Firma Shozy Audio Designs, mimo że w Polsce wciąż mało rozpoznawalna, ma oddane grono wielbicieli swoich produktów, ceniących ich wysoki stosunek jakości dźwięku do ceny. Produkty tej marki do tej pory nie były specjalnie drogie, ale dziś, dzięki firmie Audioheaven, mam możliwość sprawdzenia pierwszego modelu z nowej linii topowych słuchawek. Star II to słuchawki dokanałowe wyposażone w cztery przetworniki armaturowe (po dwa na stronę) produkcji cenionych Knowlesa oraz Soniona. Nie należy więc spodziewać się niskiej ceny i ta faktycznie wynosi 419 dolarów amerykańskich.

Tylko czy taki skok na wyższą półkę, bez doświadczenia w tworzeniu słuchawek opartych na armaturach, może zakończyć się sukcesem?

Wyposażenie

Shozy, prócz jakości dźwięku, słynie jeszcze z minimalistycznego podejścia do wyposażenia swoich produktów i nie inaczej jest w przypadku Star II. Otrzymujemy je zapakowane w nieduży biały kartonik, na którym srebrną czcionką wypisano nazwę producenta. Pudełko jest sztywne i grube, dzięki czemu skutecznie chroni produkt w transporcie. Dodatkowo wnętrze pudełka z góry oraz z dołu zostało pokryte warstwą gąbki. W środku natomiast znajdziemy… słoiczek na krem? Nie da się ukryć, że metalowe etui w czarnym kolorze może budzić takie skojarzenia, szczególnie u przedstawicielek płci pięknej. Jest ono dość ciężkie, ze srebrną otoczką i takim samym napisem „Shozy”. Dopóki nie odkręci się wieczka, naprawdę ciężko przypuszczać, by jego zawartość stanowiły słuchawki. Jego wnętrze jest wyłożone miękką gumą, która powinna zapewnić solidną ochronę przed zarysowaniem “Gwiazdek” w trakcie transportu. To bardzo solidne i przemyślane rozwiązane, a dodatkowe walory estetyczne stanowią miły akcent.

REKLAMA
meze

Biorąc pod uwagę fakt, iż ów słoiczek skrywa jednocześnie całe wyposażenie, ciężko spodziewać się wielkiego bogactwa. Shozy, jak to Shozy, bez względu na cenę nie przejmuje się dodatkami i dostarcza następujące akcesoria:

  • wspomniane metalowe etui,
  • słuchawki Shozy Star II,
  • odpinany posrebrzany przewód MMCX,
  • trzy pary pojedynczych silikonowych nakładek w rozmiarach S, M oraz L.

I to wszystko. Żadnych dodatkowych tipsów, woreczków transportowych, czy choćby instrukcji. W tej cenie można by oczekiwać zdecydowanie większego bogactwa w kwestii wyposażenia, a szczególnie może brakować czyścika do tulejek, gdyż te są pozbawione filtrów, więc z czasem w ich wnętrzu może zacząć zalegać woskowina.

Wykonanie i ergonomia

Shozy, prócz modelu Hibiki, zawsze stawiał na prostotę estetyczną, czasami wręcz ocierając się o ascezę. Star II pod względem wyglądu stoją gdzieś pośrodku „klasycznego Shozy”, a Hibiki. Kopułki wykonano z lekkiego tworzywa sztucznego w kolorze czarnym, które pokryto połyskliwym lakierem. Jedyną ozdobę stanowi przednia część kopułek, skrywająca pod sobą karbonową powłokę. Może się to mocno kojarzyć z tanimi KZ ZST, jednak “Gwiazdki” dają wrażenie lepszego dopracowania, zarówno pod względem doboru materiałów, jak i ich spasowania. Nie znajdziemy tu najmniejszych niedoróbek – dopasowanie elementów jest idealne.

Obudowy mają kształt inspirowany słuchawkami spersonifikowanymi i są przeznaczone do noszenia z kablem prowadzonym za uchem (over the ear). Nawet tulejki nie są po prostu doczepione do korpusu, lecz zostały płynnie wyciągnięte z kopułek, dokładnie tak jak w CIEM-ach. Na górze wpuszczono gniazdo MMCX do podłączenia kabla i, co dość niespotykane, zostało ono spasowane równo z obudową, więc nic (żadne wgłębienia czy wypustki) nie zakłóca jej kształtu, co prezentuje się naprawdę dobrze.

Zastosowany przewód to srebrzona miedź i bez wahania napiszę, że to jeden z najwygodniejszych kabli słuchawkowych, z jakimi miałem do czynienia. Jak to srebrzonka, nie należy do najbardziej elastycznych materiałów, ale dzięki zastosowaniu skrętki o dość rzadkim „warkoczu”, nie ma żadnych problemów z ułożeniem przewodu. Nie plącze się on nadmiernie, a zastosowana krótka prowadnica jest wykonana z przyjemnego w dotyku silikonu. Być może z czasem będzie się on odbarwiał w stronę żółci, ale taka już natura tego tworzywa.

Jedynym zasadniczym problemem jest oznakowanie stron przy wtykach MMCX, gdyż można je poznać tylko po kolorowych kropkach – niebieska, to kanał lewy, a czerwona – prawy.

W ciekawy sposób rozwiązano ściągacz kabla pod brodą, który ma formę żywo przypominającą szary guzik, co wygląda po prostu fajnie. By nie zsunął się on za bardzo, na wysokości 30 cm od wtyków założono kawałek przezroczystej termokurczki.

Z kolei na końcu przewodu znajdziemy prosty wtyk mini-jack o pozłacanych pinach oraz metalowej obudowie, z której wychodzi trochę zbyt krótka odgiętka. Szkoda tylko, że nie zastosowano wtyku łamanego, który lepiej zabezpieczyłby kabel przed uszkodzeniem. Star II to w końcu słuchawki dokanałowe i, niezależnie od ceny, zapewne większość osób będzie się w nich poruszać, a nie tylko słuchać stacjonarnie.

Pod względem wygody nie doświadczyłem żadnych nieprzyjemności. Dobre wyprofilowanie “Gwiazdek” oraz ich nieprzesadzona wielkość pozwalały nawet na kilkugodzinne sesje odsłuchowe bez zmęczenia. Gdy dodamy do tego solidne tłumienie dźwięków otoczenia oraz niewielki efekt mikrofonowy kabla, to okazuje się, że Star II świetnie sobie radzą na chodnikach i w sklepach, czy w komunikacji miejskiej, całkiem skutecznie odcinając użytkownika od zewnętrznych hałasów.

Brzmienie

Źródła wykorzystywane podczas testów: Audioheaven Z6, Fiio Q1 MkII, Samsung Galaxy S7, Shozy Alien Gold, Shozy Alien+, xDuoo X3, xDuoo X20.

Bas w Shozy Star II jest szybki, sprężysty i zróżnicowany. Uderza w punkt, ale nie jest to pasmo, które można określić szkicowym, gdyż nasycenie instrumentów jest bogate, dające wyraźnie namacalną teksturę dźwięków. Gdy dodamy do tego fakt, że tony niskie są prowadzone równo, nienachalnie i posiadają głębokie zejście w najniższe rejestry, to otrzymujemy bardzo realistyczne, a jednocześnie dążące do neutralności brzmienie. Sprawdza się to szczególnie przy nagraniach opartych na żywych instrumentach, od organów, po gitarę akustyczną, gdzie mamy poczucie namacalności dźwięków. W chwilach, gdy potrzebujemy więcej mocy na dole, choćby w muzyce metalowej czy bardziej agresywnej elektronice, musimy się posiłkować źródłem z podbitym basem lub korzystać z pomocy korektora. A że opisywane słuchawki akurat dość wdzięcznie reagują na poprawki, nie wprowadzając za szybko zniekształceń do muzyki, to można z nich wydobyć sporo rozrywkowego charakteru.

Tony średnie to najmocniejszy element brzmienia Star II. Przede wszystkim, są one spójne z basem, dziedzicząc jego cechy: szybkość, nasycenie dźwięków oraz naturalność. Da się tu zauważyć ciepłą nutę, więc gdy jest nam potrzebny suchy wgląd w nagranie, to “Gwiazdki” mogą wydawać się zbyt podkolorowane. Realność prezentacji instrumentów stoi za to na bardzo wysokim poziomie – ich żywa barwa oraz odpowiednie wybrzmiewanie, połączone z dużą ilością szczegółów, potrafią wydobyć z muzyki magię. Opisywane słuchawki nie są też wybredne co do gatunku – harfa czy fortepian w muzyce klasycznej potrafią zabrzmieć równie dobrze co syntezator w ambiencie. Należy jednak pamiętać o jakości nagrań, bowiem Star II potrafią wyciągnąć z muzyki, to co w niej najlepsze, ale to samo mogą też zrobić z jej wadami. Wysoka kompresja, niska dynamika czy niezbyt wysokie umiejętności muzyków i producenta zostają zatem szybko obnażone, a ewentualne niedociągnięcia czasami wręcz rzucone w twarz słuchacza.

Wokale, jako część składowa średnicy, stoją na bardzo wysokim poziomie. Znów odwołam się do realizmu, gdyż ich wysokie skupienie, siła oraz przybliżenie do słuchacza, dające wyraźne poczucie intymności, bez zbytniego zagęszczania atmosfery, sprawiają, że odbierany śpiew jest bardzo żywy i prawdziwy. Żadnego znaczenia nie ma też zakres w jakim operuje wokal, czy jest on męski czy żeński, operowy czy growl – głębia i gładkość głosu zawsze cieszą wysoką jakością. Pod względem przyjemności z odsłuchiwania śpiewu nieznacznie lepiej wspominam tylko nieprodukowane już Custom Art Pro330 v1. Mimo tego, większą naturalność dostrzegam w Star II, gdyż nie mają one podbicia na sopranach, które w słuchawkach Custom Art dodawało iskry kobiecym głosom, zaś niewielkie podbicie “Gwiazdek” na wyższej średnicy nie wyciąga niepotrzebnych sybilantów.

Tony wysokie zaczynają się od lekkiego przyciemnienia, za co odpowiada spadek w przedziale 5-7 kHz. Nie jest on jednak na tyle znaczący, by określić słuchawki jako wyraźnie przyciemnione, ale powoduje, że góra jest łagodna i nie męczy przy dłuższych odsłuchach. Co ważne, powyżej wspomnianego zakresu, wykres Shozy znów się podnosi, więc uniknięto zbyt szybkiego wygaszania sopranów – dźwięki są mocno rozciągnięte, zwarte i dźwięczne. Dzwonki, skrzypce czy talerze perkusji oferują dźwięk wyrazisty i bogaty, ale nie ofensywny, stanowiący raczej dopełnienie muzyki niż jej główny element. Na szczęście zbalansowane brzmienie w niższych pasmach, nie pozwala na zalanie wysokich tonów basem czy średnicą, dzięki czemu by dostrzec wyżej grające instrumenty nie trzeba się wsłuchiwać w tło.

Scena nie należy do najszerszych w tym przedziale cenowym, choć wyraźnie odrywa się od głowy. Posiada za to dużą głębię, sumarycznie dając wrażenie otoczenia przez dźwięki, niemal naśladując zamknięte słuchawki nauszne. Plany jednocześnie są wyraźnie zarysowane, a także płynnie przechodzą między sobą, nie zostawiając wiele przestrzeni pomiędzy źródłami pozornymi. Holografia jest zatem dobra i pozwala dość dokładnie określić położenie instrumentów względem siebie, ale czasami może brakować większego „powietrza” pomiędzy nimi, które wprowadziłoby jeszcze większą swobodę grania. W przypadku Star II ma się wrażenie wybrzmiewania nieco mniejszymi składami, niż podpowiada to logika – sale koncertowe są bardziej zacieśnione, a muzycy siedzą bliżej siebie. Na szczęście owe „nieco” wyraźnie oddala nas od poczucia klaustrofobii.

Szczegółowość jest wysoka. Dobrane przez Shozy przetworniki nie gubią się praktycznie nigdy, a mikro-detale są zauważalne bez większych trudności. Nie jest to jednak analityczność w stylu studyjnym, sucha i techniczna, lecz dopełniająca muzykę.

Gdy przyjrzymy się konkurencji, na pewno warto spojrzeć w stronę Etymotic ER-4, na które Shozy się powołuje przy strojeniu Star II. O ile wykres pasma przenoszenia obu słuchawek momentami wygląda na zbliżony, to już brzmieniowo punktów wspólnych nie ma zbyt wiele. Etymotiki są zdecydowanie nastawione na granie techniczne, poświęcające naturalną barwę na rzecz neutralności i analityczności. “Gwiazdki” są bardziej muzykalne, nie męczą i oferują lepszą holografię, choć odbywa się to kosztem mniejszej szczegółowości. Gdy szukamy brzmienia o mocniej zaznaczonych skrajach, można rozważyć Campfire Audio Jupiter, które dostarczają również bardziej rozbudowaną na boki scenę. To jednak brzmienie mniej naturalne, a przy tym Jupitery są droższe, bardziej kłopotliwe w doborze źródła i mniej wygodne w użytkowaniu. Trochę taniej można kupić FLC Technology FLC8s, które dzięki zestawom filtrów dają dużą możliwość korekcji dźwięku i praktycznie w każdym zestawieniu oferują więcej powietrza niż Shozy. Ich wadą jest natomiast zauważalna cyfrowość dźwięku, która z czasem może zacząć męczyć, oraz większa obudowa, która nie do każdego ucha się zmieści.

Shozy II to też ciekawa alternatywa dla EarSonics SM3 v2. Teoretycznie słuchawki Shozy prezentują podobną szkołę grania, nastawioną głównie na średnicę, ale od SM3 v2 są równiejsze, bogatsze zarówno tonalnie, jak i pod względem analityki, a jednocześnie oferują większą scenę i solidniejszą holografię.

Star II można również traktować jako rozwinięcie Phonaków Audeo PFE-1xx. Te już wręcz kultowe słuchawki potrafią do dziś przyciągać gładkością brzmienia i urokiem średnicy. Shozy oferują podobne doznania, ale na zdecydowanie wyższym poziomie technicznym. Mimo że wydają się nieco ciemniejsze, to zarówno wokale, jak i tony wysokie są bardziej wyraziste niż w Audeo. Phonaki są jednak trochę bardziej eteryczne, mniej dosadne, przez co do końca ciężko je zastąpić.

Pod względem doboru źródła do “Gwiazdek” należy pamiętać o dwóch najważniejszych rzeczach: nie powinno ono wyraźnie szumieć oraz mieć zbyt dużych przeskoków głośności, bo oba te elementy potrafią skutecznie zepsuć radość z odsłuchów. Star II nie mają natomiast wielkich wymagań co do mocy – już telefon wystarczy, by cieszyć się z ich brzmienia. Warto jednak dobierać odtwarzacze o w miarę neutralnym, może nawet nieco rozjaśnionym przekazie, choć Shozy nie wybrzydzają za bardzo pod tym względem i nawet ciepły i ciemny Audioheaven Z6 potrafił w połączeniu z nimi zachwycić muzyką, choć przy tak strojonych źródłach należy dobierać raczej spokojniejsze utwory, stawiające na średnicę. Gdy szukamy uniwersalnego rozwiązania, to bohaterowie dzisiejszej recenzji osiągają wysoką synergię z odtwarzaczem Shozy Alien+ oraz Alien Gold, co nie powinno dziwić, że producent zestroił je pod siebie. Ciekawie Star II wypadły z FiiO Q1 Mark II, który oferuje rozrywkowe, wyraźnie nasycone na dole brzmienie. Słuchawki nabrały tu większego wigoru i rozrywkowego charakteru, a po podłączeniu przez wyjście zbalansowane rozjaśniły się nieco na sopranach oraz zyskały więcej powietrza.

Jeśli większość gotówki wydaliśmy na słuchawki i na odtwarzacz nie zostało dużo środków, to ciekawym wyborem może być xDuoo X3, który oferuje brzmienie lekko rozjaśnione w wyższych partiach, co dobrze dopełnia się z “Gwiazdkami”.

Podsumowanie

Shozy Star II oferują brzmienie niemal kompletne, naturalne i szczegółowe, a przy tym niemęczące. Główną ich wadą jest fakt, że wyposażenie nie idzie w parze z jakością brzmienia i wykonaniem. Jeśli jednak ma to być główna wada jakichkolwiek słuchawek, to ciężko patrzeć na nie przez pryzmat ilości akcesoriów. Nie da się również przeoczyć faktu, że opisywany model Shozy nie należy do najtańszych dokanałówek czy nawet tych ze średniej półki. Skoro jednak swobodnie broni się przed podobnie wycenianą konkurencją, ciężko uznać to za wadę. Mnie osobiście “Gwiazdki” zauroczyły na tyle, że z bólem będę je odsyłał do dystrybutora.

Zalety:
+ wyrównane brzmienie o gładkim i naturalnym charakterze,
+ bardzo żywe wokale,
+ dobrze rozciągnięte skraje pasma,
+ wysoka szczegółowość,
+ scena dająca wrażenia otoczenia muzyką,
+ ogólna kultura brzmienia, pozwalająca na długie sesje odsłuchowe bez zmęczenia,
+ nie wymagają specjalnej synergii,
+ wysoka ergonomia zarówno kopułek, jak i fabrycznego kabla.

Wady:
– lekkie przyciemnienie na sopranach nie każdemu przypadnie do gustu,
– bardzo ubogie wyposażenie, zupełnie niewspółmierne do ceny,
– wygląd może wydawać się zbyt ascetyczny.

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
meze

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here