ZEN DAC V2 to korzystnie wyceniony i zarazem bogato wyposażony wzmacniacz słuchawkowy z przetwornikiem, skonstruowany na bazie komponentów marek Burr-Brown oraz XMOS.

Jakiś czas temu miałem okazję przetestować mobilnego DAC/AMP-a od iFi Audio, czyli świetny model Hip-DAC. Nie rozczarowałem się brzmieniem i możliwościami, a ostatecznie spodobało mi się nietuzinkowe podejście producenta do niektórych kwestii, np. interfejsu. Teraz przyszła pora na test modelu stacjonarnego, bo tytułowy ZEN DAC V2 to sprzęt biurkowy, który powinien zasilić przeróżne słuchawki i nie tylko. Wziąłem na tapet ulepszony wariant przetwornika, który został wyposażony w nowszy odbiornik XMOS. Czy ZEN DAC V2 satysfakcjonuje możliwościami i brzmieniem?

REKLAMA
fiio

Wyposażenie

Proste, ale estetyczne pudełko zawiera podstawowe wyposażenie, czyli:

  • kabel USB typu A > USB typu B 3.0 (42 cm);
  • kabel 2 x RCA > 2 x RCA (45 cm);
  • adapter 6,35 mm > 3,5 mm;
  • instrukcję obsługi i dokumentację.

Okablowanie jest ponownie kolorowe, bo przewód z wtyczkami RCA jest fioletowy, a kabel USB 3.0 typu B – niebieski. Ten pierwszy prezentuje się nieźle, ale drugi wygląda mocno podstawowo. Wprawdzie kabel USB sprawia wrażenie trwałego, jednak esteci mogą nie być zadowoleni, bo okablowanie niespecjalnie pasuje do samego urządzenia.

Warto też zauważyć, że mimo obecności gniazda zasilania na tyle obudowy, w zestawie nie ma dedykowanego zasilacza 5 V (DC). Bez obawy, zasilacz jest opcjonalny, ponieważ zasilanie odbywa się za pomocą portu USB.

Konstrukcja

ZEN DAC V2 zwraca uwagę wzornictwem. Producent słynie z niebanalnych rozwiązań i nie inaczej jest w tym przypadku, bo urządzenie nie jest typowym prostopadłościanem. Obudowa ma łukowaty lub też łódkowy kształt oraz ciekawą kolorystykę. Ta na pierwszy rzut oka wydaje się być ciemnoszara, ale jeśli przyjrzymy się dokładniej, to okazuje się, że kolor mieni się turkusowo. Dla kontrastu przedni oraz tylny panel są już srebrne. Muszę przyznać, że wolę prostsze wizualnie modele mobilne iFi Audio, ale ZEN DAC V2 także ma coś w sobie.

Pozytywnie zaskoczyła mnie jakość wykonania. Wygląda na to, że obudowę wycięto maszynowo z bloku aluminium i wykończono w procesie anodowania. To nie byle blaszka, tylko kawał metalu, który został wzorowo obrobiony – nawet dyskretne logo na pokrywie naniesiono z najwyższą precyzją. Front oraz tył wzmacniacza to również aluminium, ale już mocno wyszczotkowane, które wygląda trochę bardziej surowo, ale także nie rozczarowuje. Na pochwałę zasługują też oznaczenia wszelkich elementów interfejsu, które są jasne, ale wyraźnie widoczne i ostre.

Przedni panel został lekko wpuszczony w obudowę i zamocowany pod kątem, więc w górnej części widać głębszą wnękę. Z lewej strony frontu umieszczono dwa przyciski z diodami – mniejszy POWER MATCH i większy TRUEBASS. Na środku znajduje się duże pokrętło z wyprofilowaną krawędzią, wytłoczeniem w roli wskaźnika oraz charakterystycznymi ścięciami. Element ten jest również aluminiowy i podświetlony, a kolory diod wskazują jakość muzyki (np. niebieski to MQA Studio, a żółty PCM 44,1/48 kHz). Z prawej strony są natomiast dwa wyjścia słuchawkowe, czyli niesymetryczne 6,35 mm oraz zbalansowane 4,4 mm.

Z tyłu widać sporo złącz. Z lewej strony dostrzeżemy zbalansowane wyjście analogowe 4,4 mm, przełącznik trybu wyjścia liniowego (stałe/regulowane napięcie) oraz właśnie wyjście liniowe (2 x RCA). Z prawej strony ulokowano gniazdo USB typu B 3.0 oraz współosiowe gniazdo zasilacza (5 V DC) z dedykowaną mu diodą. Wszystkie elementy zostały oznaczone podpisami, a na tylnym panelu nadrukowano też niewielki kod QR z numerem seryjnym. Warto go sobie spisać, bo jest potrzebny do ewentualnej aktualizacji oprogramowania układowego – należy go wprowadzić na stronie producenta.

Do wnętrza urządzenia jest łatwy dostęp – wystarczy wykręcić cztery, długie śruby typu Torx z tyłu obudowy oraz jedną krótką imbusową, by wysunąć cały układ przez przedni panel. Nie trzeba w tym celu wypinać pokrętła. Na czerwonej płytce PCB łatwo namierzyć np. odbiornik XMOS oraz przetwornik Burr-Brown. Okazuje się, że DAC określany przez producenta jako „Bit-Perfect DSD & DXD DAC by Burr Brown” to po prostu model DSD1793, czyli ten sam, co w modelu Hip-DAC. Nie wiem dlaczego iFi Audio stosuje tak enigmatyczną nomenklaturę.

Ergonomia i użytkowanie

W praktyce ZEN DAC V2 zaskakuje. Wprawdzie podawane przez producenta 800 g to waga brutto, bo sam wzmacniacz waży niewiele ponad pół kilograma, ale to i tak sporo w kontekście jego wymiarów. Spodziewałem się cieniutkich blaszek i lekkiej, przesuwającej się na biurku konstrukcji przypominającej zabawkę, ale nic z tych rzeczy. Urządzenie robi bardzo dobre wrażenie i w miarę stabilnie stoi na blacie biurka. Wprawdzie wpinając wtyki nadal należy przytrzymywać obudowę, ale wzmacniacz nie będzie przesuwał się od samych naprężeń kabla.

Producent musiał pójść na kompromisy – ZEN DAC V2 nie ma włącznika. Urządzenie jest zasilane z portu USB i uruchamia się razem z komputerem. To teoretycznie mały problem, gdy korzystamy z jednego, tego samego urządzenia do słuchawek i np. aktywnych głośników. Jeśli jednak dysponujemy innym sprzętem audio, taka konstrukcja wymusza przełączanie się pomiędzy urządzeniami w systemie operacyjnym. Ponadto ciągłe zasilanie może potencjalnie skrócić żywotność sprzętu i nie jest ekologiczne. Osobiście chętnie poświęciłbym fikuśne wzornictwo na rzecz włącznika lub szukał innych oszczędności na rzecz strony funkcjonalnej.

Interfejs przypadł mi do gustu, ale nie jest on perfekcyjny. Bardzo podoba mi się obecność wyjścia 6,35 mm z adapterem 3,5 mm w zestawie, jak również zastosowanie gniazd 4,4 mm, zarówno dla wyjścia liniowego, jak i słuchawkowego. Już sama obecność interfejsu zbalansowanego w sprzęcie tej klasy zasługuje na uznanie. Świetnie, że możemy też wybrać suwakiem, czy ZEN DAC V2 ma działać w trybie DAC-a (stałe napięcie – FIXED), czy przedwzmacniacza (regulowane napięcie – VARIABLE). Szkoda natomiast, że do dyspozycji jest tylko jedno wejście cyfrowe, czyli USB typu B. Nie podoba mi się też, że kabel USB jest tak krótki (42 cm), co jednak nie będzie problemem w przypadku laptopa.

Funkcjonalność jest imponująca, bo oprócz zbalansowanego wzmacniacza, ZEN DAC V2 może pochwalić się także obsługą „gęstych” formatów (do 32 bit/384 kHz), DSD 256 kHz oraz DXD384/352,8 kHz. Przyznaję, że DSD/DXD to nie moja bajka, ale amatorzy muzyki w jak najwyższej jakości powinni być zadowoleni. Producent chwali się też, że w wersji V2 zastosowano lepszy odbiornik XMOS, który jest 16-rdzeniowy. Pozwala to na sprzętowe dekodowanie formatu MQA, czyli za cały jego proces odpowiada sam ZEN DAC V2. Nie ukrywam, że nie przepadam za MQA, ponieważ format ten okazał się być stratny, a towarzyszący mu marketing jest kontrowersyjny. Niemniej jeśli chcemy posłuchać MQA, to ZEN DAC V2 to umożliwia – dioda zaświeci się wtedy w kolorze zielonym (MQA) lub niebieskim (MQA Studio).

Specyfikacja

Ogólna

  • przetwornik: Burr Brown DSD1793
  • obsługa PCM: 32 bit/384 kHz, MQA
  • obsługa DSD: DSD 64/128/256 i DXD 384/352,8
  • wejścia: USB typu B 3.0, gniazdo zasilania
  • wyjścia: słuchawkowe 6,35 mm i zbalansowane 4,4 mm, liniowe 2 x RCA i 4,4 mm
  • funkcje: podbicie basu, dopasowanie poziomu wzmocnienia
  • wymiary: 160 x 117 x 35 mm
  • masa: 508 g

Wyjście liniowe

  • napięcie 2 x RCA: 2,1 V (stałe), 1 V-3,3 V (regulowane)
  • napięcie 4,4 mm: 4,2 V (stałe), 2 V-6,2 V (regulowane)
  • impedancja 2 x RCA: <100 Ω
  • impedancja 4,4 mm: <200 Ω
  • SNR: <-116 dBa
  • THD+N: <0,0015%

Wyjścia słuchawkowe

  • obsługa słuchawek: 16-600 Ω
  • moc 6,35 mm: 230 mW @ 32 Ω; 3,3 V @ 600 Ω
  • moc 4,4 mm: 330 mW @ 32 Ω; 6,6 V @ 600 Ω
  • impedancja wyjściowa: <1 Ω
  • THD+N: 0,005%
  • SNR: >113 dBa
  • pobór mocy: 1,5 W

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2, Dan Clark Audio Ether 1.1, HiFiMAN Sundara i HE400se, Sennheiser HD 6XX, AKG K612 Pro, Campfire Audio Ara, Solaris 2020, Dorado 2020 i Vega 2020, FiiO FA9, FD5, FH3, FH5s i FH7, Meze Rai Solo
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila II i Canary II, Burson Playmate Everest, FiiO Q3 i Q5s (AM3B i AM3E), FiiO BTR5 i BTR3K, EarStudio ES100, Oriolus 1795, Qudelix-5K
  • DAP: FiiO M15 i M11 Plus LTD, Cayin N3Pro, Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200 (AMP1)

DAC/AMP został przetestowany z aktualnym oprogramowaniem w wersji 7.2 oraz sterownikiem w wersji 3.2. Urządzenie było zasilane za pomocą portu USB, a korzystałem głównie z połączeń zbalansowanych.

IFi Audio ZEN DAC V2 – brzmienie
ZEN DAC V2 bardzo pozytywnie zaskakuje – nie spodziewałem się ani brzmienia na tym poziomie, ani takiej sygnatury dźwiękowej. Okazuje się, że dźwięk jest tym razem mniej masywny i gęsty od wspominanego modelu Hip-DAC. Przedstawiciel serii ZEN brzmi w sposób bardziej zrównoważony, ale nadal muzykalny. Detali jest pod dostatkiem, rozdzielczość wysoka, a brzmienie klarowne, ale dźwięk nie jest skrajnie techniczny, surowy czy szary. Słychać przyjemną gładkość, nie brakuje barw, ale przekaz jest nadal bliski neutralności. To całkiem ciekawa mieszanka, bo dzięki temu ZEN DAC V2 może posłużyć do bardziej krytycznych odsłuchów, jak i typowo relaksujących.

