FiiO FH3 to następca modelu F9 Pro, czyli nowe, hybrydowe dokanałówki. Mają trzy przetworniki: dynamiczny pokryty berylem z dodatkowym tunelem basowym, średniotonowy Knowles ED30262 oraz wysokotonowy Knowles RAD33518.

Doceniłem FiiO F9 Pro, czyli świetne hybrydy, które zdobyły uznanie wśród wymagających melomanów. To moim zdaniem najlepsze dokanałówki starszych generacji od FiiO, ponieważ brzmią pełniej i łagodniej od lekko sykliwego modelu F9 i bliżej w średnicy oraz mniej basowo od FH1. Po premierze modelu F9 Pro, producent uporządkował nomenklaturę, przemianował serię F na FH i zaczął rozbudowywać ofertę. Do sprzedaży trafiały topowe oraz podstawowe dokanałówki hybrydowe oraz armaturowe, ale w średniej półce nie działo się praktycznie nic. Zastanawiałem się, czy producent przypadkiem nie zapomniał o F9 Pro, czy w ogóle planuje zaktualizować swoje trójprzetwornikowe hybrydy z serii FH.

REKLAMA
mp3store

Czy słuchawki w ogóle wymagały odświeżenia? Tak. W nowszych modelach producent postawił na inny kształt obudowy, eksperymentował z ergonomicznymi konstrukcjami, zaprezentował przetworniki dynamiczne pokryte berylem, nowe okablowanie oraz dodatkowe tunele basowe S.Turbo. W efekcie F9 Pro, mimo że nadal dobre, to trochę się zestarzały. Co ciekawe w modelu FH3 producent zastosował wszystkie, wymienione przeze mnie technologie, a do tego zmodyfikował konstrukcję znaną z FH5 czy FH7, niejako syntezując ją z ergonomiczną serią FA. W teorii FH3 są popisem możliwości FiiO, więc oczekiwania są duże. Czy FH3 to godny następca modelu F9 Pro i czy mają szanse w konfrontacji z wyższymi modelami?

Wyposażenie

Zestaw składa się z:

  • plastikowego pudełka;
  • materiałowego pokrowca;
  • przyrządu do czyszczenia;
  • opaski z rzepu;
  • kabla MMCX-3,5 mm FiiO LC-3.5B (120 cm);
  • trzech par szaro-czerwonych tipsów silikonowych (S, M, L);
  • trzech par czarnych tipsów silikonowych (S, M, L);
  • trzech par biało-czerwonych tipsów silikonowych (S, M, L);
  • dwóch par nakładek piankowych (rozmiar uniwersalny);
  • instrukcji obsługi.

Względem F9 Pro zabrakło kabla zbalansowanego, którego producent nie dodaje już do swoich słuchawek. W zestawie nie znajdziemy także nakładek SpinFit, zarezerwowanych dla wyższych modeli. Nie zabrakło za to plastikowego pudełka czy znanego, materiałowego pokrowca, a także szeregu nakładek, w tym udanych pianek termoaktywnych.

Konstrukcja

FiiO FH3 bazują na konstrukcji znanej z modeli FH5 oraz FH7, ale nie są identyczne. Okazuje się, że nie tylko konfiguracja przetworników jest hybrydowa, ale dotyczy to też samej konstrukcji, ponieważ model FH3 łączy ze sobą serie FH oraz FA. Same obudowy są aluminiowo-magnezowe, zostały wycięte metodą CNC z materiałów klasy lotniczej, a ich kształt jest podobny do serii hybrydowej, co tyczy się także ozdób w formie charakterystycznych fal. Od wewnętrznej strony słuchawki są jednak wyprofilowane w stylu serii FA, mają charakterystyczne, ergonomiczne wypustki, powstałe jako rezultat skanów tysięcy różnych małżowin usznych.

Uważam, że efekt jest rewelacyjny. Tym razem producent zrezygnował z dodatkowych lamówek, znanych z modeli FH5 i FH7. Nowe słuchawki są po prostu zalane matową czernią, a jedynymi ozdobami są subtelne fale, wykonane z należytą precyzją. W rezultacie FH3 wyglądają poważniej, bardziej dyskretnie i uniwersalnie od droższych modeli FiiO, lecz nadal przyciągają wzrok, co stanowi kolejny dowód na to, że w prostocie siła, że minimalizm górą. To oczywiście moje zdanie, rozumiem i szanuję inne gusta – wiem, że niektórzy mogą odebrać FH3 jako słuchawki nudne wizualnie.

Obudowy zostały wykonane z dwóch kawałków aluminium – producent chwali się, że wycięto je pięcioosiową frezarką CNC. Materiał jest gruby, niezwykle gładki w dotyku i świetnie wykończony metodą anodowania oraz wzorowo spasowany. Na słuchawkach, oprócz ozdobnych fal, można dostrzec także dwa otwory wentylujące – jeden przy gniazdach MMCX, drugi od wewnętrznej strony obudów. Tam też znajdują się oznaczenia kanałów oraz wspominane, ergonomiczne wypukłości, które są delikatne. FH3 nie są jeszcze tak mocno wyprofilowane, jak modele imitujące słuchawki spersonalizowane, czyli FA1, FA7 czy FA9.

Konstrukcja to typowe OTE (Over The Ear), więc gniazda MMCX znajdują się w górnej części obudów. Otaczają je czerwone i niebieskie pierścienie, pasujące do tych na wtyczkach MMCX. Model FH3 jest wyposażony w znany przewód FiiO LC-3.5B, sklejony z dwóch żył i wykonany z posrebrzonej miedzi OCC w szarawej, półprzezroczystej izolacji. Kabel został lekko udoskonalony, jest trochę bardziej elastyczny i ma przyjemniejszą w dotyku izolację od pierwszych wersji, z którymi miałem kontakt przy okazji testów FH5 czy FA7. Nie brakuje na nim smukłego rozdzielacza wraz z suwakiem oraz aluminiowej, kątowej końcówki 3,5 mm.

Warto zwrócić także uwagę na to, co dzieje się wewnątrz obudów. Tym razem producent postawił na większy, bo 10-milimetrowy przetwornik dynamiczny w porównaniu do przetwornika o średnicy 9,2 mm w modelu F9 Pro. Jest on też teraz dodatkowo pokryty berylem, podobnie jak w przypadku FiiO FD1. Nowy przetwornik niskotonowy jest jednak wspierany tunelem S.Turbo, stosowanym w modelach FH5, FH7 i FA9, który w przypadku „trójek” mierzy 41,5 mm długości. Na pokładzie modelu FH3 jest ten sam przetwornik armaturowy marki Knowles, co w FH5, czyli ED30262. W wyższym modelu zastosowano dwa przetworniki tego typu, które odpowiadają zarówno za średnicę, jak i górę pasma, podczas gdy w FH3 Knowles ED30262 generuje tylko pasmo średnie, bo za wysokie tony odpowiada wcześniej nieużywany przetwornik Knowles RAD33518. W efekcie FH3 to jakby połączenie FD1 z modelem FH5, ale z nowym przetwornikiem wysokotonowym.

Ergonomia i użytkowanie

Przez ostatnie lata azjatycki producent musiał uporać się z kilkoma problemami. Dla przykładu starsze modele z linii F9 miały trochę za długie tulejki i dość małe obudowy, wymagały wyczucia głębokości aplikacji – zdarzało się, że włożone zbyt głęboko słuchawki nie izolowały poprawnie. FiiO FH5 miały z kolei zbyt krótkie tulejki, co mnie akurat nie przeszkadzało, niemniej wielu użytkowników nie mogło uzyskać poprawnego uszczelnienia kanałów słuchowych.

Moim zdaniem długość tulejek w FH3 jest optymalna, a ergonomiczne wypustki świetnie wypełniają małżowiny uszne i jednocześnie wzorowo stabilizują słuchawki. Kształt obudów jest na tyle obły i łagodny, że podczas wielogodzinnych odsłuchów nie czułem najmniejszego dyskomfortu. W moim uszach FH3 prawie w całości się chowały, odstawały tylko minimalnie i nie uciskały. Nie musiałem także kombinować z głębokością aplikacji, a w jej trakcie nie było słychać klikania membran – po prostu zakładałem słuchawki i zapominałem o nich. Otoczenie także nie dawało mi się we znaki, ponieważ FiiO FH3 dobrze izolują od otoczenia. Także mają wentylowane obudowy, a jednak spisują się pod tym względem lepiej od FH5 czy FH7, a tym samym także od FD1 czy FH1s. Nadal nie tłumią tak, jak produkty marki Etymotic, ale pozwalają już w pełni skupić się na muzyce, zostać z dźwiękiem sam na sam.

Kabel ma standardowe wady – jest dość ciężki i sprężynuje oraz mikrofonuje, na co narzekałem w przypadku każdych słuchawek wyposażonych w przewód LC-3.5B. Tragedii nie ma, a kabel jest jakby mniej podatny na odkształcanie od starszych wersji przewodu. Sporo jednak brakuje do elastyczności linii LC-C czy LC-D, a także LC-RE, jak i miedzianych kabli z modeli FiiO FD1 czy FH1s, niedostępnych do kupienia osobno (bez słuchawek).

Specyfikacja

  • przetworniki: dynamiczny 10 mm pokryty berylem + tunel S.Turbo 41,5 mm (bas), armaturowy Knowles ED30262 (tony średnie); armaturowy RAD33518 (tony wysokie)
  • pasmo przenoszenia: 10 Hz-40 kHz
  • czułość: 114 dB
  • impedancja: 24 Ω
  • maksymalna moc wejściowa: 100 mW
  • kabel: posrebrzona miedź monokrystaliczna (OCC), wtyczki MMCX-3,5 mm, długość 120 cm
  • masa: 7,3 g (pojedyncza słuchawka)

Brzmienie

  • Słuchawki: Campfire Audio Solaris, Atlas i Andromeda, FiiO F9 Pro, FA1, FA9, FD1, FH1s i FH7, IMR Acoustics R2 Red, Meze Rai Solo, RHA T20 Wireless, Oriveti New Primacy, Aune E1, iBasso IT01, Simgot EN700 PRO, TinHiFi P1
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila, Burson Playmate Everest, FiiO Q5s (AM3E), FiiO BTR5 i BTR3K, EarStudio ES100 i HUD100, Oriolus BD20+BA20 i 1795, Qudelix-5K
  • DAP: FiiO M15 i M11 Pro, Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX220 (AMP1 MKII) i DX200 (AMP1), OnePlus 7 Pro

FiiO FH3 – tipsy
Każde nakładki z zestawu sprawdzają się nieźle. W pełni czarne tipsy zapewniają głęboki bas, bliskie tony średnie i łagodną górę pasma. Nakładki biało-czerwone lekko rozjaśniają brzmienie i tym samym minimalnie oddalają średnicę. Nakładki szaro-czerwone mają najszersze otwory wylotowe, bas traci na uderzeniu, ale brzmienie staje się lżejsze i jaśniejsze, chociaż ciągle nie ostre i tym samym nadal nie chude. Natomiast pianki pamięciowe, gęste, jakby plastelinowe, są blisko brzmienia czarnych nakładek, ale z lekko spłyconym basem.

Najczęściej sięgałem albo po nakładki biało-czerwone, albo czarne. Najmniej przypadły mi do gustu nakładki szaro-czerwone, których jednak nie skreślam – warto je wypróbować, bo mogą dobrze sprawdzić się w niektórych konfiguracjach. Bardzo spodobało mi się też brzmienie ze średnimi nakładkami SpinFit CP-145, które były lepsze od biało-czerwonych tipsów, podobnie klarowne, ale bliższe w średnicy. SpinFitów brakuje jednak w zestawie sprzedażowym.

FiiO FH3 – brzmienie
FiiO FH3 nie stanowią bezpośredniego rozwinięcia sygnatury starszych F9 Pro. Producent skierował brzmienie na inne tory, tym samym dopieszczając jakość dźwięku – słychać, że FH3 to nowszy model. Zanim jednak przejdziemy do porównania, zacznijmy tradycyjnie od opisu samych słuchawek, które moim zdaniem brzmią na tyle dobrze, że mogą podważyć sens zakupu wyższych modeli. FiiO FH3 oferują dźwięk dociążony, wypełniony w basie, bliski w paśmie średnim, a do tego klarowny, ale przystępny w sopranie. To słuchawki ciepłe, muzykalne, ale ciągle dość naturalne, a tym samym oferujące wysoki poziom techniczny. FH3 mogą sprawiać przyjemność, pozwolą się zrelaksować, nie będą męczyć, a tym samym poradzą sobie z różnym repertuarem.

FiiO FH3 to gratka dla fanów dobrego basu. Mimo zastosowania podobnego przetwornika co w modelu FD1, dół w FH3 jest znacznie głębszy. Bas jest podkreślony, ale nadal nie ma mowy o totalnej dominacji, zalewaniu muzyki, dudnieniu czy muleniu. Słychać, że nie zabrakło tunelu basowego, bo dół jest gęsty, zwarty, masywny i sprężysty. W brzmieniu FH3 nie brakuje też punktowego wyższego zakresu, ale to obfity midbas i tłusty subbas mają więcej do powiedzenia. FH3 potrafią efektownie zawibrować lub wręcz zamruczeć basem, a tym samym mocno uderzyć, szybko wygasnąć czy leniwie się przelewać – wszystko będzie zależało od muzyki. Bas brzmi ciepło, nie gubi się i jest zróżnicowany pod względem faktury. Dół przekazuje sporo detali, ale priorytet ma muzykalność – nie brakuje energii, wykopu i dynamiki. W efekcie słuchawki radzą sobie zarówno z nowoczesną elektroniką, rapem, muzyką popularną czy ciężkim, gitarowym graniem, ale równie dobrze można posłuchać lekkich brzmień, bo bas nie wychodzi przed szereg nieproszony.

