Specyfikacja


  • impedancja wejściowa 36,5 kOhm
  • pasmo przenoszenia 0 – 50 kHz +/- 1dB
  • SNR >96 dB
  • THD <0,03% na 30 Ohm 1 W
  • separacja kanałów > 73 dB
  • moc 2 W @ 16 Ohm
  • pobór prądu 45 W

REKLAMA
hifiman

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Audeze LCD-2, LCD-3, LCD-XC, LCD-X, AKG Q701, AKG K612 Pro, Beyerdynamic T70, Beyerdynamic DT990 250 Ohm, T51p, Martin Logan Mikros 90, Heir Audio 5.0, 4.Ai S, 2ai, Westone UM Pro 20, Westone UM Pro 50, Etymotic ER-4PT (z adapterem do ER-4S)
  • DAC/AMP: Beresford Bushmaster MKII, Music Hall dac25.3, ODAC i O2, Heed Audio Dactilus III, Nostromo Wolf, Heed Canamp II, Schiit Asgard 2
  • Przewody słuchawkowe: Forza AudioWorks Hybrid Claire i Noire (Audeze), Effect Audio Thor (Audeze), PlusSound Audio X8 (Audeze), Audeos OCC 7N (AKG)
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Copper Series Coax
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym baza WiMP HiFi oraz nagrania binauralne

zdjecie

Burson Conductor SL jako DAC/AMP

Bardzo lubię taki sprzęt, bo nie trzeba o nim dużo pisać i pozwala skupić się na muzyce w trakcie odsłuchów, a nie na analizowaniu korzystności połączenia i wpływu na brzmienie. Conductor SL na PCM1793 jest bardzo blisko neutralności, bardzo mało ingeruje w brzmienie, ale jednak odchodzi trochę od dewizy Bursona. Dźwięk jest lekko ocieplony, gładki i delikatnie złagodzony. Jest to serwowane w małym stopniu, niemniej pewna słodkość jest słyszalna. To muzykalna wersja Conductora SL, ale osoby spodziewające się maksymalnej koloryzacji i efekciarstwa się zawiodą bo nie ma tutaj potężnego akcentu w basie, wycofywania lub wypychania średnicy, wyostrzania brzmienia, jest za to wysoka rozdzielczość i wyważony przekaz, uniwersalny w każdym gatunku i dla wielu urządzeń.

Dla wielu osób wersja muzykalna na PCM1793 może okazać się i tak zbyt analityczna – nie ma dystansu wobec muzyki, co można nazwać „transparencją” w rozumieniu bardzo bliskiego kontaktu z muzyką, nie ma przyciemniania i mocnej koloryzacji. W dźwięku jest bardzo dużo detali, potężna i swobodna scena z czarnym tłem i obfitym napowietrzeniem, wzorową kontrastową separacją. Nie ma ostrości i wypychania detali, przekaz jest przyjemny, relaksujący i łagodny w odbiorze, ale szybki i lekki. Cały czas miałem wrażenie zanurzenia w dźwięku, który się nie narzucał, ale jednocześnie nie budował żadnego dystansu.

Oprócz samej równowagi i bezpośredniości dźwięku, wrażenie robi też scena. Burson Conductor SL mógłby być referencją dla większości urządzeń tego typu gdyż absolutnie nie ogranicza sceny w kwestii wysokości, szerokości i głębi, co daje się łatwo usłyszeć z nagraniami binauralnymi. Ze wszystkich zestawów holografia słuchawek wypadała najlepiej właśnie na Bursonie – precyzyjnie można określić położenie instrumentów, ich wysokość, oddalenie, a to wszystko wzorowo odseparowane, bez rozbicia na poszczególne elementy. Tak samo nie ma efektu rozerwania stereofonii, nie trzeba wybierać pomiędzy dwoma scenami (lewą i prawą), brak też efektu utraty szerokości na rzecz mocnego przenikania się kanałów – jest jak trzeba.

Wszystkie słuchawki współpracowały z Bursonem świetnie. Lekkie ciepełko nie szkodziło cieplejszym i ciemniejszym słuchawkom (Audeze LCD-2 i LCD-3), tym łagodniejszym, a pomagało nieznacznie ostrzejszym – co dało się słyszeć między innymi na Audeze LCD-XC, Beyerdynamic T70 oraz AKG Q701 (w kwestii wyższej średnicy), ale brzmienie wciąż było zgodne z ich charakterem. Nie miałem żadnych problemów z szukaniem synergii, mimo że Conductor SL to nie w pełni neutralny przekaz – żadne słuchawki nie grymasiły, o czym szerzej można przeczytać w testach Audeze LCD-2, LCD-3, LCD-XC.

zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
Conductor SL to jednocześnie pewne posłodzenie dźwięku. Efekt jest bardzo ciekawy, delikatny, bo brzmienie pozostaje bardzo przejrzyste i krystaliczne, a jednocześnie miękkie, jakby przykryte mgiełką. Nie wiąże się to z żadną stratą w wyższych pasmach – soprany są przejrzyste i precyzyjne, ale jednocześnie nie syczą i nie kłują. Nie wszystkim się to spodoba – ja raz na jakiś czas sięgałem po brudniejsze brzmienie korzystając ze wzmacniaczy typu Heed Canamp II lub Schiit Audio Asgard 2. Burson jest gładki i czysty, nie ma sterylności i surowości, nie ma ostrości – wszystko jest podawane w sposób jak najbardziej łagodny i przystępny. Może być zresztą aż za słodko i za łatwo w odbiorze, zbyt idealnie. Nie jest to urządzenie dla fanów ziarnistości i piaszczystości – Conductor SL to gładkość i płynny charakter. Zapewne nie spodoba on się też analitykom szukającym precyzji i kliniczności, laboratoryjnego przekazu. Takie osoby powinny bardziej spoglądać w stronę wersji z układem Sabre, która pewnie byłaby pewnie mniej uniwersalna, chłodniejsza.

Conductor SL to zdecydowanie lepsze brzmienie niż w modelu HA-160DS – oferuje on lepszą równowagę i mniej wyidealizowany przekaz, mniejsze posłodzenie i ingerencję we wszystkie pasma. Jest bardziej bezpośredni i uniwersalny, na co narzekałem w HA-160DS, który nie przypadł mi specjalnie do gustu.

Music Hall dac25.3 w funkcji DAC/AMP to odmienne podejście do dźwięku – zamiast gładkości i słodkości, jest ziarnistość, bliska średnica i ostrzejsze brzmienie, a także szerokość kosztem głębi i wysokości.

Burson Conductor SL jako wzmacniacz

Jeśli znudzi się słodkość w funkcji DAC/AMP do Conductora SL można podłączyć odpowiedni przetworniki uzyskać odmienne efekty. Sekcja wzmacniacza jest neutralna oraz lekko gładka w brzmieniu, bez surowości i sztywności. Dzięki temu można przekaz wyostrzyć i dopełnić dodając efektowności (połączenie z Bushmasterem MKII), dodać masy, gęstości i wypełnienia (połączenie z Heedem Dactilusem III) lub ocieplić, dodać ziarnistości i pewnej analogowości (połączenie z Music Hallem dac25.3), a także uzyskać analityczną sygnaturę o lekkim i szybkim basie (Nostromo Wolf). Wzmacniacz pozwala przetwornikom rozwinąć skrzydła, jest uniwersalny. Można zainwestować w muzykalnego Bursona z DAC-iem PCM1793 lub analitycznego na ES9018, a z odpowiednio dobranym zewnętrznym przetwornikiem osiągnąć odwrotny efekt. Jednocześnie wzmacniacz wbudowany nie jest wcale kapryśny na sygnał przetworników – zaskakująco dobre efekty przyniosły połączenia z tańszymi przetwornikami.

Heed Canamp II jest sporo cieplejszy niż Burson, podkreśla on bas i niższą średnicę, jest bardziej ziarnisty w przekazie i ma niższą scenę, rozerwaną lekko na dwie połówki. Schiit Asgard 2 brzmi twardo i lekko matowo w paśmie średnicy, nie oferuje takiej szerokości i głębi, ale ma porównywalną wysokość sceny.

Brzmienie wzmacniacza trudno również porównywać z tym znanym z Soloista, który jest dużo bardziej analityczny, ostrzej rysuje brzmienie i nie ma efektu gładkości. Jest właśnie kliniczny i mniej uniwersalny niż Conductor SL.

Podsumowanie



zdjecie
Na tym koniec, a bardzo ciekawiło mnie jak urządzenie wypadłoby jako DAC, ale do tego potrzeba już pełnej wersji Conductora. Marzy mi się także test wersji na Sabre – alternatywna płytka układu przetwornika jest banalna w montażu. Coś czuję, że ta byłaby mi bliższa, ale jestem zachwycony także muzykalną odmianą, która całkiem dobrze nadaje się do analizy. Tańszy Conductor prezentuje bardzo wysoki poziom w obu funkcjach: przetwornika z wbudowanym wzmacniaczem oraz samodzielnego wzmacniacza. Mimo wciągającego i bezpośredniego brzmienia oraz wyważonego charakteru bardzo delikatnie ociepla i łagodzi brzmienie, ma przystępny przekaz, nie męczy i pozwala na długie odsłuchy oraz rozkładanie muzyki na czynniki pierwsze lub całościowy odbiór. To dalej bardzo zrównoważone brzmienie – efekt muzykalności jest delikatniejszy niż można byłoby się spodziewać.

5000 zł to niemało jak za okrojoną wersję urządzenia, choć w zamian otrzymuje się rewelacyjny poziom. Jeśli filozofia brzmieniowa i konstrukcyjna Bursona trafia w gust kupującego, to Conductor SL może być bardzo dobrym wyborem, może nawet ostatecznym. Tym bardziej, że taki zestaw może okazać się tańszy niż inwestycja w oddzielny przetwornik ze wzmacniaczem. Fani wysokiej funkcjonalności, którzy potrzebują wyjść zbalansowanych i szeregu złącz najpewniej jednak nie będą mieli czego szukać u Bursona, a możliwe że znajdą to np. w ofercie MyTeka czy Audiolab.


power
dla Burson Audio Conductor SL (PCM1793)

Zalety:
+ pancerne wykonanie
+ prosta, szybka i komfortowa obsługa
+ bezpośrednie, wyważone, czyste i szczegółowe brzmienie o łagodnym charakterze i dużej przestrzeni sceny o czarnym tle – urządzenie nie buduje dystansu do muzyki, jest swobodne i przejrzyste
+ uniwersalny
+ bardzo dobry wzmacniacz o neutralnym, ale gładkim brzmieniu oraz sporej mocy
+ wymienne układy przetwornika


Wady:
– brzmienie może być za bardzo „cukierkowe”, idealne, gładkie i płynne
– problemy ze sterownikami w systemie Windows 8

Sprzęt dostarczył:


REKLAMA
yulong

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here