Sundary to przystępnie wycenione słuchawki planarne o otwartej konstrukcji, które producent opisuje w samych superlatywach. Mają zapewnić wzorowy komfort i znakomite brzmienie za sprawą nowych, ultracienkich membran. Czy to nadal dobry wybór po premierze modelu Deva?

Słuchawek właściwie nie trzeba przedstawiać, model ten miał swoją premierę w 2018 roku i został doceniony przez recenzentów i użytkowników. Dlaczego zatem ten test, skoro tytułowe słuchawki są już dobrze znane? Oprócz modelu Sundara otrzymałem do testu wielofunkcyjną nowość HiFiMAN-a, czyli model Deva – planarne słuchawki analogowe, cyfrowe i Bluetooth w jednym. Postanowiłem jednak najpierw przyjrzeć się Sundarom i przekonać się, czy rzeczywiście są aż takie dobre, by następnie porównać je z nowymi Deva. Zanim jednak przyjdzie na to czas, sprawdźcie jak Sundary zabrzmiały z Bursonem Playmate Everest, FiiO M15 czy nowościami Oriolusa.

REKLAMA
hifiman

Wyposażenie

Sundary są zapakowane w estetyczne pudełko, które jest wypełnione piankową foremką wyścieloną gładkim w dotyku i pofałdowanym materiałem przypominającym aksamit. Słuchawkom jest bez wątpienia wygodnie, a są przy tym wzorowo zabezpieczone na czas transportu. Pudełko można z powodzeniem wykorzystać także do przechowywania słuchawek, gdy te są nieużywane.

W zestawie są:

  • kabel 3,5 mm (150 cm);
  • adapter 6,3 mm;
  • instrukcja obsługi;
  • karta gwarancyjna.

Akcesoria to nic specjalnego, ale prezentują się nieźle – na pierwszy rzut oka kabel oraz adapter nie budzą wątpliwości pod względem jakości wykonania, jak i estetyki. Podoba mi się także instrukcja obsługi w formie książeczki, która szczegółowo opisuje konstrukcję modelu Sundara i sposób obchodzenia się ze słuchawkami.

Konstrukcja

Sundary od razu wpadły mi w oko, przykuły wzrok matową czernią oraz prostą, ale zarazem elegancką konstrukcją. Producent podszedł do projektu minimalistycznie, zrezygnował z wymyślnych materiałów, nietypowych kolorów czy połyskujących powierzchni. Trzeba przyznać, że efekt jest dość surowy, ale zarazem uniwersalny i intrygujący. Nadal widać, że mamy do czynienia z przystępniejszą cenowo konstrukcją, a nie hi-endowymi planarami, bo niektóre elementy są plastikowe, a opasce pałąka daleko do jakości prawdziwej skóry, ale w kontekście ceny trudno kręcić nosem – słuchawki wyglądają na solidne.

Okrągłe muszle słuchawek są wykonane z anodowanego aluminium, mają spłaszczony i dość kanciasty kształt, bo krawędzie obudów nie zostały zaoblone, są tylko lekko ścięte. Muszle pokrywają duże maskownice w formie grilla, które także są metalowe i wyłożone od wewnątrz dodatkowymi siateczkami, przez które można dojrzeć przetworniki z poprzecznymi dyfuzorami. W dolnej części obu muszli znajdują się gniazda na obustronny kabel słuchawkowy – tym razem zastosowano standard 3,5 mm zamiast 2,5 mm z wcześniejszych modeli.

Nauszniki, które zostały wypełnione pianką pamięciową, są kątowe i hybrydowe, bo producent zastosował trzy rodzaje materiałów. Na zewnątrz pady obszyto sztuczną skórą, grubą, sprężystą i przyjemną w dotyku. Same ranty nauszników zostały zszyte z cienkich, ale gładkich i elastycznych siateczek. Zaś wewnątrz nauszniki obszyto perforowaną sztuczną skórą, a same przetworniki zabezpieczono dodatkowym materiałem tekstylnym.

Muszle wpięto w pałąk za pomocą aluminiowych widełek, które są estetycznie zagięte i zamocowane bolcami przypominającymi nakrętki. Opaska pałąka jest szeroka, zszyta na krawędziach i wytłoczona od szczytu na wzór naturalnej skóry. Element ten nie został jednak zawieszony na gumkach, ponieważ do regulacji rozmiaru służą widełki, które są rozsuwane – na każdą ze stron przypada dziewięć, precyzyjnych stopni regulacji. Rdzeń pałąka jest stalowy, ma formę szyny i jest zabudowany czarno-srebrnymi elementami z tworzyw sztucznych, na których można dojrzeć logo producenta oraz oznaczenia kanałów.

Kabel prezentuje się nieźle. Zabezpiecza go gruba, chociaż dość „słomkowa” izolacja w kolorze matowej czerni. Wtyczki 3,5 mm, podłączane do słuchawek, mają aluminiowe, smukłe obudowy oraz wyraźne oznaczenia kanałów – białe literki L i R. Rozdzielacz kabla jest plastikowy, ma prosty kształt, ale nadal wygląda estetycznie. Przewód zwieńczono wtyczką 3,5 mm, która jest kątowa, dość duża i także aluminiowa – częściowo czarna, częściowo złota. Można do niej przypiąć pozłocony, niegwintowany adapter 6,3 mm z zestawu.

Mimo że słuchawki wyglądają na trwałe i nie rozczarowują jakością wykończenia, to mam jednak kilka zarzutów odnośnie samej konstrukcji – widać pewne oszczędności. Widełki mają pewne luzy na boki, które z jednej strony mogą wpłynąć pozytywnie na komfort, bo pozwolą lepiej dopasować muszle do kształtu twarzy, ale z drugiej strony sprawiają, że słuchawki wydają się być lekko rozklekotane. Regulacja rozmiaru działa z odpowiednią precyzją i oporem, ale bolec blokujący jednocześnie zarysowuje widełki od wewnętrznej strony – każde rozsunięcie słuchawek szoruje powierzchnię. Ponadto spasowanie plastikowej zabudowy pałąka nie jest perfekcyjne, bo widać tam dość duże szczeliny.

Ergonomia i użytkowanie

Mimo że Sundary nie są jeszcze rekordowo lekkimi planarami, bo ważą 372 g, to komfort jest wzorowy – słuchawki nie rozczarowują ergonomią i można z nich korzystać przez długie godziny. Nie jest to jeszcze poziom Etherów od Dan Clark Audio, ale Sundary zdecydowanie wygrywają pod względem ergonomii ze słuchawkami Audeze. Dla przykładu LCD-2 Closed Back z nowym pałąkiem to przy nich narzędzie tortur.

Nacisk pałąka jest znaczny, muszle dość mocno przylegają do głowy i twarzy, ale neutralizują go nauszniki, które może nie są wyjątkowo pojemne i grube, ale już na tyle poduszkowate i miękkie, że nie miałem powodów do narzekania. Pochwalić można także hybrydowy pałąk, bo opaska jest szeroka i odpowiednio elastyczna, dobrze przylega do głowy i nie uciska jej czubka. Jednocześnie opaska nie opiera się o szyny pałąka, co ma miejsce w nowych produktach Audeze. W konstrukcjach konkurencji skutkuje to znacznym dyskomfortem, ponieważ opaska nie zapobiega wrzynaniu się pałąka w głowę. W przypadku modelu Sundara nic takiego nie ma miejsca.

Słuchawki mają konstrukcję otwartą, więc naturalnie nie tłumią otoczenia. Mam świadomość, że to trywialne – pewnie każdy czytelnik jest tego świadomy. Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Bo nie zawsze konstrukcja otwarta oznacza zupełny brak izolacji. Dla przykładu otwarte Ethery 1.1 od Dan Clark Audio (wcześniej MrSpeakers) nieznacznie wygłuszają otoczenie, delikatnie tłumią zewnętrzne hałasy i nie wyciekają mocno. W przypadku HiFiMAN-ów Sundara jest gorzej, tzn. z założonymi słuchawkami słyszymy otoczenie prawie tak samo głośno, jak bez słuchawek. To samo tyczy się wyciekania dźwięku, bo muzykę słychać na zewnątrz równie głośno, co wewnątrz. Czasami miałem wręcz wrażenie, że głośniej, bo moja partnerka nawet nuciła słuchane przeze mnie utwory lub pytała mnie o ich tytuły.

Na pierwszy rzut oka kabel nie rozczarowuje, ale spisuje się… absolutnie tragicznie. Nie wiem, czy znam gorszy kabel w słuchawkach stacjonarnych. Przewód jest zbyt sztywny, sprężynuje, nie chce się układać i cały czas przeszkadza. To użytkowy koszmar, gorszy byłby chyba tylko kabel instalacyjny, bo nawet kable DUM od Dan Clark Audio nie są aż tak irytujące. Polecam jak najszybciej wymienić kabel, a wcale nie trzeba od razu rzucać się na wyszukane materiały, chodzi głównie o poprawę ergonomii, więc popularne rozwiązania w stylu Canare Starquad, Conducfil Sonolene 3014 czy kable marki Klotz będą znacznie lepsze. Producent zastosował wtyczki stereo przy słuchawkach, ale równie dobrze można użyć wtyczek mono 3,5 mm, bo za sygnał odpowiadają same końcówki.

Specyfikacja

  • przetworniki: magnetoelektryczne, planarne
  • pasmo przenoszenia: 6 Hz-75 kHz
  • czułość: 94 dB
  • impedancja: 37 Ω
  • kabel: 150 cm, wtyczka 3,5 mm
  • masa: 372 g

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 (Double Helix Fusion Complement4), Dan Clark Audio Ether 1.1 (Forza AudioWorks HPC Mk2 i DUM), HiFiMAN Deva, Sennheiser HD 6XX, AKG K612 Pro, Focal Spirit Professional
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila i Canary II, Burson Playmate Everest, FiiO Q5s (AM3E), FiiO BTR5 i BTR3K, EarStudio ES100 i HUD100, Oriolus BD20, BA20 i 1795
  • DAP: FiiO M15 i M11 Pro, Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX220 (AMP1 MKII) i DX200 (AMP1), OnePlus 7 Pro
  • Okablowanie: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz, Canare Starquad

Słuchawki zostały przetestowane po dobrym rozruszaniu membran. Korzystałem zarówno ze standardowego przewodu, jak i z kabla zbalansowanego wykonanego na bazie Canare Starquad L-4E5C z wtyczką XLR 4-pin.

Słyszałem dużo dobrego o Sundarach, ale nie spodziewałem się aż tak dobrego dźwięku. Słuchawki brzmią rewelacyjnie, zachwycają od pierwszych chwil dość zrównoważonym charakterem, wysoką rozdzielczością, dużą przestrzenią i niezłą dynamiką. Brzmią bezpośrednio, swobodnie, szybko i klarownie, ale jeszcze bez przesadnej ostrości. Nie są to słuchawki rozrywkowe, mocno basowe czy koloryzujące, a raczej techniczne, precyzyjne, ale ciągle angażujące i przystępne w odbiorze. Uważam, że Sundary może nie robią takiego wrażenia pod względem konstrukcji, jak modele hi-endowe, ale brzmienie to już bardzo wysoka półka – nie czułem przepaści przechodząc z moich Audeze LCD-2 czy Etherów 1.1. Może nie są to jeszcze słuchawki perfekcyjne, da się wychwycić pewne braki, ale w kontekście ceny i tak nie rozczarowują.

Niskie tony sprawiają wrażenie zupełnie liniowych, ale jest w nich coś specyficznego. Sundary nie są słuchawkami basowymi – brzmienie nie jest jeszcze anemiczne, ale dół nie gra pierwszych skrzypiec. Zejście nie jest wyjątkowo głębokie, najniższe składowe nie są podbite, ale słuchawki i tak dość swobodnie wyciągają subbas, więc nadal nie sprawiają wrażenia odchudzonych. Świetnie różnicowany jest średni oraz wyższy bas, które są na równi i przekazują fakturę instrumentów w sposób naturalny oraz szczegółowy. Moją uwagę zwróciło za to niezwykle energiczne wygasanie basu – niskie tony nie przelewają się, nie mulą, nie „zostają” w muzyce, a wręcz wybuchają i momentalnie znikają. Przekaz niskich rejestrów jest bardzo szybki, słuchawki popisują się kontrolowanym, precyzyjnym atakiem niskich tonów, po czym pędzą naprzód. Zgrywa się to świetnie z muzyką opartą na żywych instrumentach, ale może nie zachwycić fanów nowoczesnej elektroniki. Ja również wolałbym, żeby bas był trochę wolniejszy i obfitszy w psychodelicznym transie, goa czy muzyce drum and bass, stąd lepiej słuchało mi się „żywej muzyki”, bo nie szkodziło to kontrabasom, basówkom czy stopie perkusyjnej.

Pasmo średnie jest zrównoważone. Nie słychać żadnego konfliktu między niską a wyższą średnicą – dźwięk jest neutralny, klarowny i czysty. Słuchawki potrafią zarówno przekazać ciepło i nasycenie, jak i chłód oraz cyfrowość. Wyższej średnicy nie brakuje, dźwięk nie sprawia wrażenia wygładzonego, miękkiego czy rozmytego, jest nadal konturowy, zarysowany i precyzyjny, ale prezentowany bez agresji, sykliwości, wyostrzenia czy skrzenia. Słuchawki nie męczyły mnie przekazem, nie osaczały dźwiękiem, ciągle pozwalały się zrelaksować, mimo wręcz krystalicznego charakteru. Nie odebrałem wokali jako wycofanych czy wypchniętych, nie miałem powodów do narzekania na brzmienie gitar, instrumentów perkusyjnych, dętych czy smyczkowych. Dostawałem muzykę jak na dłoni, szczegółową i zróżnicowaną, ale angażującą i przyjemną w odbiorze – to wypadkowa analityczności i muzykalności. Nie jest to przekaz dla fanów wyjątkowo gęstego, dociążonego i masywnego dźwięku, ale ciągle nie należy się przejmować, że dźwięk będzie zbyt chudy, pusty i suchy.

W górze jest pewien akcent, ale bez obaw. Wysokie tony są mocno rozciągnięte, prezentowane w sposób bardziej wyrazisty od wyższej średnicy. W efekcie przekaz jest swobodny, przejrzysty i maksymalnie bezpośredni – słuchawkom daleko do ciemnych czy zamulonych. Talerze perkusyjne są mocne, smyczki swobodne, gitary solowe wyraziste, a cyfrowe sample odpowiednio efektowne i nowoczesne. Mimo tego brzmienie nie jest ostre, ciągle pozostaje gładkie, kontrolowane i odpowiednio precyzyjne. Słuchawki nie są sykliwe czy agresywne. Muszę przyznać, że wysokie tony zdradzają rzeczywistą klasę słuchawek, nie spodziewałem się tak dobrej góry, która jest czysta, nie szumi ani nie szeleści. Dla przykładu talerze perkusyjne są metaliczne i bardzo selektywne – byłem pod wrażeniem przekazu dużych blach (wibrujące i długo rozbrzmiewające), szczegółowości (dodatkowe łańcuszki nie były po prostu szumem) i ataku (crashe i hi-haty były dynamiczne i szybkie). Jest co podziwiać.

Słuchawki brzmią, jak przystało na ten typ konstrukcji – w sposób holograficzny, otwarty, przestrzenny i swobodny. Dźwięk jest zawieszony w powietrzu, wydaje się być nieograniczony. Scena dźwiękowa ma kształt kuli – stereofonia, głębia i wysokość mają mniej więcej ten sam priorytet, a w każdej płaszczyźnie słychać spory dystans. Muzyka nie jest jednak oddalona, pierwszy plan jest nadal blisko, stąd bardziej intymny, a nie koncertowy efekt. Sundary reagują też na połączenia zbalansowane, które potęgują separację kanałów, ale jeszcze bez efektu przerwania przekazu w połowie, zupełnego rozdzielenia obu kanałów. Separacja instrumentów jest perfekcyjna, a towarzyszy temu też mocne napowietrzenie – to efekt szybko wygasającego basu, który nie wypełnia zakamarków przestrzeni.

HiFiMAN Sundara i synergia
Krótka piłka – słuchawki nie są wyjątkowo wymagające pod względem synergii i mocy, polecam unikać jedynie wyostrzonych, mocno agresywnych źródeł, bo góra może stać się zbyt ostra. Neutralne, naturalne, ciepłe lub nawet ciemne i mocno dociążone źródła będą najlepszym wyborem. Sundary są i tak dość konsekwentne w charakterze, nie reagują wyjątkowo kontrastowo na sygnaturę sprzętu towarzyszącego, ale zachowanie pewnej synergii jest wskazane.

W moim przypadku słuchawki zgrały się świetnie z FiiO M15 (głębokim w basie i klarownym), a trochę gorzej z M11 Pro (neutralnym i technicznym). Zabrzmiały lepiej z neutralnym i dociążonym Bursonem Playmate Everest niż technicznym i płaskim Yulong DAART Aquila. Natomiast z zestawem Oriolusa, czyli przetwornikiem BD20 i wzmacniaczem BA20 lepiej wypadały mocniej dociążone konfiguracje OPAMP/Bufor. Nie znaczy to, że słuchawki były niesłuchalne w tych mniej synergicznych połączeniach, bo słuchało mi się ich świetnie w przeróżnych konfiguracjach. Po prostu lepiej unikać zbyt podkreślonej góry i trochę dociążyć słuchawki, Sundary zabrzmią wtedy bardziej uniwersalnie, sprawdzają się w muzyce rozrywkowej czy ciężkiej gitarowej.

HiFiMAN Sundara vs inne słuchawki
Z przyjemnością porównywałem Sundary z Audeze LCD-2 oraz Dan Clark Audio Ether 1.1. Różnica w cenie jest duża, ale tym samym nieproporcjonalna do różnicy w jakości dźwięku – nie ma przepaści czy zupełnej deklasacji. Nie twierdzę, że Sundary wygrywają z LCD-2 czy Etherami, bo to nadal modele mniej kompromisowe, bardziej kompletne, ale pod względem opłacalności Sundary to prawdziwy skarb.

Audeze LCD-2 ze skórzanymi nausznikami Dekoni zabrzmiały bardziej stereofonicznie, faworyzowały szerokość kosztem głębi i wysokości sceny. Przy nich Sundary brzmiały bardziej trójwymiarowo, kuliście. Ktoś kiedyś napisał, że LCD-2 brzmią, jak z dwóch tub przyłożonych do uszu i coś w tym jest – Sundary zabrzmiały swobodniej, w sposób bardziej otwarty. LCD-2 mocniej dociążały średni bas, nie rozciągały tak góry i lekko wypychały pasmo średnie. Sundary brzmiały bardziej liniowo, płycej w basie, jakby bardziej neutralnie w średnicy i mocniej akcentowały najwyższe oktawy. Podobał mi się zarówno przekaz Audeze LCD-2, zarysowany i wyrazisty w średnicy, jak i bardziej stonowany oraz klarowniejszy dźwięk HiFiMAN Sundara.

Ethery 1.1 to w teorii podobne, również zrównoważone słuchawki. Okazało się jednak, że brzmią one bardziej gładko, miękko i do tego cieplej i barwniej od modelu Sundara. Znowu dało się wychwycić mocniejsze wypełnienie średniego basu, ale też niższej średnicy w Etherach względem Sundara. Góra w Etherach była łagodniejsza, mniej zaakcentowana, a bardziej osadzona w wyższej średnicy. Sundary z kolei zabrzmiały bardziej precyzyjnie, technicznie i konturowo, mniej miękko i muzykalnie. W efekcie Ethery określiłbym mianem naturalnych, a Sundary neutralnych. Pod względem sceny Ether 1.1 wygrywały, bo również brzmiały trójwymiarowo i przestrzennie, ale do tego mocniej separowały kanały i brzmiały bardziej warstwowo. Dla przykładu dźwięki tła były bliżej w Sundarach, podczas gdy w Etherach dobiegały gdzieś z oddali. Uważam, że Ethery 1.1 są lepsze, co nie jest zaskoczeniem, ale przez Sundary zaczęło mi w nich brakować trochę twardszego konturu, mocniej zarysowanego dźwięku. W efekcie przez ostatnie tygodnie Sundary gościły na mojej głowie znacznie częściej niż Ethery.

Uważam, że Sundary brzmią lepiej niż otwarte oraz zamknięte Aeony Flow. Nie dysponuję już Aeonami do bezpośredniego porównania, ale spędziłem z nimi dużo czasu i bardziej podoba mi się przekaz HiFiMAN-ów. Zamknięte Aeony Flow brzmią jeszcze bardziej szkicowo w basie, płasko i agresywnie. Natomiast otwarte Flow brzmią dużo cieplej w średnim basie i niższej średnicy, są mniej przestrzenne i zarysowane, nie tak klarowne i precyzyjne w sopranie. Sundary są bardziej neutralne od obu modeli, przestrzenniejsze i zrównoważone. Uważam, że słuchawki HiFiMAN-a reprezentują wyższy poziom pod względem technicznym przy niższej cenie – Sundara są o około 1000 zł tańsze od Aeonów. Nie wiem za to, jak słuchawki wypadają w porównaniu do nowych Aeonów 2, których nie miałem jeszcze okazji przetestować.

Szczegółowe porównanie do modelu HiFiMAN Deva znajdzie się w teście dedykowanym tym drugim słuchawkom. Zdradzę jednak, że słychać podobieństwa. Devy przypominają Sundary, ale mocniej akcentują skrajne pasma i brzmią jeszcze klarowniej, a tym samym chłodniej. Różnica jest na tyle duża, że fan modelu Sundara może nie docenić słuchawek Deva i odwrotnie. W efekcie czy Devy są lepszym wyborem od Sundara, to się jeszcze okaże.

Podsumowanie

Sundary przerosły moje oczekiwania. Słuchawki prezentują się bardzo dobrze i stosunkowo uniwersalnie, są solidnie wykonane, a do tego komfortowe. Ergonomia jest wysoka, pady nie uciskają, opaska pałąka równo rozkłada nacisk, a wyważenie słuchawek jest poprawne – Sundary są dużo bardziej komfortowe, niż konstrukcje Audeze. Brzmienie jest wysokiej próby – zrównoważone, neutralne, przestrzenne, rozdzielcze i dynamiczne. Bas jest szybki, średnica liniowa, a góra klarowna i mocna, ale nie agresywna. Słuchało mi się ich z czystą przyjemnością.

Kabel jest natomiast fatalny, nadaje się tylko i wyłącznie do wymiany. Nie chodzi o brzmienie, lecz o stronę użytkową – przewód jest zbyt sztywny, źle się układa i sprężynuje. Przy wyborze zamiennika, unikałbym jednak srebra lub posrebrzonej miedzi, bo wysokie tony nie wymagają wzmacniania. Widać też pewne wady wykonania, elementy plastikowe na pałąku nie są idealnie spasowane. Przydałby się również mocniejszy subbas, trochę obfitszy średni bas, a gdyby góra była kapkę łagodniejsza, to nie trzeba byłoby przejmować się synergią. To jednak detale, bo całościowo słuchawki i tak brzmią świetnie.

HiFiMAN Sundara kosztują aktualnie 1590 zł i polecam je bez wahania. To fenomenalne słuchawki dla fanów klarownego, technicznego, ale nadal angażującego dźwięku, którzy gustują w spokojniejszej muzyce, dobrych realizacjach. Sundary to słuchawki, które otwierają oczy. Podobnie jak Sennheisery HD 6XX, oferują tak wysoki poziom, że łatwo zwątpić w hi-endowe modele. Osobiście mógłbym z nich korzystać na co dzień zamiast moich Etherów 1.1.

Dla HiFiMAN Sundara

Zalety:
+ niezłe wyposażenie
+ dobre wykonanie
+ minimalistyczne wzornictwo
+ wysoki komfort
+ udany, hybrydowy pałąk
+ pojemne nauszniki i szeroka regulacja rozmiaru
+ niewymagające pod względem mocy
+ rewelacyjne, zrównoważone, neutralne i klarowne brzmienie
+ szybki bas, liniowa średnica i rozciągnięta oraz kontrolowana góra
+ duża, poukładana i proporcjonalna scena dźwiękowa

Wady:
– sztywny, niewygodny fabryczny kabel
– minimalne braki w jakości wykonania
– basu mogłoby być więcej, a góra minimalnie spokojniejsza

Sprzęt dostarczył:

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fiio

4 KOMENTARZE

  1. Witam.
    Dziękuję za świetną recenzję. Czy pokusiłby się Pan o krótkie porównanie do Sennheiser HD600 (albo którychś z serii)?Będę bardzo wdzięczny.
    Pozdrawiam.

    • Bardzo dobre pytanie, nie wiem czemu nie odniosłem ich do Sennheiserów 🙂

      W porównaniu do takich HD 600 czy HD 6XX/650, grają bardziej technicznie – dźwięk jest mocniej zarysowany, trochę jaśniejszy i szybszy. To głównie różnice z cyklu „słuchawki dynamiczne vs planary”, bo Sennheisery to również wysoki poziom. Przy nich Sundary brzmią bardziej organicznie i konturowo, przekazują więcej informacji. Z kolei HD 600/6XX to jakby bardziej miękki dźwięk, przystępniejszy, lekko obły. Jeśli chodzi o ogólnie pojętą muzykalność, to dynamiczne Sennheisery wychodzą na prowadzenie. Jednak moim zdaniem Sundary nadal angażują, ale są trochę bardziej wymagające od słuchacza, mniej przystępne w odbiorze.

    • Grają dobrze z BTR5, a nieźle słuchało mi się ich także z Oriolusa 1795. Jednak rozwijają skrzydła ze sprzętem stacjonarnym, brzmią wtedy przestrzenniej i swobodniej, co jest niejako standardem dla nowoczesnych słuchawek planarnych.

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here