Marka Master & Dynamic gościła już na naszych łamach z nausznymi słuchawkami MH30 oraz MH40. Teraz przyszła na test dokanałowych ME05, czyli najwyżej pozycjonowanych (659 zł) słuchawek w ofercie amerykańskiego producenta.

Nauszne modele M&D cechowała wysoka jakość wykonania, wzornictwo w stylu retro i ciepłe brzmienie z zaakcentowanym basem. Czy ME05 kontynuują tę myśl?

Wyposażenie

Master & Dynamic ME05 są zapakowane dość nietypowo. O ile wierzchnia nasuwka z zawieszką prezentuje się całkiem standardowo: biały kartonik na którym nadrukowano grafikę słuchawek, oznaczenia modelu, listę wyposażenia i informacje marketingowe, to po jej ściągnięciu mamy od razu wgląd do głównego pudełka, bez żadnego wieczka czy innego wzmocnienia. Za to jego zawartość prezentuje się całkiem imponująco. Na wierzchu, w specjalnie wydrążonej piance, umieszczono sztywne skórzane etui ze ściąganym wieczkiem, pod którym znajdują się słuchawki, para wymiennych filtrów oraz trzy pary silikonowych nakładek w rozmiarach XS, S oraz L (rozmiar M jest od razu założony na słuchawki). Obok etui znalazło się miejsce na aluminiową żabkę do przypinania kabla do ubrania oraz na ściereczkę do czyszczenia kopułek.

REKLAMA
cayin

Gdy ściągniemy pierwszą warstwę pianki, dostrzeżemy kopertę, w której zamknięto kolejne dodatki. To przede wszystkim solidny materiałowy woreczek, w którym można transportować słuchawki, gdy etui okaże się nieco nieporęczne. Poza tym umieszczono tu dokumentację, czyli kartę gwarancyjną i chyba najgrubszą instrukcję obsługi w historii słuchawek dokanałowych: ponad 120 stron wypełnionych drukiem w kilku językach, przy czym języka polskiego niestety brakuje.

Ogólnie wyposażenie jest bogate, mimo że dość nietypowe. Z chęcią zobaczyłbym dodatkowe nakładki (np. z podwójnym kołnierzem lub pianki), ale na szczęście te oferowane w standardzie są wysokiej jakości, dzięki czemu maleje potrzeba szukania zamienników. Rzadko który producent dodaje też naraz zarówno skórzane etui, jak i woreczek transportowy.

Wykonanie i ergonomia

Według informacji producenta, kopułki ME05 wykonano z mosiądzu pokrytego szlachetnym palladem. Metalowa powierzchnia jest szlifowana na lustro, ale nie ma ona tendencji do nadmiernego zbierania odcisków palców. Sama konstrukcja została bardzo dobrze pomyślana – niewielki rozmiar komory przetwornika, zaoblone powierzchnie mające kontakt z uchem oraz tulejka w rozmiarze T200 skierowana pod kątem, nie tylko bardzo ładnie się prezentują, ale też zapewniają wysoki komfort noszenia słuchawek. Nic nie uwiera w ucho, a słuchawki dość pewnie “siedzą” w kanałach usznych. Po zewnętrznej stronie kopułek umieszczono metalowe przedłużenie ze żłobieniem na gumowy pierścień stabilizujący odgiętki, natomiast tylną ściankę obudowy przetłoczono w taki sposób, by miała ona przyjemne wklęśnięcie, w sam raz, aby położyć tam palec podczas umieszczania słuchawek w uchu. To co prawda drobna rzecz, bez której inni sobie świetnie radzą, ale daje poczucie, że takimi szczegółami Master&Dynamic dba o klienta.

Warto jednak wrócić do samego początku poprzedniego akapitu i zastosowanych materiałów. Należy mieć na uwadze, że zarówno mosiądz, jak i pallad mogą wywoływać reakcje alergiczne. Zdarzają się one co prawda znacznie rzadziej niż uczulenie na nikiel, jeśli jednak komuś te metale nie pasują ze względów zdrowotnych, raczej powinien poszukać słuchawek z kopułkami z tworzyw sztucznych, choć zapewne będą one mniej atrakcyjne wizualnie.

Wspomniane wcześniej odgiętki osadzone na kopułkach stanowią elastyczne i odpowiednio długie zabezpieczenie przed złamaniem przewodów w tych newralgicznych miejscach. Dodatkowo na dole umieszczono metalowe obręcze z wygrawerowanym logo producenta po zewnętrznej stronie oraz oznaczeniem strony słuchawek od strony ucha.

Sam kabel to popularny płaski „makaron”. Nie ma on tendencji do nadmiernego skręcania się, dobrze układa się przy ciele, a efekt mikrofonowy jest na akceptowalnym poziomie. Częstym błędem przy płaskich kablach jest to, że producenci stosują zbyt grubą warstwę izolacji, co wyraźnie zmniejsza komfort przez zwiększenie ciężaru, a także zmniejszenie elastyczności gumowej powłoki, a wszystko to sprawia, że słuchawki same wychodzą z ucha. W przypadku ME05 nie ma takich problemów – całość jest bardzo wygodna i sprawia solidne wrażenie, udanie łącząc dwa priorytety. Również dzięki temu opisywany model M&D można nosić zarówno z kablem założonym za uchem, jak i klasycznie.

Na części przewodu biegnącej od ucha do rozgałęźnika umieszczono mikrofon, ale nie ma tu przycisku do odbierania połączeń czy sterowania głośnością. Te funkcje zostały przeniesione na spliter, co według zapowiedzi Master & Dynamic powinno zmniejszyć zakłócenia przy odsłuchu muzyki. Ciężko stwierdzić, czy to faktycznie działa, gdyż przewód nie jest wymienny. Tego typu rozwiązanie na pewno jednak utrudnia życie, szczególnie w chłodniejsze dni, gdyż z reguły pilot jest wtedy schowany pod kurtką, więc ciężko mówić o jego szybkiej i łatwej obsłudze.

Całość zakończono prostym wtykiem minijack zabezpieczonym rozsądnej długości odgiętką. Jego obudowa jest wąska, więc pokrowce czy etui na telefonach i odtwarzaczach nie powinny sprawiać kłopotów przy podłączaniu słuchawek. Szkoda jednak, że nie zdecydowano się na obudowę łamaną pod kątem, która zazwyczaj dodatkowo ogranicza ryzyko uszkodzenia przewodu.

Pod względem tłumienia otoczenia ME05 prezentują się dość przeciętnie, gdyż hałasy miasta są ciągle wyraźnie słyszalne, co w bardziej zatłoczonych miejscach może zmuszać do zwiększania głośności na odtwarzaczu. Z pomocą przychodzą niestandardowe nakładki – o ile te dostarczane przez M&D zapewniają wysoką wygodę, to dla poprawy izolacji warto zainwestować w tipsy o podwójnym lub potrójnym kołnierzu tudzież w nakładki piankowe.

Warto też wspomnieć o wymiennych filtrach, gdyż Master & Dynamic poszło inną drogą niż większość konkurentów. O ile inne firmy też stosują wykręcane końcówki tulejek, tak w ME05 próżno szukać zestawów korygujących dźwięk. Filtry w tym modelu są wymienne tylko ze względów higienicznych – gdy jedna para się zabrudzi, zakładamy drugą, a starą spokojnie możemy wyczyścić, co w dokanałówkach z filtrami zamocowanymi na stałe nie należy do najprostszych czynności. To rozwiązanie banalne w swojej prostocie, a naprawdę pomocne.

Brzmienie

Źródła wykorzystywane podczas testów: Audioheaven Z6, Samsung Galaxy S7, Shozy Alien Gold, Shozy Alien+, The Bit Opus#1S, xDuoo D3, xDuoo X20.

Bas jest zaakcentowany, ale nie wybiega za bardzo do przodu i nie próbuje przejąć kontroli nad całością muzyki. Posiada dużą szybkość, jest dość zwarty i skupiony, dzięki czemu nie doświadczymy wrażenia ciągnięcia się dołu i nadmiernego wybrzmiewania instrumentów. Uderzenie w najniższych rejestrach jest wyraźne, choć główny akcent został położony w okolicach 80 Hz, co nadaje słuchawkom przyjemnie rozrywkowego charakteru. Wypełnienie dźwięków w tym zakresie jest dobre, ale dla fanów tłustego basu, rysowanego grubą linią, będzie on prowadzony zbyt lekko. W przypadku ME05 ważniejsza jest jego zwiewność, łatwość odbioru i uniwersalność, a zastosowany przetwornik bardzo dobrze sobie radzi, nie ulegając szybko przesterowaniu gdy ilość dołu się zwiększa. Dzięki temu słuchawki nie mają problemu z przekazaniem szybkiej podwójnej stropy w metalu, bitów w hardstylu czy nisko schodzących organów piszczałkowych.

Tony średnie są zauważalnie wycofane, ale nie zostały one stłumione przez pozostałe pasma. Mają dość płynny przebieg oraz wysokie zróżnicowanie z ciepłą nutą w tle, co zapewnia dużą gładkość instrumentów operujących na średnicy. Szczególnie dotyczy to żywych instrumentów strunowych, od gitary klasycznej i baglamy, po fortepian i harfę. Brzmią one delikatnie, ale nie brak im również nasycenia. Ze względu na mocniej zaznaczoną wyższą średnicę, nabierają one dodatkowego blasku, przez co wydają się bardziej żywe. Nieco słabiej wypadają instrumenty dęte, w których czuć pewien brak masy, a podkreślone okolice sopranów nie tylko dodają im blasku, ale i je rozjaśniają, nadając metalicznego nalotu na ich dźwięk, co przy dłuższych odsłuchach może być nieco męczące. W przypadku muzyki trance i chillout, które opierają się na elektronicznych bitach, ME05 zapewniają przyjemnie ocieplone brzmienie o dużej swobodzie i wyrazistości.

Wokale są lekko oddalone od słuchacza, ale nie na tyle, by całkiem straciły swoją intymność. Nie chowają się one też za instrumentami. Głosy są czyste, dość naturalne, choć czasami pewnym problemem może być wspomniane wcześniej podbicie wyżej ulokowanych tonów średnich, co – szczególnie w słabszych nagraniach – potrafi nanieść na wokal za dużo sybilantów. Na szczęście nawet gdy ten efekt występuje, to nie jest nadmiernie drażniący.

Soprany zaczynają się dość mocno, ale szybko przechodzą do gładkiego i nieofensywnego przekazu. Nie są przy tym nagle wygaszane i pozostają słyszalne nawet w górnych partiach tonów wysokich, dzięki czemu mamy poczucie, że dociera do nas cała muzyka. Instrumenty wypełniające ten zakres mają zauważalny błysk, ale bez ofensywnego charakteru, dzięki czemu pozostają łatwe w odbiorze. Od skrzypiec, przez dzwonki, po talarze perkusji, dźwięki są bogate i swobodne, bardziej efektowne niż naturalne, ale ich odsłuch potrafi dać wiele przyjemności.

Pod względem sceny ME05 potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć. Po tak małych słuchawkach o zamkniętej konstrukcji spodziewałem się dość klaustrofobicznego grania, a tymczasem produkt Master & Dynamic zapewnia ładnie poukładaną i rozbudowaną przestrzeń. Muzyka nie tylko wyraźnie wychodzi ze środka głowy słuchacza, rozchodząc się na boki, ale także nie brakuje jej głębi, dzięki czemu ma się wrażenie, że instrumenty otaczają słuchacza po łuku. Do tego dochodzi dobra holografia, dzięki której całkiem dokładnie można poukładać na scenie źródła pozorne. I choć te ostatnie nie są nadzwyczaj duże, to są mocno zarysowane, nie wchodzą na siebie nawzajem i ustawiają się w różnej odległości od słuchacza. Dodatkowo szybki przetwornik zapobiega powstawaniu ściany dźwięku przy dynamicznych zmianach brzmienia.

Pod względem szczegółowości testowane słuchawki radzą sobie zadowalająco, przekazując dużą ilość detali. Nie robią tego nachalnie, lecz wplatają je w muzykalność, dzięki czemu ani nie trzeba głęboko wsłuchiwać się w utwory, by dostrzec drobniejsze szczegóły, ani nie jest się nimi przytłoczonym. Nie są to jednak słuchawki mogące pełnić rolę monitorów odsłuchowych, gdyż samo strojenie ME05 nieco rozmywa mikro-detale, chowając w tle nalot powstały przy nagraniach, taki jak odgłosy z głębi sali koncertowej czy pocieranie kabla mikrofonu o ubranie w studiu nagraniowym. Przy wyraźnie rozrywkowym charakterze brzmienia, należy to jednak uznać za zaletę.

ME05 mają tę łatwość, że nie należą do wymagających słuchawek. Wśród źródeł z którymi je parowałem, jedynie Samsung Galaxy S7 wypadł słabiej ze względu na braki w mocy wbudowanego wzmacniacza, na czym traciły kontrola oraz wypełnienie basu. Poza tym, od zdecydowanie ciepłego i przyciemnionego Audioheaven Z6, po jaśniejszego i technicznego Shozy Alien+, bohaterowie tej recenzji ze wszystkim zgrały się co najmniej dobrze. Ciepło z odtwarzacza dodatkowo nasyca przekaz opisywanych słuchawek, natomiast zwarte brzmienie źródła bardziej je wyrównuje, skupia na detalach i doprecyzowuje brzmienie. ME05 to jedne z najmniej kłopotliwych dokanałówek, z jakich miałem przyjemność korzystać.

Wśród konkurencji, początkowo myślałem o MEE Pinnacle P1, również wyposażonymi w metalowe kopułki, o ciekawym wyposażeniu i zbliżonej cenie. W ostatecznym rozrachunku P1 to jednak zauważalnie inne brzmienie – Master & Dynamic celują w stronę grania wesołego i nowoczesnego, a także bardziej skupiają się na przenośnych potrzebach słuchacza, podczas gdy P1 idą w stronę bardziej krytycznego i monitorowego odsłuchu, są równiejsze i bardziej przestrzenne, ale jednocześnie o wiele bardziej wymagające odnośnie źródła. Za to świetną alternatywę stanowią VSonic GR07 Bass Edition. Zarówno one, jak i ME05 prezentują podobną filozofię brzmienia, z tym że VSonic poświęcają nasycenie basu na rzecz większej sceny. Nieco inaczej wygląda to w przypadku porównania z LZ A4, które dają jeszcze lepszy bas o ciekawszej fakturze, oraz większą scenę, ale kosztem bardziej cofniętej średnicy i nie tak dobrej góry. ME05 kojarzą mi się też trochę ze znacznie tańszymi TFZ Exclusive King – obie pary grają na planie litery V, akcentując głównie bas oraz sopran i oferując mocniejszą wyższą średnicę, ale w przypadku M&D słychać, że jest to dźwięk bardziej poukładany i dojrzalszy, dla kogoś, kto nie chce się godzić na większe kompromisy.

Podsumowanie

Master & Dynamic ME05 to bardzo interesujące słuchawki dokanałowe. Wszystko co robią, robią co najmniej dobrze, zapewniając przyjemność z odsłuchów w wielu gatunkach muzyki, a przy tym nie są wybredne odnośnie źródła. Do tego dochodzi całkiem bogate wyposażenie, świetne wykonanie i wysoka ergonomia. Pod względem stylistyki ME05 nie sięgają tak bardzo w stronę stylu retro, jak ich nauszni bracia, ale dzięki temu mają szansę przemówić do szerszego grona odbiorców. Mimo że ME05 nie należą do najtańszych słuchawek, to mając do wydania na dokanałówki 600-800 złotych, zdecydowanie warto się nimi zainteresować.

Zalety:
+ nowoczesne brzmienie na planie litery V, jednocześnie wesołe i uniwersalne, z dużą dozą kultury,
+ dobra kontrola nad dźwiękiem, dzięki czemu słuchawki nie gubią się w szybszej muzyce,
+ przestrzeń oraz holografia na wysokim poziomie,
+ solidne wykonanie,
+ wysoka ergonomia,
+ ciekawy wygląd,
+ nietypowe wyposażenie dobrej jakości (w komplecie zarówno skórzane etui, jak i woreczek transportowy).

Wady:
– wysoka średnica czasami potrafi robić się męcząca,
– mało praktycznie umiejscowiony pilot,
– za mały wybór nakładek (w tej cenie).

Sprzęt dostarczył:

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
mip

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here