Apollo PRO rozbudowują niższą półkę w ofercie Sendy Audio, submarki premium należącej do Sivga. Nowe słuchawki bazują na 78-milimetrowych przetwornikach planarnych, mają obudowy z drewna zebrano i trójkompozytowy kabel z miedzi Furukawa. Producent obiecuje zróżnicowane, klarowne i wciągające brzmienie.
Nie miałem okazji przetestować pierwszej wersji tytułowych słuchawek, czyli Apollo bez dopisku „Pro”. Nie ominęły mnie natomiast modele Aiva 2 i Egret, wyżej pozycjonowane słuchawki planarne w portfolio Sendy Audio. Doceniłem te pierwsze słuchawki za zrównoważone i klarowne brzmienie, ale krytykowałem za wymóg synergii. Z kolei te drugie zachwyciły mnie pełnym brzmieniem oraz imponującą holografią, ale życzyłem sobie bardziej zróżnicowanego średniego basu. Zarówno Aiva 2 (2400 zł), jak i Egret (3200 zł) zganiłem ponadto za nieoptymalną regulację rozmiaru, czyli zbyt obszerny pałąk.
Apollo Pro są teoretycznie najbardziej kompromisowe z trójki. Słuchawki wyceniono na około 2000 zł, ponieważ zastosowano w nich mniejsze i okrągłe przetworniki planarne (78 mm) w przeciwieństwie do dużych i owalnych w droższych modelach. W słuchawkach nie uświadczymy też ergonomicznych nauszników o asymetrycznym kształcie. Producent nie pożałował jednak drewna zebrano, znanego z Aiva 2, a także kabla z modelu… Egret. Tak, Apollo Pro mają w pudełku trójkompozytowy i podwójnie ekranowany przewód z miedzi Furukawa. To zaskakująca decyzja, wszak Aiva 2 wyposażono w skromniejszy kabel.
Pytanie nasuwa się samo: czy producent nie strzela sobie w stopę? Apollo Pro mogą podważyć sens dopłaty do Aiva 2 i odwrotnie – Aiva 2 mogą okazać się na tyle lepsze od Apollo Pro, że nowy model straci rację bytu. Sprawdziłem, co potrafią nowe planary i porównałem je z pozostałymi słuchawkami Sendy Audio oraz konkurencją od FiiO i HiFiMAN-a.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- kabel 2x 3,5 mm > 4,4 mm (długość ok. 190 cm);
- przejściówkę 4,4 mm > 3,5 mm (długość ok. 12 cm);
- przejściówkę 3,5 mm > 6,35 mm;
- futerał;
- woreczek na akcesoria.
Wyposażenie jest równie bogate, co w modelu Egret. Otrzymujemy wspominany kabel zbalansowany na bazie miedzi, posrebrzonej miedzi oraz pozłoconej miedzi, a także komplet przejściówek. Nie obyło się również bez charakterystycznego futerału z „pośladkami”, jak i konopnego woreczka na akcesoria.

Warto wiedzieć, że przejściówka do wtyku 3,5 mm odstaje jakościowo od samego kabla, ponieważ nie jest trójkompozytowa. Niemniej wtyk 4,4 mm stał się standardem, więc przejściówka na minijacka przyda się jedynie w określonych sytuacjach – do laptopa, telewizora czy tabletu, czyli tam, gdzie nie będzie to miało znaczenia.
Konstrukcja
Drewniane muszle, jagnięca opaska i hybrydowe nauszniki z melanżowej tkaniny oraz sztucznej skóry – nie ma wątpliwości, kto odpowiada za Apollo Pro. Na swoich miejscach są także efektowne maskownice, tym razem inspirowane rozchodzącymi się promieniami słońca. Wydaje mi się jednak, że w konkursie piękności słuchawki przegrałyby z Aiva 2 czy Egret za sprawą połyskującego wykończenia i symetrycznych nauszników. Matowe drewno i wyprofilowane pady w wyższych modelach wyglądają (subiektywnie) ciekawiej.


Muszle wykonano z drewna zebrano, zastosowanego także w Aivach drugiej generacji. Wypolerowano je na wysoki połysk i precyzyjnie spasowano z metalowymi maskownicami, wypukłymi oraz przyjemnymi w dotyku, bo zaokrąglonymi na krawędziach. Producent nie oszczędzał także na gniazdach 3,5 mm, które są metalowe i odchylone ku przodowi, podobnie jak w wielokrotnie wspominanych Aiva 2 oraz Egret.
Nauszniki są charakterystyczne dla tańszych słuchawek Sendy Audio czy Sivga – symetryczne i rozszerzające się. Wykonano je jednak ze standardowych materiałów, czyli gładkiej skóry ekologicznej (od zewnątrz), tkaniny (na rancie) oraz perforowanej sztucznej skóry (od wewnątrz). Nie zapomniano także o siateczkach z oznaczeniami kanałów, które przysłaniają przetworniki. Pady wypełniono jednak gąbką, a nie pianką z efektem pamięciowym.
Pałąk jest wysokiej klasy – metalowy, skręcany i z podwieszoną opaską. Muszle odchylają się w pionie i poziomie, co umożliwiają obszerne widełki oraz ruchome przeguby. Z kolei opaska porusza się bezstopniowo i z dużym oporem w szynach pałąka. Tę ostatnią zszyto ze skóry jagnięcej oraz tkaniny z „poduszkami”, które zostały wypełnione warstewką gąbki. Dla porównania opaska Aiva 2 jest ich pozbawiona, a poduszki w Egretach obszyto skórą. Opaska Apollo Pro przypomina więc tę ze słuchawek Sivga, np. z modeli SV023 i P2 Pro.

Kablem zachwycałem się już w teście Sendy Audio Egret i nie bez powodu. Wykonano go z 30 żyłek miedzi o średnicy 0,05 mm – beztlenowej marki Furukawa, a także posrebrzonej oraz pozłoconej. Całość zabezpieczono osłoną PVC oraz grafenową siatką, którą można dostrzec przez półprzezroczystą izolację. Warto zauważyć, że splitter i suwak są drewniane, obudowy wtyczek aluminiowe, a kabel tuż przy wtyczce 4,4 mm zabezpieczono dodatkowo sprężynką.
Jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń – nie sposób narzekać na obróbkę drewnianych muszli czy elementów metalowych, a jagnięca opaska czy hybrydowe nauszniki również niczym nie podpadają. Konstrukcja nie skrzypi, nie trzeszczy i nie wydaje się rozklekotana, ponieważ mechanizmy pracują gładko i z jednolitym oporem. Jest co podziwiać. Nie przesadzam i nie słodzę, ponieważ giganci audio oferują w tej cenie zazwyczaj plastikowe konstrukcje (np. Sennheiser), a bezpośredni konkurenci znani są z oszczędności (np. HiFiMAN).
Ergonomia i użytkowanie
Lekka konstrukcja to niepodważalny atut Apollo Pro – słuchawki ważą jedynie 350 gramów, czyli mogą konkurować ze słuchawkami dynamicznymi. Dla porównania Aiva 2 ważą 420 gramów, a Egret aż 460 gramów, co wynika nie tylko z zastosowania mniejszych przetworników w modelu Apollo Pro, ale też smuklejszych muszli oraz padów. Różnicę na korzyść bohatera testu bez wątpienia czuć – słuchawki nie męczą karku, możemy z nimi odchylić głowę na oparciu fotela czy nawet się położyć. Nie spadną.


Myślę, że nikt nie będzie narzekał na ergonomię – muszle dobrze dostosowują się w pionie i poziomie, a opaska jest odpowiednio szeroka i elastyczna. Słuchawki trzymają się pewnie głowy, ale nie inaczej było w modelach Aiva 2 i Egret. Apollo Pro mają jednak asa w rękawie – wyregulowanie rozmiaru nie stanowi wyzwania, ponieważ zakres jest optymalny. Mam głowę średniego rozmiaru i rozsuwałem opaskę mniej więcej na połowę skali. Nie mogę tego powiedzieć ani o Aivach 2, ani o Egretach, które mają przestrzeloną regulację rozmiaru – pasują mi na minimum zakresu.
Symetryczne nauszniki nie są tak udane, jak te ergonomiczne, ale wciąż sprawdzają się dobrze. Nie rozkładają one tak proporcjonalnie nacisku, jak te ergonomicznie wyprofilowane z wyższych modeli, ale za to zapewniają dużo miejsca na małżowiny uszne, a przynajmniej na długość (ok. 7 cm) i szerokość (ok. 5 cm). Nauszniki nie należą jednak do specjalnie głębokich (ok. 2,5 cm), więc uszy mogą stykać się z siateczkami – tak było w moim przypadku, ale nie powodowało to dyskomfortu. Miękkość padów także nie rozczarowuje, przylegają one wzorowo.
Kabel nie nastręcza problemów. Gniazda są skierowane do przodu i nie zostały wpuszczone w muszle, więc wtyczki 3,5 mm nie zahaczają o ramiona, a kabel w razie potrzeby łatwo wymienić. Przewód jest ponadto lejący się i elastyczny, nie ma tendencji do plątania się czy sprężynowania. Z kolei splitter dobrze dociąża kabel, a suwak utrzymuje wybraną pozycję. Nie występuje też jakiekolwiek mikrofonowanie w trakcie poruszania głową, czyli szurania lub stukania.

Specyfikacja
- konstrukcja: otwarta, wokółuszna
- przetworniki: planarne 78 mm
- pasmo przenoszenia: 20 Hz-40 kHz
- czułość: 93 dB
- impedancja: 27 Ω
- kabel: miedź OFC + posrebrzona miedź + pozłocona miedź (Litz), 2x 3,5 mm > 4,4 mm + adaptery 3,5 mm oraz 6,35 mm (ok. 190 cm)
- masa: 354 g
Brzmienie
Słychać zarówno podobieństwa do modelu Aiva 2 (zrównoważone brzmienie), jak i do Egretów (ciepły bas i średnica), bo Apollo Pro to niejako ich wypadkowa. Nowe planary zostały zestrojone w sposób naturalnie zrównoważony, oferują bliską średnicę i brzmią przede wszystkim muzykalnie, chociaż wciąż nie podpadają dynamiką czy rozdzielczością dźwięku. Uzyskano to jednak bez agresji czy ostrości – słuchawki nie syczą i nie tną bębenków słuchowych.
Nie ma jednak wątpliwości, że tym razem zastosowano mniejsze przetworniki – holografia nie jest jeszcze tak zjawiskowa, a źródła pozorne tak duże, jak w wyżej pozycjonowanych słuchawkach Sendy Audio. Szczegóły niebawem, najpierw przyjrzymy się sygnaturze Apollo Pro.

Sendy Audio Apollo Pro – sygnatura dźwiękowa
Niskie tony są kontrolowane, zwarte i precyzyjne. Nie uświadczymy tutaj wybuchowego, mocno uderzającego i gęstego dołu pasma – słuchawki nie schodzą głęboko w subbas i nie wyolbrzymiają średniego basu. Fani nowoczesnej elektroniki czy ciężkiego grania gitarowego mogą poczuć niedosyt, ale ucieszą się za to entuzjaści klasyki, jazzu czy bluesa. Niskie tony świetnie współpracują m.in. z fortepianem, kontrabasem i gitarą basową, ich brzmienie jest naturalne i zróżnicowane. Mimo że momentami brakowało mi mocniejszego ataku, to ostatecznie doceniłem wręcz monitorową specyfikę basu – jego konturowy, precyzyjny i niewymuszony charakter.
Pasmo średnie jest blisko i ma naturalny charakter, więc wokale wychodzą przed szereg, a wraz z nimi gitary, instrumenty dęte czy perkusyjne. Ze względu na łagodniejszy wyższy podzakres średnicy, brzmienie jest ciepłe oraz dość miękkie, jak na planary. Niemniej wciąż słychać charakterystyczne zarysowanie i zróżnicowanie dźwięku, typowe dla przetworników planarnych. Niemniej głosy czy instrumenty są wciąż podawane jak na dłoni, czyli w sposób zarysowany i wyrazisty; nie sprawiają wrażenia wygładzonych czy mdłych. Z łatwością wychwycimy także detale, które nie są wypychane (spokojny zakres prezencji), ale nie giną w natłoku instrumentów.
Sopran to największa niespodzianka – Apollo Pro są jednymi z najłagodniejszych planarów, jakie u mnie gościły. Wciąż nie ma mowy o zgaszeniu czy przyciemnieniu dźwięku, ponieważ gitarowe solówki pną się wysoko, talerze perkusyjne rozbrzmiewają dźwięcznie, a smyczki nie wydają się być ścięte, podobnie jak wyższe wokale. Brzmienie jest wciąż bezpośrednie. Nie występuje jednak jakiekolwiek wyostrzenie – Apollo Pro nie syczą i nie kłują uszu, sopran ma przyjemnie zaokrąglony i złagodzony charakter. Można to ocenić dwojako. Jedni mogą odebrać wysokie tony jako zbyt „grzeczne”, czy też pozbawione „iskry”. Inni docenią spokój, przystępność i wysoką kulturę brzmienia. Jestem w tej drugiej grupie.
Sendy Audio Apollo Pro – scena dźwiękowa
Scena dźwiękowa ma elipsoidalny kształt – szerokość gra pierwsze skrzypce, ale głębia i wysokość niemal dotrzymują jej kroku. Słuchawki z łatwością wyciągają instrumenty z obszaru głowy, pozycjonują je w różnych punktach. Każdą linię melodyczną łatwo wydzielić z całości, co jest zasługą wzorowej separacji dźwięków i intensywnego napowietrzenia – pomiędzy instrumentami są duże dystanse, nic się ze sobą nie zlewa. Do gustu przypadł mi także bliski, ale nienachalny pierwszy plan. Dzięki temu nie czuć dystansu do muzyki, ale wokale czy gitary solowe nie sprawiają wrażenia natarczywych.
Holografia nie jest jeszcze na poziomie wyższych modeli. Apollo Pro generują mniejsze, bardziej punktowe źródła pozorne. Nie chcę zostać źle zrozumiany, instrumenty nie wydają się szkicowe czy płaskie, mają już kształt i zajmują w scenie nie punkty, a obszary. Nie są jednak tak duże, jak w wyższych modelach z większymi przetwornikami. Znowu można to odebrać zarówno negatywnie, jak i pozytywnie. Z jednej strony holografia wydaje się być mniej zjawiskowa i jakby miniaturowa. Z drugiej strony wielkie źródła pozorne potrafią przytłaczać i ograniczać napowietrzenie, więc zwiewniejsza prezentacja Apollo Pro jak najbardziej może się podobać.
Sendy Audio Apollo Pro – porównania
Sendy Audio Aiva 2 i Sendy Audio Egret
Tonalnie Apollo Pro są gdzieś pomiędzy Aiva 2 (2400 zł) i Egret (3200 zł). Brzmią w sposób zrównoważony, podobnie jak Aiva 2, ale generują od nich mniej sopranu. Dzięki temu nie słychać tego akcentu, który w niektórych sytuacjach potrafił zakłuć, za co krytykowałem Aiva 2. Apollo Pro brzmią zatem wyraźnie cieplej i łagodniej, czyli w stylu Egretów. Niemniej najwyższy model z trójki oferuje masywniejszy bas i wciąż klarowniejszy sopran. Zarówno Aiva 2, jak i Egret generują także większe źródła pozorne – instrumenty są dużego formatu. Tego Apollo Pro jeszcze nie potrafią.

Które słuchawki są najlepsze z trójki? Moim zdaniem wciąż Egret, ale Apollo Pro to jakby ich bardziej budżetowa wersja, więc to właśnie Apollo Pro postawiłbym na drugim miejscu. Jaśniejsze i bardziej analityczne Aiva 2 podobają mi się najmniej, ale to wszystko kwestia subiektywna – gdy preferujemy jaśniejsze brzmienie z naciskiem na detal, to Aiva 2 mogą wygrać zarówno z Apollo Pro, jak i Egret. Niemniej jak to zwykle w audio bywa, pomiędzy trzema modelami nie ma tej przysłowiowej już przepaści czy też deklasacji.
HiFiMAN Ananda Unveiled, HE600 i Edition XV
W przypadku HiFiMAN-a sytuacja jest już prostsza – niemal wszystkie słuchawki konkurencji są klarowniejsze i bliższe neutralności. Tak jest w przypadku podobnie wycenionych Ananda Unveiled (2100 zł), jak i droższych HE600 (3000 zł) – jedne i drugie równoważą bas, średnicę i generują więcej sopranu. Apollo Pro są od nich przystępniejsze, cieplejsze i gładsze, brzmią więc muzykalniej i mniej technicznie. Przestrzeń jest podobna, ale Apollo Pro brzmią trochę bardziej od frontu za sprawą odsłoniętych przetworników, a HE600 bardziej oddalają pierwszy plan od Apollo Pro. Warto jednak pamiętać, że ani Anandy, ani HE600 nie są dostarczane z kablem zbalansowanym.

Apollo Pro mają więcej wspólnego z tańszymi Edition XV, czyli najłagodniejszymi planarami z nowości HiFiMAN-a. Bohater testu brzmi od nich wręcz klarowniej, ale znowu Edition XV są bliżej neutralności – bas i średnica nie wydają się być tak ciepłe, jak w słuchawkach Sendy Audio. Moim zdaniem niskie tony Edition XV wychodzą też chętniej przed szereg i mają więcej energii, więc słuchawki HiFiMAN-a brzmią w rezultacie efektowniej. Scena jest z kolei po stronie Apollo Pro, co jest także zasługą „balansu”. Wprawdzie do słuchawek od Sendy Audio trzeba dopłacić parę stówek (1600 zł vs ok. 2000 zł), ale rekompensują to niejako bogatsze wyposażenie i szersza scena.
FiiO FT5
Apollo Pro i FT5 to właściwie planarne dwa światy. Pierwsze brzmią bliską i ciepłą średnicą, drugie akcentują bas oraz sopran. Słuchawki Sendy Audio świetnie czują się w lżejszym repertuarze, gdy FiiO rozwijają skrzydła w muzyce rozrywkowej, bo nie skąpią basu czy sopranu. Nie sposób wskazać zwycięzcy – fani jazzu docenią Apollo Pro, preferujący trance sięgną po FT5. Oba modele kosztują podobnie, czyli około 2000 zł i oferują bogate wyposażenie.

Apollo Pro mają jednak pewną przewagę nad FT5 – generują większą, a przede wszystkim szerszą scenę dźwiękową. W przypadku słuchawek FiiO pierwszy plan jest bliżej, kanały mniej odseparowane, a przekaz ogólnie gęstszy i mniej napowietrzony. To znowu kwestia gustu, taka prezentacja może jak najbardziej się podobać. Niemniej mi bardziej podobała się bardziej przestrzenna i swobodniejsza prezentacja Apollo Pro.
Fosi Audio i5
Fosi Audio i5 również lekko ocieplają brzmienie i deklarują się po muzykalnej stronie mocy, ale realizują to inaczej. Ich sygnatura nie jest tak zrównoważona – średniego basu jest więcej, podobnie jak wyższej średnicy oraz sopranu, co przekłada się na bardziej klarowne brzmienie. Przy modelu i5 bohater testu jest bardziej konsekwentny, pozostaje łagodny i przystępny bez względu na okoliczności, gdy w słuchawkach Fosi Audio pewien akcent w sopranie czasami daje o sobie znać – ostro zrealizowane talerze perkusyjne potrafią zabrzmieć „za gorąco”, co nie zdarza się w Apollo Pro.

Z drugiej strony Fosi Audio i5 brzmią bardziej angażująco i efektownie – mocniej uderzają niskimi tonami, bardziej wyraziście rozbrzmiewają sopranem. W ich brzmieniu jest więcej werwy, gdy Apollo Pro mają raczej stonowane i łagodne usposobienie. Dlatego to Fosi Audio i5 lepiej zgrywają się z elektroniką czy rockiem, gatunkami które w przypadku Apollo Pro nie robią takiego wrażenia. Warto jednak pamiętać, że Fosi Audio i5 wymagają dopłaty (ok. 2000 zł vs 2600 zł).
Sendy Audio Apollo Pro – synergia i wysterowanie
Apollo Pro nie wymagają specjalnie dobranego sprzętu – brzmią dobrze właściwie ze wszystkiego. Niemniej reagują one na charakter źródła i można je w ten sposób dopasować do gustu. Mnie najlepiej słuchało się klarowniejszych konfiguracji, czyli Apollo Pro przypadły mi do gustu z FiiO M17 czy R9. W przypadku HiFiMAN-a EF600 preferowałem trochę bardziej analityczny tryb OS, a Cayin RU9 zgrał się świetnie w trybach tranzystorowym czy lampowym „modern”. Prościej rzecz ujmując, słuchawek lepiej nie ocieplać sprzętem, ale nawet w mniej sprzyjających warunkach nie będzie tragedii.
Słuchawki nie potrzebują dużej mocy. W połączeniach zbalansowanych wystarczało często niskie (HiFiMAN EF600) lub średnie podbicie (FiiO R9), a nie było problemu z wysterowaniem słuchawek także ze źródeł mobilnych, jak wspomniany Cayin RU9, który na wysokim poziomie wzmocnienia zapewniał jeszcze duży zapas mocy. Ze słuchawkami śpiewająco poradziło sobie także budżetowe kombo Fosi Audio ZH3, które z wyjścia zbalansowanego zapewniło odpowiednią dawkę mocy.
Podsumowanie
Apollo Pro nie są dziełem przypadku. To bogato wyposażone (świetny kabel zbalansowany), rewelacyjnie wykonane (drewno zebrano) i wygodne słuchawki planarne (lekka konstrukcja), które spodobają się fanom zrównoważonego, ale naturalnie ciepłego dźwięku. Punktuje także szeroka scena dźwiękowa z intensywną separacją instrumentów, poukładana, proporcjonalna i swobodna. Mnie testowało się je z przyjemnością, szczególnie w jazzowym repertuarze – słuchawki ani przez chwilę mnie nie męczyły, co dotyczy zarówno komfortu, jak i dźwięku.
Co mogło być lepsze? Nie zaszkodziłoby więcej werwy w basie, a przydałyby się większe źródła pozorne, ale wtedy Apollo Pro musiałby stać się modelem Egret. Niektórzy mogą odebrać sopran jako zbyt spokojny, szczególnie w porównaniu do Aiva 2.

W momencie testu Apollo Pro nie były jeszcze dostępne w Polsce, ale powinny zadebiutować za około 2000 zł. Słuchawki zyskały na efekcie trickle-down – stanowią niejako wypadkową modeli Aiva 2 i Egret. Nie, jakościowo to jeszcze nie „to”, niemniej relacja jakości do ceny jest po stronie Apollo Pro. W zamian dostajemy solidne planary o muzykalnym i naturalnym brzmieniu, które mają wiele wspólnego z topowym modelem z trójki.
Myślę, że każdy z modeli ma rację bytu – jeśli lubimy spokojniejszy dźwięk, Apollo Pro będą dobrym wyborem. Gdy jednak wolimy klarowniejszy dźwięk z naciskiem na szczegółowość, Aiva 2 przyjdą z pomocą. Natomiast szukający pełniejszego basu i najlepszej holografii powinni wypróbować Egret.

Dla Sendy Audio Apollo Pro
Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ lekka konstrukcja
+ optymalny zakres regulacji rozmiaru
+ trójkompozytowy kabel zbalansowany
+ wysoki komfort użytkowania
+ niewymagające pod względem mocy czy synergii
+ naturalne, ciepłe i muzykalne brzmienie
+ szeroka i poukładana scena dźwiękowa
Wady:
– bas mógłby mieć więcej energii
– łagodna góra pasma nie wszystkim przypadnie do gustu
– średniopółkowa holografia
Sprzęt dostarczył:





![HiFiMAN Edition XV [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/03/HiFiMAN-Edition-XV-218x150.jpg)
![Fosi Audio i5 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/02/Fosi-Audio-i5-218x150.jpg)
![HiFiMAN HE600 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/HiFiMAN-HE600-218x150.jpg)
![Sendy Audio Egret [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/01/Sendy-Audio-Egret-218x150.jpg)
![Sendy Audio Aiva 2 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2025/05/Sendy-Audio-Aiva-2-218x150.jpg)