TFZ 2M to nowy, IEM-owy hit, metalowe słuchawki z pojedynczym przetwornikiem dynamicznym. Co potrafią i czy warte są 200 dolarów?

The Fragrant Zither (aromatyczna cytra?) to młoda marka z Chin, która specjalizuje się w produkcji słuchawek dokanałowych. Azjatycki producent zasłynął przystępną cenowo linią Series. Na łamach naszego portalu testem modelu Series 5 zajął się niedawno Grzegorz Fabianowicz, a bohater niniejszego tekstu, model Balance 2M, to już zdecydowanie wyższa półka cenowa, jak i jakość wykonania.

 

Wyposażenie



W zestawie znalazł się duży futerał, który jest usztywniany, zamykany na zamek i imituje skórę. W środku ma siateczkową kieszonkę oraz kartonową foremkę zabezpieczoną gumową opaską, na której znajduje się część nakładek. To dwa komplety w czterech rozmiarach (S, M, L, XL), różniące się także średnicą wylotów. W zestawie jest też czarny, pleciony przewód z wtykami MMCX, a w oddzielnym opakowaniu znaleźć można jeszcze dodatkowe zausznice, parę pianek termoaktywnych oraz parę tipsów dwukołnierzowych (biflange). TFZ dołożył jeszcze adaptery 6,3mm oraz samolotowy, klips do ubrania i ściereczkę z mikrofibry.

tfz
tfz
tfz
tfz
tfz

REKLAMA
ania

 

Konstrukcja



TFZ B2M dostępne są w dwóch wersjach: złotej i szarej, które bynajmniej nie różnią się tylko kolorem. Ta pierwsza (testowana) ma być wykonana z miedzi – jedna słuchawka waży 10,8 grama. Druga została wykonana ze stopów magnezu i jest dużo lżejsza – 4,8 grama na słuchawkę.

Balanced 2M to konstrukcja OTE z konektorami MMCX. Słuchawki kształtem nawiązują do dokanałowych monitorów studyjnych, są jednak bardziej pękate, krótsze, a pokrywki ozdobione żłobieniami. Słuchawki wyglądają trochę jak biżuteria, a trochę jak… cukierki. Po wzięciu kopułek do ręki zaskakuje ich masywność oraz ciężar. Sprawiają wrażenie, jakby były pełne w środku. Obudowy wykonane są z dwóch części, z czego jedna jest zdecydowanie większa i obejmuje też tulejki (mają wyraźne ranty i dziurkowane maskownice).

tfz
tfz
tfz

 

Standardowy przewód jest ciemnoszary, skręcony z ośmiu osobno zaizolowanych, cienkich żył. Rolę zausznic pełnią odcinki koszulek termokurczliwych, ale bez drucików w środku. Splitter jest plastikowy, spłaszczony i ma pasujący suwak. To samo można powiedzieć o wtyku kątowym i nietypowym wtyku 3,5 mm, który wygląda jak spłaszczona rurka. Na obudowę naniesiono także czerwone logo producenta.

tfz
tfz

 

Do testu otrzymaliśmy także dodatkowy kabel słuchawkowy. Wygląda na posrebrzany lub srebrny, a zakończony jest wtykiem 3,5 mm produkcji Oyaide. Dodatkowy przewód to podobny splot, ale wykonany z czterech żył.

tfz

 

Wykonanie jest bardzo wysokiej jakości i pozytywnie zaskakuje. Nie ma też żadnych przykrych niespodzianek w postaci nieprzyjemnego zapachu słuchawek czy akcesoriów, tudzież pylącej makulatury. Jedynie nakładki wyglądają zwyczajnie – są grube i nie sprawiają wrażenia papierowych, ale to czarna, matowa guma, widywana w wielu tanich “dokach”.

 

Ergonomia i użytkowanie



Mimo sporej wagi, słuchawki dobrze trzymają się uszu. Jak przystało na metalowe obudowy, pierwszy kontakt z nimi jest niezbyt przyjemny, ze względu na chłód. Z uwagi na swój zaoblony kształt słuchawki nie uciskają uszu ani nie uwierają. Dobrze wypełniają małżowiny i nie odstają mocno – można się z nimi także położyć lub bez problemu zmieścić je pod czapką.

Izolacja jest typowa — w trakcie słuchania muzyki hałas otoczenia nie powinien przeszkadzać, ale nie jest to wyjątkowo mocne tłumienie. W cichszych partiach muzyki hałas się przebije, warto zatem poświęcić trochę czasu na dobranie odpowiedniego rozmiaru nakładek lub poeksperymentować z piankami.

tfz
tfz

 

Standardowy przewód budzi pewne wątpliwości. Nieźle układa się na ciele, jest mocny, ale problemem są odcinki zauszne. To mocno ściągnięta termokurczka, która jest dość twarda. Nie jest to luźna rurka z drucikiem, nie zapamiętuje kształtu tak dobrze. Aby dobrze się ułożyła, trzeba ją kilkukrotnie ponaginać, a i tak będzie lekko drażnić skórę. Do zestawu dołączane są też zausznice, które mogą problem rozwiązać, niemniej sam nie przepadam za takim rozwiązaniem. Dodatkowy przewód jest lepszy. Przy wtykach ma dużo gładszą i przyjemną w dotyku izolację, już wstępnie ukształtowaną. W obu kablach dobrze spisują się suwaki splittera, tak ważne w kwestii komfortu w przypadku słuchawek noszonych metodą Over The Ear.

 

REKLAMA
pajacyk

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here