Ergonomia i użytkowanie



Nie czepiałbym się tak wyglądu, gdyby design przekładał się na ergonomię. Jest dobrze, ale wady są ewidentne. Zacznijmy jednak od zalet.

Wypinane kable w dwóch wersjach to zdecydowany plus. Są mocne, a wpina się je dowolnie – słuchawki są symetryczne i to od wtyków (te trzymają się solidnie) zależy, gdzie wypadnie dany kanał.

zdjecie
zdjecie

 

REKLAMA
fiio

Opaska pałąka samoczynnie dostosowuje rozmiar i również spełnia swoje zadanie, a do tego jest na tyle szeroka że dobrze stabilizuje słuchawki na głowie, nie uciska. Nacisk pałąka jest także optymalny – słuchawki dobrze przylegają do uszu, nie cisną małżowin, mimo że dla niektórych nauszniki będą w połowie nauszne, a w połowie wokółuszne. Są i tak większe niż te z Focal Spirit Professional lub Classic, nieźle osiadają na głowie i dobrze przylegają do twarzy.

Niestety, oplot przewodów mocno “mikrofonuje” – ciągle słychać jego szuranie, przy każdym ruchu, gdy ociera się o ubranie. Do tego jest elastyczny, wygodnie się zwija, ale przez to także plącze, co dotyczy zwłaszcza dłuższego kabla. Przewód mobilny wyposażony został w pilot z dużym, gumowanym przyciskiem, ale tylko pojedynczy. Można go wygodnie wcisnąć tylko na środku, a nie ma żadnej wypustki wyczuwalnej pod palcem.

Pałąk to niestety też pudło. Jest sztywny, wielki i także rezonuje, a wręcz dzwoni. Raczej rzadko się go dotyka, ale lepiej o nic nie zahaczyć.

Tłumienie jest niezłe, ale to bardziej wytłumienie otoczenia niż pełne odizolowanie od hałasu. Podczas słuchania muzyki domownicy czy przeciętny hałas miasta nie powinny przeszkadzać, ale słuchawki nie odetną od świata – Focale serii Spirit izolują mocniej. To też nie wytłumienie Sennheiserów HD 25-1, ale Meze 99 Classics są jednak wygodniejsze od obu, chociaż nauszniki dosyć szybko zaczynają grzać uszy.

 

Specyfikacja


  • przetworniki dynamiczne 40 mm, mylarowe membrany, magnesy neodymowe
  • pasmo przenoszenia: 15 Hz – 25 kHz
  • skuteczność: 103 dB
  • impedancja: 32 Ohm
  • średni pobór mocy – 30 mW, maksymalny – 50 mW
  • przewód: 1,2 m oraz 3 m, OFC, wzmacniany Kevlarem
  • waga: 290 g

 

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: MrSpeakers Ether, Fostex TH-x00, Beyerdynamic DT 1770 Pro, Audio-Technica ATH-R70X, AKG K612 Pro, AKG K551, Focal Spirit Professional
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso, AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA760, Zorloo ZuperDAC
  • DAP: iBasso DX90, FiiO X7
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Profigold Sky, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

 

Jeśli wygląd nie przypada do gustu, to brzmienie będzie rekompensatą – to wysoka półka. Osiągnięto solidny poziom – wysoką rozdzielczość, dobrą dynamikę, a do tego sporo detali. To dźwięk bliski równowagi, ale podany w bardzo muzykalnej formie. To „funowe” słuchawki, ale całe szczęście nie uzyskano tego V-ką. Wręcz przeciwnie – średnica to obecne, bliskie pasmo, co jednak wcale nie ujmuje uniwersalności, bo na 99 Classics słucha się świetnie zarówno jazzu, jak i elektroniki.

Obawiałem się basu – pojawiały się opinie, że jest mocny i jest go dużo. Pewnie zależy od sprzętu i muzyki, a może to źródła pompowały dodatkowy bas. To z pewnością nie są chude słuchawki – dół jest zaokrąglony, lekko podkreślony w midbasie, ale raczej nie określiłbym ich mianem basowych. Według mnie ilość dołu jest optymalna, jak na słuchawki przenośne tego typu, o muzykalnym charakterze. Nie przepadam za przesadnie dużą ilością basu, a Meze 99 pod tym względem mi nie podpadły. Niskie tony są ciepłe, odpowiednio dynamiczne, kształtne. Są nieźle kontrolowane, odpowiednio zwarte, ale to trochę obfitsza, masywniejsza i gęstsza prezentacja. Nie jest to analityczne, punktowe rysowanie dźwięku, jest trochę bardziej soczyście, ale nadal przyzwoicie pod względem szczegółów. Odbieram niskie tony jako miękkie, zwłaszcza w porównaniu z Focalami Spirit Professional. Meze mają odpowiedni atak, ale nie uderzają sztywno i bardzo mocno, a łagodniej. Dobrze brzmi kontrabas, gitara basowa, przyzwoicie schodzą subbasowe sample, chociaż według mnie akcent padł raczej na midbas, a przez to ubytki w subbasie.

Średnica jest równa i bliska. Rzeczywiście brzmi dosyć naturalnie, z lekkim ciepłem. Wokale są bezpośrednie, męskie i damskie głosy bliskie, klarowne. Dobrze brzmią gitary, perkusyjne kotły i werble. Wrażenie robi wspinający się po skali kontrabas, przyjemnie brzmią smyczki, a dobre wrażenie robią dęciaki – trąbki są mocne i żywe, zaś saksofon masywniejszy i gęsty. Słychać pewną gładkość, nie jest to idealnie wierna sygnatura. Jest w niej coś łagodnego, co nadaje dźwiękowi muzykalnego szlifu. Nie jest to twarde, kanciaste, surowe granie, dźwięk nie jest rysowany technicznie, szorstko. To nie laboratorium – daleko 99 Classics do suchości i sterylności. Przekaz jest nasycony, przyjemny. Wszystkiego słucha się bardzo dobrze, nawet gdy w grę wchodzi nowsza elektronika z bardziej syntetycznym brzmieniem, mocniejszym basem i czystszą średnicą.

Sopran nie psuje odbioru i pasuje do reszty. Nie przyciemniono lub nie wyostrzono dźwięku, strojenie znowu wstrzela się w sensowne optimum. Nie ma efektu zgaszenia, jest odpowiednio jasno, bezpośrednio i czysto. Nie ma też wrażenia dystansu do dźwięku, tym samym góra nie kłuje, nie syczy, nie jest ostra, nie szumi i nie szeleści. Talerze precyzyjnie cykają i nie zlewają się, a sample brzmią mocno i czysto. Wokale są odpowiednio doświetlone, z kolei sopran wspiera średnicę, bez efektu oderwania od wyższego środka. Określiłbym to pasmo także mianem gładkiego, łagodnego, bez ostrych krawędzi, przesadnie twardego rysowania dźwięku.

Scena to według mnie słabszy element. Nie ma problemów z powietrzem czy separacją, a źródła pozorne są kształtne, masywne. Dźwięk rozciąga się w szerokości, potrafi wyjść przed twarz lub wycofać się w okolice ramion. Słychać też zróżnicowanie w wysokości sceny, ale przestrzeń odbieram jako małą – dźwięki są bardzo blisko twarzy, często przyklejone do uszu, a czasami w głowie. Ekspozycja instrumentów nie irytuje, nie męczy i nie osacza, ale chciałoby się trochę większego dystansu, swobody. To jednak mniejsze słuchawki przenośne, zamknięte, o dosyć płytkich kopułkach i w takim kontekście (i cenie) nie jest źle.

 

Meze 99 Classics i słuchawki

Wspominane Focale Spirit Professional lub Classic to słuchawki z innej bajki, szczególnie wersja Pro. To monitorowe granie, precyzyjne, rozdzielcze oraz mocno zarysowujące dźwięk. Słychać pewne podobieństwa w koherencji pozycjonowania, scenie o raczej kameralnych rozmiarach. Focale Professional to jednak bardziej surowe brzmienie, dynamiczne, szybkie, punktowe w basie i przekazujące więcej informacji w każdym paśmie. Nie są jednak tak łagodne, przyjemne w odbiorze. Meze 99 są przy nich lekkostrawne, przyjemne, relaksujące. Nadal wybieram Focale jako lepsze, ale gdy trzeba mi było muzykalności, po rumuńskie słuchawki sięgałem równie chętnie.

AKG K551 to bardziej neutralna, mniej ciepła sygnatura. Słuchawki są trochę lżejsze, spokojniejsze w basie (krok wstecz), za to większe scenicznie. Wydaje się na nich, że jest więcej miejsca wokół muzyków, większy dystans do dźwięku, jego otwarcie, ale kosztem nasycenia dźwięku. To również pewna gładkość, ale mniej intensywna niż w Meze 99 — K551 są bardziej analityczne.

Master&Dynamic MH40 bardziej odpowiadają mi pod względem wyglądu, ale brzmieniowo mogą okazać się gorsze. MH40 to dużo mocniejszy bas, silny atak, większe napompowanie przełomu subbasu i midbasu. Meze stawiają na bardziej uniwersalny przekaz, wyższą rozdzielczość i jaśniejsze brzmienie. MH40 będą przy nich raczej ciemniejsze, mocniej zagęszczone, również małe w scenie, ale tym samym ciaśniejsze – 99 Classics mimo niedużej sceny mocno separują, napowietrzają przekaz.

Według mnie Meze to jeszcze nie poziom Oppo PM-3. Te ostatnie to jednak słuchawki planarne o bogatszej średnicy, mocniej zarysowanym dźwięku, ale jednocześnie ciemniejszym charakterze sopranu. Nie są tak gładkie, przez co Meze mogą okazać się mniej rozdzielcze, jakby złagodzone. Różnica w cenie jest prawie dwukrotna, a dla wielu to 99 Classics mogą okazać się tymi ciekawszymi, przyjemniejszymi.

Nie znam jeszcze nowych wersji mobilnych Sennheiserów, ale pierwsze Momentum to słabsze słuchawki od 99 Classics – rozdzielczość, uniwersalność, muzykalność są po stronie Meze. Postawiłbym bohatera testu także ponad KEF-y M500. To niejako ambitniejsze brzmienie, ale według mnie również ciemniejsze, cieplejsze, mniej rozdzielcze. Jest coś podobnego do Meze w Denonach AH-M400 – pewne ciepło, gładkość. Denony mają większą scenę, ale niestety nie są tak równe – falują w niskich tonach i średnicy, a Meze są bliżej naturalnej równowagi.

 

Meze 99 Classics i sprzęt

99 Classics to słuchawki łatwe do napędzenia. To wysoka skuteczność, ale impedancja pozwala także na wygodne korzystanie z urządzeń stacjonarnych, nawet tych mocniejszych. Nie miałem problemu przy korzystaniu z AIM-a SC808 – brzmienie robiło wrażenie, ale Burson Virtuoso lub FiiO X7 zaoferowały większą scenę. Leckerton UHA760 bardziej zarysował średnie i „upunktowił” bas, ale efekt był nadal muzykalny. W połączeniu z Bursonem słuchawki robiły wrażenie dynamiką, rozdzielczością i kształtnością instrumentów. To było najbardziej szczegółowe połączenie, najmniej wygładzone. iBasso DX90 z Rockboxem także zminimalizował wygładzenie i zarysował szerokość sceny (separacja kanałów), a brzmienie nadal pozostało w podobnej, „funowej” domenie z wysoką rozdzielczością.

