Specyfikacja


REKLAMA
yulong

  • pasmo przenoszenia 20 Hz – 16 kHz
  • przetworniki armaturowe
  • izolacja 32-45 dB
  • impedancja 45Ω
  • czułość 98 dB, maksymalna skuteczność 122 dB
  • przewód 1,5 m z wtykiem 3,5 mm, adapter 6,3 mm w zestawie
  • wymienne filtry i przewód (standard MMCX)
  • 2 lata gwarancji

 

Zmieniło się sporo – oba modele to ta sama specyfikacja, wyższa skuteczność niż u poprzedników z inną impedancją. ER-4P(T) miały 27Ω, a ER-4S około 100Ω, teraz oba modele to 45Ω. W praktyce głośność, łatwość w napędzeniu jest podobna do modelu ER-4PT, czyli nawet wersja ER4SR nie jest specjalnie wymagająca i może działać z mniej wydajnymi źródłami. Oczywiście to nadal nie 8Ω i 120 dB skuteczności, co według mnie jest jednak bardziej praktyczne. Nowe Etymotic bardziej wyciągają szum ze źródła, niż wysokoohmowe ER-4S.

etymotic
etymotic

 

Brzmienie


  • Słuchawki: Etymotic ER-4PT (z adapterem do ER-4S), Noble Audio Savant, Noble Audio 4, Etymotic HF3, RHA MA750i
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre), AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760
  • DAP: FiiO X7, iBasso DX90
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

 

Nowe Ety to bez wątpienia krok naprzód. Nie jest to jednak duży skok, w końcu poprzednik oferował na tyle wysoki poziom, że trudno spodziewać się rewolucyjnej poprawy jakości, szczególnie w domenie liniowego brzmienia. Poprawki niemniej były potrzebne i zostały wprowadzone. Dźwięk dopracowano – bas jest pełniejszy, sopran bardziej rozciągnięty, rozdzielczość nadal kosmiczna, ale tym razem muzyka prezentowana w bardziej krystaliczny sposób, o czym za chwilę. Różnica pomiędzy wersją SR a XR jest ewidentna, a że SR z pewnością były też bazą dla brzmienia XR, to zacznijmy od opisu wersji referencyjnej.

 

Etymotic ER4SR

etymotic

 

Trzon brzmienia jest bez wątpienia ten sam – wierność, neutralność, studyjna sygnatura i referencja. W porównaniu do ER-4PT z adapterem do wersji S dźwięk jest jednak pełniejszy w basie, gdzie wcześniej brakowało subbasu. Bas to nadal liniowa sygnatura, ale teraz zejście jest zdecydowanie lepsze. Dół jednak nadal nie jest ciepły, nasycony, masywny, lecz raczej płaski, bez podbicia w średnich czy wyższych rejonach. To nadal nie dolne pasmo z Shure SE846 – ER4SR mają basu mniej, nie jest tak kształtny, ale za to punktowy, dynamiczny, precyzyjny, szczegółowy, przez co świetnie różnicuje faktury instrumentów.

Sopran również przeszedł lifting. Nie odbierałem poprzedników jako specjalnie jasnych lub ostrych, według mnie to neutralne słuchawki z precyzyjną, selektywną górą. W ER4SR sopran jest trochę bardziej promienisty, ale nadal nie ostry, nadal nie sykliwy, a niezwykle czysty, klarowny i precyzyjny, bez ziarnistości, zabrudzenia, piaszczystości. To świeże, bezpośrednie granie, który zapewnia doświetlenie średnicy, wokali, instrumentów, talerzy, dzięki czemu dźwięk jest bliski, intymny.

SR to pełniejszy bas i sopran, więc w efekcie średnica stała się czystsza, bardziej krystaliczna. Dla mnie ER-4PT z adapterem do S to brzmienie bardziej surowe, twardsze i jakby średnicowe. Bez wątpienia SR to nie V-ka, ale charakter dźwięku średnicy jest jeszcze bardziej neutralny, analityczny, klarowny i płaski. Uszczuplony bas i mniej rozciągnięta góra u poprzednika wydaje się akcentować średnicę – po odsłuchach modelu SR zacząłem odbierać swoje Etymotic jako bardziej brudne, techniczne, może nawet archaiczne. ER4SR to niezwykły poziom – producent nadal zaskakuje tym, co można zrobić z pojedynczego przetwornika.

Pod względem sceny też jest lepiej – odbieram dźwięk jako szerszy i głębszy, ale w niewielkim stopniu. Być może to również efekt czystszej średnicy, pełniejszego basu i sopranu. Separacja jest wzorowa, a powietrza dużo. Instrumenty są trochę bardziej kształtne, ale to nadal dosyć płaskie rysowanie źródeł pozornych, charakterystyczne dla pojedynczego przetwornika. Rozdzielczość zachwyca, ale dźwięki nie są tak trójwymiarowe, jak w wieloprzetwornikowych armaturach, gdzie instrumenty zajmują więcej miejsca w kreowanej przestrzeni. Etymotic ER4SR to nadal analityczny szkic oraz precyzyjne pozycjonowanie instrumentów. Nie ma tutaj efektowności, chociaż trudno nie zachwycać się dźwiękiem, który jest tak blisko, jakby podawany był bezpośrednio w mózg.

Tylko co, jeśli basu jest jednak nadal za mało? Z pomocą przychodzi model ER4XR.

 

Etymotic ER4XR

etymotic

 

ER4 Extended Response według mnie to brzmienie wzmocnione zarówno w basie, jak i sopranie. Rozdzielczość, klarowność, bezpośredni i precyzyjny dźwięk wciąż pozostają, przez co nadal trudno nazwać model XR słuchawkami dla “basogłowych”, bo nie jest to typowo rozrywkowa sygnatura. Powiedziałbym raczej, że SR oferują studyjny dźwięk, a XR nieco bardziej muzykalną weryfikację materiału muzycznego na rynek konsumencki. Od razu przyznaję, że ER4XR nie do końca przypadły mi do gustu przez neutralność średnicy i wzmocniony bas oraz sopran. Bliżej im do brzmienia na planie V w jasnym, klarownym i dosyć zwiewnym wydaniu. Efekt ten jednak słychać po bezpośrednim przejściu z SR i po czasie ustępuje.

Bas jest bliższy niż w SR, ale nadal nie ma wyjątkowej masy, ciężaru, subwooferowego zejścia. Brzmi bardziej muzykalnie, lepiej współpracuje z elektroniką. Czasami lekko zawibruje, bardziej dociąża dźwięk. W bezpośrednim porównaniu z ER4SR jest jednak jakby trochę napompowany kosztem rozdzielczości – model SR mocniej wyciąga fakturę instrumentów, drobniejsze detale pracy strun itp. Delikatny ubytek analityczności zapełniono więc muzykalnością.

Sopran jest również rysowany trochę mocniej, w stosunku do wersji SR lekko podbity i wzmocniony. W efekcie góra jest trochę bardziej sztuczna, krótka, lekko cyfrowa. Mimo że to również klarowne, czytelne brzmienie, to SR określiłbym mianem wierniejszych, bardziej liniowych, naturalnych w swojej neutralności, podczas gdy XR już obraz upiększają. To też nie brzmienie porównywalne do ER-4P lub PT, gdzie dźwięk jest łagodniejszy w sopranie, średnica bardziej wypchnięta, a bas raczej ocieplony midbasowo – XR prezentują pełniejszy subbas, są czystsze i bardziej krystaliczne, a to przez wyraźny sopran.

Średnica jest niby w tym samym miejscu co w SR – to ten sam charakter. W lżejszej muzyce nie ma problemu z żywymi instrumentami, wibrującymi dęciakami, męskim lub damskim wokalem. Mimo zaakcentowania skrajnych nie ma więc ograniczenia puli gatunków – z Infected Mushroom można bez problemu przeskoczyć na Wyntona Marsalisa czy Toma Waitsa i całość nadal brzmi bardzo dobrze. Na XR jednak chętniej sięgałem po Noisia, Extrawelt, Juno Reactor czy Massive Attack, podczas gdy z SR zostawałem przy lżejszych brzmieniach lub starszej elektronice.

Scenicznie jest to samo, ale z uwagi na mocniejszy bas, scena często wydaje się być trochę ciaśniejsza, zapełniona. Separacja to również wysoki poziom, brzmienie dynamiczne, klarowne i bezpośrednie.

 

Etymotic i sprzęt

Oba modele są bez wątpienia czułe na jakość źródła, rozdzielczość sygnału i jego czystość. Wyciągnęły szum z Bursona Virtuoso, a także lekki z AIM SC808, a na maksymalnym podbiciu również w Leckertonie UHA760, gdzie wystarczy niski lub średni gain. ER-4PT z adapterem do S, z uwagi na wyższą impedancję, nie są tak podatne na szum.

Etymotic to też dobry test sprzętu – łatwo zróżnicować źródła. Burson brzmiał najbardziej rozdzielczo i przestrzennie, AIM SC808 zaserwował gładsze brzmienie o mocniejszym basie i mniejszej scenie, a Leckerton znowu okazał się być płaski, wyraźny w średnicy, niezbyt przestrzenny, ale rozdzielczy i wierny. O2 i ODAC także zostały zaprezentowane ze wszystkimi zaletami i wadami.

IBasso DX90 z Rockboxem spisał się moim zdaniem świetnie w obu przypadkach. Można było liczyć na neutralność z dociążeniem, detal, separację instrumentów i kanałów, sporo powietrza. Z racji dokanałowej konstrukcji i niższej impedancji, wolałem współpracę SR i XR z DX90, O2/ODAC lub Leckertonem niż ze stacjonarnymi kombo pokroju Bursona. ER4-PT z adapterem do S są według mnie właśnie bardziej stacjonarne, a SR i XR to wypadkowa mobilności i użytku stacjonarnego.

 

Etymotic vs inne słuchawki

W moich testach wielokrotnie wybierałem Etymotic zamiast wieloprzetwornikowych armatur. Zawsze stawiałem wyżej rozdzielczy, wierny dźwięk, niż teoretycznie ciekawszy, pełniejszy i kształtniejszy z kilku przetworników. Rozdzielczość Etymotików robiła wrażenie nawet przy 12-przetwornikowych Roxanne od JH Audio, ale faktury średnicy czy dociążenia basu mogło brakować. Jedynie wspominane Shure SE846 wybrałbym zamiast Etymotic, bo miały wszystko co Ety tj. rozdzielczość, klarowność i bezpośredni charakter, ale były wygodniejsze, pełniejsze w basie i kształtniejsze w prezentowaniu źródeł pozornych.

Z SR i XR poprzeczka podniosła się jeszcze wyżej – wolę SR i XR zamiast wieloprzetwornikowych Noble (4 i Savant to nie ta rozdzielczość i precyzja, ale Savantom najbliżej), Heir (4.ai S to chudsze brzmienie, mniej rozdzielcze, ostrzejsze, zaś IEM 5.0 to ciemniejsze, basowe brzmienie), a rozważałbym zakup obu modeli Etymotic zamiast jednych Shure SE846. W końcu ergonomia Etymotic nie jest aż taka zła, jak się może wydawać, szczególnie po krótkim przyzwyczajeniu, za to tłumienie jest po prostu rewelacyjne. Według mnie nie ma też konkurencji u Westone – pod względem wierności i rozdzielczości serie W oraz UM zdecydowanie ustępują.

 

Podsumowanie



Trudno określić Etymotic ER4SR oraz XR mianem tanich słuchawek. To w końcu pojedyncze przetworniki za prawie 1800 zł. Uważam jednak, że jeśli szuka się kosmicznej rozdzielczości, precyzji, wierności (ER4SR) lub też dodatkowej rozrywki w neutralnym sosie (ER4XR), to nowe Ety są warte każdej złotówki – ja wybrałbym je zamiast wielu multi-armaturowych IEMów (może rzeczywiście zwrotnica to zło?). Bez wątpienia inżynierowie z Etymotic to cudotwórcy i jestem pełen podziwu ich kunsztu.

etymotic

 

Który model wybrać? Chciałoby się oba. Ja wolę wersję SR, ale do bardziej rozrywkowych brzmień wybrałbym model XR. W efekcie ER4XR mogą być bardziej uniwersalnym zakupem dla melomana – są nadal dobre do lekkich brzmień, ale z większym kopem w basie i sopranie do elektroniki, rocka czy metalu. Do analizy lepsze będą jednak ER4SR, które sprawdzą się też w zastosowaniach profesjonalnych.

Trzeba mieć jednak na uwadze, że dla początkujących, gustujących raczej w rozrywkowym brzmieniu, model SR może być zdecydowanie za chudy, zbyt jasny i techniczny, a XR to nadal nie ekstremalny bas, czy wyjątkowa V-ka. Etymotic w obu wersjach to nadal dźwięk dla konesera lub profesjonalisty.

 


rek

dla Etymotic ER4SR i ER4XR


Zalety:
+ świetne wyposażenie
+ wzorowe wykonanie
+ ładny, odświeżony design
+ mobilno-stacjonarna specyfikacja
+ wzorowe tłumienie
+ rozdzielczość, liniowość, precyzja, wierność – pełniejszy bas i rozciągnięty sopran w wersji SR
+ rozdzielczość, neutralność barwy, mocniejszy bas i sopran, muzykalność z nieznaczną utratą analityczności w wersji XR
+ napowietrzenie, separacja, muzyka podawana bezpośrednio do mózgu


Wady:
– ergonomia wymaga przyzwyczajenia (początkowo może być bolesna, ale po czasie nie będzie już sprawiać problemów)
– efekt mikrofonowy może być uciążliwy (konieczny klips, a z niektórymi uszami także zakładanie OTE)

 

Sprzęt dostarczył:

 

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
hifiman

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here