FiiO BTR3K to nowa wersja popularnego adaptera Bluetooth. Tym razem ma wyjście zbalansowane 2,5 mm, podwójny przetwornik Asahi Kasei AK4377A, interfejs Bluetooth 5.0 oraz odświeżoną konstrukcję.

Doceniłem poprzednią wersję szklano-aluminiowego adaptera od FiiO – BTR3 brzmiał rozrywkowo, ale nie zawodził rozdzielczością czy sceną, chociaż wymagał odpowiedniej synergii. BTR3 podniósł poprzeczkę względem BTR1, a w mojej ocenie wygrał także z AK XB10 od Astell&Kern. Premiera EarStudio ES100 zmieniła rozkład sił – adapter marki Radsone wyszedł na prowadzenie brzmieniowo i funkcjonalnie, oferując wydajne wyjście zbalansowane, ale wymagał większego wydatku względem BTR3. Uważam, że FiiO odzyskało tytuł faworyta modelem BTR5, ale taka potyczka również nie była do końca fair, ponieważ tym razem to adapter FiiO był wyraźnie droższy.

REKLAMA
fiio

Wszystko wskazuje na to, że nie BTR5, a tytułowy FiiO BTR3K jest bezpośrednią odpowiedzią na adapter Radsone. Producent zdublował przetworniki od AKM, zaktualizował interfejs Bluetooth i wyposażył adapter w wyjście symetryczne 2,5 mm. Co prawda BTR3K nie dorównuje możliwościami i mocą do BTR5, a jest też mniej wydajny od ES100, ale ma być tańszy. Sprawdźcie, jak BTR3K wypada w porównaniu do BTR5 i czy to rzeczywiście mocny oponent ES100.

Wyposażenie

Adapter jest zapakowany w estetyczne, częściowo plastikowe opakowanie, które jest solidne i wzorowo zabezpiecza urządzenie. Uważam jednak, że tworzywa sztuczne są zbędne, producent mógł zrezygnować z plastików na rzecz ekologicznego opakowania.

W zestawie są:

  • kabel USB typu C (18 cm);
  • smyczka (47 cm);
  • etui z klipsem;
  • instrukcja obsługi i dokumentacja.

BTR3K idzie drogą BTR5 – zrezygnowano z wbudowanego klipsa na rzecz zewnętrznego etui, które jest przezroczyste, chwyta adapter za rogi i rozbudowuje go o uchwyt. Kabel USB typu C jest krótki, ale solidny, a smyczka z zestawu to smukła i gładka w dotyku tasiemka, znana z modelu BTR3. Co ciekawe takiego dodatku zabrakło w zestawie sprzedażowym droższego BTR5.

Konstrukcja

Wykorzystano podobną obudowę do BTR3, czyli niewielką, prostopadłościenną i zaobloną. Wymiary są także zbliżone, nie licząc braku zintegrowanego klipsa w nowej wersji adaptera. Wzornictwo się nie zestarzało, nadal robi duże wrażenie i świetnie zgrywa się z designem nowoczesnych smartfonów. Wykonanie także nie budzi zastrzeżeń – jakość materiałów jest wysoka, a poszczególne elementy zostały spasowane prawidłowo.

Pod szklaną pokrywą ponownie schowano podświetlone logo FiiO, które znajduje się w górnej części. To jednocześnie wskaźnik akumulatora, ładowania i kodeków – np. biel sygnalizuje transmisję z aktywnym LDAC-em, a barwa żółta odpowiada kodekowi aptX HD. Tym razem w dolnej części frontu nie ma znaczka NFC, ponieważ w nowej iteracji adaptera w ogóle zabrakło czujnika zbliżeniowego.

Lewa krawędź pozostała pusta, a na prawej są trzy przyciski – okrągły włącznik, wydłużony przycisk wielofunkcyjny oraz podwójny klawisz regulacji głośności. Pomiędzy pierwszymi dwoma przyciskami widać także otwór z mikrofonem, tym razem oznaczony dyskretnym wytłoczeniem, a nie białym nadrukiem. Gniazda rozdzielono pomiędzy dolną i górną krawędź – na spodzie są wyjścia 2,5 mm oraz 3,5 mm, a na szczycie USB typu C.

Spód jest tym razem szklany, tak jak w modelu BTR5. Oznaczono go nadrukami i logo standardu Hi-Res Audio Wireless. Z tego powodu klips musiał zostać przeniesiony na wspominane etui i nie jest już metalowy, tylko plastikowy. Akcesorium wykonano jednak z grubego i sztywnego tworzywa sztucznego, a klips ma mocne sprężyny i pojedyncze zęby.

Ergonomia i użytkowanie

FiiO BTR3K jest trochę lżejszy od poprzednika – waży 23,5 g (bez etui), w porównaniu do 25 g modelu BTR3. Etui zwiększa jednak masę do 31 g, co czyni BTR3K cięższym zarówno od BTR3, jak i EarStudio ES100, który waży jedynie 22 g. Nadal dużo brakuje do FiiO BTR5, sporego i masywnego, który waży 43,7 g bez etui i 55 g z etui, więc nowy adapter ciągle należy do grona kieszonkowych i wysoce mobilnych urządzeń. FiiO BTR3K sprawdza się w praktyce podobnie do starych, miniaturowych „empetrójek” pokroju Sandiska Sansa Clip.

Podoba mi się pomysł z etui, które chwaliłem już w teście modelu BTR5. Jeśli chcemy przypiąć urządzenie do ubrania lub zawiesić adapter na szyi, nic nie stoi na przeszkodzie – klips trzyma się pewnie, a jest na nim także oczko do zaczepienia smyczki. Gdy jednak wolimy wrzucić adapter bezpośrednio do kieszeni lub korzystać z niego stacjonarnie, to demontaż etui pozwoli odchudzić i zmniejszyć wymiary. Co prawda rysy czy smugi mogą być problemem, ale etui z zestawu i tak nie stanowi specjalnego zabezpieczenia, bo odsłania pokrywę i prawie całe boki. Użytkownicy, którzy będą chcieli jak najlepiej zabezpieczyć urządzenie i tak sięgną po skórzane lub silikonowe futerały, które z czasem powinny trafić do sprzedaży.

 

Funkcjonalność jest wysoka – pojawiło się kilka nowości, ale niektóre funkcje “wcięło”. Nie brakuje USB typu C z trybem DAC-a USB oraz nowego wyjścia 2,5 mm, ale zamiast ekranu OLED na froncie, który zastosowano w BTR5, jest ponownie wielokolorowa dioda, znana z modelu BTR3. Tym razem zabrakło modułu NFC, ale przyznaję, że za nim nie tęsknię – w BTR3 działał w kratkę lub wcale, a jego przydatność i tak jest znikoma. W nowej iteracji w zamian otrzymujemy możliwość jednoczesnego korzystania z dwóch urządzeń Bluetooth naraz, a także odświeżony interfejs bezprzewodowy w wersji 5.0 ze wsparciem dla kodeków SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX LL oraz LDAC, czyli takich samych, jak w droższym BTR5. W porównaniu do BTR3 zabrakło więc wsparcia dla kodeka LHDC (HWA), ale podejrzewam, że mało kto będzie narzekał.

Obsługa jest standardowa i nie różni się od BTR3 czy BTR5. Włącznik został wydzielony, a kolejny przycisk odpowiada za kilka funkcji – wyzwala parowanie po przytrzymaniu, kontroluje rozmowy i pauzuje oraz wznawia muzykę. Dwa pozostałe przyciski regulują głośność (krótkie wciśnięcia) oraz zmieniają utwory (po przytrzymaniu). Co ciekawe FiiO stosuje nietypowe rozwiązanie – plus przełącza utwory do tyłu, a minus do przodu. Wymaga to przyzwyczajenia, ponieważ zazwyczaj jest odwrotnie. Możliwe, że to nie przypadek – dzięki temu w trakcie przełączania utworu na następny unikniemy przypadkowego zwiększenia głośności, gdybyśmy przytrzymali przycisk za krótko.

Czas działania jest podobny do poprzednika, ale tym razem zależy od trybu wybranego w aplikacji i wyjścia, z którego korzystamy. W trybie Low Power można liczyć na 11 godzin grania z kodekiem AAC z wyjść 2,5 mm i 3,5 mm. Natomiast w domyślnym trybie High Performance lub High Power (producent stosuje równolegle obie nazwy), czas działania ulegnie skróceniu do 7,5 godziny dla wyjścia 2,5 mm oraz 9,5 godziny w przypadku wyjścia 3,5 mm. Jest więc trochę lepiej od BTR5, ale kosztem mocy.

