UM Pro 50 to najnowszy model Westone’a z monitorowej serii UM. Nazwa wskazuje na pięć przetworników, za które przyjdzie zapłacić prawie 2500 zł.

Do obu serii amerykańskiego producenta trafiły ostatnio nowe modele, a wszystkie słuchawki zostały też wcześniej mocno odświeżone wizualnie. Przetestowaliśmy wszystkie modele serii UM Pro oraz większość z serii W. Producent pominął czterdziestki serii monitorowej, przeskakując od razu do pięcioprzetwornikowej konstrukcji, która otrzymała dopisek “Signature Series”.

um50
Nie łatwo pisać o Westone po raz kolejny, bo oprócz brzmienia i ilości przetworników słuchawki obu serii różnią się głównie wymiarami. UM Pro 50 pod tym względem nie zaskakują – to ta sama konstrukcja obudowy oraz wyposażenie co w UM Pro 10, tańszego o prawie 2000 zł, zatem po szczegóły wyposażenia i budowy zapraszam do poprzednich testów słuchawek Westone’a.

Opakowanie i akcesoria



O rety, UM Pro 50 pakowane są w nowe pudełko! Będąc precyzyjnym, to właściwie nowe opakowanie. Zamiast wsuwki usztywniane pudełko jest teraz zamknięte w dodatkowym kartonowym opakowaniu o czarno-złotej kolorystyce. Strona graficzna jest bardzo podobna do poprzednich modeli, jedynie bardziej luksusowa, a jej jakość wciąż bardzo wysoka. Obecnie łatwiej też wyjąć zestaw – wcześniej nakładka potrafiła przyssać się do opakowania.

um50
um50
W środku zestaw już tradycyjny:

  • pudełko na słuchawki,
  • zestaw pianek True-Fit (5 par),
  • zestaw silikonowych nakładek STAR Tips (5 par),
  • czyścik do słuchawek,
  • instrukcja obsługi i ulotki.

um50
um50
um50
Wyposażenie jest bardzo dobre: futerał pancerny, wodoodporny, efektowny i bardzo wygodny, z odpowietrznikiem. Pro 50 to słuchawki profesjonalne serii monitorowej, ale uważam że w wyposażeniu powinien znaleźć się także, tak jak w serii W, dodatkowy przewód z mikrofonem do urządzeń przenośnych. Westone informuje, że będą pasowały przewody z serii W oraz słuchawek ADV Alpha, szkoda jednak, że poskąpił takowego.

REKLAMA
hifiman

Konstrukcja i ergonomia



Gdyby słuchawki serii UM Pro nie były przezroczyste, to użyłbym zdjęć z poprzednich testów… Na pierwszy rzut oka trudno 50-tki odróżnić od 20-tek, choć są trochę bardziej pękate, widać też więcej przetworników. Dziwi też, że 20, 30 i 50-tki dostępne są tylko w jednej wersji kolorystycznej, ale nie tej samej – Pro 20 i 50 przezroczystej, 30 w przezroczystej oraz przydymionej (Smoke), gdy 10-tki można mieć w czerwieni, błękicie i wersji bezbarwnej. Większy wybór kolorystyczny pozwoliłby na łatwiejsze rozróżnienie słuchawek poprzez członków jednego zespołu muzycznego. Tymczasem to nieprofesjonalna seria W posiada w wyposażeniu wymienne pokrywy – czarne, niebieskie i czerwone, co byłoby również wygodne dla muzyków. Cóż, nie do końca rozumiem ideologię towarzyszącą produkcji nowych Westone’ów.

um50
um50
um50
UM Pro 50 cechuje również wzorowe wykonanie – pięknie wyprofilowane kopułki odsłaniają wszystkie przetworniki. Tak jak inne modele Westone’a, tak i UM Pro 50 przystosowane są do noszenia OTE (over the ear), w górnej części wpięty jest wymienialny przewód za pomocą okrągłych wtyczek. Odcinki nad uchem są dodatkowo pokryte izolacją, która pełni funkcję zausznic. Przewód to świetna plecionka EPIC ze zgrabnym splitterem oraz niewielkim kątowym wtykiem 3,5 mm.

Od wewnętrznej strony słuchawki oznaczone są literami kanałów, choć obudowa jest na tyle przezroczysta, że kiepsko je widać, ale to nie ma większego znaczenia, gdyż z uwagi na anatomię nie da się ich założyć odwrotnie. Słuchawki idealnie trzymają się uszu, nie irytują, dobrze pasują do wnętrza małżowiny, a mimo pięcioprzetwornikowej konstrukcji nie są też duże. Zestaw tipsów bywa problematyczny – im większa nakładka, tym dłuższa, co może sprawiać kłopot. Izolacja nie należy do najlepszych, nie odcina od świata, ale jest wystarczająca. Przewód idealnie trzyma się uszu – wtyki są ruchome, kabel jest lekki i świetnie leży na ciele, a do tego bardzo wygodnie zwija się go do skrzyneczki z zestawu.
Zaskoczenia nie ma, Pro 50 to standard – typowa, bardzo dla Westone’a bardzo wysoka jakość, co widać na oko i czuć w uchu, choć w zasadzie to słuchawek prawie nie czuć.

um50
um50
um50
um50

REKLAMA
hifiman

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj