Sennheiser HD 480 PRO bazują na otwartych słuchawkach dedykowanych profesjonalistom, które zadebiutowały w 2024 roku, czyli HD 490 PRO. Ponownie zastosowano 38-milimetrowe przetworniki dynamiczne o impedancji 130 omów, ale tym razem ich komory są zamknięte. Dzięki temu nowe słuchawki mają być bardziej wszechstronne od pierwowzoru.
Sennheiser HD 490 PRO miło mnie zaskoczyły. Przetestowałem bogato wyposażony wariant z dopiskiem „Plus” wiosną 2024 roku i doceniłem jego zrównoważone, ale wciąż uniwersalne brzmienie, dobre zarówno do krytycznej pracy z muzyką, jak i czystego relaksu. Słuchawki przekonały mnie także lekką konstrukcją, wysoką ergonomią oraz ponadprzeciętną funkcjonalnością – możliwość wpięcia kabla w dowolną muszlę oraz wymienne nauszniki i opaska to bezsprzeczne atuty HD 490 PRO. Z miejsca stały się więc one świetnym wyborem do studia i jednocześnie mocną alternatywą dla audiofilskich modeli z serii HD 600.
Do testu zamkniętego wariantu podszedłem z entuzjazmem i należytym sceptycyzmem, ponieważ wbrew pozorom zaprojektowanie takich słuchawek nie polega tylko na zastąpieniu maskownic pokrywkami. Modele typu closed-back zdecydowanie trudniej zestroić, m.in. ze względu na odbicia i rezonanse fali dźwiękowej – nawet jeśli taka sztuka się uda, to rezultat ma często niewiele wspólnego z pierwowzorem. Moje wątpliwości potęgowało także uproszczone wyposażenie, bo niemiecki producent zrezygnował m.in. z alternatywnych nauszników.
Czy HD 480 PRO powtórzą sukces pierwowzoru? Jak skutecznie tłumią otoczenie? Czy skromniejsze wyposażenie jest do zaakceptowania? Mam odpowiedzi na te i inne pytania.
Wyposażenie
Zestaw zawiera:
- futerał;
- kabel mini XLR > 3,5 mm (długość ok. 160-300 cm);
- adapter 6,35 mm;
- instrukcję obsługi.
W droższych HD 480 PRO Plus akcesoriów ubyło względem HD 490 PRO Plus. Słuchawki są ponownie dostarczane z futerałem, ale niestety bez dodatkowych nauszników czy dwóch kabli o zróżnicowanej długości (180 cm i 300 cm). Zamiast tych ostatnich otrzymujemy jednak kabel spiralny, który mierzy około 160 cm i rozciąga się do 300 cm.
W przypadku podstawowego wariantu, czyli bez dopisku „Plus”, sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. W tańszej wersji słuchawek także tracimy alternatywne nauszniki, ale w zamian otrzymujemy miękki pokrowiec oraz spiralny kabel. Ten ostatni zastąpił prosty kabel o długości 180 cm.

Konstrukcja i jakość wykonania
HD 480 PRO wyglądają jak… zamknięte HD 490 PRO. Producent wykorzystał identyczny pałąk i muszle, więc na pierwszy rzut oka zmieniły się jedynie pokrywki. Zwracają one uwagę prostym, aczkolwiek estetycznym wzornictwem, ponieważ wykonano je z aluminium, nadano im wklęsły kształt i ozdobiono drobnymi nadrukami. Te ostatnie biegną przy krawędziach i są widoczne tylko pod światło. Jeśli się jednak przyjrzymy, okaże się, że zmian jest więcej.

W HD 480 PRO zastosowano nowe, hybrydowe nauszniki z piankowym wypełnieniem – welurowe na rantach oraz „skórzane” od zewnątrz i wewnątrz. Dla porównania w modelu otwartym mieliśmy do wyboru nauszniki wykonane w całości z weluru lub w większości z melanżowej tkaniny. Warto wiedzieć, że w HD 480 PRO nauszniki i opaska pałąka są wciąż wymienne, zamocowano je kolejno za pomocą zatrzasków oraz trwałego rzepu.
Pozostałe elementy są bez zmian. W obu muszlach znajdują się gniazda mini XLR, a nie obyło się także bez gumowej zaślepki na to nieużywane. Pałąk wciąż bazuje na metalowym rdzeniu, oferuje 12-stopniową regulację rozmiaru i biegnie w nim kabelek łączący przetworniki, schowany pod dwupoduszkową opaską. Nie obyło się także bez wypukłych oznaczeń kanałów wewnątrz padów czy logo na szczycie pałąka, a muszle nadal dostosowują się w obu osiach i składają na płasko.

Jakość wykonania pozostała na tym samym poziomie. Znowu dominują lekko chropowate i matowe tworzywa sztuczne, a poszczególne elementy spasowano precyzyjnie. Konstrukcja ponownie nie wydaje się być rozklekotana, regulacja rozmiaru stawia odpowiedni opór, a poszczególne jej stopnie są wyczuwalne. Dobre wrażenie robią także miłe w dotyku pokrywki z aluminium – wprawdzie zbierają one odciski palców, ale na szczęście łatwo je usunąć.
Ergonomia i użytkowanie
HD 480 PRO przytyły jedynie 12 gramów względem wariantu otwartego (272 vs 260 gramów), czyli słuchawki są wciąż lekkie, jak na pełnowymiarową i wokółuszną konstrukcję. Nie zmienił się też nacisk pałąka, który jest mniejszy niż w modelach serii HD 600, często za to krytykowanych. Ponownie nie ma też problemu z regulacją rozmiaru, której zakres jest optymalny, czego nie można powiedzieć o wielu konkurencyjnych słuchawkach z Azji.

Opaska pałąka jak zwykle zasługuje na pochwałę, bo nie uciska czubka głowy, więc słuchawki nie stają się narzędziem tortur podczas wielogodzinnych odsłuchów. Użytkownikowi sprzyjają również nauszniki, ponadprzeciętnie miękkie i odpowiednio obszerne. No dobrze, może nie są one wyjątkowo duże (6 x 4,5 x 2,5-3 cm), ale pady rozszerzają się ku odchylonym przetwornikom, więc małżowiny uszne mają sporo miejsca. Jeśli nawet będą stykać się z wyścieleniem przetworników, to nie powinno ono irytować skóry.
Nauszniki ponownie zamontowano na solidne zatrzaski, dzięki czemu łatwo je wypiąć do czyszczenia czy też ewentualnej wymiany. Podobnie sprawa ma się z opaską, przyczepioną za pomocą mocnego rzepu. Możliwość wpięcia kabla z lewej lub prawej strony również oceniam na plus, bo dzięki temu dostosujemy jego umiejscowienie do pozycji miksera, interfejsu audio czy wzmacniacza. Spodoba się to także melomanom obsługującym myszkę komputerową lewą dłonią.


HD 480 PRO mają przewagę nad HD 490 PRO w dwóch aspektach. Pierwszy jest oczywisty, wynika z zamkniętej konstrukcji – słuchawki tłumią otoczenie i to całkiem skutecznie. Hałas jest mocno przytłumiony, możemy w pełni skupić się na muzyce, filmie czy grze. Nowe słuchawki sprawdzą się więc u mobilnych realizatorów, producentów DJ-ów. Nikomu też raczej nie będziemy przeszkadzać, bo dźwięk niemal nie wycieka. Nie ma jednak róży bez kolców – małżowiny uszne mogą mocniej pocić się latem w porównaniu do HD 490 PRO.
Drugi atut to spiralny kabel. Nie wierzę, że to piszę, bo zazwyczaj nie przepadam za tego typu przewodami, ale Sennheiser uniknął standardowej wpadki, ponieważ odcinek spiralny łatwo się rozciąga – kabel nie wlecze więc za sobą sprzętu i tym samym nie ściąga słuchawek z głowy. Znowu spodobała mi się krótka spiralka tuż obok wtyczki mini XLR, dzięki której nie szarpniemy słuchawkami, gdy zahaczymy o kabel ręką.


Specyfikacja
- konstrukcja: zamknięta, wokółuszna
- przetworniki: dynamiczne 38 mm
- pasmo przenoszenia: 3 Hz-28 kHz
- czułość: 107 dB (1 V rms); 98 dB (1 mW)
- impedancja: 130 Ω
- THD: <0,5% (1 kHz, 100 dB SPL)
- kable: 2x mini XLR > 3,5 mm + adapter 6,35 mm (spiralny 300 cm)
- masa: 272 g (bez kabla)
Brzmienie
Zamiast kabli o różnych długościach otrzymaliśmy jeden rozciągliwy, a dwa komplety nauszników zastąpiły pady hybrydowe. Z brzmieniem jest podobnie, to również pewna wypadkowa. HD 490 PRO brzmiały albo łagodniej i bardziej muzykalnie z nausznikami welurowymi, albo równiej i bardziej analitycznie z alternatywnymi padami. HD 480 PRO są gdzieś pomiędzy – nadal brzmią w sposób angażujący, ale podają muzykę w sposób zrównoważony oraz stosunkowo neutralny.


W rezultacie wariant zamknięty usatysfakcjonuje profesjonalistę i melomana, sprawdzi się w muzyce, filmach czy grach. Nie ma też wątpliwości, że mamy do czynienia z poważnym sprzętem, a nie zabawką – dynamika jest wysoka, a brzmienie szybkie i precyzyjne. Imponuje także szeroka scena dźwiękowa, która nie odbiega mocno od tej generowanej przez wariant otwarty. O tym jednak za chwilę.
Sennheiser HD 480 PRO – sygnatura dźwiękowa
Słuchawki z łatwością osiągają częstotliwości subbasowe, generują masywny średni bas i precyzyjny wyższy, ale nie brzmią anemicznie w dole pasma. Niskie tony są na swoim miejscu – dopełniają brzmienie lub efektownie dominują, gdy wymaga tego muzyka. Nie rozczarowałem się także atakiem basu, jego podtrzymywaniem i wygasaniem. Nie występują też jakiekolwiek problemy z kontrolą dolnych rejestrów, a i ich zróżnicowanie jest bardzo dobre. Wprawdzie znam słuchawki o lepszej fakturowości basu, ale kosztują one kilkukrotnie więcej. W rezultacie HD 480 PRO pozwolą krytycznie ocenić ilość basu czy jego jakość, śledzić poczynania basistów czy pianistów lub po prostu zrelaksować się przy muzyce.
Pasmo średnie ma neutralny charakter, ale nie jest pozbawione barw, nie sprawia wrażenia szarego czy surowego. HD 480 PRO potrafią przekazać więc naturalne ciepło instrumentów czy różnicować tembr głosu, co bynajmniej nie wiąże się z zamuleniem, bo wyższej średnicy jest pod dostatkiem – kontur dźwięku jest nadal twardy i zarysowany. Średnica przekazuje też multum informacji, brzmi precyzyjnie oraz szybko. Raczej nic nie umknie naszej uwadze, ale nie będziemy dźwiękiem zmęczeni, bo słuchawki nie są agresywne czy przytłaczające. Dzięki temu możemy odbierać muzykę również w całości, bo przekaz nie jest skrajnie szkicowy, laboratoryjny ani syntetyczny.
Wysokie tony kontynuują charakter pozostałych pasm – są czytelne, swobodne, ale nie przejaskrawione. Dźwięk nie męczy, możemy spędzać ze słuchawkami długie godziny, a także śmiało używać ich do zastosowań kinomańskich czy gamingowych. Nie chcę zostać źle zrozumiany, bo góra pasma HD 480 PRO jest wciąż rozciągnięta, wyrazista i klarowna – nadal z łatwością wychwycimy zbyt gorący sopran czy partie z tendencją do sybilizacji. Słuchawki po prostu nie przejaskrawiają wysokich tonów, więc nie kłują bębenków słuchowych. Sam nie zgrzytałem zębami przy gorszych realizacjach, a słuchawki nie przetrzebiły mojej listy odtwarzania.
Sennheiser HD 480 PRO – scena dźwiękowa
Scena dźwiękowa jest przede wszystkim szeroka, czyli ma elipsoidalny kształt. Ani przez chwilę nie narzekałem na brak kabla zbalansowanego, niepopularnego zresztą w słuchawkach profesjonalnych, bo HD 480 PRO z powodzeniem separują kanały dźwiękowe i eksponują instrumenty daleko na boki. Wciąż wiele dzieje się także w głębi i wysokości sceny dźwiękowej, więc można mówić o trójwymiarowym przekazie i punktowo rozmieszczonych źródłach pozornych.
Holografia jest również na satysfakcjonującym poziomie. Instrumenty wydają się mieć kształt, zajmują w scenie dźwiękowej obszary, a nie punkty, a do tego są wzorowo od siebie odseparowane. No dobrze, tzw. napowietrzenie nie jest jeszcze tak intensywne jak w słuchawkach otwartych, nie mamy jeszcze wrażenia zawieszenia źródeł pozornych wokół nas. Niemniej HD 480 PRO potrafią już wyciągnąć przekaz z głowy, muzyka nie wydaje się być „zamknięta” w muszlach, czyli nie dobiega jakby ze środka czaszki.
Sennheiser HD 480 PRO – porównania
Sennheiser HD 490 PRO
Nie ma wątpliwości, że projektując 480-tki Sennheiser bazował na otwartych słuchawkach z 2024 roku, ponieważ słychać wiele podobieństw do HD 490 PRO. Oba modele zapewniają zrównoważone, ale wciąż angażujące brzmienie; pozwalają krytycznie ocenić materiał czy po prostu pochłaniać ulubione albumy muzyczne. Mam jednak wrażenie, że w modelu HD 480 PRO basu nieznacznie przybyło, a wysokie tony stały się jeszcze kapkę spokojniejsze, co tylko potęguje bardziej muzykalny charakter słuchawek.

Niemniej różnice w tonalności to niuanse, a i w aspekcie przestrzennym nie ma przepaści. Jak wspomniałem, scena HD 480 PRO nie jest jeszcze tak… „otwarta”, jak w przypadku HD 490 PRO, ale raczej nikt nie będzie narzekał na ciasnotę, holografię czy problemy z separacją źródeł pozornych. HD 480 PRO to wciąż ponadprzeciętnie przestrzennie brzmiące słuchawki, jak na konstrukcję zamkniętą.
Warto też wziąć pod uwagę, że HD 480 PRO startują w trochę niższej cenie od otwartego pierwowzoru – HD 490 PRO zadebiutowały za 1799 zł, a wariant Plus wymagał dopłaty do 2149 zł. W przypadku bohatera testu ceny wynoszą kolejno 1739 zł i 2079 zł, co niejako rekompensuje mniej swobodną scenę dźwiękową (i skromniejsze wyposażenie).
FiiO FT13
HD 480 PRO i FiiO FT13 mają niewiele wspólnego. Nowe Sennheisery to w praktyce narzędzie, co widać także po surowym wzornictwie i spiralnym kablu, a purpurowe słuchawki od FiiO zostały stworzone do sprawiania przyjemności. HD 480 PRO są więc zdecydowanie równiejsze, bardziej neutralne i tym samym wierniejsze. Przy nich FiiO FT13 ewidentnie akcentują bas i wysokie tony kosztem średnicy, czyli brzmią zdecydowanie efektowniej. Przestrzeń jest natomiast podobna w obu przypadkach, choć 60-mm przetworniki w FT13 generują większe źródła pozorne, a szczególnie w przypadku instrumentów operujących basem.

Werdykt jest trudny lub wręcz niemożliwy, bo oba modele to dwa światy. FiiO FT13 są bogato wyposażenie i wciągają V-kującym brzmieniem, a HD 480 PRO starają się „znikać” z toru, ale wciąż potrafią zaangażować muzyką. Wprawdzie FT13 wymagają mniejszego wydatku (1599 zł) i mają świetny kabel zbalansowany w zestawie, ale HD 480 PRO należą do bardziej uniwersalnych. Lubię FT13, ale HD 480 PRO przekonały mnie wszechstronnym brzmieniem, bo lepiej radzą sobie w spokojniejszym repertuarze od FiiO FT13, np. jazzie czy bluesie.
Sivga Peng
Sivga Peng i Sennheiser HD 480 PRO to również zderzenie słuchawek audiofilskich z profesjonalnymi, ale to Peng wydają się brzmieć bardziej naturalnie. Słuchawki Sivga generują ciepły i miękki bas, mają bliskie niższe średnie, a łagodniejsze wyższe. Dodatkowo sopran modelu Peng jest podawany przystępnie, sprawia wrażenie zaokrąglonego i spokojnego. W tej konfrontacji wychodzi na jaw studyjny rodowód HD 480 PRO, które w porównaniu do Peng jawią się jako bardziej bezwzględne i techniczne, mimo że nie są typowymi słuchawkami studyjnymi.

Wybór? To znowu kwestia gustu i potrzeb. Gdy szukamy w muzyce przede wszystkim barw, ciepła i łagodności, docenimy słuchawki Sivga. Jeśli ważny jest kabel zbalansowany, to Peng otrzymają dodatkowe punkty. Z drugiej strony HD 480 PRO są wierniejsze i klarowniejsze, także potrafią zabrzmieć naturalnie w wymagającym tego repertuarze. Warto też wziąć pod uwagę, że Sennheisery nie wymagają dużej dopłaty, ponieważ są raptem 40 zł droższe od Peng (1739 zł vs 1699 zł).
HiFiMAN Audivina LE
Na koniec porównań zamknięte planary z podobnej półki cenowej, które… nijak mają się do HD 480 PRO. HiFiMAN Audivina LE falują w średnicy, są zdecydowanie jaśniejsze, płytsze w subbasie i tym samym mniej przystępne w odbiorze. Przy nich słychać, jak równe, precyzyjne i wierne są HD 480 PRO.

Może Audivina LE twardziej zarysowują brzmienie i mocniej różnicują instrumenty operujące basem. Może scena HiFiMAN-ów jest kapkę szersza, a pierwszy plan dalej. Niemniej HD 480 PRO i tak przekazują masę detali i robią to zdecydowanie przyjemniej. W tej konfrontacji to Sennheisery są droższe (1599 zł vs 1739 zł), ale moim zdaniem warto dopłacić, by nie przejmować się „dołkami i górkami” w tonalności, szukać synergii czy kombinować z kablem, ponieważ…
Sennheiser HD 480 PRO – wysterowanie
…Sennheiser HD 480 PRO nie są wymagające od sprzętu. Nie musimy im stwarzać odpowiednich warunków, czyli szukać mocnych wzmacniaczy, przetworników odpowiednio koloryzujących brzmienie czy tym samym perfekcyjnie zrealizowanej muzyki. Wprawdzie impedancja słuchawek nie jest najniższa (130 omów), ale przetworniki są skuteczne. HD 480 PRO podłączymy więc do stacjonarnych kombo, mniej wydajnych kart dźwiękowych czy interfejsów audio, także tych podstawowych od Focusrite czy MOTU. Nie będzie też problemu z napędzeniem ich za pomocą mobilnych przetworników.

Mnie słuchawki satysfakcjonowały bez względu na kontekst – naturalny HiFiMAN EF600, techniczny FiiO R9 czy lampowy Cayin RU9 zapewniły świetne warunki pracy dla HD 480 PRO. Nie inaczej było w przypadku Fosi Audio ZH3, przystępnie wycenionego kombo o zrównoważonym, ale barwnym charakterze. Dynamika zawsze była wysoka, a scena dźwiękowa szeroka. Nie brakowało mi także kabla zbalansowanego – mocy było pod dostatkiem, a separacja kanałów kontrastowa.
Podsumowanie
Sennheiser HD 480 PRO Plus to teoretycznie krok wstecz względem wariantu otwartego. Producent pożałował kabli i zrezygnował z alternatywnych nauszników, które kierowały brzmienie na bardziej techniczne tory. Z kolei zamknięte muszle lekko ograniczają scenę dźwiękową, co nie jest jednak zaskakujące zważywszy na różnice konstrukcyjne.
W praktyce trudno jednak mówić o regresie. Spiralny kabel wzorowo się rozciąga i dostosowuje, więc niejako zastępuje oba przewody z HD 490 PRO Plus. Z kolei nowe nauszniki są hybrydowe, a ich wpływ na brzmienie to wypadkowa padów welurowych i materiałowych z HD 490 PRO, czyli jakby złoty środek. W efekcie wcale nie tęskniłem za prostymi kablami i dodatkowymi nausznikami – zrównoważone, ale pełne i klarowne brzmienie momentalnie mnie przekonało, bo może z powodzeniem służyć do pracy, jak i stricte melomańskich zastosowań. Scena dźwiękowa także okazała się być zaskakująco blisko wariantu otwartego, a doceniłem również skuteczne tłumienie hałasu.

Sennheiser HD 480 PRO kosztują 1739 zł, a HD 480 PRO Plus 2079 zł, czyli ceny na start są niższe od otwartego pierwowzoru (1799 zł i 2049 zł). Uważam, że nowy model jest równie dobry lub nawet lepszy, gdy zależy nam na pełniejszym basie, kapkę łagodniejszym sopranie i izolacji akustycznej. Warto jednak wziąć pod uwagę, że HD 490 PRO zdążyły już stanieć, więc są chwilowo bardziej opłacalne. Niemniej na mnie HD 480 PRO zrobiły (jeszcze) większe wrażenie i nie ukrywam, że będzie mi ich brakowało. Nie mam wątpliwości, że to jedne z najciekawszych słuchawek zamkniętych ostatnich lat.
Tylko, czy warto dopłacać do wersji Plus? Moim zdaniem nie, bo różnica w cenie jest duża, a tym razem otrzymujemy dodatkowo jedynie usztywniony futerał. Nie zgodzą się jednak ze mną podróżujący melomani czy osoby pracujące mobilnie, bo futerał z pewnością lepiej zabezpiecza słuchawki od woreczka z podstawowego wariantu.

Dla HD 480 PRO
Zalety:
+ praktyczne wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ estetyczne wzornictwo
+ wysoka ergonomia
+ skuteczna izolacja akustyczna
+ podwójne gniazda mini-XLR
+ świetny kabel spiralny
+ wymienne pady i nauszniki
+ zrównoważone i wierne, ale wciąż angażujące brzmienie
+ szeroka i holograficzna scena dźwiękowa
Wady:
– skromniejsze wyposażenie względem wariantu otwartego (szczególnie w HD 480 PRO Plus)
Sprzęt dostarczył:




![FiiO FT13 [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2026/03/FiiO-FT13-218x150.jpg)
![Sennheiser HD 490 PRO Plus [recenzja]](https://kropka.audio/wp-content/uploads/2024/03/Sennheiser-HD-490-Pro-Plus-218x150.jpg)
Chciałam zapytać o tłumienie hasłasu, słuchałeś gdzieś na ulicy: metro, tramwaj lub autobus?
O izolacji napisałem kilka zdań w „Ergonomii i użytkowaniu”. W skrócie: słuchawki tłumią skutecznie, poradzą sobie z miejskim hałasem. Niemniej to raczej stacjonarna konstrukcja – do użytku mobilnego Momentum 5 sprawdzą się lepiej. Chyba że poszukujesz słuchawek przede wszystkim do domowych odsłuchów/pracy studyjnej/produkcji muzyki oraz przy okazji do użytku przenośnego, to wtedy HD 480 Pro mają sens.
Bardzo dziękuję za recenzję! A jakby pan je porównał z Azurys, które można obecnie dostać na odpowiedniej promocji taniej nawet od 480? Zakładając zbliżoną cenę, które słuchawki otrzymałyby rekomendację?
Niestety nie znam modelu Azurys. Obstawiam, że brzmią bardziej „Hi-Fi”, a mniej „Pro”, ale to wróżenie z fusów 🙂