skończyło się na obietnicach, bo zostały one zestrojone zdecydowanie równiej i bardziej transparentnie – E3 brzmią spójniej w całym zakresie, lepiej kontrolują wyższą średnicę czy górę pasma, a do tego skuteczniej izolują od hałasu, z czym Audvina mają duży problem. Gdybym porównywał ze sobą oba modele w oryginalnych cenach, nie zostawiłbym suchej nitki na HiFiMAN-ach. Co innego przestrzeń, bo Audivina także generują ponadprzeciętnie szeroką scenę, ale to nie wystarczyło, żeby usprawiedliwić ich oryginalną cenę.
HiFiMAN Isvarna
Następnie sięgnąłem po Isvarna, czyli eksperymentalne, hybrydowe słuchawki nagłowne, które nie staniały od premiery. HiFiMAN wyposażył je w przetworniki dynamiczne, odpowiadające za niskie zakresy, a także planarne, reprodukujące średnie i wysokie tony. W przeciwieństwie do Audivina, rezultat jest udany – Isvarna przyjemnie masują basem, brzmią efektownie i precyzyjnie zarazem, a do tego generują sporą i holograficzną scenę dźwiękową.

W bezpośrednim porównaniu model E3 brzmi bardziej płasko i klarownie, a do tego szerzej w scenie, więc mamy konfrontację wierności i analityczności (E3) z podkoloryzowaniem i muzykalnością (Isvarna). Nie słychać też jakiejkolwiek przepaści jakościowej, ponieważ werdykt to kwestia gustu – jedni wybiorą klarowniejsze i bardziej techniczne E3, inni docenią podkoloryzowany bas i łagodniejszy sopran modelu Isvarna.
Warto jednak zauważyć, że E3 także brzmią swobodnie w basie, są precyzyjne w pozostałych pasmach, a uzyskano to bez posiłkowania się przetwornikami dynamicznymi oraz w rozsądniejszej cenie. Wszak E3 są tańsze od Isvarna o prawie 5600 zł (13995 zł vs 8399 zł). Lubię hybrydowe HiFiMAN-y i doceniam, że producent nie boi się eksperymentować, ale E3 wygrywają ogólną relacją jakości do ceny.
Abyss Joal
Postanowiłem skonfrontować E3 także ze słuchawkami otwartymi – dominują one na rynku słuchawek audiofilskich, testuję ich krocie, a Dan Clark sam się o to prosi, twierdząc że E3 dorównują przestrzenią słuchawkom otwartym lub nawet je przewyższają. Coś w tym jest, bo Abyss Joal, mimo konstrukcji otwartej i wyższej ceny, nie odsuwają tak daleko pierwszego planu i generują bardziej kameralną przestrzeń.
Wciąż jednak słychać, że porównujemy ze sobą słuchawki otwarte i zamknięte – efekt zawieszenia instrumentów wokół nas, swobodnej ich ekspozycji nie jest tak intensywny w E3, jak w JOAL. Oba modele to też zupełnie inne podejście do dźwięku – słuchawki Abyss brzmią „analogowo”, czyli ciepło, miękko, gładko i przyjemnie. Dlatego przy niech E3 to bezwzględna maszyna, serwująca zarysowane oraz neutralne brzmienie. Faworyta wyłonić nie potrafię, ale E3 są znowu tańsze (9995 zł vs 8399 zł).
HiFiMAN HE1000 Unveiled
Sięgnąłem jeszcze po jedne otwarte słuchawki, ale bardziej innowacyjne od JOAL, czyli HE1000 Unveiled. Co ciekawe, oba modele oscylują wokół równowagi i neutralności, ale inaczej to realizują. Łatwo wychwycić wpływ portów basowych w E3 (niskie tony są bardziej soczyste i subbasowe), a moim zdaniem działają także filtry AMTS (góra jest lepiej kontrolowana). Jeśli jednak preferujemy bliższą średnicę i bardziej naturalny jej przekaz, HE1000 Unveiled wyjdą na prowadzenie.

To, że zamknięte słuchawki mogą stawać w szranki z otwartymi już wiemy – pokazały to Audivina, jak i E3 czy nawet tańsze Noire X. Wybrałem jednak do porównania HE1000 Unveiled z innego powodu, bo nowe słuchawki HiFiMAN-a zrywają z klasyczną, mocno stereofoniczną sceną słuchawek. Otóż nowe „tysiaki” nie brzmią tylko na lewo i prawo, a wydają się symulować odsłuch z kolumn – wokale, instrumenty w centrum miksu dobiegają od przodu, jakby działał lekki crossfeed. E3 tego nie potrafią.
Warto jednak zauważyć, że HE1000 Unveiled kosztują 12990 zł, a znowu nie słychać przepaści czy tej przysłowiowej „deklasacji” modelu E3. Gdy lubimy miększy i pełniejszy bas, to słuchawki DCA mogą okazać się nawet lepsze. Kwestia sceny jest również subiektywna – jedni wybiorą priorytetową stereofonię E3, inni głębię HE1000 Unveiled.
Dan Clark Audio E3 – synergia i wysterowanie
Już Noire X były zaskakująco wymagające, a E3 są jeszcze trudniejsze do wysterowania – podstawowe odtwarzacze czy mobilne przetworniki nie wystarczą, żeby E3 rozwinęły skrzydła. Dość łatwo to wychwycić, ponieważ wydajniejsze źródła zapewniają swobodniejszy bas oraz szerszą scenę dźwiękową. Wciąż dobrze słucha się na nich muzyki, ale słuchawki potrafią więcej ze stacjonarnymi wzmacniaczami.
Dla przykładu z HiFiMAN-em EF600 mogłem dość swobodnie operować pokrętłem oraz używać wysokiego gainu odsłuchując płyty o dużym zakresie dynamiki, gdy zazwyczaj muszę ściszać to źródło w systemie komputera. Z kolei FiiO R9 zapewniał słuchawkom odpowiednie warunki pracy na maksymalnym podbiciu, ale nierzadko i tak przekraczałem 70% skali głośności.


Mobilne odtwarzacze dużego formatu zapewniły odpowiednią moc do komfortowych odsłuchów, ale do perfekcji jeszcze trochę brakowało. W trybach bateryjnych FiiO M17 czy nowszy M27 napędzały słuchawki na maksymalnym podbiciu, ale w cichych utworach zapas mocy niebezpiecznie się kurczył. Pomogło podłączanie odtwarzaczy do zasilania – w trybie stacjonarnym mocy było pod już dostatkiem, bas stawał się pełniejszy, a przestrzeń szersza.
A co z synergią? Sprawa nie jest skomplikowana – lepiej unikać źródeł wyostrzonych czy odchudzonych w basie, a wybierać te neutralne czy nawet ocieplone. Uważam, że E3 dobrze zgrywają się nawet z przetwornikami bazującymi na rozwiązaniach ESS Technology, ale gdybym miał znaleźć im perfekcyjny zestaw, sięgnąłbym raczej po sprzęt na AKM. Źródło łagodniejsze w wyższej średnicy i sopranie zapewni lepsze zgranie z gorszymi realizacjami.
Podsumowanie
Dan Clark Audio E3 są jednymi z najlepszych słuchawek, jakie miałem na uszach – nie tylko w kategorii modeli zamkniętych czy planarnych, ale w ogóle. Oferują fantastyczną jakość wykonania, dobrą izolację akustyczną i szereg nietuzinkowych rozwiązań. Odłączany kabel z zatrzaskowymi wtykami, możliwość składania czy niezwykły pałąk to tylko niektóre przykłady. Brzmienie także zachwyca i nie ma w tym krzty przesady – sygnatura dźwiękowa jest zrównoważona, bas pełny i energiczny, a góra pasma wyrazista, ale selektywna. Do plusów zaliczam bez wahania także szeroką i holograficzną scenę dźwiękową.
Mogło być jednak lepiej. Słuchawki są dość ciężkie, a opaska z wypukłościami może powodować pewien dyskomfort. Nie wszystkich przekona także wzornictwo. Warto zauważyć, że niskie tony różnią się charakterem od pozostałych pasm, są miększe i gładsze w porównaniu do średnicy czy sopranu, co również nie każdemu przypadnie do gustu. E3 wymagają też wydajnych wzmacniaczy (i pewnej synergii), żeby pokazać pełny potencjał.

Dan Clark Audio E3 w testowanej konfiguracji kosztują 8399 zł. Trudno nazwać je tanimi lub okazją, ale w zamian otrzymujemy rewelacyjne słuchawki, które mogą śmiało stawać w szranki z droższymi konstrukcjami, także otwartymi. Polecam je fanom neutralnego, przestrzennego i energicznego dźwięku, którym zależy na pełniejszym basie i większej scenie niż zazwyczaj. Odradzam natomiast szukającym ciepłego, podkoloryzowanego i łagodnego grania – DCA E3 mają w sobie pewien analityczny sznyt, mimo że wciąż angażują.
Zdecydowałem się przyznać słuchawkom rekomendację, co rzadko czynię w przypadku modeli tej klasy. Niemniej konfrontacje ze znacznie droższymi słuchawkami, w tym otwartymi, upewniły mnie co do ogólnej jakości „trójek”. Zaznaczam jednak, że Noire X, mimo iż technicznie słabsze, cechują się lepszą relacją jakości do ceny.

Dla Dan Clark Audio E3
Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ kabel do wyboru
+ wzorowa jakość wykonania
+ wysoka ergonomia
+ skuteczna samoregulacja rozmiaru
+ mechanizm składania
+ satysfakcjonująca izolacja akustyczna
+ zrównoważone, neutralne, klarowne brzmienie z pełnym basem
+ szeroka i holograficzna scena dźwiękowa
Wady:
– specyficzne wzornictwo
– wypukłości pod opaską
– dość trudne do wysterowania
Sprzęt dostarczył:





![FiiO M27 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/02/FiiO-M27-218x150.jpg)
![Abyss JOAL [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/10/Abys-JOAL-218x150.jpg)
![Dan Clark Audio Noire X [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/06/DCA-Noire-X-218x150.jpg)
![HiFiMAN Isvarna [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/05/HiFiMAN-Isvarna-218x150.jpg)
![HiFiMAN Audivina [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2023/11/HiFiMAN-Audivina-218x150.jpg)