Sivga SV023 to nowe słuchawki wokółuszne o konstrukcji otwartej, które zostały wyposażone w wysokoimpedancyjne przetworniki dynamiczne o średnicy 50 mm. Producent obiecuje wzorowe wykonanie, wysoki komfort oraz naturalne brzmienie z szeroką sceną dźwiękową.

Do testu Sivga SV023 podszedłem z entuzjazmem i to z kilku powodów. Po pierwsze to mój pierwszy kontakt ze słuchawkami tego producenta, a słyszałem o nich wiele dobrego. Po drugie ostatnio testowałem głównie słuchawki planarne, więc model z przetwornikami dynamicznymi to miła odmiana, zarówno dla mnie, jak i czytelnika. Po trzecie zaintrygowała mnie specyfikacja Sivga SV023, bo producent nie bał się wysokiej impedancji – zastosowane przetworniki mają aż 300 omów.

REKLAMA
hifiman

Co w tym specjalnego? Od lat tworzy się niby stacjonarne, ale jednak przenośne słuchawki, czyli modele o niskiej impedancji i wysokiej skuteczności. Miało to sens, gdy zakładano, że będziemy je podłączać bezpośrednio do smartfona. Niestety niedługo później okazało się, że wyjście 3,5 mm nie mieści się już w smartfonie i przecież nikomu nie jest potrzebne. W konsekwencji niewymagające słuchawki podłączamy do ekstremalnie wydajnych urządzeń audio, których potencjał się po prostu marnuje. Sivga SV023 mogą to zmienić.

Sprawdziłem, czy słuchawki są warte swojej ceny, jak wypadają w porównaniu do konkurentów HiFiMAN-a oraz czy mają szansę z droższymi słuchawkami, np. Meze Audio 109 PRO.

Wyposażenie

Zestaw zawiera:

  • skórzany futerał;
  • konopny woreczek na akcesoria;
  • kabel z wtyczką 4,4 mm (długość ok. 200 cm);
  • opaskę z rzepu;
  • przejściówkę 3,5 mm > 4,4 mm (długość ok. 12 cm);
  • adapter 6,35 mm.

Sivga SV023 są dostarczane w solidnym, kartonowym pudełku z estetyczną szatą graficzną. Słuchawki są bezpieczne na czas transportu, bo znajdują się w futerale, a samo opakowanie jest wypełnione sprężystą gąbką. Wrażenie robi też wyposażenie, które jest nie tylko bogate, ale także solidne i pomysłowe. Dla przykładu futerał jest wzorowo usztywniony, ma dodatkową opaskę z karabińczykiem oraz podkładki, dzięki czemu może stać w pionie.

Imponujący jest także kabel, bo wykonano go z miedzi OCC o czystości 6N i zwieńczono wtyczką 4,4 mm. Przewidziano do niego przejściówkę, pozwalającą zredukować wtyk Pentaconn do mini-jacka, która jest równie wysokiej jakości, co sam kabel. Świetne rozwiązanie! Producentowi należą się za to brawa, bo dla porównania z konkurencyjnymi HiFiMAN-ami Edition XS czy niemal dwukrotnie droższymi Meze Audio 109 PRO otrzymujemy jedynie kable niesymetryczne.

Konstrukcja

Od razu widać, że model SV023 to dzieło Sivga, bo producent słynie z tego typu drewniano-metalowych konstrukcji. Muszę przyznać, że nie każdemu udaje się ta sztuka, bo drewno często nie pasuje do reszty konstrukcji lub jest przeciętnie wykończone, a wtedy prezentuje się topornie. W przypadku SV023 nic takiego nie ma miejsca, bo wzornictwo jest naprawdę spójne – dominuje matowa czerń, z którą świetnie zgrywają się ciemne słoje orzecha. W efekcie słuchawki wyglądają elegancko, ale nadal stosunkowo uniwersalnie.

  

Drewniane muszle zostały wycięte na frezarce CNC, a następnie wypolerowane. Efekt zaskakuje, bo powierzchnia jest niezwykle gładka i jednolita – momentami powątpiewałem, czy to naprawdę drewno. W centrum obudów znajdują się okrągłe i stosunkowo małe maskownice wykonane ze stalowej siatki, która została dodatkowo wyścielona od wewnątrz. Jeśli się dobrze przyjrzymy, to można przez nie dostrzec przetworniki dynamiczne w aluminiowych obudowach. Z kolei w dolnej części obu muszli umieszczono metalowe gniazda 2,5 mm.

W oczy rzucają się też nietuzinkowe nauszniki, które są hybrydowe oraz perforowane, zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Nauszniki zostały też poszerzone w tylnej części i charakterystycznie wyprofilowane, więc sprawiają wrażenie pofalowanych. Uwagę zwraca także melanżowa tkanina, którą obszyto ranty. Materiał jest gruby i gładki w dotyku, w przeciwieństwie do cienkich i dość szorstkich siateczek z HiFiMAN-ów. Ponadto nauszniki wypełniono gęstą i sprężystą pianką, a odchylone przetworniki zabezpieczono siateczkami z oznaczeniami kanałów.

Widełki pałąka zostały wycięte metodą skrawania z aluminium – chwytają one muszle w dwóch punktach i pozwalają im na swobodny ruch w pionie oraz na boki. Ciekawy jest także stalowy pałąk, bo to sprężysta szyna z podwieszoną opaską. Ta ostatnia została wykonana z koziej skóry – ma od spodu szereg poduszek, wypełnionych niezwykle przyjemną pianką. Co ciekawe nie zastosowano naciągu, bo regulacja rozmiaru jest rozsuwana, czyli opaskę można przesuwać góra-dół. Spięto ją plastikowymi suwakami, które poruszają się bezstopniowo w szynie pałąka.

Kabel wygląda jak wysokiej klasy zamiennik, bo to nie byle jaki przewód. Nie chodzi tylko o zastosowany przewodnik, czyli miedź monokrystaliczną o czystości 6N, ale także o sposób wykonania. W odcinku od wtyczki 4,4 mm do rozdzielacza kabel skręcono z czterech żył, z czego dwie mają przezroczyste izolacje, a dwie pozostałe przydymione. Z kolei w odcinkach dousznych żyły zostały skręcone. Znakomicie prezentują się też wszystkie elementy na przewodzie, bo wykonano je precyzyjnie z aluminium, a przy wtyczce 4,4 mm jest nawet dodatkowa sprężyna. Nie zabrakło jej także na przejściówce, która jest równie wysokiej jakości.

Jakość wykonania jest wysoka. Nie mam zastrzeżeń odnośnie obróbki drewna, aluminium czy stali – elementy wycięto precyzyjnie, wzorowo wykończono i nienagannie spasowano. Sprężyste nauszniki czy skórzana opaska również nie rozczarowują. Ponadto gniazda nie mają luzów, podobnie jak ruchome mechanizmy, które zostały skręcone śrubami. W efekcie konstrukcja nie skrzypi ani nie trzeszczy, więc sprawia wrażenie trwałej. Z kolei kabel wygląda jak wysokiej klasy zamiennik, czym Sivga S023 zdecydowanie wyróżniają się z tłumu. Udało mi się dostrzec jedynie minimalne skazy na plastikowych suwakach, ale dopiero na fotografiach makro.

Ergonomia i użytkowanie

Obawiałem się, że drewniano-metalowa konstrukcja będzie ciężka, ale nic z tych rzeczy – słuchawki są wręcz lekkie. Sivga SV023 ważą 318 gramów, czyli niewiele, jak na duży model wokółuszny, co jest także zasługą samych przetworników dynamicznych, lżejszych od planarnych. Producent poradził sobie także z wyważeniem – masa została dość równo rozłożona pomiędzy pałąkiem a muszlami, więc słuchawek prawie nie czuć na głowie. Dla porównania HiFiMAN Edition XS są wyraźnie cięższe (405 g), podobnie jak Meze 109 PRO (375 g).

Słuchawki są bez wątpienia komfortowe. Nauszniki są pojemne, więc swobodnie obejmują małżowiny uszne, a ich pofalowany kształt okazuje się idealnie odpowiadać anatomii czaszki, a przynajmniej tak jest w moim przypadku. Muszle także swobodnie się odchylają, więc pady nie uciskają szczęki czy skroni. Nie odczuwałem też dość dużego nacisku pałąka, bo neutralizowały go nauszniki. Opaska także spisywała się świetnie, bo jest cienka i wzorowo elastyczna, więc w ogóle nie uciskała czubka głowy. Ze słuchawkami spędzałem długie godziny i ani przez chwilę nie skarżyłem się na dyskomfort.

Pewne wątpliwości budzi za to regulacja rozmiaru. Suwaki poruszają się z dużym oporem i utrzymują wybraną pozycję, więc słuchawki się nie rozregulowują. Okazuje się jednak, że musiałem rozsuwać opaskę jedynie na mniej więcej 30% skali, gdy zazwyczaj potrzebuję 50-70% regulacji. Zatem słuchawki z pewnością zmieszczą się nawet na duże głowy, ale w skrajnych przypadkach mogą być zbyt obszerne dla osób z mniejszymi czaszkami. Niemniej w tym aspekcie Sivga SV023 i tak wygrywają z Edition XS, które są duże nawet na minimum zakresu regulacji.

Kabel spisuje się wzorowo. Został spleciony w taki sposób, że nie ma tendencji do plątania się, a także nie rozplątuje się, gdy zwiniemy go po odsłuchach. Przewód jest też ciężki i lejący się, więc wzorowo układa się na ciele. Nie podpadły mi także wtyczki czy splitter, obok którego jest płaski suwak, pozwalający swobodnie dostosować długość odcinków dousznych. Na pochwałę zasługują także wtyczki 2,5 mm, które wpina się z pewnym klikiem w gniazda w muszlach. Raczej nie ma szans na przypadkowe wypięcie kabla, a w razie potrzeby łatwo o jego wymianę, bo gniazda nie zostały wpuszczone w obudowy.

Specyfikacja

  • konstrukcja: otwarta, wokółuszna
  • przetworniki: dynamiczne 50 mm (pokryte berylem)
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz-40 kHz
  • czułość: 105 dB
  • impedancja: 300 Ω
  • kabel: 2x 2,5 mm > 4,4 mm + adaptery 3,5 mm oraz 6,35 mm (ok. 200 cm)
  • masa: 318 g

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2, Dan Clark Audio Ether 1.1, HiFiMAN Arya V3, Edition XS, HE-R9, Sundara i Sundara Closed-Back, Sennheiser HD 6XX, Meze Audio 109 PRO
  • Źródła: FiiO K9 Pro ESS, HiFiMAN EF400, Astell&Kern Kann Max, FiiO M17, M11 Plus ESS i Q7, Cayin N3Pro, FiiO BTR7, Qudelix-5K, Cayin RU-6

Słuchawki zostały zestrojone w sposób zrównoważony, a ich charakter to wypadkowa techniczności oraz muzykalności. Efekt jest moim zdaniem fenomenalny – Sivga SV023 imponują precyzją basu, czarują bliską średnicą, robią wrażenie rozdzielczością i niebanalną sceną dźwiękową. Jednocześnie brzmienie nie jest ostre, ma w sobie przyjemną gładkość oraz naturalne ciepło, więc Sivga SV023 pozwalają zarówno wsłuchać się w poszczególne linie melodyczne, jak i zrobić z muzyki tło. Mnie słuchawki oczarowały już od pierwszych chwil, ale wymagają pewnej synergii i mogą nie sprawdzić się w każdym gatunku muzycznym.

Sivga SV023 – sygnatura dźwiękowa
Bas nie jest podbity. Słuchawki potrafią zejść w subbas, ale więcej do powiedzenia ma średni zakres dołu, bo niskie tony brzmią sprężyście i ciepło. Bas jest podawany w optymalnych ilościach, ma zwarty, precyzyjny i zarysowany charakter – nie brakuje w nim detali, a faktura instrumentów jest mocno różnicowana. Tony niskie są też szybkie i wzorowo selektywne, nie zlewają się, dynamicznie pulsują i momentalnie wygasają, dzięki czemu z przyjemnością śledzi się pracę gitar basowych czy kontrabasu, w których można wychwycić mnóstwo dźwiękowej informacji. Warto jednak wiedzieć, że bas ma raczej charakter referencyjny – słuchawkom bliżej do brzmienia studyjnego niż typowo konsumenckiego. W efekcie niskich tonów może brakować w nowoczesnej elektronice, rapie, muzyce popularnej czy metalu. Nie należy też oczekiwać potężnego uderzenia basu, wyjątkowo wybuchowego ataku i wibrującego dźwięku. Bas Sivga SV023 jest raczej szkicowy i trzymany w ryzach.

Pasmo średnie jest z przodu. Sivga SV023 nie V-kują, brzmią bezpośrednio, barwnie i naturalnie w tym zakresie. Co ciekawe w średnicy słychać zarówno ciepło i gładkość, która jest sprawką obecnego niższego zakresu, jak i klarowność oraz pewną twardość, co wynika z mocnej wyższej średnicy. Zatem brzmienie nie jest mdłe, rozmyte czy zgaszone, bo słuchawki nadal brzmią wyraziście. Moim zdaniem nie przedobrzono – dźwięk nie jest agresywny czy ostry, ale słuchawki są czułe na charakter sprzętu, więc sporo będzie zależało od synergii. W rezultacie najlepsze wrażenie robią żywe instrumenty, a także niższe oraz wyższe wokale. Wprawdzie słuchawki radzą sobie także z nowoczesnymi brzmieniami, ale aż proszą się o dobrze zrealizowane gitary klasyczne, instrumenty dęte, smyczkowe oraz pierwszoplanowe wokale, bo wtedy rozwijają skrzydła. Jeśli zatem lubimy wsłuchiwać się w detale, preferujemy jak najbliższą średnicę, słuchamy wzorowo zrealizowanej muzyki, to Sivga SV023 sprostają zadaniu. Brzmienie może nie być jednak dostatecznie masywne do ciężkiego rocka czy metalu, czyli gatunków, które mogą zabrzmieć zbyt chudo.

Wysokie tony nie zostały ścięte, nie ma mowy o przyciemnieniu czy zawoalowaniu, bo wyższa średnica przechodzi płynnie w sopran. Góra doświetla pozostałe pasma, nadaje muzyce klarowności, ale strojenie jest znów rozsądne – Sivga SV023 nie wzmagają sybilizacji, nie brzmią żyletkowo i nie męczą. W efekcie przekaz jest naprawdę klarowny, muzyka rozbrzmiewa jak na dłoni, ale nie słychać w tym agresji. Wokale pną się wysoko, podobnie jak gitary elektryczne, smyczki czy klarnety, ale nie powodują dyskomfortu. Podoba mi się także ogólny balans wysokich tonów, bo pasmo wydaje się być równe, a także kontrola, bo wysokie tony nie szeleszczą, nie skrzą i nie zlewają się ze sobą, co łatwo wychwycić po selektywnych, metalicznych talerzach perkusyjnych. Jeśli lubimy śledzić każde uderzenie pałeczki perkusyjnej, preferujemy swobodnie rozbrzmiewające skrzypce czy trąbki, bo nie znosimy przyciemnionego dźwięku, to Sivga SV023 będą strzałem w dziesiątkę. Mnie góra słuchawek zdecydowanie przypadła do gustu, a lubię wyraziste, ale jeszcze nie żyletkowe brzmienie.

Scena dźwiękowa zaskakuje, bo jest inna, niż zazwyczaj w otwartych słuchawkach. Większość testowanych przeze mnie modeli faworyzuje szerokość, więc brzmi elipsoidalnie. W przypadku Sivga scena jest raczej kulista, bo priorytet mają głębia oraz wysokość przestrzeni, a nie szerokość. Zatem dużo dzieje się na płaszczyznach przód-tył oraz góra-dół, bo instrumenty rozbrzmiewają zarówno w okolicy ramion, nad głową, jakby sprzed twarzy czy wręcz z tyłu nas. Z tego powodu Sivga SV023 nie brzmią horyzontalnie, nie wydają się rozrywać sceny w połowie i prezentują blisko pierwszy plan. Bez obawy – oba kanały są nadal odseparowane, nie zlewają się ze sobą. Nie ma po prostu efektu rozerwania sceny w połowie. Uwagę zwraca także czarne tło, które łatwo uzyskać ze względu na wysoką impedancję przetworników – instrumenty wydają się rozbrzmiewać w próżni. Absolutnie nie brakuje też napowietrzenia, bo dźwięki są od siebie zdystansowane.

Sivga SV023 – porównania
Zestawiłem Sivga SV023 z szeregiem planarnych słuchawek HiFiMAN-a, czyli Sundara, Edition XS czy Deva Pro. Właściwie opisy poszczególnych konfrontacji nie są wymagane, bo Sivga SV023 brzmiały bardziej gładko i spokojniej w sopranie od nich wszystkich. Nie chcę zostać źle zrozumiany, SV023 nadal brzmią klarownie i nie brakuje im sopranu, ale ich góra ma równiejszy przebieg, nie słychać w niej tych akcentów, które są charakterystyczne dla większości słuchawek HiFiMAN-a. Moim zdaniem Sivga SV023 wygrywają z otwartymi Sundara czy Deva Pro – wprawdzie są od nich droższe o kilkaset złotych, ale brzmią równiej, bardziej naturalnie, barwniej i przystępniej. Uważam, że Sivga SV023 mogą także stawać w szranki z Edition XS, które mocniej akcentują skrajne pasma, mają mniej średnicy i wymagają dopłaty około 300 zł.

Okazuje się, że Sivga SV023 mają więcej wspólnego z zamkniętymi Sundara Closed-Back, które także brzmią w sposób zrównoważony i są pozbawione tego akcentu w sopranie. Okazuje się jednak, że nowe Sundary generują więcej basu, brzmią ogólnie twardziej i bardziej konturowo. W bezpośrednim porównaniu Sivga SV023 mają w sobie więcej gładkości, są cieplejsze i barwniejsze, więc bardziej muzykalne od zamkniętych Sundara. Z kolei scena Sundara CB jest też bardziej klasyczna, czyli elipsoidalna, gdy Sivga SV023 brzmią raczej kuliście i bardziej trójwymiarowo. Świetnie słuchało mi się obu modeli, poziom techniczny jest naprawdę zbliżony, a Sivga SV023 to jednak słuchawki tańsze od nowych Sunadara (2700 vs 2000 zł). Wybór jest trudny, bo oba modele różnią się konstrukcją i technologią przetworników – myślę, że zarówno Sundara Closed-Back, jak i Sivga SV023 zasługują na rekomendacje. Uważam jednak, że SV023 są bardziej opłacalne, a przy tym lżejsze i wygodniejsze od zamkniętych Sundara.

Mimo zbliżonej specyfikacji, Sivga SV023 mają niewiele wspólnego z Sennheiserami HD 6XX, bazującymi na modelu HD 650. Okazuje się, że SV023 brzmią równiej i zdecydowanie klarowniej od HD 6XX – w bezpośrednim porównaniu niemieckie słuchawki brzmią matowo, mniej barwnie w średnicy i mają roll-off w sopranie. W efekcie na Sivgach łatwiej wychwycić mikrodetale i rozkładać muzykę na czynniki pierwsze. Inna jest także prezentacja, bo HD 6XX grają głównie na boki, gdy SV023 faworyzują głębię i wysokość. Moim zdaniem Sivga SV023 to słuchawki lepsze technicznie, barwniejsze i ciekawsze od HD 6XX, ale to jednak model droższy. Zatem Sivga SV023 konkurują raczej z HD 660S, z którymi łączy je zdecydowanie więcej, bo oba modele brzmią klarownie i precyzyjnie. Uważam jednak, że SV023 są nadal przystępniejsze i barwniejsze od HD 660S, a do tego wygrywają jakością wykonania. Osobiście wybrałbym SV023, ale Sivga wymagają dopłaty rzędu 300 zł względem HD 660S,

Zestawiłem Sivga SV023 także z nowymi, otwartymi i także dynamicznymi Meze 109 PRO. Różnice są dość spore, bo Meze 109 PRO brzmią na planie litery U, generują więcej subbasu i wysokiego sopranu, a mniej średnicy od Sivga SV023. Meze 109 PRO brzmią też wyraźnie przestrzenniej, mocniej rozciągają muzykę na boki, bardziej kontrastowo separują kanały. Słychać, że Meze 109 PRO są pozycjonowane wyżej, ale to słuchawki niemal… dwukrotnie droższe od Sivga SV023. Meze 109 PRO kosztują prawie 3900 zł, a subiektywnie wcale nie muszą być lepsze, bo to słuchawki o mocniejszej górze pasma. Według mnie w aspekcie technicznym Meze 109 PRO są górą, ale przyjemniej słuchało mi się Sivga SV023. Słuchawki azjatyckiego producenta przekonały mnie bliższą, barwniejszą średnicą oraz spokojniejszym sopranem. Meze 109 PRO nawet po kilkuset godzinach wygrzewania są nadal kapkę za jasne. Więcej na temat obu słuchawek będzie można przeczytać wkrótce w teście dedykowanym nowym Meze.

Sivga SV023 – synergia
Słuchawki wymagają synergii, skalują ze sprzętem i są czułe na charakter źródła. Nie należy ich wyostrzać czy odchudzać, bo brzmią wtedy bardziej technicznie i mniej uniwersalnie. Lepiej łączyć je raczej z aksamitnym brzmieniem w stylu AKM niż technicznym ESS Technology; podłączać je do ciepłych, łagodnych źródeł o bliskiej średnicy, bo wtedy Sivga SV023 pokazują na co je stać. Słuchawki wydają się wręcz być stworzone do takiej stereotypowej „lampy”, o czym świadczy też wysoka impedancja. SV023 rzeczywiście lubią wydajne wzmacniacze, ale nie są wyjątkowo trudne w napędzeniu.

Sprawdziłem zagranie topowymi i wydajnymi DAP-ami, czyli FiiO M17 oraz Astell&Kern Kann Max – nie byłem zadowolony z rezultatów. Lepiej wypadł ten pierwszy odtwarzacz, ale oba brzmiały trochę za mocno w górze pasma. Zaskoczył mnie Kann Max, który w tym przypadku brzmiał bardziej technicznie i ostro, niż zazwyczaj. Podobnie było ze stacjonarnym K9 Pro ESS, który także ma na pokładzie przetworniki ESS. Lepiej zgrał się nowy, przenośno-stacjonarny FiiO Q7, brzmiący łagodniej w sopranie od K9 Pro ESS czy M17, ale nadal trochę brakowało do perfekcji.

Najlepsze rezultaty dał starszy FiiO M15, czyli odtwarzacz z kostkami AKM, który pięknie wypełnił bas i średnicę oraz przytemperował górę SV023. Słuchawki naprawdę mocno zareagowały na jego sygnaturę. Świetnie słuchało mi się też połączenia z HiFiMAN-em EF400, czyli wzmacniaczem z przetwornikiem typu R2R. Sivga SV023 brzmiały z nim nadal klarownie i wyraziście, ale jednocześnie pełniej w basie oraz bardziej naturalnie w średnicy od K9 Pro ESS. Okazało się, że EF400 i tak generował zbyt dużo mocy, bo dla SV023 wystarczało niskie podbicie. Ponadto słuchawki kontrastowo reagowały na oversampling EF400 – brzmiały gładziej i łagodniej w trybie NOS i klarowniej oraz bardziej analitycznie w trybie OS.

Podsumowanie

Sivga SV023 to fenomenalne słuchawki! Spędziłem z nimi mnóstwo czasu i przyniosły mi wiele przyjemności. Model ten został bogato wyposażony, wzorowo wykonany, wygląda świetnie i jest niezwykle wygodny. Do gustu przypadło mi też wypinane okablowanie z wtyczką 4,4 mm oraz pomysłowym adapterem do standardu 3,5 mm – szkoda, że inni producenci nie stosują takiego rozwiązania. Brzmienie również mnie oczarowało, bo jest zrównoważone, bezpośrednie w średnicy oraz holograficzne.

Wady nie psują humoru. Zakres regulacji rozmiaru mógłby być trochę mniejszy, ale to detal. Moim zdaniem przydałoby się trochę więcej niskiego basu i trochę mniej góry, bo wtedy Sivga SV023 zgrywałyby się z większą ilością źródeł.

Sivga SV023 kosztują 1999 zł. Uważam, że warto je kupić – słuchawki mają start do znacznie droższych modeli, a oferta jest ogólnie niezwykle wyważona, bo SV023 bronią się niemal w każdym aspekcie. Przyznaję, że chętnie wybrałbym je zamiast HiFiMAN-ów Sundara czy Edition XS, także świetnych słuchawek, ale ustępujących Sivga w kilku aspektach. O dużej opłacalności SV023 świadczy też to, że wypadają one nieźle nawet na tle niemalże dwukrotnie droższych Meze 109 PRO. Wahałbym się jedynie w konfrontacji z Sundara Closed-Back, ale to kosztowniejsze i mniej wygodne słuchawki zamknięte z kablem niesymetrycznym.

Dla Sivga SV023

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ atrakcyjne wzornictwo
+ wysokiej jakości kabel z wtyczką 4,4 mm
+ sprytna przejściówka do 3,5 mm
+ znakomita ergonomia
+ wysokoomowe przetworniki
+ czułe na charakter źródła
+ angażujące, ale precyzyjne brzmienie z bliską średnicą i klarowną górą
+ ciekawa scena dźwiękowa

Wady:
– wymagają synergii
– subbasu mogło być trochę więcej

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
hifiman

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj