Ergonomia



Słuchawki wygodnie obejmują uszy, pady są zaś miękkie i przyjemnie leżą wokół uszu. Opaska pałąka lekko uciska głowę, ale nie powoduje dyskomfortu. Regulacja rozmiaru jest potężna – w zasadzie nie trzeba rozsuwać pałąka, a posiadacze mniejszych głów mogą mieć problem.

Izolacja jest bardzo dobra – słuchawki nie przeciekają mocno. Ergonomia również wypada nieźle, chociaż słuchawki są dosyć ciężkie – kopułki wyraźnie ciążą i wydają się wręcz przeciążać pałąk.

Słuchawki reklamowane są jako przenośne i stacjonarne. Nie są składane i, jak dla mnie, są za duże do użytku przenośnego. Nie są wielkie, lecz masywne – posiadają wysokie, mocno odstające od uszu kopułki.

Specyfikacja


REKLAMA
sennheiser

  • przetwornik dynamiczny 50 mm z membraną z nanowłókien,
  • impedancja 25 Ohm,
  • skuteczność 108 dB,
  • maksymalna moc wejściowa 1800 mW,
  • pasmo przenoszenia 5 Hz – 45 kHz,
  • waga 365 g.

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Denon AH-D7100, AKG K550 i K545, Brainwavz HM5
  • DAC/AMP: Audiolab M-DAC i Q-DAC, ODAC i O2, Leckerton UHA760, iBasso DX50
  • Wzmacniacze: Micromega MyZic, Leckerton UHA760, Vorzüge VorzAMP duo, Tube Amp BL-2, JDSLabs C5
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series

Brzmienie D600 jest specyficzne – słuchawki kreują brzmienie na planie litery V, ale nieco przekrzywionej w stronę pierwszego ramienia, basu. Dźwięk jest efektowny, dołu jest sporo, ale nie brzmi to wyjątkowo syntetycznie. Ich barwę odbieram jako neutralną – w zależności od muzyki wydaje się być chłodna lub lekko ocieplona, ale nie jest tak nasycona jak w modelu D7100. Sześćsetki oferują brzmienie, które może być uniwersalne, o ile toleruje się mocną koloryzację w paśmie średnicy i basu oraz uzyska się synergiczne połączenie z odtwarzaczem lub torem, bo sporo od tego zależy. Słuchawki są głośne, łatwo je napędzić, mogą sprawiać problem z mocnymi źródłami.

Niskie tony są masywne, napompowane, wyraźne i nasycone. Bas jest ciężki, zwarty, obfity, jest go sporo, ale nie zalewa on brzmienia. Nie ma punktowego charakteru, nie jest to prezentacja analityczna i wyjątkowo szczegółowa, chociaż przekazuje niezłe zróżnicowanie. Bas w D600 tworzy mocny fundament, podstawę o obłym charakterze. Zajmuje sporo miejsca, ma duży format, nie skupia się w wyznaczonym mu punkcie, a trochę rozlewa, i momentami przeciąga – na niektórych źródłach przy wyjątkowo basowej i szybkiej partii potrafi się zgubić. Dół ma swobodny, efektowny, tłusty charakter z solidnym zejściem i akcentem w midbasie, ma efektowny atak, ale nie należy do tych szybkich. To dosyć uparta, daleka od dyscypliny prezentacja, ale efektowna – potrafi zaskoczyć, chociaż dla mnie jest za ciężki i za wolny. Dużo zależy od źródła – na wielu poprawia się jego dyscyplina, a ilość zmniejsza.

Średnica wydaje się równa jak deska, ale jest jej mało. Wokale wycofują się gdzieś daleko i brzmią płytko. Nie zalewa ich bas, pozostają całkiem przejrzyste, ale jednak drugoplanowe – czasami brakuje bliskości głosu, wokaliści wydają się być lekko oderwani od przekazu. Nawet gdy trafiają dokładnie w środek głowy, wydają się być gdzieś daleko w przestrzeni. Sporo zależy od realizacji muzyki – w wielu utworach głosy były zdecydowanie bardziej bezpośrednie, bliższe, ale zazwyczaj wokaliści wydawali się być wyalienowani, schowani gdzieś w głębi sceny. Ponownie dobór sprzętu może znacznie wpłynąć na ich brzmienie – na iBasso DX50 średnica była bliższa, a wokale bardziej naturalne.

Soprany są krótkie i szybkie, w opozycji do basu – przypomina to sytuację z D7100. Talerze perkusyjne są krótkie i cykające, lekkie i dynamiczne oraz całkiem precyzyjne. Góra nadaje brzmieniu dynamiki, lekko rozjaśnia przekaz i przyspiesza brzmienie. Wydaje się, że tłustawy, masywny i spowolniony dół kontrują soprany – szybkie, lekko narwane i energetyczne. Nie słychać masy talerzy, ich wybrzmiewanie jest skrócone, ale dzięki temu przekaz ożywia się, dostaje świeżości i trochę przyspiesza. Sopranów nie ma dużo, ustępują ilościowo niskim tonom, ale mają lekko sykliwy charakter – sybilizacja momentami jest słyszalna, soprany momentami wybijają się przed szereg i mogą zabrzmieć lekko cyfrowo, choć znowu sporo zależy od realizacji muzyki, słuchanego gatunku i toru.

Scena zaznacza mocną stereofonię, ale nie rozrywa przekazu na pół – brzmienie skupia się przy uszach i od nich oddala w głębi kanału. Scena nie jest zbyt wysoka – instrumenty eksponowane są do wysokości lekko ponad linią oczu, schodzą do wysokości ramion, lekko otaczają brzmienie od tyłu głowy. Nawet partie zbalansowane nie trafiają bezpośrednio w środek głowy, a lekko wycofują się za nią. Tło jest przyciemnione, a instrumenty dobrze skontrastowane i odseparowane – nie ma dużego napowietrzenia, ale efekt jest swobodny i przestrzenny. Brzmienie jest czyste, świeże i czytelne, nieźle zróżnicowane w stereofonii i ekspozycji oraz, jak na konstrukcję zamkniętą, całkiem otwarte. Przestrzenność dodaje brzmieniu efektowności – priorytetem nie jest wierność, a właśnie rozrywkowość.

Bardzo dobrze słuchało mi się na D600 Depeche Mode, Massive Attack lub Nine Inch Nails, a także mocniejszego metalu w stylu Meshuggah czy Gojira. W wielu innych gatunkach i realizacjach znalazłem satysfakcjonujące mnie brzmienie – D600 nie są wybredne co do jakości realizacji, często gorzej nagrane utwory brzmią na nich lepiej. Sporo da się dostosować torem – im bardziej precyzyjna prezentacja niskich tonów, im chudsza, tym lepiej. ODAC i O2 zaprezentował bardzo obfity dół, a nie jest to połączenie, które sprawdza się z wariacjami V-ek. Z kolei Leckerton UHA760 mocno zdyscyplinował bas – ten dalej był ciężki i obfity, ale stał się krótszy i szybszy. Przy użyciu wzmacniacza Vorzüge VorzAMP duo przekaz zyskał pewnego zabrudzenia. Bardzo dobre rezultaty dały też stacjonarne “klocki” typu Q-DAC i M-DAC, które powiększyły scenę D600, zdyscyplinowały brzmienie i wyrównały soprany, lekko je przybliżając. Odsłuchy na iBasso DX50 były bardzo przyjemne, lżejsze niż na ODAC i O2, trochę cieplejsze, z płytszym i szybszym basem. Skuteczność D600 nie pozwala jednak na wygodną amplifikację w celu modulacji brzmienia.

Bardziej przekonuje mnie brzmienie flagowca – D7100, ten jest jednak wielokrotnie droższy, ale ma większe nasycenie, uniwersalność i specyficzną naturalność przekazu, a dalej pozostaje basowy i masywny. Wolę też brzmienie AKG K545, które są chudsze, płytsze i bardziej sterylne, neutralne, ale mają lepiej kontrolowane skrajne pasma i zdecydowanie bardziej dynamiczne brzmienie. Wątpliwości miałbym w wyborze pomiędzy D600 a Phiatonami MS500 – te drugie są bardziej stonowane, uniwersalne, ale – o dziwo D600 – słuchało mi się przyjemniej w nowszych brzmieniach. Nowe JBL Synchros S500 również stawiam ponad D600 – brzmią bardziej syntetycznie i cyfrowo, ale mają lepiej kontrolowany dół i górę, a także pojemniejszą i bardziej zróżnicowaną scenę w ekspozycji instrumentów.

Podsumowanie



zdjecie
D600 ani mnie nie zawiodły, ani nie zachwyciły. Są specyficzne, ale mają swój potencjał – nie silą się na wierność, lecz stawiają na efektowność z podkreśloną linią basową i drugoplanową średnicą. Sporo zależy od synergii sprzętowej i gatunkowej – u mnie rezultaty były różne, często bardzo ciekawe, innym razem budzące duże wątpliwości. Sklepowa cena słuchawek wydaje się być zawyżona, mimo świetnego wykonania i niezłego wyposażenia. Cena na rynku wtórnym jest już całkiem atrakcyjna – o ile szuka się takiej charakterystyki oraz dobierze odpowiednie źródło.

Zalety:
+ bardzo dobre wykonanie, materiały wysokiej jakości
+ niezłe wyposażenie
+ dobra ergonomia (chociaż to nie słuchawki na małe głowy)
+ efektowne brzmienie, a zarazem specyficzne – silny i wolniejszy bas, szybka i krótka góra, drugoplanowa płaska średnica
+ ciekawa scena, otwarcie i ciemne tło
+ wrażliwe na specyfikę źródła (ale pod pewnym względem od niej zależne)


Wady:
– duże jak na portable
– wymagają odpowiednio dobranego źródła (zdarza się rozdmuchane brzmienie niskich tonów), nie lubią dużej mocy wzmacniaczy

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
fibae

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here