Specyfikacja


  • pojedynczy przetwornik armaturowy z mechanizmem BAM
  • impedancja 16 Ohm
  • długość przewodu 120 cm
  • skuteczność 112 dB
  • waga 16 g

Swojsko brzmiący skrót BAM oznacza Balancing Air Movement – to technologia stosowana w większości słuchawek produkcji Final Audio Design i odnosi się do specjalnej konstrukcji komory.

REKLAMA
sennheiser

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Shure SE846, Etymotic HF3 i ER-4PT (z adapterem do wersji 4S), HiFiMAN RE-400
  • DAC/AMP: ODAC i O2, Vorzüge VorzAMP DUO, Leckerton UHA760
  • DAP: Astell&Kern AK240 (FW 1.15), iBasso DX90 (FW 2.1.0)
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym baza WiMP HiFi oraz nagrania binauralne

heaven2
Heaven II mnie zaskoczyły, po teście AKR01 spodziewałem się solidnego przyciemnienia, tymczasem dwójki to przyjemnie wyważone słuchawki. Są praktycznie zrównoważone, ale góra jest trochę złagodzona, słychać lekkie ciepełko. W efekcie bas jest liniowy, ale z wykopem, tony średnie równe, a góra przystępna, nie sycząca. Brzmienie jest gładkie, jakby lekko posłodzone w stylu HiFiMAN-ów RE-400 lub Phonaków Audeo PFE 012, choć góra jest raczej w tym pierwszym stylu. Brzmienie ma sporo detali, ale nie jest wyjątkowo analityczne. Przekaz sprawia przyjemność – jest muzykalnie i wciągająco, z wykopem i kontrolą, ale płynnie.

Niskie tony to bardzo dobry poziom. Ilościowo bez podbicia – są równe ze średnicą. Nie ma ich dużo, mają jednak wykop, są soczyste, a przy okazji – dzięki równowadze -uniwersalne. To nie prezentacja dla fanów dużej ilości basu, a raczej wierności i neutralności – z tym słuchawki radzą sobie świetnie. Subbas jest obecny (ale niewystarczający do wyjątkowo tłustego i efektownego zejścia), więc nieźle współpracują z brzmieniami elektronicznymi (chociaż nie jest efektownie), z kolei midbas i upperbas współgrają z wieloma brzmieniami gitary basowej czy kontrabasu. Dół nie zalewa reszty pasm, jest selektywny ; współgra z resztą, nie jest zakrywany, nie gubi się. Jednocześnie nie jest to sucha i surowa prezentacja niskich tonów, na którą często narzeka się w słuchawkach armaturowych. To prawdopodobnie sprawka wspomnianego wcześniej systemu BAM, bo bas jest podobny do tego ze słuchawek dynamicznych, ma jednak większą precyzję, ale też gładkość i nasycenie, których często armaturom brakuje. Niskie tony oferują bardzo dobre zróżnicowanie, przekazują sporo detali, ale nie są wyjątkowo analityczne – mają pewne posłodzenie, są łatwe i przyjemne w odbiorze. Pozwalają rozkładać brzmienie na czynniki pierwsze, analizując pracę instrumentów basowych, ale bez utraty funu.

Średnica jest bardzo dobrze zrównoważona – nie ma efektu wypchnięcia ani wycofania. Nie jest ani sterylnie ani brudno, a właśnie gładko w stylu Audeo lub RE-400. Za sprawą sopranu odbiera się środek jako lekko ciepły i miękki, płynny. Etymotic HF3 lub ER-4PT są w średnicy bardziej surowe, mocniej zarysowane, w porównaniu do Heaven II lekko szorstkie. Słuchawki przekazują dużo detali, ale nienachalnie. Sporo zależy od źródła – im bardziej analityczne, tym mniej łagodnie i gładko, a bardziej bezwzględnie. Bardzo dobrze prezentowane są gitary, instrumenty dęte lub wokale, które pozostają czytelne. Brzmienie środka jest raczej bezpośrednie, ale nie wyostrzone, nie krystaliczne – środek przykrywa delikatna mgiełka, która łagodzi brzmienie i ukrywa trochę wad realizacji. Średnica jest przyjemnie nasycona oraz lekko zagęszczona. Najbardziej kojarzy mi się właśnie z płynnością, jest zaokrąglona – dźwięk przelewa się i płynie, zamiast twardo uderzać i mocno rysować brzmienie. To taka audiofilska słodkość, która nie każdemu może przypasować, ale może też zaczarować. Średnica jest bardzo dobra, ale trochę ustępuje Etymotikom pod kątem rozdzielczości.

Soprany są miękkie, równe, ale złagodzone. Sybilizacja jest maskowana, góra ustępuje lekko średnicy i niskim tonom – fanom Audeo lub Etymotików ER-4 sopranu może brakować. Na neutralnych zestawach jest on obecny, całkiem czytelny, ale wygładzony i przystępny. Trochę brakuje mi mocniejszego brzmienia góry, lekko ostrzejszego. Słuchawki są w tym rejonie bardzo grzeczne, spokojne, nie przyciemniają przekazu, pozostają jasne. Nie ma ostrych krawędzi, nie ma twardości. Słychać mgiełkę, ale bez zgaszenia góry. Przypomina to soprany z RE-400, ale HiFiMAN-y mają jednak góry trochę więcej i jest ona bardziej wyrazista, podczas gdy w Heaven II pozostaje obła. Talerze perkusyjne i cyfrowe sample brzmią i tak nieźle, są szybkie, trochę się zlewają, są za lekkie. Nie jest to brzmienie dla fanów mocnej góry, a raczej łagodności i przystępności. Osoby wrażliwe na sybilizację i ostrość będą zadowolone – Heaven II osiągają ten łatwy sopran bez przyciemnienia i wycofania góry pasma, ważne jest jednak odpowiednie dobranie źródła – słuchawki są na to wrażliwe, w niektórych przypadkach przełom wyższej średnicy i sopranu robi się lekko ostry.

Dobre wrażenie wywołuje scena, która faworyzuje szerokość zamiast głębi. Przekaz rozkładany jest raczej w płaszczyźnie lewa-prawa – dystanse góra-dół i przód-tył są mniejsze, czyli scena jest bardziej płytka i niższa niż szersza. Stereo jest mocne, dwa kanały brzmią oddzielnie, ale nie tworzą dwóch oderwanych scen – balans na środku jest zapełniony, muzyka przenika przez środek głowy. To podoba prezentacja do wspominanych Etymotic HF3 lub Audeo, wyraźne słychać efekty tła, ale te rozchodzą się raczej w głąb kanału niż w tył głowy. Efekty przenikania kanałów są szybkie i wyraźne, a instrumenty dobrze odseparowane. Napowietrzenie jest niezłe, ale nie ma potężnych dystansów pomiędzy instrumentami, nie jest też do końca swobodnie – przekaz jest raczej zwarty, a instrumenty tworzą całość i nie odrywają się od siebie.

Słuchawki przypominają mi Fidue A63 lub bardziej HiFiMANy RE-400 w wersji armaturowej – to bardzo dobry poziom i uniwersalne brzmienie. Heaven II są jakby bardziej zrównoważone w basie i średnicy niż dwa wyżej wymienione modele, oferują sopran raczej w stylu A63, są trochę łagodniejsze od RE-400. To bardzo dobry wybór dla osób, dla których Audeo są za ostre, a HF3 zbyt średnicowe, surowe. Fani dużego basu się jednak zawiodą. Mnie równie dobrze słuchało się The Prodigy, Juno Reactor, jak i Louisa Armstronga, Any Caram, Franka Zappę lub Marcusa Millera.

Słuchawki są czułe na źródło, efekty mogą być różne – Heaven II dobrze wyłapują charakter sprzętu. iBasso DX90 (FW 2.1.0) je dociążył, wypełnił, lekko ocieplił i pogłębił scenę. Niskich tonów było więcej niż na ODAC-u z O2, brzmienie było gęstsze, bardziej masywne, z większym wykopem. AK240 poszerzył scenę, dodał powietrza, swobody – Heaven II zabrzmiały z większym rozmachem, przestrzenią i bardziej analogowo i twardo w średnicy – oba połączenia były świetne. Słuchawki nie potrzebują amplifikacji, ale wzmacniacze mogą posłużyć do modulacji brzmienia. Vorzuge poszerzył scenę i oddalił ją od obszaru głowy, ale brzmieniowo lepiej pasował neutralny Leckerton – nie polepszył sceny, ale zaoferował bardziej analityczny i zdyscyplinowany przekaz.

Podsumowanie



heaven2
Final Audio Heaven II to bardzo ciekawe słuchawki, w których brzmieniu jest coś specyficznego. Zbudowane na pojedynczej armaturze oferują częściowo dźwięk znany ze słuchawek dynamicznych, brzmią lekko hybrydowo. Wrażenie robią zrównoważenie i czułość na źródło, cenię w nich także uniwersalność i przystępny przekaz. Dla mnie są trochę za grzeczne, ale w sumie używałbym ich z chęcią i mogę je polecić. W tym przedziale cenowym to bardzo dobra oferta i ciekawa alternatywa wobec Etymotic HF3, Phonak Audeo 012, HiFiMAN RE-400 itp. Wybrałbym też Heaven II zamiast sporo droższych Westone’ów W10 czy UM Pro 10. Wszystko zależy to jednak od gustu – Heaven II są raczej wyrównane i, mimo posłodzenia, dążą do wierności – osoby poszukujące dużego basu lub wyrazistej góry nie znajdą tego w Heaven II. Słuchawki Final Audio są pomiędzy, to taki brzmieniowy konsensus – może to być strzał w dziesiątkę lub słuchawki nijakie, ale zdecydowanie warto posłuchać.


rek
dla Final Audio Design Heaven II


Zalety:
+ bardzo dobre wykonanie
+ oryginalny design
+ zrównoważony bas z wykopem i równa średnica, niezła szerokość sceny, gładki i muzykalny charakter, sporo detali, specyficzna i wciągająca atmosfera (brzmienie armaturowo – dynamiczne, precyzja i miękkość)
+ niezła ergonomia i tłumienie


Wady:
– efekt mikrofonowy (konieczne noszenie OTE lub klips do ubrania)
– przeciętne wyposażenie
– mogą być zbyt gładkie, miękkie, za grzeczne w górze

Sprzęt dostarczył:


SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fiio

1 KOMENTARZ

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here