FiiO BTR3 jest najnowszym i zarazem najbardziej zaawansowanym adapterem w portfolio azjatyckiej marki. Tym razem układ Bluetooth to Qualcomm CSR8675 z obsługą nowoczesnych kodeków, a za brzmienie odpowiada przetwornik ze wzmacniaczem Asahi Kasei AK4376A.

FiiO idzie za ciosem. Po udanym modelu BTR1 producent wprowadził do sprzedaży unowocześniony, ale budżetowy uBTR, który również miał się czym pochwalić, ale celował w mniej wymagających użytkowników. Wygląda na to, że BTR3 jest odwrotnością uBTR i ma zadowolić najbardziej wymagających. Nowy model obsługuje kodeki SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX LL, LDAC i LHDC, posiada USB typu C oraz moduł NFC, a ponadto może działać jako DAC USB. Producent obiecuje też wzorowe wykonanie, wpadające w oko wzornictwo i 11-godzinny czas pracy. Co potrafi FiiO BTR3 i jak wypada w porównaniu z BTR1 i uBTR?

Wyposażenie

REKLAMA
fiio

W zestawie z adapterem BTR3 są:

  • smycz;
  • kabel USB C-USB A;
  • instrukcja obsługi oraz dokumentacja.

Smycz to cienka taśma o długości 45 cm, dosyć solidnie spleciona, z plastikowym mocowaniem zawieszki. Kabel USB wygląda na trwały, posiada matową izolację i smukłe wtyczki, a mierzy 16 cm bez uwzględniania wtyczek.

Konstrukcja

Widać, że FiiO BTR3 to najbardziej zaawansowany adapter w ofercie marki. Wygląda rewelacyjnie i jest równie dobrze wykonany. Producent, podobnie jak w przypadku modelu uBTR, postawił na minimalistyczne wzornictwo bez zbędnych ozdób. Kształty są delikatne, a dominuje czerń – front połyskuje, a obudowa jest matowoczarna. Przedni panel jest szklany i posiada zaoblone krawędzie, podobnie jak wyświetlacze w smartfonach.

 

Frontowy panel skrywa dwa elementy, czyli podświetlone logo oraz oznaczenie modułu NFC. Oba elementy są bardzo dyskretne – znaczek NFC jest szary, a logo marki widać po włączeniu urządzenia, kiedy jest podświetlane przez wielokolorową diodę. Szklany panel jest przyjemny w dotyku, sprawia wrażenie grubego i trwałego.

Obudowa jest podłużna i posiada zaoblone rogi oraz krawędzie. Wszystkie przyciski trafiły na prawą stronę, a są to: okrągły włącznik, podłużny przycisk wielofunkcyjny oraz długa i wklęsła regulacja głośności. Pomiędzy włącznikiem a przyciskiem wielofunkcyjnym jest także szczelina mikrofonu. Górna i lewa ścianka pozostały puste, a złącza (wyjście słuchawkowe 3,5 mm oraz USB typu C) ulokowano na spodzie adaptera.

Spód adaptera zajmuje klips ozdobiony białym logo marki. Element jest również aluminiowy, odchyla się na mocnej sprężynie, posiada dwa mocno odstające zęby, z których jeden zapiera się o wgłębienie w obudowie. W górnej części jest także otwór do zamocowania smyczki z zestawu.

Ergonomia i użytkowanie

BTR3 jest największym adapterem w ofercie FiiO. Jego wymiary nadal pozostają jednak kompaktowe – urządzenie jest mniejsze od najmniejszych odtwarzaczy muzyki, a także niewiele większe niż FiiO BTR1. Konstrukcja jest jednak cięższa, waży około 26 gramów, czyli prawie 6 gramów więcej od BTR1 (20,5 g) i 13 gramów więcej od uBTR (13 g). BTR3 przypięty do kołnierza koszulki lub kieszonki może już naciągać materiał. Lepiej przypinać adapter do spodni lub zawieszać go na szyi.

