RHA TrueConnect to pierwsze w pełni bezprzewodowe słuchawki ze stajni szkockiego producenta. Posiadają sześciomilimetrowe przetworniki dynamiczne, są odporne na wodę i pot oraz mają działać łącznie nawet przez 25 godzin.

Ostatnimi czasy słuchawki dokanałowe typu True Wireless Stereo (TWS) robią furorę, co mnie w ogóle nie dziwi. Do niedawna dokanałówki z Bluetoothem musiały być ze sobą połączone przewodem, który uprzykrzał ergonomię. Teraz nic nie ogranicza swobody, zarówno podczas codziennego korzystania, jak i np. treningu. Testowałem już sporo modeli tego typu, dobre wrażenie zrobiły na mnie np. drogie Sennheisery Momentum True Wireless, ale też i tanie Creative Outlier Air Sports, a sam na co dzień korzystam z Jabra Active 65t. W efekcie z chęcią zabrałem się za test modelu RHA TrueConnect. Czy warto je kupić?

REKLAMA
fiio

Wyposażenie

Solidne opakowanie skrywa konkretne wyposażenie, czyli:

  • 7 par nakładek silikonowych (rozmiary S, M i L);
  • 3 pary nakładek piankowych (rozmiary S, M i L);
  • foremkę na tipsy;
  • etui ładujące;
  • kabel USB-C (46 cm);
  • instrukcję obsługi i dokumentację.

Nie widziałem jeszcze takiej ilości tipsów w wyposażeniu słuchawek True Wireless. Fabrycznie na słuchawkach założona jest para średnich tipsów, a na aluminiowej i szczotkowanej blaszce jest jeszcze sześć par w rozmiarach S, M oraz L. Otrzymujemy więc podwójnie nakładki małe, potrójnie nakładki średnie i podwójnie nakładki duże. Tipsy są wysokiej jakości i zostały odróżnione niewielkimi kropkami na kołnierzach – jedna kropka odpowiada rozmiarowi S, dwie to rozmiar M, a trzy to L. W zestawie są także pianki Comply z filtrami TechDefender, czyli model TrueGrip, również w trzech rozmiarach.

Nie zabrakło oczywiście etui ładującego w formie pudełka, które opiszę w dalszej części testu, jak i kabla USB C do ładowania. Przewód jest dobrej jakości – ma matową izolację, ogumowane i smukłe wtyczki.

Konstrukcja

Wzornictwo jest niezłe, chociaż wizualnie TrueConnect raczej nikogo nie zachwycą. Słuchawki prezentują się niczym wiele doków tego typu poprzedniej generacji, czyli mają obłe obudowy i wydłużone anteny, przez co nie robią takiego wrażenia, jak modele w pełni dokanałowe, pozbawione odstających „czułek”. Jest więc podobnie do AirPodsów, ale design jest bez wątpienia bardziej dyskretny, więc moim zdaniem TrueConnect wychodzą na prowadzenie. Jakość wykonania nie zawodzi. Obudowy słuchawek zostały wykonane z tworzyw sztucznych i są w całości ogumowane – matowa powierzchnia jest gładka i przyjemna w dotyku.

Obie słuchawki wyglądają identycznie, nie licząc innych oznaczeń kanałów. Mają pękate i okrągłe komory przetworników, na których znajdują się pojedyncze przyciski z logo RHA. Od obudów odstają wydłużone moduły, na krańcach których widać otwory z mikrofonami. Od wewnętrznej strony obudów są natomiast niewielkie diody oraz… kolejne otwory, tym razem najprawdopodobniej wentylujące. Nie zabrakło także magnetycznych złącz do ładowania, umieszczonych na krawędziach obudów. Same tulejki wyprowadzono pod lekkim kątem, mają wyraźne ranty i zostały zabezpieczone siateczkami.

Etui ładujące robi piorunujące wrażenie! Wzbudza zachwyt zarówno stroną wizualną, jak i jakością. Pudełko ma kształt poszerzonego półwalca, jest wykonane z grubego i anodowanego aluminium, które zabudowuje dwa krótsze boki i jeden dłuższy. Wewnątrz etui jest tuleja umożliwiająca otwieranie części wykonanej z matowego i ogumowanego tworzywa. Towarzyszą temu wyraźne blokady, a otwieranie daje dostęp do foremek ze sprężynowymi złączami typu pogo pin. Na pokrywie etui nie zabrakło trzech białych diod stanu akumulatora, jak i gniazda USB C umieszczonego na zaoblonej krawędzi.

Ergonomia, użytkowanie i funkcjonalność

Mimo że nie lubię słuchawek z odstającymi „antenkami”, a AirPodsy uważam za nieurodziwe, to w przypadku RHA TrueConnect efekt jest całkiem niezły. Wszystko dlatego, że „pałeczki” są dość krótkie i prawie przylegają do twarzy, więc właściwie nie rzucają się w oczy.

Ergonomia nie zawodzi. Słuchawki są lekkie oraz mają obły kształt, który jest przyjemny w dotyku, a przy tym wzorowo trzymają się uszu. Nie mam żadnych zastrzeżeń odnośnie komfortu – mogłem bez irytacji korzystać ze słuchawek przez długie godziny. Nie natrafiłem też na jakiekolwiek problemy ze stabilnością połączenia ze smartfonem, jak i współpracy obu słuchawek ze sobą – w czasie testów nie zdarzyło się nawet najmniejsze przycięcie muzyki. Nie ma także problemu z opóźnieniami, które są minimalne – oglądanie wideo ze smartfonem OnePlus 6T było jak najbardziej możliwe.

RHA TrueConnect nie wypadały mi z uszu ani z silikonowymi nakładkami w rozmiarze średnim, ani z piankami o tej samej wielkości. Bez problemu mogłem także biegać ze słuchawkami w uszach, co nie powodowało efektu mikrofonowego. Słuchawki nadadzą się zatem dla osób aktywnych, ponieważ są odporne na pot i zalanie (norma IPX5). Można liczyć też na bardzo dobrą izolację od otoczenia. Słuchawki jak zwykle jeszcze nie wyeliminują w pełni zewnętrznych hałasów, ale stłumią je na tyle, że podczas odsłuchów nie powinna przeszkadzać nawet komunikacja miejska.

Niestety ogumowane tworzywa budzą wątpliwości. RHA TrueConnect wyglądają po odsłuchach wyjątkowo nieestetycznie, robią się tłuste od woskowiny usznej i potu, więc polecam mieć ze sobą chusteczki. Co ciekawe moje Jabry Active 65t również są pokryte podobną powłoką, ale w ich przypadku nie powoduje to problemu – nie wymagają tak częstej konserwacji. Ogumowane etui również chętnie zbiera odciski palców, co także nie ma miejsca w przypadku matowego pudełka z zestawu Jabra Elite 65t.

W teorii obsługa nie stanowi wyzwania. Przycisk na lewej słuchawce odpowiada za pauzowanie (jedno wciśnięcie), włączanie następnego utworu (dwa wciśnięcia) oraz poprzedniego (trzy wciśnięcia). Natomiast prawy przycisk pauzuje i kontroluje rozmowy (jedno wciśnięcie), zwiększa głośność (dwa wciśnięcia) oraz zmniejsza głośność (trzy wciśnięcia). Nie zabrakło także obsługi asystentów głosowych, wyzwalanych przytrzymaniem przycisków. Rozmowy telefoniczne są bardzo dobrej jakości, ale odpowiada za nie jedynie prawa słuchawka. Niestety nie ma opcji nasłuchu, więc najlepiej konwersuje się po wyjęciu lewej słuchawki z ucha. Inaczej nie słyszymy swojego głosu podczas rozmowy, co irytuje.

Pomysł na sterowanie był dobry, realizacja już gorsza. Należy pochwalić miękkość przycisków, dzięki czemu ich wciskanie nie powoduje bolesnego dociskania słuchawek do uszu. Niestety tym samym trudno wyczuć klik przycisków – są one niewystarczająco sprężyste, przez co szybkie trzykrotne wciśnięcie w trakcie chodu lub biegu nie zawsze się udaje. Zdarzało się, że zwiększałem głośność, zamiast ją zmniejszać. Możliwe jednak, że problem ten dotyczył jedynie egzemplarza testowego, ponieważ lewej przycisk spisywał się pod tym względem wyraźnie lepiej od prawego.

Niestety funkcjonalność mogłaby być wyższa. Zabrakło wbudowanych czujników, więc RHA TrueConnect nie oferują funkcji, którą uznawałem za standardową w tej cenie – po wyjęciu słuchawek z uszu muzyka jest dalej odtwarzana, trzeba zatrzymać ją ręcznie. Całe szczęście słuchawki wyłączają się po odłożeniu ich do pudełka. Nie można też wykorzystać wbudowanych mikrofonów do kontaktu z otoczeniem, co umożliwiają np. wspominane Jabry Active 65t. Nie ma też co liczyć na ANC, które nie jest standardem w dokach TWS, ale w tej cenie byłoby już mile widziane.

Czas działania jest dobry. Producent obiecuje do 5 godzin działania dla samych słuchawek, ale w praktyce można liczyć na realne 4 godziny lub trochę ponad. Samo etui naładuje słuchawki jeszcze cztery razy, co zasługuje na pochwałę. Pełne ładowanie słuchawek potrwa około dwie godziny, ale pierwsze piętnaście minut pozwoli już na dwie i pół godziny słuchania.

Oprogramowanie

Niestety producent nie przygotował aplikacji, nie ma więc możliwości przestrojenia lub konfiguracji słuchawek TrueConnect. Szkoda, bo w tej cenie oprogramowanie powinno być dostępne.

Specyfikacja

  • przetworniki: dynamiczne, 6 mm
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz
  • interfejs: Bluetooth 5.0
  • zasięg: do 10 m
  • funkcje: wodoodporność IPX5, szybkie ładowanie, obsługa asystentów, obsługa rozmów
  • czas działania: 5 godzin + 20 godzin z etui
  • masa: 13 g (słuchawki); 78 g (etui)

Brzmienie

  • Słuchawki: Campfire Audio Solaris, Atlas i Andromeda, FiiO FH7, FA7 i FA1, IMR R1 Zenith, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy, Brainwavz B400, Aune E1, iBasso IT01, Simgot EN700 PRO, Jabra Active 65t, Creative Outlier Air Sports
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila, Burson Playmate Everest, FiiO Q5s (AM3E i AM3B), Leckerton UHA-760, Astell&Kern AK XB10, FiiO BTR3, EarStudio ES100
  • DAP: Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200 (AMP1), FiiO M11, FiiO M5, OnePlus 6T
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz, Oriveti Affinity, FiiO LC-C i LC-D
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

Wstęp do odsłuchów RHA TrueConnect
Pierwszy odsłuch RHA TrueConnect zepsuł mi humor. Usłyszałem ścięty bas, niską rozdzielczość i mocno skompresowaną górę pasma. Muzyka brzmiała niczym utwory mp3 o głębi bitowej 64 kb/s. W sopranie było słychać charakterystyczną kompresję, szklistość i zniekształcenia. Nie mogłem uwierzyć, że słuchawki brzmią tak źle, dlatego zacząłem szukać winowajcy. Sparowałem je ponownie ze smartfonem, ale efekt był taki sam. Upewniłem się też, czy akumulatory są naładowane, bo czasami spadek jakości brzmienia jest efektem prawie rozładowanych akumulatorów. Również pudło.

Zajrzałem więc do ustawień Bluetooth w Androidzie dotyczących połączenia bezprzewodowego z tymi słuchawkami w smartfonie i odkryłem, że opcja „Dźwięk HD: AAC” jest wyłączona. Jej aktywowanie rozwiązało problem z dźwiękiem – jego jakość znacznie wzrosła. Co ciekawe, producent w ogóle nie wspomina o obsłudze kodeka AAC, a jakimś sposobem brzmienie z kodekiem SBC jest zniekształcone i mocno skompresowane. Jeśli więc napotkamy taki problem, to warto upewnić się, że słuchawki działają z aktywnym AAC, o ile dany smartfon w ogóle obsługuje ten kodek. Istnieje jednak szansa, że to moje bolączki to tylko jednostkowy przypadek. Słyszałem jednak skrajnie negatywne opinie o brzmieniu TrueConnect i nie zdziwię się, jeśli to właśnie efekt opisywanego problemu.

Brzmienie RHA TrueConnect
Gdy już wszystko było w porządku, okazało się, że słuchawki są zestrojone rozrywkowo. TrueConnect są raczej basowe, ale na dobrym ogólnym poziomie. Bas jest podkreślony w średnim i niskim zakresie, ma priorytet, więc brzmienie jest masywne i gęste. Słuchawki mają gładki i łagodny charakter w paśmie średnim i lekko przyciemniony, ale nadal przejrzysty sopran. Rozdzielczość nie jest topowa, słychać też, że priorytet miała muzykalność, a nie analiza. Brzmienie jest dość dynamiczne i energicznie, chociaż ogólny rezultat będzie zależny od doboru nakładek. Okazało się, że tipsy silikonowe powodują zbyt mocne podkreślenie basu, który jest napompowany i dominuje. Polecam więc sięgnąć po pianki z zestawu, które uspokajają niskie rejestry i rozjaśniają brzmienie. Z tego powodu opisu brzmienia dokonałem właśnie z piankami.

Bas gra bardzo ważną rolę w sygnaturze TrueConnectów. Jest podkreślony w midbasie, masywny i gęsty, a także dość ciężki. Ma jednak sporo energii, nie wlecze się gdzieś z tyłu, lecz trzyma szereg. Niskie tony brzmią sprężyście, są wibrujące i ocieplają barwę słuchawek. Rozrywka bierze górę nad analitycznością, ale instrumenty operujące dołem nadal mają zróżnicowaną fakturę – można wyłapać sporo detali w rezonowaniu strun gitar, uderzeniach klawiszy fortepianu lub w brzmieniu syntezatorów. Ciągle można posłuchać lżejszej muzyki, ale słuchawki najlepiej radzą sobie z masą gitar elektrycznych i basowych, beatem w rapie i mniej lub bardziej dynamicznymi gatunkami elektronicznymi operującymi subbasem.

Gdy z silikonowymi tipsami średnica się oddala i czasami ginie pod naporem basu, tak z piankami jest bliżej i jest bardziej zarysowana oraz mniej wygładzona. To nadal dość łagodna prezentacja środka, nasycona, ciepła i barwna, a tym samym spokojna w wyższym zakresie. Nie ma co liczyć na wyjątkowo techniczne i konturowe brzmienie, ale za to słuchawki angażują i relaksują. Szczegółów specjalnie nie brakuje, mimo że TrueConnecty nie są pod tym względem wybitne – w dźwięku gitar, wokalach lub instrumentach perkusyjnych da się wychwycić sporo smaczków. Z tego powodu rozdzielczość jest niezła, jak na muzykalne słuchawki typu TWS. Nie jest to jeszcze topowa półka, ale mimo tego spacerując po zatłoczonym mieście dobrze słuchało mi się różnych płyt, a sporo czasu spędziłem np. z metalem – słuchawki są odpowiednio gęste i masywne, by udźwignąć ciężar przesterowanych i przestrojonych gitar.

Wysokie tony są podawane spokojnie bez względu na zastosowane tipsy. W przypadku silikonów bardziej poddają się one niskim tonom, a z piankami efekt ten jest trochę mniej zauważalny, więc moim zdaniem pianki to najlepszy wybór. Nadal nie ma mowy o brzmieniu dla fanów wyjątkowo klarownego, jasnego lub nawet wyostrzonego przekazu – sopran pozostaje łagodny i stonowany, robi bezpieczny krok wstecz. Dzięki temu słuchawki nie męczą górą, a na zewnątrz, w hałasie miasta bas i tak staje się słabszy, więc góra wydaje się być trochę jaśniejsza. Sopran jest niezły, nie brzmi wyjątkowo cyfrowo, ale ma pewne braki w kontroli. Bywa lekko szeleszczący i minimalnie się gubi np. w skomplikowanych partiach talerzy perkusyjnych.

Scena jest przyzwoita. Głębia nadal nie zachwyca (przekaz jest spłycony, niewiele dzieje się w okolicy ramion), ale za to słychać stereo (dobra separacja kanałów), a scena jest wysoka. Ta ostatnia cecha stanowi rzadkość wśród słuchawek dokanałowych z Bluetooth, które często brzmią na jednej linii pomiędzy uszami. Separacja dźwięków w TrueConnectach jest niezła, ale z racji obfitego basu nie ma co liczyć na duże napowietrzenie – bas wydaje się wypełniać pustą przestrzeń pomiędzy instrumentami.

RHA TrueConnect vs inne słuchawki
RHA TrueConnect to jeszcze nie poziom Momentumów True Wireless od Sennheisera. „Bezkablowce” niemieckiej marki brzmią bardziej przestrzennie, są jaśniejsze w sopranie i lepiej kontrolowane w basie, a także bardziej rozdzielcze. Do tego można je nawet przestroić w aplikacji, czego dokonałem, łagodząc momentami zbyt rozdmuchany sopran. Według mnie słuchawki szkockiej marki są wyraźnie bardziej basowe i efektowne w brzmieniu, a także ciemniejsze i mniej przestrzenne. Jak to w audio, różnica jakościowa nie jest wyjątkowo drastyczna, ale Sennheisery Momentum True Wireless moim zdaniem górują nad RHA TrueConnect.

Konfrontacja z Jabra Active 65t zależy już w dużej mierze od osobistych preferencji – to zupełnie inne słuchawki od TrueConnect. Active 65t stawiają na zrównoważony, spokojny i bezpośredni przekaz, a tym samym bliższą i dość naturalną średnicę. To moim zdaniem bardziej ambitnie zestrojone słuchawki, które jednak nie radzą sobie z głębokim basem – nawet po skorzystaniu z korektora graficznego w aplikacji nie potrafią zabrzmieć masywnie i gęsto. W efekcie Active 65t lepiej radzą sobie w spokojnej muzyce, a w tej rozrywkowej prezentują się raczej od łagodnej strony. Przy nich TrueConnect są bardziej basowe, efektowne i masywne. Brzmią lepiej w nowoczesnej elektronice, ale także w ciężkim metalu ostatnich lat – Acive 65t bywają przy nich chude. Jakościowo wolę Jabry, ale np. albumu “Fear Inoculum” Toola słuchało mi się znacznie lepiej na słuchawkach RHA.

TrueConnect przypominają tańsze Creative Outlier Air Sports, które to również podkreślają bas i także mają tendencję spadkową przez środek aż po górę pasma, ale jest ona jednak mniej drastyczna. W efekcie Creative’y brzmią jaśniej, są bliżej równowagi. RHA oferują jednak wyższą rozdzielczość, prezentują więcej detali, mają czystszą średnicę i budują trochę większą scenę dźwiękową. Brzmienie RHA TrueConnect jest bardziej precyzyjne, nasycone i gładsze. Air Sports nie brzmią tak czysto w sopranie i średnicy, sprawiają wrażenie bardziej ziarnistych, piaszczystych, co rzutuje na rozdzielczość. Słychać, że TrueConnect to produkt z wyższej półki, ale pod względem opłacalności to Outliery robią lepsze wrażenie.

Podsumowanie

RHA TrueConnect to słuchawki, które mają wiele atutów. Są wygodne, wyglądają dobrze w uchu (mimo „antenek”), oferują rozbudowane sterowanie, długi czas pracy i wydajne etui. Samo pudełko jest rewelacyjnej jakości i zachwyca wzornictwem. To samo można powiedzieć o ilości i jakości nakładek. W zestawie nie brakuje nawet pianek, które do tych słuchawek są moim zdaniem lepszym wyborem od nakładek silikonowych. Można też liczyć na odporność na wodę i pot, niezłe tłumienie i dobrej jakości rozmowy. Brzmienie RHA docenią fani masywnego, soczystego i sprężystego basu, który robi wrażenie średnim i niskim zakresem. Dźwięk jest ogólnie łagodny, czysty i gładki.

Niestety wad jest sporo. Słuchawki nie brzmiały poprawnie z kodekiem SBC, który uruchomił się domyślnie na OnePlusie 6T. Konieczne było ręczne włączenie AAC, ale na szczęście operację taką trzeba wykonać jednorazowo. Sterowanie bywa problematyczne przez zbyt miękkie przyciski o niezbyt wyczuwalnym kliku, a matowa powłoka mocno się brudzi. Niestety nie ma też wsparcia dla zaawansowanych kodeków, aktywnej redukcji hałasu czy aplikacji. Brakuje też opcji nasłuchu otoczenia, bardzo praktycznej w wielu sytuacjach.

Werdykt: RHA TrueConnect to bardzo dobre słuchawki dla fanów basowych brzmień, które niestety są za drogie w stosunku do tego, co oferują. Korzystało mi się z nich przyjemnie, ale 699 zł to zbyt wygórowana cena. Myślę, że producent mógł oszczędzić na tipsach, aluminiowej blaszce i etui, a tym samym zestroić słuchawki mniej basowo – wtedy TrueConnect byłyby bardziej atrakcyjne. Jeśli jednak słuchawki stanieją, wówczas warto będzie po nie sięgnąć.

Zalety:
+ dobre wykonanie
+ ciekawe wzornictwo (mimo specyficznej konstrukcji)
+ wysoka ergonomia
+ niezłe tłumienie
+ rozbudowana obsługa
+ USB typu C
+ dobrej jakości rozmowy
+ świetne etui
+ niezły czas pracy
+ basowe brzmienie o rozrywkowym, ale nadal rozdzielczym charakterze

Wady:
– problemy z dźwiękiem bez aktywnego kodeka AAC
– brak aplikacji
– przeciętne przyciski
– brak ANC i wsparcia dla kodeka aptX, a także funkcji nasłuchu otoczenia
– basu mogłoby być mniej

Sprzęt dostarczył:

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fibae

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here