FiiO BTR1 to bezprzewodowy DAC/AMP z interfejsem Bluetooth 4.2. Posiada wbudowany przetwornik AKM AK4367, obsługuje kodek aptX i ma działać nawet przez 8 godzin.

Niedawno testowaliśmy podobne urządzenie od Astell&Kern, czyli XB10 – adapter Bluetooth ze wsparciem dla aptX HD i dodatkowym wyjściem zbalansowanym, dla którego FiiO BTR1 stanowi ciekawą i potencjalnie bardziej opłacalną alternatywę. Wspiera podstawowy aptX, nie posiada wyjścia 2,5 mm, ale jest wykonany z aluminium, ma działać dłużej na baterii i jest o połowę tańszy od XB10 – kosztuje 299 zł. Tylko jak jest z brzmieniem?

Wyposażenie

Niewielkie, ale estetyczne opakowanie zabezpiecza urządzenie piankową foremką, pod którą skryto dodatkowe pudełko z akcesoriami w postaci:
• kabla micro USB;
• zawieszki na szyję;
• instrukcji obsługi oraz karty gwarancyjnej.

REKLAMA
campfire

Kabel USB jest giętki i bardzo krótki – mierzy 9 cm bez uwzględniania opływowych i dodatkowo żłobionych wtyczek. Smyczka na szyję ma 43 cm długości i krótką linkę do przenizania przez otwór w klipsie. To miły dodatek, którego zabrakło w zestawie z Astell&Kern AK XB10.

Konstrukcja

FiiO BTR1 robi bardzo pozytywne wrażenie pod względem wykonania i wzornictwa. Może wizualnie nie jest aż tak wymyślny i efektowny, jak wspominany XB10, ale w przeciwieństwie do plastikowego Astell&Kerna konstrukcja jest jednak w większości aluminiowa. BTR1 wygląda nowocześnie i dosyć minimalistycznie. Ma pionowy i wydłużony kształt, więc przypomina miniaturowy DAC/AMP FiiO K1, od którego jest nieznacznie większy. Materiały użyte w BTR1 są wysokiej jakości, poszczególne elementy zostały wzorowo spasowane, a obróbka nie daje powodów do narzekania.

Opisywane urządzenie ma kształt lekko wybrzuszonego prostopadłościanu, mierzy 50 na prawie 25 mm, a jego grubość to 11,6 mm (z uwzględnieniem wbudowanego klipsa). Aluminiowa obudowa jest efektownie żłobiona i stanowi około 4/5 długości całego BTR1. Pozostałą część wykonano z matowego tworzywa sztucznego i umieszczono na niej gniazdo ładowania micro USB typu B. Szczyt zabezpieczony został plastikową pokrywką z połyskującego tworzywa, a ulokowano tam wyjście 3,5 mm (z obsługą wtyczek TRRS).

Z przodu znajduje się jeden okrągły przycisk z diodą w środku, a na dole jest dodatkowa dioda pokazująca status urządzenia. Regulacja głośności znalazła się na prawej ściance – przyciski mają pojedynczą pokrywkę wyraźnie wgłębioną pośrodku. Z tyłu znajduje się metalowy klips z logo producenta i mocowaniem na zawieszenie. Jest on obrobiony matowo i posiada mocną sprężynę.

Ergonomia i użytkowanie

Jest co chwalić – BTR1 sprawdzi się właściwie w każdej sytuacji. Urządzenie sprawuje się jak mały odtwarzacz mp3. Zresztą przypomina urządzenia Sandiska z serii Sansa np. modele Clip lub Sport, lecz jest od nich mniejszy. Klips sprawuje się wzorowo – ściska mocno, a pojedyncze wybrzuszenie o gładkim wierzchołku nie niszczy ubrań. Z powodzeniem wpinałem BTR1 w kieszeń kurtki lub koszuli, ale można go także bez problemu zawiesić na szyi, jest bowiem lekki (20,5 g). W ostateczności adapter nie zajmie wiele miejsca w kieszeni, ale problemem może być nadmiar kabla słuchawkowego, więc warto skorzystać z jakiejś opaski i go zwinąć. Producent oferuje w sprzedaży także krótki (60 cm) kabel z wtykami MMCX (model RC-MMCX1S), przeznaczony specjalnie do współpracy z BTR1.

