Tanchjim Space II zwraca uwagę dużymi możliwościami i niewielkimi wymiarami. Nowy „dongle” bazuje na podwójnych przetwornikach Cirrus Logic CS43131, ma sprzętową regulację głośności, 10-zakresowe EQ i kilka trybów dźwięku, a jest znacznie mniejszy od pudełka zapałek.

Powtarzam się, ale tęsknię za wyjściem słuchawkowym w smartfonach i jednocześnie doceniam jego brak. Tak, producenci smartfonów nas wykiwali – na minijacka jest miejsce, a wyjście słuchawkowe wcale nie wyklucza się z wodoodpornością i nie koliduje z akumulatorem, co od lat udowadnia Sony swoimi Xperiami. Lubię jednak słuchawki TWS, które wylansowano na śmierci gniazda 3,5 mm, a z przyjemnością testuję też przeróżnego typu urządzenia audio parowane ze smartfonem czy podłączane bezpośrednio pod USB-C.

REKLAMA
fiio

Miło wspominam potężne kombo Questyle Sigma Pro, jak i rozbudowany przetwornik mobilny FiiO QX13, które miałem okazję testować w tym roku. Jestem jednak świadomy, że oba urządzenia stworzono z myślą o najbardziej wymagających – generują one dużo mocy i poświęcają ergonomię na rzecz możliwości. Trzeba za nie słono zapłacić, ponieważ kombo od Questyle’a kosztuje 4000 zł, a przetwornik FiiO wymaga wydatku rzędu 1000 zł. Musiałem sprawdzić coś bardziej przyziemnego, mniejszego i tańszego.

Wypisz, wymaluj Tanchjim Space II. Bohater testu jest przetwornikiem raczej specjalistycznym – nie konkuruje ze stacjonarnym torem, nie ma oddzielnego zasilania i przyjmuje sygnał tylko za pomocą USB-C. Stworzono go więc z myślą o stricte przenośnych zastosowaniach, czyli do smartfona i słuchawek typowo mobilnych. Bez obawy, nie zabrakło tego, co tygrysy lubią najbardziej – wyjścia zbalansowanego oraz funkcjonalnej aplikacji z rozbudowanym EQ, dostępnej także na komputery.

Sprawdziłem, co potrafi Tanchjim Space II i czy warto wydać na niego około 450 zł.

Wyposażenie

Zestaw zawiera:

  • interkonekt USB-C (długość ok. 5 cm);
  • adapter USB-A > USB-C;
  • instrukcję obsługi.

Wyposażenie jest podstawowe, ale same akcesoria to nie byle co. Kabelek zabezpieczono przezroczystą i elastyczną izolacją, która odsłania ekranowanie, a jego wtyczki zostały pozłocone. Dobre wrażenie robi także przejściówka do standardu USB-A – aluminiowa oraz smukła.

Konstrukcja i jakość wykonania

Space II bez wątpienia przyciąga wzrok, a już szczególnie testowany, gradientowy wariant kolorystyczny, czyli błękitno-srebrny, dostępny obok czarnego oraz tytanowego. Efektowność konstrukcji to także zasługa niewielkich wymiarów, bo urządzenie przypomina gabarytami pendrive, a swoje trzy grosze do estetyki dorzuca także niewielkie okienko. Odsłania ono część układu, czyli gniazdo USB-C oraz autorski odbiornik USB z logo producenta.

Mimo drobnych wymiarów, Space II ma bardziej zaawansowany interfejs, niż się wydaje. Na przedniej krawędzi umieszczono USB-C, a na tylnej gniazda 3,5 mm oraz 4,4 mm, oba metalowe i pozłocone. Producent znalazł miejsce także dla fizycznej regulacji głośności, której pokrywka została wyprofilowana podobnie jak samo urządzenie. Na obudowie nie znajdziemy natomiast jakiejkolwiek diody, a nie ma jej także na płytce PCB.

Jakość wykonania jest po prostu wzorowa. Tanchjim Space II skonstruowano z aluminium, wykończonego metodą anodowania i perfekcyjnie spasowano. Okienko wykonano z tworzywa sztucznego, ale łatwo pomylić je ze szkłem, a nie zdradza ono tendencji do rysowania czy też zbierania smug. Nie stwierdziłem też skaz, a wewnątrz nie dostrzegłem choćby drobinki kurzu, więc w aspekcie estetyki Tanchjim może spokojnie konkurować z Questyle’em.

Ergonomia i użytkowanie

Space II to najwygodniejszy przetwornik mobilny, jakiego miałem okazję używać, pomijając te najprostsze, czyli z układem wbudowanym we wtyczkę USB-C. Urządzenie waży niewiele ponad 15 gramów, mierzy raptem 4 na 2 cm i ma nieco ponad 1 cm grubości, dzięki czemu nie przeszkadza, dyndając z portu USB-C. W trakcie testów przetwornik ani razu nie odłączył się przypadkowo, bo wtyczka wpina się z dużym oporem i satysfakcjonującym klikiem.

Miałem pewne obawy odnośnie autorskiego odbiornika cyfrowego, czyli Tanchjim PureBridge, bo przyzwyczaiłem się już do dobrodziejstw XMOS-a. W trakcie testów nie natrafiłem jednak na jakiekolwiek problemy. Smartfony i laptopy rozpoznawały urządzenie wzorowo, połączenie było stabilne, a latencja niska – w filmach czy grach dźwięk nie wymijał się z obrazem. Space II sprawdzi się więc nie tylko w zastosowaniach melomańskich, kinomani czy gracze także powinni być zadowoleni.

Nie spodziewałem się fizycznej regulacji głośności w takim maleństwie, a same przyciski nie podpadają jakością. Łatwo je odróżnić bezwzrokowo, odpowiednio odstają i klikają w sposób wyczuwalny i konsekwentny. Gaduły docenią także obsługę słuchawek z mikrofonem – gniazdo 3,5 mm obsługuje wtyczki w standardzie CTIA. Ponadto przetwornik staje się jedynie letni w trakcie odsłuchów, więc pozostaje komfortowy w dotyku.

Warto wiedzieć, że wciskając jednocześnie przyciski głośności możemy przełączać wzmocnienie (2 V rms lub 4 V rms), co jest wygodne, ale ryzykowne. Nie zdarzyło mi się to przypadkowo w trakcie regulowania głośności, niemniej lepiej zachować ostrożność. Okazało się także, że skala głośności nie jest 100-, a około 60-stopniowa. Na co dzień wciąż nie brakowało precyzji, mogłem perfekcyjnie dostosować moc do wymagań słuchawek.

Aplikacja mobilna i oprogramowanie

Do dyspozycji mamy aplikację mobilną, jak i oprogramowanie na komputery. Polecam wypróbować oba rozwiązania, ponieważ software nie tylko cechuje się bardziej estetycznym i intuicyjnym interfejsem, ale daje też większe możliwości w porównaniu do wątpliwej jakości oprogramowania FiiO (i wielu innych producentów). Mimo to, nie obyło się bez pewnych wpadek.

 

Aplikacja mobilna zaskakuje estetyczna stroną graficzną i wysoką funkcjonalnością. W jej obrębie znajdziemy 10-pasmowe parametryczne EQ, które pozwala dostosować zakres od 20 Hz do 20 kHz z dokładnością do 1 Hz. Przygotowano także trzy dodatkowe tryby dźwięku (Tube Sound Mode, CD Sound Mode i Vinyl Sound Mode) oraz konfiguracje stworzone przez użytkowników dedykowane słuchawkom dokanałowym z oferty Tanchjim.

Do dyspozycji jest ponadto regulacja napięcia na wyjściach (2 V lub 4 V) oraz wzmocnienia mikrofonu. Nie brakuje też wyboru filtrów cyfrowych, możliwości dostosowania balansu kanałów, a także przełączenia wzmacniacza z trybu AB na bardziej energooszczędny H. Producent zaimplementował również funkcje gamingowe, czyli presety do popularnych tytułów, jak i np. wzmacnianie kroków czy wirtualny dźwięk przestrzenny (5.1 lub 7.1).

Oprogramowanie na PC robi gorsze wrażenie. Niestety program za pierwszym razem uruchamia się w języku chińskim, ale na szczęście dzięki ikonkom łatwo przejść do ustawień i zmienić język na angielski. Możliwości oprogramowania są równie duże co aplikacji, a jego interfejs utrzymany jest w tym samym, estetycznym stylu. Co ciekawe, że producent przygotował zarówno jasny, jak i ciemny motyw, którego brakuje w mobilnej apce.

Specyfikacja

Ogólna

  • przetworniki: 2x Cirrus Logic CS43131
  • odbiornik: Tanchjim PureBridge
  • próbkowanie: 32 bit/384 kHz, DSD256
  • wejścia: USB-C
  • wyjścia: 3,5 mm i 4,4 mm
  • funkcje: 10-pasmowe EQ, tryby dźwięku, presety EQ, wirtualny dźwięk przestrzenny, fizyczne przyciski, obsługa mikrofonów (CTIA), UAC 1.0 i UAC 2.0
  • wersja firmware: 1.3 (najnowsza dostępna podczas testu)
  • wymiary: 42 x 21 x 12 mm
  • masa: 15,3 g

Audio

  • pasmo przenoszenia: 8 Hz-80 kHz
  • obsługa słuchawek: 8-300 Ω
  • napięcie wyjściowe 2 V rms (3,5 mm); 4 V rms (4,4 mm)
  • moc: 235 mW @ 32 Ω
  • THD+N: 0,000156%
  • DNR: 131 dB
  • SINAD: 116 dB

Brzmienie

Tanchjim Space II spodoba się fanom zrównoważonego grania o neutralnej charakterystyce – sygnatura dźwiękowa jest płaska, urządzenie nie koloruje dźwięku, czyli jest możliwie transparentne. Nie znaczy to jednak, że Space II brzmi skrajnie technicznie, sucho czy szaro; wciąż potrafi przekazać barwy, nasycenie i gładkość. Ostateczny rezultat będzie po prostu zależał od masteringu muzyki oraz specyfiki podłączonych słuchawek.

Zatem prosto z pudełka Space II robi swoje i nie ingeruje w sygnał. Przetwornik może jednak wejść z butami w muzykę, zadrwić z transparentności i na zawołanie mocno zmodulować brzmienie, ponieważ producent przygotował trzy tryby dźwięku oraz konfigurowalną wirtualizację przestrzenną 5.1 i 7.1. Wiele można zdziałać także parametrycznym EQ.

Zacznijmy od ustawień fabrycznych.

Tanchjim Space II – sygnatura i scena dźwiękowa

Space II nie ociepla i nie ochładza, nie wygładza i nie wyostrza. Brzmienie jest więc bezpośrednie, czytelne oraz klarowne, czyli gotowe do obrobienia przez słuchawki. W zależności od nich uzyskamy albo analityczny, albo muzykalny efekt, bo sam przetwornik nie imituje analogowości i nie wygładza dźwięku. Zamiast na tonalności skupmy się więc na ważniejszych aspektach – dynamice, rozdzielczości i scenie dźwiękowej.

Mimo płaskiej sygnatury Space II nie nudzi, co jest zasługą wysokiej dynamiki. Nie, nie jest to jeszcze poziom sprzętu stacjonarnego czy hi-endowych urządzeń przenośnych, ale przetwornik już z powodzeniem różnicuje natężenie dźwięku, potrafi przekazać mocny atak, błyskawiczne wybrzmiewanie, jak i podtrzymać brzmienie. Innymi słowy, nie brakuje energii, muzyka ma werwę i angażuje, jeśli potrafią przekazać to nasze słuchawki.

Rozdzielczość dźwięku raczej nikogo nie rozczaruje. Urządzenie przekazuje multum dźwiękowej informacji, bo wyższa średnica i sopran nie zostały wycięte – muzyka rozbrzmiewa maksymalnie bezpośrednio, nie sprawia wrażenia rozmytej czy mdłej. Łatwo docenić także precyzję, zarysowany i kontrolowany charakter pasm, co jest typowe dla przetworników Cirrus Logic.

Ze sceną dźwiękową jest podobnie jak z dynamiką. Nie jest jeszcze ogromna, ale z wyjścia zbalansowanego trudno narzekać – Space II mocno separuje kanały i rozciąga je na boki, więc łatwo uzyskać scenę w kształcie elipsoidy. Głębia i wysokość mają nieznacznie mniejszy priorytet, ale instrumenty są wciąż eksponowane w różnych płaszczyznach. Przekaz jest ponadto warstwowy, ale z bliskim pierwszym planem, a separacja dźwięków to wysoka półka.

Tanchjim Space II – tryby dźwięku i EQ

Zazwyczaj nie przepadam za dodatkowymi trybami dźwięku, stronię od EQ czy tym bardziej wirtualizacji przestrzennej. W przypadku Space II także nie czułem potrzeby poprawiania brzmienia, ale neutralno-transparentna sygnatura sprzętu aż prosi się o eksperymenty, bo stanowi świetny punkt wyjścia. Wystarczy kilka kliknięć, by Space II przestał być „przezroczysty”, zaczął brzmieć bardziej analogowo, ciepło czy ostro.

Zacząłem od filtrów cyfrowych, które wprowadzają subtelne zmiany. Tradycyjnie preferowałem filtry typu „slow”, które w mojej ocenie minimalnie łagodzą wysokie tony, nadając im bardziej naturalnego charakteru. Następnie skorzystałem z presetów producenta – „Tube Sound” mocno ocieplił i przyciemnił brzmienie, „CD Sound” nieznacznie wycofał średnicę, a „Vinyl Sound” wzmocnił średni bas/niską średnicę i przytemperował wyższe zakresy. Ten ostatni tryb był najciekawszy.

A jak działa EQ? Właściwie bez zarzutu. Możemy zdefiniować interesujące nas pasmo z dokładnością do 1 Hz i dostosować je w zakresie +/- 10 dB. Space II reaguje natychmiastowo na korekcję i nie redukuje automatycznie wzmocnienia, a nie słychać też degradacji dźwięku. Nie byłem jednak w stanie sprawdzić presetów dedykowanych do słuchawek Tanchjima i tych stworzonych przez użytkowników, ponieważ nimi nie dysponuję.

Dźwięk wirtualny to natomiast porażka. Mamy do wyboru tryby 5.1 i 7.1 oraz możliwość skonfigurowania wielkości wirtualnej sceny, ale efekt jest marny bez względu na ustawienia – dźwięk się zamula, staje skrajnie wycofany w wyższej średnicy czy sopranie. Wprawdzie możemy to skompensować za pomocą korektora, ale nie ma to sensu, bo przestrzeń ani nie rośnie, ani nie staje się bardziej trójwymiarowa.

Tanchjim Space II – porównania

Space II z przetwornikami Cirrus Logic brzmi o dziwo bardziej w stylu „Sabre” od FiiO QX13, wyposażonego w układ ESS Technology ES9027SPRO. Odebrałem droższego FiiO QX13 jako pełniejszego w basie, gładszego i bardziej muzykalnego. Przy nim Space II wydaje się bliżej tej nierzadko pożądanej neutralności i analityczności. Nie stwierdziłem jednak specjalnej przepaści jakościowej – dynamika, rozdzielczość czy scena to atuty obu konstrukcji.

QX13 ma jednak wyświetlacz, dotykowe przyciski oraz ponadprogramowe funkcje, a także możliwość podłączenia zewnętrznego zasilania. Słychać też przewagę przetwornika FiiO w generowanej mocy, bo Space II gorzej radzi sobie ze słuchawkami stacjonarnymi. Trudno się jednak dziwić, bo QX13 jest znacznie większy i wymaga ponad dwukrotnie większego wydatku (ok. 450 zł vs 1000 zł). Jeśli jednak zależy nam na dokanałówkach, to Space II w zupełności wystarczy.

Tanchjim Space II i Cayin RU9
Tanchjim Space II i Cayin RU9

Postanowiłem jeszcze bardziej podnieść poprzeczkę i zestawić przetwornik Tanchjim z kombo Cayin RU9, które jest niemal pięciokrotnie droższe oraz około ośmiokrotnie większe. Tutaj słychać już było, że RU9 brzmi bardziej naturalnie, generuje większą scenę i lepiej radzi sobie z trudniejszymi słuchawkami. Cayin oferuje ponadto dwa tryby lampowe, jak najbardziej udane. Niemniej miniaturowy Space II dzielnie walczył z RU9, wciąż mnie angażował i imponował brzmieniem, mimo ogromnej różnicy w cenie (ok. 450 zł vs 2190 zł).

Space II ma jednak start do Questyle’a M15i, który brzmi cieplej, bardziej gładko i barwnie, a mniej technicznie i neutralnie, ale kosztuje 999 zł. Co więcej, M15i ma pewne problemy z zakłóceniami, których nie stwierdziłem w Space II, więc przetwornik Tanchjim stanowi dla niego mocną i znacznie tańszą alternatywę, o ile preferujemy neutralną sygnaturę. W cieple M15i jest coś „magicznego”.

Tanchjim Space II – moc i synergia

Tu leży pies pogrzebany. Space II jest wygodny, rewelacyjnie wykonany, działa wzorowo i daje duże możliwości w aplikacji, ale nie rozpieszcza mocą. Na co dzień korzystałem z wyjścia 4,4 mm i drugiego poziomu wzmocnienia, a głośność nierzadko oscylowała wokół 80%. Modele nagłowne, typowo stacjonarne słuchawki wysokoimpedancyjne czy też planary nie rozwijały skrzydeł – brzmiały głośno, ale scena, dynamika czy bas pozostawiały nieco do życzenia.

Neutralny charakter to miecz obosieczny. Space II teoretycznie znika z toru, więc słuchawki brzmią tak, jak zażyczył sobie ich producent. Nie zawsze będzie to jednak korzystne – Space II prosto z pudełka nie poskromi rozszalałego basu, nie wypchnie średnicy oraz nie skoryguje sopranu. Słuchawki cierpiące na sybilizację nie zabrzmią łagodniej, ciemne się nie rozjaśnią, a jasne nie przyciemnią. Będziemy musieli zrobić to sami za pomocą PEQ.

 Tanchjim Space II i Kefine Arnar
Tanchjim Space II i Kefine Arnar
 Tanchjim Space II i Craft Ears Aurum
Tanchjim Space II i Craft Ears Aurum

Niemniej wielu konfiguracji słuchało mi się świetnie bez dodatkowej ingerencji w brzmienie – Craft Ears Aurum zachwycały basem i przestrzenią, Sivga Lyrebird klarownością i precyzją, a Beyerdynamic DT 275 PRO bliską, monitorową średnicą. Kefine Arnar także dogadały się ze Space II, podobnie jak SIMGOT SuperMIX 4 czy Fosi Audio IM4. Nie stwierdziłem uwydatnionego szumu czy podatności na zakłócenia – sygnał był zawsze czysty.

Podsumowanie

Tanchjim Space II to niepozorny przetwornik mobilny. Jest prosty i niewielki, a rozpieszcza ergonomią oraz funkcjonalnością, bo oferuje sprzętową regulację głośności z wygodnymi przyciskami, a także estetyczny i zaawansowany soft. Gwoździem programu jest udany, parametryczny korektor dźwięku, który pozwala dopieścić brzmienie. Prosto z pudełka jest ono neutralne, zrównoważone i przestrzenne, a do tego nie podpada dynamiką czy rozdzielczością.

Wady można łatwo usprawiedliwić ceną oraz gabarytami, bo od miniaturowej konstrukcji nie sposób wymagać zewnętrznego zasilania, wbudowanego akumulatora czy dodatkowych wejść cyfrowych. To samo dotyczy mocy, która może nie być wystarczająca dla wymagających słuchawek. Nie przekonała mnie także wirtualizacja przestrzenna.

Tanchjim Space II startuje w cenie około 450 zł. Relacja jakości do ceny jest wzorowa – urządzenie może śmiało konkurować z droższymi przetwornikami, o ile nie potrzebujemy ogromnej mocy. Mnie bohater testu zdecydowanie przypadł do gustu, a docenią go także osoby lubiące dopieszczać dźwięk korektorem. Space II może jednak nie spodobać się zwolennikom ciepłego brzmienia, „analogowego” charakteru i łagodnych wysokich tonów.

Dla Tanchjim Space II

Zalety:
+ praktyczne wyposażenie
+ ciekawe wzornictwo
+ wysoka jakość wykonania
+ regulacja głośności
+ funkcjonalne oprogramowanie
+ bezproblemowe działanie
+ zaawansowany korektor dźwięku
+ neutralne, klarowne i precyzyjne brzmienie
+ szeroka scena dźwiękowa

Wady:
– przeciętna moc
– słaba wirtualizacja przestrzenna
– pewne wpadki w oprogramowaniu

Sprzęt dostarczył:

 

REKLAMA
fiio

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj