DAC-X6 to niedrogie kombo z przetwornikiem Cirrus Logic CS4398 oraz wzmacniaczem Texas Instruments TPA6120. Urządzenie obsługuje muzykę 24 bit/192 kHz i generuje 1 W mocy na 16 Ω. Jak brzmi?

Tytułowy DAC/AMP kosztuje 350 zł. W zamian otrzymujemy urządzenie wyposażone w doceniony przetwornik Cirrusa wraz odbiornikiem tej samej marki oraz dobrze znany układ wzmacniacza od Texas Instruments, czyli TPA6120, który gości także w nowym FiiO K5 Pro. DAC-X6 jest jednak znacznie tańszy nie tylko od K5 Pro, ale także od podstawowego FiiO K3. To tym samym biurkowa alternatywa dla testowanej niedawno wewnętrznej karty dźwiękowej, czyli Tempoteca Serenade. Sprawdziłem, czy DAC-X6 to rzeczywiście dobra opcja na tanią integrę dla wymagających.

Wyposażenie

Urządzenie jest dostarczane w zwyczajnym pudełku z szarego kartonu z prostymi nadrukami. Nie narzekam, a wręcz rozumiem i chwalę takie oszczędności – szata wizualna opakowania nie ma znaczenia, gdy chodzi o jak najwyższą opłacalność. W ramach wyposażenia otrzymujemy:

REKLAMA
mp3store
  • zasilacz z kablem (111 cm);
  • kabel USB typu B (140 cm);
  • instrukcję obsługi.

Zasilacz prezentuje się zwyczajnie. Jest niewielki i wyposażony w pojedynczą diodę. Kabel USB ma półprzezroczystą izolację oraz dodatkowy rdzeń ferrytowy. To niezły przewód – widywałem takie w przeróżnych DAC/AMP-ach, także droższych. W zestawie nie zabrakło też spolszczonej instrukcji obsługi.

Konstrukcja

DAC-X6 nie będzie zabiegał o tytuł ozdoby mieszkania. Nikt też nie pomyli urządzenia z dziełem sztuki nowoczesnej. Konstrukcja jest bardzo standardowa, typowa dla wielu urządzeń z niskiej półki cenowej. Również nie widzę w tym problemu – zaakceptuję każdą oszczędność, byleby nie ucierpiała jakość dźwięku. Nie zrozumcie mnie źle, DAC-X6 nadal prezentuje się estetycznie i jest solidnie wykonany. Producent po prostu nie silił się na udziwnienie konstrukcji.

Front zabezpiecza gruba płytka ze szczotkowanego aluminium. Obudowę również obrobiono identycznie. Jest ona cieńsza, ale nadal nie ma szans, żeby się uginała lub skrzypiała. Poszczególne elementy są dobrze spasowane i skręcone śrubami imbusowymi. W efekcie DAC-X6 wygląda podobnie do np. takiego Bursona Playmate, który jest wielokrotnie droższy. Humor psują jedynie wszechobecne naklejki, które widać na zdjęciach.

Front zagospodarowano w pełni. Od lewej strony są dwa przełączniki, poniżej których są diody. Pierwszy to włącznik z czerwoną diodą, drugi to trójstopniowy wybór źródła z zieloną diodą sygnalizującą działanie. Na samym środku jest metalowe gniazdo 6,3 mm, a z prawej średniej wielkości pokrętło ze wskaźnikiem i profilowanym rantem.

Z tyłu również jest gęsto od gniazd. USB typu B trafiło skrajnie na prawą stronę, następne są wejścia SPDIF, czyli optyczne Toslink i koaksjalne RCA. Nie zabrakło także pary gniazd RCA, czyli wyjścia liniowego oraz gniazda zasilania. Tylny panel jest wyraźnie cieńszy od frontowego, został też przykręcony mniejszymi śrubami imbusowymi, tym razem czarnymi.

Pozostałe boki są puste i jednolite, nie ma nawet żadnych otworów wentylujących. Całość stoi też na dość wysokich, przyklejonych nóżkach, które są szorstkie i prezentują się solidnie. Nie zostały one jednak wpuszczone w obudowę, więc po czasie mogą się odkleić lub mocno przesunąć od samego przemieszczania wzmacniacza. W razie czego jednak łatwo je wymienić.

