Specyfikacja


  • przetworniki dynamiczne: 10 mm
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • impedancja: 16 Ohm
  • skuteczność: 100 dB +/- 3 dB
  • maksymalna moc wejściowa: 30 mW
  • mikrofon wielokierunkowy, pasmo 100 Hz – 10 kHz, skuteczność -42 dB +/- 3 dB
  • kable 130 cm, kątowe wtyki 3,5 mm

REKLAMA
sennheiser

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Narmoo S1, Ostry KC06, Fidue A71, Etymotic ER-4PT (ER-4S), HiFiMAN RE-400, Phiaton BT 220 NC
  • DAC/AMP i wzmacniacze: IFI Nano iDSD, ODAC i O2, Leckerton UHA760
  • DAP: iBasso DX90, Sansa Clip Zip, xDuoo X2
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series

m6pro
Słuchawki zaskakują, oferując bardzo dobry poziom brzmienia, choć nie obyło się bez wpadek. M6 Pro mają jednak dużo silnych stron – brzmienie jest mocne w średnicy, mniej basowe, stąd wpisuje się w bardziej monitorowe i analityczne tendencje. Nie jest to jednak idealnie zrównoważona i „nudna” sygnatura, słuchawki pozwalają na rozrywkę. Nie są też w pełni wierne, swoje na sumieniu mają, ale pozwalają dosyć precyzyjnie śledzić co dzieje się w muzyce. Dodatkowo brzmienie zamykają w dużej i mocno napowietrzonej (jak na tę cenę) scenie. Trudno uczynić z nich tło muzyczne, wciągają, angażują w nagrania.

Niskie tony nie zostały podbite, nie wychodzą ponad średnicę, nie są też wyjątkowo liniowe. Izolacja jest przeciętna, stąd trochę brakuje energii basu, jego „ciśnienia”, ale dociąża brzmienie, jest wyczuwalny, dopełnia muzykę, trzyma się jednak w tle. Nie jest to bas punktowy i wyjątkowo zwarty, ma raczej obły charakter. Buduje podstawę dźwięku, sprawia wrażenie jakby był wszędzie – nie dociera z konkretnego punktu, chociaż sporo zależy od nagrania. Zdarzały się utwory w których robił duże wrażenie, spisywał się jak z dużo droższych słuchawek, ale w innych gdzieś znikał i brakowało detali, kształtu, precyzji. Jego kontrola pozostaje jednak niezła, mimo że nie jest rysowany punktowo i precyzyjnie. Ma miękki, dosyć obfity charakter, nie należy do wyjątkowo szybkich, ale też przesadnie się nie przeciąga. Wydaje się być mocniejszy na przełomie subbasu i midbasu, nie zachodzi na średnicę. Brzmi to nieźle, ale też dosyć specyficznie – bas M6 Pro jest grzeczny i nie bajeruje.

Pasmo środkowe ma dosyć agresywną prezentację wyższych warstw, okolic 3-6 kHz z bardzo mocnymi 5 kHz. Średnica jest bardziej szorstka, ostrzejsza, chudsza, ale takie podbicie daje efekt przejrzystości. Jest bardzo bezpośrednio, a brzmienie rysowane jest mocną kreską. To dosyć surowe tony średnie, przy których bas wydaje się miękki. Średnica sprawia wrażenie jakby docierała z przetworników armaturowych – ma wyższą rozdzielczość od basu i wyciąga dużo detali. Potrafi niestety zmęczyć i wymaga odpowiedniej muzyki oraz źródła dźwięku. Im głośniej, tym bardziej daje się we znaki. Czułem potrzebę zwiększenia głośności, by wydobyć ten skromniejszy bas, ale wtedy wyższe średnie stawały się kłujące, szorstkie. Trochę brakuje mocniejszej niższej średnicy, ale sporo można zdziałać korektorem oraz doborem odpowiedniego źródła. Potrzeba raczej ciepłych, ciemniejszych grajków stawiających na bas, niskie średnie, nie wypychających góry i sopranu. Nie jest to jednak konieczność – M6 Pro wymagają pewnego przyzwyczajenia. Jest w ich mocnej wyższej średnicy coś specyficznego, wciągającego. Brzmienie jest oryginalne i wracając np. do HiFiMAN-ów RE-400 trochę brakowało mi tego podpasma.

Sopran jest również specyficzny – to dosyć jasna góra, która lekko chowa się za wyższą średnicą. Nie jest to góra rozciągnięta, ma średnicowy charakter, a nie cyfrowy i syntetyczny. Jest trochę zgaszona, bo wycięte zostały najwyższe składowe, gdzieś ponad 12,5 kHz. Talerze wybrzmiewają jednak całkiem naturalnie, minimalnie brakuje dyscypliny. Słychać ich wagę, „metalowość”, ale nie są wyjątkowo selektywne – czasami trochę się zlewają. Brzmienie jest jasne, sopranu jest stosunkowo sporo, ale to wyższe średnie mają pierwszeństwo. Stąd dźwięk jest rozjaśniony, ale nie typowo ostro-sybilizujący. Przez mocniejsze niższe pasmo sopranu nie jest też syntetycznie i chłodno, a ponownie surowo – tak w stylu monitorowym.

Scena robi duże wrażenie – to najsilniejszy element M6 Pro. Słuchawki brzmią poza głową, elipsą – mocniej rysują szerokość, ale głębia jest również dobra. Sporo dzieje się na płaszczyźnie przód-tył, ale trochę więcej na lewo-prawo. Scena jest trochę uniesiona, sprawia wrażenie otwartej, ale nie słychać przyciemnienia tła. Instrumenty nie są prezentowane tak kontrastowo jak w dokanałówkach z mocniejszą izolacją. Powietrza jest dużo, a separacja instrumentów bardzo wyraźna. To analityczna prezentacja, co w połączeniu z wypchniętą wyższą średnicą daje wrażenie przejrzystości, klarownego i swobodnego brzmienia. Da się wyłapać dużo detali, oddzielnie śledzić każdy instrument. Może nie tak precyzyjnie jak na armaturach z wyższej półki, ale w swojej cenie – bardzo dobrze.

MEElectronics M6 Pro i źródła

Słuchawki potrzebują cieplejszych sprzętów z łagodniejszą wyższą średnicą. To nie wybór do jaśniejszych, chłodniejszych, ostrzejszych źródeł.

Poskromił je xDuoo X2 – urządzenia stworzyły niezły duet, mocniejszy w basie, łagodniejszy w sopranie i wyższej średnicy. Brzmienie było cieplejsze, bardziej soczyste. Sansa Clip Zip również dobrze współpracował, chociaż przydałoby się więcej basu. Połączenie z xDuoo było też bardziej przestrzenne, gęstsze. IBasso DX90 zgrał się z nimi na standardowym oprogramowaniu, ładnie dociążył, pozwolił rozbudować scenę i złagodził przekaz wyższych pasm. M6 Pro są czułe i skorzystały z potencjału DX90, ale nie potrzebują oczywiście odtwarzacza z aż tak wysokiej półki – połączenie z xDuoo było również bardzo przyjemne. Podejrzewam, że FiiO X1 również byłby dla nich dobrym kompanem.

MEElectronics M6 Pro vs inne słuchawki

HiFiMAN-y RE-400 to brzmienie gładsze i łagodniejsze, bardziej zrównoważone w sposób naturalny, czyli lekko cieplejszy, ale w lekkiej, bardzo muzykalnej wersji. Mają wyższą rozdzielczość i bardziej płynną sygnaturę – są równiejsze, mimo że łagodzą sopran i wyższe tony średnie, podczas M6 Pro odwrotnie: mocniej akcentują wyższą średnicę i górę. Scenicznie było podobnie, ale z uwagi na trochę słabszą izolację to M6 Pro zaserwowały bardziej otwartą i napowietrzoną scenę.

Poziom Etymotików to nie jest. Te są studyjne, równe jak deski, bardzo szczegółowe i rozdzielcze. Słychać w M6 Pro niższą rozdzielczość i bardziej falującą sygnaturę, ale wyczuwalny jest także ten wspólny, „profesjonalny” trzon. Narmoo S1 z podwójnym przetwornikiem dynamicznym mocniej rozbudowują bas, rysują scenę szerzej i z lepszą równowagą. Ostry KC06 to brzmienie… ostrzejsze, ale w sposób syntetyczny. Są chłodniejsze, mocniej akcentują wysoki sopran, brzmią bardziej cyfrowo, czyściej i sterylnie. M6 Pro mocniej wypychają średnie, są bardziej ziarniste i „brudne”. Brainwavz M1 mają gładsze brzmienie, również falujące w średnicy, ale nie wypychają tak wyższych pasm i są bardziej „mdłe”. M6 Pro mocniej rysują dźwięk i są bardziej przestrzenne, napowietrzone w scenie. Braiwavz R1 oferują dużo mocniejszy bas o gorszej kontroli i z dalszą średnicą – to dużo bardziej rozrywkowe brzmienie. Jest coś podobnego w MEE M6 Pro do M9 Classic, które też mocno rysują wyższą średnicę i sopran, są jaśniejsze, trochę ostrzejsze i gładsze. M6 Pro mają wyższą rozdzielczość średnicy, więcej detali i większą scenę.

Podsumowanie



m6pro
M6 Pro to bardzo dobre słuchawki, godne zakupu. Nie jest to sprzęt dla każdego – fani basu, ciepła i łagodnego dźwięku nie będą usatysfakcjonowani. To raczej sprzęt do bardziej analitycznych odsłuchów, do śledzenia muzyki. Wyższe średnie potrafią przyciąć, więc dobór muzyki i odtwarzacza, ewentualnie zabawa korektorem, może okazać się koniecznością. Nie wiem czy w opisie dźwięku nie byłem zbyt wymagający wobec słuchawek – swoje na sumieniu mają, jest w nich coś specyficznego, ale w tej cenie jest bardzo dobrze. To także niezłe wykonanie i świetne wyposażenie.


power
dla MEElectronics M6 Pro

Zalety:
+ rewelacyjne wyposażenie (dwa przewody, świetne etui itd.)
+ dobre wykonanie
+ ładny design
+ niezła ergonomia
+ bardzo dobre brzmienie, mocna średnica, wyrazisty dźwięk, miękki bas i „armaturowy” nalot na średnicy
+ duża scena, mocna separacja, sporo powietrza


Wady:
– zausznice przekazują efekt mikrofonowy z odcinków dousznych
– może brakować izolacji
– wycofana góra powyżej 12 kHz, zbyt mocne 5 kHz, trochę skromny bas (sporo zależy od nagrania i odtwarzacza)

Sprzęt dostarczył:



SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fibae

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here