Specyfikacja


  • przetwornik 560.1, dynamiczny, ręcznie robiony, autorski projekt RHA,
  • pasmo przenoszenia: 16 Hz – 40 kHz,
  • impedancja: 16 Ohm,
  • średni/maksymalny pobór mocy: 1 mW/5 mW,
  • skuteczność: 100 dB,
  • długość przewodu: 135 cm, miedź OFC,
  • waga: 36 g,
  • wykonane ze stali nierdzewnej 303F, skórzane etui.

REKLAMA
yulong

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Etymotic ER-4S, AK/JH Audio Angie, Noble Audio 4, Heir Audio 4.ai S, Zero Audio Tenore/Basso, SoundMagic E50/E80, HiFiMAN RE-400
  • DAC/AMP i wzmacniacze: AIM SC808, ODAC i O2, iBasso D14, Olasonic D1, Meier Audio Corda Classic
  • DAP: iBasso DX90
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Profigold Sky, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

RHA MA750i to bardzo konkretne brzmienie. Jest bezpośrednio, blisko, ale z bardzo dobrą przestrzenią. Odbieram je jako lekko jasne, minimalnie chłodne, z akcentem w basie i sopranie. Średnica nie jest wypchnięta, ale to też nie jest typowe granie na planie litery V. Dźwięk jest rozdzielczy, ale stawia na efektowność, rozrywkę. Nie jest to studyjna deska, brzmienie idealnie neutralne lub naturalne. Nie brakuje detali, ale chodzi raczej o muzykalność, słuchawki wciągają bardzo oryginalnym charakterem.

zdjecie
Bas jest nietypowy, ale świetny, zaskoczył mnie. Trzeba się do takich tonów niskich przyzwyczaić, szczególnie gdy przechodzi się ze słuchawek o punktowej prezentacji basu. RHA MA750i nie rysują basu w jednym punkcie, zwartego, zbitego i kształtnego. Niskie tony słuchawek ciągną w dół, to akcent w subbasie – midbas i wyższy bas mu ustępują. Bas buduje więc podstawę, fundament. Nie jest skupiony w konkretnym miejscu, a wybrzmiewa wszędzie, niskim pomrukiem, wibracją, pulsem. Kusi, żeby słuchać muzyki głośniej – wtedy ma więcej energii. Zejście robi wrażenie, ale nie brakuje kontroli. Bas nie dudni, nie buczy, nie rozmywa się. Tonów niskich nie ma dużo, według mnie ich ilość jest optymalna. To nie koszmarny, zalewający wszystko bas, który dominuje i muli. Nie jest to też chude, anemiczne brzmienie. Bas ma kopa, energię, nie zaspokoi jedynie osób szukających dokanałówek oferujących tylko bas. Według mnie taka prezentacja sprzyja bardziej brzmieniom okołoelektronicznym, ale MA750i poradzą sobie też z jazzem, rockiem czy hip-hopem. Nie robią z kontrabasu subwoofera, ale raczej nie osiągną idealnie punktowego, naturalnego brzmienia strun.

Średnica jest neutralna, płaska, nie została wypchnięta. Nie jest uwypuklona w niskich podpasmach, nie pompuje na siłę ciepła i gęstości. Wyższe średnie są także na miejscu, nie ma szorstkości, brudu i ostrości. Pasmo nie kłuje, jest dosyć efektownie, klarownie, jasno i lekko chłodno, co jest sprawką sopranu. Wokale są nadal słyszalne, ale nie są wyjątkowo naturalne. Lepiej niż z klasykami jazzowymi współgra to z cyfrowymi samplami, trance’owymi wokalami. Nieźle jest także z wokalem rockowym lub metalowym, ale raczej dotyczy to nowszych podgatunków. Najczęściej gościli u mnie Noisia, Extrawelt, Juno Reactor, Depeche Mode czy Astral Projection, ale Meshuggah, Gojira lub Red Hot Chilli Peppers także słuchało się bardzo przyjemnie. Słuchawki wymagają jednak pewnej synergii z muzyką, nie dogadają się z każdą realizacją – muzyka nie może być zbyt ostra, przejaskrawiona.

Sopran jest podkreślony. Nie jest to idealnie równe pasmo, lecz klarowne, czyste i cykające, lekko cyfrowe. Góra rozjaśnia brzmienie i początkowo może być lekko ostro. O ile odbieram bas jako lekko oderwany od średnicy, to podobnie określam sopran. Sporo też zależy od sprzętu towarzyszącego, ale nie jest to góra wyjątkowo ostra, nie wzmaga sybilizacji, chociaż jej nie ukryje. Patricia Barber nadal potrafiła lekko zasyczeć, ale nie było to irytujące, nie kłuło uszu. Góra nadaje średnicy pewnego chłodu, tej klarowności i bezpośredniości. Jest bardzo czysto, krystalicznie.

Słuchawki robią wrażenie sceną. Nie wyrywają instrumentów na siłę poza głowę, pozycjonują wokale w głowie, ale rozciągają ekspozycję także poza głowę. Wszystko jest wzorowo odseparowane, dystanse pomiędzy instrumentami napowietrzone. Dobrze wypada głębia i szerokość. Dużo tutaj swobody, ale brzmienie jest bliskie, bezpośrednie, ale nie natarczywe. Wrażenie robią detale tła, klarowność drugiego planu oraz efekty w stereo i 3D. Słuchawki wyciągają sporo smaczków przestrzennych – echa, pogłosy tła są czytelne, nic się nie kryje. Nie jest to brzmienie budujące wielką przestrzeń, MA750i to nie konstrukcja hybrydowa (wpółdouszna), ani półotwarta. Scena to nie maksimum możliwości dokanałówek, ale dużo zależy od realizacji – niektóre nagrania oferują dużą przestrzeń sali koncertowej, inne to kameralny pokoik.

RHA MA750i vs inne słuchawki

Jest coś w MA750i co przypomina Yamahy EPH-100. Te ostatnie jednak potrafiły zgubić się w basie i zasyczeć w sopranie. Nie były tak bezpośrednie i klarowne, nie miały takiej rozdzielczości jak MA750i. Według mnie RHA to lepszy wybór, podczas gdy Yamahy mnie trochę zawiodły.

SoundMagic E50 to inna prezentacja basu – jest bardziej midbasowy, bliższy, cieplejszy. Nie ma takiego zejścia subbasu, dół tak nie pulsuje i nie wibruje tak jak w RHA. E50 mają też bardziej zgaszony sopran i mniej klarowne średnie. MA-750i są jaśniejsze, bardziej dynamiczne i klarowne, rozdzielcze. Natomiast E80 to już bardziej płaska sygnatura, lżejsza w basie, ponownie bez takiego subbasu. RHA MA750i cechuje też bardziej cyfrowy sopran i bardziej neutralne tony średnie. Od obu modelu budują większą scenę, lepiej napowietrzoną i o bardziej precyzyjnym pozycjonowaniu.

Zero Audio Carbo Tenore to cieplejsze słuchawki. Są bliżej w średnicy, gładsze i łagodniejsze, mają akcent w midbasie i nie mają takiego subbasu – to jednak cecha dystynktywna MA750i. Scena w Tenore jest trochę szersza, ale słabsza w napowietrzeniu i głębi. Do tego rozdzielczość stoi po stronie MA750i, co raczej nie powinno być zaskoczeniem. Sopran w RHA jest czystszy i bardziej wyrazisty, a dźwięk świeższy. To samo tyczy się porównaniu z HiFiMAN-ami RE-400. To także więcej ciepła oraz mocniejsza średnica – bardziej zarysowana i bliższa, ale za to ze spadkami w basie i sopranie. RE-400 to też nie tak efektowna i otwarta scena, jak w MA750i.

Armaturowe słuchawki towarzyszące testowi to zupełnie inne brzmienie. Etymotic są płaskie i analityczne (nie ma szans na taki bas), to brzmienie studyjne. Noble 4 lub Heir 4.ai S to także bardziej jasna, chudsza i bliższa w średnicy prezentacja z równie chudym basem. Monitorowe Astell&Kern Angie to dominująca, mocna i wyrazista średnica. RHA MA-750i to słuchawki z przetwornikiem dynamicznym, co słychać. Brzmią bardziej gładko i miękko, ale to nie rozdzielczość Etymotic lub Angie, ale choć blisko im do Noble i Heir.

RHA MA750i i sprzęt

Neutralne źródła to dobry wybór do MA750i, ale lepiej może być z tymi cieplejszymi i ciemniejszymi. Należy unikać ostrzejszych i zimnych źródeł, bo słuchawki mogą zacząć kłuć. Sporo też zależy od muzyki – ostre, mocno chude nagrania z brakami w czystości mogą brzmieć nieprzyjemnie.

ODAC i O2 nie poprawia basu, nie polepsza kontroli, a mimo to góra nie szeleści i nie syczy, a bas się nie rozlewa. Słuchawki same w sobie dobrze kontrolują pasmo. Jednak mimo tego, iBasso D14 bardziej zbił bas i mocniej zarysował sopran. Nie było to brzmienie ostrzejsze, a bardziej sprężyste w dole, energiczne w sopranie i szybsze, bardziej dynamiczne. Słuchawki reagują więc na jakość źródła, z iBasso DX90 zabrzmiały bardzo dobrze scenicznie, poszerzyły się w stereofonii. Miały równie świetną dynamikę jak z iBasso D14, ale przybliżyła się średnica, a brzmienie na standardowym oprogramowaniu było trochę cieplejsze od ODAC-a i O2 lub D14 oraz łagodniejsze w sopranie.

Ze smartfonami jest również bardzo dobrze. Co prawda, model z „i” dedykowany jest sprzętom Apple’a, ale z Motorolą Moto G 2nd czy OnePlus Two było również dobrze. Moto G nie zachwycała sceną, ale jest ciepła i łagodna, więc dobrze się zgrała. OnePlus Two to także ciepło, ale tutaj scena i dynamika są już na dobrym poziomie.

Podsumowanie



MA750i polecam melomanom lubiącym dźwięk wysokiej jakości, ale efektowny i muzykalny. To słuchawki dobre do muzyki, gdzie ważne są subbas, klarowność oraz dobra przestrzeń. Będą dobrym wyborem dla fanów solidnego basu, ale z dyscypliną. Nie jest to jednak brzmienie do suchej analizy, dla osób gustujących w wierności i naturalności – MA750i mają w sobie trochę „cyfrowości”. Do jazzu lub klasyki szukałbym czegoś innego, a do elektroniki, nowszego metalu itp. wybrałbym jednak opisywane RHA.

zdjecie
Nie jest idealnie z ergonomią, tłumieniem, trzeba słuchawki wyczuć. Są też dosyć ciężkie, ale robią wrażenie bardzo wysoką jakością wykonania oraz bogatym wyposażeniem. To też nie słuchawki do wszystkiego, nie każde realizacje brzmią dobrze, a słuchawkom można zarzucić braki w zwarciu niskich tonów lub nierówny sopran. Mimo tego w pełni zasługują na naszą rekomendację.


rek
dla RHA Audio MA750i


Zalety:
+ bardzo dobre wyposażenie
+ wzorowe wykonanie (elementy stalowe i solidny przewód)
+ świetny wygląd
+ dobra ergonomia (brak efektu mikrofonowego, wygodna konstrukcja Over The Ear)
+ klarowne, bliskie, bezpośrednie brzmienie – rewelacyjny subbas, czystość dźwięku, klarowny sopran
+ bardzo dobra scena, otwarta, napowietrzona, odseparowane instrumenty i efektowne stereo


Wady:
– niezbyt uniwersalne
– trzeba je wyczuć przy zakładaniu
– słabsze w brzmieniach opartych o średnicę
– bas nie przepada za punktowością, a sopran nie jest równy

Sprzęt dostarczył:


SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

REKLAMA
fiio

1 KOMENTARZ

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here