Fosi Audio i5 to debiutanckie słuchawki dość młodej marki, która zasłynęła stacjonarną i mobilną elektroniką. Wyposażono je w duże przetworniki planarne, drewniane muszle, wymienne nauszniki i kabel zbalansowany. Producent obiecuje klarowne, szczegółowe oraz naturalne brzmienie na wysokim poziomie, a także wzorowy stosunek jakości do ceny.
Fosi Audio powstało w 2017 roku w Shenzhen. Filozofia marki została zawarta w jej nazwie, będącej akronimem słów: Foresight (przewidywanie), Openness (otwartość), Sincerity (szczerość) oraz Innovation (innowacyjność). Azjatycki producent zdobył uznanie dzięki niedrogim i solidnym wzmacniaczom, przetwornikom oraz urządzeniom typu combo, dedykowanym zarówno do kolumn, jak i słuchawek. Na tym jednak nie poprzestano – w połowie 2025 roku portfolio Fosi Audio zostało wzbogacone o słuchawki, czyli m.in. model i5.
Producent nie poszedł na łatwiznę. Zamiast rebrandowanej konstrukcji czy kolejnych dokanałówek TWS postawiono na otwarte planary z prawdziwego zdarzenia – Fosi Audio i5 są pełnowymiarowe, mają drewniane muszle oraz duże przetworniki (97 mm). Nie pożałowano także balansu, a poszczególne elementy zaprojektowano tak, by ich konserwacja czy wymiana nie stanowiły problemu. Wprawdzie premiera nie poszła gładko, ponieważ pierwsi nabywcy skarżyli się na ubytek w subbasie, ale wadę szybko wyeliminowano specjalnymi pierścieniami uszczelniającymi nauszniki.
Jaki jest rezultat? Czy Fosi Audio i5 (2600 zł) mają szanse z propozycjami rynkowych wyjadaczy? Sprawdziłem, co potrafią i porównałem je z HiFiMAN HE600, FiiO FT5 czy Sendy Audio Egret.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- kabel 2×3,5 mm > 4,4 mm (długość ok. 150 cm);
- kabel 2×3,5 mm > 3,5 mm (długość ok. 150 cm);
- adapter 6,35 mm;
- woreczki na akcesoria;
- instrukcję obsługi.
Wyposażenie można ocenić dwojako. Świetnie, że producent dołączył dwa kable z posrebrzonej miedzi OFC, w tym jeden zbalansowany. Zabrakło jednak futerału czy choćby pokrowca na same słuchawki, które są dodawane do słuchawek FiiO czy Sivga.

Teoretycznie do zestawu można doliczyć… stojak. Producent najwidoczniej zainspirował się pomysłem HiFiMAN-a, ponieważ wypełnienie pudełka można wyjąć i wykorzystać jako prowizoryczną podstawkę. Zastosowano jednak dość miękką gąbkę, a jej spód nie został usztywniony, więc wartość użytkowa stojaka jest nikła.
Konstrukcja
Pierwszy kontakt ze słuchawkami to przyjemne doświadczenie – masywne muszle z orzecha, potężne grille i metalowy pałąk robią piorunujące wrażenie! Pozytywnie oceniam także surowy, wręcz industrialny pałąk bez zbędnych ozdób. Wprawdzie można dopatrzeć się podobieństw do starszych planarów HiFiMAN-a (np. HE-560), ale myślę, że zarzucenie słuchawkom wtórności byłoby nie na miejscu. Fosi Audio i5 stanowią raczej hołd dla klasyki niż kopię.

Drewnianym i połyskującym muszlom nie sposób odmówić uroku – ciemne i nakrapiane słoje świetnie współgrają z wielkimi, anodowanymi maskownicami. Wyfrezowano je w kształcie litery „S” i ozdobiono jasnoczerwonymi logo producenta, które są jednak niewielkie, więc nie rzucają się w oczy. Przez szczeliny maskownic możemy dojrzeć magnesy przetworników, przykryte dodatkowymi siateczkami. Na wspomnienie zasługują także pozłocone gniazda 3,5 mm, które nie zostały wpuszczone w obudowy.
Nauszniki także zwracają uwagę, bo są ponad dwukrotnie grubsze od samych muszli. Wykonano je z perforowanej sztucznej skóry (na zewnątrz i wewnątrz), siateczek o heksagonalnej strukturze (na rantach) oraz wypełniono pianką z efektem pamięciowym. Co ciekawe, nauszniki zostały zamocowane za pomocą rzepów, a pod nimi znajdziemy także wspominane we wstępie pierścienie silikonowe, które otaczają przetworniki. To element akustyczny, którego nie było w pierwszej wersji słuchawek.


Pałąk składa się z szerokich aluminiowych widełek oraz stalowych szyn, w których porusza się opaska. Mechanizm regulacji jest płynny, bezstopniowy i stawia duży opór, ale da się go wyregulować za pomocą śrubek Torx, które jednocześnie spinają opaskę pałąka. Ta ostatnia została wykonana z „zamszu”, czyli włóknistego materiału z dużymi otworami. Jej jasnobrązowy kolor naturalnie kojarzy się ze słuchawkami HiFiMAN-a, a w szczególności starszymi modelami serii HE1000.
Jakość wykonania
Jakość wykonania jest wysoka, ale mam pewne zastrzeżenia. Zacznijmy od plusów, czyli świetnie wykończonych muszli i elementów metalowych, które sprawiają wrażenie trwałych. Doceniam także elementy skóropodobne, a w szczególności nauszniki – przyjemne w dotyku, sprężyste i obficie wypełnione. Nic złego nie mogę stwierdzić też o spasowaniu poszczególnych elementów. Oprócz tego konstrukcja nie skrzypi, nie trzeszczy i nie wydaje się być rozklekotana, więc i5 można pomylić ze znacznie droższymi słuchawkami.
Nie przekonuje mnie natomiast opaska pałąka. Z doświadczenia wiem, że materiał tego typu łatwo się brudzi i odbarwia – wystarczą lekko przetłuszczone włosy lub kosmetyki, by na opasce została nieestetyczna i trudna do usunięcia plama. Dlatego mimo wszystko wolałbym imitację skóry licowej, mimo jej podatności na pękanie czy wycieranie – o śliski materiał zdecydowanie łatwiej zadbać, niż o włóknisty. Na szczęście ewentualna wymiana opaski nie powinna być trudna, bo mocuje się ją zaciskowo.
Ergonomia i użytkowanie
Fosi Audio i5 są ciężkie – według specyfikacji słuchawki ważą aż 550 gramów. Wprawdzie okazało się, że sztuka testowana jest lżejsza (520 gramów), ale o słuchawkach na głowie nie sposób zapomnieć. Konieczne będzie robienie przerw i przyzwyczajenie się do ciężaru. Szkoda, ponieważ ponad półkilogramowe planary to już właściwie przeszłość, a niektórym producentom udało się zejść poniżej 400 gramów. Dla przykładu HiFiMAN HE600, mimo również obustronnych magnesów, mają około 390 gramów.

Nauszniki spisują się świetnie, bo są miękkie i pojemne – mierzą wewnątrz 7,5 cm na 5,5 cm, a głębokość wynosi 3 cm. Ich symetryczny kształt nie stanowi problemu, ponieważ muszle są obrotowe, więc dostosowują się do twarzy. Podobnie sprawa ma się z opaską – szeroką i elastyczną, która nie uciska punktowo głowy. Sam pałąk także jej nie miażdży, ale nacisk jest na tyle duży, że słuchawki już wzorowo trzymają się głowy. Nie zawiódł mnie też płynny, precyzyjny i optymalnie szeroki mechanizm regulacji rozmiaru.
Kable wyróżniają się grubym, gładkim i przyjemnym w dotyku oplotem oraz ergonomicznie wyprofilowanymi wtyczkami z aluminium. Praktycznym dodatkiem jest także czerwona termokurczka na prawej wtyczce. Do perfekcji jednak kapkę zabrakło, ponieważ kable nie są idealnie elastyczne i potrafią się skręcać oraz sprężynować. Nie wszyscy będą także zadowoleni z ich długości, wynoszącej około 150 cm. Mnie to wystarczało zarówno w trakcie odsłuchów przy biurku, jak i z urządzeń mobilnych, ale rozumiem ewentualny niedosyt.


