FiiO Q5 to najnowszy mobilny DAC/AMP z podwójnym DAC AK4490EN, wymiennymi modułami wzmacniacza oraz obsługą Bluetooth 4.2 z kodekiem aptX. Jak brzmi?

Mobilne DAC/AMP-y FiiO zawsze robiły wrażenie oryginalnymi funkcjami lub kompaktowymi wymiarami. Model Q5 to kolejne nowości – tym razem urządzenie, tak jak flagowy DAP X7 II, obsługuje modularne wzmacniacze, a przy tym może też działać jako bezprzewodowy DAC/AMP przez Bluetooth. FiiO obiecuje też topowe brzmienie z wyjścia zbalansowanego 2,5 mm lub niesymetrycznego 3,5 mm, a także wzorowe wykonanie i ergonomię.

Wyposażenie

REKLAMA
cayin

Azjatycki producent przyzwyczaił już do wysokiej jakości opakowania oraz do bogatego wyposażenia. W zestawie są:
● pokrowiec;
● kabel USB-micro USB z opaską z rzepu (95 cm);
● interkonekt 3,5 mm (kątowe wtyczki, 7 cm);
● adapter micro USB-Lightning (9 cm);
● adapter koaksjalny-3,5 mm (4 cm);
● adapter optyczny Toslink-3,5 mm;
● silikonowa podkładka;
● dwie pary opasek silikonowych (rozmiary S i L);
● wkrętak Torx T5;
● cztery zapasowe wkręty Torx;
● instrukcja obsługi i karta z opisem urządzenia.

Pokrowiec jest wykonany z grubej siatki i zaciskany na sznurek z klipsem. Dobre wrażenie robi wkrętak do wymiany modułów, który posiada odpowiednią końcówkę (bit jest jednak zamocowany na stałe). Okablowanie jest dobrej jakości, nie brakuje adapterów SPDIF, a producent dołożył także kabel z wtyczką Lightning do urządzeń Apple. Zabrakło jednak kabelków do smartfonów z Androidem, ewentualnie prostego adaptera USB OTG.

Konstrukcja

FiiO Q5 wygląda niczym pozbawiony ekranu DAP w stylu X7 II. Konstrukcja jest zresztą zbliżona także dlatego, że oba urządzenia pozwalają na zastosowanie tych samych modułów wzmacniaczy. FiiO Q5 jest standardowo wyposażony w moduł AM3A jak FiiO X7 II. Podobne są też jakość wykonania i ogólne wymiary obu produktów FiiO. Obudowa Q5-tki jest wycinana metodą CNC, a krawędzie efektownie profilowane. Obudowa jest piaskowana, ale pokrywę zdobi szczotkowane aluminium, zaś spód został wyklejony imitacją skóry.

Pokrywa jest wypukła w środkowej części, gdzie znajduje się szczotkowany panel ozdobiony logo producenta oraz naklejką certyfikatu Hi-Res Audio. Około 1/4 długości obudowy stanowi wspominany wcześniej, zamocowany na spodzie moduł AM3A. Pomiędzy nim a szczotkowanym panelem jest wielokolorowa dioda, umieszczona w podłużnym wgłębieniu.

Interfejs został rozłoży pomiędzy wszystkie boki. Na szczycie są: suwak podbicia (niski i wysoki poziom gain), suwak wzmocnienia basu (wyłączone i włączone), wyjście liniowe 3,5 mm oraz wejście optyczne/koaksjalne/liniowe 3,5 mm. Na lewej stronie zgrupowano przyciski sterowania muzyką w trybie Bluetooth. Środkowy guzik odpowiada także za włączanie interfejsu Bluetooth, zaś dolny za zmianę źródła dźwięku. W dolnej części krawędzi jest także gniazdo micro USB do ładowania oraz szczelina resetu. Na prawą stronę trafiła regulacja głośności – jest wyżłobiona, wcina się w obudowę i odstaje od góry oraz spodu. Poniżej niej widać okrągły włącznik z diodą pośrodku, a także wydzieloną diodę sygnalizującą odtwarzanie muzyki DSD. Moduł wpięty od dołu jest przykręcony dwoma wkrętami od boków, a posiada trzy złącza: 2,5 mm, 3,5 mm oraz micro USB.

Spód Q5 jest również wypukły, ale w przeciwieństwie do pokrywy został pokryty sztuczną skórą o efektownej fakturze.

