Specyfikacja


  • przetworniki dynamiczne 14,3 mm
  • pasmo przenoszenia: 10 Hz – 27 kHz
  • impedancja: 32 Ohm
  • THD: poniżej 1%
  • skuteczność: 100 dB
  • Bluetooth 4.0 z NFC, aptX, cVc
  • zasięg: do 10 m
  • czas pracy: do 10 godzin z NC, do 16 godzin bez, czas czuwania: do 500 godzin bez NC, do 26 godzin z NC

REKLAMA
final

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Narmoo S1, MEElectronics M6 Pro, Ostry KC06, Fidue A71, Etymotic ER-4PT (ER-4S), HiFiMAN RE-400
  • DAC/AMP i wzmacniacze: IFI Nano iDSD, ODAC i O2, Leckerton UHA760
  • DAP: iBasso DX90, Sansa Clip Zip, xDuoo X2
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series

BT220 NC to bardzo dobry poziom brzmienia. Producent postawił na nowoczesny, dociążony, gładki i lekko przyciemniony przekaz w cyfrowym stylu, ale bez wycięcia średnicy. Słuchawki mają znamiona tej konstrukcji, pewne cechy wynikające z budowy wpółdousznej, transmisji Bluetooth z ANC, czyli mniejszy subbas, zorientowanie wokół midbasu oraz syntetyczny nalot. To jednak także otwarta scena budowana poza obszarem głowy, którą również zawdzięcza się słuchawkom łączącym cechy dokanałowek i “pchełek”.

Phiaton BT220 NC bezprzewodowo

Bas jest dynamiczny, soczysty. Nie ma wyjątkowo mocnego uderzenia, ale jego atak jest wystarczający, by nadać brzmieniu odpowiedniej rytmiki. Z racji słabego tłumienia pasywnego jest on wzmacniany cyfrowo, co słychać. Nie ma też mocnego zejścia subbasu, z tego samego powodu. Niskie tony są gładkie, mają niezłą rozdzielczość oraz dobrą szczegółowość, ale to muzykalność i relaks są priorytetem. Bas nie sili się na wierność, wyjątkową precyzję, jest lekko podkreślony, ale nie zalewa muzyki swoją masą. Właściwie to poziom „akurat”: nie za mało i nie za dużo, by słuchawki współgrały z wieloma gatunkami. Niskie tony są też nieźle zwarte, precyzyjne, nie gubią się, nie dudnią – kontrola to zaleta reprodukcji niskich tonów Phiatonów BT220 NC. Przydałoby się trochę więcej masy, dociążenia, „ciała”, który ulatuje przez niskie tłumienie pasywne, z racji niskiego ciśnienia akustycznego.

Średnica jest miękka i gładka, czysta, na swój sposób sterylna i cyfrowa, co daje się często słyszeć w tego typu słuchawkach. Nie jest ona wypchnięta, nie chowa się też specjalnie za basem. Mocniejsze wydają się być niższe jej podpasma – wyższej średnicy jest mniej, stąd brzmienie jest gładsze, bez szorstkości, ostrości, twardości. BT220 NC rysują brzmienie miękką kreską i pozostają łagodne. Może trochę brakować zwarcia, precyzji, średnica jest minimalnie rozmyta, zaokrąglona. Nie ma ostrych krawędzi, wszystko zostało odpowiednio „wymuskane”. Nie brzmi to naturalnie, trochę brakuje ziarnistości, szumu, charakteru starych nagrań, ale poziom jest dobry, choć nie dla fanów wierności, lecz przyjemnej barwy i prostego w odbiorze przekazu. Środek jest trochę przyciemniony, ale pozostaje zaskakująco klarowny, wokale nie są wypchnięte, ale odpowiednio czytelne i przejrzyste, z kolei brzmienie instrumentów jest ciekawie zagęszczone. To bardzo ciekawa i stosunkowo uniwersalna prezentacja, o ile pogodzimy się z koloryzacją o tej cyfrowej manierze.