Specyfikacja
- konstrukcja: otwarta, wokółuszna
- przetworniki: planarne 97 mm
- pasmo przenoszenia: 10 Hz-50 kHz
- skuteczność: 98 dB/mW
- impedancja: 28 Ω
- kable: posrebrzona miedź OFC 5N, 4,4 mm oraz 3,5 mm + adapter 6,35 mm (ok. 150 cm)
- masa: 550 g
Brzmienie
Fosi Audio i5 nie są kolejnymi płaskimi czy neutralnymi słuchawkami, a nie brzmią też technicznie lub analitycznie. Wręcz przeciwnie – bohater testu ma muzykalny, gładki i przyjemnie zagęszczony charakter, który angażuje i relaksuje. Brzmienie jest ponadto dociążone, masywne oraz lekko ocieplone, ale nie należy obawiać się zamulonego czy mało szczegółowe dźwięku. Co to, to nie – przekaz pozostaje klarowny, a rozdzielczość wysoka.
Jestem jednak świadomy, że niektóre aspekty brzmienia nie wszystkich przekonają – sygnatura Fosi Audio i5 jest podkoloryzowana, a scena dźwiękowa ma nietypowy kształt. Słuchawki wymagają też pewnej synergii i dobrych realizacji, by pokazały, co potrafią.
Fosi Audio i5 – sygnatura dźwiękowa
Bas to ważny element sygnatury – buduje fundament, wypełnia brzmienie i ma ciekawą specyfikę. Niskie tony są na tyle ciepłe i gładkie, że niemal soczyste, co jest zasługą zaakcentowanego i przyjemnie gładkiego midbasu. Słuchawki potrafią jednak zejść w subbas, ale najniższe składowe nie wychodzą przed szereg, a więc bas zaczyna rozbrzmiewać swobodniej mniej więcej od 40 Hz. Wyższy podzakres także nie rozczarowuje, ponieważ jest nieźle zróżnicowany i precyzyjny. W basie przydałoby się jednak trochę więcej energii. Nie zrozumcie mnie źle – niskie tony uderzają punktowo i rozbrzmiewają dość szybko, ale należą raczej do spokojnych i kontrolowanych niż narwanych. Wciąż z satysfakcją posłuchamy nowoczesnej elektroniki czy rapu, ale i5 nie zapewnią w basie wyjątkowo potężnego „wykopu”.
Pasmo średnie także ma charakterek. Znowu można mówić o gładkości, pewnej miękkości i cieple, ponieważ niższy podzakres chętnie dochodzi do głosu. Wyższa średnica nie została jednak wycięta, więc muzyka wciąż rozbrzmiewa precyzyjnie i klarownie. W rezultacie wokale nie giną w tle, instrumenty są na swoich miejscach i nie dają się przytłoczyć basem. Środek jest jednak bez wątpienia podkoloryzowany – niby naturalny, ale w rzeczywistości ma w sobie coś retro lub nawet analogowego. Gwarantuje to świetną współpracę z klasycznym rockiem, bluesem czy jazzem. Na szczęście pasmo jest dość elastyczne – w muzyce nowoczesnej staje się bardziej efektowne i syntetyczne. Podczas testów z przyjemnością żonglowałem nie tylko płytami, ale także gatunkami, ale nie ukrywam, że lepiej słuchało mi się pozycji ambitniejszych.
Górę pasma dość trudno opisać, bo momentami słychać w niej sprzeczności. Zazwyczaj sopran jest przystępny, ale nadal klarowny oraz rozciągnięty. Wokale rozbrzmiewają mocno, smyczki czy solówki chętnie dają o sobie znać, a talerze perkusyjne dźwięcznie cykają, szeleszczą czy szumią w zależności od ich specyfiki czy jakości realizacji. Sopran potrafi jednak zaskoczyć – niektóre utwory brzmią ostrzej, a sybilizacja zawarta w nagraniach z pewnością nie jest łagodzona. Jeśli więc realizator przesadził z górą pasma, a mikrofony były podatne na sykliwość, to wysokie tony mogą powodować lekki dyskomfort. Sporo będzie jednak zależało od synergii, ale o tym za chwilę.
Fosi Audio i5 – scena dźwiękowa
W większości przypadków zaczynam od przestrzeni, ale Fosi Audio i5 aż się proszą o priorytetowy opis holografii. Gwoździem programu są bowiem duże i kształtne źródła pozorne, czyli instrumenty sprawiają wrażenie namacalnych i zajmują w scenie obszary, a nie punkty. Efekt jest tak intensywny, że oczyma wyobraźni „widzimy” trąbki, saksofony, gitary czy bębny. Nie wydają się one szkicowe czy punktowe, a trójwymiarowe. To częściowo sprawka bardzo bliskiego pierwszego planu – do muzyki nie ma jakiegokolwiek dystansu, słuchacz jest wręcz zalewany dźwiękiem. Co więcej, duże źródła pozorne wypełniają zakamarki sceny, a szczególnie te operujące niskimi tonami. Występuje więc efekt ściany dźwięku.
Ma to pewne konsekwencje, bo instrumenty rozbrzmiewają poza głową, ale wydają się być przyklejone do twarzy – nawet w połączeniach zbalansowanych separacja kanałów nie jest wyjątkowo kontrastowa, prym wiodą głębia i wysokość. W rezultacie scena ma nietypowy kształt – jest elipsoidalna, ale nie w poziomie, a w pionie. Miałem często wrażenie, że siedzę w pierwszym rzędzie na kameralnej sali lub jestem bezpośrednio na scenie, a słuchawki w locie konwertują nagrania na binauralne. Znowu jedni się zachwycą, inni nie. Jeśli lubimy intymną prezentację, będziemy zadowoleni z Fosi Audio i5.
Fosi Audio i5 – porównania
HiFiMAN HE600
HE600 brzmią zdecydowanie bardziej płasko, technicznie i jasno, a do tego generują inną scenę, bo odsuwają pierwszy plan i faworyzują stereofonię. Przy nich i5 są gładsze, cieplejsze i podkoloryzowane, jakby naturalno-analogowe. Bohater testu generuje ponadto inną, bo raczej głęboką niż szeroką scenę ze zdecydowanie większymi i bliższymi źródłami pozornymi.

Trudno więc wyłonić zwycięzcę, bo mamy do czynienia z mocno różnymi słuchawkami. Jeśli lubimy „transparentność”, zapewnią ją HE600. Gdy jednak szukamy muzykalności, Fosi Audio i5 najpewniej okażą się lepsze. Warto jednak wziąć pod uwagę, że HE600 nie mają kabla zbalansowanego i wymagają większego wydatku (2999 zł vs 2599 zł).
HiFiMAN Ananda Unveiled
Ananda Unveiled także oscylują wokół równowagi, ale w trochę bardziej muzykalnym wydaniu. W ich dźwięku bas chętniej dochodzi do głosu, a niskie oraz średnie tony są gładsze niż zazwyczaj u HiFiMAN-a. Niemniej Fosi Audio wciąż brzmią cieplej, gładziej i masywniej. W tym przypadku słychać jednak podobieństwa w scenie, ponieważ Ananda Unveiled także lubią głębię, lecz i5 nadal generują większe instrumenty.

Zatem jeśli preferujemy możliwie klarowny dźwięk z naciskiem na równowagę – lepiej wybrać Ananda Unveiled (2099 zł). Gdy z kolei jesteśmy w stanie zwiększyć budżet, szukamy przede wszystkim barwności i muzykalności, to Fosi Audio i5 wyjdą na prowadzenie. Testowane słuchawki są też trochę łatwiejsze w obsłudze za sprawą klasycznych maskownic, a do tego mają kabel zbalansowany w pudełku, co może usprawiedliwiać dopłatę.
FiiO FT5
Fosi Audio i5 mają więcej wspólnego z FT5 niż z HiFiMAN-ami, bo słuchawki FiiO także deklarują się po muzykalnej stronie mocy. Zrealizowano to jednak inaczej – FT5 akcentują skraje pasma, generują znacznie więcej basu i są dużo bardziej energiczne w przekazie, co jest zasługą mocniejszego ataku. Przy nich i5 okazują się być stonowane, a do tego bliższe w średnicy. Oba modele nie generują potężnych scen dźwiękowych, ale i5 zapewniają większe i kształtniejsze źródła pozorne od FT5.

Wybór? Znowu zależy od preferencji, ponieważ FT5 angażują werwą basu i świetnie spisują się w elektronice, a i5 „czarują” tonalnością i słucha się na nich bajecznie np. jazzu. Jedne i drugie słuchawki zapewniają balans prosto z pudełka, ale FT5 są nieznacznie tańsze (2400 zł vs 2600 zł). Moim zdaniem FiiO to lepsza opcja dla fanów muzyki rozrywkowej, a Fosi Audio docenią zwolennicy spokojniejszych brzmień.
Sendy Audio Egret
Konfrontacja z Sendy Audio Egret jest wyjątkowo ciekawa, ponieważ oba modele więcej łączy niż dzieli – słychać duże podobieństwa zarówno w scenie dźwiękowej, jak i holografii. W Egretach pierwszy plan jest również maksymalnie blisko, a źródła pozorne wielkie i wypełniające przestrzeń. Stereofonia także nie jest najważniejsza, bo więcej do powiedzenia ma głębia. Główna różnica ogranicza się więc do tego, że przestrzeń w Fosi Audio i5 jest wyższa – muzycy wydają się znajdować nad nami, gdy w Egretach są na tym samym poziomie.

Podobieństwa nie kończą się na scenie. Egret także ocieplają i wygładzają dźwięk, serwują muzykę w sposób angażujący, a nie techniczny czy laboratoryjny. Niemniej Egret są łagodniejsze w sopranie (bardziej przewidywalnym), więc w ich przypadku synergia jest mniej ważna. Moim zdaniem Egret także kapkę lepiej różnicują instrumenty, ale różnica nie jest duża. Warto jednak wziąć pod uwagę, że słuchawki Sendy Audio wymagają dopłaty (2999 zł vs 2599 zł).
Fosi Audio i5 – synergia i wysterowanie
Słuchawki nie są specjalnie problematyczne, ale w niektórych scenariuszach brzmią lepiej, w innych gorzej. Unikałbym ostrych, technicznie brzmiących czy wręcz zimnych źródeł, a stawiał na te naturalnie zrównoważone, ocieplone lub nawet analogowe – te o dziwo współgrają najlepiej z charakterem Fosi Audio i5. Gdy serwowałem im źródła nie do końca optymalne (FiiO R9 czy M17) góra momentami sprawiała niespodzianki. W korzystnych konfiguracjach (Cayin RU9 czy FiiO M27) dźwięk był bardziej przystępny, łagodny czy wręcz relaksujący.

Wysterowaniem nie trzeba się przejmować. W trakcie testów używałem adapterów Bluetooth, mobilnych kombo, odtwarzaczy muzyki, jak i stacjonarnych torów serwujących 5-7 W na kanał. Słuchawki brzmiały głośno i mocno w każdej konfiguracji. W przypadku stacjonarnych wzmacniaczy wystarczało niskie/średnie wzmocnienie, a niekiedy musiałem ściszać źródło lub program odtwarzający, by wygodnie operować pokrętłem głośności.
Podsumowanie
Fosi Audio i5 to mocny debiut. Słuchawki cieszą oko drewnianymi muszlami i zachwycają jakością wykonania. Szeroka regulacja rozmiaru, elastyczna opaska pałąka oraz miękkie i pojemne nauszniki świadczą o dbałości o detale, podobnie jak pozłocone i uniwersalne gniazda 3,5 mm czy kabel 4,4 mm w zestawie. Świetnie, że pady są odpinane, a wymiana opaski także nie powinna stanowić problemu. Brzmienie przypadło mi do gustu – jest muzykalne, lekko ocieplone i gładkie, ale nadal klarowne. Zaskoczyła mnie też głęboka i wysoka scena z dużymi źródłami pozornymi.
Mam kilka zastrzeżeń. Fosi Audio i5 są ciężkie, bo ważą znacznie ponad 500 gramów, co niestety czuć na głowie. Kable mogłyby być dłuższe o 30 cm, a do tego bardziej elastyczne. Słuchawki wymagają też pewnej synergii i dobrego masteringu, bo w niektórych sytuacjach sopran potrafi lekko zakłuć.

Fosi Audio i5 kosztują 2599 zł. Testowało mi się je przyjemnie, mimo ciężkiej konstrukcji czy pewnych wymagań synergicznych. Uważam, że wypadają one korzystnie w konfrontacjach z bezpośrednimi czy nawet droższymi planarami. Werdykt to często kwestia gustu. Słuchawki brzmią jednak dość oryginalnie, co dotyczy zarówno tonalności, jak i sceny dźwiękowej, więc w miarę możliwości warto odsłuchać je przed zakupem. Czuję, że niektórzy się od nich odbiją, a inni momentalnie zakochają.
Zalety:
+ wysoka jakość wykonania
+ piękne wzornictwo
+ miękkie i pojemne nauszniki
+ wygodna i elastyczna opaska
+ kabel zbalansowany w zestawie
+ wymienne nauszniki
+ łatwe do wysterowania
+ szeroka regulacja rozmiaru
+ muzykalne, lekko ocieplone i gładkie brzmienie
+ głęboka scena dźwiękowa i duże źródła pozorne
Wady:
– ciężka konstrukcja
– stosunkowo krótkie kable (150 cm)
– wskazana synergia
Sprzęt dostarczył:




![HiFiMAN Edition XV [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/03/HiFiMAN-Edition-XV-218x150.jpg)
![HiFiMAN Ananda Unveiled [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/02/HiFiMAN-Ananda-Unveiled-218x150.jpg)
![Sendy Audio Egret [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/Sendy-Audio-Egret-218x150.jpg)
![FiiO x Jade Audio JT7 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/FiiO-JT7-218x150.jpg)
![FiiO K17 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/09/FiiO-K17-218x150.jpg)