Otwarta konstrukcja, przetworniki planarne, muszle z dębu czerwonego i kabel zbalansowany – to Sivga P2 Pro w wielkim skrócie. Według producenta nowe słuchawki mają zapewnić kontrolowany bas, naturalne pasmo średnie oraz klarowne, ale przyjemne w odbiorze wysokie tony. Sprawdziłem to.

Do testu Sivga P2 Pro podszedłem z entuzjazmem i to z kilku powodów. Po pierwsze jeszcze nie zawiodłem się produktami marki – SV023, Oriole czy Luan to jedne z moich ulubionych słuchawek. Po drugie P2 Pro to pierwsze, wokółuszne planary od Sivga, które trafiły w moje ręce, bo wcześniej testowałem jedynie konstrukcje z przetwornikami dynamicznymi. Po trzecie P2 Pro są ciekawie pozycjonowane, bo to odpowiedź na FiiO FT5 oraz HiFiMAN-y Ananda Nano, czyli mocnych zawodników z tego przedziału cenowego (ok. 2500-3000 zł).

REKLAMA
fiio

Sprawdziłem, jak brzmią Sivga P2 Pro i porównałem je z bezpośrednimi konkurentami.

Wyposażenie

Zestaw zawiera:

  • kabel 2x 3,5 mm > 4,4 mm (długość ok. 200 cm);
  • przejściówka 4,4 mm > 3,5 mm (długość ok. 12 cm);
  • adapter 3,5 mm > 6,35 mm;
  • futerał;
  • konopny woreczek na akcesoria;
  • opaskę z rzepu.

Wyposażenie jest zbliżone do tego z modelu SV023, bo również otrzymujemy sporo akcesoriów, w tym solidny kabel zbalansowany z różnymi końcówkami. Nie obyło się także bez futerału. Akcesorium ponownie wykonano ze sztucznej skóry, wyposażono w szeroki zamek błyskawiczny, opaskę na nadgarstek oraz podkładki na spodzie. Futerał ma jednak inny kształt – jest bardziej spłaszczony, od tego z modeli SV023 czy Luan.

Konstrukcja i jakość wykonania

Od razu widać, że P2 Pro to dzieło marki Sivga. Producent wypracował sobie charakterystyczny styl, czyli elegancki i nowoczesny, ale z domieszką retro. Duża w tym zasługa drewnianych muszli o naturalnym wykończeniu, czyli z widocznymi słojami. Zatem wzornictwo jest ponownie klasyczne, a dzięki temu P2 Pro wyróżniają się na tle minimalistycznych HiFiMAN-ów Ananda Nano oraz dość futurystycznych FiiO FT5.

Muszle słuchawek zostały wykonane z dębu czerwonego. Niech nie zwiedzie Was nazwa tego gatunku drzewa, bo zawdzięcza ono swoją nazwę barwie jesiennych liści, a nie samego drewna, które jest jasnobrązowe i ma delikatne słoje. Producent chwali się, że obudowy zostały ręcznie wypolerowane, a rezultat jak zwykle robi wrażenie – wykończenie jest gładkie i jednolite. Ładnie prezentują się też stalowe i podziurkowane maskownice z kratkami o nietypowym wzorze, który kojarzy się z arabeskami.

Sivga P2 Pro mają wiele wspólnego z modelem SV023. Wzornictwo jest zbliżone, pałąk również, a do tego zastosowano podobne nauszniki, które są hybrydowe, kątowe oraz wypełnione pianką pamięciową. Pady nie są jednak identyczne, bo zrezygnowano z perforacji wewnątrz oraz na zewnątrz. Kabel również przypomina ten z SV023 – wykonano go z miedzi OCC o czystości 6N. Jego żyły zabezpieczono na przemian przezroczystą oraz półprzezroczystą izolacją oraz spleciono w warkocz. Przefarbowano jednak wtyczki oraz rozdzielacz – w modelu SV023 były one czarne, w P2 Pro są grafitowe.

Widoczne są także podobieństwa do niżej pozycjonowanego modelu Luan. Mowa o opasce podwieszonej pod pałąkiem, którą także wykonano ze sztucznej skóry (od góry) oraz melanżowej tkaniny (od spodu). Dla porównania opaska w SV023 jest w całości „skórzana”. Wzorem Luanów zastosowano także gniazda 3,5 mm, czyli wszystko wskazuje na to, że producent zrezygnował ze standardu 2,5 mm, obecnego w modelu SV023. Nie inaczej jest w przypadku słuchawek HiFiMAN-a oraz FiiO, także bazujących na standardzie 3,5 mm.

Zatem Sivga P2 Pro to miszmasz słuchawek Luan oraz SV023. Jedna cecha wyróżnia jednak nowość na tle starszych modeli – tym razem muszle są obrotowe, czyli możemy złożyć słuchawki na płasko i to w obu kierunkach. Pozwoliło to też zmniejszyć futerał. W przypadku Luanów oraz modelu SV023 muszle jedynie lekko odchylają się na boki.

 

Jakość wykonania słuchawek jest rewelacyjna. Nie mam nic do zarzucenia – wszelkie elementy wykończono wzorowo oraz precyzyjnie spasowano. Nie dostrzegłem jakichkolwiek skaz czy wyszczerbień, pomijając niedoskonałości surowca, jakim jest drewno.

Ergonomia i użytkowanie

Słuchawki są ciężkie, jak przystało na planary – ważą 435 gramów. Na szczęście nie stanowi to specjalnego problemu, bo masa została proporcjonalnie rozdystrybuowana. Ponadto nacisk pałąka jest optymalny, opaska odpowiednio szeroka i elastyczna, a nauszniki miękkie oraz dość pojemne, więc na ergonomię nie sposób narzekać. Spędzałem z P2 Pro długie godziny i właściwie ani przez chwilę nie poczułem dyskomfortu.

Uważam, że P2 Pro są wygodniejsze zarówno od Ananda Nano, jak i FT5. Słuchawki HiFiMAN-a zapewniają wprawdzie więcej miejsca na małżowiny uszne i są trochę lżejsze (419 g), ale cechują się większym naciskiem pałąka oraz mają twardsze nauszniki. Z kolei konkurent od FiiO jest cięższy (456 g), ma mniej pojemne nauszniki i niewystarczająco naciągniętą opaskę pałąka, więc FT5 potrafią lekko opadać. Natomiast SV023 są właściwie równie wygodne, ale warto mieć na względzie, że to słuchawki lżejsze (318 g).

Niestety regulacja rozmiaru to totalne pudło, bo jej zakres jest nieoptymalny – słuchawki są po prostu za duże. Mam średniej wielkości głowę, a w ogóle nie musiałem rozsuwać opaski – pasowała mi pozycja zerowa zakresu regulacji. W rezultacie P2 Pro będą odpowiednio duże na średnie i większe głowy, ale mogą nie pasować na mniejsze. Producent mógł tego łatwo uniknąć, bo wystarczyło skrócić opaskę pałąka. Zatem w tym aspekcie Ananda Nano i FT5 są górą.

Kabel jest odpowiednio długi, świetnie się układa oraz nie sprężynuje, więc nie uprzykrza odsłuchów z urządzeń stacjonarnych oraz mobilnych. Podoba mi się także, że zrezygnowano z wtyczek 2,5 mm na rzecz 3,5 mm, ale tym razem gniazda zostały lekko wpuszczone w muszle. Można to ocenić dwojako. Takie rozwiązanie zabezpiecza wtyczki i gniazda przed uszkodzeniem, ale tym samym utrudnia wymianę kabla, bo wtyczki muszą być odpowiednio smukłe, by zmieścić się w otworach.

Nie teoretyzuję – modularny kabel od FiiO FT5 nie pasował do P2 Pro, mimo wtyczek w tym samym standardzie. Popularne Neutriki/Reany także się nie zmieszczą. Dla porównania SV023, a także Ananda Nano oraz FT5 mają wyeksponowane gniazda, więc w ich przypadku rozmiar wtyczek nie ma znaczenia. Na szczęście fabryczny kabel P2 Pro jest wysokiej jakości i pasuje do charakteru słuchawek, więc szukanie zamiennika nie ma sensu. Mam tylko nadzieję, że oryginalny kabel trafi do sprzedaży lub będzie oferowany w ramach naprawy pogwarancyjnej.