Niskie tony nie są wybitnie głębokie – można mówić o pewnym spadku w subbasie. Nie uzyskamy tutaj efektu wzmocnienia basu, ZEN DAC V2 raczej nie dociąży i nie wypełni chudszych, bardziej analitycznych słuchawek. Niskie tony nie wydają się być jednak wycięte, basowe słuchawki nadal nie rozczarowują dołem, ciągle brzmią masywnie i z energią. Nie mam jednak wątpliwości, że iFi ZEN DAC V2 nie jest kierowany do osób szukających pierwszoplanowego basu, a raczej równowagi, lekkiego, zwiewnego i naturalnego dźwięku. Nie uświadczymy tutaj napompowanego i mocno wibrującego dołu, ale za to niskie są nieźle zróżnicowane, precyzyjne i trzymane pod kontrolą. Producent zaimplementował jednak podbicie basu, które nie jest cyfrowe, ale efekty są przeciętne. Funkcja podbija głównie wyższe zakresy basu, co nadal poprawia wypełnienie, ale moim zdaniem akcent powinien przypaść na przełom subbasu i midbasu. Mimo tego w niektórych przypadkach włącznik TRUEBASS się przydawał, ratując zbyt jasne słuchawki lub gorzej zrealizowane płyty.

Pasmo średnie to główne danie. Zakres ten nie jest wprawdzie wypchnięty, ale to bliskie, lekko ocieplone, nieznacznie wygładzone pasmo, dzięki któremu ZEN DAC V2 wyróżnia się na tle często mniej lub bardziej V-kujących źródeł. Świetne wrażenie robi nasycenie instrumentów i wokali, charakterystyczne dla rozwiązań Burr-Browna. Uważam jednak, że nie przesadzono – nadal nie ma mowy o ekstremalnej koloryzacji dźwięku, urządzenie serwuje ciągle dość zrównoważone tony średnie. Brzmienie nie jest po prostu wyostrzone, wyblakłe czy techniczne. Nie należy się jednak obawiać zamulenia, przyciemnienia czy rozmycia – dźwięk jest nadal precyzyjny, a rozdzielczość i dynamika wysokie. Dźwięk jest nadal szybki i wyrazisty, a detali nie brakuje, stąd ZEN DAC V2 i tak pozwala na rozłożenie muzyki na czynniki pierwsze, wsłuchanie się w poszczególne linie melodyczne, krytyczną ocenę zarówno masteringu, jak i umiejętności muzyków. Sprzyja temu obecna wyższa średnica oraz ogólna klarowność dźwięku, będąca sprawką bezpośrednich wysokich tonów.

Góra pasma jest stosunkowo mocna – muzyka jest doświetlona, prezentowana bez dystansu i maksymalnie czytelna. Fani zagęszczenia, przyciemnienia czy ogólnie ścięcia sopranu może nie będą zachwyceni, ale nie uważam, aby ZEN DAC V2 brzmiał ostro. Tony wysokie są mocno rozciągnięte, klarowne, precyzyjne, ale nie syczą. Moim zdaniem nie przedobrzono, dźwięk jest nadal muzykalny i przystępny w odbiorze, a dzięki temu świetnie słucha się talerzy perkusyjnych, smyczków, gitar czy instrumentów klawiszowych – nie ma wrażenia roll-offu, wybrakowania, zmatowienia czy zgaszenia. Góra jest też świetnie kontrolowana, co słychać np. po solówkach gitarowych czy talerzach z łańcuszkami, które się nie zlewają, brzmią selektywnie. Osoby szukające wyrazistego, jasnego, ale jednocześnie nie sykliwego dźwięku powinny być zadowolone. Mnie ZEN DAC V2 nie rozczarował górą, a wręcz przeciwnie – jakość sopranu jest nieproporcjonalnie wysoka do ceny urządzenia.

Nie nazwałbym sceny dźwiękowej bezkresną, wyjątkowo obszerną czy koncertową, ale nie powiedziałbym też, że brzmienie jest ciasne, a scena mała. ZEN DAC V2 generuje raczej optymalną przestrzeń, przyzwoicie separuje kanały, nie ogranicza specjalnie głębi czy wysokości sceny, ale zachowuje przy tym bliski pierwszy plan. Niektóre słuchawki nie pokażą pełni możliwości, ale nie odczuwałem ciasnoty, przesadnego zbicia dźwięku – nie brakowało mi powietrza, wszystko było wzorowo odseparowane. Satysfakcjonowała mnie też stereofonia, zarówno z wyjść niesymetrycznych, jak i niesymetrycznych. Oba kanały nie brzmią zupełnie oddzielnie, część instrumentów i tak trafia w centrum głowy, ale można już docenić dobrze zmasterowane płyty oraz przestrzennie brzmiące słuchawki. Jak zwykle lepiej użyć do tego wyjścia 4,4 mm, ale trzeba pamiętać, że ZEN DAC V2 nie jest w pełni zbalansowany, bo urządzenie posiada pojedynczy przetwornik. Jeśli więc nie potrzebujemy większej mocy, posiadamy słuchawki nie umożliwiające łatwej wymiany kabla, to nie trzeba się tym przejmować – wyjście 6,35 mm nadal satysfakcjonuje.

IFi Audio ZEN DAC V2 – porównania
Nie dysponuję modelem Hip-DAC do bezpośredniego porównania, ale odebrałem go jako brzmiącego cieplej, gęściej, masywniej i łagodniej w wysokich tonach od ZEN DAC-a V2. Ten ostatni jest źródłem bardziej zrównoważonym i bliższym neutralności, brzmiącym lżej oraz klarowniej. W obu przypadkach mamy jednak do czynienia z dźwiękiem muzykalnym, mniej lub bardziej ocieplonym, który nie rozczarowuje aspektami technicznymi. Wprawdzie urządzenia mają trochę inny target, ponieważ Hip-DAC jest mobilny, ale oba modele są podobnie wycenione, bazują na tym samym przetworniku, a Hip-DAC sprawdza się też w zastosowaniach stacjonarnych. Wybór jest więc dość trudny, mnie spodobał się zarówno Hip-DAC, jak i ZEN DAC V2.

Z kolei testowany jakiś czas temu FiiO Q3, także mobilno-stacjonarny, brzmi już inaczej. Akcentuje skrajne pasma kosztem średnicy, nie jest tak barwny i naturalny, bo gra bardziej efektownie i nowocześnie. Przy nim ZEN DAC V2 jest urządzeniem bliższym równowagi, brzmiącym trochę ambitniej. W efekcie Q3 polecam fanom bardziej rozrywkowej sygnatury, szukającym energii i uderzenia, a ZEN DAC V2 to wybór dla preferujących spokojniejszą muzykę, bliższą średnicę i więcej ciepła oraz gładkości. Q3 może wyjść na prowadzenie, gdy zależy nam na mobilnym użytku, z kolei ZEN DAC V2 jest górą w zastosowaniach stacjonarnych.

Mocno ciekawiło mnie porównanie z Yulongiem DAART Canary II. Po bezpośrednich porównaniach uznałem, że Canary II brzmi lepiej – oferuje pełniejszy bas i generuje większą scenę dźwiękową. Jednak sygnatura dźwiękowa w obu przypadkach jest tak naprawdę zbliżona, Canary II jest jedynie bardziej neutralny tonalnie oraz trochę mniej gładki w przekazie od ZEN DAC-a V2. Różnica jakościowa też nie jest gigantyczna, ale może mieć znaczenie różnica w mocy, bo Canary II – generuje nawet 1 W na 32 Ω, podczas gdy ZEN DAC V2 osiąga 0,3 W z wyjścia 4,4 mm. Nie należy jednak zapominać, że Canary II nie posiada interfejsu zbalansowanego i jest droższy, bo kosztuje 1290 zł w porównaniu do 799 zł za Zen DAC-a V2. Z drugiej strony Canary II posiada jednak więcej wejść i może służyć jako wzmacniacz, więc to nadal dobra opcja.

IFi Audio ZEN DAC V2 – synergia
ZEN DAC V2 nie jest problematyczny synergicznie, ale urządzenie ma jednak pewne wymagania. Moim zdaniem sprzęt zgra się bez problemu z basowymi, ciepłymi, neutralnymi słuchawkami. Jeśli lubimy jasny dźwięk, to i ostrzejsze słuchawki zabrzmią nieźle, ale ogólnie unikałbym mocno chudych i rozjaśnionych słuchawek, bo dźwięk może nie być dostatecznie wypełniony. Zdarzają się jednak niespodzianki, bo uzyskałem świetne efekty zarówno z Sennheiserami HD 6XX czy HiFiMAN Sundara, jak i trochę jaśniejszymi HiFiMAN HE400se. Te ostatnie miały stosunkowo mocną, lekko ziarnistą górę, ale słuchało się ich dobrze w muzyce opartej na żywych instrumentach.

Kolejnym aspektem, na który należy zwrócić uwagę jest moc. ZEN DAC V2 jest w mojej ocenie zaskakująco wydajny, bo radzi sobie nieźle nawet z bardziej wymagającymi modelami wysokoomowymi lub planarnymi, zapewniając nie tylko dużą głośność, ale też przyzwoite wysterowanie. Nie, Audeze LCD-2 czy Dan Clark Audio Ether 1.1 nie pokazały pełni swoich scenicznych możliwości i nie brzmiały w basie tak masywnie, jak mogą, ale jak na źródło za 799 zł zasilane z portu USB było i tak świetnie. Musiałem jednak skorzystać z funkcji POWER MATCH, która moim zdaniem po prostu zwiększa podbicie dźwięku – nazwa to jedynie chwyt marketingowy. Jednak mimo wszystko, wyjątkowo wymagające, wysokoomowe i niskoskuteczne modele stacjonarne mogą potrzebować więcej mocy.

Niestety ZEN DAC V2 może nie sprawdzić się ze słuchawkami dokanałowymi. Znowu rozchodzi się o moc i skuteczność, ale tym razem w drugą stronę. Z IEM-ami o wysokiej skuteczności i niskiej impedancji będzie słychać szum. Dotyczy to głównie konstrukcji armaturowych lub hybrydowych, ale i te dynamiczne mogą lekko szumieć. W moim przypadku odpadły np. hybrydowe i armaturowe modele Campfire Audio, ale już dynamiki pokroju FiiO FD3 czy Sennheiserów IE300 nie szumiały mocno i ciągle można było ich używać. W takim przypadku nie można jednak liczyć na idealne czarne tło, w ciszy lub przerwach pomiędzy utworami wychwycimy szum. Znowu okazało się, że POWER MATCH to po prostu podbicie dźwięku, że moc wcale nie jest dostosowywana do słuchawek – dokanałówki stawały się jeszcze głośniejsze i bardziej szumiały.

IFi Audio ZEN DAC V2 – funkcja przedwzmacniacza/DAC-a
Wyjście liniowe z tyłu nie jest tylko na dokładkę – ZEN DAC V2 może stanowić także bardzo dobre źródło sygnału dla aktywnych głośników czy innych wzmacniaczy. W pierwszym przypadku warto przełączyć suwak z tyłu na tryb VARIABLE, wtedy głośność będzie można wygodnie regulować pokrętłem, bez konieczności korzystania z niewygodnych regulacji schowanych często za głośnikami. W trybie FIXED wbudowana regulacja głośności zostanie pominięta, co będzie praktyczne w przypadku konfiguracji z innymi wzmacniaczami.

Z wyjścia liniowego uzyskałem świetne rezultaty – np. po połączeniu ZEN DAC-a V2 z Canary II usłyszałem podobne brzmienie, również z lekkim ciepłem i łagodnością, także dobrze zrównoważone i rozdzielcze, ale w ciut masywniejszym wydaniu. Bas był pełniejszy, bardziej dociążony i z lepszym zejściem. Generalnie było słychać, że w roli przetwornika jest kostka Burr-Browna – dało się wychwycić pewien analogowy „nalot”, naturalną i barwną średnicę, ale także konturową, zarysowaną i wyrazistą. To miła odmiana od układów ESS Technology czy AKM. Uważam więc, że ZEN DAC V2 stanowi niezłą podstawę do ewentualnej rozbudowy toru.

Podsumowanie

Uwielbiam testować sprzęt tego typu, czyli urządzenie niedrogie, ale funkcjonalne i dobrze brzmiące, a dokładnie taki jest ZEN DAC V2. Nie spodziewałem się aż tak dobrego wykonania, pozytywnie zaskoczyły mnie interfejs oraz strona użytkowa. Myślałem, że mocy będzie znacznie mniej, tymczasem ZEN DAC V2 radził sobie z różnymi słuchawkami zasilany jedynie z portu USB. Brzmienie także mnie nie zawiodło – jest nieźle zrównoważone, muzykalne, lekko ciepłe, ale nadal klarowne i satysfakcjonująco przestrzenne.

Nie jest jednak perfekcyjnie. Na miejscu producenta oszczędziłbym na jakości wykonania czy wzornictwie na rzecz włącznika oraz dodatkowego wejścia cyfrowego. Ponadto funkcja POWER MATCH to po prostu podbicie dźwięku, a TRUEBASS powinien akcentować niższe rejonu basu. Szkoda też, że sygnał nie jest czystszy, bo na słuchawkach dokanałowych może być słyszalny szum. Brzmienie nie jest jeszcze bezkompromisowe – subbas mógłby być głębszy.

ZEN DAC V2 kosztuje 799 zł i uważam, że to bardzo dobra oferta. Szukający możliwie zrównoważonego, ale nadal angażującego brzmienia do różnych słuchawek powinni być zadowoleni. Jeśli to za mało i zależy nam na większej mocy oraz wyższej jakości dźwięku, to DAART Canary II może być warty dopłaty. Polecam rozważyć też urządzenia mobilne, które satysfakcjonują także w użytku stacjonarnym, np. iFi Audio Hip-DAC lub FiiO Q3. Ten pierwszy zabrzmi cieplej i masywniej, ten drugi nowocześniej i efektowniej.

Dla iFi Audio ZEN DAC V2

Zalety:
+ niezłe wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ wygodna obsługa
+ dość rozbudowany interfejs
+ wyjścia zbalansowane 4,4 mm
+ wygodne pokrętło analogowe
+ zasilanie z USB lub zasilacza
+ dobre, zrównoważone, ale muzykalne brzmienie
+ optymalna przestrzeń

Wady:
– brak włącznika
– niesatysfakcjonujące podbicie basu
– szum na czułych dokanałówkach
– spłycony subbas

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
hifiman

5 KOMENTARZE

    • Rzeczywiście – napisałem, że gniazdo 4,4 mm to wejście, ale chodziło mi oczywiście o wyjście. Dzięki za wychwycenie błędu. Co jest jednak nie tak z podświetleniem? Zaznaczam, że producent zmodyfikował kolory diody w wersji V2.

  1. Zen Dac v2 czy Qudelix 5-K jeśli oba po wyjściu zbalansowanym? Który Pana zdaniem przoduje w lepszej jakości dźwięku, większej scenie, detalach a może muzykalności? Jest szansa na takie szybkie porównanie z pamięci, przy założeniu, że oba w funkcji DAC pracujące z neutralnym wzmacniaczem słuchawkowym? DAC miałby współpracować z Sundarami.

    • Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz – nie starcza mi ostatnio czasu na komentarze. Urządzenia są zupełnie różne konstrukcyjnie, bo Zen DAC V2 to jednak większy DAC/AMP stacjonarny, a Qudelix-5K to mobilne maleństwo z Bluetooth. Jeśli jednak to nie problem i zupełnie pomijamy założenia, to uważam, że Qudelix może zaoferować łagodniejszą górę od Zen DAC-a V2 i trochę bliższą średnicę, co może służyć Sundarom.

  2. Panie Macieju bardzo dziękuję za Pana świetne recenzje. Proszę Pana o pomoc w dobraniu odpowiedniego sprzętu. Gdyby miał Pan polecić Dac-a przeznaczonego tylko i wyłącznie do słuchania muzyki przez głośniki aktywne nie przez słuchawki z możliwością regulacji głośności na przednim panelu Dac-a w podobnym przedziale cenowym jak Zen V2, to co by Pan polecił? Muzyka z komputera połączonego przez USB. Może coś od FX-Audio? Dziękuję

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here