HiFiMAN HE600 rozbudowują dobrze znaną serię słuchawek. Według producenta nowe planary oferują wysoki komfort oraz szybkie, precyzyjne i dynamiczne brzmienie. Wszystko za sprawą przeprojektowanego pałąka, lżejszej konstrukcji oraz dopracowanych przetworników planarnych z cieńszymi membranami i zoptymalizowanymi magnesami.
Jesienią 2025 roku HiFiMAN zaprezentował szereg nisko- i średniopółkowych słuchawek planarnych, czyli modele Ananda Unveiled, Audivina LE, Edition XV oraz właśnie HE600. Przynoszą one duże zmiany, ponieważ przeprojektowano nie tylko pałąk czy maskownice, ale także przetworniki. Te ostatnie zostały wyposażone w cieńsze membrany oraz udoskonalone magnesy, wyprodukowane bez użycia metali ziem rzadkich. Co więcej, niektóre technologie „skapnęły” z wyżej pozycjonowanych modeli – świetnym przykładem są Ananda Unveiled, które otrzymały odsłonięte przetworniki, dotychczas zarezerwowane dla topowych modeli.
Postanowiłem jednak rozpocząć testy od HE600, czyli pozornie najzwyklejszych słuchawek z całej czwórki. Nie mają one odsłoniętych przetworników, nie są zamknięte i nie próbują być jednocześnie stacjonarne i przenośne, a mimo to wymagają największego wydatku. Słuchawki zostały wycenione na 2999 zł, czyli są droższe od bardziej innowacyjnych Ananda Unveiled (2099 zł). Mogłoby się wydawać, że to maskownice stoją na drodze do dobrego brzmienia i dużej sceny dźwiękowej, a przynajmniej taka idea przyświeca linii Unveiled.
Dlaczego więc to HE600 są najdroższe spośród nowości?
Sprawdziłem, co oferują HE600, czy warto dopłacić do nich względem Ananda Unveiled i czy mają start do Arya Unveiled (5270 zł). Nie obyło się także bez porównań do konkurencji, modeli FiiO FT5 i Sendy Audio Egret.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- kabel 2x 3,5 mm > 3,5 mm (długość ok. 150 cm);
- adapter 6,35 mm;
- stojak na słuchawki.
Kabel zbalansowany wciąż pozostaje w sferze marzeń – HE600 są dostarczane z miedzianym przewodem znanym z tańszych modeli, czyli pozbawionym oplotu i z plastikowymi wtyczkami. Na szczęście jest on zdecydowanie bardziej elastyczny od tego oplecionego z Arya Unveiled, swoją drogą również niesymetrycznego.


Pozostałe dodatki nie zaskakują, ale sprytny stojak wciąż intryguje – wykonano go z piankowej formy wypełniającej pudełko i wzmocniono akrylową podstawą. Jeśli chcemy z niego korzystać, to potrzebne będą jeszcze silikonowe podkładki, inaczej statyw będzie ślizgał się na biurku czy szafce.
Konstrukcja i jakość wykonania
Może HE600 nie robią takiego wrażenia, jak modele z odsłoniętymi przetwornikami, ale to jedne z najbardziej estetycznych planarów, jakie u mnie gościły. Producent postawił na symetrię i minimalizm – tutaj naprawdę mało dzieje się wizualnie. Wciąż nie ma jednak wątpliwości, że za słuchawkami stoi HiFiMAN, o czym świadczą okrągłe i aluminiowe muszle, hybrydowe nauszniki oraz ażurowa opaska.


Maskownice zajmują niemal całe pokrywki i składają się z drobnych, heksagonalnych otworów, przez które można dojrzeć nowe magnesy o spłaszczonym kształcie oraz lustrzanym wykończeniu. Widać je w całej okazałości od strony nauszników. Te ostatnie są znajome, ponieważ pady zszyto ze skóry ekologicznej oraz sprężystej tkaniny. Nadano im kątowy kształt, podziurkowano wewnątrz i wypełniono pianką pamięciową. Nie zabrakło także standardowych gniazd 3,5 mm, które nie zostały wpuszczone w muszle.
Nowy pałąk wykonano z aluminium (od wewnątrz), tworzywa sztucznego (przy widełkach) i silikonu (od spodu). Stanowi on wypadkową rozwiązań z droższych i tańszych HiFiMAN-ów – podwieszono pod nim opaskę, ale ta jest nieruchoma, ponieważ rozsuwane są muszle. Sama opaska wygląda podobnie do tej stosowanej w HE1000 Unveiled, ponieważ jest czarna, włóknista i podziurkowana. Rozpostarto ją pod pałąkiem na trzpieniach i przykręcono śrubami imbusowymi, co sugeruje możliwość wymiany w przyszłości.


Jakość wykonania zdecydowanie wzrosła, przyjmując za odniesienie starsze słuchawki HiFiMAN-a zbliżonej klasy. Krawędzie elementów aluminiowych zostały wyprofilowane i zaoblone, co dotyczy także maskownicy. Co ciekawe, wyraźnie ugina się ona pod naciskiem, ale nie przejmowałbym się tym – maskownica jest sprężysta, a struktura plastra miodu słynie z solidności. Progres spotkał także regulację rozmiaru, ponieważ mechanizm zyskał na precyzji. Jedynie spasowanie elementów pałąka mogło być lepsze, a szczególnie pomiędzy elementami plastikowymi a silikonowymi.
Ergonomia i użytkowanie
HE600 są lżejsze od modeli starszych generacji, ale nie biją rekordów. Waga wskazała 395 gramów, czyli nieźle, jak na pełnowymiarową konstrukcję z obustronnymi magnesami. Czuć jednak, że muszle są masywniejsze od pałąka, więc środek ciężkości przypada nisko. Niemniej opaska jest odpowiednio szeroka i dostosowuje się do kształtu głowy, więc masa ani jej dysproporcja nie dają się we znaki.
Nowa regulacja rozmiaru jest bez zarzutu. Mechanizm pracuje stopniowo, satysfakcjonująco klika i nie przyciera – widełki nie zarysowały się od wielokrotnego rozsuwania, co było problemem w wielu słuchawkach HiFiMAN-a. Warto wiedzieć, że skala jest dziewięciostopniowa i odpowiednio gęsta, a zakres regulacji optymalny – rozsuwałem muszle na pozycję czwartą, więc HE600 powinny objąć zarówno mniejsze, jak i większe głowy.


Producent zmodyfikował także mocowania widełek, które swobodniej odchylają się na boki niż w starszych przedstawicielach serii HE, jak i słuchawkach linii Sundara czy Edition. W rezultacie muszle dostosowują się do kształtu twarzoczaszki, a nauszniki lepiej przylegają. Swoją drogą pady są miękkie, głębokie i satysfakcjonująco pojemne – mają ok. 6 cm średnicy wewnętrznej i ok. 2,5 cm grubości w tylnej części, więc z łatwością mieszczą małżowiny uszne, a przynajmniej ja nie miałem powodów do narzekania.
Kabel nikogo nie zachwyci, ale użytkowo sprawdza się dobrze. W trakcie testów nie skarżyłem się na mikrofonowanie czy plątanie, a przewód nieźle się układał. Pozytywnie zaskoczyły mnie także gniazda 3,5 mm i to z trzech powodów. Po pierwsze, nie zostały wpuszczone w obudowy. Po drugie, wtyczki wpinają się z dużym oporem i świetnie trzymają. Po trzecie, gniazda przesunięto do przodu, a więc wtyczki nie powinny kolidować z ramionami czy zahaczać o ubranie.
Niestety nowa konstrukcja nie jest perfekcyjna – mam dwa zastrzeżenia ergonomiczno-użytkowe. Wątpliwości budzi mocny nacisk pałąka, bo słuchawki potrafią lekko uciskać styki szczęk. Mnie to nie przeszkadzało, ale wymagający mogą narzekać. Wspomniane we wstępie Ananda Unveiled tego problemu nie mają, mimo identycznego pałąka. Nie jestem też fanem włóknistej opaski pałąka, która szybko się brudzi, odbarwia i mechaci, co znam z autopsji.
Specyfikacja
- konstrukcja: otwarta, wokółuszna
- przetworniki: planarne
- pasmo przenoszenia: 8 Hz-65 kHz
- czułość: 94 dB
- impedancja: 28 Ω
- kabel: miedź OFC, 2x 3,5 mm > 3,5 mm + adapter 6,35 mm (ok. 190 cm)
- masa: 389 g
Brzmienie
HE600 zostały zestrojone w stylu HiFiMAN-a, czyli w sposób zrównoważony i neutralny, ale pozostają przystępne w odbiorze i angażujące. To zasługa sprężystego i kontrolowanego basu, lekko odsuniętej, ale precyzyjnej średnicy oraz klarownej, ale nie sykliwej góry pasma. Muzykalność jest potęgowana także przez timing i dynamikę – HE600 brzmią w punkt i nie każą na siebie czekać. Zaskakuje także duża scena dźwiękowa z mocno odseparowanymi kanałami, co nie jest pewnikiem w słuchawkach bez balansu.

Rezultat? Wysoce szczegółowe, neutralne i energiczne brzmienie, dobre zarówno do analizy, jak i rozrywki. Słuchawki mają jednak pewne wymagania prądowe i synergiczne, a do tego pozytywnie reagują na lepszy kabel, ale o tym za chwilę.
HiFiMAN HE600 – sygnatura dźwiękowa
Bas ma liniowy, zwarty i kontrolowany charakter. Nie jest podawany w dużych dawkach, ale słucha się go z przyjemnością – sprawia wrażenie zarysowanego i sprężystego, jakby kumulował w sobie energię. To zasługa szybkiego i mocnego ataku oraz natychmiastowego wybrzmiewania, ponieważ bas uderza, po czym momentalnie znika. Myślę, że nikt nie będzie miał wrażenia, że HE600 „mulą” czy są ospałe w niskich tonach. Nie spodziewam się też narzekania na fakturowość – kontrabas, fortepian, gitara basowa czy syntezatory nie wydają się być zlaną masą. Zatem bas jest zrównoważony, precyzyjny i przekazuje dużo informacji, ale wciąż angażuje.
Pasmo średnie brzmi neutralnie, klarownie i bezpośrednio, mimo że jest nieznacznie odsunięte. Nie słychać ani faworyzacji niższej średnicy (ocieplenia), ani wyższej (ochłodzenia), ponieważ oba podzakresy się uzupełniają. HE600 potrafią więc przekazać barwy i nasycenie dźwięku, ale jednocześnie zabrzmieć konturowo, twardo i wyraziście. Podobnie jak bas, średnica jest także wypadkową analityczności i muzykalności – nic nie umyka uwadze, rozdzielczość jest wysoka, ale muzyka pozostaje przystępna w odbiorze i z pewnością nie nudzi. Słuchawki pozwolą więc zarówno śledzić poszczególne linie melodyczne i wychwytywać detale, jak i odbierać utwory całościowo relaksując się przy ulubionych płytach.
HE600 brzmią spójnie, ponieważ wysokie tony nie odstają jakością czy charakterem od pozostałych pasm. Góra wzorowo doświetla muzykę, jest jasna i mocna, ale tym samym zrównoważona, zarysowana i trzymana w ryzach. Przy takiej ilości sopranu spodziewałem się ostrości i sybilizacji, ale nic z tych rzeczy. Wprawdzie słuchawki nie naprawią słabego masteringu i ewidentnych wad zawartych w nagraniach, ale ani przez chwilę nie czułem się zmęczony sopranem. Smyczki pięły się wysoko, dęciaki rozbrzmiewały mocno i zadziornie, a talerze perkusyjne metalicznie wibrowały, ale wszystko było podawane bez agresji. Nie inaczej było w grach komputerowych.
HiFiMAN HE600 – scena dźwiękowa
HE600 powodują, że można zwątpić w kabel zbalansowany – z przewodem fabrycznym scena jest ponadprzeciętnie szeroka, a kanały kontrastowo odseparowane. Muzyka jest więc rozciągana na boki, a instrumenty rozbrzmiewają poza głową, a nie z jej środka. Głębia i wysokość wciąż nie rozczarowują, ponieważ instrumenty są eksponowane także w płaszczyznach przód-tył oraz góra-dół. Zatem scena dźwiękowa ma kształt dużej elipsoidy, a kanały nie zlewają się ze sobą, mimo braku kabla zbalansowanego.
Imponująca jest także holografia. HE600 generują spore instrumenty i mocno napowietrzają scenę dźwiękową, więc źródła pozorne są od siebie zdystansowane oraz wzorowo odseparowane. Ciekawie wypada także odsunięty pierwszy plan, dzięki czemu instrumenty są zawieszone wokół nas i docierają do uszu jakby z oddali. Muzyka nie wydaje się być przyklejona do twarzy czy głowy, dźwięk nie zalewa i nie przytłacza słuchacza. Ekspozycja instrumentów nie jest więc natarczywa, a scena nie jest kameralna.
HiFiMAN HE600 – porównania z Ananda Unveiled, Sendy Audio Egret, FiiO FT5
HiFiMAN Ananda Unveiled
Na pierwszy ogień poszły Ananda Unveiled. Jak to zwykle bywa w porównaniach słuchawek tej klasy i to od tego samego producenta, początkowo nie usłyszałem specjalnej różnicy. Z czasem wyszło jednak na jaw, że Ananda Unveiled mocniej przechylają się w stronę muzykalności, ponieważ generują więcej średniego basu, brzmią cieplej i bardziej gładko w średnicy oraz spokojniej w wysokich tonach. Są one gładsze i miększe w przekazie od HE600.

Zatem słychać, że HE600 to słuchawki pozycjonowane wyżej – twardziej zarysowują dźwięk i wyciągają więcej detali. Moim zdaniem HE600 mają też więcej werwy za sprawą trochę lepszej dynamiki i szybkości, a do tego generują szerszą scenę, gdy Ananda Unveiled faworyzują głębię, brzmią jakby od frontu. Co ciekawe, to HE600 wydają się bardziej „odkrywać” muzykę, mimo klasycznych maskownic. W bezpośrednim porównaniu dźwięk Ananda Unveiled nie jest tak klarowny i swobodny. Niemniej ogólna różnica jakościowa nie jest duża – to niuanse.
Które słuchawki wybrać? Jeśli lubimy trochę gładszy i łagodniejszy dźwięk – Ananda Unveiled wygrają. Słuchawki z odsłoniętymi przetwornikami są też wyraźnie tańsze (2099 zł). Gdy natomiast preferujemy bardziej klarowne i techniczne brzmienie, to HE600 będą górą (2999 zł). Gdybym miał zignorować różnicę w cenie, wybrałbym HE600 za wyższy poziom techniczny. W innym przypadku byłbym zadowolony z Ananda Unveiled, które tak naprawdę depczą po piętach HE600. O nich jednak więcej w dedykowanym im teście.
Sendy Audio Egret
Egret to już zupełnie inna bajka. Słuchawki Sendy Audio hojniej dawkują bas, mają cieplejszą i miększą średnicę oraz spokojniejszą, chociaż wciąż klarowną górę pasma. Egret inaczej podchodzą także do sceny i holografii – także brzmią szeroko, ale stawiają znacznie bliżej pierwszy plan. Instrumenty są duże, wydają się być blisko nas, czyli nie czuć specjalnego dystansu do muzyki.

Przy nich HE600 są płaskie, neutralne, mniej średnicowe i jaśniejsze, brzmią bardziej szkicowo i technicznie, ale wciąż angażująco. Bohater testu stawia też znacznie dalej pierwszy plan, czyli dystansuje instrumenty, gdy Egret wydają się eliminować jakikolwiek dystans do muzyki. Nie jestem w stanie wyłonić faworyta – podoba mi się zarówno precyzyjny charakter HE600, jak i barwność Egret.
Jedne i drugie słuchawki kosztują tyle samo, więc wybór to w dużej mierze kwestia gustu. Warto jednak pamiętać, że Egret mają kabel zbalansowany w zestawie i to nie byle jaki, bo trójkompozytowy. Można o nim przeczytać więcej w teście dedykowanym słuchawkom Sendy Audio.
FiiO FT5
FT5 również nie mają wiele wspólnego z HE600. „Piątki” od FiiO mocniej akcentują skrajne pasma, generują więcej basu i są ogólnie bardziej efektowne w przekazie. Przy nich HE600 to płaskie, klarowne i bardziej przestrzenne planary o mocniejszym zróżnicowaniu basu oraz średnicy. Moim zdaniem HE600 generują większą scenę ze wspominanym wielokrotnie dystansem do pierwszego planu. Przy nich FT5 brzmią raczej kameralnie.

Oba modele sprawiały mi przyjemność, mimo różnych charakterów, ale palmę pierwszeństwa przyznaję HE600, głównie za szybsze, bardziej sprężyste i precyzyjne brzmienie. HiFiMAN-y wybiorą pewnie wszyscy, którzy szukają możliwie „transparentnego” brzmienia, a FT5 spodobają się fanom podkoloryzowanego dźwięku. Warto też pamiętać, że FT5 są tańsze (2400 zł) oraz mają w zestawie solidny, zbalansowany i modularny kabel.
HiFiMAN Arya Unveiled
Interesowało mnie także, jak HE600 mają się do wyżej pozycjonowanych słuchawek HiFiMAN-a, czyli Arya Unveiled. Okazuje się, że różnica jakościowa nie jest duża, mimo przepaści w cenie – oba modele trzymają dystans do pierwszego planu, brzmią przestrzennie i precyzyjnie, a do tego mogą pochwalić się wysoką dynamiką i precyzyjnym timingiem. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Arya Unveiled brzmią naturalniej, kapkę cieplej i mniej technicznie, mimo że również świetnie różnicują instrumenty. Z kolei HE600 są przy nich neutralno-techniczne, a także bardziej punktowe w basie. Słychać też, że Arya Unveiled faworyzują głębię sceny, bo potrafią zabrzmieć jakby od frontu w stylu głośników, a szczególnie z kablem zbalansowanym. W przypadku HE600 króluje stereofonia, czyli scena jest klasyczna dla słuchawek.
Który model bym wybrał? Abstrahując od ceny, byłyby to Arya Unveiled. Ich prezentacja jest przyjemniejsza, bardziej muzykalna, a ta „głośnikowa” scena przypadła mi do gustu. Niemniej Arya Unveiled kosztują niecałe 5300 zł, a wciąż trzeba do nich dokupić kabel zbalansowany. Progres nie jest też tak duży, jak sugeruje dystans cenowy, więc w kategorii opłacalności wygrywają HE600. Nawet jeśli dokupimy do nich kabel zbalansowany, koszt wciąż będzie niższy.
HiFiMAN HE600 – wysterowanie i synergia
HE600 mają pewne wymagania prądowe, bo to raczej typowo stacjonarne słuchawki. W trakcie testów mogłem spokojnie wybierać najwyższy poziom podbicia i swobodnie operować pokrętłem głośności, bo HE600 potrzebowały więcej mocy od FiiO FT5 czy Sendy Audio Egret. Nareszcie mogłem wykorzystać potencjał FiiO R9 czy HiFiMAN-a EF600, których wzmacniacze dla odmiany się nie dusiły. Skrzydła rozwijały także wydajne DAP-y.

Słuchawkom warto zapewnić też synergię, ale zaskoczenia nie ma. HE600 są neutralno-jasne, więc najlepiej spiszą się źródła zrównoważone czy ocieplone, a śmiało można postawić także na sprzęty o analogowym charakterze. Niech za przykład posłuży Cayin RU9, który dogadał się z HE600 w każdym trybie, ale najlepsze rezultaty dały te dwa lampowe – „sześćsetki” zabrzmiały wyraźnie cieplej i przystępniej z RU9.
HiFiMAN HE600 – kabel zbalansowany
Mimo że HE600 kontrastowo separują kanały prosto z pudełka, to nie mógłbym spać w nocy, gdybym nie sprawdził ich także z kablem zbalansowanym. Zresztą słuchawkom tej klasy nie powinno się podcinać skrzydeł przewodem. Sięgnąłem więc po kilka kabli z posrebrzonej miedzi OFC oraz OCC, a także ten trójkompozytowy od modelu Egret.
Okazało się, że scena dźwiękowa nieznacznie się poszerzyła, bas przybrał na masie oraz wypełnieniu, a średnica lekko się złagodziła. Nie było mowy o diametralnych zmianach w charakterze HE600, ale i tak warto postawić na balans – słuchawki zaczynają brzmieć swobodniej i kapkę łagodniej, więc mniejsze znaczenie ma synergia. Łatwiej je też napędzić, więc szkoda, że kabla zbalansowanego nie ma w zestawie.
Podsumowanie
HiFiMAN HE600 to jedne z najciekawszych słuchawek planarnych, jakie gościły u mnie w ostatnich latach. Zostały solidnie wykonane i cieszą oko symetryczną konstrukcją oraz minimalistycznym wzornictwem. Nie zawiodłem się na nowym pałąku z bardziej precyzyjną regulacją rozmiaru ani na miękkich nausznikach, a doceniam także przesunięte do przodu gniazda 3,5 mm. Zgadzam się z producentem w kwestii brzmienia – HE600 są szybkie, precyzyjne i zrównoważone, a duże wrażenie zrobiła na mnie szeroka scena z oddalonym pierwszym planem.
Nie mogę natomiast potwierdzić zapewnień o wzorowej ergonomii – wszystko byłoby idealnie, gdyby nie znaczny nacisk pałąka. Mnie słuchawki szczególnie nie uciskały, ale nie są one tak komfortowe jak modele Arya czy Ananda Unveiled. Ubolewam także nad brakiem kabla zbalansowanego w zestawie i nie jestem fanem tej włóknistej opaski pałąka.

HiFiMAN HE600 zostały wycenione na 2999 zł. To powiew świeżości w ofercie marki, a zarazem jedne z moich ulubionych słuchawek planarnych. Polecam je wszystkim szukającym neutralnego, zrównoważonego i wyraźnie zarysowanego dźwięku, podawanego jednak w przystępny sposób. Słuchało mi się ich naprawdę przyjemnie, mimo ich transparentnego charakteru.
Uważam, że HE600 oferują zbliżoną jakość do Arya Unveiled (5290 zł) oraz trochę wyższy poziom techniczny od Ananda Unveiled (2099 zł), więc ich pozycja w portfolio HiFiMAN-a jest usprawiedliwiona. Jeśli jednak dysponujemy mniejszym budżetem i zależy nam na łagodniejszym oraz (nieco) mniej technicznym brzmieniu, Ananda Unveiled mogą okazać się lepszym wyborem. Warto też pamiętać, że konkurenci od FiiO czy Sendy Audio mają przewody zbalansowane w standardzie.

Dla HiFiMAN HE600
Zalety:
+ dobra jakość wykonania
+ minimalistyczne wzornictwo
+ wygodna opaska pałąka
+ precyzyjna regulacja rozmiaru
+ miękkie i dość pojemne nauszniki
+ elastyczny kabel
+ przesunięte gniazda
+ zrównoważone i precyzyjne, ale angażujące brzmienie
+ szeroka scena dźwiękowa i zdystansowany pierwszy plan
Wady:
– spory nacisk pałąka
– brak kabla zbalansowanego w zestawie
Sprzęt dostarczył:




![HiFiMAN Ananda Unveiled [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/02/HiFiMAN-Ananda-Unveiled-218x150.jpg)
![Sendy Audio Egret [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/Sendy-Audio-Egret-218x150.jpg)
![Abyss JOAL [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/10/Abys-JOAL-218x150.jpg)
![HiFiMAN HE1000 Unveiled [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/07/HiFiMAN-HE1000-Unveiled-218x150.jpg)
![FiiO FT1 Pro [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/01/FiiO-FT1-Pro-218x150.jpg)