Kali Audio HP-1 to debiutanckie, bezprzewodowe słuchawki wokółuszne, stworzone z myślą zarówno o zastosowaniach profesjonalnych, jak i melomańskich. Amerykański producent wyposażył je w ANC, trzy zróżnicowane tryby dźwięku oraz wydajny akumulator, który ma zapewnić do 40 godzin działania na jednym ładowaniu. Nie zabrakło również klasycznego interfejsu przewodowego.
Marka Kali Audio, założona w 2018 roku przez byłych pracowników JBL-a, momentalnie wyrobiła sobie silną pozycję na rynku audio. Dotychczas amerykański producent zajmował się produkcją monitorów studyjnych, które zasłynęły rewelacyjną relacją jakości do ceny. Nadszedł czas na słuchawki i to nie byle jakie. Tytułowe Kali Audio HP-1 nie należą do banalnych, ponieważ mowa o bezprzewodowym modelu z ANC, przeznaczonym nie tylko do zastosowań melomańskich, ale także do… miksowania i masteringu.
Szaleństwo? Niekoniecznie. Producent zaimplementował trzy tryby dźwięku o różnej charakterystyce, mające sprawdzić się zarówno w produkcji, krytycznych odsłuchach, jak i czystej rozrywce. Nie zabrakło również interfejsu przewodowego i wydajnego akumulatora, a cena modelu HP-1 nie przeraża – 899 zł nie jest wygórowaną kwotą, jak na wielofunkcyjne słuchawki klasy profesjonalnej. Tylko czy rzeczywiście warto je kupić? Sprawdziłem, co potrafią Kali HP-1 i jak brzmią w poszczególnych trybach.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- futerał;
- kabel 3,5 mm > 3,5 mm (długość 92 cm);
- kabel USB-A > USB-C (długość 26 cm);
- przejściówkę 6,35 mm;
- skróconą instrukcję obsługi.

Pierwsze wrażenie jest pozytywne, ponieważ razem ze słuchawkami otrzymujemy solidny, usztywniany futerał z wewnętrzną kieszenią, który zwraca uwagę efektownym logo, wytłoczonym w pokrywie. Pozostałe akcesoria wypadają jednak gorzej – kabel analogowy jest krótki, cienki i ma plastikowe wtyczki, a przewód do ładowania również nie rozpieszcza długością i jakością. Z kolei przejściówka, choć pozłocona, ma widoczne niedoróbki. Jeśli więc zależy nam na transmisji przewodowej, z czasem warto wyposażyć się w lepsze okablowanie.
Konstrukcja i jakość wykonania
Nie ma wątpliwości, że Kali Audio HP-1 to słuchawki klasy profesjonalnej – wzornictwo jest dość surowe, co świadczy o tym, że mamy do czynienia raczej z narzędziem, a nie z gadżetem. Z drugiej strony, dzisiaj niemal wszystkie słuchawki przenośne są mniej lub bardziej minimalistyczne, więc HP-1 nie będą rzucać się w oczy. Jedynie znawcy zauważą, że ich kształty nie są tak obłe i efektowne, jak w przypadku słuchawek od JBL-a, Sennheisera czy Sony. Tylko czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Moim zdaniem nie.


Muszle mają eliptyczny kształt i wklęsłe panele, ozdobione metalicznym logo producenta. Na ich krawędziach dostrzeżemy szereg przycisków i gniazd. Z prawej strony umieszczono włącznik, diodę, przyciski regulacji głośności, mikrofon oraz gniazdo 3,5 mm. Natomiast z lewej znajdują się przycisk ANC, dedykowana mu dioda oraz złącze USB-C. Gdzieniegdzie można dostrzec także otwory odpowietrzające muszle oraz skrywające mikrofony systemu ANC. Uwagę zwracają duże i tłuste oznaczenia poszczególnych elementów.
Producent nie oszczędzał na nausznikach. Zostały one wykonane z gładkiej, elastycznej i ponadprzeciętnie miękkiej w dotyku skóry wegańskiej. Pady obszyto od wewnętrznej strony siateczką i obficie wypełniono mocno kompresującą się gąbką lub pianką, ale bez efektu pamięciowego. Nie zabrakło także siateczek zabezpieczających przetworniki, na których naniesiono duże oznaczenia kanałów. Dostrzeżemy je nie tylko wewnątrz padów, ale również od zewnętrznej strony widełek pałąka.
Pałąk cechuje się klasyczną konstrukcją. Muszle zamocowano za pomocą masywnych, podwójnych widełek, które można odchylać w obu osiach, a do tego złożyć na płasko. Regulacja rozmiaru jest około 10-stopniowa i opiera się na metalowym rdzeniu, przy którym biegną także przewody łączące przetworniki. Te ostatnie schowane w estetycznych korytkach. Całość dopełnia standardowa, dwustronna opaska – równie elastyczna jak nauszniki i wypełniona mięciutką gąbką.


Jakość wykonania satysfakcjonuje. Poszczególne elementy są poprawnie spasowane, newralgiczne punkty przykręcono śrubami, a metalowy pałąk wygląda na trwały. Ponadto konstrukcja nie skrzypi i nie wydaje się rozklekotana – mechanizmy pracują z optymalnym oporem. Można jednak zauważyć, że plastiki nie są najwyższych lotów. Wytężając wzrok, dostrzeżemy na nich pozostałości produkcyjne, takie jak lekko nierówne krawędzie od wewnętrznej strony pałąka. Wady te nie mają jednak znaczenia na co dzień, a od średniopółkowych słuchawek nie można wymagać topowej jakości.
Ergonomia
Producent popełnił błąd w specyfikacji – słuchawki ważą 271 gramów, a nie 150 gramów, czyli niemal dwukrotnie więcej. Niemniej na masę modelu HP-1 i tak trudno narzekać. Słuchawki są wciąż stosunkowo lekkie i proporcjonalnie wyważone, więc nie będą męczyć karku podczas pracy, spaceru czy w trakcie podróży. Humoru nie popsuje także nacisk pałąka, który jest skutecznie niwelowany przez nauszniki. Osiadają one na głowie niczym poduszki i znakomicie przylegają. Nie zawiodła mnie również opaska pałąka – gruba i miękka, a więc nie uciskająca czubka głowy.


Regulacja rozmiaru jest optymalna. Mam średniej wielkości czaszkę, a obie muszle rozsuwałem dokładnie do połowy skali – Kali Audio HP-1 powinny więc pasować zarówno na mniejsze, jak i większe głowy. Szkoda tylko, że konstrukcja nie jest w pełni składana, ponieważ muszle można złożyć na płasko, ale nie da się ich „przełamać” do wnętrza pałąka. Musiałem też zdejmować słuchawki zamiast zawieszania ich na szyi, bo lekko mnie uwierały.
Futerał na słuchawki jest duży, zważywszy na tylko częściowy mechanizm składania, więc zajmuje sporo miejsca w torbie czy plecaku. Ma to jednak swoje plusy – dzięki temu odkładanie słuchawek nie jest wyzwaniem. Wystarczy złożyć je na płasko, by z łatwością zmieścić w futerale, co nie jest takie oczywiste w przypadku wielu słuchawek mobilnych. Akcesorium jest ponadto na tyle pojemne, że bez problemu przetransportujemy w nim dodatkowe kable czy przenośny odtwarzacz muzyki.

Użytkowanie i funkcjonalność
Korzystanie ze słuchawek łatwo opanować – oznaczenia przycisków są wyraźne, a ich rozplanowanie intuicyjne. Projekt obsługi również nie rozczarowuje, mimo że przyciskom przypisano kilka funkcji. Dla przykładu, włącznik służy także do pauzowania/wznawiania odtwarzania (pojedyncze kliknięcie) oraz pozwala zmieniać tryby dźwięku (podwójne kliknięcie). Nie zabrakło także skrótów do parowania i zmiany utworów, a poszczególne procesy i funkcje są sygnalizowane kolorami diod oraz wyraźnymi komunikatami głosowymi.
Aktywna redukcja hałasu to nic specjalnego. Słychać, że zaimplementowano technologię starszej generacji – słuchawki ograniczają hałasy o niskiej częstotliwości, ale nie radzą sobie ze średnimi i wyższymi. Ograniczony zostaje zatem miejski zgiełk, pomruk silników czy łomot robót drogowych, ale rozmowy, szum czy pisk przebijają się do naszych uszu. Warto też dodać, że ANC negatywnie wpływa na brzmienie, spłycając bas. Nie ma więc mowy o tłumieniu rodem z topowych słuchawek konsumenckich, ale ogólna izolacja jest wciąż niezła, ponieważ HP-1 nieźle tłumią pasywnie.

Funkcjonalność jest okrojona, ale można to wytłumaczyć specyfiką słuchawek. Zabrakło trybu transparentnego czy funkcji multipoint, a interfejs Bluetooth jest nieznanej generacji i wspiera tylko podstawowe kodeki audio (SBC i AAC). Mikrofon również nie rozpieszcza jakością rozmów – rozmówcy skarżyli się na lekkie przytłumienie mojego głosu. Na szczęście latencja nie daje się we znaki – dźwięk nie rozjeżdża się z obrazem. Z drugiej strony, słuchawki punktują gniazdem 3,5 mm, które sukcesywnie znika z modeli konsumenckich, a do tego oferują trzy tryby dźwięku – „Studio”, „Consumer” i „Bass Heavy”. Nie uświadczymy także precyzyjnego korektora dźwięku (EQ), ponieważ aplikacja mobilna nie jest dostępna.
Czas pracy
Producent obiecuje 40-godzinny czas pracy, ale nie wdaje się w szczegóły. Wykonałem więc test akumulatora w najmniej korzystnym scenariuszu, czyli z włączonym ANC, kodekiem AAC oraz głośnością ustawioną na komfortowym poziomie. Do testu wykorzystałem DSP o nazwie „Consumer”, ze względu na pewien akcent w niskich tonach, co wymaga trochę większego zapotrzebowania prądowego niż płaski tryb „Studio”. Słuchawki rozładowały się po 35 godzinach, co oznacza, że wynik jest bliski prognozowanego, a tym samym w pełni satysfakcjonujący.
Specyfikacja
- konstrukcja: wokółuszna, zamknięta
- interfejs: bezprzewodowy (Bluetooth z kodekami SBC, AAC) i przewodowy (3,5 mm)
- przetworniki: dynamiczne 40 mm
- pasmo przenoszenia: 18 Hz-22 kHz
- opóźnienia: 17 ms
- czas pracy: do 40 godzin
- funkcje: ANC, trzy tryby dźwięku, wbudowany mikrofon
- masa: 271 g
Brzmienie
Kali Audio HP-1 braki funkcjonalne nadrabiają dźwiękiem. Słuchawki brzmią bezpośrednio, klarownie i szczegółowo, ale nie są ostre czy skrajnie techniczne, ponieważ potrafią zabrzmieć barwnie i angażująco. Brzmienie nie sprawia ponadto wrażenia cyfrowego. Nie mam też wątpliwości, że to jedne z najbardziej zrównoważonych słuchawek mobilnych, z jakimi miałem do czynienia – a przynajmniej w trybie „Studio”. Tryby „Consumer” i „Bass Heavy” już ewidentnie koloryzują brzmienie. Należy tylko pamiętać, aby do krytycznych odsłuchów wyłączyć ANC – funkcja niestety zaciera różnice pomiędzy wbudowanymi trybami dźwięku ze względu na spłycony bas.
Kali Audio HP-1 – tryb „Studio”
Brzmienie w pierwszym trybie jest świetne! Słychać, że DSP o nazwie „Studio” zostało stworzone dla profesjonalistów – bas nie wychodzi przed szereg, pasmo średnie jest bliskie i neutralne tonalnie, a wysokie tony klarowne i precyzyjne. Jednocześnie niskie tony nie sprawiają wrażenia ściętych, średnica nie jest sztuczna, a góra pasma nie potęguje sykliwości. W trybie „Studio” słuchawki wciąż pozostają przystępne w odbiorze, co momentalnie przypadło mi do gustu – wysoka średnica nie brzmi natarczywie, a góra pasma nie tnie bębenków słuchowych.
Słuchawki mogą pochwalić się także bardzo dobrą dynamiką oraz rozdzielczością. Brzmienie jest w punkt za sprawą szybkiego ataku i gwałtownego wygasania, jak i długiego podtrzymywania. Transjenty są więc bez zarzutu. Detali również nie brakuje – słuchawki potrafią przekazać smaczki i niuanse, które jednocześnie nie są wypychane. W odpowiednich nagraniach wychwycimy bez problemu brzdęk strun uderzających o progi, skrzypiącą podłogę czy wzbudzający się werbel, ponieważ Kali HP-1 nie wygładzają ani nie rozmywają dźwięku, w przeciwieństwie do zdecydowanej większości słuchawek konsumenckich. Brzmienie dla odmiany nie jest mdłe, a bardziej konturowe.
W pełni zadowala także holografia. Scena dźwiękowa jest spora i stereofoniczna za sprawą kontrastowo odseparowanych kanałów – przekaz rozciąga się daleko na lewo i prawo, ale źródła pozorne są pozycjonowane także w głębi i na wysokości sceny. Przestrzeń jest więc elipsoidalna, czyli nie przypomina naleśnika, co znowu jest bolączką wielu słuchawek bezprzewodowych. Sprzyja to ekspozycji instrumentów, które są prezentowane warstwowo, dzięki czemu łatwo ocenić jakość miksu. Nie będziemy też narzekać na separację instrumentów – wokół jest dużo tzw. powietrza, więc dźwięki nie zlewają się ze sobą.
Kali Audio HP-1 – tryb „Consumer”
Drugi tryb ma symulować brzmienie popularnych słuchawek mobilnych i ta sztuka się producentowi udała. Nie należy jednak oczekiwać ekstremalnych zmian, brzmienia na planie litery „V” czy zalewającego wszystko basu. Dźwięk w trybie „Consumer” nie odbiega mocno od równowagi, ale nieznacznie przybywa niskich tonów (głównie midbasu), do głosu dochodzi niska średnica, a wyższa średnica i sopran robią krok wstecz. Brzmienie jest więc wciąż równe, ale już nie w neutralnym, a bardziej naturalnym wydaniu. W efekcie słuchawki zaczynają brzmieć masywniej, cieplej i bardziej muzykalnie, a mniej analitycznie, ponieważ ubywa detali w wyższej średnicy i górze pasma.
Drugi tryb dźwięku nie zmniejsza sceny dźwiękowej, ale ekspozycja instrumentów wydaje się pogarszać, a separacja dźwięków nie jest już tak kontrastowa, co wynika z nieznacznego przyciemnienia brzmienia. To efekt przybliżenia basu i niskiej średnicy – instrumenty operujące tymi zakresami wydają się wypełniać przestrzeń, stąd wrażenie ciaśniejszej sceny. Dźwięk jest jednak nadal stereofoniczny, wciąż bezpośredni i nie natarczywy – pierwszy plan pozostaje czytelny, a dalsze również nie znikają w tle.
Kali Audio HP-1 – tryb „Bass Heavy”
Nazwa ostatniego trybu jest również adekwatna do brzmienia. Niskie tony zaczynają dominować nad średnicą czy sopranem, ale jeszcze nie są dawkowane w ekstremalnych ilościach, ponieważ nie dudnią i nie tracą kontroli. Atak basu czy wygasanie są wciąż zaskakująco szybkie, więc bas potrafi efektownie wibrować, pulsować, uderzać czy wolno się przelewać w zależności od specyfiki nagrań. Tracą na tym pozostałe pasma, ale taki był zamysł – trzeci tryb zasymuluje strojenie o podwyższonej dawce basu w stylu słuchawek Sony Extra Bass czy (niegdyś) Beats.
Problem w tym, że bas jest zaakcentowany przede wszystkim w średnim rejonie – słuchawki wciąż osiągają subbas, ale to midbas ma najwięcej do powiedzenia. Daje się też wychwycić wynikające z tego zniekształcenia, czyli lekko kartonowy nalot. Podbity bas wpływa negatywnie również na przestrzeń, holografię, a także szczegółowość – ze względu na zaburzone proporcje pasm brzmienie nie jest już tak odseparowane i klarowne. Niemniej to również plus z punktu widzenia profesjonalisty, ponieważ tryb „Bass Heavy” wciąż może służyć jako referencja, szczególnie gdy chcemy sprawdzić, jak utwory zabrzmią na sprzęcie stricte rozrywkowym i raczej niższej klasy.
W rezultacie z trybem „Bass Heavy” spędziłem najmniej czasu, priorytet miały u mnie tryby „Studio” i „Consumer”. Uważam, że będą one najpopularniejsze wśród nabywców Kali Audio HP-1, ponieważ sprawdzą się zarówno w zastosowaniach profesjonalnych, jak i typowo muzycznych. Niemniej każdy z trzech trybów ma rację bytu; ten ekstremalnie basowy również może spodobać się melomanom i tym samym służyć jako referencja.
Kali Audio HP-1 – tryb przewodowy
Po podłączeniu kabla 3,5 mm słuchawki automatycznie przechodzą w tryb przewodowy i pozostają włączone. Dzięki temu wciąż mamy do dyspozycji trzy tryby dźwięku, ale pozostajemy na łasce cyfrowego strojenia i wbudowanego wzmacniacza. Słuchawki nie działają w trybie pasywnym, czyli akumulator musi być naładowany. Szkoda, ale to zrozumiałe, ponieważ strojenie słuchawek jednocześnie cyfrowo i akustycznie byłoby wyzwaniem lub podniosłoby koszt produkcji. Tylko dlaczego funkcja ANC nie jest dostępna w trybie przewodowym?
Brzmienie w trybie przewodowym jest analogiczne do bezprzewodowego – zintegrowane DSP zachowują się identycznie. Z wysokiej jakości źródłami dźwięku zauważyłem jednak, że brzmienie stało się klarowniejsze, twardziej zarysowane i nieznacznie szybsze. Niemniej narzut interfejsu Bluetooth nie jest w tym przypadku duży, ponieważ Kali Audio HP-1 nie mają bolączek typowych dla słuchawek konsumenckich – nie wygładzają ani nie zmiękczają brzmienia. Jeśli jednak zależy nam na możliwie bezkompromisowych odsłuchach, słuchawki warto podłączyć kablem. Ten z zestawu się jednak nie nadaje – jest niskiej jakości i zbyt krótki do komfortowej pracy.
Kali Audio HP-1 – porównania z innymi słuchawkami
Sprawa jest prosta – Kali Audio HP-1 brzmią równiej od zdecydowanej większości znanych mi słuchawek Bluetooth. Miałem okazję przetestować multum modeli od JBL-a, Sennheisera, Sony i wielu innych producentów, które zazwyczaj obficiej dawkowały bas, brzmiały cieplej i gładziej. Słychać, że HP-1 zostały zestrojone dla profesjonalistów, a szczególnie w trybie „Studio”, który jest bardziej zrównoważony, klarowniejszy i tym samym skromniejszy w basie od Soundcore Space One Pro, Sony WH-1000XM5 czy Teufel Real Blue NC 3. Z kolei Sony ULT Wear dawkowały zdecydowanie więcej niskich tonów i to nawet w porównaniu do trybu „Bass Heavy”.
Moim zdaniem najbliżej dźwięku HP-1 w trybie „Studio” są dwa modele – stare słuchawki AKG N700NC M2 oraz stosunkowo świeże Sennheiser Momentum 4. Te pierwsze zostały zestrojone w stylu Harmana, stąd względna równowaga, ale nadal w gładszym i mniej technicznym wydaniu. Z kolei te drugie słuchawki również mogą pochwalić się neutralną średnicą i klarowną górą, ale generują trochę więcej basu i mocniej wygładzają brzmienie od Kali Audio HP-1. Uważam tym samym, że tytułowe słuchawki mogą z powodzeniem konkurować z wyżej pozycjonowanymi modelami, jeśli patrzymy głównie przez pryzmat jakości dźwięku.

A jak Kali Audio HP-1 wypadają w porównaniu do słuchawek przewodowych? Testowane niedawno Austrian Audio Hi-X20 brzmią co ciekawe cieplej, masywniej w basie i łagodniej w sopranie. HP-1 są więc bardziej zrównoważone i zdecydowanie bliższe neutralności w trybie „Studio”, ale brzmią podobnie w trybie „Consumer”, który również oferuje ciepło, barwność i łagodność. Kali Audio HP-1 mają zatem więcej wspólnego z Fosteksami T50RP MK4, które także oscylują wokół równowagi/neutralności, ale nie są skrajnie techniczne. Słychać jednak różnice w przetwornikach – planarne T50RP MK4 brzmią bardziej konturowo od dynamicznych HP-1.
Podsumowanie
Kali Audio HP-1 mają wiele atutów. Zaliczają się do nich jakość wykonania, wzornictwo i ergonomia – słuchawki prezentują się solidnie, uniwersalnie i nie powodują dyskomfortu. Nie zawiodłem się też projektem obsługi, wydajnością akumulatora i skutecznością tłumienia pasywnego. Składana konstrukcja i pojemny futerał to kolejne plusy. Brzmienie okazało się świetne, a szczególnie w trybie „Studio”, który oferuje zrównoważony, precyzyjny i klarowny dźwięk o ponadprzeciętnej dynamice oraz sporej scenie dźwiękowej. Pozostałe tryby również mają rację bytu – oferują bardziej relaksujący dźwięk i mogą służyć jako referencja.
Słuchawki są jednak bardziej profesjonalne niż konsumenckie za sprawą ograniczonej funkcjonalności. Interfejs Bluetooth obsługuje tylko podstawowe kodeki, ANC działa przeciętnie, a brakuje funkcji multipoint czy trybu transparentnego. Aplikacja mobilna jest również nieobecna. Mam też pewne zastrzeżenia do trybu „Bass Heavy” – szkoda, że nie jest on bardziej subbasowy, bo uwypuklony midbas powoduje pewne zniekształcenia.

Kali Audio HP-1 kosztują 899 zł. Jeśli najważniejsze jest brzmienie i szukamy bezprzewodowych słuchawek do zastosowań profesjonalnych, zakup powinien być udany. Gdy natomiast potrzebujemy przede wszystkim słuchawek do codziennych zastosowań, to werdykt nie jest już taki oczywisty. Przeciętne ANC oraz ograniczenia funkcjonalne przemawiają na niekorzyść HP-1 w zastosowaniach melomańskich. Słuchawki polecam więc wszystkim, którzy ponad wszystko stawiają jakość dźwięku, a odradzam ich zakup, gdy priorytetem jest aktywna redukcja hałasu.
Zalety:
+ solidne wykonanie
+ niezłe wyposażenie
+ uniwersalne wzornictwo
+ wysoka ergonomia
+ wygodna obsługa
+ niezłe tłumienie pasywne
+ szeroka regulacja rozmiaru
+ tryb przewodowy
+ trzy tryby DSP
+ długi czas pracy
+ wysokiej jakości brzmienie
+ przestrzenna i holograficzna scena dźwiękowa
Wady:
– ograniczona funkcjonalność (brak multipointa czy trybu transparentnego)
– przeciętna skuteczność ANC
– brak obsługi zaawansowanych kodeków audio
– lekkie zniekształcenia w trybie „Bass Heavy”
Sprzęt dostarczył:



![Sennheiser HDB 630 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/12/Sennheiser-HDB-630-218x150.jpg)
![Realme Buds Air 7 Pro [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/06/Realme-Buds-Air-7-Pro-218x150.jpg)
![Teufel Real Blue NC 3 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/05/Teufel-Real-Blue-NC-3-218x150.jpg)
![Beyerdynamic Amiron 100 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/05/Beyerdynamic-Amiron-100-218x150.jpg)
![Sonos Ace [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/04/main-218x150.jpg)