Ergonomia i obsługa

Producent zapewnia o wysokim komforcie obsługi i praktycznych wymiarach, ale nie ma się co łudzić – FiiO Q5 to duży DAC/AMP. Sam ma wymiary audiofilskiego odtwarzacza, a do działania wymaga jeszcze źródła dźwięku: smartfona, tabletu, DAP-a lub komputera. Taka mobilna kanapka będzie zatem i ciężka, i gruba. Sprawę co prawda ułatwia wbudowany Bluetooth z aptX – Q5 może zatem działać bezprzewodowo i nie musi być spięty np. ze smartfonem, więc można go wygodnie umieścić w innej kieszeni.

Ilość złącz i przełączników początkowo przeraża, ale obsługę łatwo opanować. Włącznik należy przytrzymać dwie sekundy, a po chwili urządzenie staje się gotowe do pracy. Do dyspozycji są dwa porty USB, z czego ten boczny odpowiada tylko za ładowanie, a dolny obsługuje dodatkowo transmisję cyfrową. Q5 ma certyfikat MFi, więc będzie bezproblemowo działać ze sprzętem Apple. W przypadku smartfonów z Androidem potrzebny będzie cyfrowy interkonekt lub adapter USB OTG (w moim przypadku Q5 działał bez problemu z OnePlus 5). Dostępna jest także aplikacja FiiO do konfiguracji urządzenia, ale aktualnie tylko na sprzęt z systemem iOS – wersja na Androida jest w trakcie opracowywania.

Po podłączeniu urządzenia pod port USB komputera sterowniki są instalowane automatycznie (odbiornik XMOS XU208), ale producent i tak poleca pobrać stosowny pakiet ze swojej strony internetowej. FiiO przyjmie jeszcze sygnał analogowy oraz cyfrowy (koaksjalnie, optycznie przez Bluetooth) i pokieruje go dalej przez wyjście słuchawkowe 2,5 mm lub 3,5 mm, a także liniowe 3,5 mm. Można skorzystać z dwóch stopni wzmocnienia sygnału, a także jednostopniowego podbicia basu.

Umiejscowienie gniazd jest dobre, ale mogłoby być jeszcze lepsze. Wszystko przez wymienny moduł wzmacniacza, na którym znajduje się zarówno micro USB, jak i wyjścia słuchawkowe. Lubię gdy z jednej strony DAC/AMP-a jest wejście cyfrowe, a z drugiej analogowe, a w przypadku Q5 kabel USB będzie sterczał z tej samej strony. Co więcej, jest on trochę za sztywny, wymaga rozprostowania i odpowiedniego ułożenia. Potrafi irytować – czasami sam przesuwa lub okręca urządzenie. Niestety wstawka ze sztucznej skóry jest trochę za śliska, więc na biurku komputerowym warto skorzystać z silikonowej podkładki z zestawu, która sprawdzi się także do „skanapkowania” Q5 z odtwarzaczem lub smartfonem.

Szkoda też, że producent nie zdecydował się na port USB typu C. Zaczynam mieć obawy, że micro USB jest nieśmiertelne, szczególnie w branży audio. Podoba mi się za to pomysł z zastosowaniem dwóch złącz USB. Oba mogą służyć do ładowania, ale dolne nie będzie obciążało akumulatora smartfona podczas odtwarzania muzyki.

Moduł Bluetooth uruchamiany jest środkowym przyciskiem do sterowania muzyki po jego krótkim przytrzymaniu, a parowanie włącza długim wciśnięciem. Wtedy trzy przyciski odpowiadają za sterowanie muzyką, czyli zmianę utworów oraz ich pauzowanie/wznawianie (nie działają one w innych trybach). Głośność regulowana jest analogowo za pomocą pokrętła, ale działa także regulacja systemowa w Androidzie. FiiO Q5 wspiera bezstratny kodek aptX, chociaż w tej cenie mile widziany byłby już aptX HD.

Pokrętło głośności działa idealnie. Dostęp do niego jest łatwy bez względu na to czy Q5 leży na biurku, czy też jest spięty z innym urządzeniem. Potencjometr jest analogowy, stawia wyraźny opór, ale pracuje gładko i równo. Pochwalić należy także wielokolorową diodę, która sygnalizuje poszczególne funkcje. Biel informuje o połączeniu USB, błękit o transmisji Bluetooth, fiolet to wejście optyczne, żółty koaksjalne, a zielony – liniowe. Migająca czerwień i błękit odpowiadają za parowanie Bluetooth.

FiiO Q5 może działać na baterii około 10 godzin jako DAC/AMP i 20 godzin jako przenośny wzmacniacz. Czas pracy jest więc typowy i w pełni akceptowalny, jak na wydajne urządzenie z rozbudowanym układem przetwornika i wzmacniacza. Q5 podczas odtwarzania muzyki lekko się nagrzewa, a robi się wyraźnie ciepły w czasie jednoczesnego ładowania, chociaż temperatury i tak pozostają w normie.

Specyfikacja

Ogólna:
● DAC: 2x Asahi Kasei AK4490EN, odbiornik USB: XMOS XU208, chip Bluetooth: CSR8670, LFP 2x OPA1642, kontrola głośności: NJW1195, OPAMP: AD8620+OP926
● interfejs Bluetooth: 4.2 z obsługą aptX, AAC, SBC
● obsługa DSD: DSD64, DSD128, DSD256
● obsługa próbkowania: 32 bit/384 kHz (USB), 24 bit/192 kHz (koaksjalne), 24 bit/96 kHz (optyczne)
● akumulator: 3800 mAh (czas ładowania około 3,5 godziny z 5 V/2 A)
● regulacja wzmocnienia: niskie i wysokie
● podbicie basu: jednostopniowe
● wymiary: 124 x 64 x 16 mm
● masa: 195 g

Wyjście liniowe:
● THD+N <0,001% (1 kHz/10 kΩ)
● SNR: >115 dB
● pasmo przenoszenia: 5 Hz-90 kHz (-3 dB)
● separacja kanałów: >97 dB
● napięcie wyjściowe: 1,8 Vrms

Wzmacniacz AM3A, wyjście 3,5 mm:
● moc: 230 mW@16 Ω, 160 mW@32 Ω, 24 mW@300 Ω
● rekomendowana impedancja słuchawek: 16-150 Ω
● THD+N: <0,001%
● pasmo przenoszenia 5 Hz-50 kHz (-3 dB)
● SNR: >115 dB
● impedancja wyjściowa: <1,4 Ω
● separacja kanałów: >73 dB
● napięcie szczytowe: 6 Vp-p

Wzmacniacz AM3A, wyjście zbalansowane 2,5 mm:
● moc: 470 mW@16 Ω, 440 mW@32 Ω, 93 mW @ 300 Ω
● rekomendowana impedancja słuchawek: 16-300 Ω
● THD+N: <0,001%
● pasmo przenoszenia 5 Hz-50 kHz (-3 dB)
● SNR: >115 dB
● impedancja wyjściowa: <2 Ω
● separacja kanałów: >73 dB
● napięcie szczytowe: 10,5 Vp-p

Brzmienie

Platforma testowa

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 (Double Helix Fusion Complement4), MrSpeakers Ether 1.1, Final
    Sonorus III, 1MORE H1707, AKG K612 Pro, AKG K551, Focal Spirit Professional, HyperX Cloud, Master&Dynamic MH30, Campfire Audio Andromeda i Polaris, Noble Audio Savant i Noble 4, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy, FiiO F9 PRO, F9 i FH1, iBasso IT01
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre ESS9018), RHA DACAMP L1, AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760, Astell&Kern AK XB10, FiiO BTR1
  • DAP: Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200, FiiO X5 III, The Bit Opus #1S, iBasso DX90, Cayin N5 II, OnePlus 5
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

FiiO Q5 jako DAC/AMP USB

Q5 to najlepszy brzmieniowo sprzęt FiiO z jakim miałem do czynienia, a nie spodziewałem się aż tak dobrego dźwięku. Sygnatura w trybie DAC/AMP przez USB jest neutralna z małym przechyleniem w stronę jasności. Brzmienie jest niezwykle klarowne i bezpośrednie, rozdzielczość wysoka, separacja kanałów mocna, skrajne pasma rozciągnięte, a i dynamika nie zawodzi. Charakter dźwięku jest analityczny, kontur zarysowany, ale nie jest to brzmienie chude, surowe i bez życia – FiiO Q5 ma dużo werwy, a także odpowiednio dociążony i zwarty bas, więc mocno angażuje, pomimo dosyć laboratoryjnej sygnatury.

Bas jest liniowy i kompletny, a do tego elastyczny. Basowe słuchawki nie staną się chude, a gatunki muzyczne oparte na niskich tonach nie stracą na charakterze. Gdy trzeba dół zejdzie nisko, zagęści się w średnim basie lub zaprezentuje lekki wysoki bas. Nie ma problemów z dynamiką czy kontrolą. Dół jest idealnie zwarty, szybki i punktowy, a do tego generuje dużo informacji – szczegółów nie brakuje, a faktura instrumentów jest odpowiednio różnicowana. Nie podoba mi się jedynie tryb podbicia basu, który uwypukla średni i ciepły bas, rozmiękcza niskie tony, wyraźnie spowalnia i lekko zamula brzmienie.

Średnica jest studyjna, klarowna i neutralna w charakterze. Pasmo to nie jest ani wycięte, ani wypchnięte. Q5 brzmi krystalicznie, czysto i bezpośrednio. Rozdzielczość jest wysoka, brzmienie nie jest wygładzone i zmiękczone. Detali jest mnóstwo, dźwięk nie jest zgaszony w wyższej średnicy, a gdy trzeba, to jest odpowiednio nasycony w niższej średnicy. Q5 pod względem brzmienia przypomina model X5 III, ale mocniej zarysowuje dźwięk, nie wygładza go tak, jak wspomniany wcześniej odtwarzacz, a przy tym generuje czystszy sygnał. Sekcja wzmacniacza Q5 jest lepsza od tej z X5 trzeciej generacji, która ograniczała potencjał odtwarzacza.

Wysokie tony to mocno zaznaczone pasmo – nie ma tutaj śladów złagodzenia, przymulenia lub przyciemnienia dźwięku. Góra jest szybka, mocno doświetla dęciaki, smyczki, wysokie wokale lub gitary, a talerze perkusyjne prezentuje w sposób bliski i selektywny – blachy brzmią precyzyjnie oraz sprawnie wygasają. Nie daje się wychwycić piaszczystości lub ziarnistości dźwięku, który czasami sprawia wręcz wrażenie lekko sterylnego. W efekcie nie ma dystansu do muzyki lub nawet krzty woalu, brzmienie jest maksymalnie bezpośrednie i bliskie – słuchacz jest „w muzyce”, a nie gdzieś obok.

Nie mam zarzutów odnośnie holografii – scena jest duża i proporcjonalna. Robi wrażenie szerokością (wyraźnie odseparowane kanały), ale też bez problemu rozmieszcza instrumenty w głębi i wysokości, czemu towarzyszy mocna separacja i obfite napowietrzenie. Q5 nie buduje dystansu do muzyki, stawiając blisko pierwszy plan. Instrumenty pozycjonowane są jednak zarówno w obszarze głowy, jak i poza nią, więc nie ma wrażenia ciasnoty lub osaczenia. FiiO Q5 potrafi przekazać kształtność i trójwymiar instrumentów – nie rysuje tylko płaskich punktów. Instrumenty wypełniają raczej obszar sceny, ale będzie to oczywiście zależało od możliwości samych słuchawek.

FiiO Q5 jako DAC/AMP USB vs inne DAC/AMP

FiiO Q5 brzmi inaczej od Leckertona UHA760, który jest również analityczny, ale ma mniejszą scenę i jest bardziej surowy w brzmieniu. Leckerton jest płaski, wzorowo zrównoważony, ale tym samym mocniej zarysowany w średnicy. Przy nim Q5 jest lekko jaśniejszy i chłodniejszy, za to bardziej krystaliczny i przestrzenny – scena jest szersza, a kanały mocniej odseparowane. Brzmienie FiiO robi większe wrażenie i angażuje, ale to Leckerton moim zdaniem pozostaje bardziej transparentny. Jest za to w brzmieniu Q5 coś przywodzącego na myśl Bursona Conductor Virtuoso – chodzi o klarowność średnicy i sopranu, jasność i otwarcie brzmienia oraz sceny. To jeszcze nie ten poziom, co jest zrozumiałe, w końcu oba urządzenia cechują się zupełnie innym formatem, ale to zbliżony typ przekazu.

RHA DACAMP L1 to brzmienie łagodniejsze, gładsze i bardziej masywne od FiiO Q5. Kombo RHA nie ma takiej sceny i separacji kanałów, brzmi też wolniej i jest mniej analityczne. FiiO Q5 generuje brzmienie o wyższej rozdzielczości, nie ma tak mocnego podbicia, więc lepiej współpracuje z niskoohmowymi i skutecznymi dokami – w FiiO bez problemu można manipulować pokrętłem, co jest często niemożliwe w produkcie RHA.

FiiO Q5 jako DAC/AMP USB i słuchawki

FiiO Q5 nie zgra się ze wszystkim. Ma maksymalnie klarowny charakter, więc jaśniejsze i chudsze słuchawki mogą stać się czasami zbyt ostre. Dużo do powiedzenia będzie miała też sama realizacja muzyki. Niektóre słuchawki brzmiały świetnie w większości przypadków, ale już zawodziły z realizacjami o zbyt mocnej górze lub z ewidentną sybilizacją nagrań. Unikałbym wyjątkowo jasnych i chudych słuchawek, a także tych z mocnymi problemami w kontroli sopranu. Moim zdaniem najlepiej wypadną słuchawki neutralne, ciepłe, naturalne lub przyciemnione.

Campfire Audio Andromeda rozjaśniły się w sopranie, co im nie zaszkodziło, chociaż z ostrzejszymi nagraniami stawały się czasami trochę za jasne. Brzmienie było rozdzielcze, bardzo bezpośrednie i precyzyjne, a duże wrażenie robiła obszerna i poukładana scena dźwiękowa. Bas był zwarty i energiczny, a tony średnie zarysowane. Dało się słyszeć lekki szum (Andromedy są na to wyjątkowo wrażliwe), który jednak nie uprzykrzał odsłuchów. Campfire Audio Polaris zgrały się bez najmniejszego problemu – zabrzmiały dynamicznie, masywnie w basie i klarownie w górze pasma, ze średnicą o trochę mniejszym priorytecie, tak jak na te słuchawki przystało.

FiiO F9 PRO pokazały się od bardziej analitycznej strony. Zabrzmiały klarownie i jasno, ale z kontrolą w górze pasma i z głębokim basem. Zaprezentowały też większą scenę, więc zgranie było świetne. Model F9 wymagał użycia pianek, a i z nimi góra była czasami trochę za ostra. Wysokie były trochę za mocne także w modelu FH1. Za to świetnie zgrały się iBasso IT01 (które także nie mają idealnie kontrolowanej góry pasma), a wzorowo wypadły Oriveti New Primacy (zwarty bas, duża scena, wysoka rozdzielczość).

MrSpeakers Ether 1.1 doceniły drugi stopień podbicia. Zabrzmiały klarownie, ale były też odpowiednio dociążone. Góra była nieznacznie za jasna, więc odpadały ostrzej zrealizowane albumy. Rozdzielczość robiła jednak dobre wrażenie, a niczego nie brakowało także pod względem dynamice. Bardzo dobrze zgrały się Audeze LCD-2, ale na standardowym kablu. Zabrzmiały jaśniej, niż zazwyczaj, były bardziej bezpośrednie – posiłkowanie się posrebrzanymi lub srebrnymi kablami w połączeniu z Q5 nie jest wskazane. Z opisywanym urządzeniem FiiO dogadały się także Finale Sonorus III, które zabrzmiały mocną średnicą, zwartym średnim basem i klarowną górą. Nie było niespodzianek z AKG K551 (neutralnie, płasko), z kolei 1MORE H1707 zabrzmiały głębokim subbasem i klarowną górą, a Master&Dynamic MH30 lekko się rozjaśniły, ale nadal brzmiały gęsto, masywnie i ciepło. Nie zaskoczyły też Focale Professional – lubię te słuchawki ze źródłami o mocnej górze – brzmią wtedy bardzo klarownie, precyzyjnie w basie oraz szczegółowo w średnicy.

FiiO Q5 jako DAC/AMP przez Bluetooth

Niestety połączenie Bluetooth nie jest ekwiwalentem transmisji przez USB, ale ustępuje tylko nieznacznie. Brzmienie w trybie adaptera Bluetooth jest i tak bardzo dobre, chociaż jego charakter jest trochę inny. Góra pasma jest nieznacznie łagodniejsza, więc brzmienie jest cieplejsze, a scena trochę mniejsza. Nadal jest dynamicznie, nie brakuje rozdzielczości i detali, ale sygnatura jest mniej analityczna. Sygnał nie jest też aż tak czysty – przy transmisji bezprzewodowej szumy są nieznacznie mocniejsze.

FiiO Q5 w trybie Bluetooth oferuje wyższy poziom od małego FiiO BTR1, który prezentuje się mniej przestrzennie, jaśniej i nie aż tak precyzyjnie w sopranie. Q5 stawiałbym też wyżej od Astell&Kerna XB10, który brzmi bardziej gładko i miękko, ale FiiO przegrywa pod względem praktyczności – jest wielokrotnie większy i cięższy zarówno od BTR1, jak i XB10.

FiiO Q5 jako DAC oraz jako AMP

Okazuje się, że mocna prezentacja sopranu to sprawka wzmacniacza AM3A. FiiO Q5 jako DAC zabrzmiał bardziej w stylu Asahi Kasei – naturalnie, łagodnie, gładko i z większym nasyceniem. Połączenie Q5 z Leckertonem UHA760 było łagodniejsze w górze pasma niż w przypadku FiiO Q5 jako DAC/AMP, ale pozostałe aspekty pozostały na takim samym poziomie. Taka kanapka z UHA-760 zgrała się lepiej z jaśniejszymi słuchawkami.

Jako wzmacniacz FiiO Q5 radził sobie również znakomicie, ale rzeczywiście mocniej rysował górę pasma. Brzmienie było dociążone, odpowiednio zarysowane w basie i paśmie średnim oraz klarowne w sopranie. Q5 bez problemu współpracował z sygnałem przeróżnych DAP-ów z platformy testowej, nie ograniczając potencjału scenicznego oraz rozdzielczości. To solidny poziom, według mnie lepszy od starszych DAC/AMP-ów, jak i dedykowanych mobilnych wzmacniaczy produkcji FiiO. Trzeba jedynie uważać na wysokie tony słuchawek lub źródła, żeby nie przedobrzyć.

Podsumowanie

FiiO Q5 to moim zdaniem znakomity wielofunkcyjny wzmacniacz. Nie spodziewałem się aż tak wysokiego poziomu, tymczasem urządzenie jest wzorowo wykonane, ładne, a także proste w obsłudze. Sterowanie rozwiązano bardzo dobrze, co nie było łatwe ze względu na jego wielofunkcyjność. Świetnie, że nie zabrakło Bluetootha, ceni się też obsługa modułów, a czas pracy jest dobry. Brzmienie Q5 jest rewelacyjne – dynamika, rozdzielczość oraz holografia są na poziomie godnym sprzętów z dużo wyższej półki cenowej.

FiiO Q5 to też lepsze brzmienie od FiiO X5 III, którego potencjał był ograniczany przez sekcję wzmacniacza. FiiO X5 III jako sprzęt all-in-one jest wygodniejszy, ale całościowo wolę charakter Q5-tki. Podoba mi się też cena urządzenia – za granicą 350 dolarów (w Polsce jest to mniej atrakcyjne 1799 zł). Nie jest zatem tani, ale stosunek jakości do ceny i pozostaje bardzo korzystny.

FiiO Q5 nie będzie jednak rozwiązaniem dla każdego. Słychać pewien chłód i delikatną cyfrowość w wysokich tonach – dla niektórych brzmienie może być zbyt analityczne i sterylne. Nie będzie to DAC/AMP dla fanów ciepła, przyciemnienia, wypchnięcia średnicy lub jej wygładzenia. Jeśli preferujemy neutralne i łagodne granie, lubimy gładki dźwięk, to wówczas FiiO X5 III będzie lepszym wyborem. Q5-tka może się też nie dogadać z ostrzejszymi i chudszymi słuchawkami. Jest w jej brzmieniu coś przypominającego charakter Astell&Kern AK70 MKII zmieszanego z graniem w stylu Bursona. Muzyka jest również twardo rysowana, walczy o uwagę, zmusza do wsłuchiwania się w detale, rozkładania brzmienia na czynniki pierwsze. Mnie Q5 angażował w swojej analityczności, gdyż nie brakuje mu dynamiki, głębi oraz werwy w basie.

rek
dla FiiO Q5

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ bardzo dobre wykonanie
+ atrakcyjne wzornictwo
+ multum funkcji i złącz
+ wymienne moduły wzmacniacza
+ wygodna i prosta do opanowania obsługa
+ dwa złącza micro USB
+ dobry czas pracy
+ rozdzielcze, dynamiczne, przestrzenne i klarowne brzmienie w trybie DAC, AMP, DAC/AMP
+ wysoka jakość brzmienia przez Bluetooth z aptX

Wady:
– brak adaptera USB OTG lub interkonektów do smartfonów z Androidem
– micro USB zamiast USB typu C
– lekki chłód i cyfrowość wysokich tonów, dosyć laboratoryjne brzmienie, które wymaga pewnej synergii

Sprzęt dostarczył:

fiio

REKLAMA
ibasso

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here