Pasmo średnie nie daje się zdominować przez niskie tony. Nie ma wątpliwości, że słuchawki cechują się konstrukcją hybrydową – bas jest niezależny i swobodny, nie koliduje ze środkiem. Brzmienie jest jednak mocno „osadzone” na dynamiku, a przejście z niskich tonów w średnicę jest płynne, nie słychać „dziury” pomiędzy basem a wyższą średnicą. Pasmo średnie jest bliskie, ale to niska średnica ma więcej do powiedzenia od wyższej – dźwięk jest gładki i nasycony. FiiO FH3 daleko do suchego, sterylnego, mocno analitycznego czy laboratoryjnego brzmienia znanego z wielu słuchawek armaturowych. To wręcz ich przeciwieństwo, bo nie brakuje barwy i nasycenia instrumentów, jak i bliskich wokali, które także są zróżnicowane. Jednocześnie wyższy zakres pasma nie został wycięty, słuchawki nie są zgaszone czy rozmyte, pozostają bezpośrednie, niezawoalowane, rysują dźwięk odpowiednio twardym konturem i nie mulą. Daje to muzykalny efekt, ale bez ostrości czy agresji. Świetnie słuchało mi się na nich zarówno żywych instrumentów, jak i eksperymentalnej elektroniki. FH3 maksymalnie mnie angażowały – ani przez moment nie czułem się zmęczony.

To także zasługa dobrze kontrolowanej góry pasma. Wysokie tony nie zostały wyostrzone, nie ma też żadnego akcentu, charakterystycznego „peaku” wybijającego się ponad przekaz. W efekcie sybilizacja nie stanowi najmniejszego problemu, słuchawki nie syczą ani nie drażnią. Moim zdaniem przekaz wysokich tonów jest uspokojony, ale sopran nie został jeszcze przyciemniony. Góra nie jest jednak ekstremalnie rozciągnięta, nie pnie się wyjątkowo wysoko, ale za to nie wyostrza dźwięku i nie ochładza muzyki. Dzięki temu brzmienie jest muzykalne i przystępne, ale jednocześnie może wydać się aż nazbyt kulturalne. Moim zdaniem w górze pasma jest lekki roll-off, brakowało mi minimalnie jaśniejszych wysokich tonów, czym opisywane słuchawki lekko odstają od topowych modeli FiiO. Nie stanowi to jednak dużego problemu, bo wystarczy poeksperymentować z tipsami czy filtrami cyfrowymi w odtwarzaczach lub adapterach, by brzmienie rozjaśnić. Z pomocą przyjdzie też odpowiednia synergia, jak i okablowanie, a można tym ostatnim zdziałać cuda, o czym za chwilę.

Scena dźwiękowa jest średnich wymiarów – pierwszy plan jest blisko, a dalsze nie są mocno odsunięte od słuchacza. To jeszcze nie poziom wyższych modeli FiiO, zaawansowanych konstrukcji hybrydowych lub multiarmaturowych. Nie słychać jednak ciasnoty, nadal jest szeroko i to nawet w przypadku połączenia niesymetrycznego kablem 3,5 mm z zestawu. Dobre wrażenie robi też głębia, a podobny priorytet ma wysokość sceny. W efekcie przestrzeń ma proporcjonalny, kulisty kształt. Separacja instrumentów jest bez zarzutu, ale trzeba pamiętać, że bas jest masywny, wypełnia zakamarki sceny, buduje fundament i zajmuje dużo miejsca. Z tego powodu napowietrzenie nie jest wybitne, czyli dystanse pomiędzy instrumentami nie są wyjątkowo duże.

FiiO FH3 vs F9 Pro i inne słuchawki
Czytelnik zaznajomiony z modelem F9 Pro chyba już wie czego się spodziewać. FiiO FH3 brzmią inaczej od F9 Pro, oferują wyraźnie głębszy subbas, bardziej wypełniony midbas, a do tego potrafią mocniej uderzyć niskimi tonami. Hybrydowe „trójki” brzmią soczyściej w basie, barwniej i swobodniej. Słychać też więcej ciepła w niskiej średnicy, a całe pasmo jest ogólnie bliżej. Daje się wychwycić lepsze zestrojenie modelu FH3, bardzo płynne przejście pomiędzy przetwornikami. Góra w FH3 jest natomiast bardziej naturalna, spokojniejsza i łagodniejsza, bo nie słychać charakterystycznego „peaku”.

FiiO F9 Pro brzmią jaśniej od FH3, mają mniej niskiej średnicy, są bardziej suche i matowe, a do tego lekko wyostrzają górę, która nie jest równie dobrze kontrolowana, bo trochę skrzy i szeleści. Mimo że F9 Pro są łagodniejsze od F9 czy FH1 w przekazie sopranu, to w porównaniu do FH3 również słychać pewne wady góry pasma, czyli ostrzejsze podbicie z lekką utratą kontroli. Nowe FH3 są zestrojone lepiej, góra nie wybija się aż tak ponad przekaz, co przekłada się na dźwięczniejsze, bardziej metaliczne talerze, spokojniejsze smyczki czy mniej natarczywe solówki gitarowe. Do tego słychać też inną prezentację przestrzeni, która w F9 Pro jest także kulista, ale starsze słuchawki brzmią mocniej w głowie. FH3 mają bardziej kontrastową stereofonię, wyraźniej separują kanały i wyciągają instrumenty z głowy, dzięki czemu wydają się budować większą scenę dźwiękową niż F9 Pro.

Moim zdaniem FH3 w ogólnym rozrachunku mają mniej wad – uważam, że to zdecydowany krok naprzód względem F9 Pro. Jednak fani klarowniejszego dźwięku, bardziej analitycznego przekazu, mocnego zarysowania, dźwięku pozbawionego gładkości, mogą się ze mną nie zgodzić i wyżej postawić F9 Pro. Jeśli więc lubimy F9 Pro, preferujemy gdy dominują przetworniki armaturowe, to FH3 mogą nie trafić w nasz gust. Natomiast w przypadku, gdy zazwyczaj słuchawki w pełni armaturowe brzmią dla nas zbyt twardo, bezbarwnie i technicznie, brakuje nam głębokiego, miękkiego basu z przetwornika dynamicznego, to FH3 będą dużo lepszym wyborem. Ja w takiej konfrontacji wybieram nowe FH3 – uważam, że to słuchawki lepsze technicznie od F9 Pro, a przy tym bardziej muzykalne.

FiiO FH3 brzmią inaczej także od modeli FH5 i FH7, które są dużo klarowniejsze, wręcz ostrzejsze i jakby bardziej V-kujące. Przy nich FH3 mocniej dociążają niski bas, wypełniają wyższy i średni dół, a do tego faworyzują niską średnicę. Natomiast wyższe modele mają neutralną średnicę, ale lekko oddaloną względem basu i sopranu. Zarówno FH5, jak i FH7 bardziej rozciągają sopran, więc brzmią krystalicznie, ale też mniej przystępnie. Nowe FH3 mają mniej góry, która jest łatwiejsza w odbiorze, a tym samym lepiej radzą sobie z graniem gitarowym, bo brzmią masywniej i mniej agresywnie, co sprzyja kiepsko zrealizowanemu metalowi czy rockowi. Moim zdaniem przestrzeń nadal jest po stronie FH5 czy FH7, a „piątki” i „siódemki” brzmią jeszcze bardziej rozdzielczo i precyzyjnie, ale tym samym kierują brzmienie w stronę analityczną. Może się więc okazać, że fan przystępniejszego, gładszego przekazu wybierze model FH3 zamiast FH5.

RHA T20 Wireless w połączeniu analogowym brzmią jaśniej, bardziej technicznie i surowo, mniej barwnie od FH3. Nie inaczej jest w przypadku konfrontacji z Orivetti New Primacy czy ze słuchawkami Campfire Audio. Jest jednak w brzmieniu FH3 coś przypominającego modele Meze. Słuchawki jeszcze nie budują takiej sceny i nie mają rozdzielczości Rai Penta, ale to mocny konkurent tańszych Meze Rai Solo. FH3 brzmią od nich głębiej w subbasie, bardziej przestrzennie i rozdzielczo, zwłaszcza w połączeniach zbalansowanych z dobrze dobranymi nakładkami. FH3 są przy tym również muzykalne, a mają jednak przewagę konstrukcyjną – to trójprzetwornikowe hybrydy, gdy Meze Rai Solo mają tylko pojedyncze przetworniki dynamiczne. Jeśli dodamy do tego, że FH3 są wyraźnie tańsze, to moim zdaniem zostawiają Rai Solo w tyle.

Słychać pewne podobieństwa w brzmieniu FH3 do modelu Aune E1. Te ostatnie słuchawki również potrafią nieźle zejść, brzmią gładko i muzykalnie. Okazuje się jednak, że dół FH3 jest jeszcze głębszy, ma mocniejsze uderzenie, pasmo średnie jest ogólnie bliżej i słychać w nim więcej ciepła. Aune E1 są nieznacznie jaśniejsze i bardziej neutralne od FH3, ale słuchawki FiiO mają lepiej kontrolowaną górę, która jest bardziej naturalna. Daje się wychwycić także wyższą rozdzielczość, bardziej precyzyjny i zarysowany kontur w dźwięku FH3, co jest sprawką przetworników armaturowych – hybrydowa konstrukcja wychodzi na prowadzenie. Aune E1 także brzmią przestrzennie, ale FH3 mocniej separują kanały, brzmią szerzej nawet w połączeniach niezbalansowanych. Moim zdaniem FH3 to lepsze słuchawki pod każdym względem i świetna alternatywa dla E1.

Co ciekawe w charakterze FH3 da się wychwycić analogie do topowego, jaśniejszego modelu FA9. To nie ten poziom, nie ta scena i holografia oraz jeszcze nie równie wysoka rozdzielczość, ale wielokrotnie tańsze FH3 także brzmią muzykalnie, gładko, są pozbawione sykliwej góry i znakomicie dociążają dół. W brzmieniu FH3 słychać dodatkowy przetwornik dynamiczny, bo zejście jest mocniejsze od FA9, a ciepła więcej, ale oba modele są angażujące, wydają się być naturalne w przekazie. Momentami miałem wrażenie, że FH3 są bliżej muzykalno-technicznej sygnatury FA9, niż raczej analitycznych modeli FH5 czy FH7. Wielokrotnie wydawało mi się, że FH3 stanowią nie tylko konstrukcyjny, ale także brzmieniowy most pomiędzy seriami FH a FA.

FiiO FH3 – synergia
Słuchawki brzmią dobrze ze wszystkiego, nie są mocno podatne na szum, ale nie znaczy to, że nie trzeba przejmować się synergią, bo moim zdaniem jest ona wskazana. Jeśli nie zależy nam na podkreśleniu góry pasma, to rzeczywiście nie trzeba szukać najlepszego połączenia. Gdy jednak brzmienie musi być klarowniejsze, nie może stać się zamulone lub zbyt basowe, to trzeba słuchawkom dobrać odpowiednie towarzystwo. Moim zdaniem najlepiej łączyć je z neutralnymi źródłami, a nie zaszkodzą też te analityczne, jasne lub nawet chłodne.

Słuchawki reagują na synergię. Lepiej od łagodniejszego i basowego FiiO M15 brzmiał neutralny i klarowny M11 Pro, a rozrywkowy FiiO M5 sprawdził się gorzej od jaśniejszego M3 Pro. Słuchawki lubiły też dociążone i konturowe brzmienie iBasso DX200 i DX220 oraz techniczne, równe granie Astell&Kern AK70 MKII. Podobnie było w przypadku adapterów Bluetooth – FiiO BTR5 czy Qudelix 5K sprawdziły się lepiej od EarStudio ES100, FiiO BTR3K czy Oriolusa 1795. Moim faworytem był jednak Qudelix 5K, któremu ciut spokojniejszy subbas dał przewagę nad BTR5. Z nim dźwięk FH3 był lepiej kontrolowany.

FiiO FH3 – okablowanie
Okazuje się, że mnóstwo można zdziałać wymianą kabla. Nie chodzi o sam interfejs symetryczny, który jest oczywiście korzystny, ale także o synergię. Po eksperymentach z różnymi przewodami okazało się, że kabel LC-B z zestawu nie jest optymalnym wyborem do FH3, słuchawki rozwijają skrzydła z klarownymi przewodami posrebrzonymi lub srebrnymi.

Kable linii LC-C wydają się być wręcz stworzone dla opisywanych słuchawek. FH3 z LC-2.5C lub 4.4C zaczynają bardziej klarownie i neutralnie, ale ciągle masywnie w basie, barwnie w średnicy i przystępnie w wysokich tonach. Nie ma negatywnych konsekwencji wymiany kabla, słuchawki zachowują wszystkie swoje atuty i nie stają się sykliwe, a brzmienie wskakuje o półkę wyżej. Z kablem LC-C byłem pod jeszcze większym wrażeniem możliwości słuchawek – góra się otwierała, dźwięk stawał się bardziej odseparowany, przestrzenny i dynamiczny. Jeszcze lepiej było z LC-2.5D – słuchawki wręcz się zrównoważyły, ale bas nadal imponował zejściem. Jednak FiiO LC-D kosztuje prawie tyle, co… same FH3, więc to niezbyt sensowny wybór.

Kable typu Oriveti Affinity czy FiiO LC-RE wypadły już gorzej. Ten drugi jeszcze w miarę “dawał radę”, ale z tańszym LC-C słuchawki brzmiały bardziej wyraziście i klarownie. W efekcie unikałbym więc kabli mocno gładkich, zagęszczających dźwięk i tym samym raczej nie ryzykował przewodów z miedzi OCC. Oczywiście, zakup innego kabla tylko dodatkowo zwiększa koszt i tym samym przybliża cenowo FH3 do modelu FH5, ale trzeba pamiętać, że w zestawie FH5 też jest niesymetryczny kabel LC-3.5B.

Podsumowanie

FiiO FH3 to fenomenalne słuchawki, które mogą wygrać z wyższymi modelami! Są świetnie wykonane, estetyczne, wygodne, nieźle wyposażone, a do tego skutecznie tłumią. Obudowy, stanowiące mieszankę serii FA i FH, to strzał w dziesiątkę, tulejki są odpowiednio długie, a wewnątrz znajdują się trzy przetworniki na stronę, w tym berylowy dynamik z tunelem basowym. Przekłada się to na dociążony, pełny, naturalnie ciepły i masywny dźwięk z bliską niską średnicą oraz obecnymi, ale przystępnymi wyższymi zakresami. Słuchawki nie syczą, nie kłują, brzmią muzykalnie, świetnie technicznie i przestrzennie. Uważam, że to zdecydowany krok naprzód względem starszych F9 Pro, mimo innej sygnatury.

Kabel LC-3.5B ma standardowe wady ergonomiczne, a w zestawie nie ma przewodu 2,5 mm. Szkoda, że nie zastosowano kabla LC-C, który kompensuje braki słuchawek, rozjaśnia lekko wstydliwe wysokie tony, które nie są tak rozciągnięte, jak w modelach FH5 czy FH7. Przestrzeń też nie jest aż tak duża, ale już satysfakcjonująca. Wskazana jest pewna synergia – słuchawki lubią klarowne źródła i nieprzyciemniające tipsy.

FiiO FH3 kosztują 649 zł. Uważam, że to bardzo dobra oferta, a same słuchawki mogą podważyć sens zakupu jaśniejszych i bardziej analitycznych FH5. Sam wybrałbym je zamiast wyższego modelu i wyposażył w kabel zbalansowany serii LC-C oraz tipsy SpinFit. Nawet z dodatkowymi wydatkami, całościowy koszt jest niższy od FH5, które również nie są wyposażone w kabel zbalansowany.

Polecam FH3 melomanom oczekującym wysokiego poziomu technicznego, ale przede wszystkim muzykalności, głębokiego i masywnego basu oraz barwnej średnicy. Nie jest to jednak dobry wybór dla fanów wyjątkowo rozciągniętej góry, szkicowego basu i analitycznego przekazu, osób liczących na jak najbardziej armaturowe granie – mogą oni odebrać FH3 jako słuchawki zbyt ciepłe i za gęste. W takim przypadku lepiej zainteresować się bardziej analitycznymi FA1, które jednak nie są tak imponujące technologicznie, jak FH3. Zaznaczam też, że nie wszyscy posiadacze F9 Pro będą zadowoleni z FH3 – w brzmieniu nowszego modelu prym wiedzie przetwornik dynamiczny, przez co słuchawki brzmią łagodniej i cieplej od swoich protoplastów.

Dla FiiO FH3

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ świetne wzornictwo
+ rewelacyjna jakość wykonania
+ bardzo dobra ergonomia
+ niezłe tłumienie
+ podatność na synergię
+ gniazda MMCX
+ rewelacyjne, muzykalne brzmienie ze sprężystym, niskoschodzącym basem, ciepłą średnicą i przystępną górą pasma
+ kulista scena dźwiękowa z mocną separacją kanałów

Wady:
– stockowy kabel LC-3.5B nie jest optymalnym wyborem
– dla najlepszych efektów wymagają synergii, lepszego kabla i tipsów
– góra mogłaby być bardziej rozciągnięta

Sprzęt dostarczył:

fiio

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fiio

13 KOMENTARZE

    • Niestety nie znam modelu IT01s, więc nie mogę jej odnieść do FH3. Natomiast w porównaniu do FH3, starsze iBasso IT01 mają płytszy subbas, bardziej falującą średnicę i lekkie wyostrzenie w sopranie. iBasso to również mniejsza scena dźwiękowa, nie tak mocna separacja kanałów i ogólnie niższa rozdzielczość. Moim zdaniem FH3 to lepsze słuchawki, ale tym samym wyższa półka cenowa.

    • Jeśli szukamy czegoś łagodniejszego, pełniejszego w subbasie i średnim basie, w tym bliższego w średnicy, to tak, FH3 zagrają lepiej od FH5. Natomiast gdy góra ma być jaśniejsza i bardziej rozciągnięta, to FH5 są… górą 😉 Aktualnie wybrałbym FH3 + lepszy kabelek zamiast FH5, ale to typowo subiektywne zdanie.

  1. bardzo podobał mi sie dzwiek z fiio f9 pro, ale brakowalu mu troszke basu, dynamiki w basie i kontroli sopranu. Ogolnie sobran byl pieknie klarowny, bardzo dobry tylko ten peak byl strasznie drazniacy, a na dlusza mete nie do zniesienia. Szukam sluchawek ktore zniweluja wady f9 pro a przy tym beda mialy ogolnie podobny charakter. Czy te FH3 beda dobrym wyborem? Dodam ze slucham z shanling m3s

    • Nie sluchalem FH1S przyjacielu, ale mialem F9 pro ktore rowniez potrafily mocno zasybilowac. FH3 nie sybiluja w ogole, co nie oznacza ze gora jest przytlumiona. Bass jest dobry, nie mocny, nie slaby, taki w punkt. Sluchawki raczej powiedzial bym ze sa jasne ale naturalne, organiczne i cieple. Ogolnie od f9 pro duzo lepsze, poniewaz w przeciwienstwie do nich w ogole nie mecza sa lepiej kontrolowane, bardziej dynamiczne i naturalne. Bardzo polecam te sluchawki

  2. Witam,
    Czy upgrade FH3 sprowadzający się do wymiany kabla na LC-2.5B będzie już wystarczający (pomijając aspekt ergonomii)? Zastanawiam się ile dobrodziejstw związanych z przesiadką na LC-C wynika z samego balansu a ile z różnic w budowie przewodów. Dla mnie, laika, oba to posrebrzona miedź wysokiej jakości więc powinna działać tak samo… 😀 Bardzo proszę o krótkie wyjaśnienie tej kwestii.

  3. Dzień dobry
    Na wstępie napiszę że moimi ulubionymi słuchawkami są słuchawki planarne,a muzyka to różnego rodzaju house music.
    Jakiś czas temu pisał pan recenzje dokanałowych słuchawek planarnych TinHiFi P1.
    Pisał Pan że brakuje w nich trochę bassu,a jest on ważny w tym rodzaju muzyki której słucham.
    Jak pan uważa, czy lepszą opcją będą Fiio
    FH3 lub może jakaś inna sugestia w tym budżecie?
    Mają być łączone z RADSONE EarStudio ES100 MK2, pisał pan o wersji pierwszej tego urządzenia,a oprócz kosmetyki raczej nic się nie zmieniło.
    Ostatnim pytaniem jest czy jest możliwe aby w budżecie tych dwóch mam na myśli słuchawki+radosne kupić jakieś słuchawki bluetooth (mogą być nagłowne) które zagrają na podobnym poziomie?
    Pozdrawiam

  4. Pytanko: jak dużą tolerancję w różnicach SPL pomiędzy kanałami powinny mieć słuchawki za prawie $150 (to mój drugi posiadany model z wyższej pólki cenowej – pierwszy był fa7, ale tam wszystko jest w normie), czyli innymi słowy jak dobrze powinno wyglądać sparowanie / zestrojenie left – right? Dźwięk mi się podoba, subbasu mogłoby być trochę mniej (co jest możliwe to osiągnięcia używając określonych tipsów), ale przy przemiataniu sinusoidą centrum zaczyna się „miotać” – tym mocniej na im wyższe częstotliwości się wspinamy – i powyżej 9-10 kHz zaczyna brzmieć to tak jakby wykresy głośności lewo:prawo były wobec siebie przsunięte o kilkaset herców.

    (z drugiej strony w taniutkich samsonach 850 czy ma390 chociaż problem również występuję, to wydaje się znacznie mniej wyeksponowany – w związku z czym zastanawiam się czy nie trafiłem na felerny egzemplarz ; ponownie chciałbym podkreślić że nie mam zbyt dużego doświadczenia z sprzętem audio – posiadam zaledwie trzy pary słuchawek dousznych i jedną w typie monitorów półotwartych)

  5. Ty sam jesteś niebezpieczny pisząc takie bzdury.Trzeba myśleć i wiedzieć kiedy je używać.Jeśli ktoś wsiada na rower i jeźdźi po mieście z założonymi dokami to oczywiste że prędzej czy później powącha ziemi.Apropo samych FH3 – są kapitalne.Dokładając kabel LC C po balansie mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić że odjeżdząją FH5.Ja moje FH5 już sprzedałem bo wręcz męczyły mnie w porównaniu do FH3 z tym kabelkiem.Zdecydowanie najlepszy zakup w tej cenie, kiedyś uważałem za takowy Aune E1.Teraz Aune E1 nie mają racji bytu przy tych dokach Fioo.

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here