Słuchawki nie potrzebują drogiego sprzętu towarzyszącego – pokazały zbliżony poziom w większości konfiguracji, polecam do nich jednak coś więcej niż smartfona, bo ich potencjał jest spory. Mimo że nie są specjalnie wyczulone na sygnaturę sprzętu, to raczej nie łączyłbym ich z ciemnymi, mocno ciepłymi, “misiowatymi” źródłami – neutralność lub nawet jasność to moim zdaniem najlepsza rekomendacja.

 

Podsumowanie



Jestem pod wrażeniem. Przyznaję, że podchodziłem do słuchawek sceptycznie – ostatnio zdarza się, że zawodzę się produktami, które zagranicą wzbudzają zachwyt, a do tego produkty z crowdfundingu często mocno mijają się z obietnicami. Na szczęście z 99 Classics jest inaczej. Co prawda ich design nie trafił w mój gust, ale doceniam brzmienie – to rasowy poziom w niewygórowanej cenie. To nadal nie są tanie słuchawki (jak na polskie warunki), ale za takie wykonanie i brzmienie warto zapłacić, a z pewnością w wielu przypadkach design również zrobi wrażenie.

zdjecie

 

Z 99 Classics korzystało mi się przyjemnie, jedynie “mikrofonowanie” przewodu czasami o sobie przypominało. To solidna opcja mobilna, jak i domowa, do wielu gatunków, zróżnicowanych gustów muzycznych. Priorytet ma jednak muzykalność, bo choć szczegółowość i rozdzielczość są wysokie, to słuchawki brzmią przede wszystkim przyjemnie. Jeśli pożądana jest analityczność, wierność, płaskość, to opisywane Meze mogą nie sprostać zadaniu, a wtedy wspominane w tekście Focale Spirit Professional mogą okazać się lepszą opcją.


rek

dla Meze 99 Classics


Zalety:
+ bardzo dobre wykonanie
+ bogate wyposażenie (dwa przewody, pokrowiec, futerał i adaptery)
+ oryginalny design, ładne drewno
+ niezła ergonomia, przyzwoite tłumienie
+ bardzo dobre brzmienie, lekko ciepłe, ale zrównoważone, uniwersalne i przyjemne, dźwięk serwowany w dobrej rozdzielczości
+ separacja, kształtne instrumenty, bezpośredni, ale nie natarczywy przekaz


Wady:
– gładkość nie dla każdego
– niewielka scena dźwiękowa
– mikrofonowanie przewodu, rezonowanie pałąka
– design dosyć kontrowersyjny, efektowny, ale niezbyt uniwersalny

Sprzęt dostarczył:


SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fiio

5 KOMENTARZE

  1. To: Muzykalność, gładkość, ciepło i mniejsza, bardziej intymna scena (Meze99) vs neutralność, mocny zarys i twardszy dźwięk, większa scena i ilość detali (Focal Listen) 🙂

  2. Dzieki za odp 🙂 … Listeny jakos nie podchodza mi wizualnie – a jak byc mogl porownac Meze do Focal Classic ? 🙂 ta sama szkola czy zupelnie inna bajka?

  3. Im człowiek więcej wie, więcej czyta i więcej słucha tym coraz trudniejsze wybory. I teraz niby wiem wszystko o jednych i o drugich a nie wiem które wybrać…
    Meze Classic czy MW60?
    Kocham bas. Ale nie zwykłe dudnienie. Ma być pełny z niskim zejściem, rozpoznawalną strukturą. Mam czuć uchem (nie tylko słyszeć) wibracje membrany stopy albo drgania struny basu…. No i co tu z tych dwóch modeli wybrać?

    • Niestety nie testowałem modelu MW60, ale znając Master Dynamic, to ich słuchawki mogą rzeczywiście zaoferować bardziej sprężysty/zbity i energiczny bas od tych Meze. W przypadku Classic 99 dół jest przyjemny dla ucha, nie brakuje go, ale może nie określiłbym go mianem „punchy” 🙂 Tzw. atak niskich tonów w Classicach jest szybki, ale raczej w łagodniejszym wydaniu.

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here