Specyfikacja



Słuchawki Phiaton MS-200 to między innymi:

  • przetwornik o rozmiarze 14,3 mm,
  • impedancja 32 Ohm,
  • pasmo przenoszenia 10 Hz – 27 kHz,
  • skuteczność 100 dB.

Odsłuch

REKLAMA
fonnex



Słuchawki przetestowałem na zestawie stacjonarnym – ODAC z O2 oraz na przenośnych – Sansa Clip+ z FiiO E6 oraz Samsung YP-R1 z FiiO E6. Materiałem testowym były różne formaty wielu gatunków muzycznych – jazzu, rocka, metalu i elektroniki.

ms200

Phiaton MS200 na ODAC z O2

Wielkie wrażenie od razu robi świetna (jak na dokanałówki) scena. Słuchawki brzmią z wyraźnym dystansem, jakby poza obszarem głowy – skupiają brzmienie przy uszach, nad i za głową. Głębia jest świetna, wyczuwalna wieloplanowo, praktycznie trójwymiarowa – każdy instrument ma swój kształt i zajmuje na scenie dokładnie swoje miejsce, nic na siebie nie nachodzi i sobie nie przeszkadza. Separacja robi wrażenie, oba kanały prezentują wyjątkową stereofonię – dystans pomiędzy nimi jest bardzo duży, stąd bardzo dobra ekspozycja instrumentów.

Testowane Phiatony to słuchawki o ocieplonej barwie – niskie tony są wyraźne, ale niedominujące. Brzmienie jest dociążone i masywne, bas potrafi zejść nisko, przekazując ciężar elektronicznych sampli, ale również oddać specyfikę kontrabasu, odpowiednio dopełnionego średnicą. Ta ostatnia jest lekko ocieplona z minimalnie większym naciskiem na jej niższe rejony, choć i wyższe partie są na tyle dobre by nadać szlifu damskim wokalom oraz instrumentom dętym.

Soprany są złagodzone i zmiękczone, jakby drugoplanowe, ale równie czytelne – praca talerzy perkusyjnych jest łatwa do wychwycenia, ale nie szczegółowa, mogłaby być trochę bardziej wyostrzona. Brzmienie słuchawek jest wibrujące – słychać, że system dwukomorowy rzeczywiście działa, przez co dźwięk nie jest zbyt szybki i sprawia wrażenie minimalnie ospałego, rekompensując to jednak dopełnieniem i głębią.

MS200 sprawdzają się w wielu gatunkach – lekko piaszczyste pasmo średnicy doskonale współpracuje z jazzem i to pomimo stosunkowo dużej ilości basu, który potrafi zejść nisko w gatunkach elektronicznych i świetnie dopełnić brzmienie ciężkiego metalu. Bardzo podoba mi się ciepło i kształtność brzmienia oraz głębokość sceny Phiatonów, gdyby tylko nie te minimalnie zbyt mocno oddalone soprany…

Phiaton MS200 na Clip+ z FiiO E6

W tej konfiguracji wymiary sceny nie robią już takiego wrażenia, brzmienie jest płytsze i bardziej bezpośrednie: bas sztywniejszy, mniej kształtny. Dźwięk ma mniej masy, a wibrujący charakter nadany przez komory słuchawek nie jest już tak dobrze wyczuwalny. Niemniej, to wciąż bardzo korzystne połączenie, choć raczej dla fanów ocieplonego i ciemniejszego brzmienia – połączenie z ODAC i O2 wypada zdecydowanie jaśniej i bardziej przestrzennie.

Phiaton MS200 na Samsung R1 z FiiO E6

Należy mieć na uwadze, że trójpinowa wtyczka słuchawek nie będzie współpracować z odtwarzaczami Samsunga – konieczne jest wtedy trzymanie wciśniętego przycisku pilota, więc warto skorzystać z przejściówek (np. FiiO LU1/LU2) lub, tak jak w tym przypadku, wzmacniacza, w naszym przypadku w postaci FiiO E6.

W tej konfiguracji Phiatony brzmią zdecydowanie lepiej niż na Clip+. Dźwięk pozostaje ciepły, ale bardziej przestrzenny i jaśniejszy. Bas dominuje w mniejszym stopniu, a na pierwszy plan wychodzi średnica, wciąż wspierana niższymi pasmami, a co za tym idzie, ciepła. Brzmienie wciąż jest lekko przykryte kocem, zmiękczone i złagodzone, a także bardziej zdystansowane niż na Clipie+ – nie ma mowy o ostrości lub szczegółach sopranów, które są wycofane, ale dostatecznie słyszalne. Z przeprowadzonych prób wynika, że Samsung R1 źle współpracuje z FiiO E6. bowiem MS200 brzmią lepiej z samego odtwarzacza, choć konieczne jest zastosowanie wcześniej wspomnianego adaptera.

REKLAMA
pajacyk

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here