Obsługa jest banalna, a ergonomia wysoka. Pojedynczy przycisk odpowiada za włączanie, parowanie oraz kontrolę rozmów i muzyki (pauzowanie oraz wznawianie). Dodatkowo podwójne wciśnięcie włącza efekt przestrzenny – jego działanie sygnalizuje zielona dioda w centrum włącznika. O pozostałych funkcjach informuje dioda na spodzie urządzenia. Regulacja głośności zmienia natężenie dźwięku, a po dłuższym przytrzymaniu – utwory. Na wszystkie przyciski łatwo trafić, gdyż odpowiednio odstają. Panel sterowania Astell&Kern AK XB10 to przy tym przerost formy nad treścią – z FiiO BTR1 korzysta się po prostu wygodniej.

Pod względem funkcjonalnym adapter FiiO jednak ustępuje XB10 – brakuje mu wyjścia 2,5 mm i nie wspiera kodeka aptX HD. Urządzenie obsługuje jednak podstawowy aptX, który osobiście uznaję za wystarczający. Niestety pomimo początkowych zapewnień, FiiO BTR1 nie obsługuje kodeka AAC, więc urządzenie dedykowane jest raczej smartfonom z Androidem, a nie iOS.

Podczas testów nie natrafiłem na problemy z zasięgiem – mogłem swobodnie poruszać się po dużym pomieszczeniu, a nawet zajrzeć do pokoju obok. Na zewnątrz zakłócenia również nie występowały. Czystość sygnału, jak na transmisję Bluetooth, jest niezła, chociaż na wysokoskutecznych słuchawkach armaturowych szum jest słyszalny. Mogą również wystąpić problemy z precyzją regulacji głośności – czasami skoki są zbyt duże, za co jednak należy winić Androida.

Producent obiecuje do 8 godzin odtwarzania muzyki i taki rezultat jest osiągalny. Dużo będzie jednak zależało od głośności, a także nadajnika Bluetooth w smartfonie. W praktyce BTR1 działał u mnie dłużej od AK XB10, którego jednak używałem w trybie zbalansowanym.

Specyfikacja

• interfejs: Bluetooth 4.2 (CSRA64215)
• zasięg: do 10 m
• przetwornik: Akashi Kasei AKM4367
• obsługa kodeków: SBC, aptX
• wyjście: 3,5 mm
• impedancja wyjściowa: 0,2Ω
• obsługa słuchawek: 16-100Ω
• pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz
• moc i szczytowe napięcie wyjściowe: 30 mW@16Ω, 15 mW@32Ω, 2Vp-p
• przesłuchy międzykanałowe: 72 dB
• THD+N: 0,04% (1 kHz)
• SNR: 95 dB
• akumulator: 205 mAh
• czas pracy: do 8 godzin
• czas ładowania: około 2 godziny (DC 5V/500 mAh – zalecane)
• wymiary: 24 x 50 x 11,6 mm
• masa: 20,5 g

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 (Double Helix Fusion Complement4), MrSpeakers Ether 1.1, Final Sonorus III, Meze 99 Neo, AKG K612 Pro, AKG K551, Focal Spirit Professional, HyperX Cloud, Master&Dynamic MH30, Campfire Audio Andromeda i Polaris, Noble Audio Savant i Noble 4, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy i Basic, FiiO F9 PRO, F9 i FH1, iBasso IT01, Final E3000C i E2000CS
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre ESS9018), RHA DACAMP L1, AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760, Astell&Kern AK XB10
  • DAP: iBasso DX200, Astell&Kern AK70 MKII, Cayin N5 II, FiiO X5 III, FiiO X3 Mark III, iBasso DX90, OnePlus 5
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

DAC/AMP został przetestowany ze smartfonem OnePlus 5 z obsługą kodeka aptX.

FiiO BTR1 nie zawodzi dźwiękiem, także w porównaniu do wielokrotnie przywoływanego AK XB10. Urządzenie oferuje brzmienie o neutralnej barwie, ale bez braków w dociążeniu basu. Nie serwuje więc skrajnie analitycznego i suchego dźwięku – nie brak mu muzykalności. Nie ma także ubytków w paśmie średnim (które jest bliskie i wyraźnie zarysowane), a sopran jest klarowny i nieźle kontrolowany, chociaż ma pewne wady. Rozdzielczość jest odpowiednio wysoka, a sygnatura bliska, czytelna i szczegółowa. Rewelacji nie ma pod względem rozmiarów sceny dźwiękowej, o czym za chwilę.

Bas nie został wycięty – brzmienie nie jest płytkie lub odchudzone, ale tym samym dół nie jest podbity. Jego ilość będzie zależna od muzyki i samych słuchawek. Dobre wrażenie robi rozdzielczość dołu, który przekazuje sporo detali, różnicuje fakturę instrumentów, a przy tym jest dynamiczny (dobry atak i wybrzmiewanie) oraz dosyć naturalny. Brzmienie niskich tonów pasowało zarówno do cyfrowych sampli (przyzwoity subbas), jak i żywych instrumentów w lżejszych lub cięższych warunkach (satysfakcjonujący midbas i upperbas). Nie ma też problemów z kontrolą basu, który jest wręcz trzymany w ryzach – FiiO BTR1 może zdyscyplinować słuchawki o zbyt rozlewających się niskich tonach.

Średnica jest taka, jaką lubię, tj. równa, bezpośrednia i twardo zarysowana. Pasmo to nie zostało oddalone, sygnatura nie “V-kuje”, a do tego wyższy zakres średnicy nie został złagodzony. Brzmienie nie jest wygładzone, zmiękczone i rozmyte – kontur dźwięku jest wyraźny, a całość precyzyjna. Jednocześnie nie przesadzono z wyższym zakresem pasma środkowego, więc brzmienie nie męczy, nie jest przesadnie ostre ani surowe. Dobrze słucha się gitar, dęciaków oraz wokali (obu płci). W efekcie FiiO BTR1 dogaduje się ze słuchawkami równymi lub przyciemnionymi i zmiękczonymi, ale nie złagodzi tych brzmiących zbyt mocno w wyższej średnicy.

Pasmo średnie płynnie przechodzi w wysokie tony, które są klarowne i bliskie. Nie jest to jednak brzmienie wyostrzone, bardzo jasne lub zimne. Góra pozostaje na swoim miejscu, nie walczy o uwagę z basem lub średnicą – całość jest względnie zrównoważona. Bas jest jednak lepiej kontrolowany, gdyż góra bywa lekko szeleszcząca, co słychać po talerzach perkusyjnych, które nie zawsze są odpowiednio metaliczne i selektywne. Urządzenie nie wzmaga jednak sybilizacji, ale też nie zamaskuje ewidentnego syczenia w gorzej zrealizowanej muzyce. To i tak dobry poziom, a sopran odpowiednio doświetla wysokie wokale, instrumenty dęte i smyczki – nie ma efektu przyciemnienia lub koca. Ponownie lepiej unikać wyjątkowo jasnych słuchawek, które mają problemy z kontrolą, gdyż góra może się wtedy wyraźnie pogubić.

FiiO BTR1 trochę podpadł mi pod względem sceny dźwiękowej, ale z holografią jest nieźle – wysokość, szerokość i głębokość sceny są proporcjonalne. To przestrzeń w kształcie kuli, chociaż niewielkiej. Większość instrumentów trafia w głowę, ale część eksponowana jest w okolicach ramion i w lekkim dystansie od uszu. Nie ma problemów z separacją, a instrumenty otacza sensowna ilość powietrza. Słychać jednak, że FiiO BTR1 ogranicza potencjał sceniczny słuchawek oraz ingeruje w rozmiar sceny.

Wbudowany efekt dźwiękowy można sobie darować – niby powiększa scenę, ale jednocześnie dodaje pogłosu i sztuczności. Może w niektórych przypadkach się sprawdzi, ale według mnie jest zbędny.

FiiO BTR1 vs Astell&Kern AK XB10

Słychać, że XB10 to urządzenie z wyższej półki – jego brzmienie jest lepsze, ale nie tak bardzo, jakby się mogło wydawać. Różnica jakościowa jest mniejsza niż sugeruje cenowa.

Przy bezpośrednim porównaniu od razu w uszy rzuca się większa scena w XB10. Jest ona przede wszystkim szersza, więc stereofonia jest bardziej kontrastowa. Instrumentom towarzyszy też większa ilość powietrza i są one od siebie mocniej odseparowane. Słychać jednak, że średnica XB10 pozostaje nieznacznie bardziej z tyłu, a brzmienie jest lekko wygładzone i zmiękczone. FiiO BTR1 jest bliższy równowagi, ma wyraźniejsze pasmo średnie, przez co brzmi bardziej analitycznie. Astell&Kern jest przyjemniejszy w odbiorze, ale to FiiO jest według mnie wierniejszy. XB10 jednak lepiej kontroluje górę, która jest czystsza i bardziej precyzyjna, ale pod względem basu FiiO BTR1 wypada trochę lepiej – jego dół jest bardziej zwarty. Nie są to jednak duże różnice i nie na każdych słuchawkach słychać je w tym samym stopniu. Jestem przekonany, że wiele osób potraktowałoby je jako niuanse nie warte dopłaty do adaptera Astell&Kern.

Co innego gdy weźmiemy pod uwagę obecność wyjścia 2,5 mm w XB10, które jest lepsze względem wyjścia niesymetrycznego, oferuje szybszy i bardziej zbity bas, mocniej odseparowane kanały (jeszcze szersza scena), a do tego winduje dynamikę i zarysowuje dźwięk mocniejszą kreską. XB10 to także trochę więcej mocy z wyjścia 3,5 mm i konkretne 1,8 Vrms z wyjścia 2,5 mm, co w przypadku bardziej wymagających słuchawek może mieć znaczenie.

FiiO BTR1 vs OnePlus 5

Lubię brzmienie OnePlus 5 za klarowną górę i mocną wyższą średnicę, a także sensowną scenę dźwiękową. Smartfon ten jednak lekko spłyca bas, co słychać przy porównaniach z FiiO BTR1, który oferuje pełniejszy i ciut mocniej dociążony dół pasma. Sygnatura jednak nie zmienia się mocno, nie licząc pomniejszonej sceny – OnePlus 5 brzmi szerzej, a także mocniej separuje instrumenty, ale zmiany pod tymi względami nie są drastyczne. W porównaniu do wyjścia słuchawkowego smartfona nie czułem żadnych strat pod względem rozdzielczości i dynamiki.

FiiO BTR1 może być rozwiązaniem problemu brakujących gniazd 3,5 mm w niektórych smartfonach, ale nie zawsze – brzmienie z adaptera USB C z zestawu HTC U11 stawiałbym jednak wyżej. BTR1 zyska więc na znaczeniu, gdy wyjścia słuchawkowe zaczną znikać ze smartfonowych średniaków.

FiiO BTR1 i słuchawki

Neutralność FiiO BTR1 nie znaczy, że dogada się on ze wszystkimi słuchawkami, a raczej to, że nie będzie specjalnie ingerował w ich sygnaturę. W efekcie może nie zgrać się ze wspominanymi słuchawkami o zbyt mocnej górze pasma lub wyższej średnicy, ponieważ nie złagodzi takich połączeń i nie poprawi kontroli wysokich tonów.

W efekcie bardzo dobrze słuchało mi się BTR1 z FiiO F9 PRO, ale gorzej z FiiO F9 na silikonowych tipsach, gdzie sytuację ponownie ratowały pianki. Wersja PRO była już odpowiednio dociążona, nie gubiła się w sopranie i robiła wrażenie szczegółową średnicą. Dobrze zgrały się także nowe FiiO FH1, czyli dwuprzetwornikowe hybrydy, nasycone i pełne w basie, a przy tym także klarowne w pozostałych pasmach. BTR1 nie poprawił kontroli sopranu iBasso IT01, ale nadal nie dyskwalifikowało to tych słuchawek – ponownie bardzo dobre wrażenie robiła jakość basu. Oriveti New Primacy również bardziej doceniły charakter Astell&Kern XB10 niż FiiO BTR1, a to za sprawą łagodniejszej góry AK. FiiO BTR1 wypadł bardzo dobrze z ciemniejszymi Master&Dynamic MH30, Oriveti Basic, a dogadał się także z równymi Finalami E2000CS oraz 3000C.

W odsłuchach HyperX Cloud oraz AKG K551 lepiej wypadły te pierwsze, a drugie brzmiały trochę za jasno i za chudo. Lepiej dogadały się też łagodniejsze w górze Focale Spirit Professional. Bardzo dobre wrażenie zrobiła współpraca BTR1 z droższymi dokanałówkami – Campfire Audio Polaris miały pomniejszoną scenę, ale brzmiały rozdzielczo, dynamicznie i klarownie, tak jak na nie przystało. Pięcioprzetwornikowe armatury Campfire Audio Andromeda nie pokazały oczywiście pełni możliwości, ale również nie było wstydu dla FiiO BTR1, a szum był też mniejszy, niż się spodziewałem.

Podsumowanie

FiiO BTR1 to bardzo ciekawa oferta i świetna alternatywa dla droższego konkurenta w postaci XB10 od Astell&Kern. Należy pochwalić ładny design, solidne wykonanie i bardzo dobrą ergonomię – to urządzenie proste i wygodne w obsłudze. Docenić trzeba także obsługę kodeka aptX oraz mocny klips wraz ze smyczą. Urządzenie brzmi klarownie, rozdzielczo i neutralnie – nie słychać ewidentnej koloryzacji, dźwięk nie jest zmiękczany ani wygładzany. Osobiście lubię taki przekaz, bo czuję, że otrzymuję dużo informacji dźwiękowej, a muzyka nie jest mocno obrabiana. Tym samym bezprzewodowy DAC/AMP FiiO jest muzykalny i angażuje dynamiką oraz bezpośrednim brzmieniem.

Niestety zabrakło obsługi kodeka aptX HD, jak i AAC, a brak tego drugiego stanowi największą wadę – BTR1 to w efekcie lepszy sprzęt do smartfona z Androidem. Można mieć pewne zarzuty odnośnie charakteru wysokich tonów, które nie są idealnie czyste i mają pewne braki w precyzji – lepiej unikać ostrych słuchawek. Słychać także pomniejszenie sceny dźwiękowej, aczkolwiek jest ona nadal proporcjonalna i dobrze eksponuje instrumenty. Względem XB10 brakuje także wyjścia zbalansowanego, ale FiiO BTR1 jest od niego połowę tańszy, a niewiele gorszy brzmieniowo. Szkoda, że scena nie ma takich rozmiarów jak w XB10, a sopran nie jest aż tak precyzyjny, ale w BTR1 podoba mi się jego bardziej wyrazista i bliska średnica.

Według mnie FiiO BTR1 zasłużył na rekomendację, o ile używamy smartfona z Androidem.

rek
dla FiiO BTR1

Zalety:
+ dobre wyposażenie (smyczka w zestawie)
+ ładne wzornictwo
+ jakość wykonania
+ prosta i wygodna obsługa
+ mocny klips i niewielkie rozmiary
+ wsparcie dla kodeka aptX
+ sporo mocy
+ dobre brzmienie z głębokim basem, bliską średnicą i klarowną górą
+ poukłada holografia

Wady:
– małe braki w kontroli sopranu (z tego powodu wymaga pewnej synergii)
– lekkie pomniejszenie sceny dźwiękowej słuchawek
– brak wsparcia dla kodeka AAC

Sprzęt dostarczył:

fiio

REKLAMA
campfire

3 KOMENTARZE

  1. Właśnie dziś odebrałem swojego BTR-1. Gra bardzo fajnie. Nawet Musical Fidelity MF 100 napędza bardzo fajnie. Ma to maleństwo sporo mocy,najwyżej ok połowy możliwości to wg na MF100 to już bardzo głośno. Dźwięk jest bardzo przyjemny. Z Fiio X5 III Gen świetnie się zgrywa. I co dla mnie ważne można podłączyć po BT 2 urządzenia jednocześnie.

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here