Specyfikacja

  • konstrukcja: otwarta, wokółuszna
  • przetworniki: planarne 97×76 mm
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz-40 kHz
  • czułość: 98 dB
  • impedancja: 32 Ω
  • kabel: miedź 6N OCC, 2x 3,5 mm > 4,4 mm + adaptery 3,5 mm oraz 6,35 mm (ok. 200 cm)
  • masa: 435 g

Brzmienie

Sygnatura dźwiękowa P2 Pro nie jest idealnie zrównoważona, ale tym razem to nie bas i wysokie tony wychodzą przed szereg, a średnica. Początkowo pasmo wydało mi się dziwnie uwypuklone, przesadnie zaakcentowane, ale było to tylko złudzenie spowodowane takim, a nie innym kontekstem. Otóż na co dzień obcuję zazwyczaj ze słuchawkami strojonymi płasko, na planie litery V oraz – w szczególności – o sygnaturze U-kształtnej. Po prostu odzwyczaiłem się już od pierwszoplanowej średnicy, stąd moja konsternacja. Szybko minęła, bo po odsłuchaniu kilku utworów mózg przestawił się na tego typu strojenie. Wtedy dopiero mogłem skupić się na walorach dźwięku, a jest ich pod dostatkiem.

Bas jest świetny, bo punktowy, zwarty i sprężysty, ale także głęboki. Niskie tony nie są podbite, słuchawki dawkują je w zdroworozsądkowych ilościach, ale posłuchamy także elektroniki, bo gdy trzeba, dół pasma nabiera na znaczeniu – potrafi szybko pulsować, dynamicznie uderzać, a także soczyście zawibrować. Podoba mi się też kontrola niskich tonów oraz ich fakturowość, bo bas jest twardy i zróżnicowany, nie sprawia wrażenia zlanej, wygładzonej masy. Słuchawki pozwolą więc się zrelaksować, jak i przeanalizować barwę instrumentów – basówek, kontrabasów czy fortepianu. Z przyjemnością posłuchamy także syntezatorów i cyfrowych sampli. Dynamiki w dole pasma również raczej nikomu nie zabraknie.

Średnica to główne danie. Pasmo nie jest ekstremalnie podbite, nie dominuje nad basem i wysokimi tonami, ale słychać już, że nie jest ono wycofane, ani spłaszczone. Dzięki temu gitary, dęciaki, instrumenty perkusyjnie czy wokale nie giną pod naporem basu i nie dają się przytłoczyć wysokimi tonami. Słychać też, że instrumenty mają naturalny charakter, co zawdzięcza się odpowiedniemu nasyceniu – P2 Pro potrafią przekazać barwy, zabrzmieć ciepło i przyjemnie. Podoba mi się również, że brzmienie nie sprawia wrażenia wygładzonego, czyli P2 Pro stoją niejako w sprzeczności z trendami. W efekcie średnica nie jest zmiękczona czy rozmyta, a zarysowana oraz konturowa. Bez obaw, wyższy podzakres nie został przeostrzony, więc średnica jest bezpośrednia, klarowna i bliska, ale wciąż przystępna.

Wysokie tony są analogiczne do basu. Góra pasma także rozbrzmiewa swobodnie, nie sprawia wrażenia zgaszonej czy przyciemnionej, a do tego z powodzeniem doświetla pozostałe pasma. Nie powiedziałbym jednak, że P2 Pro to słuchawki zbyt jasne czy tym bardziej ostre, bo nie wzmagają sybilizacji, a muzyka nie męczy na dłuższą metę, o ile odsłuchujemy dobrych realizacji. Gorzej zmasterowane płyty mogą zabrzmieć anemicznie i nieprzyjemnie. Słuchawki nadają się także do nagłośnienia gier komputerowych, co nie jest takie oczywiste, bo w takim scenariuszu wiele audiofilskich słuchawek brzmi zbyt płytko i jazgotliwie. Nie dotyczy to P2 Pro. Swoją drogą bliska średnica zapewnia świetny przekaz detali i odgłosów kroków, co docenią fani gier sieciowych.

Scena dźwiękowa jest elipsoidalna i obszerna. Korzystałem głównie z połączeń zbalansowanych i byłem zadowolony ze stereofonii – to zasługa mocnej separacji kanałów. Nie brakowało mi także głębi, czy wysokości, bo instrumenty są eksponowane na płaszczyznach przód-tył oraz góra-dół. Holografia również satysfakcjonuje, bo instrumenty zajmują w scenie obszary, czyli wydają się być trójwymiarowe, a nie punktowe. Do plusów zaliczam także mocną separację instrumentów, bo dźwięki się ze sobą nie zlewają. Jedynie napowietrzenie nie jest wybitne, ale to niejako konsekwencja dość głębokiego basu i kształtnych instrumentów, które wypełniają zakamarki sceny.

Sivga P2 Pro – porównania z Sivga SV023, FiiO FT5 i HiFiMAN Ananda Nano
Postanowiłem rozpocząć porównania od modelu SV023, czyli podobnych konstrukcyjnie słuchawek, ale z dynamicznym przetwornikami. Od razu usłyszałem, że brzmią one gładziej i generują mniej średnicy, a więcej basu oraz sopranu. W rezultacie SV023 nie są tak naturalne oraz przystępne w przekazie, jak P2 Pro. Zauważyłem też, że SV023 mniej zarysowują dźwięk i słabiej różnicują faktury instrumentów, a szczególnie tych operujących niskimi tonami. Zatem P2 Pro faworyzują średnicę i przekazują więcej informacji od SV023.

Które słuchawki wybrać? Jeśli słuchamy przede wszystkim instrumentów, lubimy jazz, rocka czy klasyczną elektronikę, to P2 Pro wyjdą na prowadzenie. To świetny wybór także, gdy zależy nam na mocno zróżnicowanych instrumentach. Jeśli natomiast wolimy gładszy, klarowniejszy i bardziej nowoczesny dźwięk, to SV023 mogą okazać się lepsze. Ceny obu modeli są podobne, więc werdykt to kwestia gustu i… dostępności słuchawek, bo SV023 coraz trudniej znaleźć. Ode mnie punkt dla P2 Pro – za fakturowość, rozdzielczość i spokojniejszą górę pasma.

FT5 to niejako odwrotność modelu P2 Pro, bo słuchawki od FiiO lekko akcentują bas i w konsekwencji odsuwają średnicę. W rezultacie sygnatura słuchawek FiiO jest bardziej efektowna, rozrywkowa i tym samym trochę mniej oryginalna, bo bliższa standardom konsumenckim. Nie chcę zostać źle zrozumiany – świetnie, że w modelu FT5 bas jest lekko zaznaczony, bo takich planarów również brakuje. Niemniej P2 Pro także potrafią bawić muzyką, a do tego lepiej różnicują bas, który w FT5 jest bardziej zlany i zmiękczony.

Jeśli słuchamy nowoczesnej elektroniki, muzyki popularnej czy rapu, to warto zainteresować się FiiO FT5, bo to muzykalne słuchawki o rozrywkowym charakterze. Jeśli natomiast wolimy spokojniejszy repertuar i najważniejsza jest dla nas naturalna średnica, to P2 Pro będą górą. Uważam też, że P2 Pro przekazują więcej dźwiękowej informacji, więc jeśli zależy nam na krytycznych odsłuchach, to słuchawki Sivga zyskują dodatkowe punkty. Mnie trudno wskazać faworyta, chętnie używałbym obu modeli – przekonują mnie zarówno efektowne FT5, jak i średnicowe P2 Pro.

HiFiMAN Ananda Nano nie przypominają ani P2 Pro, ani FT5, bo to słuchawki zestrojone raczej neutralnie. Wprawdzie słychać pewne akcenty w skrajach pasm Ananda Nano, ale brzmienie nadal oscyluje wokół równowagi. W efekcie Ananda Nano mają mniej średnicy, brzmią trochę płycej w basie i zarazem jaśniej w sopranie od P2 Pro, co kieruje brzmienie na bardziej analityczne tory. Moim zdaniem zarówno Sivga P2 Pro, jak FiiO FT5 brzmią barwniej i muzykalniej od Ananda Nano.

HiFiMAN-y mają jednak asa w rękawie – brzmią bardziej przestrzennie, mocniej odseparowują instrumenty i napowietrzają przestrzeń pomiędzy nimi. Scena w modelach P2 Pro oraz FT5 nie jest tak otwarta, a separacja tak kontrastowa. Warto jednak pamiętać, że Ananda Nano są dostarczane z kablem niesymetrycznym i nie posiadają futerału. Moim zdaniem HiFiMAN-y przegrywają też ergonomią z Sivga oraz FiiO. Zatem sam sięgnąłbym albo po P2 Pro, albo po FT5. Moim zdaniem oferują one więcej, a są przy tym trochę tańsze i przyjemniejsze w odbiorze od Ananda Nano.

Sivga P2 Pro – synergia
Sivga P2 Pro nie są specjalnie wymagające odnośnie synergii, ale reagują na sygnaturę sprzętu. Słuchawki powinny zgrać się z przeróżnymi źródłami, byleby nie potęgowały one przesadnie wysokich tonów i nie ścinały basu. Dobre efekty mogą dać także kombo czy odtwarzacze lekko V-kujące, bo nieznacznie zredukowanie średnicy słuchawkom nie zaszkodzi.

P2 Pro lubią również moc i wysokie poziomy podbicia – wciąż nie potrzeba „elektrowni”, bo mowa jednak o dość skutecznych i niskoomowych przetwornikach, ale wydajniejsze wzmacniacze oraz odtwarzacze zapewniają najlepszą dynamikę i największą scenę. P2 Pro nie rozwiną skrzydeł ze smartfona, dongle’a czy podstawowego DAP-a.

Podsumowanie

Sivga P2 Pro nie rozczarowują. Słuchawki zostały bogato wyposażone i solidnie wykonane, a wzornictwo jak zwykle wpada w oko. Doceniłem także ergonomię – producent zadbał o proporcjonalne wyważenie, elastyczną opaskę oraz miękkie i grube nauszniki. Do plusów zaliczam odłączany kabel zbalansowany z przejściówkami do standardów 3,5 mm oraz 6,35 mm, który wzorowo się układa. Bliska i barwna średnica, zróżnicowany bas oraz swobodna, ale przystępna góra to kolejne atuty modelu P2 Pro. Podobnie jak duża scena dźwiękowa.

Dwa aspekty zasługują na krytykę. Po pierwsze słuchawki są za duże – mnie pasowały na minimum skali regulacji. Po drugie gniazda 3,5 mm zostały tym razem wpuszczone w obudowy, co może utrudnić ewentualną wymianę kabla. Dla niektórych wadą może być także zapotrzebowanie na moc.

Sivga P2 Pro nie są jeszcze dostępne w kraju, a za granicą można je kupić za około 2300 zł. Jeśli zależy nam na pierwszoplanowej średnicy, muzykalnym, ale zróżnicowanym brzmieniu, to zdecydowanie warto się nimi zainteresować. Mnie przekonały i uważam, że mogą śmiało konkurować ze wspominanymi HiFiMAN-ami Ananda Nano czy FiiO FT5. Sivga P2 Pro stanowią też mocną alternatywę dla dynamicznych Sennheiserów HD660S2.

Dla Sivga P2 Pro

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ atrakcyjne wzornictwo
+ wysoka ergonomia
+ obrotowe muszle
+ praktyczny futerał
+ elastyczny kabel zbalansowany
+ barwna i bliska średnica, zróżnicowany bas i klarowne, ale łagodne wysokie tony
+ przestrzenna scena dźwiękowa

Wady:
– nieoptymalna regulacja rozmiaru
– gniazda 3,5 mm wpuszczone w muszle
– wymagają sporo mocy

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
hifiman

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj