Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: AKG K612 Pro, AKG K551, Beyerdynamic T70, Focal Spirit Professional, Etymotic ER-4S, Westone W50
  • Źródła: ODAC, iBasso DX90, Matrix X-SABRE, Yulong D200
  • Wzmacniacze: Heed Canamp, Burson Conductor SL, O2, NuForce HA-200
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym baza WiMP HiFi oraz nagrania binauralne

mini-pro

REKLAMA
fiio

Matrix Mini-I Pro jako DAC/AMP

Matrix mnie nie zaskoczył. Znam ten typ brzmienia – ODAC i O2 są bardzo podobne. Mini-I Pro serwuje brzmienie w trochę inny sposób, ale w stylu Sabre, czyli krystalicznie, przejrzyście i w stronę studyjną, z wysoką rozdzielczością, jasno i bezpośrednio. Skojarzył mi się z brzmieniem MyTeka Stereo192 DSD-DAC, ciągnie go w stronę pewnej cyfrowości, sterylności, czystości, ale ma jednak niezłe dociążenie i rozbudowaną górę pasma. Nie jest tak typowo suchy i surowy, chudy w basie jak studyjne sprzęty. Z drugiej strony, nie przesadza ze swoim charakterem – jest jednak świeży, krystaliczny, jakby „posrebrzany” w brzmieniu. Słychać pewne ochłodzenie, ale lekko – nie ma „żyletek”.

Scena budowana jest w sposób bezpośredni, nie oddala pierwszego planu, ale ma bardzo dobrą szerokość i głębię. Nie brzmi typowo prawa-lewa, reguluje przekaz w wysokości i płaszczyźnie przód-tył, odseparowuje kanały, ale nie rozrywa przekazu na pół. To wspólna, jednolita scena. Mini-I Pro to przede wszystkim czytelność, przejrzystość i czystość, mocna separacja, spore napowietrzenie i czarne tło.

Regulacja filtrów cyfrowych w pewnym stopniu wpływa na brzmienie. Na fast roll-off jest ostrzej, chłodniej, bardziej chudo. Ze slow roll-off jest łagodniej, z bliższą średnicą, trochę cieplej. To detale, ale funkcja może służyć jako szlif brzmienia, chociaż nie każdy sprzęt na to reaguje. Z jaśniejszymi słuchawkami wolałem slow roll-off.

Jak zazwyczaj, na pierwszy ogień poszły studyjne Etymotic ER-4S (100 Ohm, 92 dB skuteczności). Pokazały co potrafią, czyli zabrzmiały krystalicznie, bardzo bezpośrednio (brak dystansu do muzyki), precyzyjnie w niskich i wysokich tonach, punktowo, szybko i dynamicznie, bez mulenia, przeciągania się. Brzmienie miało mocną separacją, dobre napowietrzenie, czyste, czarne tło. Muzyka serwowana była w sposób analityczny, ale bez suchości, angażowała i wciągała, a ogrom detali i wyciąganie wszelkich smaczków z tła nie psuło muzykalności. Matrix w tej konfiguracji pokazał lekko ostrzejszy przekaz, czystszy i trochę chudszy w średnicy (zero ziarnistości, wypchnięcia, zagęszczenia, wygładzenia, zaokrąglenia), ale też bez V-kowania czy sybilizacji – to bardzo klarowne i krystaliczne brzmienie. Pierwszy plan sceny był bardzo blisko, rozciągał się w stereo, ale pojawiła się też głębia, o czym często Etymotic zapominają. To świetne połączenie dla fanów rozkładania brzmienia na czynniki pierwsze, ale raczej neutralne/chłodne niż naturalne/ciepłe. Na innych zestawach, po sesjach z Mini-I Pro, Etymotic ER-4S wydały mi się zgaszone, mniej czytelne.

Focal Spirit Professional dostały to, czego potrzebują, czyli bardziej klarownej, mocniej zarysowanej góry. Trochę wyczyściły się w średnicy, a bas pozostał odpowiednio dociążony. Miałem wrażenie, że niskie tony były trochę bardziej miękkie i minimalnie wygładzone, ale to być może efekt 12-ohmowego wyjścia słuchawkowego, choć nie było słychać wypchnięcia wyższej średnicy, więc impedancja w tym przypadku może nie mieć wpływu na membranę. Słuchawki zabrzmiały również blisko i bezpośrednio, bardzo klarownie, precyzyjnie, z mocną separacją i napowietrzeniem, czego czasami im brakuje. Scena była stereofoniczna, przyjemnie rozciągnięta na boki i z głębią. Pierwszy plan pojawiał się bardzo blisko, ale nie osaczał, tło było wyraźne, ale pozostawało tłem – detale, pogłosy, echa wysunęły się przed szereg, ale nie były stawiane na równi z pierwszym planem, co często psuje strukturę muzyki. Focale zabrzmiały mniej surowo i sucho.

Z AKG K612 Pro nie było najlepiej tzn. zabrzmiały poprawnie, mocy wystarczyło. Otworzyła się góra K612 Pro, co się im przydaje, ale jednocześnie odchudził się bas – słuchawki zabrzmiały chłodniej, bardziej chudo, szybciej, tak jakby je zrekablować posrebrzaną miedzią. Straciły swój naturalny charakter, lekko ciepły, pełny, gęstszy i nasycony. Brzmiało to trochę jak kwestia wysterowania, bowiem K612 Pro bywają problematyczne w napędzeniu. Nie są wymagające, ale lubią wysokie napięcie, czasami nie dostają tego, czego potrzebują z urządzeń kombo typu DAC/AMP. Bardziej sprzyjał im slow roll-off.

mini-pro
mini-pro
mini-pro
mini-pro
AKG K551 również zabrzmiały lepiej na slow roll-off, na fast robiło się trochę za chłodno, ale i tak zagrały bardziej krystalicznie i analitycznie, szybko, czysto. Upodobniły się bardziej do brzmienia K550, zaskoczyły rozmiarami sceny i ilością detali. Ponownie wrażenia zrobiła bezpośredniość Matrixa, wyjątkowa przejrzystość i czytelność. Niskie tony były precyzyjne, więc chyba nie trzeba obawiać się 12 Ohm wyjścia słuchawkowego. Opisywane AKG zawsze zaskakują mnie swoją rozdzielczością, prezentacją przestrzeni, separacją i napowietrzeniem, ogólną jakością w kontekście ceny, a Matrix jeszcze ten efekt spotęgował. Przydałoby się w sumie większe dociążenie, ale to raczej wina standardowego przewodu niż Matrixa.

Można się było spodziewać, że Mini-I Pro nie dogada się z Beyerdynamicami T70, ale to specyficzne słuchawki: jasne, chude, czyste, punktowe w basie i momentami sykliwie. Tak też zabrzmiały na Mini-I Pro, który ich nie wygładził, nie dociążył. Były takie, jakie są, a trzeba im zagwarantować odpowiednie warunki. Generalnie sprzęty o mocniejszej górze, jaśniejsze, ze skłonnością do sybilizacji mogą nie zgrać się z Mini-I Pro.

Matrix Mini-I Pro jako DAC

Mini-I Pro potrafi więcej jako DAC – wbudowany wzmacniacz to dobry poziom, ale można lepiej. Yulong D200 ostatnio zaskoczył mnie jakością wbudowanego wzmacniacza i właściwie nie wymagał tego zewnętrznego. Z Matrixem już można kilka rzeczy skorygować. Charakter brzmienia z DAC-a jest bardzo podobny, czyli czysty, klarowny, krystaliczny, równy, analityczny, gotowy do obrobienia przez wzmacniacz, ale jest jednak bardziej neutralny w stylu ODAC-a, sabre’owski, bardziej wyważony ze wzmacniaczami niż z tego wbudowanego, który jest chudszy w paśmie średnicy i chłodniejszy. Przyznam szczerze, że uwielbiam takie brzmienie DACó-w, znów miałem skojarzenia z MyTekiem Stereo192 DSD-DAC czy Nostromo Wolf. Matrix okazał się też bardziej przestrzenny i precyzyjny, kontrolowany w skrajnych pasmach, szybki i dynamiczny w basie, otwarty w sopranie, równy w średnicy. Takie brzmienie to solidna podstawa pod większość sprzętu, znów nie dla osób szukających ciepła, nasycenia, naturalności u źródła – to można sobie dodać wzmacniaczem i słuchawkami.

Sekcja DACa Mini-I pro to bardzo wysoka rozdzielczość, szeroka scena, głębia, mocna separacja, czarne tło, czystość. Nie ma ciepła i gęstości, dociążenia NuForce’a DAC-100, mocnych skrajnych i gęstości, dopełnienia Heeda Dactilusa III, ciepła i naturalności Music Halla dac25.3, dociążenia basu i łagodnego przekazu Audiolaba M-DAC. Jest precyzja, bez przesadnego zdyscyplinowania, wysoka rozdzielczość, duża ilość detali, równy przekaz bez odchudzenia. Dla wielu może być zbyt sterylnie, jasno i sucho. Słychać, że to Sabre – robi co trzeba, nie będzie wąskim gardłem w torze, nie ograniczy innych sprzętów, nie wymaga wyjątkowej synergii, ale można przesadzić, gdy zaserwuje się wzmacniacz i słuchawki w podobnym stylu.

Nie miałem problemów w większości połączeń ze wzmacniaczami i słuchawkami, chociaż Matrix z Bursonem to trochę za chude połączenie dla Beyerów T70, ale gdyby priorytetem była tylko szybkość i analiza, to byłoby jak trzeba.

Matrix Mini-I Pro vs Yulong D200 vs ODAC/O2 vs Matrix X-SABRE

Miałem obok siebie dwa urządzenia, które ze względu na zastosowane przetworniki tego samego producenta mogłyby się wydawać zbliżone, ale jednak pokazały dwa oblicza brzmienia. Nie w pełni odmienne, ale na tyle różne, że wielokrotnie może mieć to spore znaczenie. Mowa o Yulongu D200, którego sekcję wzmacniacza, jak wspomniałem, uważam za lepszą niż Matrixa. D200 poradził sobie pięknie ze wszystkimi słuchawkami, wydawał się dostarczać im tego czego potrzebują, dopełniać braki. Matrix pozostawał taki sam, trzeba było dobierać pod niego słuchawki, nie wszystko zgrywało się tak samo dobrze.

D200 to bardziej naturalne, łagodniejsze i cieplejsze brzmienie. Mniej studyjne, mniej bezwzględne, bardziej nasycone i żywe. Jak wspomniałem w teście D200, brzmienie Matrixa kojarzy się ze srebrem, a Yulonga ze złotem. Jednak w funkcji DAC-a bliżej mi do neutralności Matrixa. Urządzenie ma wyższą rozdzielczość, wyciąga więcej detali, kosztem nasycenia i tej naturalności. Matrix to bardziej studyjna aparatura, a Yulong konsumencki sprzęt dla audiofila, lekko czarujący. Mini-I Pro jakby pokazuje stan rzeczy, D200 trochę upiększa.

Z filtrem slow roll-off Matrix ma bardzo podobne brzmienie do ODAC-a i O2, rysuje jednak brzmienie bardziej precyzyjnie, czyściej, szerzej, z mocniejszym napowietrzeniem i separacją. Wychodzi jednak lepsza kontrola pasm, ODAC jest swobodniejszy – jak się coś ma rozjechać, to się rozjedzie, ODAC nie pomoże. Matrix już trzyma wszystko w szeregu, również jako DAC. ODAC i O2 mają też mocniejszą, bardziej szorstką i surową średnicę. Matrix jest czystszy, chłodniejszy w środku. Mini-I Pro uważam za bardzo dobre rozwinięcie tego typu brzmienia, mógłbym zastąpić nim ODAC-a i pewnie O2.

Obok Matrixa Mini-I Pro otrzymałem do testów także najdroższy i najbardziej zaawansowany przetwornik producenta, czyli X-SABRE, bez wzmacniacza słuchawkowego. Jeśli charakter brzmienia DACa Mini-I Pro odbieramy jako bezduszny i analityczny, taki maszynowy, to X-SABRE to zmiana w dobrym kierunku. DAC łączy studyjność i neutralność SABRE z naturalnością i muzykalnością, bez żadnego wymuszenia, bez strat w rozdzielczości. Bezpośrednie porównanie do Mini-I Pro będzie zawarte w teście X-SABRE, ale to jednak urządzenie z wyższej półki, dwukrotnie droższe od opisywanego combo.

Podsumowanie



Matrix Mini-I Pro to bardzo ciekawy sprzęt, który oferuje mnóstwo złącz, praktycznie bezproblemową i wygodną pracę oraz – co najważniejsze – bardzo dobre brzmienie w ramach neutralności w stylu Sabre. Wysoka rozdzielczość, precyzja, dynamika i rewelacyjnie bezpośrednie brzmienie to wyróżniki Mini-I Pro. Podczas każdego odsłuchu robiła na mnie wrażenie kontrola brzmienia, krystaliczność i bliskość do muzyki. Chciałoby się trochę mocniejszego i bardziej wypełnionego brzmienia wzmacniacza, ale można to nieco skorygować doborem filtra cyfrowego. Ogólnie sprzęt przypadł mi do gustu, stanowi dla mnie rozwinięcie brzmienia w stylu ODAC-a i O2 i chętnie używałbym go na co dzień.

mini-pro
Niestety wersja bez pro, czyli Mini-I oparta została na innym przetworniku, brzmi podobno cieplej. Może okazać się również bardzo dobrym wyborem, ale szkoda, że nie można kupić prostszej wersji z Sabre np. pozbawionej obsługi DSD i pilota.


rek
dla Matrix Mini-I Pro

Zalety:
+ bardzo dobre wykonanie
+ świetny design i niewielkie gabaryty
+ wygodna obsługa (pilot w zestawie)
+ wysoka funkcjonalność
+ DAC neutralny o wysokiej rozdzielczości, krystaliczne brzmienie, precyzja
+ niezły wzmacniacz


Wady:
– wzmacniacz nie sprosta bardziej wymagającym słuchawkom, bywa trochę za chudy w brzmieniu, słychać że DAC to główna funkcja Mini-I Pro
– wyświetlana częstotliwość próbki jest dużo większa niż poziom głośności
– grzechoczące przyciski pilota

Sprzęt dostarczył:



SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
campfire

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here