NF Acous to z jednej strony dość świeża chińska marka audio, z drugiej natomiast to przebrandowane NF Audio, robiące słuchawki dokanałowe już od 11 lat, więc zdecydowanie doświadczenia im nie brakuje.

Zmiana nazwy na szczęście nie przyniosła zmiany w nazewnictwie samych słuchawek, zatem dalej seria NM służy do bardziej krytycznego odsłuchu, natomiast rodziny RA, NE oraz NA są skierowane do bardziej rozrywkowego słuchania muzyki. I właśnie do tej ostatniej należy bohater poniższej recenzji – NF Acous NA20, wyceniony na 118,99 dolarów amerykańskich.

Zostały one wyposażone w nowy przetwornik dynamiczny z membraną pokrytą berylem oraz zastosowano w nich opatentowane technologie redukujące pogłosy i wyrównujące ciśnienie. Ale czy to się przekłada na coś więcej oprócz ładnie wyglądającej reklamy i będzie wystarczająco dobre, by dać możliwość NA20 na wybicie się pośród konkurencji? Z przyjemnością to sprawdziłem.

REKLAMA
hifiman

Wyposażenie

Słuchawki NF Acous otrzymujemy w średniej wielkości kartoniku, na który nasunięto gustowną tekturową wsuwkę ozdobioną grafikami ze słuchawkami, specyfikacją czy listą wyposażenia, a całość utrzymano w czarno-herbacianej kolorystyce. Sam kartonik otwiera się na dwie równe części, w których umieszczono same słuchawki, jak i wyposażenie, w skład którego wchodzą:

  • cztery pary białych silikonowych nakładek w rozmiarach XS, S, M oraz L,
  • wymienny kabel ze złączem QDC,
  • nieduże, ale pojemne i sztywne etui z logo firmy,
  • przejściówkę z małego jacka 3,5 mm na dużego 6,35 mm,
  • instrukcję obsługi.

O ile wszystko jest ładnie spakowane oraz dobrej jakości, to musiałem zmienić nakładki na swoje, gdyż te dostarczane przez NF Acous po prostu są za mało elastyczne i zbyt gładkie, by dobrze uszczelnić moje uszy. A nie da się ukryć, że NA20 należą do jednych z najbardziej zależnych od tipsów słuchawek, jakie miałem na swoim biurku w ciągu ostatnich dwóch lat. Tutaj po prostu każda nieszczelność pomiędzy tulejką a kanałem usznym ogranicza ich potencjał.

Wykonanie

Na pierwszy rzut oka NF Acous NA20 robią bardzo dobre wrażenie. Półprzezroczyste kopułki imitujące bursztyn, podkreślone złoceniem wokół zewnętrznego panelu, na którym również umieszczono pozłacane firmowe logo, a także w tym samym kolorze na bocznej krawędzi zrobiono oznaczenie modelu oraz strony lewej i prawej.

Tu faktycznie pasuje powiedzenie: „złote, a skromne”. Bo mimo, że taka estetyka przyciągają wzrok, to herbaciano-bursztynowa barwa tonuje krzykliwość, dzięki czemu całość ładnie się ze sobą komponuje. Do tego poszczególne elementy słuchawek są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy przy nacisku, a powierzchnia jest gładka, mimo że nie jest to monolityczna konstrukcja. Dodatkowo, dzięki półprzezroczystym materiałom, widzimy niemal całe wnętrze dokanałówek, łącznie z 10-milimetrowym przetwornikiem.

Wyprofilowanie wewnętrznej części słuchawek jest jak najbardziej prawidłowe i charakteryzuje się dobrą ergonomią, dzięki czemu NA20 nie męczą swoją obecnością nawet przy dłuższych odsłuchach. W zachowaniu komfortu pomaga również dość krótka tulejka. Choć ma ona standardową szerokość, to dzięki mniejszej długości nie rozpycha kanałów w uchu.

Na kopułkach znajdziemy również dwa otwory wentylacyjne – jeden od strony ucha przy tulejce, drugi na górnej krawędzi, zaraz obok złącza na kabel. Dzięki temu nie wystąpił u mnie efekt zatykania ucha przez zmianę ciśnienia, ani strzelającej membrany przy zakładaniu NA20.

Wrażenie obcowania z produktem premium jednak mija, gdy weźmiemy słuchawki do ręki. Panele okazują się barwionym tworzywem sztucznym o widocznych z bliska skazach, a nie idealnie wykonaną powłoką z żywicy. Złocenia to aluminiowe wstawki nieco przypominające miedź. Z kolei zastosowane złącza do podpinania kabli to stosowane głównie przez budżetowe chińskie firmy QDC zamiast klasycznych 2pin. Ponadto, niespodziewanie lekka waga nie daje poczucia obcowania z czymś z wyższej półki. Ale patrząc od strony praktycznej, właściwie są to plusy. Niewielka masa poprawia komfort, a zastosowane gniazda QDC pozwalają również na wpięcie kabli z końcówką 2pin 0,78mm, czyli najbardziej powszechnych.

Kabel słuchawkowy jaki dostajemy w zestawie to czterożyłowa plecionka wykonana z miedzi 6N OFC, która została pokryta brązową izolacją, dobrze ograniczającą efekt mikrofonowania przy ocieraniu kabla o ubranie. Z jednej strony mamy wspomniane wtyki QDC, z drugiej mini-jack 3,5 mm. Przewód jest przyjemny w dotyku i wystarczająco elastyczny, żeby nie plątał się nadmiernie, ale pozostając przy tym lekki i łatwy w ułożeniu.

Obudowa wtyku słuchawkowego jest smukła, zmatowiona, zakończona krótką gumową odgiętką oraz posiada nadrukowaną nazwę producenta na drobnym wcięciu. Wygląda to schludnie i nie łapie odcisków palców ani zadrapań. Od strony wtyków QDC przewód jest pokryty wyprofilowaną prowadnicą, dzięki czemu ułożenie go za uchem jest wygodniejsze i nie wysuwa się w trakcie ruchu. A jeśli mamy taką potrzebę, możemy również użyć ściągacza, żeby skrócić luźne odcinki kabla pod brodą, co bywa przydatne w trakcie aktywności fizycznej. Całość można spiąć za pomocą brandowanej tasiemki z rzepem. To bardzo wygodne rozwiązanie przy przenoszeniu słuchawek, gdyż niemal całkowicie eliminuje plątanie się kabla.

Brzmienie

Bas jest pierwszym co słyszymy w przypadku NF Acous NA20. Został on wyraźnie podbity na całej swojej długości. Nie jest to jednak tzw. „bass cannon”, czyli ciągły atak niskimi dźwiękami powodującymi wibracje w organizmie. Tutaj jest on odczuwalny, szczególnie w subbasie, ale pozostaje dość gładki, ciepły i mocno nasycony, nie uderzając sucho i punktowo, tylko swoim dłuższym wybrzmiewaniem niejako zaokrągla przejścia pomiędzy kolejnymi tonami. Z jednej strony nie męczy on przy dłuższych odsłuchach i daje sporo frajdy zachęcając do wybijania rytmu muzyki, ale z drugiej trochę ogranicza dynamikę. Nie znaczy to jednak, że jest on wolny, bo nadąża za podwójną stopą perkusji w mocnych metalowych utworach czy szybkim beatem w aggrotechu, ale gdy mamy wiele warstw na basie to zaczynają one się ze sobą zlewać. Natomiast gdy nie ma natłoku dźwięków z tego zakresu, od razu uwagę zwraca bardzo przyjemna faktura basu – jest on masywny, sprężysty, nie do końca naturalny, ale angażujący, z wyraźnie wyczuwalną fakturą instrumentów. Tutaj np. odsłuchy wiolonczeli pozwalają poczuć jej moc bez niszczenia wrażenia jej realności. Należy jednak mieć na uwadze, że podbicie dołu nie kończy się na midbasie, ale wchodzi również na przełom średnicy, co dodatkowo dociepla brzmienie. Jeśli ktoś szuka neutralności, to NA20 niekoniecznie będą idealnymi słuchawkami.

Średnica wyraźnie opiera się na niskich tonach. Zaczyna się ciepło, z dużym rozmachem i sporą porcją muzykalności. Całość jest gładka, zachęcająca do słuchania. Chętnie ukrywa niedokładności w nagraniu, ale nie pozbawia detali. Barwa instrumentów jest bliska naturalnej, z małym przesunięciem ku cieplejszym brzmieniom i podkreśleniem w wyższych rejestrach, które dodaje dynamiki i wyrazistości dźwiękom z tego zakresu. Dzięki temu NA20 w tej części pasma są bardzo uniwersalne i sprawdzają się niemal w każdej muzyce. Od ciężkiego metalu czy elektroniki, przez pop i rock, po poezję śpiewaną czy nawet jazz, ten model NF Acous radzi sobie co najmniej dobrze. Nie da się jednak nie zauważyć, że tony średnie są cofnięte, szczególnie w stosunku do basu. Przez to dźwięki z tego zakresu mogą lekko ginąć w tle, jeśli w utworze występuje intensywny dół. Bywa to problematyczne w przypadkach, gdzie mamy połączenie delikatnego środka z mocniejszym dołem, np. koncert fortepianu z kontrabasem, gdzie ten pierwszy może zostać nadmiernie przysłonięty. Występuje to sporadycznie, ale jednak występuje.

Wokale, będące składową średnicy, zachowują się analogicznie do niej. Niski śpiew męski jest mocny, lekko podkreślony, ale też śladowo nosowy. Baryton i tenor to głosy odtwarzane już w bardzo naturalny sposób, bez większych przekłamań i z przyjemną barwą oraz dobrym wybrzmiewaniem. Soprany posiadają wyraźny blask, są dość bezpośrednie, ale nie krzykliwe. Przy źle zrealizowanych nagraniach NA20 zaczynają balansować na granicy nadmiarowych sybilantów, ale jednak trzymają je w ryzach i starają się maskować niedoskonałości.

Tony wysokie zaczynają się mocno, z wyraźnym podbiciem i dużą swobodą. Energetyzuje to brzmienie słuchawek i balansuje podbite przejście pomiędzy basem i średnicą. I choć taka góra chwilami bywa agresywna na talerzach perkusji czy wysoko prowadzonych bitach, to dość szybko zaczyna opadać, więc jeśli nie jesteśmy mocno wrażliwi na ten zakres, to opisywany model NF Acous może dać nam sporo frajdy, gdyż takie zestrojenie pozwala zachować instrumentom nie tylko bogaty i wyrazisty dźwięk, ale również niemal naturalną barwę. Co istotne, nie ma tutaj wrażenia zapiaszczenia i nadmiernej metaliczności dźwięku, do czego może prowadzić podbicie góry. Takie prowadzenie tonów wysokich sprawia, że zdecydowanie lepiej sprawdzają się one w muzyce rozrywkowej, dając po prostu dużo frajdy, niż w muzyce klasycznej, gdzie zrównoważenie i przewidywalność partii skrzypiec czy dzwonków są bardziej istotne.

Scena w NA20 charakteryzuje się dobrym rozłożeniem dźwięków nie tylko na boki, ale również posiada zauważalną głębię. O ile zaczyna się ona blisko słuchacza, dając poczucie intymności i ostatnie plany nie uciekają mocno od uszu, to poczucie otwartości przestrzeni w muzyce jest wyraźne, a holografia wystarczająco dobra, by bez problemu lokalizować źródła pozorne. Nie jest to jednak bardzo wysoka precyzja, gdyż strojenie słuchawek nieco rozmywa przejścia pomiędzy poszczególnymi planami. Nie tworzą one ściany dźwięku nawet przy dużej złożoności nagrań, ale do e-sportowego grania raczej bym ich nie wybrał, bo można się pomylić co do odległości przeciwnika. Jednak w muzyce, która po prostu ma nas bawić, będzie to w zupełności wystarczające.

Detaliczność stoi na średnim poziomie w tym przedziale cenowym. O ile słuchając spokojniejszej muzyki, choćby nagrań akustycznych w małych składach, jest całkiem dobrze pod względem prezentacji szczegółów, a dźwięki są dokładne i czytelne, to wystarczy włączyć coś z mocniejszą podstawą basową albo dużą ilością instrumentów, by NA20 zaczęły zacierać mikrodetale, szczególnie w najniższych partiach, gdzie wydłużone wybrzmiewanie zabiera część informacji. Do odsłuchów krytycznych, skupionych na analizie, nie są to odpowiednie słuchawki i pod tym względem muzykalność zauważalnie przykrywa bardziej techniczną stronę nagrań.

Tym, co bardzo pozytywnie wpływa na odbiór tego modelu NF Acous, jest łatwość w doborze źródła dźwięku. Choć słuchawki nie są neutralne i wyraźnie koloryzują brzmienie, to nie są wymagające ani co do mocy, ani co do charakterystyki oferowanych przez wzmacniacz. Pojedynczy przetwornik dynamiczny o czułości 109 dB i impedancji 32 ohm to nie jest coś, co trudno wysterować, więc tak naprawdę do przyjemnego odsłuchu wystarczy nawet najprostsza przejściówka do telefonu, nie wspominając o audiofilskich przetwornikach, samodzielnych odtwarzaczach czy zaawansowanych odbiornikach Bluetooth. Mocny i ciepły dół, równoważony przez podciągnięte soprany w NA20 wymagają bardzo specyficznego źródła ze zniekształconą górą, żeby zagrać źle. Tutaj cieplejszy xDuoo X5, naturalny Aune Yuki czy jaśniejszy FiiO KA13 brzmiały trochę inaczej, ale zawsze dobrze, a NA20 trzymały swoją charakterystykę i bawiły muzyką.

Gdy spojrzymy na konkurencję, jest to bardzo bogaty w wybór przedział cenowy i nietrudno znaleźć coś dla siebie. Jak więc tu wypadają NF Acous? W porównaniu z już klasycznymi i ciągle lubianymi Aune E1, NA20 oferują brzmienie z bardziej podkreślonymi skrajami, mocniejszym, choć mniej precyzyjnym basem, podkreśloną, choć nie tak zrównoważoną górą, i lekko cofniętą średnicą. E1 są bliżej dźwięku neutralnego, z lepiej poukładaną sceną, ale nie oferują takiej muzykalności i zachęcania do tupania nogą w rytm muzyki.

Tin HiFi T4 to z kolei granie zdecydowanie chłodniejsze od NF Acous, z równym basem oraz średnicą i mocniej podkreśloną górą. To już pójście trochę w stronę krytycznych odsłuchów, z daleka od tego co daje NA20. Mimo zbliżonej ceny oraz konstrukcji te dwie pary to dla mnie bardziej dopełnienie, by mieć różne style brzmienia pod ręką, niż konkurencja sama w sobie. Bardziej zbliżone są Letshouer D13, które również skupiają się głównie na basie i górnych rejestrach, ale robią to w nieco inny sposób. D13 nie dociążają tak bardzo średnicy basem, przez co oferują wyższą dynamikę w tym zakresie oraz czytelniejsze detale, ale na drugim końcu szybciej męczą górą pasma i oferują mniejszą scenę.

Podsumowanie

NF Acous NA20 to bardzo ciekawe słuchawki zestrojone w obecnie mniej popularne “V”, czyli z mocniej zaznaczonymi skrajami i cofniętą średnicą. Przez to, że coraz mniej firm idzie w tym kierunku, okazuje się że strojenie w starym stylu wbrew pozorom nadaje tym słuchawkom dużo świeżości. Tu się nie patrzy, czy trzymają krzywą Harmana, krzywą B&K, krzywą SoundGuys, czy są płaskie. Tu się liczy tylko frajda ze słuchania muzyki, a tej NA20 dostarczają po prostu dużo.

Nie są najbardziej detaliczne, nie mają super precyzyjnego pozycjonowania, ale nie o to w nich chodzi. Przyjemny, nasycony i mocno uderzający bas w połączeniu z podkreśloną, ale nieprzesadzoną górą, czytelną średnicą oraz dobrze rozbudowaną sceną oferują niezobowiązującą rozrywkę, dużą uniwersalność, zachęcają do działania i świetnie sprawdzają się w ruchu, zwłaszcza iż są komfortowe. Gdy dorzucimy do tego to, że są mało wymagające zarówno odnośnie do jakości materiału muzycznego, jak i mocy oraz charakterystyki źródła dźwięku, to stanowią naprawdę ciekawy wybór do użytku na świeżym powietrzu.

Zalety:
+ barwne i rozrywkowe brzmienie, które nie męczy,
+ mocny i angażujący bas,
+ zaskakująco intymna i czytelna średnica, mimo jej wycofania,
+ rozbudowana scena dźwiękowa z wyczuwalną głębią,
+ niewymagające co do źródła,
+ ukrywają wady nagrań,
+ wysoki komfort użytkowania.

Wady:
– strojenie ogranicza precyzję dźwięku oraz szczegółowość,
– silikonowe nakładki z zestawu mogą wymagać wymiany,
– osoby wrażliwe na tony wysokie mogą być zmuszone do obniżania głośności.

Sprzęt dostarczył:

nfacous

REKLAMA
fiio

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj