Przedmiotem testu są dwa modele słuchawek z nowej serii dokanałówek od Japończyków z Final. E2000CS i E3000C to metalowe słuchawki z przetwornikami dynamicznymi, które zostały wyposażone w piloty i nie przerażają cenami, kosztując odpowiednio 225 zł i 270 zł.

Cenię markę Final (wcześniej znaną jako Final Audio Design). Ich produkty cechują się bardzo oryginalnym podejściem, zarówno pod względem wzornictwa, jak i brzmienia. Doceniłem wiele modeli słuchawek tego producenta, zarówno nagłownych, jak i dokanałowych. Bardzo dobrze wspominam linię słuchawek armaturowych Heaven – producent pokazał, jak wiele potrafi wyciągnąć z pojedynczego przetwornika, więc z chęcią sięgnąłem po nowe dynamiki. Modele E3000C i E2000CS mają zapewniać neutralne, ale jednocześnie angażujące brzmienie. Udało się?

Wyposażenie

Słuchawki zapakowane są w niewielkie pudełka z efektownymi zdjęciami. Zarówno E3000C i E2000CS posiadają identyczne wyposażenie, czyli:

  • 5 par tipsów silikonowych (rozmiary XS, S, M, L, XL);
  • pokrowiec na słuchawki;
  • opaskę z rzepu;
  • zausznice.
REKLAMA
fiio

Tipsy wyglądają bardzo dobrze – są silikonowe, grube i gładkie w dotyku. Mają żłobione i częściowo elastyczne trzpienie, które różnią się kolorami. Pokrowiec zaciskany na sznurek to nic specjalnego – imituje skórę, ale jest cienki i szeleszczący niczym cerata. Dobre wrażenie robią jednak zausznice. Są mniejsze niż zazwyczaj, a zostały wykonane z gładkiego silikonu, który jest bardzo elastyczny. Prezentują się lepiej od tych znanych np. ze słuchawek SoundMagic.

Konstrukcja

Oba modele testowanych słuchawek mają ten sam kształt obudów i podobne wzornictwo, ale różnią się użytymi materiałami i sposobem obróbki. Model niższy, czyli E2000CS, jest wykonany z aluminium i dostępny w wersji srebrnej lub czarnej, w obu przypadkach o matowym wykończeniu. E3000C są natomiast stalowe i połyskujące – słuchawki są dostępne wersji czarnej. Zarówno E2000CS (lub E2000C), jak i E3000C, można nabyć też w tańszych wersjach bez pilotów, wówczas symbole to E2000 i E3000. Wykonanie słuchawek jest bardzo dobre, ale jednak widać, że E3000C są droższe – aluminium w E2000CS jest cieńsze i lżejsze. Czuć, że stal E3000C jest grubsza i trochę cięższa, a ich połyskująca obróbka bardziej wpada w oko.

Obudowy wyglądają jak skrócone i uproszczone modele serii Heaven, więc mocno przypominają miniaturowe dokanałówki Flare Audio – to również symetryczne rurki o niewielkim rozmiarze. Oba modele mają precyzyjnie naniesione logo producenta oraz oznaczenia modelu, a także identyfikatory kanałów w dolnej części. Nie ma też różnicy w kapslach z tyłu obudów, które wyglądają niczym perforowane. Takie same są również tulejki – czarne i krótkie.

Kable prezentują się już skromniej. W obu modelach izolacje są dosyć cienkie, ale są elastyczne i wyglądają na solidne. Przewody zostały wpuszczone w obudowy słuchawek od dołu, a przy miejscu mocowania nie odstają dodatkowe kołnierze zabezpieczające, które jednak widać w środku obudów. W obu przypadkach pilot został umieszczony około 20 cm od prawej słuchawki, ma spłaszczoną obudowę i pojedynczy przycisk wielofunkcyjny. Rozdzielacze kabli są niewielkie, a obok nich są dodatkowe suwaki. Kable mierzą po 120 cm i zakończone są kątowymi wtyczkami 3,5 mm o smukłych obudowach.

Ergonomia i użytkowanie

Pod względem ergonomiczno-użytkowym jest co chwalić. Final E2000CS i E3000C tylko nieznacznie odstają z uszu i nie rzucają w oczy. Właściwie nie czuć ich w trakcie noszenia, a metalowe obudowy w ogóle nie stykają się ze skórą. Aplikacja jest też dużo płytsza, niż w podobnych, chociaż dłuższych słuchawkach Etymotic, więc nowe “doki” Finala nie powodują żadnego dyskomfortu.

Oba modele trzymają się pewnie uszu i dobrze wypełniają kanały słuchowe. Tipsy łatwo dobrać, a częściowo elastyczne trzpienie sprawdzają się jak należy. Nie można jednak liczyć na mocne tłumienie – otoczenie jest wyraźnie wyciszone, ale może nie wystarczyć w wyjątkowo hałaśliwych warunkach.

Tipsy są nietypowo rozróżnione kolorami, co budzi pewne wątpliwości, ale przekłada się pozytywnie na praktykę. Zazwyczaj nakładki różnicowane są kolorem parami, co praktykują np. FiiO, Brainwavz i wielu innych producentów. Final podszedł do tematu inaczej – na każdą parę jedna słuchawka jest kolorowa, a druga ciemno- lub jasno-szara. Można więc w ten sposób odróżnić prawą słuchawkę od lewej, gdyż trzpienie są widoczne po założeniu tipsów na słuchawki, ale za to dobranie dwóch nakładek w tym samym rozmiarze jest trudniejsze. Tipsy zmienia się jednak rzadko, więc sam pomysł ogólnie należy uznać za ciekawy.

Japoński producent obiecuje, że kabel nie powinien powodować efektu mikrofonowego. Niestety w praktyce jest on obecny, chociaż nie należy do wyjątkowo uciążliwych. Ów problem można jednak łatwo rozwiązać, zakładając słuchawki metodą OTE, czyli z kablami poprowadzonymi ponad i za małżowinami usznymi. Nie trzeba nawet korzystać z dodatkowych zausznic, które są jednak bardzo dobre i mogą przydać się np. podczas uprawiania sportu. Same kable odpowiednio trzymają się uszu, a dzięki suwakowi przy rozdzielaczu można skrócić odcinki douszne i ustabilizować przewody na małżowinach. Producent pomyślał nawet o pilocie, który znajduje się dalej, niż zazwyczaj, więc nie sprawia problemu podczas noszenia słuchawek metodą OTE. Pochwalić należy także pilot – mimo że posiada tylko jeden przycisk, to odpowiednio odstaje i oferuje bardzo dobry klik.

Specyfikacja

  • przetworniki: dynamiczne 6,4 mm
  • czułość: 100 dB/mW (E3000/E3000C) lub 102 dB/mW (E2000/E2000CS)
  • impedancja: 16Ω
  • kabel: 120 cm z jednoprzyciskowym pilotem i mikrofonem
  • masa: 15 g (E3000C) lub 13 g (E2000CS)

Brzmienie

  • Słuchawki: Campfire Audio Andromeda i Polaris, Noble Audio Savant i Noble 4, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy i Basic, FiiO F9 PRO, FH1, F9 i F5, iBasso IT01, RHA CL750
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre ESS9018), RHA DACAMP L1, AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760, Astell&Kern AK XB10, FiiO BTR1
  • DAP: iBasso DX200, Astell&Kern AK70 MKII, FiiO X5 III, Cayin N5 II, FiiO X3 Mark III, iBasso DX90, OnePlus 5
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

Wizualnie, ergonomicznie oraz funkcjonalnie modele E3000C i E2000CS są do siebie bardzo podobne, ale brzmieniowo wyraźnie się różnią, chociaż jeszcze nie skrajnie. Obie pary słuchawek reprezentują bardzo dobry poziom, jednak słychać wyższość E3000C, która idzie w parze z trochę inną sygnaturą, więc wiele będzie zależeć od gustu. Zacznijmy od opisu tańszych E2000CS.

Final E2000CS

Słuchawki są neutralne w barwie, ale stawiają blisko pasmo średnie, które jest mocno zarysowane, klarowne, ale jednocześnie dosyć naturalne. Przekaz jest bezpośredni, szczegółowość wysoka, a brzmienie dobrze radzi sobie z żywymi instrumentami, lżejszą muzyką lub tą trochę cięższą rockową. Nowsza elektronika brzmi gorzej, a przekazywany dźwięk może być też zbyt lekki do metalu. Jest w charakterze E2000CS coś przypominającego słuchawki armaturowe.

Dół jest trzymany w ryzach – został podkreślony raczej na przełomie średniego i wyższego basu, ma bardziej punktowy i zwarty charakter. Średni bas nie jest napompowany, zejście dołu jest drugoplanowe – E2000CS to nie słuchawki dla fanów mocnych niskich tonów, które dominują, mocno wibrują i przelewają się. Bas nie należy do wyjątkowo szybkich, ale nie gubi się, potrafi poprawnie przekazać kontrabas, gitarę basową i odpowiednio dociąża brzmienie.

Pasmo średnie jest bliskie, lekko wychodzi przed dół i górę pasma. Dźwięk rysowany jest twardą kreską, słychać lekką ziarnistość i twardość – wyższy zakres średnicy nie został złagodzony, ale nie jest też wyostrzony. Słuchawki nadal pozostają łatwe w odbiorze, nie meczą dźwiękiem i nie brzmią też zbyt chudo lub płasko. Słychać sporo detali, ale pasmo średnie wydaje się być trochę zabrudzone – daje się wychwycić pewien archaiczny nalot, który dobrze współpracuje ze starszymi brzmieniami, ale gorzej z nowsza muzyką. Słuchawki nie potrafią przekazać bardziej cyfrowego i efektownego dźwięku, np. nowoczesnej elektroniki.

Wysokie tony są łagodne. E2000CS nie są wyostrzone lub wyjątkowo jasne – góra pasma nie należy do wyjątkowo czystych i krystalicznych. Sopranu jest odpowiednio dużo – nie ma przyciemnienia lub zgaszenia dźwięku. Jednocześnie wysokie tony są lekko szumiące – talerze perkusyjne nie brzmią wyjątkowo precyzyjnie i metalicznie, sprawiają wrażenie lekko piaszczystych, co również potęguje archaiczność barwy. W wielu gatunkach muzycznych sprawdza się to dobrze, szczególnie jeśli bazują na żywych instrumentach. W przypadku sampli i nowych brzmień dźwięk jest za mało „cyfrowy”.

Scena dźwiękowa jest nieproporcjonalna i wąska – oba kanały są blisko siebie, a stereofonia jest ograniczona. Słychać, że priorytet miała głębia, ale scena jest jednocześnie trochę wycofana. Muzyka rozciąga się od środka głowy w tył, okolice ramion – tam trafiają chórki, instrumenty tła, pogłosy i echa. Pochwalić należy też wysokość sceny dźwiękowej – instrumenty pojawiają się zarówno wyraźnie poniżej poziomu uszu, jak i wysoko nad głową. Niestety z uwagi na ograniczoną stereofonię przestrzeń i tak wydaje się ciasna, tak jakby scena została ściśnięta od lewej i prawej strony.

Final E3000C

Od razu słychać, że E3000C to wyższy model – różnice nie są może bardzo kontrastowe, ale E3000C eliminują problemy modelu niższego i jednocześnie lekko zmieniają sygnaturę. To ponownie neutralność, ale bliższa równowagi – niskie tony są pełniejsze, a sopran bardziej rozciągnięty i klarowny. Średnica jest gładsza i mniej wybija się ponad niskie i wysokie tony. Znika też ten retro-nalot, a słuchawki lepiej radzą sobie z nowszą muzyką.

Bas jest pełniejszy w średnim zakresie, lepiej przekazuje też zejście basu. Dźwięk jest bardziej nasycony, kształtny, a niskich tonów jest więcej. Nadal nie ma ich dużo, bas nie przytłacza pozostałych instrumentów – radzi sobie jak należy z kontrabasem i basówką, ale pozwoli już docenić trance, drum and bass, trip-hop i inne około-elektroniczne gatunki. Kontrola niskich tonów jest bardzo dobra, chociaż ich atak nie jest najszybszy, a dół lubi dłużej wybrzmiewać. To i tak dużo lepszy poziom ogólny od wielu basowych słuchawek w tej cenie, także dzięki dobremu różnicowaniu faktury instrumentów i sporej ilości detali.

Pasmo średnie jest dużo czystsze – nie brzmi tak szorstko i twardo jak w E2000CS. Brzmienie zostało wygładzone i zmiękczone, jest bardziej klarowne oraz mniej wypchnięte. W efekcie znika ta archaiczność dźwięku, ziarnistość średnicy. Dźwięk jest po prostu bardziej wyrównany i elastyczny, dzięki czemu lepiej brzmią wspominane elektronika, metal i rap. Nadal dobre wrażenie robią gitary, instrumenty dęte, smyczki i wokale – zarówno te męskie, jak i damskie są odpowiednio klarowne, mocne i nie sykliwe.

Wysokie tony są względem E2000CS bardziej rozbudowane, podobnie jak i bas. Sopran jest czystszy i jaśniejszy – góra nie jest już szumiąca lub szeleszcząca, całość jest klarowna i bezpośrednia. Talerze perkusyjne precyzyjnie „cykają”, damskie wokale nie są zgaszone, a smyczki również wybrzmiewają swobodnie. Słuchawki lepiej radzą sobie także z przekazem cyfrowych sampli, które brzmią bardziej syntetycznie i w efektownej muzyce dobrze kontrują bas.

Przestrzeń również została znacznie poprawiona. Nadal pozostaje wysoka i głęboka, ale stała się szersza i mniej wycofana. Proporcje są dużo lepsze, oba kanały mocniej oddzielone, a instrumenty wybrzmiewają poza głową. Słuchawki nie brzmią klaustrofobicznie, gdyż bardzo mało dźwięków trafia w obszar głowy, a są pomiędzy nimi wyraźne dystanse – separacja jest mocna, nie brakuje też powietrza, czyli luzu pomiędzy instrumentami. To duża i zaskakująco wysoka przestrzeń, jak na niewielkie słuchawki dokanałowe.

Final E2000CS vs E3000C

Podoba mi się mocno zarysowana barwa i bliska średnica w E2000CS – to nadal dobry wybór do lżejszej muzyki. Tak jak wspominałem wcześniej, ich brzmienie jest trochę bardziej analityczne i przypomina słuchawki armaturowe. Jeśli komuś nie zależy na basie i słucha głównie „żywej muzyki”, to E2000CS są i tak całkiem niezłe.

E3000C jednak wychodzą na prowadzenie, mimo że oferują mocniej wygładzone oraz zmiękczone brzmienie i bardziej nowoczesny dźwięk. To trochę inna sygnatura, ale nadal uniwersalna – słuchawki poradzą sobie zarówno z lżejszymi, jak i cięższymi gatunkami muzycznymi. Bas jest pełniejszy, bardziej swobodny i dobrze kontrolowany. Pasmo średnie brzmi równiej i przyjemniej – jest czystsze i lepiej radzi sobie z nowszymi gatunkami muzycznymi. Góra jest również swobodniejsza, bardziej rozciągnięta i klarowna, ale nadal pozbawiona ostrości i sykliwości. Słuchawki bez wątpienia wygrywają też pod kątem oferowanej przestrzeni. Wydaje mi się, że zdecydowana większość melomanów wolałaby E3000C od E2000CS.

Final E2000CS i E3000C vs inne słuchawki

Bezpośrednią konkurencję E2000CS stanowią np. MEE M6 Pro, SoundMagic E10C i RHA S500i. Te pierwsze będą chudsze i jaśniejsze od E2000CS, bardziej analityczne i mocniej wyostrzone. Drugie zabrzmią na planie litery V, będą miały mocniejszy bas i sopran, a mniej zarysowaną średnicę. Te trzecie zabrzmią bardziej klarownie, ale chłodniej i trochę ostrzej.

W tym zestawieniu wybrałbym S500i, ale trzeba pamiętać, że E2000CS są jednak łagodniejsze, mimo że nie brzmią tak czysto i klarownie. Słuchawki RHA to również miniaturowa konstrukcja o świetnym wykonaniu i podobnej ergonomii, ale oferująca trochę wyższą rozdzielczość.

E3000C mogą natomiast powalczyć np. z FiiO F5, HiFiMAN-ami RE-400 czy SoundMagikami E50. Oferują trochę więcej basu od F5 (nieznacznie droższych), ale FiiO mocniej zarysowują średnicę, są mniej wygładzone i zmiękczone w brzmieniu. RE-400 to również chudsze brzmienie, mocniej skoncentrowane wokół ciepłej średnicy. E50 brzmią już masywniej, bardziej gładko i rozrywkowo, ale mniej szczegółowo i klarownie od E3000C.

W tej sytuacji wybrałbym Finale E3000C lub FiiO F5. Słuchawki Final lepiej tłumią, są wygodniejsze i mniejsze. F5 tłumią słabiej, ale oferują bardzo bogate wyposażenie z wypinanymi kablami MMCX (zbalansowany przewód w zestawie) oraz praktycznym plastikowym etui. Są jednak o 30 zł droższe, choć dopłatę warto rozważyć.

Final E2000CS oraz E3000C i sprzęt

Oba modele nie wymagają specjalnej synergii i nie są też specjalnie czułe na charakter sprzętu lub szum – zgrają się z różnie brzmiącymi odtwarzaczami, wzmacniaczami, jak i smartfonami. Pewne wątpliwości budzi jednak skuteczność słuchawek – producent podaje 100 dB dla E3000C i 102 dB dla E2000CS. W praktyce na smartfonie OnePlus 5 często zbliżałem się maksimum skali, jeśli w grę wchodziła cichsza muzyka o wyższej dynamice. Gałka Leckertona UHA760 również była przekręcona mocniej w prawo, niż w przypadku większości dokanałówek z platformy testowej.

Oba modele słuchawek zgrały się iBasso DX200 i DX90, Astellem AK70 MKII, FiiO X5 III i X3 Mark III, OnePlus 5, Astell&Kern AK XB10, FiiO BTR1, a efekty były też w pełni satysfakcjonujące z niedrogich odtwarzaczy pokroju Sandiska Sansa Clip Zip czy xDuoo X2.

Podsumowanie

Final E2000CS i E3000C to bardzo ciekawe modele dokanałówek. Są wygodne, niewielkie, ładne i bardzo dobrze wykonane. Można je nosić metodą klasyczną lub OTE, a oferują dobrą izolację akustyczną. Właściwie trudno wskazać ewidentne wady ergonomiczno-funkcjonalne, pomijając nietypowe oznaczenie tipsów za pomocą kolorów.

E2000 to koszt 200 zł, a wersja z pilotem (E2000CS/E2000C) wymaga dopłaty 25 zł. Natomiast E3000 zostały wycenione na 245 zł oraz 270 zł za wersję do smartfona (E3000C). Moim zdaniem warto dopłacić do modelu wyższego, mimo trochę innej sygnatury. E3000C są bardziej kompletne i mają zdecydowanie mniejsze braki brzmieniowe. Reprezentują wzorowy stosunek jakości do ceny i warte są rekomendacji. E2000 lub E2000CS są bardziej specyficzne, więc nie każdemu mogą przypaść do gustu. Podobały mi się w lżejszych brzmieniach, ale nie byłyby moim pierwszym wyborem w tym przedziale cenowym.

rek
dla Final E3000C

Final E2000CS

Zalety:
+ solidne tipsy
+ ładne wzornictwo
+ jakość wykonania
+ wygodna konstrukcja (możliwość noszenia OTE)
+ przyzwoite tłumienie
+ nie wymagające synergii
+ zarysowane brzmienie średnicy, kontrolowany bas, łagodny sopran
+ wysoka i głęboka scena dźwiękowa

Wady:
– płytki bas
– ziarnistość średnicy i momentami szumiący sopran
– wąska scena dźwiękowa (ograniczona stereofonia)
– gorsze w efektownych brzmieniach

Final E3000C

Zalety:
+ solidne tipsy
+ ładne wzornictwo
+ bardzo dobre wykonanie i wysokiej jakości obróbka
+ wygodna konstrukcja (możliwość noszenia OTE)
+ przyzwoite tłumienie
+ nie wymagające synergii
+ zrównoważone, neutralne brzmienie z głębokim basem, klarownym sopranem i czytelną średnicą
+ wysoka, głęboka i szeroka scena dźwiękowa z mocną separacją dźwięków

Wady:
– czasami wyraźne zmiękczenie i wygładzenie dźwięku (nie tak zarysowane jak w E2000CS)
– bas mógłby być szybszy

Sprzęt dostarczył:

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
mip

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here