Obsługa jest łatwa i wygodna, a możliwości adaptera imponują. Pierwszy przycisk (okrągły) to włącznik (przytrzymanie przez 3 sekundy), który pozwala na przełączanie pomiędzy sparowanymi urządzeniami (dwa szybkie kliknięcia) oraz uruchamianie trybu DAC USB (trzy szybkie kliknięcia). W ostatnim przypadku należy najpierw rozłączyć urządzenia Bluetooth, podłączyć BTR3 do komputera i dopiero zainicjować tryb DAC-a USB. Kolejny przycisk odpowiada za pauzowanie i wznawianie muzyki (pojedyncze kliknięcia), uruchamianie parowania (przytrzymanie przez 5 sekund) oraz asystenta głosowego (podwójne kliknięcie). Regulacja głośności zmienia natężenie dźwięku po krótkich wciśnięciach, a przełącza utwory po przytrzymaniu (minus włącza następny utwór, plus poprzedni). Możliwa jest więc pełna obsługa muzyki i rozmów bez sięgania po smartfona.

Dioda na froncie pulsuje, ale powoli i dosyć łagodnie – światło jest czytelne, ale nie razi oczu. Kolor diody sygnalizuje ładowanie, stan akumulatora oraz aktywny kodek dźwięku. Niebieski odpowiada transmisji SBC, turkusowy AAC, biały to LDAC (oraz funkcja DAC USB), zielony to kodek LHDC, różowy aptX oraz aptX Low Latency, a żółty sygnalizuje aptX HD.

Niestety znowu podpadło mi NFC. Nie działało w modelu uBTR, nie działa też i w BTR3. Objawy są takie same – smartfon OnePlus 5 potwierdza dźwiękiem parowanie, ale do niego nie dochodzi. Za pomocą NFC mogę jedynie rozłączyć urządzenia, ale nie mogę ich ponownie połączyć. To dziwna sytuacja, ponieważ z żadnym innym sprzętem nie miałem takich problemów, a sprawdziłem NFC OnePlusa 5 z dziesiątkami słuchawek i głośników Bluetooth.

BTR3 posiada największy akumulator z rodziny adapterów FiiO. Jego pojemność to 300 mAh. Dla porównania BTR1 posiada akumulator 205 mAh, a uBTR 120 mAh. Producent obiecuje do 11 godzin działania w transmisji AAC z muzyką w formacie MP3 i niezbyt wymagającymi słuchawkami. Czas działania ulegnie skróceniu jeśli postawimy na muzykę bezstratną lub gęste formaty i sięgniemy po kodeki LDAC lub aptX HD. Z muzyką FLAC 16-bit w kodowaniu LDAC i aptX/aptX HD uzyskiwałem około 8-9 godzin działania bez przesadzania z poziomem głośności. Jest więc trochę lepiej od BTR1 czy uBTR, ale to też nie rewelacyjne rezultaty.

W trakcie testów nie natrafiłem na problemy z zasięgiem. We współpracy z OnePlusem 5 sygnał był stabilny – mogłem spokojnie poruszać się po średniej wielkości mieszkaniu, jak i spacerować po zatłoczonym mieście bez zrywania sygnału. Jakość rozmów nie powalała –rozmówców słyszałem dobrze, ale oni narzekali na przytłumienie i oddalenie mojego głosu. Jeśli ważne są rozmowy telefoniczne, to najlepiej przypinać BTR3 bliżej ust.

Specyfikacja

  • interfejs: Bluetooth 4.2 z NFC
  • zasięg: do 30 m (otwarta przestrzeń)
  • układ: Qualcomm CSR8675 (profile HFP, HSP, A2DP, AVRCP)
  • przetwornik: Asahi Kasei AK4376A
  • obsługa kodeków: SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX Low Latency, LDAC, LHDC
  • mikrofon: wbudowany, wielokierunkowy z Qualcomm cVc
  • wyjście: 3,5 mm
  • impedancja wyjściowa: 0,3 Ω
  • obsługa słuchawek: zalecane 16-100 Ω
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (aptX), 20 Hz-40 kHz (LDAC)
  • moc: 25 mW @ 32 Ω, 33 mW @ 16 Ω
  • przesłuchy międzykanałowe: >75 dB
  • THD+N: <0,003% (1 kHz, LHDC)
  • SNR: 120 dB
  • akumulator: 300 mAh
  • czas pracy: do 11 godzin (przez AAC)
  • czas ładowania: 1,5 godziny
  • wymiary: 58 x 25 x 10,4 mm (bez klipsa)
  • masa: 26 g