Oprogramowanie

FiiO BTR3K można skonfigurować na dwa sposoby – w aplikacji FiiO Music lub nowej FiiO Control, która miała premierę w momencie pisania testu. Ta pierwsza to rozbudowany odtwarzacz muzyki, który pozwala także na konfigurację adapterów Bluetooth producenta – w bocznej belce znajduje się stosowna opcja. Natomiast druga aplikacja zawiera po prostu samą konfigurację wydzieloną z pierwszej aplikacji, bez funkcji odtwarzacza muzyki. Do poziomu aplikacji Radsone EarStudio nadal sporo brakuje, oprogramowanie nie jest tak intuicyjne i funkcjonalne, a nie zachwyca także tłumaczeniem, zarówno w przypadku języka angielskiego, jak i polskiego.

Konfigurację podzielono na trzy zakładki, ponieważ czwarta zawiera instrukcję obsługi. W pierwszej znajdziemy:

  • wyłączenie ładowania (przydatne w trybie DAC-a USB);
  • wyłączenie diody RGB;
  • uruchomienie trybu samochodowego (autostart urządzenia);
  • włączenie obsługi pilotów słuchawkowych;
  • zdefiniowanie czasu automatycznego wyłączania;
  • wybór preferowanych kodeków Bluetooth;
  • wybór domyślnej funkcji po podłączeniu do komputera (DAC USB lub nadajnik Bluetooth).

Kolejna zakładka to parametryczny korektor graficzny, tym razem globalny. Pozwala on na konfigurację pasm w zakresie od 31,5 Hz do 16 kHz, a także oferuje kilka predefiniowanych ustawień do różnych gatunków muzycznych. Niestety dla użytkownika przewidziano tylko jedno ustawienie, można więc zapomnieć o stworzeniu kilku presetów z własnymi nazwami. W praktyce EQ i tak się nie sprawdza, bo nie działa z kodekami aptX HD i LDAC, z wykorzystania których raczej nie warto rezygnować.

Trzecia zakładka zawiera kalkulator obliczający moc oraz napięcie wyjściowe adaptera, a także ciśnienie akustyczne słuchawek, wystarczy wprowadzić czułość słuchawek oraz impedancję. Kalkulator jest jednak nieintuicyjny – po wprowadzeniu obu parametrów trzeba cofnąć się do pierwszego z nich i potwierdzić dane, by otrzymać rezultaty. Trzy suwaki poniżej pozwalają na regulację głośności muzyki oraz oddzielnie sygnałów dźwiękowych oraz rozmów. Nie zabrakło także dodatkowego suwaka do regulacji balansu kanałów, a jest także możliwość wyboru filtrów cyfrowych przetwornika (dolnoprzepustowych).

Specyfikacja

Ogólna

  • interfejs: Bluetooth 5.0
  • układ Bluetooth: Qualcomm CSR8675
  • przetwornik: 2x AKM AK4377A
  • odbiornik USB: zintegrowany z Qualcomm CSR8675
  • obsługa kodeków: SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX Low Latency, LDAC
  • obsługa próbkowania i formatów (DAC USB): 16 bit/48 kHz
  • mikrofon: wielokierunkowy z Qualcomm cVc
  • interfejs USB: typu C
  • wyjścia: 2,5 mm oraz 3,5 mm
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (aptX); 20 Hz-40 kHz (LDAC)
  • akumulator: 330 mAh
  • funkcje: obsługa asystentów głosowych, obsługa dwóch urządzeń jednocześnie, wielokolorowy wskaźnik kodeków, aplikacja na smartfona, obsługa pilotów z mikrofonami (CTIA), DAC USB
  • czas pracy: do 11 godzin (tryb Low Power, AAC), do 9,5 godzin (tryb High Power, 3,5 mm, AAC); 7,5 godziny (tryb high power, 2,5 mm, AAC)
  • czas ładowania: 1,5 godziny
  • wymiary: 58 x 25 x 11 mm (bez klipsa)
  • masa: 23,5 g

Wyjście słuchawkowe 3,5 mm

  • obsługa słuchawek: 16-100 Ω
  • impedancja wyjściowa: <0,3 Ω
  • moc: 25 mW @ 32 Ω, 50 mW @ 16 Ω
  • przesłuchy międzykanałowe: >114 dB
  • THD+N: <0,003% (1 kHz, LDAC)
  • SNR: 119 dB

Wyjście słuchawkowe 2,5 mm

  • obsługa słuchawek: 16-100 Ω
  • impedancja wyjściowa: <0,5 Ω
  • moc: 40 mW @ 32 Ω, 78 mW @ 16 Ω
  • przesłuchy międzykanałowe: >119 dB
  • THD+N: <0,002% (1 kHz, LDAC)
  • SNR: 122 dB

Brzmienie

  • Słuchawki: AKG N700NC M2, Sony WH-H900N, Focal Spirit Professional, Sennheiser HD 6XX, Campfire Audio Solaris i Andromeda, FiiO FH7, FA7 i FA1, Custom Art FIBAE 4, IMR Acoustics R2 Red, RHA T20 Wireless, Oriveti New Primacy, Brainwavz B400, Aune E1, iBasso IT01, Simgot EN700 PRO, TinHiFi P1
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila, DAART Canary II, Burson Playmate Everest, FiiO Q5s (AM3E i AM3B), FiiO BTR5, Radsone EarStudio ES100 i HUD100
  • DAP: FiiO M15, FiiO M11 Pro, Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200 (AMP1), FiiO M5, OnePlus 7 Pro
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz, Oriveti Affinity
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

FiiO przeszło niedawno metamorfozę – mam wrażenie, że dojrzało brzmieniowo. Producent był znany z ciepłego, podkoloryzowanego i głównie muzykalnego dźwięku, a najnowsze urządzenia marki charakteryzują się coraz bardziej zrównoważonym i klarownym brzmieniem. Dla przykładu M11 Pro, FiiO UTWS1 czy BTR5 wydają się charakteryzować taką samą filozofią. FiiO BTR3K nie jest wyjątkiem od reguły. To w porównaniu do BTR3 bardziej zrównoważony i neutralny adapter, któremu w praktyce bliżej raczej do modelu BTR5. Brzmienie BTR3K jest w ogóle zaskakująco podobne do BTR5, także jakościowo, ale nie identyczne. Słychać pewne różnice charakterystyczne dla konfrontacji układów ESS Sabre i Asahi Kasei Microdevices, ale oba adaptery są neutralne barwowo, zrównoważone i nie rozczarowują rozdzielczością. Zacznijmy jednak od początku.

Jeśli BTR3 lekko podkreślał bas, to BTR3K prezentuje niskie tony w sposób liniowy. Nie słychać faworyzacji midbasu czy subbasu, ale zejście jest nadal głębokie i dość swobodne – adapter nie podetnie skrzydeł słuchawkom wyciągającym tłusty, wibrujący dół. BTR3K raczej nie odchudzi słuchawek, ale też nie podbije basu, ponieważ brzmi możliwie transparentnie – płasko, precyzyjnie i dynamicznie ze sporą ilością detali, dobrze zarysowanym, ale nadal nieprzesadnie twardym konturem. Gdy trzeba, bas jest miękki i łagodny, BTR3K nie ma totalnie analitycznej prezentacji niskich tonów. Dół potrafi się przelać i zabrzmieć masywnie lub też lekko i punktowo. To od słuchawek i muzyki będzie zależny ostateczny efekt, bas BTR3K wydaje się nie mieć swojego charakteru, nie narzuca się, jest elastyczny i uniwersalny, co jest moim zdaniem zdecydowaną zaletą.

Przejście w średnicę jest płynne, nie słychać ani wycięcia pasma, ani jego wypchnięcia, co jest typowe w neutralnie grających urządzeniach. Brzmienie średnicy jest klarowne, czyste i bezpośrednie. Podobnie jak w BTR5 nie ma dystansu, zgaszenia czy zamulenia dźwięku, dźwięk jest podawany bezpośrednio, jak na dłoni. Mimo że balans pomiędzy średnią a wyższą średnicą jest zachowany, to nie brakuje barw i nasycenia. BTR3K jest tonalnie neutralny, ale nie na siłę analityczny, ciągle potrafi zabrzmieć muzykalnie, przekazać ciepłą barwę głosu, gitar czy instrumentów dętych. W efekcie możemy sięgnąć zarówno po jazz i otrzymać nasycone, żywe i dość naturalne brzmienie, jak i przeskoczyć na brzmienia elektroniczne, chłodniejsze i bardziej cyfrowe w charakterze, a BTR3K poradzi sobie w różnych scenariuszach. Nie miałem powodów do narzekania na rozdzielczość, precyzję czy kontur – brzmienie BTR3K jest zarysowane, ale tym samym nie jest konturowe, ponieważ słychać przyjemną gładkość.

Tendencja ta jest kontynuowana w sopranie: rozciągniętym, klarownym, precyzyjnym i jasnym. Jego brzmienie nie jest jeszcze wyostrzone, ale nie ma już mowy o przyciemnieniu czy roll-offie – muzyka rozbrzmiewa klarownie, mocno i czysto, wręcz krystalicznie. To bez wątpienia tranzystorowe granie, a nie analogowe. Tony wysokie doświetlają brzmienie, niwelują jakikolwiek dystans, dzięki czemu dźwięk jest bliski i wyrazisty. Można więc liczyć na swobodne wokale, mocne solowe gitary, energiczne dęciaki i smyczki, bez krzty woalu. Prezentacja jest dość bezwzględna, maksymalnie bliska, przypomina raczej granie charakterystyczne dla kostek ESS Sabre, słychać dużo podobieństw do dźwięku BTR5. To nie brzmienie dla fanów łagodności, klimatycznego, ciepłego i przyciemnionego dźwięku. Pozostali powinni być zadowoleni – BTR3K nie jest przy tym wyostrzony i nie przesadza z sopranem, nadal pozostając przyjemnym w odbiorze. Lubię klarowny, niezbyt ostry sopran, a góra w BTR3K jest moim zdaniem „akurat”, niczym mi nie podpada.

Przestrzeń ma optymalne wymiary. Scena dźwiękowa nie jest duża, ale nie sprawia wrażenia ciasnej. Korzystałem głównie z okablowania zbalansowanego i nie zawiodłem się separacją kanałów, dzięki czemu scena jest szeroka, ale jeszcze bez efektu rozerwania na połówki. W efekcie przestrzeń jest elipsoidalna, kula jest tylko nieznacznie rozciągnięta na boki – proporcje szerokości do głębokości oraz wysokości sceny są nadal niezłe. Nie ma problemów z napowietrzeniem i separacją instrumentów. Nie słyszałem specjalnego ograniczenia potencjału dokanałówek multiarmaturowych i hybrydowych – Andromedy, Solarisy czy FH7 brzmiały trójwymiarowo w holografii, co prawda jeszcze nie rekordowo przestrzennie, ale już w pełni satysfakcjonująco.

FiiO BTR3K vs BTR5 vs EarStudio ES100 vs Astell&Kern AK XB10
Przy pierwszym porównaniu BTR3K z BTR5 miałem wrażenie, że oba adaptery brzmią wręcz identycznie, musiałem upewnić się, czy wewnątrz BTR3K na pewno zastosowano układ produkcji AKM. Różnice jednak szybko wyszły na jaw, ale nie były tak diametralne, jakby mogło się wydawać. Oba adaptery są neutralne, brzmią klarownie i rozdzielczo, ale w BTR5 słychać jednak mocniejsze skraje pasma – obfitszy subbas i jeszcze bardziej wyrazistą górę, a tym samym większą przestrzeń. BTR5 jeszcze intensywniej separuje kanały, mocniej rozciąga muzykę wszerz, brzmi w bardziej otwarty sposób. Scena BTR3K jest mniejsza, pierwszy plan jest bliżej, a w tle nie ma takiej swobody i dystansu. Jednocześnie BTR5 brzmi bardziej analitycznie, typowo dla układów Sabre, tj. bezwzględnie, technicznie i maksymalnie klarownie. Przy nim w BTR3K słychać trochę więcej ciepła, barw i nasycenia w średnicy, a skraje pasma są spokojniejsze, więc pasmo średnie wydaje się być ogólnie trochę bliżej. W ogólnej ocenie stawiam wyżej BTR5 – słychać, że brzmienie jest lepsze, mocy więcej, ale tak naprawdę BTR3K depcze mu po piętach. Jeśli nie zależy nam na mocy, to może okazać się, że mniejszy i dużo tańszy BTR3K wygra z BTR5.

Pomiędzy BTR3K a EarStudio ES100 słychać już znacznie większe różnice. Mimo że w ES100 również zastosowano kostki AKM, ale starszej generacji, to brzmienie jest wyraźnie cieplejsze, bardziej nasycone i barwne od BTR3K. W tej sytuacji BTR3K brzmi przy ES100 bardziej analitycznie, mocniej w sopranie i głębiej w subbasie, a do tego neutralnie i klarownie w średnicy. ES100 ma za to większy i masywniejszy midbas, cieplejsze niższe tony średnie i łagodniejszy sopran, brzmi bardziej muzykalnie i analogowo, a tym samym naturalnie. Miałem wrażenie ciut większej przestrzeni w ES100, gdzie pogłosy i efekty tła wydawały się rozbrzmiewać z większego dystansu. Trzeba też pamiętać, że ES100 ma nadal więcej mocy, co może mieć znaczenie w przypadku bardziej wymagających słuchawek nagłownych. Adapter EarStudio ES100 świetnie współgrał np. z jazzem ze względu na ciepło i bliską średnicę, a BTR3K robił większe wrażenie subbasem i ogólnie charakteryzował się mocniejszym atakiem basu, co sprzyjało muzyce house, trance czy drum’n’bass. Przyznaję, że obu adapterów słuchało mi się równie dobrze – podoba mi się i jedna, i druga wizja brzmienia, zatem nie jestem w stanie jednoznacznie wskazać faworyta.

Astell&Kern AK XB10 bliżej do brzmienia ES100 niż BTR3K. Również słychać mocniejszy midbas, więcej ciepła. Scena wydaje się być jednak mniejsza od pozostałych adapterów, dynamika jest trochę gorsza, a sygnał niestety bardziej zaszumiony – BTR3K, BTR5 i ES100 brzmią znacznie czyściej, praktycznie w ogóle nie szumią. Problemem jest też nieprecyzyjna regulacja głośności w XB10, ze zbyt dużymi skokami, więc uważam, że w ogólnej ocenie adapter Astell&Kern wypada gorzej od BTR3K. FiiO BTRK może pochwalić się też głębszym subbasem, energiczniejszym atakiem niskich tonów i bardziej kontrastową separacją kanałów.

FiiO BTR3K i synergia
Krótka piłka – BTR3K nie wymaga specjalnej synergii, nie powoduje niespodzianek, co zdarzało się w BTR3. Starszy adapter brzmiał świetnie z niektórymi słuchawkami, ale z innymi w ogóle się nie zgrywał. Pamiętam, że zaskoczyła mnie gorsza współpraca z FiiO FH5, a znacznie lepsza z F9 Pro. W przypadku BTR3K nie ma już takich rozbieżności, ale i tak nie polecam zimnych i ewidentnie rozjaśnionych słuchawek, ponieważ wówczas sopran może stać się za mocny.

Większości połączeń słuchało mi się świetnie, co tyczy się także FH7 oraz droższych Andromed, Solarisów czy Atlasów, które moim zdaniem brzmiały bardzo dobrze, zważywszy na cenę BTR3K. Fajnie zgrały się także FiiO FA7, czyli dość specyficznie, ciemniej i bardziej basowo brzmiące armatury, chociaż w ich przypadku nadal wskazane było korzystanie z posrebrzonych lub srebrnych przewodów. Następnie zszedłem na ziemię i połączyłem BTR3K z FiiO FA1, FH1s, Aune E1 czy iBasso IT01, czyli słuchawek z bardziej adekwatnego pułapu cenowego. Wszystkie brzmiały zgodnie ze swoim charakterem, a mocy nie zabrakło nawet na wymagających, planarnych TinHiFi P1, ale to słuchawki jasne, wręcz lekko wyostrzone, więc nie zgrały się z BTR3K. W efekcie synergia była lepsza w przypadku ES100, który lepiej dogadał się z jasnym temperamentem TinHiFi P1.

Korzystanie z mobilnych słuchawek nagłownych również wchodzi w grę, podobnie jak z niskoomowych i skutecznych słuchawek stacjonarnych. Jeśli jednak zależy nam na napędzeniu planarów czy wysokoomowych dynamików, to ES100 czy BTR5 mogą wyjść na prowadzenie, bo generują więcej mocy. BTR5 jest najwydajniejszym adapterem z całej grupy, generuje ponad dwukrotnie więcej mocy przez złącze 2,5 mm. W efekcie Dan Clark Audio Ether 1.1 czy Audeze LCD-2 Closed Back niby zabrzmiały głośno na BTR3K, ale to ES100 i BTR5 zapewniły im lepsze wysterowanie. Mimo to, i tak nie były to optymalne warunki pracy dla słuchawek tego typu, więc polecam raczej pozostać przy bardziej mobilnym towarzystwie.

FiiO BTR3K jako DAC USB
Sprawdziłem BTR3K także we współpracy z komputerem. BTR3 brzmiał przez USB wyraźnie jaśniej i bardziej analitycznie. W przypadku nowego BTR3K nie ma już takich niespodzianek, dźwięk jest taki sam. Zauważyłem jednak, że sygnał był czystszy w transmisji Bluetooth, przez USB słychać było pewien szum.

Ciekawiło mnie także porównanie z BTR5, który posiada świetny odbiornik USB XMOS XUF208, stosowany w wielu stacjonarnych DAC/AMP-ach, czy hi-endowych odtwarzaczach muzyki – producent zastosował go np. we sztandarowym modelu M15. W przypadku BTR3K mamy do czynienia z odbiornikiem wbudowanym w układ interfejsu Bluetooth od Qualcomma (CSR8675). Mimo tego nie natrafiłem na problemy z latencją, nie występowała desynchronizacja obraz/dźwięk, a działanie było stabilne. BTR5 wypadł jednak lepiej, oferował dużo czystszy sygnał przez USB, a do tego pozwalał na obsługę muzyki 32-bit i DSD256. Dla porównania BTR3K ogranicza transmisję do obsługi plików PCM 16-bit/48 kHz.

Podsumowanie

FiiO BTR3K to bez wątpienia udany adapter, konkretny krok naprzód względem poprzednika i to zarówno funkcjonalnie, jak i brzmieniowo. Urządzenie jest mniejsze, ma etui z klipsem zamiast tego zintegrowanego, podwójny DAC na pokładzie oraz, co za tym idzie, dodatkowe wyjście 2,5 mm. Brzmienie jest bardziej zrównoważone, BTR3K przypomina model BTR5, ale oferuje trochę bardziej muzykalny dźwięk z dobrym nasyceniem. Nie zabrakło też aplikacji do konfiguracji, tym razem nowej, dedykowanej specjalnie do urządzeń Bluetooth od FiiO.

Nadal nie ma co liczyć na moc i możliwości rodem z BTR5, a zabrakło też wyświetlacza. Klips na etui nie każdemu przypadnie do gustu, a nowa aplikacja nadal ma pewne wady. Oprogramowanie nie jest tak funkcjonalne, jak to dedykowane do adaptera EarStudio ES100, który swoją drogą generuje trochę więcej mocy.

FiiO BTR3K nie jest jeszcze dostępny w Polsce, ale w zagranicznych sklepach można go kupić za 70 dolarów amerykańskich. Dla porównania ES100 wymaga dopłaty 30 dolarów, a BTR5 jest dwukrotnie droższy. Czyni to BTR3K najbardziej opłacalną opcją, mocnym konkurentem ES100 i tańszą alternatywą dla BTR5, stworzoną z myślą o mniej wymagających melomanach. Wszystkie wspomniane adaptery Bluetooth mają jednak rację bytu. BTR3K polecam fanom neutralnego brzmienia do użytku mobilnego, ES100 to świetny wybór dla osób gustujących w naturalnym, wręcz analogowym brzmieniu, a BTR5 to najwydajniejszy adapter o wysokiej jakość dźwięku i najwyższej funkcjonalności.

Dla FiiO BTR3K

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ bardzo dobre wykonanie
+ praktyczne etui w zestawie
+ świetne wzornictwo
+ Bluetooth w wersji 5.0 z obsługą zaawansowanych kodeków audio
+ obecność wyjścia zbalansowanego 2,5 mm
+ niezależna aplikacja do konfiguracji
+ sporo mocy
+ zrównoważone, neutralne i klarowne brzmienie z dobrą sceną dźwiękową

Wady:
– pewne wady dedykowanej aplikacji na smartfona
– etui nie zabezpiecza przed rysami
– brak NFC (regres względem starszego BTR3)

Sprzęt dostarczył:

fiio

REKLAMA
fiio

3 KOMENTARZE

  1. Niestandardowe pytanie.

    Jaki BT Dac ten lub inny zapamiętuje głośność dla urządzenia po ponownym podłączeniu?

    Albo który DAC pozwala na regulację pełnego zakresu głośności z telefonu bez dlubania pokrętłem?

    Tryb Samochodowy daje którąś z tych możliwości?

Pozostaw odpowiedź Minciu Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here