Ergonomia



Ja z wygodą nie miałem problemu – 4.Ai S są niewielkie, nie wypełniają małżowin tak bardzo jak większe (bo szcześcioprzetwornikowe) EarSonics S-EM6. Obudowy “czwórek” są gładkie, nie irytują małżowiny oraz nie wystają z uszu. Trzeba poświęcić jednak czasu na dobranie odpowiednich nakładek, a także dostosowanie zausznic. Biflange w moim przypadku nie za bardzo chciały współpracować, ale już średnie tipsy pojedyncze jak najbardziej. Nie czułem żadnej irytacji w trakcie zakładania oraz podczas dłuższych odsłuchów, ale konieczne było odpowiednie dogięcie zausznic, choć jak dla mnie mogłoby ich wcale nie być. Efekt mikrofonowy prawie nie występuje, izolacja jest dobra. Podczas odsłuchów w mieście otoczenie nie sprawia problemu, ale w wyjątkowo głośnych warunkach może nie wystarczyć.

heir
heir
heir

Specyfikacja


REKLAMA
hifiman

  • cztery przetworniki armaturowe, konstrukcja trójdrożna (podwójny niskotonowy, 1 średniotonowy i 1 wysokotonowy)
  • dwa kanały dźwiękowe
  • impedancja 25 Ohm

Jak widać, producent nie rozpieszcza klientów informacjami o słuchawkach. Po pierwszych odsłuchach okazało się, że słuchawki mają wysoką skuteczność oraz niskie zapotrzebowanie na prąd.

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Etymotic ER-4PT (adapter do ER-4S), Westone UM PRO 20, HiFiMAN RE-400
  • DAC/AMP: ODAC i O2, Beresford Bushmaster MKII, Burson Conductor SL, Nostromo Wolf, Leckerton UHA760, Vorzüge VorzAMP duo
  • DAP: iBasso DX50
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Effect Audio Iris
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym baza WiMP HiFi

heir
4.Ai S reklamowane są jako szczegółowe i równe, ale to nie są „proste” słuchawki, takie które wystarczy określić mianem ciepłych, jasnych czy czytelnych. Heiry mają swój charakterek, specyficzny typ prezentacji, trudno je określić i do końca wyczuć. Nie są ani analityczne, ani muzykalne, nie są do końca bezpośrednie, ani też wyjątkowo szczegółowe i czytelne. Są za to lekko ciepłe, nie tak wyrównane jak Etymotic ER-4S. Mają bardzo łagodną, miękką i przystępną sygnaturę, a przy tym pozostają precyzyjne. Sporo dzieje się w paśmie średnicy i przestrzeni, w szerokości i głębi sceny, która jednak nie jest typowa. Samo brzmienie wydaje się być zaokrąglone, gładkie – nie ma ostrości, instrumenty nie są prezentowane konturowo, a wszystko jest jakby delikatnie rozmyte, spowite mgiełką.

Heir Audio 4.Ai S na standardowym przewodzie

Słychać, że za tony niskie odpowiada podwójny przetwornik – bas ma charakterystyczną swobodę i niezależność, poszczególne pasma sobie nie przeszkadzają. Niskie tony nie są jednak podbite, zdecydowanie nie jest to prezentacja dla bassheadów, a raczej punktowa, dobrze kontrolowana, ale nie analityczna. Trochę brakuje masy, ciężaru – dół jest łagodny, słyszalny, ale nie jest to gęsta prezentacja. Nawet Etymotic ER-4P lub 4S wyciągają masywniejsze i równiejsze niskie tony, bardziej zbite i zwarte, a do tego surowe. W 4.Ai S bas jest miękki, gładki i znów jakby lekko rozmyty, lekki i łagodny. Subbasu jest mało, zaś midbas podbity jest na przełomie wyższego basu i jest go sporo, stąd lekka i szybka prezentacja niskich tonów, przyjemna w odbiorze, muzykalna, choć trochę brakuje midbasu oraz subbasu. Charakter dołu jest bardzo ciekawy, szkicowy, brzmienie nie męczy, ale czasami w mocniejszych gatunkach brakuje kopa.

Średnica jest lekko ciepła i łagodna, jakby delikatnie zawoalowana, przykryta chustą. Wydaje się mieć większy priorytet niż bas i soprany, znów pojawia się miękkość i gładkość bez ostrości, nie do końca bezpośrednie brzmienie. Niska średnica jest pełniejsza i równiejsza, chociaż słychać pewne spadki w paśmie 3–5 kHz oraz wyraźny szczyt około 6 kHz, tuż przy sopranie. Znów nie powiedziałbym, że jest równo, ale blisko równowagi – brzmienie jest wyważone, nie słychać nierówności jak w multiarmaturach Westone’a czy EarSonicsa. Etymotic przy Heirach wydają się rysować brzmienie mocną kreską, twardo i surowo, bardzo przejrzyście, blisko i bezpośrednio, w 4.Ai S brzmienie jest lekko zdystansowane, złagodzone, detali jest dużo, ale nie są przekazywane nachalnie. Bardzo dobrze brzmią wokale – nie wysuwają się do przodu, nie są bliskie, ale brzmią całkiem naturalnie, przystępnie i łagodnie. Podobnie instrumenty dęte – łatwo je odróżnić, przekazują dużo detali, ale są miękkie. Nie ma sztuczności, chudości i sterylności, jest lekko ziarniście. Gładkość i łagodność to chyba najtrafniejsze określenia brzmienia średnicy i nie tylko jej.

Soprany mają podobną tendencję do basu tj. lekko ustępują średnicy, mimo że słychać wyraźne podbicie w okolicy i ponad 6 kHz, bardzo łagodne pasmo 8–10 kHz, które odpowiada za sybilizację. Co dziwne, słuchawki potrafią jednak lekko zasyczeć, ale nie kłują i pozostają delikatne. Góra jest znów łagodna i miękka oraz trochę rozmyta. Nie kłuje, nie jest sztuczna, ale nie należy też do naturalnych. Przekazuje sporo detali, jest też precyzyjna. Radzi sobie z sample’ami i talerzami perkusyjnymi, chociaż wydaje się być lekko oderwana od wyższej średnicy, krótka i szybka. Nie słychać rozmiaru talerzy perkusyjnych, chociaż przekazują one sporo detali. Poszczególne uderzenia nie są jednak kontrastowo odseparowane, czasami wydają się lekko zlewać, rozmywać.

Prezentacja jest nietypowa, nie każdemu się spodoba. Mnie barwa Heirów się podoba, mimo że wolę klinicznie brzmiące Etymotic. 4.Ai S są relaksujące, miękkie i przystępne, a ich sygnatura jest czytelna i wycofana jednocześnie. Są dziwne, ale satysfakcjonują, nie będąc chaotycznymi, lecz konsekwentnymi. Słychać, że taki był zamysł i efekt jest o dziwo bardzo dobry.

To nie koniec, bo scena dźwiękowa również potęguje specyficzność opisywanych słuchawek. Budowany jest dystans wobec pierwszego planu, brzmienie oderwane jest poza obręb głowy – nie trafia w jej środek. Jest szeroko i głęboko, ze sporą ilością powietrza. Poszczególne instrumenty są od siebie mocno oddalone, wydają się być trójwymiarowe, pojemne, nie płaskie jak w Etymotikach. Scena jest wycofana, oddala się w tył głowy, wydaje się być też obniżona. Instrumenty eksponowane są jakby od linii uszu, nisko do ramion. Wokale trafiają w tył głowy, dźwięk wydaje się otaczać głowę po łuku. Wszystko brzmi specyficznie i jest trudne do opisania. Nie miałem wrażenia słuchania koncertu, gdzie muzycy są wokół mnie i grają dla mnie, czułem jakbym stał przy mikrofonie twarzą do publiczności, a muzycy znajdowali się obok i z tyłu mnie. Spacerując wydawało mi się, że niosę cały zespół na ramionach, ale nie czułem żadnego osaczenia dźwiękiem, ciasnoty, właśnie przez dystans i głębię. Scena mogłaby być trochę wyższa i przesunięta bardziej do przodu, ale to i tak zdecydowany plus w porównaniu z większością dokanałówek.

4.Ai S współpracowały z większością zestawów, nawet tych cieplejszych, choć lepiej spisywały się na jaśniejszych i mniej wydajnych – są bardzo skuteczne, więc trudno korzysta się ze wzmacniaczy. Nawet duet ODAC i O2 z wyłączonym podbiciem (gain 1x) wymagał momentami ściszania przetwornika w systemie operacyjnym, z kolei z iBasso DX50 eksponowany był szum i również trzeba było mocno zmniejszyć głośność – wolałbym niższą skuteczność i wyższą impedancję. Na Heirach bardzo dobrze słuchało mi się na jazzu, ambientu, lekkiego rocka, choć dotyczy to głównie dobrych realizacji. 4.Ai S nie są zbyt wymagające, ale słychać wady materiału. Niezbyt dobrze współpracowały za to z ciężkim graniem.

Heir Audio 4.Ai S i Effect Audio Thor Copper

Thor to przewód czterożyłowy z posrebrzanej miedzi 7N, hartowanej kriogenicznie, który trochę zmienia specyfikę słuchawek. Można też powiedzieć że eliminuje ich wady lub właśnie charakter – przekaz jest lekko wyostrzony, znika miękkość i łagodność. Brzmienie jest chłodniejsze, bardziej napowietrzone, robi się trochę bardziej analitycznie i szybko. Zmniejsza się dystans, brzmienie przybliża się, dalej scena wydaje się cofnięta, ale znika efekt eksponowania instrumentów na ramionach – te przesuwają się do przodu i brzmią szerzej, zaś stereofonia jest mocniej zaznaczona.

heir
heir
heir
Efekt jest bardzo dobry, chusta jakby znika, ale jednocześnie środek staje się chudszy. Sopran za to staje się bardziej precyzyjny, lepiej odseparowany i szczegółowy, już nie tak miękki i łagodny. Bas jest głębszy, pojemniejszy, lepiej dociążony. Średnica jest czystsza i bardziej sterylna, surowa. Brzmienie przybliża się specyfice Etymotic, nie jest już tak relaksujące i oddalone, staje się neutralne w barwie, ale i mniej naturalne. Tym samym sybilizacja nagrań staje się wyraźniejsza, a detale bardziej czytelne.

Heir Audio 4.Ai S i Forza AudioWorks Hybrid IEM

Hybrid IEM, najnowszy przewód Forzy, to czterożyłowa hybryda srebra 7N oraz miedzi 7N. Brzmienie ze wspomnianym kablem należy ulokować gdzieś pomiędzy oryginalnym przewodem, a Thor Copper. Słuchawki zachowują swój lekko ciepły i relaksujący charakter, przekaz jest pełniejszy oraz nie odchudzony. Staje się również bardziej bezpośredni, ze sceną dzieje się to samo co z Thorem – przysuwa się z ramion, jest szerzej, z lepszym napowietrzeniem, ale nie tak analitycznie, chudo i surowo. Chusta również znika, brzmienie jest bardziej czytelne, bliskie, słychać więcej detali, a bas staje się głębszy. FAW Hybrid IEM to bardziej nasycone, głębsze i masywniejsze granie niż z przewodem Effect Audio.

heir
heir
heir
Hybrid IEM rozwijają i polepszają specyfikę Heir Audio, za to Thor dodaje im analityczności. W obu przypadkach efekt jest bardzo dobry, a wybór przewodu jest zależny od predyspozycji. Na neutralnych lub jasnych zestawach lepiej słuchało mi się 4.Ai S z Hybrid IEM – pozostawała gładkość i miękkość brzmienia, za to na tych cieplejszych bardzo dobrze sprawdzał się kabel Effect Audio.

Podsumowanie



4.Ai S to słuchawki nietypowe, ale trzymające bardzo dobry poziom. Nie powodują opadu szczęki, nie są wzorowe, ale sprawiają przyjemność z odsłuchów. Przydałby się równiejszy bas i sopran, mniej zmiękczone i bardziej bezpośrednie brzmienie, ale mimo to podobały mi się one dużo bardziej niż testowane sprzęty EarSonicsa lub Westone’a. Wybrałbym je zamiast Westone 4 lub W40, od których są jaśniejsze i równiejsze, mają głębszą scenę i lżejsze brzmienie. Słuchawki Heir Audio są jednak podobne do W40 oraz również specyficzne – wymagają odpowiedniego podejścia, zrozumienia i odpowiednio dobranych elementów.

heir
Heiry dodatkowo cechuje wysoce atrakcyjny design oraz konstrukcja. Brzmienie 4.Ai S jest relaksujące, łagodne i przestrzenne – specyficzne w każdej kwestii, ale angażujące. Sporo można zmienić przewodem, a z uwagi na popularny standard wtyku eksperymenty nie będą problemem. To jednak nie słuchawki dla każdego, właśnie przez miękkość, łagodność i jakby rozmycie brzmienia, tę metaforyczną, wielokrotnie wspominaną chustę.

4.Ai S to nie tylko brzmienie, ale też bardzo dobra ergonomia i design, a także dobre wyposażenie. Sumując wszystkie elementy i możliwości uważam, że są warte zakupu, szczególnie dla osób lubiących gładki i miękki przekaz – rekomendacja.


rek
dla Heir Audio 4.Ai S

Zalety:
+ wzorowe wykonanie i piękny design
+ bardzo dobre wyposażenie (w zestawie wygodna i pojemna skrzynka)
+ bardzo dobra ergonomia
+ lekkie, łagodne, miękkie i relaksujące brzmienie z głęboką sceną i sporą ilością detali
+ czułe na jakość przewodu, którym wiele można dostosować


Wady:
– specyficzny bas, wyższa średnica, sopran (da się poprawić lepszym przewodem)
– trochę za bardzo oddalona i wycofana scena
– czasami zbyt duże złagodzenie brzmienia

Sprzęt dostarczył:


REKLAMA
mp3store

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here