Ergonomia i obsługa

DAC-X6 nie należy do miniaturowych przetworników zasilanych jedynie z portu USB, jak np. FiiO K3. To już w pełni stacjonarny sprzęt, ale nadal w kompaktowej wersji – urządzenie mierzy 14,6 cm długości na 9,8 cm szerokości oraz 3,2 cm wysokości. Konstrukcja jest więc wąska i wydłużona, zatem powinna zmieścić się na każdym biurku. Całość waży poniżej kilograma, ale stoi stabilnie na blacie biurka – w trakcie słuchania muzyki kabel słuchawek raczej nie przesunie konstrukcji. Podczas wypinania lub wpinania kabli konieczne będzie natomiast przytrzymanie obudowy.

Przełączniki nie zawodzą – stawiają odpowiednio opór i precyzyjnie przeskakują z pozycji na pozycję. Po przełączeniu włącznika zapala się czerwona dioda poniżej niego, a druga dioda, umieszczona pod przełącznikiem wyboru sygnału, wskazuje zielenią odtwarzanie muzyki. Na szczęście obie diody świecą delikatnie, więc nie powinny przeszkadzać. Drugi przełącznik pozwala na wybór źródła – górna pozycja to wejście optyczne, środkowa USB, a dolna koaksjalne. Sterownik jest w systemie operacyjnym instalowany automatycznie, więc po podłączeniu kabla USB można od razu wziąć się za słuchanie.

Niestety niebieska dioda na zasilaczu psuje humor. Świeci się cały czas i jest bardzo jasna – u mnie rozświetlała całą przestrzeń pod biurkiem i połowę ściany, co zdecydowanie irytowało podczas nocnych odsłuchów. Trzeba więc ją jakoś zakleić lub umieścić zasilacz w takim miejscu, by dioda nie przeszkadzała. Może być z tym problem, bo kabel zasilający nie jest wyjątkowo długi (111 cm), co może utrudnić rozstawienie sprzętu.

Dostęp do elementów jest łatwy, mimo że zostały one rozplanowane dość ciasno ze względu na kompaktowe wymiary obudowy. Pokrętło głośności jest jednak odpowiednio odsunięte od gniazda 6,3 mm, więc stercząca wtyczka kabla słuchawkowego nie powinna utrudniać regulacji. Pokrętło stawia też duży opór i jest stopniowe, a poszczególne skoki są bardzo wyraźne – dostosowywanie głośności jest precyzyjne, płynne i tym samym nie słychać szumów lub problemu z balansem kanałów na minimum zakresu potencjometru. Tylny panel również zagospodarowano dobrze, a wszystkie gniazda są odpowiednio odróżnione. Warto zaznaczyć, że USB typu B obsłuży nie tylko komputery, ale także urządzenia mobilne w trybie USB OTG. Potrzebny będzie jednak stosowny kabel lub adapter.

Przez cały okres testów urządzenie działało stabilnie – nie uświadczyłem przegrzewania się, nawet obudowa mocno się nie nagrzewała. Kultura pracy była ogólnie wysoka.

Specyfikacja

  • DAC: Cirrus Logic CS4398
  • odbiornik: Cirrus Logic CS8416
  • wzmacniacz operacyjny: OPA2134
  • układ wzmacniacza: Texas Instruments TPA6120 + OP275
  • próbkowanie: 16 bit/192 kHz, 24 bit/96 kHz
  • napięcie wyjścia liniowego: 2 Vrms
  • wejścia: USB B 2.0, optyczne (Toslink), koaksjalne (RCA)
  • wyjścia: słuchawkowe 6,3 mm, liniowe 2x RCA
  • moc: 90 mW @ 600 Ω, 180 mW @ 300 Ω, 450 mW @ 100 Ω, 610 mW @ 62 Ω, 910 mW @ 32 Ω, 1000 mW @ 16 Ω
  • obsługa słuchawek: 32-600 Ω
  • dynamika: 105 dB
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (+/- 3 dB)
  • SNR: 94 dB
  • zasilacz: 12 V/1 A
  • wymiary: 14,6 x 9,8 x 3,2 cm
  • masa: 800 g

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 Closed Back i LCD-2 (Double Helix Fusion Complement4), MrSpeakers Ether 1.1 (DUM i Forza AudioWorks HPC Mk2), Sennheiser HD 6XX, AKG K612 Pro, Final Audio Sonorus III, Logitech G PRO X, Campfire Audio Solaris, Atlas i Andromeda, FiiO FA7 i FA1, IMR R1 Zenith, Etymotic ER-4PT
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila, Burson Conductor Virtuoso (ES9018), Playmate Everest, FiiO Q5s (AM3E i AM3B), FiiO K5 Pro, Leckerton UHA-760, FiiO BTR3, EarStudio ES100
  • DAP: Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200 (AMP1), FiiO M11, FiiO M5
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz, Oriveti Affinity, FiiO LC-C i LC-D
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

FX-Audio DAC-X6 jako DAC/AMP
Jak na tak podstawowy sprzęt FX-Audio DAC-X6 brzmi świetnie. Sygnatura jest neutralno-jasna, tzn. urządzenie brzmi w sposób w miarę zrównoważony, ale da się wychwycić lekki akcent w wysokich tonach. Mamy więc do czynienia z przejrzystym, bezpośrednim przekazem w wysokiej rozdzielczości, który przechyla się raczej w stronę analityczną niż muzykalną. Nie będzie to zatem sprzęt dla fanów podkoloryzowanego, przyciemnionego, mocno ciepłego lub basowego brzmienia. Nie ucieszą się też miłośnicy idealnie naturalnego przekazu, ponieważ słychać w brzmieniu DAC-X6 lekką cyfrowość. To w efekcie urządzenie dla osób preferujących bardziej techniczne, studyjne granie. Z tego powodu konieczna będzie pewna synergia ze słuchawkami, o czym za moment.

Bas nie wybija się ponad szereg. Ma raczej liniowy charakter, przynajmniej jeśli chodzi o średni i wyższy podzakres, ponieważ w subbasie można wychwycić lekki spadek. Urządzenie nadal nie ogranicza słuchawek i jest dość elastyczne w przekazie basu – to od słuchawek będzie zależał ostateczny efekt, a tym samym ilość basu. DAC-X6 wzorowo kontroluje dół (punktowo i precyzyjnie), nieźle różnicuje niskie tony (sporo detali, łatwo odróżnić od siebie instrumenty basowe) i brzmi odpowiednio dynamicznie (zero zamulania, granie w punkt i z energią). Zaznaczam jednak, że to raczej techniczny, bardziej szkicowy przekaz – DAC-X6 nie doładuje basu, stara się być pod tym względem jak najbardziej neutralny.

Lubię „cirrusową” średnicę. W przypadku DAC-X6 średnie tony są neutralne, czym przypominają granie Sabre, ale jednocześnie są dobrze zarysowane, precyzyjne i techniczne. Niska średnica nie dominuje, a wysoka nie została wycięta, ale nie jest też wyostrzona. Barwa średnicy jest więc neutralna, a pasmo to nie jest ani wycofane, ani wypchnięte. Dzięki temu brzmienie jest bliskie, czytelne i bezpośrednie. Nie słychać dystansu, oddalenia, a tym samym nie uświadczymy krzty zamulenia, zgaszenia dźwięku. Nie ma także zmiękczenia i wygładzenia, muzyka nie brzmi mdło, a bardziej konturowo i twardo – dźwięki rysowane są mocną kreską, klarownie i technicznie. To moim zdaniem typowo analityczny przekaz, który jednak nadal nie nudzi.

Góra ma lekki priorytet. Ciągle nie ma mowy o wyjątkowo ostrym i zimnym graniu, ale w przekazie sopranu słychać lekką cyfrowość i pewien chłodek. Czegoś podobnego doświadczyłem ostatnio w FiiO K5 Pro z tym samym układem wzmacniacza, ale tam efekt bardziej irytował. Taką wpadkę łatwiej wybaczyć w urządzeniu za 350 zł. Mimo tego, góra jest dobrze rozciągnięta, precyzyjna, szczegółowa i kontrolowana. Nie brzmi szklisto lub szumiąco, nie jest też ziarnista, ale tym samym nie jest podawana wyjątkowo sterylnie. Dla przykładu talerze perkusyjne z łańcuszkami brzmią jak należy, bardziej metalicznie i piaszczyście, a nie jak cyfrowe sample.

Scena dźwiękowa nie jest duża, słychać pewne braki holograficzne. Scena jest proporcjonalna, ma kuliste wymiary, ale ta kula jest dość mała – tylko nieznacznie wychodzi poza obszar głowy. Z tego powodu separacja kanałów pozostawia trochę do życzenia, stereofonia nie jest wyjątkowo kontrastowa – nie można oczekiwać wybitnie szerokiego przekazu. Mniej więcej tyle samo dzieje się na boki, co w płaszczyźnie góra-dół lub przód-tył. Ma to swoje plusy – pierwszy plan jest maksymalnie bezpośredni i bliski, instrumenty są wzorowo odseparowane i słychać pomiędzy nimi sporo powietrza. To niezły, intymny i bliski przekaz dla „analityka”, ale fan bezkresnego, efektownego brzmienia niczym z koncertu pod chmurką może nie być zadowolony.

FX-Audio DAC-X6 vs inne urządzenia
DAC-X6 testowałem w bezpośrednim towarzystwie świetnej, aktualnie niewiele droższej dźwiękówki Tempotec Serenade PCI-E. To właściwie odwrotność integry FX-Audio pod względem dźwięku. Gdy DAC-X6 brzmi neutralnie z lekkim akcentem w górze, to Serenade PCI-E skupia się na przeciwległym krańcu, lekko wzmagając bas i akcentując naturalne ciepło. To konfrontacja analityczności urządzenia FX-Audio (obecna wyższa średnica, wyrazista góra) oraz muzykalności karty Tempoteca (masywny midbas, ciepła niska średnica). Dźwiękówka może wyjść na prowadzenie za sprawą bardziej naturalnego przekazu, świetnego dociążenia basu i większej przestrzeni, ale jest jednak droższa. FX-Audio specjalnie nie odstaje, po prostu brzmi bardziej laboratoryjnie.

FX-Audio towarzyszył mi także w trakcie testów nowego FiiO K5 Pro, który wykorzystuje ten sam układ wzmacniacza od Texas Instruments, ale inny przetwornik z wysokiej półki, czyli AKM AK4493EQ. Słychać że brzmienie FiiO K5 Pro jest pełniejsze w basie, gładsze w średnicy i bardziej nasycone barwowo. FX-Audio wypada trochę gorzej – jest bardziej suchy i techniczny, przechyla się w analityczną i chłodniejszą stronę. W obu przypadkach słychać jednak pewne wzmocnienie i lekką cyfrowość sopranu, która jednak bardziej koliduje ze średnicą w przypadku FiiO K5 Pro, a nie gryzie się tak z technicznym brzmieniem średnicy w DAC-X6. Nie, X6-tka nie dorównuje do K5 Pro – FiiO wygrywa przestrzenią, rozdzielczością, ale to kilkukrotnie droższy DAC/AMP, więc w kontekście ceny FX-Audio nadal nie zawodzi.

Sięgnąłem więc po innego konkurenta FX-Audio ze stajni FiiO, czyli miniaturowy model K3. Narzekałem na K3 za zbyt wyostrzony sopran z pewnymi brakami w kontroli i małą scenę. FX-Audio DAC-X6 wychodzi tutaj na prowadzenie – generuje dużo więcej mocy, ma większą scenę (również kulistą), brzmi mniej gładko, znowu bardziej analitycznie i neutralnie. DAC-X6 także akcentuje sopran, ale lepiej go rozciąga i trzyma w ryzach. K3 brzmi przy nim bardziej kameralnie, gładziej, nie tak rozdzielczo i wyraźnie mniej przestrzennie. Nie ma jednak co znęcać się nad FiiO K3, gdyż jest w pełni zasilany z USB, a tym samym dużo mniejszy i bardziej mobilny, co w wielu przypadkach będzie jego atutem. Jeśli jednak gabaryty nie są ważne, to 150 zł droższy K3 zostanie w tyle za DAC-X6. Moim zdaniem kombo FX-Audio brzmi tutaj na poziomie stacjonarnym, ambitniej i poradzi sobie nawet z bardziej wymagającymi słuchawkami, z czym K3 będzie miał problem.

Nie, DAC-X6 nie powalczy z najdroższymi „klockami” z platformy testowej od Bursona, Yulonga lub też zaawansowanym FiiO Q5s. Trzeba podejść do tego pokornie – DAC-X6 nie będzie jeszcze „killerem”, nie wyciągnie tak głębokiego basu, takiej dynamiki i nie wygeneruje tak dużej oraz holograficznej sceny dźwiękowej, jak np. Burson Playmate Everest czy FiiO Q5s. Ponownie zaznaczę jednak, że „nie ma wstydu” – FX-Audio DAC-X6 nadal imponuje w kontekście ceny, wypadając dobrze obok wielokrotnie droższych urządzeń.

FX-Audio DAC-X6 i słuchawki
DAC-X6 generuje sporo mocy, więc da radę nawet wysokoomowym dynamikom lub nowszym planarom o wyższej skuteczności. Konieczna będzie jednak synergia, co nie jest zaskakujące – lepiej nie wybierać słuchawek mocno jasnych, chłodnych, a trzymać się raczej neutralnych lub ciepłych.

Dla przykładu trochę cieplejsze i spokojniejsze w sopranie Sennheisery HD 6XX zgrały się zaskakująco dobrze, trudno było się do czegokolwiek przyczepić. Nie było to jeszcze maksimum możliwości HD 6XX, ale synergia była celująca. Natomiast jaśniejsze i bardziej analityczne AKG K612 Pro były już trochę za jasne – góra potrafiła lekko zmęczyć, a brzmienie było zbyt chude do jakiejkolwiek muzyki rozrywkowej. Takie granie nadal może się podobać, zadowolić fanów wyjątkowo jasnego dźwięku, ale moim zdaniem DAC-X6 potrzebuje słuchawek spokojniejszych w przekazie sopranu. Spisze się świetnie ze słuchawkami zbyt ciemnymi lub basowymi, które skorzystają na jaśniejszym i bardziej technicznym przekazie kombo FX-Audio.

Sprawdziłem też, czy DAC-X6 nadaje się do dokanałówek. Nie ma co liczyć na czysty sygnał w przypadku wysokoskutecznych słuchawek armaturowych, ale szum i tak nie jest intensywny. Można go było wyraźnie wychwycić z wrażliwymi Andromedami od Campfire Audio, ale inne słuchawki dokanałowe szumiały jedynie minimalnie lub w ogóle nie szumiały. W efekcie za pomocą integry FX-Audio można także posłuchać muzyki z dokanałówek, ale lepiej traktować DAC-X6 jako sprzęt pod słuchawki stacjonarne.

FX-Audio DAC-X6 jako DAC
Wyjście liniowe DAC-X6 także nie rozczarowuje. Z gniazd RCA na tylnym panelu można wyciągnąć czysty sygnał z przetwornika (regulacja głośności nie działa). W trybie DAC-a urządzenie brzmi tak, jak należy – równo, neutralne, rozdzielczo, klarownie i surowo, czyli dźwięk jest gotowy do przerobienia przez aktywne głośniki lub inne wzmacniacze. Efekty były podobne, jak w przypadku FiiO K5 Pro – lekkie wyostrzenie sopranu to sprawka układu wzmacniacza TPA6120. Sopran z zewnętrznymi wzmacniaczami brzmiał spokojniej i bardziej naturalnie, można było uzyskać też większą scenę dźwiękową i pełniejszy przekaz basu.

W efekcie, jeśli DAC-X6 znudzi się nam w trybie DAC/AMP lub nie zgra się z jakimiś słuchawkami, to sprzęt można też służyć jako źródło sygnału dla innych wzmacniaczy, stanowić element innego toru audio lub po prostu zasilić komputerowe głośniki.

Podsumowanie

FX-Audio DAC-X6 to przykład sprzętu o wzorowym stosunku jakości do ceny. Nie znaczy to bynajmniej, że mamy do czynienia z ideałem – nadal brakuje wejścia liniowego, strona wizualna jest raczej oszczędna, a dioda na zasilaczu może zirytować nocnych marków. Nie można liczyć też na potężną scenę, wyjątkowo głęboki bas i wybitną jakość sopranu, który jest nieznacznie wzmocniony i brzmi lekko cyfrowo. Z tego powodu konieczna jest też synergia – DAC-X6 nie zgra się z każdymi słuchawkami.

Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że DAC-X6 kosztuje tylko 350 zł, to rekomendacja jest gwarantowana. Urządzenie jest solidnie wykonane, ma precyzyjną regulację głośności, trzy wejścia cyfrowe, solidny przetwornik i mocny wzmacniacz. Testowałem sprzęt z przyjemnością – moim zdaniem to lepszy wybór od FiiO K3, jeśli szukamy stacjonarnego urządzenia. Nie można narzekać na rozdzielczość, przestrzeń jest nadal dobra, brzmienie szczegółowe i ciągle dość zrównoważone. DAC-X6 może nie dorównuje jeszcze do FiiO K5 Pro, ale przy tej różnicy cenowej stanowi bardziej opłacalną opcję.

Jeśli jednak szukamy czegoś łagodniejszego w wysokich tonach, wolimy cieplejsze, bardziej naturalne brzmienie, to lepiej rozważyć dopłatę do dźwiękówki Tempotec Serenade PCI-E, oczywiście o ile mamy komputer stacjonarny. Tę ostatnią można kupić teraz około 30 zł drożej. Nie jestem pewien, które urządzenie bym wybrał, dźwiękówka Tempoteca również zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie.

Dla FX-Audio DAC-X6

Zalety:
+ praktyczne wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ uniwersalne i proste wzornictwo
+ wygodna obsługa
+ rozbudowany interfejs
+ dużo mocy i precyzyjna regulacja głośności
+ bardzo dobre brzmienie w trybie DAC/AMP (klarowne, jasne, technicznie)
+ świetne brzmienie w trybie DAC (liniowe, idealnie zrównoważone i rozdzielcze)

Wady:
– lekkie wyostrzenie i cyfrowość sopranu
– zbyt jasna dioda zasilacza
– kabel zasilający mógłby być dłuższy
– przeciętna separacja kanałów

Sprzęt dostarczył:

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
mp3store

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here