Ergonomia



Ergonomia jest taka sama co w HP100. Pady są pojemne, ale nie są wyjątkowo głębokie – ucho może lekko dotykać wyścielenia przetwornika, znajdują się tam jednak gładki w dotyku materiał i warstewka gąbki. Pady dobrze przylegają do twarzy i nie cisną – ich wypełnienie jest odpowiednio miękkie.

Pałąk jest sprężysty, jego nacisk dosyć mocny, ale neutralizują go pady. Opaska pałąka nie uciska – została dobrze wyprofilowana i obrobiona. Słuchawki trzymają się na głowie pewnie i dobrze izolują – nie odcinają w pełni od świata, ale podczas odsłuchów otoczenie nie powinno przeszkadzać. Słuchawki grzeją uszy trochę bardziej niż inne konstrukcje zamknięte. Odczuwałem lekki dyskomfort już po kilkunastu minutach, ale to kwestia przyzwyczajenia, choć w przypadku AKG K551 na głowie „grzanie” pojawiało się jednak dużo później.

hp150
Prosty przewód jest lepszy niż ten spiralny w HP100. Tamten był za ciężki, niezbyt rozciągliwy – miał długie odcinki proste przy wtykach, więc część spiralna wisiała w powietrzu i ciążyła. Przewód HP150 wciąż nie jest idealny: izolacja jest bardzo sztywna, przewód sprężynuje i jest uparty, samoczynnie rozwija się po zwinięciu. Szkoda że izolacja nie jest miękka, ale przynajmniej przewód wygląda na mocny (to samo tyczy się przedłużacza). HP150 to całościowo wygodne słuchawki (jak na konstrukcję zamkniętą).

Specyfikacja


REKLAMA
yulong

  • przetworniki 53 mm,
  • pasmo przenoszenia 10 Hz – 30 kHz
  • impedancja 32 Ohm
  • skuteczność 95 dB
  • maksymalna moc wejściowa 100 mW
  • długość przewodu 1,2 m, wtyk 3,5 mm pozłacany
  • przedłużacz 3 m w zestawie
  • waga 288 g

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: AKG K551, Focal Spirit Professional
  • DAC/AMP i wzmacniacze: ODAC i O2, Leckerton UHA760, ADL A1, Heed Canamp II
  • DAP: iBasso DX90 (FW 2.1.5L i Rockbox), Sansa Clip Sport
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24 bit oraz nagrania binauralne

Niestety nie dokonałem bezpośredniego porównania modelu HP100 i HP150, ale pojawia się sporo opinii, że brzmienie lekko się zmieniło. Ja również mam wrażenie, że sygnatura HP100 została trochę stuningowana, gdyż HP150 na ODAC-u i O2 brzmią inaczej od HP100 – te zgrywały się gorzej, miały wyraźne problemy ze skrajami pasma, nie spodobały mi się. Porównanie z notatkami z odsłuchów HP100 również wykazuje te same różnice, ale o tym za chwilę.

hp150
HP150 oferują podkoloryzowaną sygnaturę. To brzmienie rozłożone na planie litery V – bas jest lekko podkreślony, średnica trochę ustępuje, ale pozostaje ciepła, a góra jest wyostrzona, lekko cyfrowa. Brzmienie jest muzykalne, zamknięte w sporej przestrzeni z dobrą ilością detali. HP150 lubią efektowne gatunki muzyczne, ale nieźle radzą sobie ze wszystkim, chociaż efekt jest w dużym stopniu zależny od synergii ze sprzętem. Słuchawki nie są wyjątkowo wymagające, ale w kilku kwestiach warto pomóc im dobierając odpowiedni sprzęt.

Niskie tony są miękkie, zaokrąglone, lekko podkreślone, ale ich ilość jest idealna – sprawdzą się w lżejszych gatunkach oraz wyciągną efektownie bardziej basową muzykę. Nie jest to bas wyjątkowo precyzyjny, punktowy, a trochę obfitszy, „większy”. Jego celem nie jest wyciąganie wszelkich smaczków, różnicowanie faktur instrumentów basowych, a po prostu rozrywka. Pierwszy zwraca uwagę mocny subbas – HP150 mają konkretne zejście. Subbas właściwie równoważy się z midbasem, ale w wyższym basie słychać wyraźny spadek, słuchawki także trochę falują ponad midbasem. W elektronice bas robi wrażenie, dociążenie jest konkretne, sample masywne i gęste. Gitara basowa w rockowym wydaniu również brzmi dobrze. Charakter basu gorzej współpracuje z kontrabasem – niestety ubytek wyższego basu przesuwa kontrabas na dalszy plan. Im wyżej wspina się basista, tym bardziej się oddala. Nie jest to sygnatura dla fanów basowej wirtuozerii, a raczej efektowności.

Średnica ustępuje niskim tonom, chociaż jest lekko ciepła, jakby mocniejsza w niższych pasmach. Środek jest gładki, czysty, płynny, wydaje się być lepiej zbalansowany niż tony niskie. To znów lepsza sygnatura pod rozrywkowe brzmienie, ale żywe instrumenty brzmią nieźle. Fani mocnej, wypchniętej średnicy w jazzie, muzyce wokalnej, lekkim rocku czy bluesie nie znajdą tego w HP150. Pasmo to jest jednak na tyle wyważone, że słuchawki nadadzą się dla osób lubiących jednocześnie brzmienia elektroniczne, ale także popularne, hip-hopowe czy rockowe. Melomanowi o szerokim guście HP150 mogą się spodobać. Mi osobiście całkiem nieźle słuchało się na nich nawet starszego jazzu, który brzmiał bardziej sterylnie niż zazwyczaj, nietypowo, bardziej gładko i „słodko”, ale było nieźle. Chętniej jednak sięgałem po Juno Reactor, Aphex Twin, The Prodigy, Noisia – tutaj słuchawki rozwijały skrzydła.

Góra jest wyostrzona, a sybilizacja nagrań mocniejsza. Niektóre wokalistki i wokaliści potrafią wyraźnie zasyczeć, ostrzejsze i jaśniejsze nagrania mogą być lekko żyletkowe. 10 kHz jest bardzo mocne w porównaniu do pasma 6-8 kHz. Stąd sybilizacja pojawia się tylko czasami, a nie wszystkie głoski syczące kłują. Nie jest jednak tak źle, to po prostu jaśniejsze słuchawki o bardziej krystalicznym sopranie przez co brzmienie jest bardzo bezpośrednie i czytelne, bez koca czy dystansu do muzyki. Góra jest szybka, krótka, ma trochę sztuczny charakter, brzmi cyfrowo. Znów lepiej sprawdzają się gatunki elektroniczne, cyfrowe sample są szybkie i czyste, syntetyczne, mocno tną, ale nie kłują. Talerze wybrzmiewają za krótko, szybko gasną, brakuje im masy, nie słychać, że są „blaszane”, ale to dalej niezły poziom.

Bardzo dobre wrażenie robi scena dźwiękowa – jest dużo powietrza, szeroko i głęboko. Separacja jest mocna, a – jak na zamknięte słuchawki – w scenie jest dużo swobody. Brzmienie jest czyste, więc towarzyszy jej czarne tło. Świetna jest głębia – wielu słuchawkom tego brakuje. HP150 bardzo dobrze prezentują brzmienie z przodu, jak i za głową. Instrumenty nie są rozstawiane tylko w szerokości, na lewo i prawo, ale także w głębi i w wysokości, czyli tył-przód, góra-dół. Pozycjonowanie robi wrażenie, jest precyzyjne. Efekty stereofoniczne są precyzyjne i szybkie. Scena to także efektowny element.

SoundMagic HP150 i sprzęt

HP100 i ODAC z O2 to wręcz „książkowy” przykład złego zgrania – słuchawki syczały, bas mulił i się rozmywał, brakowało kontroli skrajnych pasm. Z HP150 jest dużo lepiej – bas jest bardziej zwarty i zdyscyplinowany, a góra nie syczy tak mocno. Odebrałem HP100 jako chłodniejsze słuchawki o mocno cyfrowym brzmieniu, a HP150 są dla mnie cieplejsze. Góra dalej pozostaje cyfrowa, ale brzmienie nie jest tak sztuczne. Mam wrażenie mniejszej V-ki, trochę bardziej naturalnej średnicy. ODAC i O2 to jednak dalej nie jest idealny kompan dla HP150, które potrzebują większej precyzji, dyscypliny – zwłaszcza basu. iBasso DX90 na każdym sofcie zgrał się dużo lepiej. Na Rockboxie było najbardziej analitycznie i płasko, na 2.1.0L zabrzmiały masywniej, efektownie i bardziej łagodnie. Nowy soft 2.1.5 przyniósł wzmocniony bas, węższą scenę, ale mocniejszą głębię. Sądzę jednak, że lepiej sprawiłoby się tutaj źródło z mocniejszą średnicą, wypychające pasmo do przodu, łagodniejsze w sopranie. Obstawiam, że FiiO X5 byłby dla HP150 świetnym wyborem. Słuchawki nie są w sumie bardzo wymagające odnośnie mocy, ale nie są też wyjątkowo proste. Mają niższą skuteczność, wycofują tony średnie, więc dobrze mieć pewien zapas mocy.

Podłączenie Heeda Canampa II pod ODAC i O2 poprawiło brzmienie – średnica się przybliżyła, zaś góra lekko złagodziła. HP150 zabrzmiały bardziej naturalnie, chociaż wzmacniacz nie przepada za niskoohmowymi słuchawkami – słychać było pewne zakłócenia. Leckerton UHA760 uszczuplił bas, ale też trochę zawęził scenę. Słuchawki są bardzo czułe na charakter sprzętu, pokazują go jak na dłoni, co daje spore możliwość w ich „dostrojeniu”.

SoundMagic HP150 vs AKG K551 i Focal Spirit Professional

Sprawa jest prosta – AKG K551 to brzmienie wierniejsze, mocniejsze w średnicy. AKG w sumie nie są tak daleko od HP150, to neutralne lub lekko jasne słuchawki, mają jednak mocniejszą średnicę, chociaż nie jest ona wypchnięta. Bas raczej wyraźniejszy w midbasie, subbas wyraźnie słabszy niż w SoundMagikach. Góra jest spokojniejsza i łagodniejsza. AKG K551 to jednak słuchawki wierniejsze, również spore w scenie, ale stawiają szerokość ponad głębią. HP150 są lepsze w tej drugiej płaszczyźnie. AKG to także bardziej analityczne brzmienie, wierniejsze, nie tak krystaliczne, ale bardziej szczegółowe w średnicy. Stawiam je jednak wyżej nad HP150, ale gdy potrzeba mocniejszego basu z konkretnym zejściem wygrywają HP150.

Focal Spirit Professional to już brzmienie w innym kierunku. Jest monitorowo, studyjnie, bardziej surowo, nieefektownie. Bas jest mocniejszy w midbasie i wyższym basie, średnica bliska, trochę surowa, a góra łagodniejsza i lekko wycofana w porównaniu do K551 oraz wyraźnie w stosunku do HP150. Scena jest mniejsza, bardziej bliska w szerokości i głębi, ale również precyzyjna w pozycjonowaniu. Focale potrafią być również muzykalne, ale rządzi tutaj precyzja i kontrola, a potrzebują raczej jaśniejszych źródeł. To dwa muzyczne światy, ale tutaj według mnie punkt dla Spirit Professional.

Podsumowanie



HP150 to dalej podobny styl brzmienia do starszych HP100. Zostały trochę poprawione, ale rdzeń pozostał ten sam – V-ka, mocny subbas, krystaliczne, czasami ostre brzmienie, gładkie w średnicy. To najpewniej małe różnice, ale słuchawki wyraźnie lepiej zgrywają się z ODAC-iem i O2, więc zmiany są korzystne, co może tyczyć się także wielu innych połączeń. To także ta sama, bardzo dobra ergonomia oraz lepsze wyposażenie, w tym prosty przewód w miejsce problematycznego spiralnego. Design jest prostszy, nie ma lusterek na kopułkach, ale za to słuchawki są bardziej estetyczne, a odciski palców nie będą irytować czyściochów.

hp150
Szkoda że wyższy bas nie jest równiejszy oraz że mocne 10 kHz potrafi wzbudzić sykliwość. Gdyby tak wypchnąć tony średnie, złagodzić lekko midbas z subbasem oraz górę, to byłoby prawie idealnie. Chociaż może wyszłyby z tego… AKG K551, więc niech HP150 zostaną takie, jakie są, bo świetnie radzą sobie w nowoczesnych brzmieniach. Trochę gorzej jest z żywymi instrumentami, ale tutaj to też kwestia sprzętu – warto dobrać do nich odpowiedni odtwarzacz, DAC/AMP-a lub kartę dźwiękową (najlepiej z dodatkowym, małym wzmacniaczem). Na znaczek Power w pełni zasłużyły.


power
dla SoundMagic HP150


Zalety:
+ bardzo dobre wykonanie
+ ładne dla oka, chociaż proste
+ wygodne i praktyczne (składana konstrukcja)
+ dobre wyposażenie (pojemny futerał, prosty kabel i przedłużka)
+ V-kujące brzmienie o mocnym zejściu basu, gładkie średnie, ostrzejsza i szybka góra
+ świetna głębia, szerokość i napowietrzenie sceny, mocna separacja
+ czułe na charakter sprzętu


Wady:
– bywają sykliwe
– braki w wyższym basie (falowanie)
– brzmią dobrze ze wszystkiego, ale mają w sumie specyficzne potrzeby – precyzję basu, mocniejszą średnicę łagodniejszą górę

Sprzęt dostarczył:



SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fibae

6 KOMENTARZE

  1. Bardzo fajnie się czyta twoje recenzje.
    Krótko i na temat.
    A gdyby te Soundmagic’i porównać do Brainwavz’ów HM 5, to jakie by były twoje spostrzeżenia?

  2. HM5 są ciemniejsze, mają dużo mocniejszą średnicę. HP150 brzmią jednak efektownie, ostrzej, mają większą scenę, mocniejszą głębię. HM5 są jednak monitorowe, bardziej surowe, precyzyjne i kontrolowane. Bliżej HM5 do równowagi niż HP150.

    • Wada została podobno poprawiona w modelu HP151. Miałem okazję je sprawdzić – łączenia widełek z pałąkiem mają mniejszy zakres ruchu, co może poprawiać żywotność.

  3. Warto wspomnieć o pękających uchwytach tych słuchawek. Jest to poważna wada fabryczna, która występuje także w poprzedniku – HP100 i nie została naprawiona w HP150

    • …. ani nawet w HP151….

      Dwa razy naprawiane, wpierw jeden, potem drugi pałąk lewego widelca, a teraz poleciały oba…

      Grają cudnie i ciężko potem przywyknąć do innych puch, ale chyba trzeba zainwestować w HP1000 – tam przynajmniej metal.

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here