xDuoo znane jest na rynku audio głównie ze swoich przenośnych odtwarzaczy, jednak również na innych polach firma nie pozostaje bierna. Gdy trzy lata temu wprowadzili combo DAC/AMP o nazwie XD-05, wyróżniało się ono bardzo dobrym stosunkiem możliwości do ceny. Teraz pojawił się jego następca XD10 Poke (999 zł), mający ponownie zawalczyć o serca słuchaczy.

Wyposażenie

Opakowanie XD10 Poke wygląda co najmniej niespodziewanie – jest pokryte ciepłymi barwami i nieco abstrakcyjnymi rysunkami w muzycznych klimatach. O ile jest to nietypowe, to mocno przyciąga wzrok i jak najbardziej może się podobać. Po otworzeniu wieczka widzimy dwujęzyczną instrukcję obsługi w formie doklejonej książeczki, a pod nią skrywa się samo urządzenie, pewnie wpasowane w wyprofilowaną piankę zabezpieczającą. Na spodzie pudełka umieszczono natomiast akcesoria, czyli:

  • przewód do ładowania urządzenia z końcówką micro-USB,
  • przewód USB do komunikacji z komputerem,
  • interkonekty USB z końcówkami: micro-USB, USB typu C oraz Sony USB Audio,
  • interkonekt minijack-minijack,
  • xDuoo X-SK1 ( samoprzylepna mata do łączenia Poke ze źródłem).

REKLAMA
mp3store

Mamy więc bardzo bogate wyposażenie, w tym X-SK1 zamiast standardowych gumek, które często utrudniają pracę np. na telefonie. Brakować może jedynie interkonekta do iPhone’ów, więc jeśli ktoś posiada telefon Apple’a, odpowiedniego przewodu musi poszukać na własną rękę.

Wykonanie

XD10 Poke ma konstrukcję zbliżoną do starego XD-05. Całość zamknięta została w aluminiowej obudowie, na froncie której umieszczono niewielki wyświetlacz komunikujący tryb pracy urządzenia oraz gniazdo słuchawkowe w rozmiarze 3,5 mm. Z tyłu natomiast mamy gniazdo micro-USB do ładowania, pełnowymiarowy port USB typu A odpowiadający za komunikację ze źródłami, a także gniazdo mini-jack pełniące funkcje wejścia lub wyjścia liniowego, w zależności od tego, czy wejście sygnału ustawimy na AUX czy USB.

Lewy bok mieści przyciski zmiany głośności oraz wybór filtrów cyfrowych (sharp roll-off, slow roll-off, short delay sharp roll-off, short delay slow roll-off, mające oznaczenia od PCM1 do PCM4), podczas gdy na prawej stronie znajdziemy cztery przełączniki: włącznik, wybór wejścia, podbicie basu oraz zmianę wzmocnienia (niskie 0 dB lub wysokie +6 dB).

Całość jest bardzo dobrze spasowana. W stosunku do poprzednika bryła została zmniejszona – teraz ma ona wymiary 101 x 55 x 16 mm oraz masę 130 gramów. Jednocześnie pozbyto się bocznych otworów wentylacyjnych, co dobrze świadczy o kulturze termicznej pracy nowego combo. Przeszkadza mi za to rozmieszczenie przycisków odpowiedzialnych za zmianę głośności i filtry – producent, zamiast głośność zgrupować ze sobą, a filtry oddzielić, ściszenie umieścił obok filtrów, oddalając od nich przycisk odpowiedzialny za podgłośnienie, co początkowo bywa bardzo mylące.

Wizualnie postawiono na turkusowy kolor, który bardzo dobrze wygląda na anodowanym aluminium. Do tego dorzucono kilka napisów mogących kojarzyć się z muralami i w rezultacie otrzymujemy bardzo młodzieżowy wygląd. O ile estetyka może się podobać lub nie, to na pewno ciężko pomylić opisywane xDuoo z jakimś innym urządzeniem.

Umieszczony na froncie wyświetlacz o przekątnej 0,91 cala pokazuje informacje o pracy Poke, czyli stan naładowania baterii, głośność, wybrane wejście sygnału, poziom wzmocnienia, próbkowanie odtwarzanej muzyki oraz wybrany filtr cyfrowy. Ekran sam w sobie nie należy do najlepszych i w słońcu jest nieczytelny. Nie stanowi to jednak wielkiego problemu, gdyż poza wskazaniem stanu baterii jest on praktycznie zbędny.

Po podłączeniu XD10 do źródła nasze combo po chwili jest gotowe do pracy. Podczas testów na systemach operacyjnych Linux Mint 19, Windows 10 oraz Android 8 urządzenie miało automatycznie dobierany sterownik i nie trzeba było korzystać z tych dostępnych na stronie WWW producenta (tylko dla systemu Windows).

Producent deklaruje, że Poke na jednym ładowaniu wytrzyma około 20 godzin w trybie wzmacniacza i 8 jako DAC/AMP. Jeśli jednak używamy wyższego wzmocnienia, to ten czas można spokojnie zmniejszyć o dwie-trzy godziny w pierwszym przypadku i o godzinę w drugim. Nie są to może nadzwyczaj imponujące liczby, choć przy mocy 250 mW na kanał nie jest to mało, a wartości te dobrze wpisują się w rolę sprzętu przenośnego, gdzie rzadko który odtwarzacz wytrzyma dłużej niż 18 godzin, a telefon po 7 godzinach ciągłego grania już będzie miał wyraźnie wydrenowaną baterię. Z kolei używając xDuoo stacjonarnie ładowanie nie stanowi problemu.

Należy jednak wspomnieć o tym, że wykorzystując XD10 z telefonem czasami usłyszymy przebicia sygnału, więc ekranowanie układów w xDuoo nie jest wybitnie dobre. Dla purystów dźwiękowych pewne znaczenie może mieć również fakt, że przy korzystaniu z bardzo czułych słuchawek pojawia się delikatny szum, który można usłyszeć w przerwach między utworami lub przy bardzo cichych odsłuchach. W codziennym użytkowaniu jest to jednak zupełnie niezauważalne.

Brzmienie

Do odsłuchów posłużyły: AudioQuest NightOwl, Aune E1, Campfire Audio Jupiter, Fostex TH610, HiFiMAN HE-400i, iBasso SR1, MEE Audio P1, Oriolus Mellianus, Shozy Star II.

Bas, bez ustawionego podbicia, jest dość lekko prowadzony, obecny i sprężysty, wyraźnie akcentujący najniższe tony, ale jednak dający wrażenie nieco bardziej szkieletowego operowania w tym zakresie, w którym masa dźwięków nie jest dodatkowo podkreślona, a czasami jest wręcz nieco odchudzona. To brzmienie dość neutralne, ale nie na tyle soczyste, by nazwać je naturalnym. Gdy chcemy je dociążyć, wystarczy przesunąć przełącznik podbicia basu, by jego środkowe rejony zostały wzmocnione, nabierając zarówno więcej cielesności, jak i ciepła, nie dusząc jednocześnie średnicy. Nisko schodzące instrumenty zaczynają wówczas wybrzmiewać dłużej, co nadaje im głębi. Ja z chęcią jednak przywitałbym ustawienie pośrednie pomiędzy neutralnością a zabawą, gdyż na włączonym wzmocnieniu basu elektronika czy metal mają sporo dodatkowej energii, ale już wiolonczela gra zbyt pogrubionym dźwiękiem.

Tony średnie to główny punkt programu w xDuoo Poke. Są one lekko ocieplone, naturalne, energiczne i przejrzyste. Żywe instrumenty oferują bogate oraz elastyczne brzmienie, zarazem bezpośrednie w przekazie i odsunięte w przestrzeni, co przekłada się na ich swobodny przekaz. Tutaj czujemy, że przy strojeniu nie przesadzono w żadną stronę – ani nie jest sucho i technicznie, ani nie ma zaciemniającej przekaz gęstości. No, chyba że ustawimy na XD10 podbicie basu, które jednocześnie dociepla średnicę, nadając jej więcej masy i zbliżając ją do słuchacza. Wtedy na ciemniejszych słuchawkach robi się dość duszno, ale to w końcu opcja, której nie trzeba aktywować. Od początku też czuć, że xDuoo nie preferuje jakiejś konkretnej muzyki czy formy przekazu, równo traktując żywe instrumenty i efekty komputerowe. Zapewnia to wysoką uniwersalność, dzięki czemu od klasyki przez jazz po techno, wszystko gra po prostu odpowiednio. Przekłada się to również na wokale, które się zamykają w tonach średnich. Te są żywe, z odpowiednim wypełnieniem, bez sztucznych naleciałości na ich brzmienie. Co istotne, mimo wyciągnięcia wysoko wchodzących głosów kobiecych, nie wpadają one w dodatkowe sybilanty, lecz wybrzmiewają czystym głosem.

Tony wysokie są ładnie rozciągnięte i stabilne, więc zawsze wiadomo czego można się po nich spodziewać. Czasami jednak drobnym minusem może być ich bezpieczne strojenie. O ile są gładkie i przyjemne, to momentami brakuje kropki nad „i” w przypadku skrzypiec czy dzwonków, które z dodatkową iskrą doświetlenia mogłyby wyraźniej zabłysnąć i nabrać większej głębi. Poza tym ciężko w tym zakresie doszukać się jakichś słabych stron, gdyż zarówno barwa instrumentów, jak i ich wybrzmiewanie są wyraźnie skierowane w stronę naturalnego przekazu, a xDuoo zlikwidowało cyfrowy nalot, jaki można była zauważyć w poprzednim modelu.

Pod względem sceny jest dobrze. Mamy wyraźny podział na plany, sporo powietrza między instrumentami oraz przestrzeń budowaną w trzech wymiarach. Dzięki temu holografia stoi na wysokim poziomie i łatwo można zlokalizować wokół siebie źródła pozorne. Chciałoby się jednak jeszcze lepszego rozciągnięcia sceny na skrajach, gdyż choć sięga ona dość daleko od słuchacza, to jednak posiada wyraźną granicę. Trzeba jednak pamiętać o cenie urządzenia, bo w swojej klasie ciężko uznać to za wadę.

Szczegółowość (w tym budżecie) również co najmniej zadowala. Otrzymujemy dużo mikro-detali i by je wyłapać, nie musimy się wsłuchiwać. Co prawda pierwszeństwo ciągle ma muzykalność, ale nie dusi ona informacji zawartych w muzyce, więc można powiedzieć, że starano się osiągnąć złoty środek i wyszło to całkiem dobrze.

Biorąc pod uwagę całość strojenia oraz dość wysoką moc (jak na tak nieduże urządzenie), w ogóle nie dziwi fakt, że xDuoo Poke nie sprawia problemów synergicznych ze słuchawkami. Wśród modeli, jakie do niego podpinałem w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ani jedna para nie sprawiła bym pomyślał, że to jednak nie to. Teoretycznie słuchawki anemiczne na basie mogą sprawić, że brzmienie będzie za chude, ale wystarczy przełączyć wzmocnienie dołu a wszystko wraca do normy. Gdy natomiast szukamy szczególnie udanego połączenia, najlepiej wypadły AudioQuest NightOwl, iBasso SR1 oraz Shozy Star II. Wszystkie te pary łączy zauważalne ocieplenie połączone z wysoką dynamiką, co dobrze współgra z charakterem XD10.

Wśród konkurentów w pierwszej kolejności należy wymienić starszy model, czyli xDuoo XD-05, ciągle dostępny na rynku. Choć Poke zapewnia nieco mniejsze możliwości i ma trochę słabszą baterię, to wynagradza to swoim bardziej uniwersalnym i naturalnym brzmieniem bez cyfrowego nalotu, mniejszymi rozmiarami oraz lepszą kulturą pracy. To zatem nie tyle następca, co pewien krok w bok.

ADL Furutech A1 jest masywniejszy gabarytowo, podobnie wyposażony oraz nieco zbliżony charakterem grania. Czuć jednak, że to starsza konstrukcja, nie tak dopieszczona dźwiękowo jak xDuoo. Przede wszystkim brakuje tu swobody i dynamiki znanej z Poke – całość jest bardziej szarawa w brzmieniu, z nieco mocniej zaakcentowaną średnicą. Zastosowane w obu urządzeniach wzmacniacze to już przepaść – A1 jest po prostu mało wydajny prądowo i wyraźnie szumi, podczas gdy w XD10 mamy i moc, i niemal zupełną ciszę gdy muzyka nie rozbrzmiewa.

FiiO Q1 Mk2 to z kolei dwa razy niższa cena, podobne możliwości, wyjście zbalansowane oraz… zauważalnie niższa jakość dźwięku. FiiO jest bardziej gęste w brzmieniu, nieco cyfrowe oraz dysponuje niższą mocą. xDuoo jakościowo celuje już w stronę rozwiązań bardziej stacjonarnych, grając równiej i z większą dynamiką.

W cenie FiiO znajduje się również xDuoo XP-2, czyli kolejny krewny Poke. Zamknięty jest on w bardzo podobnej bryle co droższy brat, pozbawiony kilku funkcji, ale oferuje podobną filozofię brzmienia do XD10, choć z ograniczonym rozmiarem instrumentów, więc wszystko wydaje się trochę mniejsze. Jego plusem na pewno jest możliwość działania jako DAC Bluetooth, czego bohater niniejszej recenzji nie oferuje.

Podsumowanie

xDuoo XD10 Poke to bardzo udane urządzenie combo DAC/AMP. Jest ono dobrze wykonane, z solidną baterią i oferuje kawał solidnego grania – uniwersalnego, mocnego i na tyle dobrego jakościowo, że śmiało może pełnić funkcję głównego urządzenia odsłuchowego, a nie tylko dodatku do podróży. XD10 przy okazji wygląda na tyle dobrze i niewinnie, że nasza druga połówka nie będzie się denerwowała, że w domu pojawiło się nowe akcesorium.

Zalety:
+ zrównoważone i bogate brzmienie o uniwersalnym charakterze,
+ wysoka holografia i poukładana scena,
+ analityczność na dobrym poziomie
+ sporo mocy,
+ dobrze rozwiązane podbicie basu,
+ bogate wyposażenie,
+ ładny (subiektywnie).

Wady:
– czasami na skrajach pasma brakuje kropki nad „i”,
– niepełne ekranowanie od zewnętrznych zakłóceń.

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
fibae

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here