Astell&Kern XB10 to bezprzewodowy DAC/AMP z interfejsem Bluetooth 4.1, który wspiera kodek aptX HD i posiada wyjścia 3,5 mm oraz zbalansowane 2,5 mm.

Wiele nowych smartfonów “wykastrowano” z minijacka na rzecz pojedynczego złącza USB typu C. Potrzebne są więc adaptery z wbudowanymi przetwornikami, ewentualnie słuchawki cyfrowe z kompatybilną wtyczką. Lepszym wyborem stają się więc słuchawki Bluetooth, ale te nie zawsze satysfakcjonują pod względem jakości. Astell&Kern XB10 wydaje się być rozwiązaniem problemu – pozwoli „ubezprzewodowić” zwykłe słuchawki, łącząc je przez Bluetooth, a dzięki zgodności z kodekiem aptX HD możliwe będzie odtwarzanie nawet muzyki 24-bitowej. Jak faktycznie wypada jakość dźwięku?

 

Wyposażenie

REKLAMA
fonnex

W zestawie z XB10 jest przewód microUSB do ładowania – ma opływowe wtyczki, solidną izolację i mierzy około 100 cm. Do dyspozycji jest metalowy klips, który można wpiąć w obudowę XB10, a także instrukcja obsługi w formie niewielkiej książeczki. Przy zakupie XB10 można otrzymać kod uprawniający do aktywacji 3-miesięcznej subskrypcji Tidal Hi-Fi.

Konstrukcja

Urządzenia Astell&Kern zawsze charakteryzują się wyjątkowym wzornictwem, mniej lub bardziej udanym. Nie inaczej jest w przypadku modelu XB10, który kontynuuje założenia stylu „światła i cienia”, ale z wyczuciem – wygląda uniwersalnie, nowocześnie, ale jednocześnie minimalistycznie. Prościej rzecz ujmując, to czarny krążek z charakterystycznymi wypukłościami na froncie. Urządzenie zostało wykonane z mocnych, obrobionych na matowo tworzyw sztucznych. Pod względem gabarytów to 5 cm średnicy i 1,2 cm grubości oraz zaledwie 23 gramy masy.

Pokrywa XB10 zawiera cztery przyciski, które na sektory dzieli kanciasta wypukłość w kształcie krzyżyka. Są tam: plus i minus regulacji głośności (przyciski większe) oraz klawisz parowania i wielofunkcyjny odtwarzania (przyciski mniejsze). Pozostałe elementy znalazły się na krawędzi krążka: włącznik i suwak blokady w jednym, dioda statusu, przyciski zmiany utworów, złącze microUSB, szczelina mikrofonu, wyjście niesymetryczne 3,5 mm oraz symetryczne 2,5 mm. Na małej powierzchni zgrupowano więc zaskakująco rozbudowany interfejs.

Spód Astell&Kern AK XB10 zdobi logo producenta, oznaczenia oraz wcięcie w górnej części, zamaskowane silikonową zaślepką. To mocowanie na metalowy klips z zestawu, który można przypiąć do ubrania.

 

 

Ergonomia i użytkowanie

Pod względem użytkowym XB10 nie sprawia większych problemów, ale obsługę można było rozwiązać trochę lepiej. Niedoskonałości łatwo jednak wybaczyć, w końcu XB10 daje możliwość podłączenia zwykłych słuchawek za pomocą Bluetooth, i to jeszcze przez złącze 2,5 mm, a nawet odtwarzać muzykę 24-bit dzięki aptX HD. Wsparcie dla najnowszego kodeka to duży plus – dedykowanych słuchawek Bluetooth z aptX HD jest jak na lekarstwo.

Mimo że urządzenie nie jest najmniejsze, to dzięki okrągłemu kształtowi i niskiej masie korzystanie z XB10 jest bardzo wygodne. W praktyce to wymiary małego odtwarzacza mp3 – AK XB10 zmieści się w każdej kieszeni, a przy tym jest tak lekki, że w ogóle go nie czuć. Klips również można pochwalić – trzyma się stabilnie, jest mocny i pewnie chwyta się kieszeni np. bluzy, kurtki lub nawet spodni.

Parowanie przebiega bezproblemowo. Podczas testów korzystałem z OnePlusa 5, który ma wsparcie dla kodeków aptX oraz aptX HD i pozwala na ich wybór. Smartfon szybko wyszukał XB10, po czym wyświetlił komunikat potwierdzający działanie kodeka Qualcomm. Nie miałem też problemów z zasięgiem, mogłem swobodnie poruszać się po większym pomieszczeniu – problemy zaczynały się dopiero za ścianami. Podczas spacerów po zatłoczonym mieście zakłócenia nie występowały. Zaletą jest także obsługa rozmów, które nie zawodziły jakościowo, nawet gdy urządzenie znajdowało się z dala od ust.

Niestety obsługa wymaga przyzwyczajenia. Trzeba zapamiętać rozmieszczenie przycisków – można odróżnić głośność od klawisza Bluetooth lub wielofunkcyjnego, ale należy przyswoić sobie ich lokalizację w pionie. To dosyć łatwe – jeśli korzysta się z klipsa to wtyczka słuchawek będzie wskaźnikiem, gdyż gniazda słuchawkowe trafiają na dół. Miałem jednak problemy z odróżnieniem przycisków na boku, a dokładniej myliłem sterowanie muzyką z suwakiem włącznika. Same przyciski pracują jak należy, są odpowiednio twarde i sprężyście odskakują. Dobrze, że do dyspozycji jest także suwak blokujący przyciski – przydatny, gdy nosi się XB10 w kieszeni.

Jest jeszcze jedna wada, której winowajcą nie jest Astell&Kern, a raczej Google. Chodzi o znany już problem z precyzją regulacji głośności na smartfonach. XB10 reguluje systemową głośność Bluetooth. Poszczególne skoki są dosyć duże, więc na niektórych słuchawkach często brakuje stopnia pomiędzy – na jednym jest za cicho, a na następnym już za głośno. Można to rozwiązać zewnętrzną aplikacją do kontroli głośności, ale nie zawsze działa to należycie, gdyż system Android próbuje co jakiś czas nadpisać ustawienia aplikacji.

Producent obiecuje do 5 godzin odtwarzania muzyki. Obawiałem się, że XB10 szybko się rozładuje, ale w praktyce korzystałem z niego swobodnie przez kilka dni na jednym ładowaniu. Ten ostatni proces trwa około 2 godzin i jest sygnalizowany diodą na obudowie.

 

Specyfikacja

  • interfejs: Bluetooth 4.1 z A2DP, AVRCP, HFP i HSP
  • zasięg: do 10 m
  • obsługa kodeków: SBC, AAC, aptX i aptX HD
  • wyjścia: zbalansowane 2,5 mm, niezbalansowane 3,5 mm
  • napięcie wyjściowe: 1,8 Vrms z wyjścia 2,5 mm; 0,9 Vrms z wyjścia 3,5 mm
  • akumulator: litowo-polimerowy 350 mAh/3,7 V
  • czas pracy: do 5 godzin odtwarzania lub rozmów, do 300 godzin czuwania
  • czas ładowania: 2 godziny (5 V/2 A)

 

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 (Double Helix Fusion Complement4), MrSpeakers Ether 1.1, Final Sonorus III, Meze 99 Neo, AKG K612 Pro, AKG K551, Focal Spirit Professional, HyperX Cloud, Campfire Audio Andromeda i Polaris, Noble Audio Savant i Noble 4, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy i Basic, FiiO F9 Pro, F9 i FiiO F5, RHA CL750, Whizzer A15 Pro Haydn, iBasso IT01, Brainwavz B200
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre ESS9018), RHA DACAMP L1, AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760
  • DAP: iBasso DX200, Astell&Kern AK70 MKII, FiiO X5 III, FiiO X3 Mark III, iBasso DX90, OnePlus 5
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

 

Urządzenie oferuje podkoloryzowaną sygnaturę, ale bez przesady – jest ona muzykalna, łagodna i nieznacznie ocieplona. Słychać lekkie wzmocnienie w średnim basie oraz podkreślenie sopranu. To bardziej konsumenckie i muzykalne granie aniżeli typowo audiofilskie. Trudno mówić tutaj już o brzmieniu na planie litery V, gdyż pasmo średnie wydaje się mieć jedynie minimalnie niższy priorytet. Sygnatura jest jednak nadal uniwersalna – nie powinna ograniczyć repertuaru czy wymagać specjalnej synergii ze słuchawkami. Pewne zgranie jest jednak wymagane, o czym za moment.

W porównaniu do innych urządzeń z platformy testowej, a także względem wyjścia słuchawkowego smartfona OnePlus 5, słychać lekkie podkreślenie basu. Jest on dopełniony w midbasie, ciut bardziej masywny, ale nadal nie jest to brzmienie basowe. Wrażenie robi kontrola niskich tonów: dół jest zwarty, trzyma się swojego miejsca i pozostaje odpowiednio dynamiczny. Można liczyć także na sensowne zejście w subbas. Jednak wyciąganie drobnych smaczków, kontrastowe różnicowanie faktury instrumentów basowych nie miało priorytetu. Słychać i tak sporo szczegółów, ale XB10 raczej nie zadowoli fanów analitycznego brzmienia.

Pasmo średnie wydaje się pozostawać nieznacznie wstecz względem niskich tonów, ale nadal dobrze współpracuje z lżejszymi gatunkami muzycznymi, nie maskuje wokali oraz pozwala rozwinąć skrzydła żywym instrumentom. Rejony te brzmią gładko, ale nadal klarownie i odpowiednio blisko – nie ma efektu mulenia lub zgaszenia dźwięku, ale wyższe tony średnie są zdyscyplinowane. W brzmieniu nie słychać szorstkości czy twardości, muzyka jest przyjemna w odbiorze oraz angażująca. Rozdzielczość stoi już na dosyć wysokim poziomie, gdyż spore znaczenie ma jakość muzyki. Łatwo można wychwycić różnice między Spotify a aplikacjami odtwarzającymi muzykę w formacie FLAC. W moim przypadku na Androidzie najlepiej sprawdził się Foobar2000, który zapewnił najbardziej zarysowane i precyzyjne brzmienie. Przy nim Poweramp wydawał się generować bardziej miękki i wygładzony dźwięk, nawet po wyłączeniu wszystkich ulepszaczy.

Wysokie tony nie zostały wycięte, brzmienie nie jest przyciemnione. Góra jest także uporządkowana i precyzyjna – nie wzmaga sykliwości, ale nadal odpowiednio doświetla pozostałe pasma, więc dźwięk jest bezpośredni i klarowny. Nie jest to sopran mocno rozciągnięty, wybrzmiewa lekko cyfrowo, krótko i szybko. To jednak nadal brzmienie na wysokim poziomie, nie ma mowy o ziarnistości lub szeleszczeniu wysokich tonów.

Pod względem sceny jest nieźle – poszczególne płaszczyzny są proporcjonalne. Scena dźwiękowa nie jest duża, wyjątkowo przestrzenne słuchawki może nie rozwiną skrzydeł, ale efekty powinny być i tak satysfakcjonujące. Nie słyszałem faworyzacji szerokości względem głębi lub wysokości i vice versa. Scena dźwiękowa ma kształt kuli, która nie jest wycofana. Część instrumentów trafia w głowę, ale nie powoduje irytacji. Bez problemu można odróżnić kanały, a różnicowane są też poszczególne plany. Ekspozycja instrumentów jest całkiem niezła, a towarzyszy im dobra separacja oraz sensowne napowietrzenie. Dla najlepszych efektów przestrzennych warto sięgnąć po przewód zbalansowany.

Astell Kern AK XB10 – połączenie Bluetooth, kwestia synergii, połączenie niesymetryczne vs symetryczne

Trudno przetestować wpływ samego interfejsu Bluetooth na jakość dźwięku. Byłoby prościej, gdyby XB10 dało się podłączyć przez USB i wtedy porównać względem transmisji bezprzewodowej. Nie czułem starty jakościowej względem wyjścia słuchawkowego OnePlus 5 – to nieźle brzmiący smartfon, ale lekko jasny, z uszczuplonym basem. AK XB10 był bardziej dociążony, mniej zarysowany i bardziej muzykalny. Nadal słychać jednak, że to połączenie Bluetooth. Nie chcę być źle zrozumiany, bowiem jakość dźwięku jest bardzo dobra, ale są elementy, które daje się wychwycić praktycznie w każdej transmisji audio przez Bluetooth, bez względu na wybór kodeka i jakość muzyki (nawet rewelacyjne B&W P7 Wireless nie były w tym odosobnione). Słychać tę specyficzną miękkość i gładkość, pewne zaokrąglenie midbasu i delikatnie cyfrowy sopran, które towarzyszą wielu słuchawkom i głośnikom Bluetooth. Brzmienie nie jest do końca naturalne i może nie dorównać mobilnym DAC/AMP-om czy dedykowanym odtwarzaczom muzyki.

AK XB10 nie jest też wolny od szumu, który wyraźnie słychać w połączeniu ze zdecydowaną większością słuchawek Bluetooth. Jest on jednak delikatny, przynajmniej o ile nie korzysta się z wyjątkowo skutecznych “doków”, bo wtedy może się dać we znaki. Campfire Audio Andromeda, Oriveti New Primacy wyraźnie szumiały, ale już FiiO F9 lub FiiO F9 PRO brzmiały czysto. Większość słuchawek zgrało się bardzo dobrze, a mocy nie brakowało nawet słuchawkom nagłownym. Nie można jednak oczekiwać cudów – XB10 dedykowany jest raczej słuchawkom mobilnym oraz tym niewymagającym stacjonarnym.

Jeśli jest taka możliwość, warto skorzystać z połączenia zbalansowanego. Oferuje ono szerszą scenę z mocniej odseparowanymi kanałami. W efekcie przestrzeń wydaje się być większa, a instrumenty mocniej odseparowane i bardziej napowietrzone. W testowanych przeze mnie konfiguracjach połączenie symetryczne sprawdzało się wyraźnie lepiej. Nadal nie było wyjątkowo drastycznej różnicy względem wyjścia 3,5 mm, balans nie jest koniecznością, ale daje już słyszalną poprawę.

 

Podsumowanie

Astell&Kern AK XB10 można oceniać z dwóch perspektyw. Jako adapter Bluetooth spisuje się świetnie – to praktyczne i kompaktowe urządzenie, które zachwyca funkcjonalnością i pozwoli wykorzystać potencjał połączenia Bluetooth z większością słuchawek przewodowych. Korzystałem z niego z chęcią w domu lub na spacerze, w obu przypadkach poprawił ergonomię i ułatwił życie. Nie ucierpiałem jeszcze na krucjacie przeciwko złączu 3,5 mm w smartfonach, w innym przypadku AK XB10 dostałby dodatkowe punkty. To w praktyce bezprzewodowe wyjście słuchawkowe o dużo większych możliwościach niż adapter z portu USB typu C.

Co innego gdy spojrzy się na XB10 w bezwzględnych kategoriach brzmieniowych tj. zupełnie zignoruje jego funkcjonalność i przeznaczenie, a potraktuje stricte audiofilsko. AK XB10 kosztuje 699 zł, a to cena odtwarzacza muzyki Cayin N3, który zabrzmi lepiej i będzie wolny od drobnych wad transmisji BT. Warto wspomnieć, że N3 posiada świetny Bluetooth z aptX, który może działać jako bezprzewodowy DAC/AMP i odtwarzać sygnał np. ze smartfona strumieniującego muzykę ze Spotify lub Tidala. Pod wieloma względami AK XB10 będzie jednak bardziej praktyczny. Werdykt jest więc zależny od potrzeb.

Ja polecam małego Astella. Nie cechuje się on rewelacyjnym stosunkiem jakości do ceny, ale producent zdążył już do tego przyzwyczaić. Urządzenie oferuje jednak taki poziom, że używa się go z czystą przyjemnością, szczególnie w połączeniu zbalansowanym.

Zalety:
+ bardzo dobre wykonanie
+ wysoka funkcjonalność
+ rozbudowany interfejs (złącza 3,5 oraz 2,5 mm)
+ wsparcie dla kodeków aptX i aptX HD
+ obsługa rozmów
+ sporo mocy i dosyć uniwersalne brzmienie

Wady:
– małe problemy pod względem obsługi
– pewne wady interfejsu Bluetooth (w tym szum na wysokoskutecznych słuchawkach)
– systemowa regulacja głośności (i jej braki w precyzji)
– brak trybu USB DAC/AMP

 

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
mip

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here