Sopran jest złagodzony, krótki i cyfrowy. To czysta i sterylna góra, która jednak chowa się w tle, co przyciemnia brzmienie. Sopran jednak nadaje brzmieniu wystarczającego blasku, jest szybki, przyzwoicie odseparowany, chociaż ma tendencję do rozlewania się, lekkiego szeleszczenia. Góra jest sztuczna, talerze nie mają masy, a brzmią jakby były cyfrowymi samplami. Nie sprawia to jednak problemu, gdyż niskie tony i średnica również prezentują podobną, nowoczesną, gładką i miękką tendencję, więc i góra nie jest sykliwa, lecz równie przystępna.

Scena robi dobre wrażenie, jak przystało na hybrydy dokanałowek ze słuchawkami dousznymi. Dźwięk skupia się w obszarze głowy i poza nią, dobrze zarysowana jest głębia, a stereofonia jest czasami wyciągana wyraźnie poza głowę, słychać mocne odróżnienie kanałów lewego i prawego. Na pochwałę zasługują też dobre napowietrzenie oraz separacja. Dystanse pomiędzy instrumentami nie są olbrzymie, ale nic się nie zlewa, wszystko pozostaje oddzielone i odpowiednio czytelne. To bardzo dobry poziom, scena to silna strona słuchawek, nawet pomimo lekkiego wycofania (więcej dzieje się z tyłu głowy). Brzmienie wydaje się być też odfiltrowane z szumów, co daje efekt przyciemnienia tła. Instrumenty prezentowane są kontrastowo, jakby oderwane od otoczenia. Scena ma też niezłą wysokość.

Phiaton BT220 NC przewodowo

Po podłączeniu adaptera micro USB do wtyku 3,5 mm słuchawki automatycznie się wyłączają. Brzmienie w trybie pasywnym jest również bardzo dobre, w niektórych aspektach lepsze, ale palmę pierwszeństwa należy przyznać transmisji Bluetooth. Słuchawki brzmią bardziej naturalnie, trochę twardszą kreską. Poszerza się scena, trochę wzrasta rozdzielczość, za to bardziej chowa sopran. Brzmienie nie ma już takiego wygładzenia i troszkę się przymula. Połączenie Bluetooth dodaje im więcej klarowności, mocniej separuje instrumenty. Rzadko się zdarza, ale słuchawki są trochę lepsze bezprzewodowo, mimo że połączenie z ODAC-iem i O2, DX90, Leckertonem UHA760 dało słuchawkom mocniejsze dociążenie basu, którego może brakować przy transmisji Bluetooth.

Phiaton BT220 NC vs inne słuchawki

BT220 NC to bardzo podobny, a może nawet trochę lepszy poziom od Bose QuietComfort QC20i. Mają większą ilość przestrzeni, powietrza, bardziej czytelny i lepiej zrównoważony przekaz. Z kolei QC20i cechuje dużo lepsze aktywne tłumienie hałasu oraz ergonomia.

Sony SBH80, słuchawki dokanałowe Bluetooth to mocniejszy bas i zejście subbasu. Niskie tony potrafią czasami zdominować średnicę. Przy nich Phiatony to brzmienie lżejsze, bardziej relaksujące i uniwersalne, podobnie nowoczesne.

Podsumowanie



Opisywane Phiatony bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Brzmienie jest nowoczesne, gładkie, relaksujące – to dobry poziom. Nie jest to jednak rozdzielczość, którą można mieć w tej cenie wśród przewodowych słuchawek dokanałowych. Z drugiej strony to jednak Bluetooth z tłumieniem hałasu, wcale nie daleko im do Bose QC20i, choć chciałoby się jednak trochę bardziej skutecznego trybu tłumienia hałasu – ten od Bose dawał efekt odcięcia od świata, podczas gdy Phiaton BT220 NC to bardziej filtr niskich częstotliwości.


power
dla Phiaton BT 220 NC

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ niezła ergonomia
+ tryb ANC, funkcja „monitor”, komunikaty głosowe, prosta obsługa
+ dobre brzmienie, wyraźny midbas, gładka średnica, łagodna góra
+ spora scena dźwiękowa, wyraźna separacja, sporo powietrza


Wady:
– tłumienie hałasu to bardziej filtr, słuchawki nie odcinają od świata (raczej do samolotu, niż na ulicę)
– słabe tłumienie pasywne
– spadek w subbasie i sopranie, lekkie rozmycie, cyfrowość średnicy, pewne wycofanie sceny

Sprzęt dostarczył:



SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
hifiman

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj