Audiofly to firma z antypodów, która rozpoczęła produkcję słuchawek w 2011 roku, a za granicą zyskuje coraz większe uznanie. Co potrafią wycenione na około 70 dolarów AF45M?
Opakowanie i akcesoria
Od początku jest ciekawie. Słuchawki oraz akcesoria zapakowane są specyficznie, umieszczono je bowiem w piankowej formie obłożonej kartonowym opakowaniem, które jest zapinane dwoma wyciętymi haczykami. Całość dodatkowo zabezpieczono nasuwką z lekko prześwitującego tworzywa sztucznego.
AF45M umieszczono w ciekawym pokrowcu z mikrofibry – jest szary i podłużny, dosyć płytki, ze skórzanymi wstawkami oraz wyraźnym szwem. System zamykania przypomina ten ze słuchawek Awei – w obręcz wylotu wszyto giętki materiał, etui otwiera się ściskając z obu stron i rozginając obręcz. Zamykanie również odbywa się szybko i wygodnie bez zamków, sznurków i zacisków. Oprócz pokrowca w zestawie znajduje się jeszcze komplet tipsów w 3 rozmiarach (2xS, 4xM, 2xL) oraz instrukcja obsługi z ciekawymi ołówkowymi szkicami produktu i szczegółowymi opisami.



Konstrukcja i stylistyka
AF45 wyglądają całkiem oryginalnie jak na dynamiczne IEM-y. Kopułki mają kształt kielichów, są czekoladowo-srebrne i wyglądają trochę jak wydech silników samolotu. Ogólnie mam co do nich lotnicze skojarzenia, co tylko potęguje nazwa producenta.
W tylnej części tulejki widać wyraźnie podziurawioną nakładkę przypominającą maskownicę z umieszczonym centralnie logo producenta. Na obudowie przetwornika próżno szukać oznaczeń kanałów, te umieszczono na filtrze tulejki lewej słuchawki, na prawej znajduje się tajemniczy numer 226 oraz oznaczenie w języku Braille’a na prawym wtyku przy słuchawce. Przewód o nazwie „Audioflex” jest rzeczywiście giętki, opleciony połyskującym i gładkim materiałem z rytmiczną fakturą oraz brązowymi akcentami. Na lewym odcinku dousznym umieszczono mikrofon w obudowie niczym ze starego mikrofonu, a przycisk wielofunkcyjny pełni rolę splittera, ma owalną konstrukcję z brązowymi wstawkami, jest wklęśle wyprofilowany i zgrabny. Kabel zakończono prostym wtykiem mini-jack o metalowo-plastikowej obudowie, wyżłobionej w górnej części jak pokrętło.


Całość prezentuje się bardzo dobrze, lekko w stylu retro. Duże wrażenie robią przewód oraz kształt kopułek. Widać dbałość o szczegóły i precyzyjne wykonanie – słuchawki są solidne i pewne w użyciu.






![Sennheiser Momentum True Wireless 5 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/09/Sennheiser-Momentum-True-Wireless-5-218x150.jpg)
![Fosi Audio IM4 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/08/Fosi-Audio-IM4-218x150.jpg)
![Sivga Lyrebird [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/08/Sivga-Lyrebird-218x150.jpg)
![Kefine Arnar [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/08/Kefine-Arnar-218x150.jpg)
![SIMGOT SuperMix 4 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/07/Simgot-Supermix-4-218x150.jpg)