FiiO EH13 wyróżniają się z tłumu. Słuchawki kosztują niecałe 270 zł, a oferują hybrydowe ANC, interfejs Bluetooth 6.0 ze wsparciem dla kodeka LDAC oraz parametryczny korektor dźwięku. Uwagę zwracają także membrany pokryte szafirem oraz 45-godzinny czas pracy z aktywną redukcją hałasu.
FiiO nie boi się eksperymentować i agresywnie wycenia swój sprzęt, więc jego premiery nigdy nie przechodzą bez echa. Przetestowałem dziesiątki urządzeń marki, czyli przeróżne odtwarzacze, kombo, mobilne przetworniki czy przewodowe słuchawki – wielu z satysfakcją używam na co dzień, a także wykorzystuję je w roli benchmarków. Służą mi do tego m.in. eksflagowy odtwarzacz M17, hybrydowe dokanałówki FH19 oraz nieszablonowy all-in-one, czyli model R9.
W jednej kategorii FiiO sobie jednak nie poradziło i są to właśnie nagłowne słuchawki bezprzewodowe. Dobrze pamiętam, jak w 2019 roku zawiodłem się modelem EH3 NC, który nie miał większych szans z konkurencją, m.in. za sprawą kiepskiego ANC i problemów użytkowych. Mimo że kibicowałem FiiO, podobnie wycenione słuchawki od JBL-a, Sennheisera czy Sony miały przewagę. Nic więc dziwnego, że producent się sparzył i na kolejne słuchawki tego typu trzeba było długo czekać.
Światło dzienne ujrzały w końcu tytułowe EH13, które na papierze… nie mogą się udać. Interfejs Bluetooth 6.0, kodek LDAC, parametryczny korektor dźwięku i akumulator na niemal dwie doby słuchania z ANC to chyba zbyt piękne, by było możliwe w słuchawkach za 269 zł. Jakby tego było mało, aktywna redukcja hałasu jest hybrydowa i trójstopniowa, a membrany 40-milimetrowych przetworników dynamicznych zostały pokryte szafirem.
Gdzie jest haczyk?
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- kabel USB-A > USB-C (długość 24 cm);
- kabel 3,5 mm > 3,5 mm (długość 143 cm);
- instrukcję obsługi.

Zawartość pudełka jest skromna, ponieważ wyposażenie składa się jedynie z nieodzownych kabli przeciętnej jakości. O futerale czy choćby pokrowcu nie ma mowy. Narzekałbym w przypadku droższych słuchawek, ale w sprzęcie tej klasy oszczędności można wytłumaczyć tym, że budżet został przeznaczony na ważniejsze aspekty.
Konstrukcja i jakość wykonania
Wszystko na to wskazuje, ponieważ FiiO EH13 wyglądają świetnie. Producent postawił na minimalistyczny, ale nie ascetyczny projekt, a także przygotował dwa warianty kolorystyczne do wyboru – czarny oraz beżowy. Oba należą do uniwersalnych i zgodnych z trendami za sprawą jednolitego wykończenia oraz subtelnych ozdób w postaci niewielkich logo oraz metalicznych wstawek.

Jakość wykonania jest imponująca! Dominują matowe i lekko ogumowane tworzywa sztuczne, które zostały starannie spasowane. Konstrukcję wzmocniono stalowym pałąkiem oraz aluminiowymi przegubami muszli, a materiały skóropodobne są elastyczne i sprężyste. Co więcej, nauszniki zostały wypełnione pianką pamięciową, a nie zwykłą gąbką, co niegdyś było zarezerwowane dla modeli premium.
Interfejs rozmieszczono na prawej muszli. Znajdziemy tam: cztery przyciski i dwa gniazda (USB-C i 3,5 mm). Uwagę zwraca pionowa dioda wbudowana w pokrywkę, która sygnalizuje różne procesy, ale szybko gaśnie. Gdzieniegdzie można zauważyć także szereg mikrofonów do obsługi rozmów i systemu ANC. Warto zajrzeć również do wnętrza nauszników – na siateczkach nadrukowano duże oznaczenia kanałów, a przetworniki są odchylone.

Słuchawki składają się nie tylko na płasko, ale też do wnętrza pałąka, co nie jest już standardem. Zastosowano solidne mechanizmy z blokadami o wyraźnym kliku, więc słuchawki nie składają się samoistnie. Nie rozczarowuje również rozsuwany pałąk z 9-stopniową regulacją rozmiaru, której skoki są wyczuwalne i dość precyzyjne. Swoją drogą opaskę pałąka wykonano z tego samego materiału, co nauszniki, ale w ramach oszczędności wypełniono ją gąbką zamiast pianki.
Ergonomia
Komfort to mocna strona słuchawek. FiiO EH13 są lekkie (272 gramy) oraz proporcjonalnie wyważone, a nacisk pałąka jest skutecznie neutralizowany przez nauszniki, które wygodnie osiadają wokół małżowin usznych. Opaska idzie za ich przykładem, więc nie powinniśmy skarżyć się też na uciskanie czubka głowy. Zakres regulacji rozmiaru jest także optymalny – mam czaszkę średniej wielkości, a rozsuwałem muszle zaledwie na czwartą pozycję z dziewięciu.


Na pochwałę zasługują ruchome mocowania muszli, które dostosowują się w osi poziomej oraz pionowej. Umożliwiają one również złożenie słuchawek na płasko w celu zawieszenia na szyi oraz „przełamanie” muszli do wnętrza pałąka, czyli złożenie jednej na drugą. Dzięki temu EH13 zajmują mniej miejsca w torbie czy plecaku i są bezpieczniejsze podczas transportu. Warto jednak wyposażyć się w choćby prosty pokrowiec, żeby osłonić sprzęt przed kurzem czy piaskiem i zabezpieczyć powierzchnie przed rysami.
Użytkowanie i funkcjonalność
Pierwszy minus należy się za rozplanowanie przycisków – umiejscowienie regulacji głośności z przodu prawej muszli to pomyłka. Korzysta się z niej najczęściej, więc powinna znajdować się z tyłu, wtedy byłaby w zasięgu kciuka. Niestety w tym miejscu umieszczono przycisk ANC, do którego sięga się rzadko (lub nawet wcale). Szkoda, ponieważ same przyciski mają przyjemny klik i zróżnicowany kształt, dzięki czemu łatwo odróżnić je po omacku.
Wsparcie dla kodeka LDAC to bezsprzeczny atut, ponieważ standard Sony zapewnia wysoki bitrate i jest obsługiwany przez współczesne smartfony z Androidem. Warto wiedzieć, że w przypadku transmisji LDAC nie występuje desynchronizacja obrazu i dźwięku, ale AAC cierpi już na tzw. latencję. Zaznaczam jednak, że do testu korzystałem z interfejsu Bluetooth 5.4 – opóźnienia mogą nie być problemem w przypadku wersji 6.0.
Dużym plusem jest multipoint, czyli możliwość sparowania słuchawek z dwoma urządzeniami jednocześnie. Potwierdziłem to w praktyce – EH13 działały bezproblemowo ze smartfonem i ultrabookiem. Zaskakuje też ponadprzeciętnie duża moc, zdecydowanie wyższa od popularnych modeli. Na co dzień zazwyczaj nie przekraczałem połowy skali głośności, gdy w słuchawkach konsumenckich zbliżam się nierzadko do maksimum.
Jakość rozmów jest po prostu dobra. Rozmówcy byli zadowoleni, a szczególnie w cichych warunkach – chwalili klarowność i naturalny tembr. W miejskim zgiełku głos stawał się już mniej wyrazisty i bardziej przytłumiony, ale pozostawał czytelny. Chciałbym jednak lepiej słyszeć samego siebie w trakcie połączeń, ale po słuchawkach w tej cenie nie można wymagać perfekcyjnego nasłuchu.

Czego zabrakło? Trudno krytykować EH13 za brak panelu dotykowego, dźwięku przestrzennego ze śledzeniem ruchu głowy, wykrywania mowy i wielu innych funkcji z flagowych modeli. Wszystko to można jednak wytłumaczyć niską ceną słuchawek. Przydałyby się jednak czujniki zbliżeniowe – muzyka nie jest automatycznie pauzowana, gdy zdejmiemy słuchawki.
ANC i tryb transparentny
Aktywna redukcja hałasu działa, ale ma pewne wady. ANC ogranicza przede wszystkim niższe częstotliwości, więc nie unikniemy szumu klimatyzacji, wentylatora czy deszczu za oknem. Głośniejsze rozmowy osób postronnych także dotrą do naszych uszu, a wiatr będzie przeszkadzał. Znowu można to wybaczyć, gdy mowa o słuchawkach za 269 zł – chyba nikt nie oczekiwał redukcji hałasu na poziomie flagowych słuchawek Sony.

Warto wiedzieć, że ANC jest trzystopniowe, ale jedynie trzeci poziom daje satysfakcjonujące efekty. Dwa pierwsze działają jeszcze subtelniej. Aktywna redukcja hałasu wpływa także na brzmienie spłycając bas, co można odebrać zarówno negatywnie, jak i pozytywnie w zależności od preferencji. Zresztą, bez ANC można się obyć, bo słuchawki z powodzeniem tłumią hałas pasywnie.
Tryb transparentny kiepsko nagłaśnia otoczenie. Właściwie podczas przełączania poszczególnych trybów trudno było mi je od siebie odróżnić – po aktywacji transparentności słuchawki nie wydają się znikać z głowy. Z tego powodu wolałem je zdejmować, by z kimś porozmawiać czy usłyszeć komunikat na peronie. Na szczęście EH13 nie uwierają, gdy zawiesimy je na szyi, a także trzymają się świetnie głowy z jednym uchem odsłoniętym.
Czas pracy
Deklarowany czas pracy wynosi 75 godzin bez ANC oraz 45 godzin z aktywną redukcją hałasu, ale prognozy te dotyczą najpewniej kodeka AAC i niskiego bądź średniego poziomu głośności. Postanowiłem więc przetestować akumulator w mniej sprzyjających warunkach – z ANC na trzecim stopniu intensywności, kodekiem LDAC oraz głośnością na komfortowym poziomie.
Słuchawki rozładowały się dokładnie po 27 godzinach i 25 minutach. Nie ma zaskoczenia, bo kombinacja ANC z LDAC-em jest zazwyczaj „prądożerna”. Niemniej prawie 28 godzin słuchania z kodekiem od Sony to i tak świetny rezultat. Jeśli to za mało lub wyjeżdżamy na dłużej w dzicz, warto przełączyć się na AAC w aplikacji FiiO Control.
Aplikacja FiiO Control
FiiO Control to uniwersalna aplikacja dla sprzętu producenta, której funkcjonalność różni się w zależności od urządzenia. W przypadku EH13 opcji nie ma wiele – brakuje ustawień znanych ze słuchawek konsumenckich, czyli dotyczących obsługi, rozmów telefonicznych czy oszczędzania energii. Nikogo raczej nie zachwyci też skromny wizualnie i jedynie częściowo spolszczony interfejs. Czy zatem warto w ogóle pobierać FiiO Control?
Tak, jeśli chcemy dostosować intensywność ANC, wybrać kodek czy zaktualizować firmware. Gwoździem programu jest jednak parametryczny korektor dźwięku. Zawiera on sześć gotowych profilów, a także trzy do dyspozycji użytkownika. W trybie podstawowym regulować można zakres 32 Hz-16 kHz, a w zaawansowanym 20 Hz-20 kHz z dokładnością do 0,1 dB, co jest niespotykane w typowych słuchawkach mobilnych.



Specyfikacja
- konstrukcja: zamknięta, wokółuszna
- przetworniki: dynamiczne 40 mm z membraną pokrytą szafirem
- interfejsy: Bluetooth 6.0 (kodeki SBC, AAC, LDAC), wejście analogowe 3,5 mm
- pasmo przenoszenia: 20 Hz-40 kHz
- impedancja: 16 Ω
- siła nacisku: 4,2 N
- firmware: V1.3 (najnowszy w trakcie testu)
- funkcje: hybrydowe ANC, tryb transparentny, multipoint, 10-pasmowy parametryczny korektor (PEQ), dedykowane tryby dźwiękowe, aplikacja FiiO Control
- czas pracy: do 75 godzin z wyłączonym ANC; do 45 godzin z włączonym ANC
- czas ładowania: ok. 2 godziny
- masa: ok. 278 g
Brzmienie
Mimo audiofilskiego rodowodu, FiiO EH13 zostały zestrojone w sposób typowy dla słuchawek przenośnych. Basu jest pod dostatkiem, a pasmo średnie nie jest priorytetowe, więc słuchawki deklarują się po muzykalnej stronie mocy. Nie narzekam, ponieważ EH13 robią to dobrze – bas nie dudni i wciąż różnicuje instrumenty, wokale nadal nie znikają w tle, a wysokie tony są na swoim miejscu. Całość dopełnia szeroka scena dźwiękowa.
FiiO EH13 po prostu dobrze się słucha, a szczególnie gdy lubimy elektronikę, muzykę popularną czy metal, bo takim gatunkom muzycznym sprzyja gęste, masywne i ciepłe strojenie. Korektorem można jednak zdziałać cuda, dostosować brzmienie do preferencji czy lżejszego repertuaru.
Zacznijmy od konfiguracji fabrycznej.
FiiO EH13 – sygnatura i scena dźwiękowa (bez EQ)
Bas gra pierwsze skrzypce, buduje fundament dźwięku i wypełnia przestrzeń. Niskie tony są jednak wciąż zwarte i kontrolowane, cechują się energicznym atakiem oraz dość szybko wybrzmiewają. Zejście w subbas jest swobodne, chociaż to średni zakres basu ma więcej do powiedzenia i jest też przyzwoicie zróżnicowany. Dzięki temu muzyka angażuje i sprawia przyjemność na spacerze, treningu czy w podróży.
Średnica jest lekko wstecz, ale wokale nie dają się przytłoczyć basem – teksty piosenek są nadal zrozumiałe, a głosy nie sprawiają wrażenia zgaszonych. W paśmie średnim pewien priorytet ma niższy podzakres, który nadaje brzmieniu ciepła i gładkości. Wyższe rejony są jednak na tyle wyraziste, że muzyka rozbrzmiewa bezpośrednio, a szczegóły nie są maskowane. Niemniej charakter słuchawek jest przede wszystkim muzykalny, a nie analityczny – wierne odwzorowanie dźwięku nie miało priorytetu.
Sopran doświetla brzmienie, ale nie jest wyostrzony. Wysokie wokale, agresywne solówki gitar czy mocno zrealizowane talerze perkusyjne nie będą kłuć uszu i męczyć, więc z EH13 można spędzać długie godziny. Nie mam jednak wątpliwości, że to basu jest więcej od sopranu, więc melomani gustujący w jasnym, krystalicznym wręcz dźwięku mogą poczuć niedosyt. Wiele można zdziałać jednak korektorem, ale o tym za chwilę.
Scena dźwiękowa jest przede wszystkim szeroka, więc instrumenty są wyciągane z obszaru głowy i rozstawiane głównie na boki. Druga w hierarchii jest głębia, czyli zróżnicowanie źródeł pozornych w płaszczyźnie przód-tył. Wysokość sceny wypada najsłabiej, ale przestrzeń wciąż nie przypomina placka, a więc ma elipsoidalny kształt. Separacja dźwięków nie rozczarowuje, chociaż nie ma co liczyć na obfite napowietrzenie, czyli pomiędzy instrumentami są niewielkie dystanse. To zasługa masywnego basu, wypełniającego zakamarki sceny.
FiiO EH13 – gotowe profile dźwięku i ręczny korektor
Niektóre z presetów dają przyzwoite efekty – „Jazz” rozjaśnia dźwięk, „Dance” i „Pop” potęgują V-kę, a „Classical” lekko przybliża średnicę. Z kolei „Game” mocno ogranicza bas i akcentuje wyższą średnicę, tym samym wzmacniając szczegółowość i odgłosy kroków. Gorzej wypada profil „Cinema”, który niepotrzebnie potęguje zniekształcenia w średnicy. Nie znalazłem niestety profilu „Neutral”, ale z pomocą przyszedł ręczny korektor.
EQ pozwala precyzyjnie dostosować poszczególne pasma, a więc uspokoić bas, wypchnąć średnicę czy drobiazgowo dopieścić sopran. Mnie usatysfakcjonowała prosta redukcja średniego basu oraz lekkie zaakcentowanie wyższej średnicy. Zdecydowanie wyrównywało to słuchawki, nadawało im bardziej neutralnego charakteru, ale z zachowaniem muzykalności i łagodności.
Jak wspomniałem, aktywna redukcja także stanowi pewne narzędzie tuningu, ponieważ spłyca bas. To bez wątpienia działanie niepożądane, a szczególnie w przypadku samokorygujących się systemów hybrydowych. Niemniej ścięcie niskich tonów przez ANC paradoksalnie wyrównuje brzmienie i poprawia zgranie z lżejszymi, mniej efektownymi gatunkami muzycznymi. Wraz z basem ubywa jednak dynamiki, więc ostatecznie lepiej sięgnąć po korektor.
FiiO EH13 – tryb przewodowy (3,5 mm)
Słuchawki muszą być włączone, żeby można było słuchać „po kablu”, czyli działają w trybie aktywnym. Nie posłuchamy więc muzyki z rozładowanym akumulatorem, ale od słuchawek tej klasy nie można wymagać pasywnego strojenia. Dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest pełna funkcjonalność, czyli w trybie przewodowym mamy dostęp do ANC i innych trybów. W trybie przewodowym działa też EQ wybrane w aplikacji FiiO Control.
Samo brzmienie w trybie analogowym jest świetne, ale nie różni się tonalnie względem Bluetootha – bas jest również zaznaczony, dźwięk ciepły i klarowny, a scena szeroka. Brzmienie wydaje się jednak kapkę bardziej naturalne. Jeśli zależy nam na transmisji przewodowej, warto wymienić kabel na lepszy, ponieważ ten z zestawu jest sztywny i podatny na zniekształcenia.
FiiO EH13 – porównania
Słuchawki mobilne to dzisiaj mocno ujednolicona kategoria – większość z nich brzmi mniej lub bardziej rozrywkowo i efektownie. Nie ma więc zaskoczenia, że sygnatura dźwiękowa EH13 jest podobna do modeli marek Soundcore czy JBL, bo zaakcentowany bas, gładkie i przystępne brzmienie jest niejako oczywiste. Brzmieniowo EH13 mogą jednak konkurować ze słuchawkami z trochę wyższej półki cenowej, a nie bezpośrednimi konkurentami.
Czym objawia się ta przewaga? Brzmienie EH13 jest bardziej dynamiczne, klarowniejsze i twardziej zarysowane, a mniej wygładzone niż zazwyczaj w słuchawkach do 300 zł. To częściowo zasługa kodeka LDAC, który i tym razem pogłębia bas oraz rozciąga sopran, a przynajmniej ja tak odbieram jego wpływ na brzmienie względem podstawowych kodeków. Zatem mamy do czynienia z muzykalnie strojonymi słuchawkami, ale z większym priorytetem na aspekty techniczne niż w modelach typowo konsumenckich.
Dla przykładu Soundcore Space One brzmią bardziej gładko i miękko, nie zarysowują tak dźwięku i są mniej klarowne od EH13. Dlatego słuchawki FiiO mają raczej start do ponad dwukrotnie droższego modelu Space One Pro, brzmiącego właśnie jaśniej i bardziej wyraziście. Tym samym uważam, że EH13 oferują wyższą jakość dźwięku od przeróżnych JBL-ów, nie tylko konkurencyjnego modelu Tune 770NC, a mogą stawać w szranki również ze słuchawkami serii Accentum od Sennheisera. Brzmienie EH13 kojarzy mi się też z Real Blue NC 3 marki Teufel.
Podsumowanie
FiiO EH13 mają szereg silnych stron. Zostały solidnie wykonane, wyglądają atrakcyjnie oraz zapewniają wysoką ergonomię. Do plusów zaliczam także mechanizm składania, wsparcie dla kodeka LDAC, rozbudowany korektor dźwięku oraz długi czas pracy – nawet w niekorzystnym scenariuszu jest on satysfakcjonujący. Słuchawki oferują ponadto skuteczną izolację pasywną oraz ANC, które dodatkowo redukuje niskie dudnienie. Rozrywkowe, dynamiczne i dość zróżnicowane brzmienie to kolejny atut FiiO EH13, podobnie jak szeroka scena dźwiękowa.
Gdzie jest haczyk? Zaoszczędzono na ANC, które nie radzi sobie z wyższymi częstotliwościami czy wiatrem, a do tego lekko spłyca bas. Tryb transparentny także nie powala na kolana, podobnie jak funkcjonalność aplikacji mobilnej. Szkoda, że regulacja głośności znajduje się z przodu, a nie z tyłu muszli.

FiiO EH13 kosztują 269 zł. Słuchawki są kompromisowe, ale i tak oferują wysoce korzystny stosunek jakości do ceny. Polecam je melomanom stawiającym jakość dźwięku na pierwszym miejscu, a także szukającym solidnych, estetycznych i wygodnych słuchawek przenośnych. Sam wybrałbym je zamiast wielu modeli JBL-a, a w mojej ocenie stanowią one także mocną alternatywę dla popularnych Soundcore’ów, i to nawet tych droższych.

Dla FiiO EH13
Zalety:
+ wysoka jakość wykonania
+ estetyczne wzornictwo
+ bardzo dobra ergonomia
+ Bluetooth 6.0 z kodekiem LDAC
+ niezła funkcjonalność (ANC, multipoint, składanie)
+ długi czas pracy
+ rozbudowany korektor dźwięku
+ udany tryb przewodowy
+ muzykalne, efektowne brzmienie na wysokim poziomie
+ szeroka scena dźwiękowa
Wady:
– przeciętne ANC
– słaby tryb transparentny
– niepoprawne rozplanowanie przycisków
Sprzęt dostarczył:




![Sennheiser Momentum 5 Wireless [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/06/Senneiser-Momentum-5-218x150.jpg)
![FiiO QX13 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/05/FiiO-QX13-218x150.jpg)
![FiiO FT13 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/03/FiiO-FT13-218x150.jpg)
![HiFiMAN Edition XV [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/03/HiFiMAN-Edition-XV-218x150.jpg)
![FiiO M27 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/02/FiiO-M27-218x150.jpg)