Specyfikacja i oprogramowanie



Maya U5 charakteryzuje się:

  • obsługą formatów 16/44,1 kHz i 24/48 kHz,
  • zastosowaniem interfejsu VIA EnvyUSB 2.0 FS wraz z kodekami HD,
  • stosunkiem sygnału do szumu 110 dB,
  • obsługą AC3 i głośników w systemie 2, 2.1, 5.1, sygnału optycznego, słuchawek 16-150 Ohm, mikrofonu,
  • wbudowanym układem pop-noise cancelation (niwelującym zakłócenia przy włączaniu i wyłączaniu urządzenia),
  • współpracą z Windowsem XP, Vista, 7 i 8.

Jak na tak tani produkt, powyższe dane robią wrażenie. Dołączone oprogramowanie jest proste i ciekawe wizualnie, a oferuje: dostosowanie poziomów głośności wejść i wyjść, ustawienie konfiguracji głośników, dodatkowe efekty dźwiękowe i prosty korektor dźwięku. Jest przy tym “lekkie” i nie przysparza żadnych problemów podczas użytkowania, w przeciwieństwie do niewygodnych i niestabilnych programów dołączanych do Xonarów czy Sound Blasterów.

REKLAMA
fiio

Brzmienie



Odsłuchów dokonałem w kilku konfiguracjach, używając Sennheiserów HD 25-1 z kablem Forza AudioWorks Copper Series (70 Ohm), Momentum (18 Ohm), HD 25 SP BA (300 Ohm), Fischer Audio Tandem (36 Ohm). Obsługę głośników sprawdziłem z systemem 2.0 Wharfedale Crystal 10 z wzmacniaczem Lepai T-Amp TA2020. Dodatkowo podłączałem pod kartę odtwarzacz muzyki Samsung R1. Niestety nie miałem możliwości sprawdzenia karty z głośnikami w systemie 5.1, ani funkcji nagrywania, ale Maya nie sprawiała żadnych problemów w testowanych konfiguracjach, więc śmiem twierdzić, że równie dobrze poradzi sobie z nagrywaniem i wielokanałowymi głośnikami.

u5

Audiotrak Maya U5 i Wharfedale Crystal 10 + Lepai T-Amp

Brzmienie Maya U5 w tej konfiguracji zaskoczyło mnie – nie ma specjalnie efektownej stereofonii i głębi sceny, przekaz jest jednak czysty, czytelny i skonkretyzowany, a dźwięk zrównoważony (no może lekko ocieplony) i muzykalny. Z przyjemnością słuchało mi się wielu gatunków, a brzmienie nie odbiegało mocno jakościowo od tego serwowanego przez ODAC-a, który jednak czarował przestrzenią i głębią, szerokością oraz stereofonią dźwięku. Z Maya U5 jest bliżej, mniej dynamicznie, ale muzyka jest łatwiejsza w odbiorze. Audiotrak poradził sobie bardzo dobrze z jazzem oraz metalem, wypadając lepiej niż wiele znacznie droższych konstrukcji, które miałem okazje ostatnio testować. Nie mam również wątpliwości, że Maya U5 brzmi lepiej niż popularne Sound Blastery USB Creative’a – nieczytelne i zimne.

Audiotrak Maya U5 i obsługa słuchawek

Tutaj również Maya mnie nie zawiodła, choć niskie i wysokie rejestry sprawiały wrażenie lekko podbitych. HD 25-1 zabrzmiały silnie i czysto, konkretnie i bezpośrednio. Maya dobrze zgrywa się z ich charakterem – przyjemnie sprawdziła się w gatunkach rockowych i elektronicznych, jednak lekko wyostrzyła sybilizację słuchawek syczących głosek wyśpiewywanych przez wokalistki. Niskie tony też nie szczyciły się wybitną kontrolą, były troszkę „leniwe”, obfitsze, ale wciąż satysfakcjonujące.

U5 poradziła sobie również z 300-Ohmowymi Sennheiserami HD 25 SP BA – mocy nie zabrakło, mimo że producent podaje obsługę słuchawek do 150 Ohmów. Sennki zabrzmiały również z większym naciskiem na najniższe i najwyższe rejestry, co przyjemnie je rozjaśniło.

Podobna sytuacja miała miejsce przy testowaniu Maya z Sennheiserami Momentum, które są również lekko przyciemnione. Ich soprany były rozjaśnione, a bas stracił nieco polotu, ale w dalszym ciągu brzmiały świetnie. Niestety, bardziej dokuczliwy był szum z wyjścia słuchawkowego – zapewne lepiej parować kartę dźwiękową ze słuchawkami o nieco wyższej impedancji.

REKLAMA
fibae

3 KOMENTARZE

  1. Muszę przyznać, że popełniłem błąd przy teście Cube, a właściwie producent zrobił niespodziankę. Testowałem go słuchawkowo jedynie przez mini-jacka, a jak się potem okazało, to wyjście ma wysoką impedancję (co psuje brzmienie) w przeciwieństwie do dużego jacka. Dlatego Maya raczej nie jest lepsza od Cube, mimo że jest dobra, a jej test ma bardziej pozytywny wydźwięk.

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here