Brzmienie

  • Słuchawki: 1MORE H1707, Master&Dynamic MH3, Campfire Audio Andromeda, Polaris i Comet, Oriveti New Primacy, FiiO FH5, F9 PRO, Aune E1, iBasso IT01, Simgot EN700 PRO, Brainwavz B400, Alpha & Delta D6
  • DAC/AMP i wzmacniacze: FiiO Q5 (AM3B), Leckerton UHA-760, Astell&Kern AK XB10, FiiO BTR1, FiiO uBTR
  • DAP: Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200, iBasso DX150, FiiO X5 III, FiiO M7, OnePlus 5

Odsłuchów BTR3 dokonałem za pomocą smartfona OnePlus 5. Korzystałem głównie z kodeków LDAC i aptX, a aplikacją odtwarzającą był foobar2000.

FiiO BTR3 jako adapter Bluetooth
FiiO BTR3 reprezentuje wyraźnie wyższy poziom niż uBTR, a jest też lepszy od BTR1. BTR3 brzmi jednak trochę inaczej od pierwszego wcielenia adaptera, więc na ostateczny werdykt będą miały wpływ preferencje oraz synergia, która w tym przypadku jest niezwykle ważna. Zanim przejdziemy do porównań i zgrania ze słuchawkami, zacznijmy od opisu samego BTR3, który okazuje się brzmieć w dosyć naturalny i zrównoważony sposób, ale z nutką ciepła. Jest gładki i przystępny w odbiorze, ale nadal dynamiczny i angażujący.

FiiO BTR3 oferuje brzmienie odpowiednio dociążone i wypełnione w dole. Bas nie jest ekstremalnie podbity, nie dominuje i nie zalewa dźwięku, ale stanowi ważną składową muzyki – mały akcent przypadł na midbas, ale adapter może pochwalić się też konkretnym zejściem w subbas. Bas brzmi lekko ciepło i gładko, ale nie jest zupełnie zmiękczony i rozmyty, przekazuje sporo detali i różnicuje fakturę instrumentów. Podoba mi się też dobra dynamika i kontrola dołu – bas się nie rozjeżdża, brzmi w sposób zwarty i gęsty. Potrafi odpowiedni uderzyć, szybko pulsować, wolno się przelewać, a także, gdy muzyka tego wymaga, zabrzmieć bardziej technicznie i szkicowo.

Środek jest naturalny, czyli ciut bliższy w niższym zakresie, co nadaje brzmieniu lekkiego ciepła. Jednak wyższy zakres nie został wycięty, więc brzmienie jest nadal bezpośrednie i odpowiednio zarysowane. FiiO BTR3 nie brzmi szorstko lub piaszczyście, nie jest ostry i nie kłuje. Moim zdaniem brzmienie przechyla się raczej w stronę przyjemności z odsłuchów i naturalności niż techniczności i neutralności, ale jest to zależne od danego połączenia. BTR3 nadal nie szczędzi rozdzielczości i detali, ale brzmi muzykalnie i jest przyjemny w odbiorze. Efekt jest moim zdaniem bardzo dobry – z satysfakcją słuchałem jazzu, lżejszego rocka, ciężkiego metalu lub elektroniki, zarówno klasycznej, jak i nowoczesnej.

Góra jest mocno zależna od synergii. Z niektórymi słuchawkami wydaje się ścięta, a z innymi jest mocno rozciągnięta i swobodna. BTR3 może złagodzić i uspokoić sopran, a w innym przypadku zupełnie nie ograniczać pasma, prezentując brzmienie w sposób swobodny i otwarty. W najbardziej optymalnej sytuacji góra pasma jest obecna, bliska i czytelna, ale łagodna. Nie gasną damskie wokale, smyczki, dęciaki lub talerze perkusyjne, ale BTR3 nie wzmacnia sybilizacji ani nie wyostrza dźwięku. Uzyskano to bez efektu przyciemnienia lub zawoalowania, więc nie ma dystansu do muzyki, ale dźwięk nie jest natarczywy lub agresywny.

Przestrzeń jest optymalna. BTR3 nie bije rekordów pod względem rozmiarów sceny dźwiękowej, ale efekt już satysfakcjonuje. Wymiary sceny są proporcjonalne, czyli kuliste. Adapter nie wycina stereofonii, ale jeszcze nie rozrywa muzyki na połówki. Dobre wrażenie robią także głębia oraz wysokość sceny – instrumenty są pozycjonowane także powyżej i poniżej linii uszu. Dźwięki trafiają zarówno w obszar głowy, jak i poza nią. W większości przypadków separacja jest dobra, ale już napowietrzenie jest mocno zależne od synergii – niektóre słuchawki brzmiały w sposób otwarty i mocno odseparowany, podczas gdy innym brakowało „oddechu”.

FiiO BTR3 i słuchawki
Synergia jest bardzo, ale to bardzo ważna. FiiO BTR3 to świetny przykład tego, jakie znaczenie mają konkretne połączenia ze słuchawkami. Podczas testów okazało się, że pewne konfiguracje dają dużo lepsze rezultaty. Niektóre słuchawki brzmiały zaskakująco klarownie i swobodnie w sopranie, a także w sposób zarysowany i precyzyjny w średnicy. Inne grały zgodnie ze swoim charakterem, tak jakby BTR3 był przezroczysty i zupełnie nie ingerował w brzmienie. Zdarzały się jednak słuchawki, które z BTR3 łagodziły się w sopranie, ocieplały i wygładzały, często zbyt intensywnie. Trudno wyczuć ogólną zależność.

Zacząłem odsłuchy od słuchawek FiiO. Okazało się, że FH5 zgrały się gorzej z BTR3, niż tańsze FiiO F9 PRO. FH5 brzmiały cieplej niż zazwyczaj, ciasno i z brakami w napowietrzeniu sceny. Nie rozwinęły skrzydeł pod względem jakościowym, ale i tak brzmiały nieźle. F9 PRO znalazły natomiast idealną synergię – BTR3 złagodził to lekkie wyostrzenie w górze pasma, zapewnił słuchawkom optymalne warunki sceniczne, nie ograniczył basu i rozdzielczości.

Ze słuchawkami Campfire Audio dźwięk był wyraźnie jaśniejszy niż z dokami od FiiO. Bardzo przyzwoicie wypadło połączenie z hi-endowymi Andromedami od Campfire Audio, które potrafią brzmieć technicznie, a czasami sucho, więc gładkość BTR3 im nie zaszkodziła. Góra zabrzmiała zaskakująco klarownie, bas znalazł się bliżej, brzmienie było mocno odseparowane i dosyć przestrzenne. Podobnie jak z FH5, nie było to jednak maksimum możliwości modelu Andromeda, ale takiej konfiguracji i tak słuchało się bardzo dobrze. Dobre efekty dało też połączenie z Campfire Audio Polaris, czyli słuchawkami bardziej rozrywkowymi i mniej średnicowymi od modelu Andromeda. Tutaj również góra była mocniejsza niż w przypadku słuchawek FiiO, bardziej rozciągnięta, ale nadal przyjemna w odbiorze. Bardzo dobrze zgrały się także jednoprzetwornikowe Campfire Audio Comet, brzmiały klarownie bez względu na wybrane tipsy.

Jasno i przestrzennie brzmiące Oriveti New Primacy także nie narzekały. Nadal brzmiały precyzyjnie i analitycznie, ale stały się trochę spokojniejsze i przyjemniejsze w odbiorze. Dobre wrażenie robiła separacja kanałów i instrumentów – dźwięk był precyzyjny i kontrolowany, jak przystało na te słuchawki. Rewelacyjnie zgrały się Aune E1 – brzmiały jak należy, przestrzennie, rozdzielczo, klarownie, ale z głębokim basem, zarazem szczegółowo i muzykalnie. Było to jedno z najlepszych połączeń dla Aune E1, jakich słuchałem. Podstawowy model iBasso, czyli IT01, nie zyskał niespodziewanie na ilości sopranu, ale też nie uspokoił się w górze – brzmiał zgodnie ze swoim charakterem. Dobrze wypadły także Simgoty EN700 PRO, które popisywały się sceną, kontrolą i muzykalnością przy zachowaniu wysokiej rozdzielczości. Jasne i przestrzenne Alpha&Delta D6 nadal prezentowały rozciągniętą górę, ale zabrzmiały trochę pełniej w basie i nieznacznie cieplej w średnicy.

Sięgnąłem także po mobilne słuchawki nauszne z platformy testowej, czyli Master&Dynamic MH30 oraz 1MORE H1707. Oba modele pokrywają przeciwległe spektra brzmienia, ale jedne i drugie trafiły na synergię. Słuchawki Master&Dynamic MH30 są ciepłe, przyciemnione i masywne – brzmią średnim basem i niską średnicą. Tak też zabrzmiały z BTR3, chociaż góra była nieźle zaznaczona, co im przypasowało. 1MORE H1707 brzmią już bardziej subbasowo i sopranowo, mniej stawiają na średnicę. W ich przypadku góra była spokojna, a pasmo średnie stało się bliższe, więc ogólny efekt również był korzystny. H1707 nadal czarowały w elektronice, ale zabrzmiały dobrze także w jazzie, klasyce i starszej elektronice.

FiiO BTR3 vs inne adaptery
Ze względu na niespodzianki synergiczne trudno porównać ze sobą poszczególne adaptery. Jakościowo poziom jest pod pewnymi względami podobny do BTR1, a pod innymi wyższy. Pierwsza wersja adaptera jest bardziej przewidywalna, mniej podatna na synergię, ale w przypadku dobrego zgrania to BTR3 pokaże przewagę.

Testowany niedawno FiiO uBTR również brzmi gładko i muzykalnie, ale generuje mniejszą scenę, płytszy bas i gorzej kontrolowaną górę. Słychać, że rozdzielczość dźwięku jest niższa, przekaz nie jest tak czysty i klarowny. Wprawione ucho w modelu BTR3 wychwyci lepszą kontrolę pasm, większą ilość detali i bardziej trójwymiarową scenę.

Inaczej wypada konfrontacja z BTR1. Zarówno BTR1, jak i BTR3 w wielu sytuacjach oferują podobny poziom jakościowy, ale często różnią się charakterem. Scena dźwiękowa BTR1 jest również spora, ale BTR3 brzmi trochę szerzej, mocniej separując kanały. BTR1 za to bardziej zarysowuje górę i wyższą średnicę, co robi w sposób konsekwentny. W dobrej synergii BTR3 prezentuje górę trochę spokojniej, a bas pełniej, więc jest przyjemniejszy w odbiorze. Moim zdaniem BTR1 jest ogólnie bardziej analityczny i neutralny, a BTR3 muzykalny i nieznacznie gładszy. Werdykt może być zatem zależny od preferencji.

Ciekawie wypada porównanie z Astell&Kern AK XB10 przez wyjście 3,5 mm, który brzmi trochę mocniejszą kreską od BTR3, a także bardziej zarysowaną górą, ale spokojniejszą niż BTR1. BTR3 brzmi jednak w sposób bardziej zrównoważony i trochę bliższy w średnicy od XB10, a sopran adaptera FiiO jest bardziej naturalny. Scena jest podobnych rozmiarów, ale ponownie słychać mocniejszą separację kanałów w BTR3, co przekłada się na szerszą przestrzeń. Całościowo poziom obu adapterów jest już wysoki, ale nie można zapomnieć, że adapter Astell&Kern posiada także wyjście 2,5 mm, które jest jeszcze lepsze sonicznie od gniazda 3,5 mm.

FiiO BTR3 jako DAC USB
Brzmienie w trybie DAC-a USB jest trochę inne niż przez Bluetooth. Dźwięk jest wyraźnie jaśniejszy i bardziej neutralny tonalnie. Góra jest mocniej zarysowana i swobodniejsza, a pasmo średnie mniej ocieplone, a bardziej wyraziste w wyższym zakresie. Bas nadal brzmi blisko i gęsto, ale trochę bardziej energicznie. Jedynie scena dźwiękowa jest mniejsza – instrumenty są eksponowane bardziej w obszarze głowy, a separacja kanałów nie jest tak kontrastowa, jak przez Bluetootha.

Ma to swoje plusy, ale i minusy. W trybie DAC USB jest mniej niespodzianek synergicznych, a do tego mamy do dyspozycji jakby dodatkową sygnaturę, co docenią fani eksperymentów brzmieniowych. Co innego jeśli okaże się, że nasze słuchawki w konfiguracji z BTR3 brzmią świetnie przez Bluetooth, za to niezbyt zgrywają się w trybie DAC-a USB – w ten sposób tracimy ważną funkcję. Może zdarzyć się także przykra niespodzianka, czyli odwrotna sytuacja, gdy BTR3 zabrzmi lepiej jako DAC USB, a gorzej w trybie Bluetooth, który w końcu stanowi priorytet.

Podsumowanie

FiiO BTR3 można rozpatrywać dwojako. To z jednej strony świetny adapter Bluetooth, który wygląda znakomicie, jest wzorowo wykonany, wygodny i niepozbawiony nowinek technologicznych. Urządzenie brzmi też na wysokim poziomie, oferując dużą przestrzeń, rozciągnięta górę pasma, bliską średnicę i dużo detali. Dźwięk jest zrównoważony, ale, dzięki nutce ciepła, naturalny. Urządzenie jest też podatne na synergię, więc zaangażuje audiofanów do eksperymentów.

Z drugiej strony synergia może być zbawieniem lub utrapieniem. W jednej sytuacji słuchawki zabrzmią z BTR3 zgodnie ze swoim charakterem, w innej zaprezentują łagodniejszą górę i cieplejszy oraz gładszy charakter, a w jeszcze innej zabrzmią precyzyjnie, jasno, rozdzielczo i klarownie. Może więc zdarzyć się, że wrażenia pokryją się z moim opisem brzmienia lub zupełnie nie, na co uczulam przy wyborze BTR3.

Abstrahując od dźwięku, BTR3 ma pewne braki użytkowe. Jest niestety dosyć ciężki, więc w praktyce sprawdza się trochę gorzej od BTR1 lub uBTR. Niestety, tak jak w przypadku uBTR, moduł NFC ponownie nie działał poprawnie, co sprawdzałem także z innymi telefonami, nie tylko z OnePlusem 5. Możliwe jednak, że mam po prostu pecha i nabywca BTR3 nie uświadczy żadnych problemów z NFC. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze wyjścia 2,5 mm, więc Astell&Kern XB10 okazuje się być mocnym konkurentem nowego adaptera FiiO.

Całościowo uważam, że FiiO BTR3 to bardzo dobry sprzęt i pozycja godna uwagi w cenie około 70-80 dolarów amerykańskich. Większość połączeń było udanych, więc moim zdaniem warto sprawdzić zgranie z adapterem, bo efekty mogą być znakomite. Świetne rezultaty dało np. połączenie ze sprzętem Campfire Audio, FiiO F9 PRO, Simgotami EN700 PRO oraz Aune E1, które brzmiały tak dobrze, jak „po kablu”. Takich konfiguracji słuchałem z czystą przyjemnością.

Dla FiiO BTR3

Zalety:
+ smycz w zestawie
+ minimalistyczne wzornictwo
+ wzorowe wykonanie
+ łatwa obsługa oraz poręczne wymiary
+ USB typu C
+ wysoka funkcjonalność (wsparcie dla zaawansowanych kodeków, tryb DAC USB)
+ długi czas pracy
+ czysty sygnał, sporo mocy
+ podatność na synergię (może być wadą)
+ rozdzielcze, przestrzenne i precyzyjne brzmienie, duża scena, sporo powietrza, mocna separacja kanałów

Wady:
– problematyczne NFC
– synergia jest niezwykle ważna
– inne brzmienie w funkcji DAC USB
– dosyć duża masa

Sprzęt dostarczył:

fiio

REKLAMA
mip

1 KOMENTARZ

  1. Dzisiaj kupiłem 🙂 Mam nadzieję, ze będzie dobrym lekarstwem na bardzo drogie słuchawki bluetooth. Zamierzam używać z Xiaomi Pro HD lub z słuchawkami AKG od Samsunga, pozdrawiam! Oby tylko rzeczywiście nie były za ciężkie na siłownię 😀

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here